Best of Forum (Edycja albumowa)
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Możemy przejść dalej! 
Nie no myślę, że akurat Czezowi podejdzie.
Nie no myślę, że akurat Czezowi podejdzie.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Sting - The Soul Cage
Plyta zaczyna sie bardzo zabawnie, bowiem muzyczka z Bajki Z Mchu I Paproci, czyli Zwirku i Muchomorku. No i ogolnie cala plyta jest w takim melancholijnym nastroju. Nie mowie ze to zle, tylko ze tak po prostu jest.
Sluchajac Island of Souls mialem wrazenie, ze to Turnau. All This Time to utwor mi znany i przeze mnie lubiany, ale tez nie zebym wymuszal go po trupach. To jeden z jego najwiekszych przebojow i nie bez przyczyny.
A nastepny utwor, Mad About You wedlug mnie jest perelka tej plyty. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tak jest. Moze przez te zagrywke gitarowa na poczatku? A moze tez przez te smyczki fajnie wkomponowane?
No i jeszcze warta wspomnienia jest Interluda. Fajnie sie tego slucha. Nastepna rzecz godna uwagi to motyw gitarowy w Swietej Agnieszce. No podoba mi sie to, a przez to i cala piosenka. Utwor tytulowy tez jest fajny. Taki umiarkowanie rozweselajacy.
Ogolnie plyta, ktora ma swoje walory i moze sie podobac
Plyta zaczyna sie bardzo zabawnie, bowiem muzyczka z Bajki Z Mchu I Paproci, czyli Zwirku i Muchomorku. No i ogolnie cala plyta jest w takim melancholijnym nastroju. Nie mowie ze to zle, tylko ze tak po prostu jest.
Sluchajac Island of Souls mialem wrazenie, ze to Turnau. All This Time to utwor mi znany i przeze mnie lubiany, ale tez nie zebym wymuszal go po trupach. To jeden z jego najwiekszych przebojow i nie bez przyczyny.
A nastepny utwor, Mad About You wedlug mnie jest perelka tej plyty. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tak jest. Moze przez te zagrywke gitarowa na poczatku? A moze tez przez te smyczki fajnie wkomponowane?
No i jeszcze warta wspomnienia jest Interluda. Fajnie sie tego slucha. Nastepna rzecz godna uwagi to motyw gitarowy w Swietej Agnieszce. No podoba mi sie to, a przez to i cala piosenka. Utwor tytulowy tez jest fajny. Taki umiarkowanie rozweselajacy.
Ogolnie plyta, ktora ma swoje walory i moze sie podobac
Enjoy The Silence
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Pięknie dziękujemy Czez. Proponuję chwilę przerwy na podsumowanie pierwszej rundy. Jak Wam się podoba gra póki co, jacy byli Wasi faworyci?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Mi się ten format bardzo podoba, oczywiście pociągnąłbym go dalej niż ta skromna dziesiątka. Jest sporo znanych rzeczy, ale też tego, po co sam z siebie raczej bym nie sięgnął i to jest największa zaleta całego zamieszania.
Faworyt to oczywiście Dyscyplinka - powrót nieoczywisty, bo do całych płyt The Crimsons ostatnio nie wracam, więc doskonała okazja. Dobrze odbieram też ogólnie recki subHuman, przede wszystkim skojarzenia, których mi mogło zabraknąć.
Faworyt to oczywiście Dyscyplinka - powrót nieoczywisty, bo do całych płyt The Crimsons ostatnio nie wracam, więc doskonała okazja. Dobrze odbieram też ogólnie recki subHuman, przede wszystkim skojarzenia, których mi mogło zabraknąć.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Fajnie że poznałem totalnie nieznany tutaj album niszowej grupy Violator 
Nie no, bardzo spoko zabawa, mam motywację do poznawania/odkurzania muzyki, w dodatku rozruchała to miejsce, a już się bałem, że poza tą całą ligą nic się tu nie będzie działo i nie będe miał sensu tutaj wchodzić.
Poza Violatorem
fajnie było na pewno odkurzyć sobie ostatnie Recoil, posłuchać Karla Hyde'a, albo RZETELNYCH rapsów. Pozostałe wrzuty też były spoko, powtarzać się nie będę, bo pisałem o nich w swoim czasie, ale tbh to raczej poza Edgelandem (szkoda ze nikt w tej kolejce nie wrzucił Close to the Edge hehe) i może Stingiem do niczego w najbliższym półroczu raczej nie będę wracał.
Jeszcze raz nadmienię, iż jestem glad z tego, że moja propozycja w większości się wam spodobała, bardzo mnie ucieszył zwłaszcza entuzjastyczny odbiór ze strony kolegi dewocjonała <3 i cieszę się, że sprowokowała Czeza do napisania tego wybitnego dzieła (nie przejmuj się naszą szyderą, i tak twoje opisy są lepsze niż 99% blogosfery i facebookowych fanpejów o muzyce).
