Best of Forum (edycja growa)

Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 24 mar 2022 21:08

System Shock to gra, z którą nigdy nie miałem styczności jako aktywny gracz, ba, nawet jako bierny odbiorca nieszczególnie. Tryb FPP to zupełnie nie moja para kaloszy. Paradoksalnie immersja dla mnie jest żadna w tego typu rozgrywce.

GTA. Znam całą serię, choć oczywiście poszczególne części lepiej, inne gorzej. Dla wielu graczy to co napiszę teraz, byłoby herezja, ale nigdy nie jarałem się tą marką. Niczego tu nie brakuje. Świetne historie, przyjemny gameplay, kapitalna muzyka, dialogii, humor. A jednak nie zaskoczyło. Może z przekory, że skoro wszyscy znajomi w to grają, to ja nie. :lol:
Oficjalnie zapowiedziano pracę nad GTA 6, ale zero hypu.

Gex. Powiem tylko tyle, że w latach 90 ta gra wyglądała dużo lepiej. ;(
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 24 mar 2022 21:47

dejmien pisze:
24 mar 2022 21:08
Tryb FPP to zupełnie nie moja para kaloszy.
Dla mnie to od zawsze był tryb nr 1. W żadnym innym nie ma takich doznań. W dobrym FPP człowiek się czuje, jakby był w tej grze osobiście.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 mar 2022 22:48

Dla mnie FPP jest podstawą immersji w grze. Zwlaszcza w horrorach, kiedy nie wiesz co się dzieje za Twoimi plecami. Bardzo lubię taką perspektywę, choć shootery średnio, przynajmniej te nowe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 mar 2022 11:52

Ok, to jadę:

Mortal Kombat

Nie będę zaskakujący, nie grałem ;( może z parę razy na automatach nad morzem, ale nigdy mnie jakoś nie ciągnęło do takich gier - zawsze wolałem ścigałki. Prawdopodobną przyczyną mojego braku zainteresowania tą franczyzą był... brak konsoli. Nigdy takowej nie miałem w żadnej postaci i nie mam do dziś (wraz z już ex mieliśmy plany dot. zakupu jakiejś, ale nie mogliśmy się zdecydować czy inwestować w nowe PS czy raczej Xboxa). Przyczyna prozaiczna - rodzice nie pozwalali xD mogłem mieć jedynie komputer i to z reglamentowanym (mocno i długo) czasem gry w te zaaprobowane wyłącznie przez starych (przywiązywali do tego większą wagę, niż można było się spodziewać; dość powiedzieć, że w takiego Maxa Payne'a zagrałem po raz pierwszy dopiero w jakimś 2002 roku). Bijatyki, nawet takie "lajtowe" (że niby nie do końca na serio) jak Battle Beast nie wchodziły w rachubę. No i do dziś tak zostało, nie gram, bo nie mam na czym albo mi się nie chce xD brat mnie ostatnio na Mortala zapraszał, parę lat temu kupili z narzeczoną Xboxa. Może pogram. Przez długi czas moim jedynym kontaktem z tą marką była muzyka z gry? Filmu? Nawet nie wiem, ale chodzi mi o ten najbardziej charakterystyczny motyw. Miałem go za dzieciaka w MIDI i lubiłem słuchać, nauczyłem się grać na pianinie i bajerowałem tak laski w podbazie. Nic więcej nie mam do dodania ;(

System Shock 2

Podobnie jak wyżej, tylko słyszałem, że taka gra istnieje. Ale grać nie grałem. Jakoś mi się obijało o uszy, że to jeden z tych klasyków tamtych czasów, coś jak Deus Ex albo Sanitarium, ale no nie było okazji. W tamtym czasie (tj. od uzyskania kompa wczesnym latem 1998) mniej więcej aż do 2004-05 roku moim głównym dostawcą gier (spiraconych, a jakże) był znajomy informatyk który nam tego i kolejnego kompa (wiosna 2002) stawiał. Zwyczajnie na pudełka nie było mnie stać, a rodzice niechętnie otwierali kiesę w tym celu; święta te czy inne były zawsze dobrą okazją, póki w 2004 mnie nie olśniło z DM, potem SM i gry zamieniłem na płyty, co zresztą bardziej im się podobało. Pamiętam, że gość od płyty liczył 10 ziko (szkoda, że GOGa wtedy nie było xD) ale nawet to było sporawo jak na nastolatka bez pracy dorywczej, więc brałem tylko to, co mi albo polecano, albo o czym przeczytałem w CDA i wiedziałem, że może mi się spodobać. SS2 (ani prequel) nigdy mi nie wpadły w ręce w ten sposób. Warto zresztą dodać, że nigdy nie zaliczałem się do maniakalnych graczy - w przeciwieństwie do wielu moich kumpli z tamtych czasów - i nie miałem naturalnej potrzeby napieprzania we wszystko co się ukazuje, czy to te najgorętsze tytuły, czy też te bardziej niszowe. No jakoś nie. Może gdyby było inaczej i w SS bym zagrał. Pozostaje mi o tym czytać. No wiem skąd shodan, i wiem, że nie z lasu (kmwtw ;( ).

