Ja już chyba nie potrafię zrobić takiego top. Pierwsze miejsce pozostaje niezmienne, drugie też, ale dalej to już bardzo losowo. Zwłaszcza w ubiegłym roku zdałem sobie sprawę jak bardzo równy to zespół dla mnie.
Jeżeli coś mi się w no-man nie podoba, to chyba tylko remiksy ala Flowemix, które są zdecydowanie zbyt przekombinowane. Każda era no-man ma inny wachlarz atutów. Np. wczesny no-man ma Bena Colemana, który absolutnie "robi" dla mnie rzeczy nagrane między 87, a 93 r.
Moja kolekcja wydawnictw no-man na półce coraz bardziej się powiększa, może uda mi się zebrać wszystko
Malkolit pisze:
Jest tam jeszcze coś takiego jak World of Bright Futures, ale przyznam, że nigdy tego nie słuchałem.
Panie. To "coś takiego", to jedna z najlepszych rzeczy jakie Tim nagrał poza no-man.
Nawet nie będę się rozpisywał, tego trzeba posłuchać i tyle.
I w ogóle, nie pisz mi co masz na kompie, tylko czego słuchałeś, a jeżeli tego wszystkiego nie słuchałeś, to się nie wahaj. Tim poza no-man, to całkiem niezły przekrój stylistyczny (tak jak no-man z resztą, ale słychać różnicę). O ile "Abandoned Dancehall Dreams", to prawie dosłownie kolejna płyta no-man, to następna idzie już w trochę inną stronę (chociaż nie jakoś drastycznie), a ta co wychodzi za miesiąc popłynie jeszcze bardziej.
Tak, czy inaczej - trzy płyty Tima poza no-man, które koniecznie trzeba przesłuchać to ADD, California Norfolk i World of Bright Futures. Potem można jeszcze kombinować przy takich rzeczach jak Darkroom i Centrozoon gdzie Tim pojawiał się gęsto, ale gościnnie. Mnie zwłaszcza Centrozoon się podoba chociaż to bardziej elektroniczna i melodyjna muza
https://www.youtube.com/watch?v=LtVvBQ7dTT8