Ja może coś wyjaśnię - napisałam na luzie to o tym "rzuceniu się na mnie" w sensie "legendarnego" utworu, wcześniej też próbowałam chociaż trochę w waszym stylu odpowiedzieć na zaczepkę. To wy wyolbrzymiliście - a właściwie Mintaj - sprawę, bo ja nie wymagałam żadnego kajania się ani też nie "spinałam się". Jak weszłam jeszcze raz na ten topik, to zastałam post w stylu odpowiedzi Mintaja i już się we mnie coś zagotowało, bo ja wcale niczego nie zaczynałam i nie miałam zamiaru się jeżyć o cokolwiek. Zaczynam się powoli przyzwyczajać, że każda moja odpowiedź jest od razu odbierana jak święte oburzenie i foch, a wcale tak nie robię.
PS Na żart odpowiadać żartem? Mogę, tylko najpierw muszą mnie te żarty zacząć śmieszyć, bo w niektórych wypowiedziach żadnego humoru nie dostrzegam.
