Egyptian Nursery - Still
https://www.youtube.com/watch?v=wlHK92aPy0E
Wakacje 2017 r., jestem przejazdem w Juracie i wbijam do nieistniejącej już kawiarni na samym środku mola. Zamawiam kawę i siadam. W namiocie,w którym mieści się "lokal" leci sobie muzyka. Siedzę sobie i nagle słyszę Tima Bownessa z no-man, ale to nawet nie jest on. Jestem coraz bardziej zafascynowany kawałkiem, bo i nigdy nie zdarzyło mi się zetknąć z wokalem podobnym do Tima, a do tego muzyka jest zajebista. Szybko wyciągam telefon. W tamtym czasie, jedyną aplikacją do rozpoznawania muzyki jaką posiadałem, było nieistniejące już Track ID i niestety gówno znalazło (potem się okazało, że gdybym miał już Shazzama, to by mi to rozpoznał lol). Zacząłem szybko spisywać zasłyszane słowa, ale mało oryginalny refren ("please don't go away, please stay still") raczej nie wróżył owocnych poszukiwań. Kiedy wróciłem do wynajmowanego pokoju, rozpocząłem poszukiwania, które okazały się trwać kolejne trzy dni.
Najpierw zacząłem sprawdzać playlisty popularnych stacji radiowych, ale szybko zdałem sobie sprawę, że to nie było radio. To była jakaś lista Spotify, albo nawet coś z CD (chociaż obstawiałem to pierwsze). Track ID rozpoznał mi wtedy dwa, trzy kolejne kawałki, więc próbowałem pod tym kątem szukać, ale nie dawało to żadnego rezultatu. W końcu za pomocą fragmentów tekstu udało mi się znaleźć pasujący tekst, na jednej jedynej stronie, w dodatku bez nazwy zespołu, ale imieniem (IMIENIEM) autora - Craigie. Myślałem, że to może jakiś pseudonim, ale gówno, nic nie znalazłem. Mijały godziny, mijały dni, potwornie dużo urlopu mijało mi przed laptopem w poszukiwaniu tego utworu, ale byłem nim tak zafascynowany, że nie mogłem pozwolić żeby po prostu przepadł.
W końcu, późnym wieczorem trzeciego dnia, udało mi się poskładać poszlaki i moje śledztwo zaczęło przynosić efekty. Nie pamiętam jak ostatecznie złożyłem jedno z drugim, ale poszukiwania doprowadziły mnie w końcu do znalezionej na Chomiku składanki "Chill ZET Nastaw Się Na Chillout". I tam był ten numer. Egyptian Nursery - Still. Jaka to była ulga, jaka radość. Wszedłem na wyższy poziom detektywistyki. Od tamtej pory, jest to jeden z moich najulubieńszych utworów w ogóle oraz jedno z największych muzycznych odkryć.
Egyptian Nursery, to zespół z Afryki. Jeśli wyobrażacie sobie trzech czarnych kolesi, to źle sobie wyobrażacie. Zespół składał się z małego, białego anglika - Craigiego Doddsa, cycatej babki z operowym głosem - Arlene Bechard i czarnoskórego rapera Mojama Kalume (na płycie rapuje po francusku i w afrykańskim języku lingala oraz śpiewa chórki po angielsku). Grupę założono w 1995 r. i wydano w 1998 r. jeden album "New Anthem" (dwa lata później wznowiony w Europie jako "God's Window"). Egyptian Nursery nigdy formalnie się nie rozwiązali, ale od 2000 r. nie zrobili razem już nic. W międzyczasie zmarła Arlene Bechard. Craigie zrobił karierę jako producent (ale raczej bez większych dokonań w mainstreamie).
To jest jeden z tych zespołów, które zachwyciły mnie jedną piosenką. Na "New Anthems" bardzo lubię jeszcze "God's Window", "Distant" i "Desert Stream", ale to też nie w takim stopniu co "Still". Co ciekawe, to jedyny kawałek EN śpiewany (i rapowany) w całości przez Doddsa i to on ma ten bownessowy wokal.
Jest totalny wyjątek w ich repertuarze i ostatecznie, jak czas pokazał, ich najbardziej znany numer.
Wszystko mi się tu podoba. Uwielbiam trip-hop, co wszyscy wiedzą, ale tutaj wszystko pobrzmiewa trochę inaczej. Jest zdecydowanie bardziej hip-hopowo niż na płytach trip z czasów świetności i, siłą rzeczy, orientalnie, co mnie osobiście nigdy w muzyce nie pociągało, ale tutaj robi robotę. Wydawanie takiego albumu w 1998 r. to już było ryzyko, a jak dodać do tego wszystkiego przebijanie się do reszty świata z Afryki, to już w ogóle. Kiedy płyta wyszła w Europie, w 2000 r., to już było pozamiatane. Teraz odkrywa się takie rzeczy po latach na dziwnych składankach typu Chill Zet lub obskjurowych playlistach, czy na forum Depeche Mode. Niemniej, fakt że nadal rozmawia się w internecie o utworze afrykańskiego zespołu, mającego na koncie jeden album, który kompletnie przepadł poza okolicami Johannesburga, świadczy że to jednak coś wyjątkowego. Tak jak pisał Dev, nikt tu nie obiecuje uniwersalnie dobrej muzyki. Kawałek jest pod wieloma bardzo przestarzały, zawiera zabiegi nawet tandetne i bardzo 90sowe, ale mnie to nie obchodzi, bo liczą się feelsy. Słucha mi się tego znacznie lepiej niż tuzów trip-hopu, których muzyka na tym etapie zrobiła się koszmarnie ciężka.
Ciekawostka, moją preferowaną wersją kawałka jest "radio edit" (i taką wersję zapodałem). Poza obcięciem kody, która mimo że fajna, zawsze wydawała mi się trochę z dupy, radio edit zawiera też inny, surowszy i bardziej chropowaty miks, który podoba mi się znacznie bardziej niż wypolerowana wersja albumowa. Jest też bardzo fajny remiks, który jest praktycznie alternatywną wersją, z zupełnie nowymi fragmentami śpiewanymi przez Arlene Bechard.
Ciekawostka 2. link który zapodałem, to moja własna wrzutka na YT. Wcześniej kawałek wrzucony był tylko tak (
https://www.youtube.com/watch?v=YvQWQW81zSk) więc nawet po tytule utworu nie szło znaleźć. Teraz cały album można już posłuchać na YT, bo od kilku lat wytwórnie automatycznie wrzucają całe albumy. W 2017 r. nie szło nawet zassać go z Soulseeka, czy czegokolwiek innego. Po prostu nie istniał poza kilkoma kawałkami, które ukazały się na składankach.