Porcupine Tree

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 4803
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Re: Porcupine Tree

Post 12 maja 2009 00:23

Ty masz blisko ;p Nie pamiętam, czy w Łodzi w ogóle był koncert czegoś dużego. Kiedyś chyba kjurzy grali? Na Pietrynie? xD Coś mi świta ... ale teraz nam halę walnęli, największy obiekt kryty w Polsce, może ktoś wpadnie ... ale kto by tu chciał ;(
astiz

Post 12 maja 2009 00:33

No cóż,Kropiwnickiego mogę Wam tylko współczuć :o Najpierw zakazał imprez techno,potem zawalił Euro 2012 w Łodzi...
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2009 00:46

devotional pisze:Ty masz blisko ;p Nie pamiętam, czy w Łodzi w ogóle był koncert czegoś dużego. Kiedyś chyba kjurzy grali? Na Pietrynie? xD Coś mi świta ... ale teraz nam halę walnęli, największy obiekt kryty w Polsce, może ktoś wpadnie ... ale kto by tu chciał ;(
Jak blisko? 4h? ;) Uć, Uć, Uć!
Kjurzy byli w hali sportowej (nie byłem :/) a Porcupine 4 lata temu grali (prawie pod moją chatą) w Hali Anilany i prostytutka nie poszedłem czego nie mogę sobie wybacz do dziś :/ A i pamiętam jak Rammstein miał grać na festwalu 4 kultur buehehehe.
Zalezy tez jaki koncert uwazasz za duży ale byli Primale rok temu i Happy Mondays :P
A teraz na otwarcie hali zaprosili Fleetwood Mac i ZZ Top... LOL
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 4803
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 12 maja 2009 09:16

Wiem, wiem xD Ale wypraszam sobie, na Flitłódów bym poszedł, tylko nie wiem kto został z oryginalnego składu xD podobno Buckingham już nie jest ich gitarzystą ... A to waśc w Łódce mieszkał? ;p Cóż, naprzeciw Anilany, to świetne miejsce xD A tak bardziej serio - podobno live nation zaczęło podpisywac z miastem kontrakty na rozruch rozrywkowy hali. Ciekawe co z tego wyjdzie ... a do Wroca bym się przejechał przecie, ale po prostu szkoda że w Łodzi, która jest do k.urwy n.ędzy 2 największym miastem w Polsce NIC SIĘ NIE DZIEJE.
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 12 maja 2009 10:02

Ha. Tyle tylko, że to Stefan poszedł do Mikaela a nie Mikael do Stefana :D
Steven już od dłuższego czasu był zafascynowany Meshuggah i tym podobnymi kwestiami.
Warto dodać, że to dzięki Wilsonowi powstał bliźniak Deliverance- czyli Damnation, tak związany z metalem jak ja ze świadkami Jehowy...
Tak samo zresztą z Gavinem na perkusji, to nie on wpłynął na Wilsona, on się wpasował w obecny prąd.
Maitland też potrafił przypier...niczyć w blachy i kociołki, szczególnie na żywo.
Ja ze względu na swoje naleciałości nie mam nic do ciężkich brzmień u Porców, ale wielbię starocie.

We lost the skyline
We stepped right off the map
Drifted in to blank space
And let the clocks relapse


Mistrz!

Z niecierpliwością czekam na nowy album, czy to coś w starszym stylu, czy coś pogłębiającego obecne tendencje.

I Metanoia...!

Chyba wypadałoby przystopować, bo zacznę tworzyć kolejny elaborat i peany na temat PT i wszystkiego co zWilsonowane...
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2009 12:32

devotional pisze:A to waśc w Łódce mieszkał? ;p Cóż, naprzeciw Anilany, to świetne miejsce xD
Mieszka nadal, gdzie Ty mnie przesiedlasz? :D
A to niezupełnie na przeciwko Anilany tylko dwa przystanki wcześniej ale ogólnie tak mówie ,że nie Poznań, nie Kraków, nie Bydgoszcz, nie Wrocław tylko dwa przystanki :P Prawie pod chatą ;)

