Najlepszy album Depeche Mode dekady 1990-1999

Dyskusje na temat wydawnictw Depeche Mode
Odpowiedz

Najlepszy wg Ciebie album Depeche Mode z lat 1990-1999 to:

Violator [1990]
9
31%
Songs of Faith and Devotion [1993]
9
31%
Ultra [1997]
11
38%
 
Liczba głosów 29
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2779
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Najlepszy album Depeche Mode dekady 1990-1999

Post 12 maja 2010 14:19

Pytanie podobne jak w pozostałych ankietach, tylko tutaj lata 1990-1999, czekam na głosy i opinie ;)
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6083
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 12 maja 2010 14:58

A czemu Ty sztript ino sam nie zabierzesz głosu he? Risercz robi? Inwigilacja? Jak się skrzykniem to obijem ;(
Bezapelacyjnie Ultra.
Awatar użytkownika
esque
Posty: 85
Rejestracja: 29 kwie 2009 16:42
Ulubiony utwór: dream on

Post 12 maja 2010 15:14

Zagłosowałam na Ultrę [też?], to początek tego, co mi się w twórczości DM naprawdę podoba. Jak tak porównuję, bardzo mi przyjemnie z tego powodu, że młodzieńcza żarliwość została zastąpiona przez nieco wyrachowane doświadczenie ;)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2779
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 12 maja 2010 17:32

Śpiechno mi było drogi Rajcuchu i nie miałem czasu się rozpisywać :P Mój głos ofkors na Ultrę, moja ulubienica spośród wszystkich, tam są wszystkie moje ulubione brzmienia syntezatorowe (Home, Uselink, Sister of Night, It's No Good) i gitarowe (Barrel of a Gun, Useless, Freestate), pierwsza płyta która jest serio dojrzała i nie jest całkiem psycho jak SoFaD he he. No i produkcja chyba najlepsza po dzisiejsze czasy.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9581
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2010 18:54

Oczywiście, że Ultra.
Tutaj nie mam w ogóle wątpliwości, najlepsza płyta tamtej dekady i top3 DM.
stripped pisze:No i produkcja chyba najlepsza po dzisiejsze czasy.
Też tak uważam. w ogóle płyty z tamtej dekady były świetnie wyprodukowane ale "Ultra" zdecydowanie najlepiej.
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1691
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 12 maja 2010 19:52

Violator juz mi się oklepał dawno temu, a Ultra ciągle świeża :8

Jest bardzo spójna a zarazem nie nużąca, w całości i pojednyńczo tak samo dobra (to się rzadko zdarza.)
Poza tym jednocześnie mamy tu wszystko: perkusję, gitarę, elektronikę, plastik, żyletę, wokal przestrzenny, gładki, zachrypnięty
Ultra jest FASCYNUJĄCA. :8
Here's where the fun begins.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4904
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 maja 2010 21:27

Najlepszy Violator.
Ciutkę z tyłu Ultra.
Daleko z tyłu SOFAD.
Awatar użytkownika
Fanta
Posty: 2156
Rejestracja: 12 sie 2006 15:33
Lokalizacja: stolica

Post 12 maja 2010 23:52

i znowu sie wyłamię :P SOFAD jest moim ulubionym albumem w tej trójcy :D



czasem się zastanawiam co ja tu wogóle robię,bo muzycznie to ja tu napewno nie bardzo pasuję..ot taka dygresja mała..
Homo Gothikus Industrialis / back to life...
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 4809
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 13 maja 2010 07:20

Ultra.
bezapelacyjnie i do samego końca.
Awatar użytkownika
Marcin
Posty: 886
Rejestracja: 22 lut 2009 00:22
Ulubiony utwór: Secret to the End
Lokalizacja: w promieniu X

Post 13 maja 2010 09:53

SOFAD ulubiony ,i to nie z dekady tylko w ogóle
Ostatnio zmieniony 13 maja 2010 09:56 przez Marcin, łącznie zmieniany 1 raz.
Proszę nabrać powietrza...zatrzymać...i nie oddychać!
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2779
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 13 maja 2010 09:55

Ja nie oddałem głosu na SoFaD bo jest nazbyt jednolity, koncept album taki, a nie zawsze mam ochotę na aż tak natchnione utwory, brak mu troszkę lekkości. Ultra ma zaletę różnorodności i nie przesadnej komercyjności (jak proste i chwytliwe i osłuchane melodie Violatora). Na Ultrze znajdę zawsze coś dla siebie. Zły lub smutny dzień - Barrel, Useless, Sister; ciepły wiosenny dzień - Freestate, Home; dobry dzień - It's No Good; samotny wieczór - The Love Thieves, The Bottom Line, itd. ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9581
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2010 10:00

Ultra to przedewszystkim lekkość brzmieniowa.
Sofad jest napchany niepotrzebnymi efektami, pętlami, melodiami, które słyszalne są dopiero po wyciągnięciu z DTS 5.1.
Nie słychać tego zbytnio w stereo ale czuć ten natłok, chaos, nasrane jest niesamowicie. Na Ultrze jest duużo przestrzeni, dźwięki wybrzmiewają zmiast ucinać się i robić miejsce następnym.
Awatar użytkownika
Fanta
Posty: 2156
Rejestracja: 12 sie 2006 15:33
Lokalizacja: stolica

Post 13 maja 2010 13:43

Ultra ma tylko jedną jedyną wadę - przerwy między utworami..nieco przydługie..poza tym drobiazgiem jest idealna..

