Post
23 cze 2009 12:34
Posłuchałem, słcuhałem MFTM, SOFAD i Subhuman Wildera jako punkt odniesienia i jeszcze raz słuchałem i oto moje przemyślenia. Wziąłem pod rozwagę hienowy dylemat po czorta nagrywać płyty naszpikowane dźwiękami, warstwami itp. I ma to sens jak najbardziej w systemie 5.1, im więcej tym lepiej. Ale po kolei. SOFAD uważany jest za jedną z najbardziej rozbudowanych, przesyconych płyt w dorobku DM. O ile słuchając w standardowym stereo można odnieść wrażenie o tyle w five one nie. Z 10 utworów, które brzmią tak jak powinny broni się jedynie in your room tzn. brzmi tak jak trza w standardzie i 5.1, są dodatkowe dźwięki. Największe natomiast wrażenie wywarł na mnie mercy in you, o ile standardówka jest w większym stopniu gitarowa to przez dogranie fortepianu i gorowskiego chórku, nabrał kolorytu (wycinek jariego się kłania). Sama płyta w 5.1 w wielu miejscach razi występowaniem nie zapełnionej próżni (może lepiej zobrazuje zapalona świeczka w pomieszczeniu) Słuchając i feel you w 5.1 odnoszę wrażenie sterylności, płytkości tego utworu. Na pewno płyta w 5.1 nabrała lekkości poprzez równomiernie rozłożenie dźwięków na głośniki. To może być zaletą dla kogoś, kto uważa, że SOFAD jest zbyt przesycony.
Jeśli idzie o MFTM wypada on o wiele lepiej w porównaniu do SOFADa, z racji przestrzenności, braku przerw między utworami i samplingu. Tam gdzie kończy się jeden dźwięk nachodzi następny. W wyniku tego materiał jest bardziej organiczny i jest odczuwalna przestrzeń.
Subhuman nie jest w dyskografii dm, ale stanowi dla mnie punkt odniesienia do porównań. Napewno jest cholernie naszpikowany cudeńkami. Płyta była od samego początku tworzona pod kątem 5.1. Natłok dzwięków, warstw o dziwo nie przytłacza. Wszystko jest skrojone, dopasowane co do milimetra. I efekt zapalonej świeczki w pokoju jest spełniony w 100%.
Pozostaje mi jeszcze nabycie SGR i Violatora. Najprawdopodobniej ten pierwszy wypadnie zdecydowanie lepiej w 5.1.
Nie znam żadnej płyty z dyskografii Recoil, ale jestem jego fanem od wielu lat.