@Rajca - Ja nie mam nic do ostatnich płyt (chociaz Fear to najgorsze co do tej pory zrobili) ale Gavina nie lubie, on do tego zespołu po prostu nie pasuje. Już mam dosyć tremola na werblu, potrójnej stopy i napirdalania :)
Chris pasował no i nie tylko na perkusji wymiatał. W końcu to on stworzył "Light Mass Prayers" mój absolutny nr.1 z "Signify".
Tak czy inaczej niech Wilson idzie do przodu, starczy Sialoł Sialoł, czas odkrywać nowe tereny!

i wyjebać Harrissona
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 12 maja 2009 13:16

Dla mnie chyba najważniejsze zawsze będzie to, że Wilson i spółka robi to co chce. Sami tworzą, sami produkują.
Jest w tej muzyce szczerość, nie jest wymuszona. Ona faktycznie jest.
No co do Sialoł Sialoł, Giw Yt Tu Mi to się zgodzę, taki potworek dla headbangerów.
Ale kawałków jak Mother and Child Divided czy The Start of Something Beautiful* nie wyobrażam sobie żeby zagrał ktoś inny niż Gavin. Blacharka w tym-MaCD, kawałku zawsze mnie zmiata.
Z resztą, on się chyba dopiero na Fear dostroił tak do końca do zespołu, bo nie odnoszę wrażenia, że gra "w sobie tylko wiadomym celu".
Niech Wilson robi to co uważa za słuszne, zawsze jakaś perełka się pojawi.
(Tylko nie Fripp gościnnie, ten to jest dopiero tak muzykalny i idealny, że włosy dęba stają).
Chris robił świetne chórki na żywo. Skubaniec...

* Przy tym kawałku stworzyłem jedno z najbardziej enigmatycznych określeń. "Kawowe uderzenia", mowa o perkusji... Nadal nie wiem o co mi chodzi, ale to jest kawowe!
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2009 14:09

Mother And Child Divided to mój ulubiony kawałek z tego okresu ale przyznam ,że jakoś nigdy nie zwracałem w nim uwagę na perkusje, raczej na rytmike gitary.
Na Absentii jeszcze Gavin grał tak jak Wilson ustwił automat w demach (zawsze mam zlewke słuchając dema "Trains") i było fajnie. Kiedyś widziałem video wywiad z Harrissonem i opowiadał ,że nie jest perkusista progresywnym, no i gdzie tu sens?
Maitland to były piękne chórki, fantastyczne ambienty i ta wysmakowana gra (Disclocated Day z Coma Divine ach!). No ale dosć o perkusistach ;)
Ale do Frippa to z szacunkiem ;) Jest jaki jest (a jest dziwny) ale odwalił swego czasu kawał dobrej roboty, "Lizard" Crimsonów nadal powala, absolut!
A to "kawowe" uderzenie musze sobie przypomnieć ;)
BTW oglądałeś filmiki Wilsona z Insurgentes? Ja to miałem pełną beke z niego, troche przesadził z tym rozwalaniem iPodów :) w każdym jest mały hipokryta :D
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 12 maja 2009 14:20

Jeśli chodzi o automat perkusyjny i demo to chyba nic nie przebije Wedding Niles, jakie koko-bongo :D
Frippa szanuję w ten specyficzny sposób jak szanuje się rzemieślnika, dla mnie KC gdzieś po drodze zgubili artyzm.
A Steven jak strzela do iPodów i robi Hammerfall, no ba. Ale, śmiechowe to, każdy ma prawo w końcu do jakiegoś odchyłu :D
Co do kawowych uderzeń, nie wiem czy złapiesz moją chorą nić skojarzeń, ale staraj się :D

Smuci(nie dosłownie :D) mnie, że Colin często gra w Opuszczonym D i muszę się przestrajać, żeby coś tam poćwiarzyć. Chociaż i tak, jak to często na last.fm widać: Sick bassline, awesome. Awesome!
(Że nie wspomnę o 5 strunach...)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 12:08

Ciesz się ,że nie musisz zasuwać na kontrabasie (chociaż to wspaniały instrument) :D

A ja odebrałem dzisiaj z poczty bilet na koncert, numer 000062 :)
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2009 12:12

Chociaż zdaję sobie sprawę, z pokorą, że ja i kontrbas to dwa różne światy to chciałbym kiedyś chociaż dotknąć tego instrumentu.
(Na Deadwing making of czy tam innym interwju, widać jak Colin gra właśnie na kontrabasie. Swoją drogą, Arriving Somewhere mogło mieć lepszą perkę w tej mocnej części bo Gavin zagrał ciekawiej przy nagrywaniu).

