[tour] 21 lipca 2017 - Warszawa, Stadion Narodowy

Dział dotyczący wszystkich tras koncertowych Depeche Mode jak również pojedynczych koncertów
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

[tour] 21 lipca 2017 - Warszawa, Stadion Narodowy

Post 11 paź 2016 22:05

I co, ktoś z Was się wybiera?
Ja trochę żałowałem, że nie byłem w 2013, ale to było zanim zobaczyłem (i "usłyszałem) swój pierwszy koncert na Narodowym.
Uszy puchną mi na samą myśl. Nie wiem czy rozważać tę Wawkę, czy czekać na halowe koncerty w 2018.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4852
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 11 paź 2016 23:02

Ja się wybieram. :)
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 12 paź 2016 00:27

Ja chyba wreszcie zaliczę DM na żywo i też się pojawię. ;)
Awatar użytkownika
Korneli0
Posty: 3
Rejestracja: 13 paź 2016 11:39
Ulubiony utwór: In Your Room
Lokalizacja: Berlin / Wrocław
Kontakt
Strona WWW

Post 13 paź 2016 12:03

Ja się wybieram. Marzę o biletach na Wawę i Berlin, albo Lipsk. Ktoś zna już ceny??
Awatar użytkownika
slick
Posty: 6266
Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
Ulubiony utwór: Everything Counts
Lokalizacja: Brisbane
Kontakt
Strona WWW Twitter YouTube

Post 13 paź 2016 12:23

Berlin po €99,70. Sektory siedzące z boku.
Link do tematu: http://depechemodeforum.pl/viewtopic.php?f=96&t=6489

Sprzedaż ruszyła 3 godziny temu. Udało mi się właśnie 2 kupić z wysyłką do Australii.
Rezerwacja elektroniczna na 8 minut, które muszą wystarczyć na sfinalizowanie transakcji.

Eventim.de ma wersję strony po angielsku więc nie było tragedii.
Wysyłka biletów do 6-7 dni roboczych - worldwide.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 14 paź 2016 18:41

Chętnie bym się wybrał. Szkoda tylko, że znów na Narodowym. :)
Awatar użytkownika
slick
Posty: 6266
Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
Ulubiony utwór: Everything Counts
Lokalizacja: Brisbane
Kontakt
Strona WWW Twitter YouTube

Post 15 paź 2016 03:25

A co z Narodowym jest nie tak? Za stary, za mały, za brzydki?
Hien
Posty: 9514
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Ulubiony utwór: twoja stara
Lokalizacja: Łódź
Kontakt
Strona WWW

Post 15 paź 2016 07:13

Byłem na narodowym i potwierdzam, że ten obiekt nadaje się na wszystko z wyjątkiem koncertów. Na trybuny dociera tylko piskliwe echo, nie poznalbym nawet Everything Counts. Podobno na płycie nie jest dużo lepiej, ale nie byłem. Ze wszystkich koncertów, na których byłem (a byłem na wielu) Narodowy był najgorszy. Jak się Tobie podobało, to jedna osoba nie wyjdzie z naro wkurwiona.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
slick
Posty: 6266
Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
Ulubiony utwór: Everything Counts
Lokalizacja: Brisbane
Kontakt
Strona WWW Twitter YouTube

Post 19 paź 2016 10:58

Ludzie psioczą w internetach, że problemy są z kupnem biletów na Wawę. Ktoś zna szczegóły?
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 20 paź 2016 23:20

slick pisze:A co z Narodowym jest nie tak? Za stary, za mały, za brzydki?
Brzydki to swoją drogą, a dźwięk jest taki, jakby człowiek siedział w bunkrze. Przy zamkniętym dachu brzmi to koszmarnie, a bas zagłusza większość innych dźwięków. Tych subtelniejszych w ogóle nie słychać. Na poprzednim koncercie najlepiej brzmiały Higher Love, Shake i Home - bidnie za to Policy, Black Celebration czy Barrel. Stąd biorą się moje obawy o jakość nagłośnienia.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 21 paź 2016 17:25

Dlatego ja osobiście zastanawiam się jeszcze nad zmianą - może zamiast warszawki Praga albo Bratysława? Nie jestem jeszcze zdecydowany.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 22 lip 2017 22:13

Jutro napiszę obszerniejszą relację - ale już teraz mogę powiedzieć, że było super, a zespół i publika - pełni energii!
Nie wiem nawet, jak to szybko zleciało, gardło zdarłem zupełnie pomimo tego, że jakoś specjalnie mocno nie ryczałem.
Dziś odsypiałem cały dzień, długi piątek i podróż powrotna dzisiaj jednak zrobiły swoje.
No, do jutra! :)
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 22 lip 2017 22:48