...ale ja jednak wolę mniej "lajtowe" brzmienia :8
Homo Gothikus Industrialis / back to life...
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1691
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 13 maja 2010 17:39

Hien pisze:Ultra to przedewszystkim lekkość brzmieniowa.
Sofad jest napchany niepotrzebnymi efektami, pętlami, melodiami, które słyszalne są dopiero po wyciągnięciu z DTS 5.1.
Nie słychać tego zbytnio w stereo ale czuć ten natłok, chaos, nasrane jest niesamowicie. Na Ultrze jest duużo przestrzeni, dźwięki wybrzmiewają zmiast ucinać się i robić miejsce następnym.
To tłumaczy dlaczego SOFAD całościowo kojarzy mi się z bólem głowy :roll:

Edit: W sumie to nawet dziwne, bo w zasadzie lubię "ciężkie" brzmienia.
Here's where the fun begins.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9581
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2010 17:44

Ale to nie o jakotaką ciezkość brzmienia mi chodzi.
Bardziej o to, że jest bardzo naćkane, jest wszystkiego zwyczajnie za dużo.
To bardzo męczy. W imię zasady "less is more", doceniam bardziej użycie małej ilości dźwięków ale bardzo sensownych, w konkretnych miejscach i w konkretnej postaci. Na Sofad (mimo, że to świetna płyta) jest tego za dużo i często mam wrażenie jakby połowa z tego była upchana na siłę i bez wiekszego zastanowienia, ot bo było miejsce wolne.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4904
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 maja 2010 17:51

Niby SOFAD jest w porządku, ale rzeczywiście to nie to co Ultra. Kiedyś nie potrafiłem powiedzieć co różni taki SOFAD od Ultry, ale myślę, że to jest to, o czym napisał Hien - zbyt duży natłok dźwięków. Nie ma w SOFAD absolutnie miejsca na te różne piękne "muzyczne pejzaże" jak na Ultrze czy na Exciter w szczególności.
Dla wielu słuchaczy SOFAD jest ideałem i przesadne bogactwo brzmieniowe im nie przeszkadza.
Ja zdecydowanie wolę jednak inne brzmienia.
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6083
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2010 18:01

To jest to co ja nazywam, co już wspominałem, dusznością.
SFD jest duszny...
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4904
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 maja 2010 18:22

SOFAD przesłucham raz i na miesiąc - dwa mam dosyć.
Exciter czy PTA przesłucham raz i chcę więcej.
Przesłucham 5 razy i chcę szósty. :mrgreen:
Na tym polega różnica.
Awatar użytkownika
prey
Posty: 1036
Rejestracja: 26 sty 2009 21:43

Post 13 maja 2010 18:31

SOFAD - po pierwsze pierwsza płyta, która ma porządne aranżacje, produkcja na wysokim po dziś dzień poziomie, elektronika zepchnięta na dalszy plan.

Jeśli idzie o Ultrę w zasadzie 3 utwory są dla mnie dobre singlowe - 1,2 oraz 4 (zwłaszcza za aranże). Produkcja nie jest najwyższych lotów, zważając jaki sztab nad nią pracował, w jakich warunkach. SOFAD - 5, Ultra - 4, itp.

Hien Jari pisał, że SOFAD nie powstał na 5.1. Brakuje dźwięków na ten system, jak dla kogoś to mogą być w tym momencie przestrzenie.
Nie znam żadnej płyty z dyskografii Recoil, ale jestem jego fanem od wielu lat.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9581
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2010 18:39

Nie obchodzi mnie co Jari pisał, ja się męczę nieraz słuchając Sofad i tyle.
Jak dla kogoś brzmi to przestrzennie, spoko. Każdy ma swoje ulubione płyty.
Uważam, że ta płyta jest mocno przeprodukowana i już chyba nie wiedzieli co jeszcze upchnać.
Dobrze by jej zrobiło to co Wilder zrobił z subHuman ambient version.
Wpuścić powietrza trochę do chuja!
Takie zabiegi jak na Sofad, często służą maskowaniu tego, że zabrakło zwyczajnie pomysłu aby coś z kawałkiem zrobić, albo to że nie broni się jako kompozycja tylko jako kalejdoskop sampli.
Odpowiedz