Po pierwsze, jak dla mnie płyta jest smutna, a nie lubie słuchać takich płyt jak sam nie mam nastroju. Paradoksalnie smutnej muzy słucham jak mam banana na gębie, nie wiem czemu, tak mam.
Płyta to dla mnie taki ambient dla głównego instrumentu i wokalu, czego tu nie ma.
Po 20-tym razie słuchania płyt DM, kiedy docenia się to ledwie zauważalne tło, które nadaje szlif, to ta płyta jest właśnie dla mnie takim tłem. Ciężko tego na co dzień słuchać, trzeba mieć dzień.
Pozostawiam bez oceny, bo to dopiero pierwszy odruch wymiotny
Jedno na pewno trzeba podkreślić, wyróżnia się to wszystko od szarej masy.