No i liczę, że Melki ogarnie życie na tyle, by dać radę uczestniczyć w kolejnych kolejkach tej zabawy
Nie no, bardzo spoko zabawa, mam motywację do poznawania/odkurzania muzyki, w dodatku rozruchała to miejsce, a już się bałem, że poza tą całą ligą nic się tu nie będzie działo i nie będe miał sensu tutaj wchodzić.
Poza Violatorem
Jeszcze raz nadmienię, iż jestem glad z tego, że moja propozycja w większości się wam spodobała, bardzo mnie ucieszył zwłaszcza entuzjastyczny odbiór ze strony kolegi dewocjonała <3 i cieszę się, że sprowokowała Czeza do napisania tego wybitnego dzieła (nie przejmuj się naszą szyderą, i tak twoje opisy są lepsze niż 99% blogosfery i facebookowych fanpejów o muzyce).
No i liczę, że Melki ogarnie życie na tyle, by dać radę uczestniczyć w kolejnych kolejkach tej zabawy
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dragon dobrze mówi. Gra jest świetna i wiele sobie po niej obiecuję. Ten temat to jednak co innego niż "Czego słuchają devotees" czy też "Forumowa lista przebojów". Tam się człowiek nigdy nie mógł zmusić, żeby przesłuchać w całości polecany przez kogoś album. Co najwyżej pojedyncze utwory. Albo mówiło się sobie "sprawdzę to później". Tylko że to później zazwyczaj nigdy nie następowało. Tutaj zgodziliśmy się niejako na przymus słuchania płyt i na dodatek zrecenzowania ich. A to już zobowiązuje. Oczywiście jak ktoś będzie chciał, to i tak oszuka, ale chyba nie o to chodzi, bo wtedy zabawa nie miałaby sensu. A przekonałem się na przykładzie Blondie, że można się zdziwić. Skazywałem z góry tę płytę na niepowodzenie, a jednak nie było wcale tak źle. Ta płyta pokazała mi też, że konieczne są jednak co najmniej dwa uczciwe odsłuchy. W wolnej chwili na pewno o niej coś napiszę.
Nie będziecie chyba zdziwieni jak powiem, że dla mnie najlepszą płytą rundy był Violator, którego Czez zdecydował się jednak wrzucić. Potem równie dobrze mi znany subHuman. Reszty albumów nie znałem, ale żaden mnie nie zawiódł i do każdego na pewno będę częściej lub rzadziej wracał. Nawet do Nasa.
Jeszcze słowo wyjaśnienia co do mojej propozycji. Nie myślcie, że jestem jakimś wielkim znawcą Stinga. Owszem znam jego cztery pierwsze albumy do Ten Summoner's Tales włącznie, ale pozostałych chyba 11 już nie. Tylko raz słyszałem Brand New Day. Ale The Soul Cages nasłuchałem się w życiu naprawdę dużo i wciąż lubię wracać.
Ja osobiście bardzo liczę, że na 10 albumach się nie skończy zabawa.
Nie będziecie chyba zdziwieni jak powiem, że dla mnie najlepszą płytą rundy był Violator, którego Czez zdecydował się jednak wrzucić. Potem równie dobrze mi znany subHuman. Reszty albumów nie znałem, ale żaden mnie nie zawiódł i do każdego na pewno będę częściej lub rzadziej wracał. Nawet do Nasa.
Jeszcze słowo wyjaśnienia co do mojej propozycji. Nie myślcie, że jestem jakimś wielkim znawcą Stinga. Owszem znam jego cztery pierwsze albumy do Ten Summoner's Tales włącznie, ale pozostałych chyba 11 już nie. Tylko raz słyszałem Brand New Day. Ale The Soul Cages nasłuchałem się w życiu naprawdę dużo i wciąż lubię wracać.
Ja osobiście bardzo liczę, że na 10 albumach się nie skończy zabawa.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja tylko powiem, że mam już napisane recki Papy D i Pezetsa-Noonsa więc składam formalny wniosek o rozpoczęcie kolejnej serii.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
No to naprzod. Moge zaczac:
Papa Dance - Ponizej Krytyki
Papa Dance - od czego by tu zaczac... moze od Kamikadze? To pierwszs piosenka tego zespolu jaka uslyszslem mniej wiecej w 85 roku, w radio, wtedy kiedy to nagrali. Alez to byl przeboj. Mialem wtedy 10 lat. Zatem Papa Dance znam o wiele dluzej od Depeche Mode i bardzo mi sie podobalo. A Kamikadze to byl dopiero poczatek. Potem pojawily sie kolejne przeboje.
No i jak teraz odpalilem Ponizej Krytyki, to sluchajac spiewalem razem z nimi. Okazuje sie, ze wiekszosc tekstow piosenek doskonale pamietam, choc dawno ich nie slyszalem. Sluchajac tej plyty odbylem zajebiaszcza podroz do lat mojego dziecinstwa i lat mlodzienczych. Z kolegami spiewalismy wszystkie ich piosenki, sluchajac kasety. Powiem wiecej, mialem w zeszycie zapisane teksty ich piosenek. Jak ja ich kochalem. A jak to sie stalo, ze z tego wyrosl ze mnie depesz? W kazdym razie teraz w tej muzyce slysze i new wave i Bee Gees i disco polo i wedlug mnie, niczym ta muzyka nie ustepuje calej zachodniej muzyce lat 80.
