Czego teraz słuchasz?

Po prostu muzyka dla mas.
Odpowiedz
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 30 kwie 2019 10:14

Obrazek
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1988
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 07 maja 2019 17:19

Hien pisze:
25 kwie 2019 09:51
King Crimson na Spotify, to jest news muzyczny stulecia, który powinien być na okładce NME. W końcu coś pozytywnego z tego obozu. Ostatnio czytałem gigantyczny wywiad z Frippem, każda wypowiedź traciła sens w połowie. Padło pytanie o nową muzykę studyjną i wychodzi na to, że jej nie będzie, a jak fani chcą to jest kilka utworów live. Przypomnę, że większość tych "nowych" utworów to chu.jowe improwizacje na samych perkusjach. Ponadto, Fripp rzucił, że okresy 1991 - 2003 i 2008 były jego zdaniem do dupy, czym efektywnie zdissował nie tylko Belew, ale nawet Sylviana xD
Jezu, jak ja nie lubię tego faceta. Stary pojeb.
A jest jakieś źródło? Chętnie bym to poczytał.
Ale jeśli faktycznie tak powiedział, to raczej nic nowego, facet wielokrotnie samemu sobie zaprzeczał, deprecjonował wkład "kolegów" i jechał po każdym, kto ośmielił się mieć inne zdanie od niego. Świr kompletny. To jest ten poziom żenady, że ręce i wszystko inne opadają. Ktoś w ogóle wie, o co mu chodzi?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 maja 2019 10:54

Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1988
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 07 cze 2019 16:35

No cóż... trudno to nazwać wywiadem, to właściwie jest One Man Show w wykonaniu Frippa. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie, którzy krytykują Watersa czy Andersonów (słusznie) za ich zachowanie w stosunku do innych ludzi, w przypadku tego łajdaka właściwie wszystko zamiatają pod dywan :shock: . Może po prostu dlatego, że nikt nie napisze o swoim idolu, że jest psychopatą znęcającym się psychicznie nad otoczeniem (no sorry, ale ta wypowiedź o Godzilli i Bambim moim zdaniem jest skandaliczna). Facet kompletnie nie ma sobie nic do zarzucenia, a jednocześnie rozgrywa sprawę całkowicie po swojej myśli. Wszystko to przypomina ponury wykład ideologii według Frippa. No i ta kuriozalna wypowiedź o rozpadzie Robert Fripp Bandu w 1974 roku - to chyba jakiś żart!? :shock: :/
Wszystko zasadza się na tym, że dla niektórych ludzi bycie "niekomercyjnym", cokolwiek to znaczy, stało się celem samym w sobie (jak ma się do tego obecna polityka pana Naczelnego Kontrolera Jakości!?) To przypomina mi jakąś parodię totalitaryzmu - bo to jest żenujące, facet jest w końcu tylko i aż muzykiem.
Po czymś takim naprawdę trudno się dziwić, że rock progresywny musiał odejść do lamusa, bo z ludźmi o takich poglądach nie da się w ogóle rozmawiać, oni już wszystko wiedzą najlepiej.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 748
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 07 cze 2019 23:00

W pewnym momencie chyba jego statek wyleciał z orbity i zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością. Upływ czasu też raczej nie sprzyja zdroworozsądkowemu myśleniu w jego przypadku... tym bardziej śmieszy ta "niekomercyjność" dziś sprowadzająca się do smażenia co rok tych samych koncertówek (z wokalistą coverbandu za sterem i tymi zagrywkami jak dogrywaniem jakichś dodatkowych partii do utworów tak kompletnie losowo i bez wyczucia) i ostatecznego poddania się takim graczom jak Tidal czy Spotify. Co z jego planów, skoro przez takie podejście za parę lat wszyscy muzykę tego zespołu mieliby tylko jeszcze bardziej w dupie, skoro była/jest praktycznie niedostępna pod ręką.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 cze 2019 01:19

