Zmieniłem zdanie…

Dyskusje na temat wydawnictw Depeche Mode
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Zmieniłem zdanie…

Post 15 maja 2019 20:39

Nie wiem,. czy taki temat już był, czy nie więc nie bijcie, ale chyba nie. Miejsce głównie dla mnie i Shodana, bo my często zmieniamy zdanie, ale podejrzewam, że reszta też ma jakieś objawienia na koncie. Czasami coś się nudzi, czasami przestaje podobać, czasami przeciwnie, po latach, nawet dekadach, coś klika i nie możemy uwierzyć, że coś nam nie pasowało.

Moją najnowszą zmianą opinii jest "Fly On The Windscreen" z trasy Devotional, którym przez lata gardziłem i teraz mnie śmiech bierze, bo w tej chwili nie wyobrażam sobie lepszej wersji tego numeru. W dupie uszy miałem.

Jakie są Wasze typy? Bieżące, z przeszłości, po dniach, po miesiącach, po latach. Co się zmieniło, gdzie się zmieniło, jak się zmieniło?
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4911
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 15 maja 2019 23:13

Rzeczywiście dobry temat dla mnie, bo będę miał sporo do powiedzenia. :mrgreen:
Ostatnio objawień wielkich nie miałem, ale w przeszłości to i owszem. Pierwsza i największa zmiana zdania, jaka przychodzi mi do głowy to oczywiście Exciter. Płyta, którą na początku przesłuchałem ze trzy razy i na długie lata rzuciłem w kąt. Teraz wiadomo, że to mój nr 1. Nawet nie pamiętam, jak to się stało, że tak drastycznie zmieniłem zdanie. Wiem tylko, że stało się to tak nagle, że aż sam byłem zdziwiony.
No i jeżeli już przy Exciter jestem, to kiedyś uważałem The Sweetest Condition za potwornie nudny i nijaki numer. Od paru lat ten utwór nie wychodzi z mojego top 10, jak nie 5. A wersja z ONIP, to już dla mnie w ogóle najlepszy moment live DM w historii.
Moich wypowiedzi w temacie będzie na pewno więcej, ale już nie dziś.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2779
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 16 maja 2019 06:35

Hmmm... że tak zacytuję
Hien pisze:
13 maja 2019 11:48
Widzę, że Stripped jak baba, zmienny jest :D
Baba, tak? :D

Zdarzało mi się zmienić nieraz zdanie na temat jakichś utworów, czasem o 180 stopni, albo prawie tyle. Chyba najbardziej hejtowane przeze mnie w momencie publikacji utwory to Come Back, Heaven i You Move zwłaszcza w przypadku tego pierwszego zmiana była najbardziej zaskakująca dla mnie i przyszła po wielu latach a to dzięki słuchaniu wersji z TOTU. Heaven hejtowałem od początku że za wolne, za mało przebojowe i ch.j nie singiel a teraz doceniam i rozumiem ten wybór (choć numerem 1 wciaz jest u mnie Angel - swoją drogą też hejtowany przeze mnie gdy go usłyszałem, hah). Często hejtuję nowe brzmienia, nowe drogi którymi podąża zespół i to chyba naturalne bo fani chcieliby słyszeć nieraz to co znają i podobne temu rzeczy i czasem potrzeba czasu by przegryźć to inne brzmienie (po cukierkowym 80sowym SOTU ten pogrzebowy blues w Heaven był dla mnie zaskoczeniem, zaś w Angel upatrywałem kontynuacji pierdzącego chaotycznego brzmienia znienawidzonego wówczas SOTU, paradoks bo SOTU złe i coś odwrotnego też źle, no jestem trudnym przypadkiem, dziś już się nie czepiam).

You Move też nie zachwyca do końca i drażni moje ucho ale mniej jak na początku a z drugiej strony ma walor świeżości i czegoś ciut innego.

Kiedyś hejtowałem AQOL przez brzmienie ale później tekst mnie przekonał do tego kawałka jak się wczytałem, podobnie z Shouldn't Have Done That. The Sweetest Condition też było hejtowane u mnie a dzisiaj doceniam.