GTA

O tym się mogę rozpisać xD potrzeba było pewnej erystyki, żebym mógł zagrać w to odpowiednio wcześnie, i trochę pomocy ze strony w/w informatyka od starych, który też miał nastoletnich synów, był bardziej wyrozumiały i parę rzeczy "przemilczał" wręczając mi kopię dwójki. Dwójkę otrzymałem totalnym przypadkiem prosząc o jedynkę, w którą miałem okazję grać u podbazowego kumpla w jego domu. Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie przede wszystkim otwartość świata. Że mogłem po prostu wsiąść w auto, ruszyć przed siebie i jeździć gdzie tylko chcę (mniej istotna była możliwość mordowania mieszkańców tegoż świata na różne sposoby). Broń, misje etc. były tylko dodatkiem. Auto, miasto i ciekawy widok z góry już robiły robotę. Kumpel pożyczył mi płytę z grą (a raczej płytę, na której poza masą różnego śmiecia była również ta właśnie gra), ale jako tępy 10 czy tam 11-latek nie potrafiłem jej zainstalować xD do dziś nie wiem, o co chodziło. Może to było archiwum, którego nie potrafiłem rozpakować? Na pewno szukałem pliku wykonawczego (choć tyle rozumiałem z tego, jak działają programy na komputerach), ale go nie znajdowałem. Zasmucony oddałem płytę i zagaiłem tego informatyka przy byle okazji. W tym konkretnym przypadku udało się uniknąć parental advisory i zostałem szczęśliwym posiadaczem GTA2. Nie 1, ale primo - gość do niej akurat dostępu nie miał i secundo - 2 dosłownie rok wcześniej miała premierę. Wessało mnie - po szybkiej eksploracji miasta (jeszcze nie miałem pojęcia że są 3 różne jego części) powoli wkręcałem się w mordowanie i misje. Choć znałem już angielski w nienajgorszym jak na dzieciaka stopniu nie ogarniałem slangu, wyrażeń potocznych etc. no i bluzgów (poza fuck może), przez co połowy rzeczy musiałem się domyślać (dopiero mając 14 lat dowiedziałem się, co oznacza sformułowanie bust your balls ;( ), ale jakoś udało mi się rozgryźć mechanikę. Zrobiłem połowę misji, zarobiłem sporo kasy, dorwałem czołg i przeszedłem do drugiej planszy. I tę wspominam najlepiej, miała genialny klimat, który nadal lubię revivalować choćby przez gameplaye na YT. Do 3 samodzielnie nigdy nie dotarłem, tylko przez kody. Kolejne części GTA były ofc dużo lepsze, ale jakoś z rozrzewnieniem wspominam KIIIIIIIIIIIIL FRENZY! czy ELVIS HAS LEFT THE BUILDING!. Gdzieś chyba nawet mam instalkę...

Oczywiście po ograniu dwójki rzuciłem się na część III. Akurat miała premierę, w CDA ukazała się recenzja (którą z jakiegoś powodu czytałem na głos swojej ciotce na jakichś wczasach w Zakopanem) i okrutnie chciałem w nią zagrać. Informatyk, dyszka, gra jest. Nawet poszła na świeżo zmienionym kompie (komunia brata). Wciągnęła mnie mocno, ale również dopiero w 2007 ją ukończyłem xD momentami była dla mnie trochę zbyt trudna, i na tamtym etapie język też nie do końca mi pewne rzeczy ułatwiał. Ale 3D robiło niesamowite wrażenie, realistyczne (na tamten czas) kolizje, możliwość pozbawiania przechodniów rączki, nóżki, tudzież główki (przy akompaniamencie srogiej krwistej fontanny), niektóre misje mroczne a niektóre wykręcone, świetna muzyka w radio, żywe miasto... nie spodziewałem się, że może być lepiej. A było, z Vice City. Już wtedy czułem w taki lub inny sposób vibe w stronę lat 80., ale dopiero Vice City mnie w to wepchnęło na pełnej. Klimat podrabianego Miami tamtych czasów, pastelowość, wszechobecne kolory, niekończące się lato i MUZYKA. Na każdej (niemal) stacji radiowej złoto. Tak poznałem 80sy w całej swojej krasie, tak się w nie wkręciłem. Na początku miałem pewne problemy z identyfikacją tego, co leciało w radio - wiedziałem jedynie, że znam te kawałki - do tego stopnia, że jak na Forum 80s jakiś czas później pojarałem się, że ktoś wrzucił I Ran AFOS byłem pewien, że faktycznie zasysam Pale Shelter TFF, bo nie znałem tytułów ani wykonawców ;( . Ale mniejsza - gra to było złoto o najwyższej próbie (do dziś zresztą jest) i grałem w nią najdłużej ze wszystkich części. Wkręcała mi się fabuła, misje były bardzo fajne, główny bohater wreszcie miał głos, wszystko absolutnie super. Cały 2003 rok grałem właściwie tylko w to (i parę zapomnianych już rzeczy jak np. Duke Nukem Manhattan Project czy Devastation, co to miała mieć rewolucyjny silnik fizyczny), i grałbym dalej, gdybym nie odkrył Gothika. Po raz pierwszy wróciłem w 2007 roku (jak i do GTA III), kiedy zakupiłem wydany przez Cenegę box z trójką i Vice City właśnie. Potem wracałem jeszcze parę razy, ale ani myślę kupować najświeższego remastera. Nie będę sobie psuć wspomnień. Zajarany formułą gry chętnie sięgnąłem po San Andreas na jesieni 2005, choć zachęcony głównie rozmiarami świata (ponieważ byłem wtedy najbardziej zanurzony w 80s w ogóle nie jarał mnie setting, fabuła i muzyka w grze). I przez te rzeczy wymienione w nawiasie nigdy nie wkręciłem się na tyle, by tę grę skończyć. W efekcie zrobiłem sobie z niej platformę do rozpier*olu bawiąc się masowo kodami na wprowadzanie różnego total mayhem. Najdalej doszedłem do połowy mniej więcej i przestało mi się chcieć. Raczej już nie wrócę, choć wspomnienia miałem fajne. Podobały mi się wprowadzane powoli mechaniki erpegowe, które w czwórce nieco zniknęły (by powrócić w piątce), no ale nie na tyle, by przysiąć na dłużej lub ponownie. Więc zostawiłem serię w cholerę aż do grudnia 2008. Wówczas na święta zakupiłem sobie czwórkę.

