Best of Forum (Edycja albumowa)

Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Re:

Post 12 lut 2022 18:35

Czez pisze:
12 lut 2022 16:16
Stripped, mowilem, ze Ci sie spodoba?

Moja przygoda z Recoil jest dosc nieszablonowa, z nietypowymi zwrotami akcji.
Otoz nie pamietam gdzie i kiedy po raz pierwszy uslyszalem o Recoil. Gdyby to bylo jakos np. egzotycznie jak u Shodana w jakiejs Syrii, to pewnie bym zapamietal. Ale bylo to zapewne jakos pod koniec lat 90, poczatek 00. Po Ultrze i w okolicach Excitera szeptalo sie po katach o Alanie, ale na jakies konkretne materialy zrodlowe nie pamietam, zebym trafil. Ale... potem zaczal pojawiac sie internet. I wowczas zaczalem natrafiac na jakies wzmianki. Z biegiem czasu, czyt. z rozwojem internetu, wiedza ludzka sie poszerzala. A i swobodniejszy przeplyw informacji miedzy Polska, a reszta Europy i swiata stal sie o wiele latwiejszy. I z ta cala dostepnoscia do roznych materialow, to samo dzialo sie tez z muzyka. W koncu powstal you tube ( sprawdzilem, powstal dokladnie 14 lutego 2005 roku, czyli za 2 dni konczy 17 lat ) no i tenze stal sie nieocenionym zrodlem muzyki, ktorym jest do dzis. No i w tym you tubie od czasu do czasu udswalo mi sie uslyszec poszczegolne piosenki Recoil. No i mi sie podobaly. Oczywiscie na przelomie lat juz doskonale wiedzialem co to jest Recoil. Znalem sporo dyskografii, ale nie cala. I tak to sie ciaglo latami, a to gdzies w necie uslyszalem, a to na yt, nawet sam sobie wlaczalem to co znalem, a plyty zadnej ich nie mialem. Az do roku 2020. Wtedy kupilem sobie cala dyskografie Recoil, wlscznie z Budapesztem i m.in winylem zespolu Dragons, pierwszego zespolu w jakim gral Alan, jeszcze zanim istnialo chocby Composition Of Sound. Sluchalem zatem Recoil w calosci. Do dzis nie potrafie zdecydowac, ktora plyte lubie najbardziej, albo ktore utwory. Msm jakies tam swoje plyty, ale ciagle nie potrafie sie zadeklarowac, bo cala ta dyskografia jest w deche. A subHuman jest jej czescia i tez mi sie podoba.
To ja celem uzupełnienia tego wywodu nadmienię, że w 2005 roku kończyłem podstawówkę i był tam taki Paweł i ja jechałem na rowerze i go spotkałem i potem jeszcze pojechałęm do sklepu na lody i po drodze do domu wtedy jeszcze, no a potem to już bezpośrednio do domu pojechałem. :mrgreen:
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 lut 2022 19:23

Ty Mentos nie cwaniakuj bo ostatni znowu jesteś ;(

Napisz lepiej od Czeza jak umiesz ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 lut 2022 19:24

Jak napisze cokolwiek o subhuman, to już umie xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 lut 2022 21:04

Może umiem, może nie.

Recoil - Subhuman

Tak samo jak większość tego forum nie mam jakiejś megaciekawej historii związanej z Recoil. W sumie to nie mam żadnej, poznałem ten projekt w okresie rejestrowania sie tutaj jakoś, bo byłem wtedy megawkręcony w Depeche Mode i gdzieś po prostu wyczytałem, że ten kolo co stamtąd odszedł nagrywał płyty pod takim szyldem. Jako że nigdy nie byłem przedstawicielem szkoły uważającej, że bez Alana DM jest jak Metallica po Kill'em All nie byłem jakimś megafanem tych płyt. Liquid robiło na mnie megawrażenie gdy znałem 5 płyt na krzyż, później - znacznie mniejsze (acz bardzo lubię Jezebel do tej pory), o subhuman się rozpiszę za chwilę, a pozostałych płyt nie chciało mi się ogarniać bo nie lol.