Dzis poczytalem troche o Papa Dance, bo wiadomo, ze ich dzieje sa pogmatwane, a ja takimi rzeczami malo sie interesuje. I znalazlem taka ciekawostke: na ich koncercie w Moskwie bylo 120 tysiecy ludzi.
Papa Dance - Ponizej Krytyki
Papa Dance - od czego by tu zaczac... moze od Kamikadze? To pierwszs piosenka tego zespolu jaka uslyszslem mniej wiecej w 85 roku, w radio, wtedy kiedy to nagrali. Alez to byl przeboj. Mialem wtedy 10 lat. Zatem Papa Dance znam o wiele dluzej od Depeche Mode i bardzo mi sie podobalo. A Kamikadze to byl dopiero poczatek. Potem pojawily sie kolejne przeboje.
No i jak teraz odpalilem Ponizej Krytyki, to sluchajac spiewalem razem z nimi. Okazuje sie, ze wiekszosc tekstow piosenek doskonale pamietam, choc dawno ich nie slyszalem. Sluchajac tej plyty odbylem zajebiaszcza podroz do lat mojego dziecinstwa i lat mlodzienczych. Z kolegami spiewalismy wszystkie ich piosenki, sluchajac kasety. Powiem wiecej, mialem w zeszycie zapisane teksty ich piosenek. Jak ja ich kochalem. A jak to sie stalo, ze z tego wyrosl ze mnie depesz? W kazdym razie teraz w tej muzyce slysze i new wave i Bee Gees i disco polo i wedlug mnie, niczym ta muzyka nie ustepuje calej zachodniej muzyce lat 80.
Dzis poczytalem troche o Papa Dance, bo wiadomo, ze ich dzieje sa pogmatwane, a ja takimi rzeczami malo sie interesuje. I znalazlem taka ciekawostke: na ich koncercie w Moskwie bylo 120 tysiecy ludzi.
Enjoy The Silence
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No to lećcie z tym PD, ja przypomnę tylko kolejkę:
Papa Dance - Poniżej Krytyki
https://youtu.be/8EM0mr9ZrfY
Pezet/Noon - Muzyka Poważna
https://youtube.com/playlist?list=PL6RB ... Mzis_Cg6Nn
Kraftwerk - Computer World
https://youtube.com/playlist?list=PLrpy ... ULrLUBmY8b
John Carpenter/Alan Howarth - Escape From New York
https://www.youtube.com/watch?v=YHRKAjb ... qZZLet5dSZ
Tangerine Dream - Rubycon
https://www.youtube.com/watch?v=jd6XL_IOS3I
no-man - Schoolyard Ghosts
https://www.youtube.com/watch?v=wXdtfXc ... WMH-1VhDKw
Stan Ridgway - Black Diamond
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... GgtOyKnh78
Papa Dance - Poniżej Krytyki
https://youtu.be/8EM0mr9ZrfY
Pezet/Noon - Muzyka Poważna
https://youtube.com/playlist?list=PL6RB ... Mzis_Cg6Nn
Kraftwerk - Computer World
https://youtube.com/playlist?list=PLrpy ... ULrLUBmY8b
John Carpenter/Alan Howarth - Escape From New York
https://www.youtube.com/watch?v=YHRKAjb ... qZZLet5dSZ
Tangerine Dream - Rubycon
https://www.youtube.com/watch?v=jd6XL_IOS3I
no-man - Schoolyard Ghosts
https://www.youtube.com/watch?v=wXdtfXc ... WMH-1VhDKw
Stan Ridgway - Black Diamond
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... GgtOyKnh78
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Papa Dance - Poniżej Krytyki
Lubię Papa Dance, swego czasu miałem na ten zespół chwilowy „moment” (bo fazą bym tego jednak nie nazwał). Jest to zespół kiczowaty, ale też dla tego kiczu miałem ochotę słuchać, bo był to kicz opakowany dobrze, z jajem i pomysłem. „Poniżej krytyki” słuchałem wiele lat temu, więc w zasadzie nie pamiętałem co tam się dzieje i cieszyłem się na ten powrót. Szykowałem się na fajną, niecałą godzinkę z Papa Densem, jakiego zawsze lubiłem i muszę powiedzieć, że się rozczarowałem. To jest średni album i kompletnie nie umywa się do debiutu, a nawet „Naszego Ziemskiego Edenu”. Nie staram się zrozumieć sensu hajpu porcysowego, bo to jak szukanie tlenu w kosmosie, ale to naprawdę nie jest best of Papa Dance. To nie jest oporowo słaba płyta, hity się bronią, druga część albumu zdecydowanie lepsza od pierwszej. Do posłuchania, jak to mawia Czez, ale rzadkiego. Jak dla mnie nie słychać tu jakiegoś niezwykłego poziomu produkcji, solidnie nagrana muzyka, ale czy się wyróżnia jakoś ekstremalnie na plus pod tym kątem? Nie wiem. Mentos pisze, że Ocean Wspomnień kładzie ballady Gore’a, no nie wiem Stary xD Raz, że trochę nie kumam tego porównania, ale rozumiem, że to jest jab w stronę forum, żebyśmy zrozumieli ocb xD No imo przesada, nie że ballady Gore’a to jest jakiś szczyt wszystkiego, ale kaman. To jest może jakaś duchologiczna, ruszająca feelsy interpretacja, ale to nie jest album retro, więc jednak nie do końca to kupuję. Zresztą, tak jak pisałem, porównanie trochę z dupala, trochę na zasadzie ‘to jest numer, który kojarzę z pierwsza miłością, czemu ludzie tego nie słyszą, że to jest lepsze od tego i tamtego’. Teksty na tej płycie pisało milion osób, co słychać. Kiedy Stasiak śpiewa żeby „zwalić to na niego” lub że „pozdrowił lud złotym berłem”, to trudno nie klasnąć w czoło.