Ach, zazdroszczę biletu, no kuchnia zazdroszczę. Zanim zdobędę środki pewnie wykupią :(
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 12:22

Najlepiej Colin zasuwa kontrabasem w "Buying New Soul". Już mu niewiele brakuje to poziomu Tonego Levina.

A biletów spokojnie starczy zwłaszcza ,ze jeszcze czeka druga pula "stojących", które bedą dostepne w październiku (i będą droższe o 15 złotych).
Obaj za to możemy zazdrościć członkom "residents of a blank planet" (a wiem ,że są w polsce osoby mające membership), oni wlezą do lokalu jako pierwsi i zaklepią miejsca pod sceną.
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2009 12:28

20 funtów na rok, jak ktoś "jeździ za zespołem" i zarabia to nie tak znowu dużo. No cóż, zapłacili to i wejdą. Mam nadzieję, że nie ma ich tylu, żeby wypełnić połowę przestrzeni.

Buying na żywo też jest pikne. Jak mało co, spokojny i wirujący kawałek zagrany na żywo nie powoduje mojego znużenia.
(Mówię rzecz jasna o tym com słyszał na Arriving Somewhere...).

Szkoda tylko tej tendencji grania "trzech ostatnich albumów" :D. A ja bym chyba oczy wydrapał za Waiting/Voyage 34 albo Signify.

Że o Up the Downstair nie wspomnę(To jest kur-wa BAS!!)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 12:40

Ale na płycie to w "Up The Downstair" chyba są syntetyki, przynajmniej tak to brzmi.
Podobnie perkusja, na "spiral Circus" jeszcze płytowa ale na "coma Divine" już Chris robi gęsty orientalny kocioł.
Co starych kawałków to czasem się zdarza. Żałuje ,że nie byłem w 2007 w Poznaniu bo zagrali "I'm Not There / Wire The Drum" co się zdarza rzadko.
Poza tym wiem ,że gdzies na jakimś koncercie w 2003 grali "The Moon Touches Your Shoulder", regularnie pogrywali "Dark Matter" i "Sever" a kilka razy "Radioactive Toy" (niestety kiepska wersja, Rockplastowa). Na zeszłorocznych koncertach (z których wyjdzie mocno juz spóźnione dvd) grali "Sleep Of No Dreaming" i "Stars Die". A "Waiting" wcześniej też się pojawiało. To jest loteria bo oni żąglują tymi starociami. "Voyage 34" niestety ostatni raz jeszcze z Chrisem na perkusji a teraż chętnie bym to zobaczył. Nawet nie mówie jak bym się podjarał gdyby Wilson zagrał "Nine Cats". Koncert marzeń był w Bydgoszczy w 1997 a ja wtedy byłem 11letnim gówniarzem i nawet ich nie znałem :(
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2009 13:06

Na albumie syntetyk, możliwe. Ale na Coma Divine to jak cholera jestem za tym, że grali partie na instrumentach. Ale głowy nie dam sobie odciąć.
Ogólnie ciężko nie stwierdzić, że Coma Divine jest chyba nie do prześcignięcia :D
Nine Cats, nie no... losie. Ja już nie wiem czym zastępować wyrazy wyrażające mój zachwyt na samą myśl :D
Ale już LSD to raczej nie zagrają :D
Btw, celowo napisałeś Rockplast zamiast Rockpalast? Bo mi prawie rok zajęło zanim się pokapowałem, że to nie jest plast :D
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 13:51

Coma Divine > Warszawa, Arriving..., Spiral Circus, jakiekolwiek przyszłe live'y

co tym innym wcale nie ubliża, po prostu Coma Divine to absolut absolutów, ci którzy widzieli taki koncert (a w polsce były aż 3 qwa!!!) mogą się uwazać za wybranych :]
Problem w tym ,że stary materiał nie pasuje do sotatnich płyt, dlatego nie mieszali.
Może nowa płyta będzie inna i wtedy podpasuje.. z drugiej strony jest dużo kawałków z Absentii, Deadwing, nawet FOABP, które chciałbym zobaczyć na żywo (Trains i Sound Of Muzak to już musza być bo wychodzę, Trains oczywiście na koniec). zobaczymy co będzie.