Tak prawdę powiedziawszy, to byłem trochę negatywnie nastrojony do tej płyty, bo i sentyment żaden, i Unsound Methods słuchane pare miesięcy temu mnie znudziło, no i kaman, jak się czytało te egzaltowane wypierdy sprzed lat to cięzko było traktować ten album poważnie xD
Ale jednak, o dziwo (a może własnie przez brak jakichkolwiek oczekiwań) podobało mi się.
Przez cały odsłuch miałem z tyłu głowy jedno słowo: RZETELNY. Bo to po prostu jest solidny, rzetelny album. Może faktycznie jest trochę przeprodukowany, może faktycznie niekiedy trąci trochę pretensjonalnością, ale dobrze się tego słuchało. Zgadzam się maksymalnie z Hienę, że ten typowy "wilderyzm" produkcyjny (btw czy tylko mi ta płyta mocno przypomina brzmieniem SOFAD??) zaskakująco dobrze współgra w połączeniu ze strippedowskim bluesem, faktycznie czuć w tym jakąś spójność i taką wyrobniczą solidność.
Chociaż też jednak TROCHĘ brakowało mi przestrzeni w tym wszystkim, pod koniec albumowej wersji Prey dosłownie przewracałem oczami, bo to brzmiało tak jakby typ postanowił sobie za punkt honoru przekombinować ten kawałek na ile się da. Swoją drogą przy wstępie bałem się, ze będę miał do czynienia z jakąś biedną podróbą GY!BE czy czymś takim xddd. Ale tutaj jeszcze raz nadmienię, że TROCHĘ to słowo-klucz, pozwolę sobie użyć kuchennej metafory: w tym barszczu po prostu było parę uszek za dużo, ale też tej zupy nikt nie przesolił ani nie zepsuł nadmiarem Maggi.
Więc generalnie to spoko, a teraz jestem ciekaw jak zareagujecie na King Crimsonx d

BTW końcówka Allelujah TROCHĘ przypomina mi Tangerine Dream
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 lut 2022 21:07

Mintaj jakbyś czytał uważnie co piszą inni - np. ja - to doczytałbyś że w Allelujah wykorzystano sample z utworu Rubycon pt. I tejże grupy ;)

Jeśli Dragon chciałby się jakoś odnieść to zapraszam do wypowiedzi i chyba jutro na spokojnie zaczniemy omawiać ten nieznany album Violator xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 lut 2022 21:51

mintaj pisze:
12 lut 2022 21:04
(btw czy tylko mi ta płyta mocno przypomina brzmieniem SOFAD??)
Przeglądając te stare, zdominowane pierdoleniem Jarka, tematy o Recoil, trafiłem na mój post, w którym napisałem, że nawet gdyby Anal kopiował Sofad, to i tak by kopiował sam siebie, bo Sofad = Alan. Trochę to brzmi śmiesznie, ale jakby się nad tym zastanowić, a do tego wziąć pod uwagę znajome dema z tamtego okresu, to faktycznie, brzmienie tego albumu zostało w olbrzymiej mierze stworzone przez Wildera. Wszystkie płyty Recoil nagrane od tamtej pory pobrzmiewają Sofadem, a już zwłaszcza subHuman. Jeszcze to brzmienie z In Your Room (lub podobne) użyte w Allelujahu. W każdym razie, long story short, owszem przypomina, ale tylko od strony formalnej.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 00:53

Jak na Bloodline mamy jeszcze echa violatorowej produkcji, tak potem od UM do subHuman to już jest adaptacja tego, jak pracował nad SOFADem. Czasem bardziej (Luscious Apparatus, Shunt), czasem mniej (drugie części Killing Ground/Intruders). Jak dla mnie najlepiej to słychać w sposobie używania syntezatorowych, elektronicznych brzmień - gdyby jak Jarre na okładkach czasem wypisywał syntezatory, jakich używał, to byłoby łatwiej ją odnaleźć i sklasyfikować.

Właściwie trochę trudno mi się odnosić, generalnie o takie wpisy mi chodziło, choć z drugiej strony o tej płycie było już trochę gadane, ale takie treściwe rozwinięcie kupuję w ciemno. Na echa GYBE to bym nie wpadł osobiście (choć miałem moment, gdzie słuchałem ich paru nagrań intensywnie). Przykro mi, że Czez nie lubi, gdy proponuję muzykę, muszę to przeżyć :(
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 13 lut 2022 02:13

Dragon, nie jest tak, ze nie lubie 🍻🍻
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 lut 2022 04:17

Oh well...