New Life odkryłem po latach dzięki The Best Of i do dzisiaj to mój ulubieniec z S&S.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 maja 2019 10:06

stripped pisze:
16 maja 2019 06:35
Często hejtuję nowe brzmienia, nowe drogi którymi podąża zespół i to chyba naturalne bo fani chcieliby słyszeć nieraz to co znają i podobne temu rzeczy i czasem potrzeba czasu by przegryźć to inne brzmienie
To był mój największy problem do 2009 roku. Pamiętam jak się cieszyłem w 2005 z Precious, bo zalatywało starym Depeche Mode (cukierkowe, popowe, szybsze niż Exciter), a reszta wydawała mi się dziwna. Byłem jednym z tych "Alan wróć, kiedyś to było, powinni nagrać Violator 2" oszołomów i do dziś mi jest głupio kiedy o tym myślę. Potem miałem dosyć spory przewrót w życiu, odciąłem się od całego środowiska DM i dopiero Sounds Of The Universe pomogło mi wrócić do muzyki tego zespołu (mimo, że kiedy pierwszy raz usłyszałem fragmenty Wrong i Peace, to byłem autentycznie przerażony). Od tamtej pory jestem całkowicie otwarty na nowości u nich, bo dzięki nim wróciłem w ogóle do słuchania DM. Powiem więcej, im bardziej zrywają z przeszłością, tym bardziej mnie to cieszy. Pomijając już radochę z tego jak uber depesze wyrywają sobie włosy z głowy w szoku, że jednak nie ma Violator 2, to po prostu szanuję i cenię Gahana i Gore'a (oraz ich producentów) jako muzyków i wiem, że są oni w stanie pokazać wiele na każdej muzycznej płaszczyźnie. Oni mają większe opory przed nowościami w brzmieniu niż ja jako słuchacz. Cieszę się, że okres zakonserwowania mam za sobą, nie patrzę ciągle do tyłu i nie oczekuję, że zespół będzie w kółko nagrywał to samo. Chociaż nie miałem problemu z tym, że sporo na Delcie to SOTU 2 ;)

Wracając do tematu, obecnie mam problem kiedy oni postępują zbyt zachowawczo. Na szczęście, to nigdy nie był zespół, który właził fanom w dupe, ale uważam, że mogliby zaszaleć bardziej.

Jeśli chodzi o utwory/wersje, których nie lubiłem, a polubiłem to np. większość Playing The Angel, a zwłaszcza Damaged People, który źle mi się kojarzył. Teraz jestem w stanie go słuchać z uznaniem, podobnie jak większość płyty.

W zeszłym roku uznałem, że In Your Room albumowe jednak jest spoko. Daleko mu do wersji singlowej, ale nie jest to barachło.

Zdarzały się też sytuacje odwrotne. Kiedyś byłem wielkim fanem takich numerów jak Set Me Free, Sea Of Sin, czy In Your Memory, a teraz mam je w dupie. Wyleczyłem się gloryfikowania starego DM, Jak mi się jeszcze coś przypomni, to napiszę.'

Chyba najważniejsza zmiana u mnie nie tyczy się płyt. Mianowicie, polubiłem akustyki Gordeno z koncertów. I to tak na maksa.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4911
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 maja 2019 18:50