I znów mnie wessało - i to w jakim stylu. Gra była - ba! nadal jest - absolutnie fenomenalna. GTA reinvented, wreszcie porządny silnik graficzny, porządna fizyka, powrót do Liberty City, fabuła mroczna jak diabli, no i w końcu posiadałem odpowiedni "kapitał kulturowy", żeby pewne rzeczy zrozumieć tak, jak należało je rozumieć od początku by dobrze wczuć się w rozgrywkę. Nie było tam rzeczy, która by mi się nie podobała. Znów dzięki GTA poznałem trochę muzyki (zwłaszcza The Smashing Pumpkins, o którym wcześniej wiedziałem tylko tyle, że istnieje), odepchnąłem wręcz wszystko inne w co grałem w tamtym czasie (może poza moim wiecznym guilty pleasure jakim jest druga część The Sims) i rok później zaliczyłem swój absolutny, niepobity do dziś rekord najdłuższej rozgrywki ever - 11 godzin przed kompem z jedną chyba tylko przerwą na ustęp (nawet nie jadłem i nie piłem). Owszem, trochę jak Mentos pisze, niektóre zadania zbyt powtarzalne, ale strasznie chciałem przeć z fabułą do przodu bo czułem się aż tak w nią wkręcony. Bardzo chciałem wiedzieć, co będzie dalej. Jak skończyłem tę grę autentycznie dostałem poczucia pustki xD na szczęście już rok później położyłem łapy na 2 mniejszych follow-upach, ale ukończyłem tylko jeden - The Ballad of Gay Tony, który pod pewnymi względami jako dodatek-turned-stand-alone jest wręcz lepszy od oryginału. Właściwie GTAIV było ostatnią aż do Skyrima parę lat później tak dużą grą z jaką się zmierzyłem i jaką ukończyłem. Trochę kończyła się wraz z nią epoka w moim życiu w której naprawdę mocno wsiąkałem w granie. Bo i też w/w Skyrim był właściwie ostatni. O GTA V czytałem przed premierą i po niej, na pewno czytałem reckę w CDA (które wtedy kupowałem już tylko z doskoku od paru lat), ale nie miałem możliwości sprzętowych, by w nią zagrać. Jak już miałem, to mi się nie chciało. I byłbym nie zagrał pewnie, gdyby nie mój brat, który postanowił mi sprezentować kopię na święta 2018, 10 lat po GTAIV. Ale i tak zainstalowałem ją dopiero wiosną 2019 xD Pograłem trochę i przestałem. Miałem inne rzeczy na głowie, przede wszystkim robotę. Kolejna okazja wyprodukowała się sama, kiedy w sierpniu tego samego roku jadąc na spotkanie z Hienem rozwaliłem sobie nogę a potem postanowiłem ją dalej eksploatować. Skończyło się prawie gipsem i tygodniowym uziemieniem. Z braku lepszych pomysłów zainstalowałem GTA na nowo i tym razem postanowiłem bardziej pocisnąć fabułę. Cisnąłem przez tydzień dzień w dzień i - jak się potem okazało - dotarłem niemal do samego końca, ale jakoś wytraciłem momentum i rozgrywkę szlag trafił. Nie skończyłem do dziś i się nie zanosi. Grafika już trochę trąciła wtedy myszką, ale gra nadrabiała masą dodatkowych aktywności, które można było eksplorować. Nie należałem też do hejterów rozwiązania z 3-ma różnymi bohaterami, uważam, że było całkiem fajne. Jednocześnie nie mogłem tak zupełnie wejść w setting fabularny, jak to miało miejsce z czwórką. Nie pykło.