W takim razie przypominam kolejkę i zapraszam do recenzowania Violatora :grins:

Depeche Mode - Violator
https://youtube.com/playlist?list=PL-v2 ... nf_g7kQe4p

King Crimson - Discipline
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... 8k-lfy1tvo

Sting - The Soul Cages
https://www.youtube.com/watch?v=mrUMCYw ... _p&index=1
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 13 lut 2022 11:04

4. Depeche Mode - Violator

Wrzucanie w takie zestawienie Depeszów to imho trochę wwożenie drewna do lasu. Ale, skoro już zgodziłem się z niektórymi tutaj, że show must go on no matter what, nie widzę możliwości nieopisania tej płyty, gdyż swojego czasu była dla mnie ekstremalnie ważna. Dlaczego? Jest to bowiem jedna z 3 pierwszych płyt DM, które poznałem (jedna była co prawda składanką, ale mniejsza o to w tej chwili).

A było to w lipcu 2004 roku, miałem niecałe 15 lat i za sobą już Ultrę i The Singles 81-85 - dwa skrajnie odmienne doświadczenia, które momentami kazały mi myśleć, że mam do czynienia z dwoma różnymi zespołami lol. Depeche Mode to wtedy była miłość to była nadzieja. Zakupu płyt nie dokonywałem sam - bo z racji braków w portfelu nie mogłem - dostawałem je od rodziny. Violator był naturalną konsekwencją związaną z pewną historią. Otóż utwór Enjoy the Silence słyszałem w radio masę razy w ciągu swojego życia do tamtego momentu, ale nie miałem bladego pojęcia, kto go wykonuje. Ba! nie wiedziałem nawet, jak się ten kawałek nazywa. Nie miałem neta, więc jedyne, co mogło mi pomóc w szukaniu to kanały muzyczne na satelicie. I tak któregoś dnia, a to było chyba tuż po tym, jak się w DM w ogóle wciągnąłem, odpaliłem MTV Classic i TEN UTWÓR się właśnie kończył. Kończył! Dosłownie, ten charakterystyczny wielolinijkowy pasek z wykonawcą, tytułem utworu i tytułem płyty znikał i nie zdążyłem przeczytać żadnych informacji. Moje szczęście - jak Dave (czy raczej jego dubler) siedział na leżaku na samym końcu w wideo pada jeszcze fraza "Enjoy the Silence", której nie ma w wersji radiowej. Dzięki temu poznałem to, co myślałem, że jest tytułem tej piosenki, i byłem w stanie ją znaleźć. Gdzie? W swojej kolekcji... MIDI. Wiedziałem, że tam jest ta pozycja. I była - i to, w czasach przed YT i zanim poznałem narzędzia p2p stało się moim pierwszym w pełni świadomym kontaktem z tą piosenką. Na stronie DM odszukałem album, z którego pochodzi, i jakby nie było wyjścia - wiedziałem, że Violator będzie kolejny. Podobało mi się w nim wszystko - od okładki po typografię do muzyki rzecz jasna. Przy okazji odkryłem jeszcze jeden kawałek, który w latach 90 często gościł na Zetce - Policy of Truth. Każdy jeden utwór na tej płycie był dla mnie genialny (w jakiś tam sposób do dziś jest). Przez jakiś czas może ciężej było mi się przekonać do Sweetest Perfection czy Halo, ale nigdy ich nie skipowałem (choć pewnie też dlatego, że wówczas miałem jeszcze mały wybór, jeśli chodzi o ich muzykę).