U mnie nastąpiło to samo. Pamiętasz przecież, jak na nie zawsze narzekałem. A teraz uważam, że niektóre z nich stanowiły jedne z najmocniejszych punktów koncertu, np. I Want You Now na Spirit Tour czy It Doesnt Matter Two na Exciter Tour.
Co do IYR i PTA to jestem szczerze zaskoczony, bo wiem, jakim byłeś zawsze oponentem.
A co do zmiany zdania u mnie, to po Exciter czas na kolejny odcinek, pt. SOFAD. Przez ponad dwie dekady ta płyta była daleko w rankingu albumów DM. Właściwie wyprzedzała tylko cztery pierwsze płytki. Zwrot o 180 stopni nastąpił parę lat temu. Zbiegło się to z czasem, kiedy dostałem potężnej fazy na Recoil. Całkowicie zatraciłem się w Alanowych brzmieniach, a wiadomo jak wielki wpływ na brzmienie miał też Wilder na SOFAD. Teraz jest to płyta z top 3, a są miesiące, kiedy słucham jej zdecydowanie najczęściej. Nie lubiłem I Feel You, teraz nie mogę pojąć dlaczego. To absolutnie genialny utwór. Nawet Higher Love też już mnie tak nie odpycha jak kiedyś, choć akurat i tak jest najsłabszym ogniwem na SOFAD.
No a skoro mowa o SOFAD, to zahaczę też o Devotional. Kiedyś miałem tę trasę całkowicie gdzieś. Nienawidziłem Gahana z tamtego okresu i wersji tamtych utworów. W tej chwili nie mam nic do długowłosego Dave'a, a alanowe wersje utworów są niejednokrotnie naprawdę świetne (np. WIME, Fly On The Windscren, I Want You Now, Rush).
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 748
Rejestracja: 18 lip 2013 11:07
Ulubiony utwór: Kaczuchy
Lokalizacja: Niederschlesien

Post 17 maja 2019 17:59

Jak klasyczny dipeszowy dzieciak nie mogłem zrozumieć czemu takie numery jak Freestate czy In Chains są dobre. Z biegiem lat więcej się słyszało i myślę, że właśnie dlatego tego typu utworów zostaje się właśnie bliższym słuchaczem danego bandu. Z drugiej strony coraz gorzej myślę o tym nieszczęsnym You Move, Speak'u czy MFTM jako całości. Ta pierwsza płyta nie pozwala właściwie na to, by było się czemu przysłuchać (poza kilkoma udanymi bangierami), a MFTM ma jakieś wrodzone wady fabryczne, bo jest dość niespójna.

Poza tym mniej po macoszemu traktuję Violatora i takie numery jak Damaged People właśnie, który ostatnio wkręcił mi się dość mocno w głowę.
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1992
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 17 maja 2019 22:27

O panie, nie wiem jak można miec wątpliwości, czy Freestate to jest dobry utwór. No chyba, że chodzi o pewnego nieslawnego użytkownika tego forum, którego już z nami nie ma. W tym wypadku wątpliwości są uzasadnione. 😃
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 9593
Rejestracja: 14 maja 2006 21:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 maja 2019 23:19

Freestate od początku uważałem za zajebisty numer i nic się nie zmieniło pod tym względem. Jeśli chodzi o użytkownika, to jedynym sensownym podsumowaniem będzie "LOL".
Ciekawe co u gościa. W końcu wyjebaliśmy go stąd do Anglii. Może się tam dorobił i ogląda F1 z gromadą opłaconych dziewczyn, a w rocznice wydania SOFAD, przesłucha go 26 razy.
Gdziekolwiek jesteś Freesiu, to tam sobie bądź i nie wracaj.

W temacie. MFTM również uważam za słaby album, ale to akurat się u mnie nigdy nie zmieniło. Debiut uważam za fascynującą płytę i wracam do niego regularnie, ale tak też było zawsze.

Do zmian mogę dorzucić Insight. Tak, ja kiedyś lubiłem ten utwór, dawno temu kiedy kupiłem sobie w końcu Ultrę na kasecie i zacząłem poznawać ten album. Wyleczyłem się z tego. Dla mnie ten album kończy się na The Bottom Line, ew. po przeskoczeniu, na Junior Painkiller.

