Ultra

Dyskusje na temat wydawnictw Depeche Mode
Odpowiedz

Wasz najlepszy kawałek

Barrel Of A Gun
15
16%
The Love Thieves
3
3%
Home
10
10%
It's No Good
17
18%
Uselink
1
1%
Useless
19
20%
Sister Of Night
10
10%
Jazz Thieves
1
1%
Freestate
5
5%
The Botton Line
6
6%
Insight
9
9%
Junior Painkiller
0
Brak głosów
 
Liczba głosów 96
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Re: Ultra

Post 30 sie 2011 09:23

Hien pisze:(...)"Ultra" koncept-albumem raczej nie jest, ale i tak słucha się tego przyjemie w całości. Utwory są sensownie poukładane, atmosfera wyważona.
Hien, jesteś pewien? Właśnie chyba "Ultra" jako jedyna spełnia wymagania koncept albumu. Może to nie jest "Cluthing At Straws" Marillion czy "The Wall" Pink Floydów, ale jest wspólny łącznik na tym krążku.
Dla mnie z tej płyty wyziera ból i zrezygnowanie kogoś sflekowanego przez życie; pragnącego tylko ukojenia i pocieszenia, które w końcu dostaje (Painkiller :idea: ). Gdzieś już kiedyś napisałem (może egoistycznie :wstyd: ) że jeśli takie płyty, są okupione bólem tworzenia, to ja chcę aby zespół cierpiał go zawsze :/ .
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 09:33

A SOFAD? Nie jest konceptem?

Ból, cierpienie są konieczne w procesie tworzenia... O czym by pisano, śpiewano, co by malowano itd., gdyby artyści byli szczęśliwi? Co by im zostało?

Widzę, ile osób wokół mnie tworzy i widzę, że wszystko to podszyte jest w dużej mierze negatywnymi doświadczeniami, ale z drugiej strony, to one skłaniały ich do oddania się tej pasji... Wywleczenia swoich złych emocji na zewnątrz (nie chcę tu kwestionować treści o pozytywnym przekazie).
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1983
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 30 sie 2011 09:42

Malkolit pisze:Ból, cierpienie są konieczne w procesie tworzenia... O czym by pisano, śpiewano, co by malowano itd., gdyby artyści byli szczęśliwi? Co by im zostało?
Świat sztuki nie składa się wyłącznie z artystów cierpiętników. ;) Sztuka to nie tylko nośnik pesymistycznych treści i użalania się.
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 09:47

To trochę za mało żeby nazwać płytę świadomym koncept-albumem. Bo ani Ultra ani Sofad to nie są konsekwentnie prowadzone historie, to po prostu utwory o podobnej tematyce, ale ich wspólny mianownik jest raczej mglisty. Wszystkie opisy powstawania Ultry z ksiażek o DM, praktycznie wykluczają wersje koncept-albumu. To jest płyta poukładana z fragmentów roznych układanek, które im wyszły dobrze. To cud, że te fragmenty do siebie pasują, ale raczej o koncept albumie nie może być mowy. To, że płyta jest o bólu, cierpieniu, itd, to trochę za mało ;) zwłaszcza, że 3/4 dyskografi Depeche Mode zahacza o taką tematykę.
Oczywiście zalezy też jak ktoś odbiera hasło "koncept-album", ale podręcznikowe przykłady tego typu płyt mają zazwyczaj konkretnego bohatera, na którym centruje się cała historia.
Martin Gore raczej nie pisze wiekszych całości, płodzi po jednym kawałku i przechodzi w inny świat, inne realia i okoliczności.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Post 30 sie 2011 09:57

@Dejmien, no tak, ale ... w moim odczuciu: gdy w DM po tych wszystkich przejściach lat dziewięćdziesiątych zagościł ład i porządek, to z płyty na płytę jest coraz słabiej (nawet Exciter, który z czasem polubiłem, to nie jest jednak ta liga co np. SOFAD, że o "mojej" Ultrze nie wspomnę). Wyrażanie bólu jest jednak bardziej dojmujące i szczere, niż np. radości z czegoś tam, więc może przez to Ultra tak do mnie przemawia?
@Hien, nie będę polemizował, bo obaj znamy historie powstawania Ultry - tu nie było np. takiego Fisha, który przychodził z gotowa koncepcją albumu. Ale wyszła w moim odczuciu płyta która ma wyraźny wspólny epicki mianownik i jest to jakiś łącznik tej płyty pomimo różnorodności muzycznej (bo przecież zgodzisz się Barrel to trochę odmienne tempo i instrumentarium niż na np: The Bottom Line), jeśli wyszło przypadkowo; cóż ... to lubię takie niezamierzone efekty.
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1983
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 30 sie 2011 10:04

W przypadku twórczości DM zgodzę się, że kiedy w zespole źle się działo nagrywali świetne płyty. Ale Exciter został spłodzony w czasie kiedy w zespole panowała świetna atmosfera a przecież jest to bardzo dobra płyta. Playing The Angel w treści nie należy do wesołych płyt i wielu uważa, że to taka sobie płyta. Więc jeśli istnieje jakaś korelacja między cierpieniem a wartością sztuki (choć wartość sztuki to rzecz szalenie subiektywna) to wydaje mi się, że jest to kwestia o wiele bardziej skomplikowana niż prosta arytmetyka "obnażanie cierpienia=sztuka".
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 10:18

Zabawne jak wielu fanów DM ceni sobie tematykę cierpienia, bólu, itd ;)
Ja wole tą jasniejszą stronę ich twórczości (a jak na lekarstwo jej), myslę, że Gore wyrobił już stachanową normę użalania się nad sobą, płaczu i lamentu nad wszystkim.
Dlatego tak bardzo lubię "Sounds of the universe", jest więcej cynizmu, czasami nawet optymizmu, mniej ryczenia w kącie.
Myśle, że nie nalezy podchodzić do tego w ten sposób, że każda płyta powstająca w cierpieniu jest z założenia bogatsza artystynie. To jest loteria, milion czynników.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Post 30 sie 2011 10:27

Dlaczego zabawne? Po prostu szukam w muzie DM klimatów które mi odpowiadają - gdybym szukał czegoś innego, lekkostrawnego tobym sobie zapuszczał diskopoljo albo jakiś inny bedbojsblu. To czego słucham ma mi wypruć flaki, a reszte rozmazać po podłodze; chcę muzykę przeżywać, zaangażować się w nią, zapamiętać, a nie traktować jak li-tylko ulepienie prince-polo; niby skupienie jest, ale kończy sie ono wraz z użyciem papieru i zamknięciem drzwi (o umyciu rąk nie zapominając) ;)
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 10:44

dejmien pisze: Świat sztuki nie składa się wyłącznie z artystów cierpiętników. ;) Sztuka to nie tylko nośnik pesymistycznych treści i użalania się.
Pewnie, że nie... Ale czasem z negatywnych doświadczeń wynikają pomysły o bardzo pozytywnym przesłaniu. A użalanie się nad sobą przekłada się czasem na znęcanie się nad odbiorcą... Tu nie ma wykładni pt. "Więcej cierpienia, lepsze dzieło". To wszystko trzeba umieć wyważyć... Pewnie, że nie ma jednego czynnika decydującego o charakterze dzieła - jedna myśl, jedno spojrzenie, ba, uderzenie się w palec podczas pisania, może całkowicie zmienić utwór bądź nadać mu nowe znaczenie...

A Exciter to faktycznie bardzo dobra płyta, zupełnie inna od kilku poprzednich - i też ją sobie wysoce cenię...

Ultra to już takie odchodzenie od czarnych klimatów (Freestate, Insight), dużo jest w tym jednak pozytywnych emocji (tamte dwa), uwalniania złych, które odpływają z wiatrem (Useless), potem Exciter z Shine czy Breathe, szkoda, że nie poszli dalej w tym kierunku...

@Dejmien - bardzo słuszna uwaga, dobrą muzykę się przeżywa, zastanawia nad nią, skłania do rozważań. Nie można jednak zapominać o drugiej stronie medalu - może być bardzo dobra muzyka do zabawy, dla dzieci itd. Wartość muzyki jest subiektywna, na ocenę wpływają różne szczegóły, takie jak np. skojarzenia... (tu można by się długo rozwodzić nad procesem twórczym)...

A co do Martina... prawda, jakby facet się dalej użalał nad sobą, to byłoby już to trudne do zniesienia - trzeba się rozwijać, a nie tkwić ciągle w jednym schemacie, to nudne jest!
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 30 sie 2011 11:12

Marecki, chyba się nie zrozumieliśmy. Chyba, że dzielisz muzykę tak, że wszystko co nie jest o cierpieniu to jest disco polo ;)
Chodziło mi o warstwę liryczną, nie muzykę. Wprawdzie tekst piosenki to dla mnie sprawa drugorzędna, ale on tam jest i nie zawsze da się po prostu go zignorować.
A już mam doysć tego użalania się Martina, jęczy i jęczy jak mu źle, jak wszyscy są przeciw niemu, jak go ktoś zostawił, jak świat jest niesprawiedliwy. To już zalatuje nastolatkiem a nie facetem w średnim wieku (przy czym właśnie powoli z tego wychodzi i bardzo mnie to cieszy). Nie smucą mnie kawałki smutne w tak oczywisty sposób, nie mam doła po wysłuchaniu "In Your Room" i zdecydowanie nie ustawiam sobie jesienią świeczek i nie słucham DM przy zgaszonym świetle, to już mnie autentycznie bawi (bez obrazy dla wszystkich, którzy takie zabiegi stosują ;)).
Wolę zdecydowanie błyskotliwy humor, gry słowne lub sprytnie wplecione cytaty z literatury.
U Martina tego za mało, a za dużo jojczenia.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
marecki129
Posty: 674
Rejestracja: 29 sie 2011 07:30
Lokalizacja: Wrocław, Goch

Post 30 sie 2011 13:40

Hien, uspokajam: nie dzielę :dont: jednak inaczej słucha mi się np. Higher Love a inaczej I Feel Loved. Czujesz tę różnicę, którą chcę wskazać? To fajnie, że odpowiada Tobie "jaśniejsza" część twórczości DM; do mnie ona jakoś nie przemawia, nie ma tej siły ognia - taka karma.
I jeszcze wracając do podziału, u mnie się to rozkłada bardziej zróżnicowanie, ale to nie topic na to. Myślę że jeszcze będzie okazja podyskutować o tym :papa:
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2744
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 02 kwie 2012 22:40

Dziwne... ale odkąd mam Ultrę na półce powoli przestaje mnie cieszyć. Ostatnio patrzę na ten album jak na strasznie wypłowiały kawałek muzyki, popłuczyny po Songs of Faith and Devotion. Przechodzi mi moje nieco "hipsterskie" podejście i ostatnio już nie doszukuję się cudów w albumach pomijanych przez masy, wracam do klasyków i znów cenię prostotę Violatora nad nieco bardziej zawiłe teksty z Ultry. Obecnie Ultra wydaje mi się znów bardzo ponura i tania, czuję w niej zmęczenie i to że album powstał na siłę, nawet chyba Exciter cenię chwilowo wyżej z racji tego że jest pozytywny. To chyba przez wiosnę właśnie bardziej podchodzą mi pozytywne Exciter i SoFaD, hm...
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 02 kwie 2012 23:24

Nie rozumiem, czyli do tej pory lubiłeś "Ultre" bo nie była klasykiem DM? A teraz Ci przeszło.
Trochę nie czaje bazy. Gdzie tu muzyka?
gwiazdy...
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2744
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 03 kwie 2012 21:02

Nie, odwrotnie, raczej bym powiedział że własnie mogłem unikać Violatora czy Black Celebration przez przejedzenie klasykami. Do tego stopnia że w końcu i Ultra mi się przejadła chyba. Poza tym nie chodzi też o bycie klasykiem, Ultra cała generalnie ma bardziej zaawansowaną lirykę chyba i jest trudniejszym materiałem, Exciter trochę też później a mi chyba tęskno do prostoty lirycznej. I do brzmienia Wildera też.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4851
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 kwie 2012 21:04

stripped pisze:nawet chyba Exciter cenię chwilowo wyżej
Bo też i nawet małe dziecko wie, że Exciter jest lepszy. :mrgreen:
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 06 kwie 2012 12:32

A na pewno jest bardziej równy niż Ultra. To dwie najchętniej słuchane przeze mnie ostatnio płyty.
Awatar użytkownika
mistrz99
Posty: 15
Rejestracja: 09 kwie 2012 15:44

Post 09 kwie 2012 15:49

Barrel... i wszystko jasne :mrgreen:
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2744
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 21 maja 2012 18:37

Sie jaram ostatnio The Love Thieves. zawsze lubiłem ten numer i uważałem za mocny ale chyba trochę z reguły stawiałem poniżej singli, a niesłusznie. Dave ma niesamowity wokal w tym kawałku, tekst, choć troszkę może zawiły i miejscami niezrozumiały jest piękny (nie wiem, jakoś tak mnie to uderzyło ostatnio, podśpiewuję często :P ). Czasem słuchając Ultry mam wrażenie jakby dopiero ten numer był wstępem do płyty, jakby Barrel był wstępem do wstępu ledwie hah. Kończy się Barrel i zaczyna jakby inna płyta, może po prostu chodzi o to że Barrel dobrze ukazuje ostrą stronę albumu a The Love Thieves tą delikatną i każdy stanowi wstęp do innej części albumu.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 23 maja 2012 12:18

stripped pisze:zawsze lubiłem ten numer i uważałem za mocny ale chyba trochę z reguły stawiałem poniżej singli, a niesłusznie.
Zawsze miałem bardzo wysoką opinię o singlach z Ultry, ale chyba tylko Useless ceniłem równie mocno, jak The Love Thieves i Freestate. Uwielbiam tę solówkę od 4:47, jest przeboska! Tak jak i zagrywka z Freestate i Useless. Bardzo często nucę sobie te melodyjki...

Barrel jakoś mi za bardzo nie pasuje. Zawsze uważałem, że jest aż nazbyt agresywny, brutalny, mroczny w odniesieniu do całej płyty (bo Useless jest tylko agresywny, za to najbardziej chyba z całej twórczości DM).
Awatar użytkownika
Shine
Posty: 30
Rejestracja: 09 sty 2013 11:14
Ulubiony utwór: The things you said
Lokalizacja: Skierniewice

Post 11 sty 2013 06:00

Its no good
►EPECHE ▲▲ODE
Odpowiedz