Tak się złożyło, że album ten otrzymałem tuż przed wyjazdem z rodzicami nad Bałtyk, do miejscowości Kopalino. Wówczas kompletna dziura (teraz nieco mniej) 4 kilometry od wybrzeża w linii prostej. Zabraliśmy ze sobą rowery, i to był też pierwszy raz, kiedy jeżdżąc rowerem jednocześnie słuchałem muzyki - właśnie tej płyty (Ultrę i Single też miałem ze sobą, ale nie były wtedy ważne). Po kilku dniach znałem ją na pamięć, podobnie jak lokacje, po których się poruszałem a z którymi kojarzyły mi się pojedyncze utwory. Wszystkim się zachwycałem! Lekkość WIME, zajebista electro-coda w Personal Jesus, melancholia WFTN, samo Enjoy the Silence, które wgniatało mnie w ziemię z każdym kolejnym odsłuchem, agresywne Policy of Truth i subtelne Blue Dress. Płyta się kończyła, odpalałem ją od początku znów. I morze. Violator i morze, i piękna pogoda, jaką wtedy mieliśmy. Niemal dokładnie 14 lat później, będąc w zawieszeniu między jednym związkiem a drugim i szukając jakiegoś spokoju w życiu skorzystałem z okazji, i dołączyłem do rodziców w tym samym miejscu. Przygotowując playlistę na tę okoliczność wiedziałem, że Violator musi tam być. Nie był rzecz jasna jedynym odsłuchanym przeze mnie wówczas krążkiem, zresztą, chyba pierwszy raz zmontowałem wtedy coś w rodzaju playlisty na wyjazd nad morze (gdzie wrzuciłem masę obskjurów typu Plinth, .O.Rang, Martial Canterel czy Sarę Angliss), jednak Violator MUSIAŁ zajmować miejsce honorowe - i tak też było. Chodząc tymi samymi ścieżkami co wcześniej słuchałem tej samej muzyki, prawie 15 lat później wszystko dalej brzmiało świetnie i świeżo (choć w międzyczasie rzadko wracałem do całej płyty), choć dziś wiem, że to była przede wszystkim nostalgia. Ale czy to ważne tak naprawdę? Violator był pewnego rodzaju breakthrough, po nim wiedziałem, że chcę poznać całą resztę ich twórczości (co skutecznie robiłem na przestrzeni kolejnego roku) i w niej przepadłem. Z perspektywy czasu powiem, że był to dziwny okres, ale otworzył mnie na dużo nowej muzyki (wtedy). Czegokolwiek bym nie sądził o DM tak w ogóle po tych latach, ciągle w jakiś sposób jest to dla mnie istotny zespół, a Violator jest jednym z istotnych albumów. Jeszcze kiedyś pojadę nad morze, jeszcze kiedyś go tam posłucham.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 lut 2022 11:31

viewtopic.php?f=26&t=630

Proponuję poszukać moich postów tutaj, bo wtedy jeszcze chciało mi się pisać o tym albumie ładniej i więcej niż teraz.

Album bardzo fajny, ulubiony numer Policy of Truth. Natomiast z serii jechałem rowerem i spotkałem Pawła..

Albumy DM zbierałem powoli, bo na kasetach. Do Violatora dotarłem późno, bo jakoś w 2002 roku, koło świąt BN. Większość utworów znałem ze składanek i bootlegow, ale wciąż pozostały do odkrycia skity i Blue Dress. Dlatego, w przeciwieństwie do Deva, płyta kojarzy mi się głównie z zimą. Z odtwarzaniem jej na mojej pierwszej wieży, w starym pokoju u rodziców. 20 lat temu :0
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 12:04

Historia z Violkiem w moim przypadku to przede wszystkim różne historie związane z Personal Jesus słyszanym w najróżniejszych miejscach, kiedy miałem 10-12 lat. Z jednej strony oczywiście GTA San Andreas i Radio X z ciekawe wkomponowanym komentarzem "radiowym", ten numer naprawdę tam pasuje. Pierwsze dobre skojarzenia z tą grą to nie tylko house'owe bangery, ale też właśnie Depeche Mode. Z drugiej strony wizyty u rodzinki na Kaszubach i słyszane w samochodzie albumowe PJ, które przez swoją trochę klubową końcówkę najpierw wydawało mi się remiksem wersji właściwej xd Byłem pozytywnie zaskoczony jej obecnością na płycie. Z trzeciej strony wszystkie odsłuchy domowe z kaset, w radiu, w telewizjach muzycznych... moja mama w okresie 101-Violator była dość poważną fanką i echa tego słychać do dzisiaj, bo zdarza się jej podśpiewać co nieco. Najbardziej zaskakuje mnie jej pamięć do Fly On The Windscreen, którego pewnie z 20 lat przynajmniej nie słyszała, ale violatorowe utwory pamięta lepiej. I lubi Policy of Truth :8

Violator w związku z powyższym musiał być pierwszą płytą DM kupioną przeze mnie bardziej świadomie. Dumny 12-latek wybrał się do Empiku i kupił sobie płytę, może wtedy bardziej jeszcze ku uciesze mamuni, ale po latach stopień uznania dla DM w naszym przypadku się pozmieniał. Jej stosunek wśród mniej obeznanych słuchaczy też już raczej nie ulegnie zmianie, parę razy była brana w podróże, wycieczki, nawet pojedyncze imprezy i zawsze znajdowała uznanie. W jednym przypadku spróbowałem potem SOFADa i reakcje były znacznie gorsze... nie ma się czemu dziwić, mimo analowego maksymalizmu to bardzo lekka płyta, tam szczegóły są poupychane w taki sposób, że nie są w ogóle inwazyjne i wymagają prędzej zabawy technicznej w rozdzielanie ścieżek itd.. Samo brzmienie też praktycznie już nieuchwytne, zarówno używane automaty (jeszcze nie kanon perkusyjny dla house'u/techno, ale już też nie totalnie surowe dudnienie czy walenie po rurach jak często bywało w 80s'ach), wykorzystany sampling, przestrzenność tej muzyki też zwraca uwagę, właściwie w porównaniu do SOFADa nie ma o czym mówić, bo to zestawienie po prostu jest druzgocące.