Jeśli chodzi o Devotionala, to tamta wersja WIME podobała mi się przez może chwilę, ale teraz nie mogę tego słuchać i nie mam pojęcia co ludzie w tym widzą. Najgorsza wersja live tego utworu dla mnie. I mogę powiedzieć,ze też z tego się wyleczyłem, z czczenia Alanowych wersji kawałków. O ile te z Devotional Tour są akurat fajne i pomysłowe (np. I Want You Now), to sztuczne wydłużanie kawałków zapychając np. NLMDA Aggro mixem, albo Enjoya Bass Line mixem, itd, zaczęło mnie irytować. Z tego powodu cenię sobie NLMDA z 93/94, czy Enjoya z promo trasy 2013 i generalnie większość aranżacji post-Alanowych, które trzymają się kompozycyjnego konkretu, a nie ciągną się w nieskończoność.

Kiedyś przeszkadzały mi tez podmienione ok. 2005 roku sample na koncertach (DM zmienili sprzęt), ale teraz mam to w dupie.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 2779
Rejestracja: 09 wrz 2006 16:01
Ulubiony utwór: Stripped
Lokalizacja: Bełchatów

Post 19 maja 2019 06:18

Hien zmienił zdanie co do Insight, szok! Co się stało???
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 4911
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 19 maja 2019 13:54

Zmienił, bo kiedyś lubił a teraz nie, co wiadomo od dawna.
Ja też nie lubię, kiedy na koncertach przedłużają utwory jakimiś mixami czy wstawkami i nigdy tego nie lubiłem.
WIME z Devotionala wyjątkowo mi się podoba.
Mocno zmieniło mi się zdanie odnośnie Wrong. Kiedyś uważałem ten utwór raczej za słaby, teraz to dla mnie jeden z najlepszych numerów z ostatnich 4 płyt.
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 1992
Rejestracja: 20 paź 2006 14:50

Post 19 maja 2019 19:49

A ja chyba nie kojarzę w tej chwili żadnego utworu, co do którego zmieniłem zdanie, na lepsze lub na gorsze. Może to dlatego, że jeśli słucham DM, to przeważnie tego, co lubię, a kawalkom, co do których nie czuję sympatii, nie daję nawet najmniejszej szansy. Weźmy np. takie I Feel You. Nie ma szans żebym to sobie włączył i posłuchał.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 1988
Rejestracja: 24 cze 2011 21:37
Ulubiony utwór: When The Body Speaks
Lokalizacja: Zielona wyspa
Kontakt
Strona WWW

Post 07 cze 2019 16:52

Łoj, dużo by tego było, trzeba by poszukać w starych tematach. Rzadko kiedy po pierwszym przesłuchaniu mam wyklarowaną opinię, spędzam je raczej na poznawaniu, jakimś ogólnym rozpoznaniu. Długo miałem mieszane uczucia co do Bottom Line, wydawał mi się zlepkiem czegoś wspaniałego (klimat!) z przeciętnym (chociażby ten rytm, to leniwe tempo), dopiero po czasie uznałem go za znakomity.
Na pewno Sweetest Perfection, która w wersji demo jest genialna, a w albumowej dobra. Też potrzeba było wielu przesłuchań tej albumowej.

Nie chce mi się już wracać zbytnio do CTA i SGR, to nie są moje klimaty i raczej wyleczyłem się z obu tych płyt na dobre.

No i Devo, im mniej lubię podniosłość, patos w muzyce, tym bardziej unikam tamtego klimatu. Takie kawałki jak WIMS, MIY, IYR czy GRWM doceniam, ale przysłuchuję im się bardziej krytycznie, sporo w nich mimo wszystko liryzmu i czasem nawet rocka i to jest to, co przeważa moją opinię na ich korzyść.
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 4183
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Londyn

Post 13 cze 2019 15:47

W ubieglym roku minelo cwierc wieku kiedy ukazal sie SOFAD. I tyle tez czasu slucham tych piosenek, jako ze sluchalem DM juz dlugo wczesniej. I jakkolwiek cos tam lubilem z tej plyty, dopiero od ubieglego roku polubilem ja tak naprawde i to niemal w calosci. Jak to Hien napisal uszy w dupie. Higher Love jest teraz jednym z moich najulubienszych kawalkow, zreszta nie tylko HL. Cieszylem sie jednak jak na ostatniej trasie IFY w pewnym momencie wypadlo z setlisty.
Enjoy The Silence