[tour] Delta Machine Tour - DVD z Berlina

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 10663
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Re: [tour] Delta Machine Tour - DVD z Berlina

Post 16 lis 2014 18:36

Audio Live in Berlin jest w pyte. W sumie tyle mogę napisać.
Awatar użytkownika
prey
Posty: 1034
Rejestracja: 26 sty 2009 21:43

Post 19 lis 2014 22:25

Jestem w stanie to kupić, jak stanieje odpowiednio.

Audio brzmi dobrze, nie jest spłaszczone, instrumenty brzmią wyraziście. Setlista jest jaka jest. Nareszcie Gahan nie pieje, w akustykach drażni gra Gordeno (niech go zmienią). Best punkt koncertu goldfrappowa wersja Halo, najgorsza A Pain That I'm Used To. W sumie 4-/5, muza płynie.

W sumie Delta uratowała im dupy. Jak chcą to potrafią coś z siebie jeszcze wykrzesać. Oby nad przyszłą płytą pracował inny producent i w większym stopniu zmienili koncertówki.
Nie znam żadnej płyty z dyskografii Recoil, ale jestem jego fanem od wielu lat.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 1143
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Favourite song: Ferdydurke
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 22 mar 2015 20:28

DVD bardzo mi się podoba, wreszcie potraktowali sprawę dość poważnie, jak już muszą nagrywać DVD z każdej kolejnej trasy, to powinni to robić przynajmniej na takim samym poziomem jak to z Delty. Szczególnie spodobał mi się ten manewr z "Halo" - połączenie wykonu, projekcji i pojawienia się tej kobiety na koncercie - całość wyszła dość klimatycznie.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 1143
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Favourite song: Ferdydurke
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 09 lut 2020 18:08

Ostatnio wracam sobie do soundtracku z Berlina... no i muszę przyznać, że kawałki z Delty brzmią po prostu doskonale. Przede wszystkim Goodbye to była przeperełka tamtego wieczoru, manewr podobny jak Goodnight Lovers czy Waiting For The Night, ale chyba jednak robiący największe wow, bo tak odważnie z premierowym materiałem dawno sobie nie poczynali. Wiem, wiem, że to też częściowo taki manewr pod DVD - ale efekt wyszedł świetnie.

Odnoszę też takie wrażenie, że te numery lepiej im się po prostu grało. Na Spirycie było więcej luzu, ale od początku wybór był dramatycznie oszczędny, a potem i tak wycinali co ciekawsze. Tutaj Benny Hill powyciągał z płytki to, co na koncertach dobrze by brzmiało, zespół będący w dobrej kondycji potrafił to w należyty sposób wykorzystać. No i z wielu numerów tak szybko się nie zrezygnowali, takiemu Secret też dali szansę wybrzmieć te kilkadziesiąt razy.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 10663
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lut 2020 19:52

Tylko Secret niestety wyszedł tak sobie. Jeśli mam być szczery, to utwory z DT preferuję raczej w wersjach studyjnych zwłaszcza Should Be Higher i Angel. Heaven najbardziej mi się podoba w studio sesji, a takiemu Sut My Soul nie pomoże nic poza kompletnym zapomnieniem.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 5739
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Favourite song: Halo

Post 09 lut 2020 20:41

Szkoda, że sama płyta była nie najlepsza, a do tego grali w większości przypadków te najgorsze utwory.
W ogóle DMT miało słabą setlistę.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 1143
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Favourite song: Ferdydurke
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 09 lut 2020 20:54

Lubię Deltę, ale te koncertowe wykony dają niektórym kawałkom naprawdę dużo życia. Soft Touch nie jest tak kwadratowy, Child Inside też staje się taką żywszą balladą-kołysanką. Goodbye zyskuje na mocy szczególnie w finale, w Berlinie naprawdę Gahan dał radę wokalnie. Secret faktycznie najmniej korzystnie wypada, na większą rolę niż bycie "czymś pomiędzy" nie mógł liczyć - ale to po prostu jeden z moich ulubionych numerów na płycie, więc i na koncercie byłby dla mnie jednym z ciekawszych momentów.

Gdyby bonusowa czwórka też jakimś cudem dostała szansę na żywo, pewnie też prędzej sięgałbym po wersje koncertowe - choć przecież to są jedne z lepszych numerów w ogóle w ich dyskografii. Zaletą wersji live jest dla mnie ich taka jakby większa... przystępność, że po prostu jestem w stanie ich słuchać częściej.
shodan pisze:
09 lut 2020 20:41
Szkoda, że sama płyta była nie najlepsza, a do tego grali w większości przypadków te najgorsze utwory.
W ogóle DMT miało słabą setlistę.
Na początku trasy nie było tak źle, szczególnie jeśli chodzi o drugie nocki. Gorzej się działo już pod koniec - Łódź znowu dostała jakiś mocno wykastrowany szkielecik, tak jak w 2010 roku. Nawet pod względem setu Martina.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 10663
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lut 2020 21:28

Akurat ostatnią rzeczą jakiej chciałbym od Child inside, to żeby było żywsze, ale szczerze mówiąc nie słyszę tego w lajwach xD
Ja mam taką perspektywę, że DM to płyta bardzo elektroniczna i wyjątkowo słabo wypada z żywą perkusją. Może dlatego mi się podobają tak bardzo studio sesje z tamtego okresu.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 1143
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Favourite song: Ferdydurke
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 09 lut 2020 21:33

No nie, oczywiście w przypadku Child Inside to "żywsze" to oczywiście lekko przesadzone, ale wiadomo o co mi chodzi. Żadnego tutaj mocniejszego tupnięcia nie może być, bo byłoby już groteskowo xD

Jest bardzo elektroniczna, ale ten zaszczepiony pierwiastek bluesowy sprawia, że niektóre utwory wręcz wymagały takiego wykonu na żywo, jaki dostały - no w Heaven czy Goodbye tak naprawdę elektroniki nie ma. A te elektroniczne stricte jak dla mnie zyskały (Welcome, Child Inside)

Studio sesje to krok w dobrą stronę, cały taki kameralny koncercik deltowy byłby tylko kolejnym świadectwem tego, jak dobre numery zostały napisane na tę płytę.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 10663
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lut 2020 21:36

Marzy mi się żeby DM robili coś jak Radiohead z Live from the Basement. Boję się, że oni sobie już takie zabawy odpuścili.