A to i tak płyta, która nie łapie się do mojego depeszowego top 3.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 lut 2022 12:04

Fajnie, że będę miał dużo czasu by obadać Stinga haha.

O Violatorze to w sumie tu musiałem pisać, ale to pewnie było dawno i sporo z tego to nieprawda.
Też moim highlightem jest Policy, imo ta piosenka zasługuje na status Enjoy'a, ale też nie będę tutaj kurwił na opinię publiczną, bo to wcale nie jest jakiś deepcut, a w ogóle jest dziś ładna pogoda i świeci słońce i zara na spacer se pójdę. ETS też lubię, mi generalnie żaden depesz nie zepsuł niczego związanego z tym zespołem, co sobie czasami bardzo cenię xD
Jeśli już miałbym coś zarzucać to może Waiting for the night zamula jak to większość balladek Gore'a, ale i tak jest jedną z mych ulubionych, a Personal Jesus z biegiem czasu zdążył mi się przejeść i zaczyna mnie lekko wkurzać.

Nie mam żadnej ciekawej osobistej historii związanej z tą płytą nawet za bardzo, bo najzwyczajniej w świecie ściągnąłem se ją z internetu (w sumie już teraz na zoomerskich grupkach móglbym pisać, że kiedyś to mieliśmy trudno, bo żeby przesłuchać album trzeba było ściągnąć go poprzez kilkanaście kliknięć, a nie jak teraz, że się klika ikonkę Spotify i ma wszystko na miejscu ;////), a jakiś czas później kupiłem na cedeku. To był jakiś 2010 rok, pod koniec '09 mocno się zajarałem Personal Jesusem (nie wiem jak odkryłem te piosenkę szczerze), później sobie ściągałem losowe empetrójki z jakiejś wrzuty czy innego polskie-mp3.tk (o tym żę były skrajnie losowe niechaj świadczy to, że pobrałem wtedy Corrupt ze świeżego wówczas SotU i chyba jeszcze jakieś bisajdy xD), a potem to poszło z górki.
W sumie to były chujowe czasy i nie za bardzo mam za czym tęksnić, no ale chociaż muzyczka dobra.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 lut 2022 13:29

Depeche Mode - Violator

Na potrzeby tej recenzji pozwoliłem sobie zajrzeć do moich poprzednich wypowiedzi o niej:

2006

World In My Eyes, to też póki co mój ulubiony kawałek DM, a za nim na 2 miejscu Enjoy The Silence. Płyta spod znaku róży wymiata jako generator paru największych hitów Depeche Mode :D

2007

ja długo szuĸałem faworyta wśród albumów, ale Violator wygrywa ostatecznie, potem dopiero SOFAD i Ultra. Violator jest najbardziej uniwersalny wg mnie, trochę komercji, trochę niezwykłej atmosfery, żadnych wypełniaczy i mało delikatnych, nazbyt różowych pieśni, Blue Dress w sam raz, a Sweetest Perfection... najtrudniej mi wchodził ten kawałek a teraz go lubię bardzo, bo się rozkręca z czasem jak dzikie zwierzę, wspaniały początek albumu - moje ukochane World in My Eyes i zakończenie perfekcyjne - Clean, trochę kojarzy mi się z Black Celebration tą atmosferą ten kawałek

2011

Słucham właśnie kawałków z Violatora i nie mogę wyjść z podziwu ile magii ma ten album, a może to wszystko przez mój ogromny sentyment, miło wspominam te letnie wieczory przy tym albumie i ekscytację nim. Pamiętam jak gdy przywlokłem go do domu w mp3 bardzo się zdziwiłem że jest tam tylko 9 piosenek. Ale niedługo potem wiedziałem że tyle wystarczy by zrobić genialny album. Ile bym dał by cofnąć się w czasie (o te trzy... nie.. o matko, to już pięć lat!) i przeżyć to jeszcze raz, poczuć znowu tę chorą fascynację i żyć tym :D