I zastanawia mnie to, że Mentos 1/3 tekstu pisze o tym, że to nie jest disco polo, a ja nie pamiętam żebym kiedykolwiek takie zarzuty słyszał w kierunku Papy. Zresztą, nawet gdyby to było dicso polo, to co z tego? To jest nieistotne.
W każdym razie, z opisu Mentosa bije taka fajna pozytywna energia, że trochę przykro mi go gasić XD No, ale ten album Papa Dance jako całość mi nie robi, nagrywali lepsze rzeczy.
Zresztą mam wrażenie, że Stasiak się wyrobił potem, wyćwiczył sobie te falsety, które na „poniżej krytyki” są na poziomie trochę śmiesznym, zalatując Myszką Miki. Jednak wolę sobie odpalić wawrzyszakowe „Panoramę tatr” i „Kamikadze wróć”, czy późniejszy „Nasz Disneyland”.
Swoją drogą, chyba najciekawszą rzeczą, jaką można o tym albumie napisać, to to, że na oryginalnym wydaniu znajdowały się tracki odpalające na ZX Spectrum grę o Papa Dance.
Ps.: ale na taki koncert to bym poszedł
https://www.setlist.fm/setlist/papa-dan ... 99d6f.html
grali nawet Sunshine Reggae xD
Lubię Papa Dance, swego czasu miałem na ten zespół chwilowy „moment” (bo fazą bym tego jednak nie nazwał). Jest to zespół kiczowaty, ale też dla tego kiczu miałem ochotę słuchać, bo był to kicz opakowany dobrze, z jajem i pomysłem. „Poniżej krytyki” słuchałem wiele lat temu, więc w zasadzie nie pamiętałem co tam się dzieje i cieszyłem się na ten powrót. Szykowałem się na fajną, niecałą godzinkę z Papa Densem, jakiego zawsze lubiłem i muszę powiedzieć, że się rozczarowałem. To jest średni album i kompletnie nie umywa się do debiutu, a nawet „Naszego Ziemskiego Edenu”. Nie staram się zrozumieć sensu hajpu porcysowego, bo to jak szukanie tlenu w kosmosie, ale to naprawdę nie jest best of Papa Dance. To nie jest oporowo słaba płyta, hity się bronią, druga część albumu zdecydowanie lepsza od pierwszej. Do posłuchania, jak to mawia Czez, ale rzadkiego. Jak dla mnie nie słychać tu jakiegoś niezwykłego poziomu produkcji, solidnie nagrana muzyka, ale czy się wyróżnia jakoś ekstremalnie na plus pod tym kątem? Nie wiem. Mentos pisze, że Ocean Wspomnień kładzie ballady Gore’a, no nie wiem Stary xD Raz, że trochę nie kumam tego porównania, ale rozumiem, że to jest jab w stronę forum, żebyśmy zrozumieli ocb xD No imo przesada, nie że ballady Gore’a to jest jakiś szczyt wszystkiego, ale kaman. To jest może jakaś duchologiczna, ruszająca feelsy interpretacja, ale to nie jest album retro, więc jednak nie do końca to kupuję. Zresztą, tak jak pisałem, porównanie trochę z dupala, trochę na zasadzie ‘to jest numer, który kojarzę z pierwsza miłością, czemu ludzie tego nie słyszą, że to jest lepsze od tego i tamtego’. Teksty na tej płycie pisało milion osób, co słychać. Kiedy Stasiak śpiewa żeby „zwalić to na niego” lub że „pozdrowił lud złotym berłem”, to trudno nie klasnąć w czoło.
I zastanawia mnie to, że Mentos 1/3 tekstu pisze o tym, że to nie jest disco polo, a ja nie pamiętam żebym kiedykolwiek takie zarzuty słyszał w kierunku Papy. Zresztą, nawet gdyby to było dicso polo, to co z tego? To jest nieistotne.
W każdym razie, z opisu Mentosa bije taka fajna pozytywna energia, że trochę przykro mi go gasić XD No, ale ten album Papa Dance jako całość mi nie robi, nagrywali lepsze rzeczy.