Ja dość podobnie odebrałem warszawski koncert. O samym koncercie dokładnie rozpiszę się jutro albo pojutrze - ale jak na pierwszą wizytę na DM wyszedłem niesamowicie zadowolony. Zdarte gardło, bolące ręce, pewne rozczarowanie po Personal Jesus i zaciekawienie supportem, który mimo wszystko jak na stadion był dość ryzykownym wyborem. No i akustyka, która (stojąc na płycie dość blisko sceny) była w porządku. Jest o czym pisać. ;)
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 23 lip 2017 20:58

Relację czas zdać ;)
Wyruszyłem do Warszawy w piątek pociągiem przed ósmą (bo trudno o inny, równie dobry dojazd); wcześniej zdążyłem kompletnie zmoknąć, bo nagle lunęło. W każdym razie podczas jazdy spotkałem kilku fanów, którzy robili wokół siebie dużo zamieszania (dlatego pije się w trakcie imprezy lub po, a nie przed), hałasowali i było dość śmiesznie (np. babka krzyczała przez godzinę, żeby konduktorka sprawdziła jej wreszcie bilet i inne takie).
W południe dotarłem do Warszawy Centralnej, tam przesiedziałem do 16, kiedy udałem się na tramwaj. W mieście było spokojnie, tłum fanów przed stadionem się gromadził. Kolejka szybko się rozładowała po otwarciu bram i wszedłem na górne trybuny (prawie naprzeciwko sceny). Fajne było towarzystwo, ale ten bit uc, uc, uc grający przed koncertem lekko mnie wkurzył. Support do zapomnienia, nagłośnienie było takie, że to był jeden wielki łomot (efekt studni). Daję 1/10, bo drażniło strasznie.
I wreszcie wyszli bohaterowie wieczoru. Koncert powoli się rozkręcał (sądziłem, że So Much Love daje większego kopa). Mniej było zabawy światłami niż na Delcie. Nagłośnienie lepsze niż przy supporcie, ale nie zachwyciło. Mocarny Going Backwards, Barrel, wyczekiwany Corrupt, World i świetny, najlepszy w tej części Cover Me. In Your Room bardziej rockowe, niż myślałem, show wśród publiki zaczął się na dobre przy Painie. AQOL i Home świetne, Poison Heart to w ogóle mój ulubiony kawałek ze Spirit. W tej części na minus tylko Wrong, Everything Counts ciągnęliśmy długo, Stripped w dechę...
Bisy spoko, najlepiej wypadły Somebody i Heroes, Walking chyba powinien być wyżej w programie, I Feel You też git. Gahan mocno przeżywał np. Cover Me, Heroes czy Enjoya, wokalnie koncert był znakomity, gorzej z subtelnością. Machanie na Neverze, telefony na Somebody, baloniki leciały i było bardzo przyjemnie.
Jeszcze jedna rzecz warta wspomnienia: telebimy: z tej odległości widoczność była raczej słaba (co zrozumiałe), a tam puszczano częściej wizualizacje i filmy niż to, co działo się na scenie. Wyszło to średnio. Świetny film do Cover Me, generalnie jednak te obrazy nie przykuły mojej uwagi.
Szybko ominąłem buca, który blokował wyjście i szedłem przez miasto wśród tłumu depeszów. O 5 odjeżdżał pociąg do Częstochowy. Wróciłem wreszcie do domu koło 10 w sobotę padnięty, ale zadowolony. To był bardzo udany wyjazd.

W skrócie:
+ dojazd i powrót
+ atmosfera przed i na stadionie
+ forma wokalna Gahana i Gore'a
+ Corrupt, WIME, Cover Me, AQOL, Home, Poison Heart, Stripped, NLMDA, Somebody, Heroes
+ fajne towarzystwo, zabawa, energia koncertowa

- pogoda
- info o depozycie (bezzwrotny za 50 zł!)
- support i ten durny bit grający przez 3 godziny (sic!)

Ogólnie: co najmniej 8/10
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 23 lip 2017 23:34

No to i ja skrobnę parę słów. Kwestia dojazdu pod Narodowy nie była jakaś szczególnie skomplikowana - wynajętym busem z Wałbrzycha dało radę w kilka godzin w miarę spokojnie dojechać i wyjechać z Warszawy. Na sam koncert dotarłem jakoś przed 19 - więc nie ominął mnie cały występ supportu. Nie wiem, czy organizatorzy czegoś nie powalili z podziałem sektorów na płycie, bo mimo "zwykłego" biletu na płytę znalazłem się dość blisko sceny, nie mówiąc już o tych telebimach. Specjalnie mi to nie przeszkadzało. ;)

Support? Powiem szczerze, że byłem pozytywnie zaskoczony - dość psychodeliczna, nowoczesna elektronika, która IMO średnio nadawała się na stadion, ale zostawiła na mnie dobre wrażenie. Do tego doszły te ciekawe wizualizacje, które dawały jeszcze większego smaczku muzyce. Zatem występ MJC jak najbardziej na plus.

Przed samym koncertem puścili jeszcze spot Hublota związany z akcjami charytatywnymi - w rytm Where's The Revolution zaprezentowano problem braku dostępu do wody w wielu miejscach na świecie, co spotkało się z dobrą reakcją widowni. Ale po kilku minutach było już wiadomo, że właściwe show zaraz się zacznie - przez stadion rozniosło się Revolution Beatlesów no a potem właściwe intro. Pierwsze utworki ze Spirit wypadły w porządku, choć też myślałem, że So Much Love lepiej wyjdzie, bo trochę brakuje mu mocniejszego zakończenia. Pierwszy raz odleciałem na Corrupt, które na bootlegach brzmiało dość sztywno, ale na żywo dzięki garom Eignera nabrały odpowiedniego wyrazu i dla mnie był to jeden z lepszych momentów wieczoru. Potem przyszła pora na klasykę w odświeżonym wydaniu, ale i tak najbardziej czekałem na Cover Me, które też mnie nie rozczarowało. Po raz kolejny Eigner błysnął w części instrumentalnej - zresztą za cały koncert mogę go najbardziej pochwalić, bo jeszcze wiele razy później urozmaicił sporą ilość kawałków.

Secik Martina odebrany standardowo, nie zabrakło klasycznego chórku fanowskiego na Home, do którego przygrywał Peter. Highlightem wieczoru dla mnie okazał się jednak następny Poison Heart. I tutaj znowu - na bootlegu wydawał się trochę przybity brakiem elektroniki, ale na żywo okazał się bardzo klimatycznym i urzekającym kawałkiem. Tak zagrany w tej wersji broni się równie dobrze jak w Tripped Mix. Potem już bawiłem się równie dobrze już do Nevera - choć po raz kolejny muszę zwrócić uwagę na bębny, tym razem na Stripped. Niesamowicie bujająca wersja dzięki temu wyszła, sam aranż też chyba bogatszy niż w 2009 roku. Na klimatyczne intro Wrong i ciekawą wersję EC zwracałem już wcześniej uwagę - nie zawiodłem się.

Na bisach zespół trochę złapał przestoju. Mimo robiącego wrażenie (w główniej mierze dzięki fanom) Somebody ten tercet Walking-Heroes-I Feel You wyszedł trochę mało składnie, bo przy Personalu znowu cały stadion wyraźnie żywiej reagował. Na końcu oczywiście niedosyt pozostał, że to już koniec, ale cały koncert na długo został mi w głowie, ale te najbardziej efektowne wykony do tej pory brzęczą mi w głowie.

Akustyka też nie była tak zła, jak można było się tego spodziewać. Na płycie brzmiało to naprawdę soczyście, choć podczas supportu było słychać, że jeszcze kombinowali z ustawieniami, bo z basami początkowo ich trochę poniosło.

+ Corrupt, Wrong, kawałki ze Spirit, Stripped - najlepsze momenty,
+ akustyka na naprawdę przyzwoitym poziomie,
+ końcówki Home, WTR, Walking'a, EC
+ żywo reagująca widownia, która musiała wpłynąć na zespół, który był wyraźnie zadowolony z tego, co się działo

- negatywnych momentów nie zauważyłem i nie pamiętam

Tak psioczyłem na set, ale w praktyce cieszyłem się z każdego utworku. Efekt pierwszego koncertu. :8 Chętnie wybrałbym się na jakiś polski koncert w przyszłym roku - może wtedy swoje szanse dostaną m.in. próbowane już wcześniej Mercy In You i Poorman.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 25 lip 2017 20:30