2022

Co tu dodać? Violator czołówka dyskografii, wiadomo że SOFAD to to nie jest ale też spoko. Druga płyta jaką poznałem, dobra w całości, choć nadal niżej oceniam Sweetest Perfection. Obecnie rzadko sięgam bo znam na pamięć i jest na tyle przebojowa że osłuchała mi się już bardzo dawno.
Lubię sterylność tej elektroniki, sięgnąłem dzięki temu po Electric Cafe (Kraftwerk) i nie zawiodłem się.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 lut 2022 13:50

Ja już nie raz pisałem, że to właśnie od Violator zaczęła się moja przygoda z DM. I to było zaraz po jego premierze w 1990. Pamiętam więc doskonale szczyt popularności zespołu. Płytę Violator puszczali każdego dnia w szkolnym radiowęźle na każdej przerwie. Od razu mnie zainteresowała. Od razu wiedziałem, że to brzmienie dla mnie. Zaraz się okazało, że w mojej klasie jest naprawdę sporo osób słuchających DM.
W tych okolicznościach nie powinno zatem dziwić, że czuję do tej płyty ogromny sentyment. Ale nie tylko sentyment powoduje, że tak bardzo ją lubię. Przede wszystkim to 9 doskonałych kompozycji ubranych w doskonały aranż made in Wilder. To były czasy, kiedy Gore naprawdę potrafił pisać rzeczy wielkie, o jakich teraz może tylko pomarzyć.
Violator to jedyna płyta DM i w ogóle, na której wszystkie utwory oceniam na maksymalną ocenę. Z Violator pochodzą moje utwory nr 1 i 2 w całej dyskografii DM, czyli Halo i WIME. Parę lat temu Blue Dress był moim nr 1. Generalnie myślę, że wszystkie 9 numerów miałoby szansę znaleźć się w moim top-20. ETS mimo eksploatowania go wszędzie do upadłego ani trochę mi nie zbrzydł. Jest zbyt dobry na to. A WFTN to dla mnie najlepsza ballada DM.
Co śmieszne Violator wcale nie jest moją płytą nr 1. Jest wg mnie najlepszą, ale jednak nie ulubioną. Bo ulubioną od wielu lat jest Exciter. Co prawda nie jest on tak niewiarygodnie równy jak Violator, ale całościowo to najbardziej dla mnie klimatyczny album.
I na koniec jeszcze jedno - myślę, że żadna płyta DM nie miała tak dobrych singli jak Violator. Choć Ultra pod tym względem jest bardzo blisko.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 13:56

Rewelacyjne tempo, panowie! Jestem tym zaskoczony.... :8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 lut 2022 14:10

Bravo, bravo, bravissimo!

Czy Czez chciałby się jakoś odnieść do naszych recenzji?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 lut 2022 15:26

Panowie mam taką sprawę. Do końca kolejki zostały 2 albumy. Byłbym wdzięczny, gdyby równie szybko je zrecenzować i do wtorku wrzucić nowe propozycje. A to dlatego, że w środę jadę na granicę, a tam od kiedy mieszkamy w kontenerach, to nie ma internetu, bo blachy skutecznie zatrzymują sygnał. A stać w zimę na dworze i słuchać prez godzinę muzyki z YT, to żadna przyjemność. Co innego wyjść na chwilę, żeby wysłać posta. Gdybyście wrzucili do wtorku propozycje, to sobie w domu te albumy zawczasu pościągam na kompa i będę mógł słuchać do woli w komfortowych warunkach i recenzować na czas. Nie będę wyłączony na tydzień z tematu.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 15:44

Ja notkę do Discipline mam gotową i zabieram się na Stinga, że tak powiem do jutra będę rozliczony ze wszystkiego. Dobrze by było, gdyby Czez jakoś to jeszcze podsumował w swoim nieziemskim stylu i leci z krimzonem.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 lut 2022 16:09

Nie wiem czy będę w stanie ogarnąć do wtorku wszystko, mam ledwie jeden odsłuch KC za sobą a Stinga muszę sprawdzić a czasu będzie niewiele podejrzewam. A gdybyśmy (w drodze wyjątku) napisali shodanowi w prywatnych wiadomościach co będziemy wrzucać? Samego wykonawce i tytul albumu aby mógł sobie poszukać a notki wlasciwie to już dopiero gdy przyjdzie pora wrzucimy w formie postów?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup