Queen

Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Queen

Post 27 lip 2005 12:04

Co sądzicie o tym zespole? Może jakieś ulubione piosenki, wspomnienia, czy też wrażenia z koncertów?
Awatar użytkownika
Bartini
Posty: 2237
Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt
Strona WWW

Post 27 lip 2005 13:27

Przed chwila w radiu lecialo These are the days of our lives :)

A poza tym to bardzo lubie ten zespoł, zostalo mi tak po tacie, ktory jest wielkim fanem, ma sporo kaset, nawet jeden bootleg na kasecie ktory mu kiedys uszkodzilem jak bylem maly (przepraszam tato).

Moj ulubiony kawałek to bedzie Ride The Wild Wind albo Invisble Man.
Awatar użytkownika
SuNsHinE
Posty: 336
Rejestracja: 01 lip 2005 14:14
Lokalizacja: się bierze zasada nieoznaczoności heisenberga ??
Kontakt
Strona WWW

Post 27 lip 2005 13:32

wielkim fanem queen nie jestem, ale mam ich kilka plytek, teledyskow, oraz jeden koncert na vhs.... mieli mnostwo zajebistych piosenek, najbardziej lubie: flash, bohemian rapsody, the show must go on, i want it all, you don't fool me, another one bites the dust, radio ga ga, we are the champions, i want to break free..... i jeszcze kilka innych... w ogole sama postac frediego jest bardzo interesujaca.... czytalem kiedys kilka artykulow o nim..... facet robil niesamowite imprezy; bral pokoj w jakims hotelu, zapraszal mnostwo osob, prostrytutek, wynajmowal karlice, ktore nago roznosily kokaine na srebrnych tacach.... kurde to dopiero byly imprezy :D :D :D


btw.. wiece ze gdy pusci sie refren z "another one bites in the dust" od tylu to fredy spiewa "it's fun to smoking marihuana".... :D
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 27 lip 2005 15:04

Polecam koncert na Wembley. Zwłaszcza czołówke, pierwsze 2 piosenki. Zastosowali super przejście z 1 do 2. Fajnie się słucha.


btw. wiecie, że nie istnieje grób Freddiego. Jego prochy zostały rozsypane w miejscu wiadomym tylko dla członków zespołu. Obecnie Queen koncertuje z nowym wokalistą. Normalnie można iść na koncert. :):)
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 4937
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Favourite song: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 27 lip 2005 16:50

Queen są doskonali - Radio GaGa, I Want To Break Fee (najbardziej znane) to moje ulubione :) . Na uwagę zasluguje takzę ostatnia piosenka Freddiego Mercury - Living On My Own. Polecam!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 27 lip 2005 17:16

Ośmielę się stwierdzić, że Freddie Mercury to głos wszechczasów. Nie było wcześniej i chyba nigdy nie będzie lepszego wokalisty.
MaroMT
Posty: 73
Rejestracja: 24 lip 2005 14:08
Lokalizacja: z Księżyca
Kontakt
Strona WWW

Post 29 lip 2005 01:07

Queen to mój ulubiony zespół nr 2/3 - nigdy nie mogę się zdecydować. Ciężko mi wymienić moje faworyty z ich twórczości, gdyż tego jest naprawde pełno. Moim ulubionym członkiem zespołu jest zaś John Deacon, gdyż...na płytach nie udziela się wokalnie i jego głos na koncertach to jest pewien rarytas.
Awatar użytkownika
szajajaba
Posty: 2026
Rejestracja: 12 cze 2005 08:50

Post 11 sie 2005 21:37

Ładnych parę lat temu szalałam na punkcie tego zespołu... A i wspomnienia prywatne mam bardzo miłe, przy ich kawałku We Are The Champions pierwszy raz tańczyłam z facecikiem pewnym na koloniach :roll:
A przy I Was Born To Love You szaleję do dzisiaj :D
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 11 sie 2005 21:44