Na górnych trybunach trudno było ocenić, jaką muzykę gra Maya Jane Coles, bo słychać było tylko ciężki, dość jednostajny łomot. Te wokalizy, co weszły pod koniec, kompletnie do niego nie pasowały.
Corrupt było mocarne, szkoda, że ludzie tego nie znali szerzej - ale to taka perełka dla tych, co znają zespół bardziej.
Nie masz wrażenia, że gdyby Heroes i WIMS zamienić miejscami, to byłoby lepiej? Albo gdyby WIMS był po prostu wyżej w secie, a w to miejsce coś pokroju Sacred albo Shine? Bo I Feel You już brzmiało jak trzeba. Zespół wyraźnie w formie, tak Dave, jak Martin bardzo dużo z siebie dali. Publika zresztą była głośna, żywa i pomogła im podwyższyć temperaturę koncertu.
Jeszcze jedno przyszło mi do głowy: po raz pierwszy słyszałem na żywo: Going Backwards, So Much Love, Corrupt, In Your Room, World In My Eyes, Cover Me, A Question of Lust, Revolution, Wrong, Poison Heart, Stripped, Everything Counts, Heroes, Somebody... Razem 14 utworów z 22, a i z tych wcześniej znanych żaden mnie nie znużył. To też dobrze świadczy o koncercie i dużej zmianie w secie w porównaniu z Warszawą 2013. I kilka wersji nieco innych (Barrel brzmiał lepiej, intro do WIMS, gitarowe I Feel You, pełna wersja Home, Personal) też się przysłużyło temu programowi.
Jak patrzę na te minusy, które wypisałem, to widzę, że to w gruncie rzeczy pierdoły, bo zabawa była przednia, a i sam wyjazd udany.

Teraz miesiąc przerwy, a potem ruszy trasa po Ameryce. Ciekawe, czy będą zmiany w secie.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 26 lip 2017 13:10

Jak dla mnie dobrze, że WIMS wylądował w bisach. Ten leniwie, ale konsekwentnie rozkręcający się set wydaje mi się czymś więcej niż przypadkowym ułożeniem kawałków. WIMS trochę zabiłby tempo koncertu lądując na początku zamiast np. Barrela.

Tym bardziej, gdyby w secie wylądował Shine albo Sacred. Zdanie o Exciterze mam niezmienne, ale do klimatu tej płyty i ogólnie setu pasuje mi jedynie Dream On albo inaczej aranżowany Dead Of Night (trochę tak, jak wykastrowany z elektroniki John The Revelator na poprzedniej trasie). Dlatego czekam na premiery Mercy In You, Poorman (bo były próbowane), po cichu liczę, że gdzieś kiszą jeszcze Suffer Well i Useless na przykład.

Czekam na premiery, ale założę się, że na amerykańskiej części trasy w tym roku będą jedynie kosmetyczne zmiany, czyli znowu gdzieś wpadną Judas, Strangelove czy Shake The Disease.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4852
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 26 lip 2017 19:04

Co Wy tu miśki o Shine - próżne nadzieje.
Dla mnie generalnie układ utworów i ich tempo nie jest aż tak ważne. Byle utwory były dobre. Mało mnie interesuje, czy np. Shine (jak już o nim wspomnieliście) pasowałoby stylem do nowych utworów. Spójna stylistycznie to musi być płyta, a nie koncert.
Mam tylko nadzieję, że do lutego nie wypadną z setu Corrupt i Barrel. A gdyby tak jeszcze dodali np. Useless, to byłbym całkiem usatysfakcjonowany. Np. zamiast Heroes, które dla mnie wciąż jest marnowaniem miejsca w secie. Nie po to wybieram się na koncert DM, zespołu z dorobkiem setek utworów, żeby słuchać jakichś coverów.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1968
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 26 lip 2017 20:16

Dragon, to swoją drogą. Od początku koncertu energia narasta i to jest dobre. Wspomniałem o Shine i Sacred, bo tempem i nastrojem pasowałyby do bisów po Somebody.
Mercy, Uaseless i kawałki z nowej płyty zawsze mile widziane.

Dla mnie Heroes to ważny punkt, oddanie hołdu artyście, od którego zaczęła się historia DM. Zresztą, bardzo dobry utwór, mam go na płycie w wersji koncertowej (Blondie+R. Fripp) i zawsze słucham z dużą przyjemnością. Zupełnie nie mam nic przeciw coverom. Ba, byłem na takim koncercie, gdzie wszystkie utwory były coverami i było wspaniale.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 718
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 26 lip 2017 21:00

shodan, ja lubię, jak nawet koncerty są w jakimś stopniu przygotowywane i przemyślane. U Depeszów wystarcza to, że ten set ma swoje dobre, spokojne momenty na ciekawsze utwory i klasyczny zestaw hitów, który tutaj na szczęście jest mocno okrojony.

A Heroes to naprawdę wielka rzecz jak na ich standard. Hołd Bowiemu przygotowany w naprawdę dobry sposób. Do tego rzeczywiście porządny wokal Gahana, który z trasy na trasę znowu zaczyna brzmieć coraz lepiej. Mam teraz taką zagwozdkę - czy wybrać Kraków czy Łódź. ;)