A z tym Rockpalastem to mnie rozbawiłeś bo mam dokładnie tak samo jak Ty :lol:
To znaczy jakiś czas temu dopiero się przyjżałem i oświeciło mnie ,ze tam jest "palast" a nie "plast" ale widać długo mi to do mózgu idzie bo cały czas uparcie piszę "plast" :lol: :lol:
Swoją droga niezły występ z fajnymi wykonaniami "Futile" i "Mother + Child Divided", szkoda tylko ,że ten nieszczęsny "Radioactive Toy" taki lipny. I jeszcze to wycie Wesleya, wrrrrr. A Wilson mu jeszcze "Fadeaway" dał śpiewać, no litości.
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2009 14:04

Tak słucham bootlega z 2007 i jak na moje to mogliby sobie odpuścić, stanowczo! Lazarusa i Open Car. Ha, ale jest Dark Matter i Half-Light(perełeczka taka maleńka :D)

Coma niszczy wszystko. Aranżacje, brzmienie, setlista. Tam nie ma sekundy, która nie pasuje. Noż...
Tylko mnie zastanawia czy będą grali na nowej trasie tego 35-minutowca, który podobno powstaje.
(Przeca to tylko pięć minut mniej niż Moonloop w pełnej wersji z Transmission IV).

Powiadasz Futile. A idąc dalej, jaka jest różnica między Orchidią na Futile EP a tą dla Lightbulb'a. Takie rodzeństwo z Wedding Niles.

Btw, słyszałeś "znienawidzone" Out Absentia?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 14:16

Akurat "Lazarus" bym zostawił bo to miła piosenka i krótka więc dużo miejsca nie zawala. Za to zdecydowanie nie podoba mi się pomysł grania na koniec "Halo" bo niecierpie tego kawałka a już kończenie nim koncertu uważam za karygodne.

Najświezsze wiadomości mówią o 55 minutowych kawałku i drugiej płycie z krótszymi kawałkami. Jeżeli tego słonia zagrają live to zeżre on ponad połowe koncertu :/ A jak się jeszcz okaze ,ze jest kiepski to w ogóle orgazm :////
Ewentualnie go okroją (wszak "The Sky Moves Sidewys" też nigdy w całości nie zagrali) a może to całe gadanie o 55 minutowym kawałku to ściema i będzie normalny Deadwing 2 ;)
a "Moonloop" to improwizacja a te jak wiaodmo mogłyby trwać nawet pare godzin :) Zwłaszcza kiedy granie odbywa się na takim poziomie jak w "Moonloop".

Mam obie "Orchidie" ale powiem szczerze ,że nie wsłuchiwałem się aż tak w nie bo mnie generalnie na kolana nie rzucił ten kawałek.
Mam "Out Absentia", niektóre rzeczy na nim są całkiem fajne (demo Trains na przykład albo 16 minutowy medley Strip The Soul / .3) ale "Collapse The Light Into Earth (Extended)" to coś czego mój mózg chyba do konca nie pojmuje :/
Zdecydowanie bardziej polecam składanke "Recordings II", tam jest wiele ciekawych rzeczy.
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6065
Rejestracja: 02 wrz 2006 14:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt
Strona WWW

Post 13 maja 2009 14:28

Ha! Mam Recordings II. Częśc z singli, tak jak właściwe Recordings.
A ten Collaps to jest to samo co Cut Ribbon, który na Out Absentii ktoś otagował jako Wet Ribbon i taki pasztet po sieci krąży...
No z racji, że ja lubię jak się "przyłoi" to i Orchidia mi pasuje ta nowsza.

Jeśli czegoś nie mogę strawić to będzie to Imogen Slaughter.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9712
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2009 14:43

Steven Wilson nie do końca umie łoić ;)
Opthem nigdy nie będzie. Fakt, rozumiem jego fascynacje i chęć grania jak mu się akurat chce ale nie zawsze można grac efektywnie.
Zawsze chciałem grac jak David Gilmour ale qwa nie umiem więc nie będe na upartego grał w ten sposób ;)

BTW Ty tez należysz do fanatycznych wielbicieli "Tinto Brass" czy do tych, którzy nie pojmują jego fenomenu? Ja naleze do tych drugich.