Moim zdaniem Freddie to największy talent muzyczny wszechczasów. Nie było ,nie ma i nie będzie większego od niego.
Awatar użytkownika
SweetLittleGirl
Posty: 1342
Rejestracja: 10 mar 2005 09:40
Lokalizacja: Sochaczew

Post 14 sie 2005 10:23

Queen? Lubię, może nie jestem zagorzałą fanką, ale bardzo mi się podoba ta muzyka. Zwłaszcza "Show must go on" zapadło mi w pamięć.
Awatar użytkownika
EveS
Posty: 1740
Rejestracja: 05 kwie 2005 15:10
Favourite song: Never Let Me Down Again
Lokalizacja: EZG

Post 23 sie 2005 22:36

Jacek DM pisze:Ośmielę się stwierdzić, że Freddie Mercury to głos wszechczasów. Nie było wcześniej i chyba nigdy nie będzie lepszego wokalisty.
Podobnego głosu na pewno nie będzie, każda płyta Queen przynosiła nowe wspaniałe hity, nawet wydana po smierci Freddiego "Made In Heaven" z jedną z moich ulubionych piosenek "You Don't Fool Me".

Dla mnie niezrozumiałe jest to, jak traktowany jest zespół w Wielkiej Brytanii. Dla Anglików to typowy zespół reprezentujący muzykę rozrywkową :o Spotkałam się z nikłym zainteresowaniem, albo akurat trafiłam na takich ludzi, którzy nie darzyli twórczości Queen entuzjazmem, jedynie uważali ją za poprawną. Troche to dziwne zwazywaszy na artytyczny dorobek i wszystkie hity, jakie zespół stworzył.

A tak prywatnie moim absolutnie numerem jeden jest płyta "Innuendo". Muszę dodać, że cenię sobie również solową płytę Freddiego, szczególnie lubię duet z Monserrat Caballe i pamiętną piosenkę "Barcelona" - prawdziwa perełka wznosząca Freddiego na szczyt :D
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 23 sie 2005 22:52

Queen ma swoich stałych fanów. Z ciekawostek dodam, że ogłosił on mediom o swojej chorobie, a dzień później umarł. :( Polecam obejrzeć teledysk do piosenki "I'm going slightly mad". Łapie za serducho.
Dydeo

Post 24 sie 2005 06:42

ostatnio bardziej polubiłemk Queen - Radio Ga Ga, I want To Break Free, We Are The Champions, Show Must Go On, Who Wants To Live Forever i najulubiony to hit samego Freddiego Mercury - Living On My Own.

[ Dodano: 24 Sie 2005 09:03 ]
nie dawno nawet zapuszczałęm małe wąsiki, w stylu Freddiego Mercury.
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 25 sie 2005 20:53

EveS pisze:
A tak prywatnie moim absolutnie numerem jeden jest płyta "Innuendo". Muszę dodać, że cenię sobie również solową płytę Freddiego, szczególnie lubię duet z Monserrat Caballe i pamiętną piosenkę "Barcelona" - prawdziwa perełka wznosząca Freddiego na szczyt :D
"Innuendo" to coś więcej niż zwykły album. To pożegnanie Freddiego. W piosence "I'm going slightly mad" końcowe słowa "And There You Have It" - i to by było na tyle. Już sam teledysk do tej piosenki łapie za serce.
Cała piosenka "These Are The Days Of Our Lives" jest jednym wielkim pożegnaniem. Właściwie w każdym słowie widać to pożegnanie. I to na końcu..." I still love you ".
W końcu piosenka 'The Show Must Go On" i tu chyba nie ma o czym pisać bo tytuł mówi sam za siebie.
Dodam jeszcze, że piosenka "Headlong" to majstersztyk rokowego zacięcia, wspaniałych możliwości wokalnych Freddiego. Prawdziwa piosenka z tzw. power'em.