Zresztą mam wrażenie, że Stasiak się wyrobił potem, wyćwiczył sobie te falsety, które na „poniżej krytyki” są na poziomie trochę śmiesznym, zalatując Myszką Miki. Jednak wolę sobie odpalić wawrzyszakowe „Panoramę tatr” i „Kamikadze wróć”, czy późniejszy „Nasz Disneyland”.
Swoją drogą, chyba najciekawszą rzeczą, jaką można o tym albumie napisać, to to, że na oryginalnym wydaniu znajdowały się tracki odpalające na ZX Spectrum grę o Papa Dance.
Ps.: ale na taki koncert to bym poszedł
https://www.setlist.fm/setlist/papa-dan ... 99d6f.html
grali nawet Sunshine Reggae xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Papa Dance - Poniżej krytyki
Jeśli ktoś chce rzetelnie słuchać muzyki i rzeczywiście coś z tego wyciągać, to na pewno powinien odrzucić uprzedzenia. Z Papa Dance trochę tak jest, że są pod tym względem wymagający - ich status w społeczeństwie raczej lokuje ich jako ogniwo ewolucji między disco polo a "starą dobrą elektroniką", do tego dokładamy boysbandowy charakter, tony problemów z prawami do nazwy, do piosenek, współczesne chałturki Stasiaka. Z drugiej strony jest Porcys i doszukiwanie się w tych numerach niewiadomo jakiego geniuszu - albo dla beczki śmiechu albo dla kolejnej warstwy snobizmu i bycia edgy. Co tu robić...
To po prostu dobra płyta, bardzo dobrze zrealizowana, jeśli ktoś ma problem i wrzuca ją do kategorii DP no to zarówno nie rozumie tej muzyki jak i disco polo. Ciekawe, czy tak jak The Twins byli przedstawiani na początku jako zespół nowofalowy xD Czasami zastanawiam się co by to było, gdyby odwrócić proporcję i więcej w PRLu trzaskano takiej muzyki, a mniej rockocentrycznego punktu widzenia generalnie i oczywiście tej zawiłej, kompletnie niedomyślnej, wieloznacznej "prawdy" w tekstach. Pod tym względem PD mają pod górkę.
Miło było znowu wrócić do Naj Story i Oceanu wspomnień, modelowych przedstawicieli synthpopowego kanonu polskich 80s. Albo zwiewna melodia albo satysfakcjonująco zbudowana ballada i to bez odrobiny ironii. Przypomniałem sobie parę klasyków rzadziej słuchanych, takich jak In flagranti, O-la-la czy Maxi Singiel. Ten ostatni trochę brzmieniowo pasowałby mi do Top One. Czemu by nie potraktować choćby tego kawałka jako jednej z inspiracji dla twórców DP? Jedna uwaga, żaden klawiszowiec z garażu nie wykręciłby tak chwytliwego, zaskakującego, efektownego refrenu jak tam.
Słabe momenty to Bez dopingu i Kryształek nocnej opowieści, ale ich wady to bardziej liryczny Coelho stosowany czy aranże. Życie jak gra albo życie jak sen, thank you Cpt. Obvious. Wit Boy też ma nieznośną końcówkę, tak jakby stylizowaną na jakiś bardziej psychotyczny odjazd, ale dla mnie nie wyszło. Reszta z niewymienionych to dalej solidne granie, po prostu nie tak efektownie zrealizowane jak te wspomniane jeszcze wyżej. Jest co samplować, jest co coverować, do takiego brzmienia powinno się bezwstydnie nawiązywać, bo wstydu nie ma. A guilty pleasure to zbyt łatwa wymówka.
Hien jest rozczarowany, a ja wręcz przeciwnie. Nasz ziemski Eden to chyba tylko wokalnie jest lepszy, bo pod każdym innym względem jest dramat. Aranżacyjny śmietnik, kompletnie nietrafiony midi rock, kuriozalny numer po angielsku... Są pozytywne wyjątki, ale w zestawieniu z resztą i tak giną. Nikt nie umiał tego sensownie poprowadzić i skończyło się występami na festiwalach dla Polo TV.
Jeśli ktoś chce rzetelnie słuchać muzyki i rzeczywiście coś z tego wyciągać, to na pewno powinien odrzucić uprzedzenia. Z Papa Dance trochę tak jest, że są pod tym względem wymagający - ich status w społeczeństwie raczej lokuje ich jako ogniwo ewolucji między disco polo a "starą dobrą elektroniką", do tego dokładamy boysbandowy charakter, tony problemów z prawami do nazwy, do piosenek, współczesne chałturki Stasiaka. Z drugiej strony jest Porcys i doszukiwanie się w tych numerach niewiadomo jakiego geniuszu - albo dla beczki śmiechu albo dla kolejnej warstwy snobizmu i bycia edgy. Co tu robić...
To po prostu dobra płyta, bardzo dobrze zrealizowana, jeśli ktoś ma problem i wrzuca ją do kategorii DP no to zarówno nie rozumie tej muzyki jak i disco polo. Ciekawe, czy tak jak The Twins byli przedstawiani na początku jako zespół nowofalowy xD Czasami zastanawiam się co by to było, gdyby odwrócić proporcję i więcej w PRLu trzaskano takiej muzyki, a mniej rockocentrycznego punktu widzenia generalnie i oczywiście tej zawiłej, kompletnie niedomyślnej, wieloznacznej "prawdy" w tekstach. Pod tym względem PD mają pod górkę.
Miło było znowu wrócić do Naj Story i Oceanu wspomnień, modelowych przedstawicieli synthpopowego kanonu polskich 80s. Albo zwiewna melodia albo satysfakcjonująco zbudowana ballada i to bez odrobiny ironii. Przypomniałem sobie parę klasyków rzadziej słuchanych, takich jak In flagranti, O-la-la czy Maxi Singiel. Ten ostatni trochę brzmieniowo pasowałby mi do Top One. Czemu by nie potraktować choćby tego kawałka jako jednej z inspiracji dla twórców DP? Jedna uwaga, żaden klawiszowiec z garażu nie wykręciłby tak chwytliwego, zaskakującego, efektownego refrenu jak tam.
Słabe momenty to Bez dopingu i Kryształek nocnej opowieści, ale ich wady to bardziej liryczny Coelho stosowany czy aranże. Życie jak gra albo życie jak sen, thank you Cpt. Obvious. Wit Boy też ma nieznośną końcówkę, tak jakby stylizowaną na jakiś bardziej psychotyczny odjazd, ale dla mnie nie wyszło. Reszta z niewymienionych to dalej solidne granie, po prostu nie tak efektownie zrealizowane jak te wspomniane jeszcze wyżej. Jest co samplować, jest co coverować, do takiego brzmienia powinno się bezwstydnie nawiązywać, bo wstydu nie ma. A guilty pleasure to zbyt łatwa wymówka.
Hien jest rozczarowany, a ja wręcz przeciwnie. Nasz ziemski Eden to chyba tylko wokalnie jest lepszy, bo pod każdym innym względem jest dramat. Aranżacyjny śmietnik, kompletnie nietrafiony midi rock, kuriozalny numer po angielsku... Są pozytywne wyjątki, ale w zestawieniu z resztą i tak giną. Nikt nie umiał tego sensownie poprowadzić i skończyło się występami na festiwalach dla Polo TV.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Papa Dance - Poniżej Krytyki
Właściwie mógłbym podpisać się pod tym, co napisał Hien. Lubię Papa Dance, zawsze lubiłem, od lat szkolnych, ale album Poniżej Krytyki jest strasznie nierówny. Obok znanych i dobrych hitów są niestety też typowe zapychacze i to słabej jakości, jak np. Bez dopingu czy Frankie czy ci nie żal.
Druga część płyty rzeczywiście lepsza, bo takie utwory jak Historyjka z talii kart czy Kryształek nocnej opowieści mimo, że cudami nie są, to da się ich posłuchać.
Z tego albumu najbardziej lubię dwa ostatnie utwory, czyli znakomite Ocean wspomnień i Maxi singiel.
Ja osobiście najbardziej lubię album Nasz Ziemski Eden, który jest dużo lepszy i równiejszy. Bez takich wpadek jak na Poniżej Krytyki. Do dzisiaj pamiętam większość tekstów z tej płyty.
Właściwie mógłbym podpisać się pod tym, co napisał Hien. Lubię Papa Dance, zawsze lubiłem, od lat szkolnych, ale album Poniżej Krytyki jest strasznie nierówny. Obok znanych i dobrych hitów są niestety też typowe zapychacze i to słabej jakości, jak np. Bez dopingu czy Frankie czy ci nie żal.
Druga część płyty rzeczywiście lepsza, bo takie utwory jak Historyjka z talii kart czy Kryształek nocnej opowieści mimo, że cudami nie są, to da się ich posłuchać.
Z tego albumu najbardziej lubię dwa ostatnie utwory, czyli znakomite Ocean wspomnień i Maxi singiel.
Ja osobiście najbardziej lubię album Nasz Ziemski Eden, który jest dużo lepszy i równiejszy. Bez takich wpadek jak na Poniżej Krytyki. Do dzisiaj pamiętam większość tekstów z tej płyty.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Do wora rozczarowań związanych z "Poniżej Krytyki" dorzucam to, że Ola Maj okazała się nie być prawdziwą osobą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Papa Dance - Poniżej krytyki
Moja znajomość PD ogranicza się do Disnaylandu i może jeszcze jakichś numerów których nawet nie znam po tytułach więc jestem zielony w temacie.
Na wstępie powiem że rozbawiło mnie jak Mentos najpierw odrzucił w zapowiedzi Porcysowe brandzlowanie się nad tą płytą po czym zrobił praktycznie to samo
Ja takim fanem tego albumu raczej nie zostanę, ale nijak nie szukałbym związków z disco polo też na pewno. Ogólnie rzecz biorąc całość jakoś przypomina mi poziom A Broken Frame, taka słodko gorzka płyta, jakby tym pastelowym różem new romantic ktoś chciał przykryć szarość PRL-u i w gruncie rzeczy trochę gówno z tego wychodzi, tzn. wtedy może to działało a dzisiaj może być jedynie gorzkawym duchologicznym przeżyciem bo jednak ten jarmark tu mocno czuć a ja nie mam ochoty wchodzić w takie klimaty zbytnio.
Niemniej płyta ma swoje mocniejsze momenty, zaczyna się dość klasycznie popowo i pierwsze numery są ok lub średnie, zainteresowanie moje obudziło się dopiero przy numerze Bez Dopingu bo już linia basu ciekawsza trochę chociażby. Potem było jeszcze lepiej, tak jak pisał Hien druga połowa albumu zdecydowanie ciekawsza i mocniejsza. Najsolidniej ze stawki prezentują się wg mnie utwory O-la-la (świetne chórki i ogólnie kompozycja, A Broken Frame pełną parą dla mnie), Historyjka z talii kart (i już wiem skąd u Wojtusia to Carpigiani się wzięło, świetny numer), Kryształek nocnej opowieści (znowu basik fajny, tekstu się nie czepiam), Ocean wspomnień (tajemniczy i... rzetelny, nie porownywałbym tego do ballad Gore'a po prostu i nie stawiałbym ponad nie).
Także ponownie udaje się Mentosowi złapać mnie na kilka numerów, ogólne wrażenie ok i może jeszcze dam temu kiedyś szansę ale odstrasza mnie jednak ten kicz w tym, więc musiałbym mieć na to fazę akurat. Gdzie jest Ola, O-la-la... no chodzi to po głowie, coś tam osiągnąłeś kolego.
Moja znajomość PD ogranicza się do Disnaylandu i może jeszcze jakichś numerów których nawet nie znam po tytułach więc jestem zielony w temacie.
Na wstępie powiem że rozbawiło mnie jak Mentos najpierw odrzucił w zapowiedzi Porcysowe brandzlowanie się nad tą płytą po czym zrobił praktycznie to samo
Niemniej płyta ma swoje mocniejsze momenty, zaczyna się dość klasycznie popowo i pierwsze numery są ok lub średnie, zainteresowanie moje obudziło się dopiero przy numerze Bez Dopingu bo już linia basu ciekawsza trochę chociażby. Potem było jeszcze lepiej, tak jak pisał Hien druga połowa albumu zdecydowanie ciekawsza i mocniejsza. Najsolidniej ze stawki prezentują się wg mnie utwory O-la-la (świetne chórki i ogólnie kompozycja, A Broken Frame pełną parą dla mnie), Historyjka z talii kart (i już wiem skąd u Wojtusia to Carpigiani się wzięło, świetny numer), Kryształek nocnej opowieści (znowu basik fajny, tekstu się nie czepiam), Ocean wspomnień (tajemniczy i... rzetelny, nie porownywałbym tego do ballad Gore'a po prostu i nie stawiałbym ponad nie).
Także ponownie udaje się Mentosowi złapać mnie na kilka numerów, ogólne wrażenie ok i może jeszcze dam temu kiedyś szansę ale odstrasza mnie jednak ten kicz w tym, więc musiałbym mieć na to fazę akurat. Gdzie jest Ola, O-la-la... no chodzi to po głowie, coś tam osiągnąłeś kolego.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Papa Dance - Poniżej krytyki
Hmm, no nie wiem. Z jednej strony rozumiem Mentosa, który się tym albumem jara na zasadzie dawnej ale teraz-no-more guilty pleasure, bo mam sporo takiej muzyki, której kiedyś słuchałem w ukryciu aż stwierdziłem, że j*bać i nie będę się wstydził i o. Ale muszę przyznać, że wszystko co jest tandetne w brzmieniu disco polo - niezależnie od dekady, w której się ukazywało - jest na tej płycie. EDIT: Jednocześnie trąci ona synth popem dla mnie, choć nie zgodzę się z Murzynem, że to poziom ABF. Bardziej włoscy P.Lion czy Valerie Dore, bądź też inne tego typu rzeczy. Nic szczególnego, no ale jak już leci w tle to mogę posłuchać. Tak myślałem przy pierwszym utworze (no, drugim też).