Seria jedocześnie jest jedną z tych, które wspominam bardzo ciepło. Nie byłem nigdy wielkim hardcore fanem, zwłaszcza SA - co stawia mnie w opozycji do większości fanów, ale z GTA na różnych grupach FB poświęconych grom jest z tym tak samo jak z możliwym bingo na muzbawkach i pokrewnych, po prostu SA o muerte i tyle - jednak nie miało to dla mnie większego znaczenia. Liczył się fun, a ten miałem od pierwszych kontaktów z grą. Z serii nie grałem tylko w to, co ukazywało się na konsole i w oba Londony po pierwszej części. Czy czekam na VI? Nie. Czy zagram, jak się ukaże? Pewnie tak.

O The Settlers później, bo już ten tekst pisałem prawie godzinę xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 25 mar 2022 12:39

No dar do pisania to Ty Dev masz. :)
Deus Ex to był następca System Shocka. A Bioshock to z kolei następca dwóch poprzednich gier.
CDA przez wiele lat też regularnie kupowałem. Do dzisiaj mam w garażu ich całą szafkę.
A SS2 był drugą grą w historii CDA (po Age of Empires), która otrzymała ocenę 10/10.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 mar 2022 13:00

Mam dar do lania wody, to na pewno xD Hien pisze ładniej xD

W Deus Exa zagrałem za późno, przez co popykałem może godzinę i padło. Mało miałem takich gier, najświeższa to Metro 2033, którą zassałem tylko dlatego, że była za darmo na Steamie. Pograłem 2 godziny i porzuciłem. Powinienem był wtedy, kiedy była na to faza ;(

Co do SS2 i tej oceny to nie wiedziałem nawet :O wiem, że GTAIII i potem VC dostało dychę na pewno, i CHYBA Skyrim. Ale nie mogę sobie przypomnieć teraz, 10 to była ekstremalnie rzadka ocena. CDA kupowałem od 1-go numeru w roku 2003 aż do końca 2007, więc niemal 5 lat, potem już tylko od czasu do czasu. Też miałem 2 szafy tegoż, ale 6 lat temu rodzice postanowili zrobić remont mojego pokoju, a że mieszkałem już w Wawie nie zawracali sobie głowy zawracaniem mnie głowy różnym śmieciem, który nagromadziłem przez ten czas po szufladach i szafach i wszystko bezceremonialnie wyje*ali na śmietnik xD uratowałem parę numerów, w tym pierwszy ever (gdzie zresztą były betatesty Gothica II, tak pierwszy raz usłyszałem o tej grze). Lubię czasem wracać, łezka w oku się kręci. Ale też pierwsze pismo kiedykolwiek o grach jakie kupiłem to był Świat Gier Komputerowych w jakimś 2000 roku i pamiętam, że na płycie dołączonej do gazety było demo X-Wing Alliance. To była gra!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 25 mar 2022 13:37

Moje pierwsze pismo komputerowe to był PC Games CD nr 1/99. Mam go do dziś, bo było tam kilka recenzji kultowych gier, z których co najmniej dwie opiszę w tym temacie.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 mar 2022 14:25

Czekamy z niecierpliwością ^^

Tymczasem The Settlers.

Z serią podobnie jak Melczet przygodę swą zacząłem od dwójki. To była jedna z pierwszych gier zakupionych od w/w Informatyka (typ tak charakterystyczny - zresztą chyba do dziś mam do niego numer - że będę pisał dużą literą) i wywołała u mnie długotrwałą miłość do wszelkiego rodzaju RTSów. Prócz samych Settlersów był Cesarz (po recce z CDA zresztą), był Faraon, byli Kozacy, North vs South (to była fajna gra, zupełnie zapomniana przez bogów i ludzi) czy Alien Nations (trup produkcji własnej JoWood, dewelopera Gothika). No i Age of Empires, choć tutaj zabawę zacząłem dopiero od części trzeciej, której dodam remaster kupiłem trochę ponad rok temu i powrót po latach był bardziej niż przyjemny (często z bratem po LANie grałem). Wiem, że dwójka (The Settlers) miała już muzykę, dźwięk to w ogóle, ale mój pirat był tych plików pozbawionych przez co rozgrywka była całkowicie niema xD nie przeszkadzało mi to w przedniej rozrywce. Uwielbiałem rozbudowywać osadę, pochłaniać coraz to kolejne połacie ziemi, budować budować budować, wytyczać szlaki, montować łańcuchy dostaw... tutaj zresztą pozwolę sobie na małą wycieczkę personalną w stosunku do samego siebie, mianowicie jako gówniak miałem straszne problemy z budowaniem obiektów wysokiej klasy jak np. rzeźnie albo piekarnie, bo nie byłem w stanie ogarnąć potrzebnych zasobów. Tzn. budowałem te konkretne obiekty ale one nie pracowały. Do dziś pamiętam, jak zastanawiałem się, dlaczego jeden z budynków nazywa się "dobrze" i zasiedlająca je postać co jakiś czas wychodzi przed drzwi i... krzyczy. Minęło parę lat, nim ktoś mi powiedział, że "well" oznacza też studnię a ten "krzyk" to był ruch łapami na korbie. Chciałoby się powiedzieć - well xD Nigdy za to do końca nie rozgryzłem mechaniki działania wojsk w tej konkretnej części. W 2016 kupiłem sobie nową kopię na GOGu, pierwszy raz w wersji udźwiękowionej i znów miałem ten sam problem ze stroną militarną. Olałem xD Zanim przejdę do kolejnych części dodam, że w 2006 ukazała się wersja 20th Anniversary w nowej szacie graficznej, z nową muzyką etc. tylko sposób prowadzenia rozgrywki został ten sam (więc np. ścieżki, które nie były obecne w żadnej innej części gry poza pierwszą, w którą jednak nie grałem). Spędziłem przy niej długie godziny. Też jest na GOGu. Zresztą chyba wszystkie Settlersy są.

Po paru latach przyszedł pan Informatyk i zaproponował część III. Pamiętam, że ją instalowałem, pamiętam rozgrywkę trzy po trzy ale nie tak, jak pozostałe gry. Pamiętam intro z kiepskim polskim dubbingiem i animowane cutscenki w kampanii (które nie były chyba aż tak brzydkie, ale na wszelki wypadek nie będę sprawdzał). Raczej mnie nie wciągnęła, bo bym pamiętał ją lepiej. Za to czwórka, Panie, to zupełnie inna sprawa. Też złapałem ją niedługo po premierze i tutaj grałem jak szalony. Też głównie dlatego, że w tamtym czasie miałem fazę na do granic możliwości wręcz rozbudowane strategie. Im więcej budynków, łańcuchów dostaw, powiązań i możliwości pozyskiwania surowców tym lepiej - a czwórka to miała (szkoda, że nie grałem wtedy w Anno). Można było nawet postawić chatę bartnika co miód zbierał. Wiem, że nie skończyłem kampanii, ale mnie wystarczały pojedyncze scenariusze. Żeby godzinami siedzieć przy grze i patrzeć jak osada rośnie i zamienia się w ekonomiczne mikroimperium. To się udawało. Oczywiście po drodze było więcej gier, choćby w/w GTA czy jeszcze inne, i w pewnym momencie te pozostałe tytuły Settlersy wyparły. Dopóki w 2005 nie zagrałem w część 5, zatytułowaną Heritage of Kings. To była zupełnie inna wersja Settlersów, większy nacisk kładziony był na walkę i rozwój jednostek w tę stronę, był bohater niby z Hirołsów co miał tę armię prowadzić, eksplorować i wykonywać zadania, byli też rzecz jasna osadnicy no ale feeling przepadł. Jednak lubiłem do tego siadać, głównie przez cokolwiek fajną grafikę i przyjemny dla ucha OST. Mimo wszystko nie wyszło to poza pewnego rodzaju czasozapychacz dla mnie (czy dla brata, też lubił w to cisnąć ale tylko jak mu się srogo nudziło) i to był trochę koniec mojej przygody z Settlersami. Potem kolejne części kupował brat a ja przede wszystkim zerkałem jak on gra - mnie się nie chciało. Był moment, kiedy myślałem zabrać się za szóstkę, bowiem słyszałem, iż ta wraca trochę do korzeni - najważniejsze, że wracała ekonomia i wszystkie cykle z nią powiązane. Ale też sam brat mi powiedział, że szybko wkrada się nuda bo gra właściwie... gra się sama. Po ustaleniu łańcuchów między produkcją można było iść na herbatę, obiad, do kibla, na spacer, do kina... wrócić i wszystko dalej było tak samo. Komponent militarny właściwie nie istniał. Mocno mnie to zniechęciło, pomyślałem, że poczekam na część kolejną. Część kolejna wyszła w 2010 i była ładniejszym tym samym. To trochę podobny casus co z Tropico, gdzie części od 3 do 6 są właściwie tą samą grą, tylko silnik się nieznacznie poprawia xD

W przygotowaniu jest kolejna część, której premiera jednakowoż była już ze 2 razy przekładana. Wciąż trwają prace deweloperskie i trudno powiedzieć, kiedy się skończą. Oficjalne wyjście ma nastąpić w tym roku. W przypadku tego tytułu tym bardziej nie wiem, czy bym ją kiedykolwiek kupił z przyczyn mocno prozaicznych, ale też na ten moment nie dysponuję dobrym sprzętem. A jak chcę sobie odświeżyć fajną franczyzę zawsze mogę wejść na GOGa i zassać starszą wersję. Rok temu prócz AoE III Remastered pograłem też właśnie w 5, żeby się w końcu porządnie wziąć za kampanię. Było przyjemnie.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 25 mar 2022 16:36

Wiecie co, no Mortal Kombat to po latach poznawania Tekkena technologicznie ani też pod wpływem zarysowanych charakterów i pewnie też metody walki mnie nie zaskakuje, ale chętnie bym sprawdził po prostu jak w porównaniu do konkurenta (?) się sprawdza. Nie jestem wielbicielem ani konserem tego typu rozgrywek, ale to jednak na tyle istotny tekst kultury, że trudno go pominąć. Pora wyjść ponad kultowy motyw muzyczny związany z tą serią. Hien pisząc o MK przytacza też ciekawe historie związane z czasami największej popularności, rodzenia się tego rozgłosu wokół gry. Tamte czasy to też dla mnie prędzej wyobrażenie niż doświadczenie, więc taka podróż w czasie też byłaby mocna.

Shodan nadaje o System Shock 2, czytam opis... RPG i horror... nie moja bajka tematyczno-estetyczna. Zasługa trybu oszczędnościowego w domu, trochę innych zainteresowań, nigdy nie chciałem się sprawdzić w takich tytułach. Przeglądam gameplay, widzę solidne wykonanie, ciekawe muzaki w tle, ta gra ma duszę. Może wciągnąć, wymaga inteligentnego przechodzenia, ale to nie mój typ. Niepapierowość postaci to podstawa, żeby rzeczywiście wciągnąć gracza i ja takim opiniom się absolutnie nie dziwię. Tym, którzy się zachwycają, musi dawać mnóstwo frajdy.

Dejwowy GEKS kojarzy mi się z moim dzieciństwem, tak, tak, moim też. Tłuczenie na Nintendo czy pierwszym PS podobnych platformówek to jedno z wyraźniejszych wspomnień z lat, które wokół siebie Dev przytacza. Starość widoczna, ale tutaj chodzi o fun, "zaskakujący" design plansz, dobry wkurw po niepowodzeniu, który prowokuje start jeszcze raz. Na wspomnianych platformach na pewno grałbym jak głupi, dzisiaj pewnie z ciekawości bym zajrzał. Do pierwszej porażki, z którą bym się pogodził, oczywiście.

Typ strategii typu średniowieczne ekonomiczne potupaje ala The Settlers wrzucany przez Melkiego to w pewnym sensie też doświadczenie, ktore znam. Może z innych tytułów pod względem bycia strategią czy utrzymania w takim średniowiecznym wizerunku, ale też rozumiem co tu może się podobać. Europa Universalis to nie jest, ale moglaby dać dużo pociechy swoją spójną grafiką, możliwościami rozwoju tego podanego kawałka ziemi.

Wiadomo, że o grach to raczej impresje, żeby rzetelnie ocenić grę przez pryzmat techniki, fabuły i własnych doświadczeń to trzeba z tydzień co najmniej na jedną grę, ale jeśli komuś takie wrażenia pasują to super. Tak, w żadną we wspomnianych nie grałem.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 mar 2022 16:42

Tak tak, tam w lustrze to niestety ja nie grałem ;( ;( ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 25 mar 2022 20:15

devotional pisze:
25 mar 2022 11:52
Prawdopodobną przyczyną mojego braku zainteresowania tą franczyzą był... brak konsoli.
To trochę tak jak mówić, że się nie grało w Sonica, bo się miało Mega Drive, a nie PC...
Przecież MK w pierwszej kolejności wychodził na komputery, a potem na resztę.
devotional pisze:
25 mar 2022 11:52
zakupu jakiejś, ale nie mogliśmy się zdecydować czy inwestować w nowe PS czy raczej Xboxa
Czy to jest żart? xD w co byś grał na tym sexboksie? xD
devotional pisze:
25 mar 2022 11:52
czasem gry w te zaaprobowane wyłącznie przez starych (przywiązywali do tego większą wagę, niż można było się spodziewać; dość powiedzieć, że w takiego Maxa Payne'a zagrałem po raz pierwszy dopiero w jakimś 2002 roku).
Współczuję. Moim rodzice grali ze mną w Mortal Kombat. Moja mama do dziś mówi, że najbardziej lubiła fatality, kiedy wyrywało się komuś kręgosłup.
Dragon pisze:
25 mar 2022 16:36
ale chętnie bym sprawdził po prostu jak w porównaniu do konkurenta (?) się sprawdza.
Mortale są szybkie. Tekken zawsze kojarzył mi się z mega powolnym wykonywaniem ciosów, skokami jak Buzz Aldrin na księżycu, itd. MK jest bardzo dynamiczny, może przez to mnie realistyczny, ale to w końcu tylko gry.
Dragon pisze:
25 mar 2022 16:36
Hien pisząc o MK przytacza też ciekawe historie związane z czasami największej popularności, rodzenia się tego rozgłosu wokół gry. Tamte czasy to też dla mnie prędzej wyobrażenie niż doświadczenie, więc taka podróż w czasie też byłaby mocna.
5 lat temu, na 25-lecie serii, napisałem tekst o historii dojrzewania kultury Mortala w Polsce, może czegoś ciekawego się dowiesz

https://www.ppe.pl/blog/67354/278616/25 ... olsce.html
Dragon pisze:
25 mar 2022 16:36
Nie jestem wielbicielem ani konserem tego typu rozgrywek
Parę lat temu zadałem sobie sam pytanie, czy ja tak lubię mordobicia, czy po prostu w MK jest coś innego, co sprawia, że od prawie 30 lat tak fanatykuję tej serii. Wyszło na to, że jednak to drugie. Nawet mi się smutno zrobiło, bo miałem się za konesera bijatyk, grywałem dużo we wszystkie znane serie plus Battle Arena Toshinden, czy FX Fighter, nawet Absolvera ogrywałem, bo miał być takim game changerem w grach walki. Street Fightera zawsze lubiłem, ale wracam głównie do dwójki (oczywiście Super Turbo) lub Alpha i to z powodów sentymentalnych. Tekkena 2 i 3 uwielbiam, ale też głównie przez sentymenty. Z nowszych grałem chyba tylko w Dark Resurrection, bo sobie kupiłem na PSP. Virtua Fighter, ło panie kiedy to było. Dead or Alive, czy Soul Calibur, jeszcze dawniej. Mortal ma po prostu TEN lore, który mnie niesamowicie wkręcił. Ja nawet nie jestem jakiś bardzo dobry w te gry, ale to nie jest ważne xD

