Jak dla mnie to taki raczej żart muzyczny, Gore chciał sobie odpocząć od tych wszystkich poważnych utworów na temat miłości, religii i seksu, które stanowią 99% tematów tekstów jego autorstwa i napisać coś bardziej na luzie, za co mu chwała.
Geralnie Depeche mieli mało wesołych piosenek, nawet na pierwszej płycie. Ale chyba wybrałbym "It's called a heart", zawsze lubiałem ten utwór, a smutnym go nazwać ciężko.
PS
damaged - świetny awatar