Mnie cieszy, że Fripp w końcu odpuścił w temacie streamingu, bo odkąd mam PS4 podłączone do telewizora (i kina domowego), to często korzystam ze Spotify i fajnie będzie czasami sobie włączyć King Crimson. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jego decyzja jest czysto biznesowa i nie ma nic wspólnego z dobrą wolą. Żonka gały nie zrobi jak kasy będzie brakowało.
Zresztą od dawna wiadomo i RF nawet się już z tym nie kryje, że King Crimson istnieje już tylko do zarabiania pieniędzy na niekończących się trasach, na które chodzą janusze progresu i jarają się jakby faktycznie uczestniczyli w czymś wyjątkowym. Obecne KC to cień jego poprzedniej (generalnie to wszystkich poprzednich) inkarnacji, który istnieje na identycznych zasadach, co cover band. Ponadto Fripp wysrywa te koncertówki tak często, że trudno jedną odróżnić od drugiej. Niedługo wjedzie kolejna rocznicowa edycja ITCOTCK i o ile poprzednia była dobrym wydawnictwem (mix Wilsona jest najlepszą wersją tej płyty), tak teraz nie wiem co jeszcze chcą tam dorzucić. Hologramową wersję tamtego składu? A może mix Jakszyka, który z Thark zrobił po prostu niesłuchalne gówno. King Crimson był kiedyś prawdziwie progresywnym zespołem, każda płyta wnosiła coś nowego i wpływała w jakiś sposób na kształt muzycznego landszaftu. Zespół wznawiał działalność jedynie wtedy, kiedy miał coś ciekawego do powiedzenia. Odkąd wrócili w tym śmiesznym składzie, chodzi tylko o hajs. Nowej muzyki nie będzie, te całe 2-3 nowy numery (plus pierdyliard drum solo) są słabe, z czego najlepszy - Meltdown - to zasadniczo solowy kawałek Jakszyka.
Chyba rok temu, Adrian Belew się w końcu wku.rwił i rzucił publicznie kilka gorzkich słów w kierunku Frippa. Chwilę potem wszystko już odwołał i twierdził, że wszystko sobie wyjaśnili. Jaaasne. A kilka lat temu na koncercie Belew bawiłem się doskonale i mogę tylko żałować, że nie byłem na Crimson ProjKct w 2014 r. bo to właśnie było KC, które chciałem zobaczyć.
To co zobaczyłem w 2016 r. było bardzo solidnym cover koncertem. Miałem kiedyś wielki szacun do Frippa za żelazną konsekwencję (nawet jeśli się nie zgadzałem) i zasady, które czyniły King Crimson zespołem wyjątkowym i działającym w sposób niezależny od pieniędzy i wpływów zewnętrznych. Kiedy te 20 lat temu, Fripp mówił, że nie zagrają już nigdy Epitaph, bo to musiałby być tamten skład, to mu wierzyłem. Teraz już w nic mu nie wierzę i generalnie mam go w dupie. Waters może i jest pierdolnięty, ale przynajmniej nie udawał, że na trasie The Wall chciał po prostu zarobić hajs. Chyba nikt w tym prog kurwidołku nie zapędził się w samouwielbienie do tego stopnia co Robert Fapp, znajdując usprawiedliwienie, a wręcz wzór postawy godnej czci, we wszystkim co robi. Easy Money. Zabawne, bo akurat dzisiaj startuje trasa z okazji 50lecia zespołu, o czym przed chwilą przeczytałem.
Jakiś czas temu, ostro wyruchali Theo Travisa, który miał dołączyć składu jako klawiszowiec i bardzo się z tego cieszył, bo to było spełnienie jego marzeń. W maju okazało się, że jednak Fripp go olał bo wg. niego Billa Rieflina (którego Travis miał zastąpić) nie dało się zastąpić i nie chodziło o umiejętności. Wg. Fripp lepiej było zostawić miejsce puste, bo za bardzo psuło to klimat w zespole. Travis musiał się czuć jakby dostał w mordę, zwłaszcza, że sposób w jaki zmiany Fripp ogłosił (na fejsie) spowodował, że ręce mi opadły. Jak to przeczytałem, to pomyślałem sobie tylko "ty stary chuju" i życie toczy się dalej.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 748
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 11 cze 2019 10:52

No cóż, były wcielenia artystyczne, a teraz jest wcielenie stetryczałej muzycznej geriatrii i jest już zbyt wygodnie na jakiś powiew świeżości. Nawet te "nowe" utwory są jak te garnitury dawno już niemodne i tak trochę już jebiące, ale z pewnych przyczyn wymagały "odświeżenia" no i znowu nadają się do wyjścia.

Streaming streamingiem, ale chyba zaskoczyli samo Spotify, bo Red, debiucik i Larks nie znalazły się w pierwszym rzucie.
Odpowiedz