Nadrabianie Mortala w 2022 r. to trudna sprawa. Z czystym sercem nie mogę polecić oryginałów, bo nie wiem jaki kto ma próg archaizmu w grach. Jeżeli wysoki, to można spróbować, ale obawiam się, że na tym etapie, poza samym spełnionym uczynkiem i muzealnym obadaniem klasyki, nic więcej z tego nie będzie. Próbując natomiast ostatnich 3 części (MK 2011, MK X i MK 11), z czego pierwsza to retelling oryginalnej trylogii, można się zahaczyć na dłużej, zwłaszcza przy story mode. Nawet gdyby to miała być jednorazowa przygoda (trochę jak obejrzenie filmu), to imo i tak warto.

System Shock, to seria która dobrze znam, ale nigdy nie przeszedłem. Za czasów wydania, grałem bardzo mało, bo się bałem xD Wróciłem po latach, za namową Shodana i gra się świetnie, ale nadal nie przeszedłem. Zauważyłem natomiast jak dużo ma ta gra wspólnego z Thiefem. To nie tylko ta sama ekipa developerska, ale tez ten sam silnik, ten sam feeling (te wysokie, ciężki skoki) i te same dźwięki (np. kroków). Bardzo mi to ułatwiło orientację w grze. Obiecuje, że w końcu skończę SS2 i postaram się to zrobić zanim wyjdzie remake, lub SS3. Jedno mogę już teraz powiedzieć, to jest wspaniała seria i prekursor tego co teraz prezentują horrory FPP i gry typu Dead Space. Klimat System Shocków, to jest klasa sama w sobie, ale takie było studio Looking Glass, robili same dobre gry. Z tego również powodu, firma splajtowała. Liczyły się gry, a niestety księgowego zabrakło…
Swoją droga, po tym Von Braunie , to Cię Shodan poznałem na forum PT kilka lat temu ;)

BTW rozmawiacie o Deus Ex. To dopiero była gra. W wielu miejscach inspirowana zresztą Ucieczką z NY (Statua Wolności bez głowy to bezpośrednie nawiązanie do słynnego plakatu z filmu). Aż mam ochotę sobie ściągnąć i zagrać.

GEX, Geksior forever. W pierwszą część niestety grałem mało, bo to było na PC, a ja wtedy PC nie miałem. Najwięcej wspomnień mam zatem z dwójką „Enter the Gecko” w 3D. Ile ja czasu nad tym przesiedziałem, wspaniały platformer z plusem. Motyw muzyczny z levelu "kung-fu" do dziś nie może mi wyjść z głowy, podobnie ten kowbojski. W trójkę „Deep Cover Gecko” już niestety nie grałem, ale mam nadzieję wszystkie te Gexy kiedyś nadrobić. Fun fact: pod koniec lat 90, mało brakowało, że bym dostał gekona. Już wiedziałem, że nazwę go Gex. A potem sprawa się zesrała i jednak tego gekona nie miałem :(

Grant Spierd Auto (tak to czytał podłożony rusek w pirackiej wersji GTA 2). No ja koneserem GTA nie jestem, bo skończyłem tylko Vice City, a resztę (czyt. GTA 2, Liberty City Stories, Vice City Stories, czy San Andreas) ledwo liznąłem. Mało tego, byłem tak fejkowy, że wolałem słuchać własnych mp3, niż stacji radiowych, które (jak pokazały bestki) połowie tego forum ukształtowały gust muzyczny xD
Vice City kochałem prawdziwą gierczaną miłością. Tommy Vercetti – man with big cojones. To miasto, ten klimat, te misje. Kiedy gra wyszła to miałem za słabego kompa, wszystko chodziło poklatkowo. W rzeczywistości, nadrabiałem całość dopiero koło 2009 r. Mam bardzo miłe wspomnienia z tamtego czasu i z jeżdżenia w deszczu przy dźwiękach ballad Riverside, które sobie wrzuciłem do folderu mp3, i które pasowały jak pieść do nosa xD Eh, co za czasy. Kolejnych części nie chciało mi się za bardzo sprawdzać. VC robiło klimat miejscówkami i postaciami, do GTA 4 i 5 mnie już nie ciągnęło i zapewne 6 też nie będę sprawdzał.

Jeśli chodzi o Settlersów, to grałem tylko w trójkę. Jakoś niedługo po tym jak w domu pojawił się komputer (dopiero pod sam koniec 99 r.), kupiłem sobie w kiosku jeden z tych chamskich pakietów zbierających 8 starych CD z niemieckich czasopism. Był tam zajebiste dema, np.: Descent 2, Tex Murphy: Overseer, czy właśnie The Settlers 3. Bardzo mi się ta gra podobała. Parę lat temu próbowałem ją odpalić, ale był z tym same problemy (Dev może pamiętać jak mu o tym płakałem, w któreś święta Bożego Narodzenia), mimo że wersja GOGowa. Aż bym się przeniósł do tamtych czasów (w sensie początków 00s).