Potem zrobiło się minimalnie lepiej. Naj Story trochę mnie nawet urzekło brzmieniem, podobnie O-la-la (EDIT: Hien, a przez moment zastanawiałem się, czy Ola Maj to prawdziwa osoba
). Podobała mi się też muzyka w Historyjce z Talii Kart i Oceanie Wspomnień (nie pozwolę sobie jednak na stwierdzenie, że to lepsze od jakiejkolwiek ballady, którą napisał/nagrał Gore, zajeżdża krawędzizmem), więc też nie mogę powiedzieć, że zmarnowałem czas słuchając tej płyty. Muszę tutaj dodać, że mój wcześniejszy kontakt z Papa Dance to było Kamikaze Wróć (z potwornie męczącym wokalem Wawrzyszaka) i puszczany często w radio Czarny Śnieg przy okazji premiery ich czwartej płyty jakoś w 2005 roku (to nawet zapamiętałem jako nie coś bardzo strasznego). Być może powinienem mieć więcej ciepłych odczuć względem tego albumu, bo kiedyś dla mnie synth pop to było życie, to była nadzieja. Gdyby to było wydawnictwo jakiegoś obskjurowego kolektywu italo disco pewnie nawet bym to kupił, ale z jakiegoś powodu trochę mnie odtrąca polska siermiężność tego wszystkiego. Po prostu wiem, że to jest wstęp do disco polo, którym akurat gardzę, plus wyjątkowo nędzne teksty (niektóre z nich były napisane przez ojca Sokoła lol)... pod tym względem przemóc się nie mogę. Więc generalnie jest lepiej niż myślałem, że będzie, ale to nie jest coś dla mnie (choć słuchając Naj Story i O-la-la akurat się nawet dobrze bawiłem). Może przy innym podejściu, może kiedy indziej. Albo w ogóle nie dojrzałem jeszcze do tego, by taka muzyka (z zaznaczeniem, że jest polska) była moją guilty a potem zupełnie nie guilty pleasure. Podejrzewam nawet, że gdybym trafił do takiej Hydrozagadki na imprezę z mocno duchologicznymi motywami i taką muzyką puszczaną przez DJa przez większość czasu, bawiłbym się świetnie.
Po zażyciu odpowiedniej ilości napojów wyskokowych. A może wcale nie? Uwielbiam sobie zaprzeczać.
Hmm, no nie wiem. Z jednej strony rozumiem Mentosa, który się tym albumem jara na zasadzie dawnej ale teraz-no-more guilty pleasure, bo mam sporo takiej muzyki, której kiedyś słuchałem w ukryciu aż stwierdziłem, że j*bać i nie będę się wstydził i o. Ale muszę przyznać, że wszystko co jest tandetne w brzmieniu disco polo - niezależnie od dekady, w której się ukazywało - jest na tej płycie. EDIT: Jednocześnie trąci ona synth popem dla mnie, choć nie zgodzę się z Murzynem, że to poziom ABF. Bardziej włoscy P.Lion czy Valerie Dore, bądź też inne tego typu rzeczy. Nic szczególnego, no ale jak już leci w tle to mogę posłuchać. Tak myślałem przy pierwszym utworze (no, drugim też).
Potem zrobiło się minimalnie lepiej. Naj Story trochę mnie nawet urzekło brzmieniem, podobnie O-la-la (EDIT: Hien, a przez moment zastanawiałem się, czy Ola Maj to prawdziwa osoba
Po zażyciu odpowiedniej ilości napojów wyskokowych. A może wcale nie? Uwielbiam sobie zaprzeczać.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja się akurat z Murzynem zgodzę, że A Broken Frame się tu przebija momentami, zwłaszcza w O-la-la.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ad 1) możliwe, nie wykluczam że po prostu mija znajomość takich klimatów jest bardzo ubogadevotional pisze:18 lut 2022 12:49Papa Dance - Poniżej krytyki
nie zgodzę się z Murzynem, że to poziom ABF. Bardziej włoscy P.Lion czy Valerie Dore, bądź też inne tego typu rzeczy.
....
Muszę tutaj dodać, że mój wcześniejszy kontakt z Papa Dance to było Kamikaze Wróć (z potwornie męczącym wokalem Wawrzyszaka) i puszczany często w radio Czarny Śnieg przy okazji premiery ich czwartej płyty jakoś w 2005 roku (to nawet zapamiętałem jako nie coś bardzo strasznego).
Ad 2) ło Panie, Czarny Śnieg, ale mi teraz flashback zrobiłeś, na moment poczułem się znowu jak w liceum
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
del, błąd jakiś
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Nok*rwa, pamiętam, jak pierwszy raz słyszałem ten numer na... stoku w Małem Cichem, akurat śnieg sypał xD nie wiem, jak jest teraz, ale to były te czasy, że każdy wyciąg miał przypięte do pylonów gigantofony z których napie*dalała Zetka albo - częściej nawet - RMF, i dźwięk niósł się przez hale tak, że wnerwiał ludzi, próbujących spać na kwaterach, a jak poleciało takie The Rasmus to nawet lawinę mógł spowodować.stripped pisze:18 lut 2022 12:59Ad 1) możliwe, nie wykluczam że po prostu mija znajomość takich klimatów jest bardzo uboga
Ad 2) ło Panie, Czarny Śnieg, ale mi teraz flashback zrobiłeś, na moment poczułem się znowu jak w liceum![]()
Zabawne, że nie miałem pojęcia wtedy, iż to była ich 4-ta płyta. Z jakiegoś powodu długo byłem przekonany, że tacy wykonawcy disco sprzed lat to mają gigantyczne dyskografie, bo to przecież muzyka produkowana przemysłowo. Podobny poziom szoku jak ten, kiedy jesienią ubiegłego roku dowiedziałem się, że Jerzy Michał wydał raptem 5 solowych albumów.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl