Ultra

Dyskusje na temat wydawnictw Depeche Mode
Odpowiedz

Wasz najlepszy kawałek

Barrel Of A Gun
15
16%
The Love Thieves
3
3%
Home
10
10%
It's No Good
17
18%
Uselink
1
1%
Useless
19
20%
Sister Of Night
10
10%
Jazz Thieves
1
1%
Freestate
5
5%
The Botton Line
6
6%
Insight
9
9%
Junior Painkiller
0
Brak głosów
 
Liczba głosów 96
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Re: Ultra

Post 29 sie 2011 18:09

mintaj pisze:Przemyślenia ciekawe, ale na Ultrze nie było utworu Inside. :P
O w mordę ... Insight, oczywiście - taka wtopa, ... :wstyd:(z bani pisałem :| )
Awatar użytkownika
Stalker
Posty: 342
Rejestracja: 30 cze 2009 15:44
Ulubiony utwór: In Your Room
Kontakt
Strona WWW

Post 29 sie 2011 18:47

marecki129 pisze: gdzie dosłownie można wyczuć zapach uryny
Z tą uryną to nie fake, tam gdzie kręcili ten clip to na serio nieźle było nalane :) Nie żebym sam sprawdzał :lol: ale gdzieś czytałem chyba w obnażonych :)
I've been watching You...
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Post 29 sie 2011 18:53

tam akurat chyba było o kupach ... gdy Dave szedł wzdłuż muru z domalowanymi oczami na powiekach, to nim kierowali: prawo - lewo, aby nie wdepnął ;) .
Nie myślałem o tym, jak opisywałem swoje wrażenia; autentycznie jak słucham tego kawałka to mam wrażenie z początku jakbym wchodził do piwnicy gdzieś w bloku ... :|
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 19:32

A ja jakoś nie potrafię przysiąść do tej Ultry. Doszłam do wniosku, że ta płyta jest po prostu za długa. Ma około godziny. Violator - 47 minut; SOFAD - tyle samo; MFTM - nawet 44 minuty. To już piętnaście minut mniej niż Ultra. Wbrew pozorom to ma znaczenie. Często nie mam czasu, żeby aż tyle słuchać muzyki albo nie jestem na tyle wyciszona, a gdy spróbuję sobie posłuchać Ultry przed snem... w okolicach Uselink zasypiam i budzi mnie dopiero budzik na drugi dzień. Nie uważam, że utwory z tej płyty są złe - pojedynczo nawet lubię The Bottom Line czy Useless (choć jest też Sister of Night, której nie słuchałam od roku i po prostu nie chcę, bo jej nie lubię), ale w całości i w takim zestawieniu, gdzie każdy nieinstrumentalny utwór - oprócz Bottom Line, paradoksalnie najbardziej na to zasługującego - ma ponad pięć minut. To męczące. Ktoś ambitny może lubi takie dłużyzny, ale ja jestem prosta dziewczyna i nie wysiedzę godziny przy albumie, który po wyrzuceniu instrumentali - które szło skrócić i umieścić tylko jako hidden tracki - oraz przy skróceniu kilku piosenek trwałby piętnaście minut krócej, co czyniłoby go łatwiejszym w odbiorze. Kiedyś każda płyta trwała w okolicach czterdziestu pięciu minut i było w porządku.
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1983
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 29 sie 2011 19:35

Musisz być bardzo nieszczęśliwa skoro liczysz ile czasu trwa płyta. :P
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 19:36

Specjalnie teraz sprawdziłam, a o Ultrze że trwa godzinę wiedziałam od dawna, bo zapamiętałam ile mi się wyświetliło raz na wieży :P.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 1807
Rejestracja: 18 maja 2010 19:22

Post 29 sie 2011 19:40

Mnie tam jakoś długość Ultry nie przeszkadzała, właściwie to nigdy nawet nie zwracałem na to uwagi.
Co do tego ograniczenia - fakt, kiedyś płyty nie trwały dłuzej niż 3 kwadranse, ale tylko z powodów ograniczeń sprzętowych - na winylu po prostu nie mieściło się więcej materiału. :P
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 19:49

No ale to nie powód, żeby walić tyle materiału na raz. Sprawdziłam teraz na wikipedii, że na cedeku można zmieścić około 80 minut dźwięku - to powód, żeby tyle trwały nowe płyty? Czasem nadmiar jest gorszy niż niedosyt. Spróbuj zjeść na raz cały tort ;).
Tak, tak, wiem, znów przesadzam... *zieew*
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6083
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 29 sie 2011 19:51

Tyle mieli materiału tyle wydali. Nie mają raczej w zwyczaju wydawać EPek ;(
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1983
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 29 sie 2011 19:52

Jak ktoś lubi żreć to zje naraz cały tort i popije wiadrem coli. Jak ktoś kocha muzykę to ma gdzieś ile trwa płyta. Chociaż nie. Błąd. Jeśli płyta mu się podoba a jest za krótka to taki słuchacz może poczuć niedosyt.
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 20:07

Mi się Ultra właśnie nie podoba i w tym jest problem :/. Na razie mam tylko szesnaście lat i dużo życia (mam nadzieję) przede mną, więc może się jeszcze kiedyś przekonam. Na razie wystarcza mi czternaście innych albumów, koncerty, płyty solo Gore'a i Gahana i jeszcze kilka innych płyt innych zespołów. Jeśli zabraknie mi muzyki, to może sięgnę po Ultrę i ja polubię.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 1807
Rejestracja: 18 maja 2010 19:22

Post 29 sie 2011 20:10

Miri pisze: Na razie wystarcza mi czternaście innych albumów
Z wszystkich dwunastu? :lol:
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 20:14

S&S, ABF, CTA, PaP, SGR, BC, MFTM, 101, Violator, SOFAD, SOFAD Live, Exciter, PTA, SOTU... Napisałam coś dwa razy? Ja to tak liczę.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 1807
Rejestracja: 18 maja 2010 19:22

Post 29 sie 2011 20:18

PaP to składanka, na której utwory wybrano według jakiegoś dziwnego klucza, którego nie rozumiem (bo są tam i single, i kawałki z płyt, i B-side'y), a 101 i SOFAD Live to koncertówki. :P
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 974
Rejestracja: 10 maja 2010 20:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 29 sie 2011 20:20

Ale funkcja się zgadza? Tzn można ich słuchać? Bo tak to wybierałam :P.
Na PaP serio jest wszystko porąbane, ale jak mnie czasem najdzie, to posłucham - głównie ze względu na 'Now, This is Fun'.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 1807
Rejestracja: 18 maja 2010 19:22

Post 29 sie 2011 20:31

No jasne, że można ich słuchać, ale jakby na to nie patrzeć koncertówki i składanki to nieco inna półka niż albumy studyjne (ot, chociażby przez taką oczywistość jak brak nowego materiału - w przypadku tego zespołu, rzecz jasna), nawet Wikipedia w dyskografii oddzielnie podaje albumy studyjne, a oddzielnie koncertowe.
Ale wrócmy do tematu Ultry, bo zrobiliśmy offtopic w stylu FREE STATE'a...
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 29 sie 2011 22:03

dejmien pisze:Jak ktoś lubi żreć to zje naraz cały tort i popije wiadrem coli. Jak ktoś kocha muzykę to ma gdzieś ile trwa płyta. Chociaż nie. Błąd. Jeśli płyta mu się podoba a jest za krótka to taki słuchacz może poczuć niedosyt.
Jak się zazwyczaj zgadzamy tak tym razem muszę się z Tobą niezgodzić Dejmien :) Czas trwania płyty to bardzo istotna rzecz i sprawdzone jest to, że jeżeli płyta jest za długa to męczy i nie ma na to wpływu jakość muzyki, wartość sentymentalna, zaangażowanie słuchacza, itd.
Płyta powinna mieć max 40 minut, to jest idealna długość.
Za czasów winyli to była normalka bo więcej się nie mieściło. Kiedy pojawiły się D, pojawiły się też zdecydowanie za długie płyty.
Do Ultry jestem przyzywczajony i jestem w stanie słuchać tej płyty w całości chociaż nie ukrywam, że jeśliby usunąć Sister of night i Insight to płyta byłaby znacznie lepsza, zarówno artystycznie jak i doznaniowo.
Ale akurat Ultry jestem w stanie słuchać na raty, większość utworów z tego albumu to małe działa sztuki i mogłyby stanowić całą płytę.
Tęsknię czasami za takim DM, żywa perkusja, wybitnie dobre zagrywki na gitarze, flirt z jazzem i surową elektroniką. To jest na prawdę lepsze (IMO) niż plastikowe brzmienie Violator czy popierdywanie Playing The Angel.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1983
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 29 sie 2011 22:22

Opieram się na własnych doświadczeniach. Ja nigdy nie zawracałem sobie głowy czasem trwania płyty. W ogóle ja rzadko kiedy słucham jakiejś płyty od początku do końca. U mnie schemat jest taki, że pierwsze przesłuchanie jest od pierwszej do ostatniej nuty a kolejne już na raty, tzn. coś ominę, coś puszczę jeszcze raz. Mogę np. jednego kawałka słuchać w kółko cały dzień. Dlatego czy płyta trwa pół godziny, czy godzinę z hakiem nie spędza mi snu z powiek. :)
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 29 sie 2011 22:32

Ale to też zależy jaka płyta. Ja wychowałem się słuchając prog-rocka a tam co druga płyta jest koncept-albumem. Nie idzie słuchac na wyrywki takich rzeczy jak "The Wall" czy "Baranka", przynajmniej nie na dłuższa metę. Tak też mam do dzisiaj, że zawsze patrzę na albumy całościowo. Istotne jest dla mnie co zaczyna, a co płytę kończy, nawet co jest przedostatnie a co jest w środku. Piekielnie iważne jest to w jakiej kolejności poukładane są utwory i (TADAM!) ile płyta trwa ;) Jeżeli album jest zbiorem piosenek poukładanych jak na "greatest hits" (chociaż i takim wydawnictwom nadawało się koncepcję na przestrzeni dziejów i płynących nut) to rzeczywiście nie ma problemu, można skakać, skipować czy nawet włączać "szufelkę". "Ultra" koncept-albumem raczej nie jest, ale i tak słucha się tego przyjemie w całości. Utwory są sensownie poukładane, atmosfera wyważona.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 09:06

Dla mnie długość płyty ma duże znaczenie - te wszystkie The Best Of... itp. są na dłuższą metę męczące, właśnie ze względu na długość i niezależnie od zawartości... wiele piosenek potrafi w ten sposób kompletnie umknąć... Ale akurat Ultra ma dobrą długość, mnie osobiście cieszy ta płyta, nastraja bardzo pozytywnie (The Love Thieves, Home, It's No Good, Freestate, Insight). Jedyne, co zwykle przeskakuję, to Jazz Thieves - koszmarny utwór, bez melodii, z napięciem potęgującym się i znikającym, tylko gdzie...? Ultra jest świetną płytą na smutki, kiedy nie idzie, kiedy trzeba się dowartościować (Freestate) albo dać upust złym emocjom, które ulatują z wiatrem (Barrel Of A Gun, Useless).

@Hien - niewątpliwie masz rację, jeśli chodzi o układ piosenek na albumie... Gdyby Ultrę otwierał The Bottom Line, w środku był Barrel a zamykało ją Uselink, to cała płyta traciłaby koncept, gubiłby się jej sens...

@Dejmien - to zależy, czego słuchasz... takich TBO można słuchać na wyrywki, ale nie umiałbym słuchać w ten sposób np. SOFAD-a - to zbyt dobrze poukładany album, nie trzeba tam nic dodawać ani ujmować... Generalnie ten typ słuchania dotyczy - moim zdaniem - konceptów i albumów wciągających słuchacza do swej jaskini samotności [only you exist here]...
Odpowiedz