"Innuendo" do płyta doskonała i perfekcyjna pod każdym względem. Polecam każdemu. Na pewno nie można się na niej zawieść. Można przez chwilę być w świecie Freddiego. (((((((((())))))))))
Awatar użytkownika
Bartini
Posty: 2237
Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt
Strona WWW

Post 25 sie 2005 20:58

Dokładnie tak Jacku. Mozna powiedziec ze gdyby nie smiertelna choroba Freddiego, to ten album by nie powstal po prostu. A nawet gdyby powstal pod taka nazwa to z pewnoscia nie niosl by ze soba takiego przeslania, pozegnania...

I zle i dobrze zarazem...
Awatar użytkownika
Jacek DM
Posty: 1336
Rejestracja: 22 kwie 2005 18:38

Post 25 sie 2005 21:06

Był kiedyś taki temat: Co będzie jak zabraknie Dave'a.
No to już jest odpowiedź na to pytanie.
Awatar użytkownika
Erwartungen
Posty: 1334
Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
Lokalizacja: Katowice

Post 25 sie 2005 21:17

kurcze łapię się na tym, że faktycznie jestem stary ;) JacekDM - mówisz rzeczy dla mnie tak oczywiste, a faktycznie nie wszyscy muszą o tym wiedzieć... (chodzi mi o przyznanie się do choroby na dzień przed śmiercią, o tuszowanie jej do końca, co widać właśnie na wspmnianym teledysku. Teraz jak go oglądam, jest mi aż smutno, lecz wtedy freddie dopiął swego - choroba była jeszcze na tyle mało popularna, a raczej uświadomienie społeczeństwa było tak niewielkie, że nikt (a przynajmniej ja) nie podejrzewałem nic strasznego). Jest to oczywiste dla mnie, a wielkim fanem Queenu nigdy nie byłem - po prostu w 1991 to było ogromne wydarzenie. Nie wiem teraz czy się nie mylę, ale wydaje mi się, że przyczyna przyznania się freddiego do choroby miała swoje źródło w publicznym oświadczeniu Magica Johnsona, koszykarza - przyznał on się do tego, że jest nosicielem wirusa HIV.

Samo zdarzenie pamiętam dobrze.. wiem nawet, że wtedy na liście przebojów programu trzeciego była stosunkowo przeciętna piosenka Queena - Ride the Wild Wind, która oscylowała gdzieś w okolicach trzeciej dziesiątki - po śmierci freddiego skoczyła do pierwszej piątki (chyba na czwarte) i stała się hitem...
Awatar użytkownika
szajajaba
Posty: 2026
Rejestracja: 12 cze 2005 08:50

Post 25 sie 2005 21:22

A ja pamiętam olbrzymie zainteresowanie zespołem tuż po śmierci Freddiego... tabuny małolat nagle zaczęły tego słuchać, oczywiście pojawiły sie naszywki itp, a znajomość twórczości zespołu ograniczała się oczywiście do kilku, kilkunastu kawałków, które po prostu wypadało znać...Tak samo zreszta było po śmierci Riedla... niesmaczne to troszkę chyba:(
Awatar użytkownika
Bartini
Posty: 2237
Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt
Strona WWW

Post 25 sie 2005 21:25

Najwiekszym hitem na LP3 bylo These Are The Days Of Our Lives - 52 tygodnie na liście, czyli cały rok...

cos niesamowitego jak na dzisiejsze warunki...
Awatar użytkownika
Erwartungen
Posty: 1334
Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
Lokalizacja: Katowice

Post 25 sie 2005 21:27

tak!! dokładnie, a ponieważ ZAWSZE wstyd mi było być wśród takiego stada owiec, musiałem na pytanie czy lubię queen udzielać niezbyt zręcznej odpowiedzi :"tak ale lubię od zawsze a nie od śmierci freddiego"

w przypadku nirvany problemu nie było, bo jej nigdy nie lubiłem, ale z tym queenem to się źle czułem - no bo przecież nie powiem że nie lubię jak lubię.. a być postrzegany za element masy podążającej za "modą" było dla mnie czymś najgorszym