Ale radocha z tego tematu, wychodzi znacznie lepiej niż się nastawiałem, jednak można rozkręcić dyskusję i to mimo tego, że nie wszyscy we wszystko grali.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6856
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 25 mar 2022 20:41

E tam, na sexboxie jest GEJpass (ale jestem w formie, o rany), to raczej sensowna inwestycja.
Ale ja się nie znam, ja jestem z teamu kupujacego konsole poprzedniej generacji i jakoś tak się śmiesznie złożyło, że jestem wierny marce Sony, chociaż zdecydowanie bardziej wolę pady do Xboxa (Sory, ale taki pad do PS3 sprawia wrażenie taniej zabawki). Aczkolwiek nie planuję w najbliższym czasie inwestycji w czwórkę, bo w sumie niedawno wymieniałem laptopa to raz, a dwa - większość exów z ps4 i tak trafiło/trafi zaraz na kompy, więc po cholere mi to xd

Co do bijatyk, to swego czasu lubiłem serię Tekken. Ale to młody byłem, chyba jeszcze nawet na forum da się odnaleźć jakieś slady mojego dawnego fanowania.
Teraz to raczej już nie gram w bijatyki, nie mam skilla do takich gierek, nawet grając ze znajomymi szybko mi się nudzą, bo wszyscy mamy umiejętności na poziomie losowego napieprzania w przyciski i patrzenia kto wygra. Lore Tekkena jakoś intensywnie nie śledziłem, ale lubiłem trójkę za szereg absurdalnych postaci oraz piątkę za to jak ta gra wyglądała na PSP <3
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 25 mar 2022 20:56

Sexboks ma GEJpass, a Plejki mają Plusa. Ale przez tego GEJpassa w co się gra, bo ja nadal nie wiem xD
Dla mnie taki dylemat zawsze był komiczny, na Plejce jest tona eksluziwów, które po prostu są lepsze niż oferta Majkro, a przynajmniej były, bo była firma GEJtsa, wykupuje studio za studiem, franczyzę za franczyzą. I może faktycznie za niedługo, będzie miało sens kupować Xboxa dla czegokolwiek innego niż Forza.

PS, z Tekkena 3 w wersji z kumplami nad przerobionym ps, to pamiętam chamską taktykę pierdzenia Gonem (dinozaurem), którego nie dało się zablokować xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 25 mar 2022 22:18

Hien, ja mam ogromny próg archaizmu do przejścia. Nie odstraszyłyby mnie piksele na wysokich rozdzielczościach, konieczność uruchamiania gry w "zgodności z systemem X"... ja nie jestem w stanie potwierdzić bez sprawdzenia, czy ja w ogóle w swoim rankingu mam gry np. z poprzedniej dekady, tj. 2010-2019, także ten xD
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 25 mar 2022 22:26

@Dragon - witaj w klubie, mam to samo; wszystkie moje ulubione gry mają duuużo lat i walić to, grunt, że się w nie dobrze gra. ;)
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 25 mar 2022 22:28

Podobno Playstation przed końcem tego miesiąca ma ogłosić nową usługę stanowiącą fuzje Plusa i Now. Robocza nazwą to "Spartacus". Choćby dla samej możliwości zagrania w Arkham Origins na ps5 wezmę to.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 25 mar 2022 22:29

Ale to tylko na ps5? Ja dla origins między innymi kupiłem ps3.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 25 mar 2022 22:33

Na ps4 też będzie. Jedyne co mnie w tym wypadku martwi to to, że jak zwykle Polsza na taką usługę będzie musiała poczekać względem reszty świata. Bo Now oficjalnie jest niedostępne, ale można to obejść bardzo łatwo.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 25 mar 2022 22:42

Nie licząc wciąż uaktualnianego Wota, to najnowszą chyba grą, w którą grałem jest Alien Isolation z 2014. :/
Hien pisze:
25 mar 2022 20:15
Swoją droga, po tym Von Braunie , to Cię Shodan poznałem na forum PT kilka lat temu ;)
O kurde serio wiedziałeś? Tylko na podstawie ksywki? I nic się nie zdradziłeś? :o
Hien pisze:
25 mar 2022 20:15
BTW rozmawiacie o Deus Ex. To dopiero była gra.
Oj była. Twórcy mówili, że są z Deus Ex nawet bardziej dumni niż z SS.
Zresztą zdradzę Wam, że nawet myślę o Deus Ex w kontekście tego tematu.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6856
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 25 mar 2022 23:21

PS, z Tekkena 3 w wersji z kumplami nad przerobionym ps, to pamiętam chamską taktykę pierdzenia Gonem (dinozaurem), którego nie dało się zablokować xd
Z tym Gonem to była w ogóle śmieszna sprawa, bo ten stworek pochodzi z jakiejś totalnie innej gry, której nie wydano poza Japonią i w żadnym innym Tekkenie się już nie pojawił. Ofc pasował do relatywnie poważnej fabuły tej gry jak pięść do nosa, ale kto by tam sobie zaprzątywał głowę takimi bzdetami xd
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA