Best of Forum (Edycja albumowa)

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 16:26

Falco Amadeus rozbija każdy bank. Deva dziecko będzie się nazywało Simple Minds, a Dragona Tangerine Dream. Murzyna niby Pataj, ale wszyscy tu wiemy, że to skrót od Personal Jesus. Ja już zaklepałem Toto Africa. U Shodana ciężko bo dzieci jest więcej (dwójka?), ale zawsze jedno może być Depeche, a drugie Mode. Mentos w sumie nie wiem. Może Borys xDDDDDD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 16:53

Nie widziałem, że tak można, bo córka byłaby SHODAN, a syn Acheron.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 06 kwie 2022 17:08

Hien pisze:
06 kwie 2022 16:26
Falco Amadeus rozbija każdy bank. Deva dziecko będzie się nazywało Simple Minds, a Dragona Tangerine Dream. Murzyna niby Pataj, ale wszyscy tu wiemy, że to skrót od Personal Jesus. Ja już zaklepałem Toto Africa. U Shodana ciężko bo dzieci jest więcej (dwójka?), ale zawsze jedno może być Depeche, a drugie Mode. Mentos w sumie nie wiem. Może Borys xDDDDDD
A jak córka to Dejnarowicz hehhe

Czas na mowę końcową.
Więc... tbh spodziewałem się znacznie intensywniejszej krytyki i gorszych reakcji z waszej strony, więc mogę rzec, że nawet miło się zaskoczyłem. Ponownie się okazało, że hien i murzyn się znają, ale o dziwo tym razem dev. nie wykazał się kompletną ignorancją. Bywa i tak.
Spodziewałem się, że jeśli juz komuś tutaj ta płyta przypadnie do gustu to będzie to shodan, więc trochę się rozczarowałem jego krytyką, ale jego druga recenzja świadczy o tym, że może wkrótce, może za chwileczkę i momencik, zmieni o niej zdanie. Pozyjemy, zobaczymy.

A z tym 4AD to tylko taki wybieg marketingowy był......
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 17:16

Wrzucajcie albumy
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 17:19

The Cure - Seventeen Seconds
(1980)

https://youtube.com/playlist?list=PLMxy ... eE5aBWQyP5

Prawdę powiedziawszy miałem na tą rundę uszykowany już zupełnie inny album ale wziąłem pod uwagę to jaki wpływ na odbiór miewa nieraz aura za oknem i chcąc załapać się na resztki brzydoty wczesnowiosennej nim zrobi się naprawdę ciepło wrzucam jednak Kjurów najpierw.

Przygodę z tym zespołem zacząłem jakoś w 2006/2007 r. i była to jakby naturalna kolej rzeczy po odkryciu Depeche Mode. Znając z telewizji kilka ich przebojów poprosiłem kumpla by mi ściągnął Lullaby (co było trochę wtopą bo ściągnął mi wersję acoustic i się tylko wkurzyłem), później album Disintegration który uważam chyba za najlepszy w ich dyskografii i za złożoną całość. Potem poszły następne, Seventeen Seconds zassane po zapoznaniu z singlowym A Forest oraz Pornography. Kawałek A Forest też poznałem trochę z dupy bo znalazł się na soundtracku do GTA Vice City Stories w 2006 roku więc z ciekawości zbadałem i zachwycił mnie od razu.

Album Seventeen Seconds to dla mnie klasyk post-punku i trochę też wczesnego gothic rocka, początek skrętu Kjurów w bardziej mroczne odmęty muzyki i drogi którą podążali przez następne dwa albumy aż przestawili się na lekkostrawny jangly pop a potem to już tylko mieszali w tym kotle na zmianę tymi dwoma swoimi skrajnymi obliczami z płyty na płytę aż opracowali Disintegration wg mnie idealnie wyważone, no i potem to już nie było to samo IMO. Pomimo mojego wielkiego szacunku do Disintegration przedstawiam Wam jednak 17 Seconds bo uważam go chyba za równie dobry i bardziej po mojemu może zagrany? Były to czasy jeszcze nim Robert Smith na dobre poszedł w tapirowane włosy i gotyckie makijaże, granie Kjurów było prostsze i takie no bardziej "chłopackie" jak to się już nie mawia. Z drugiej strony było już czuć zapach nadchodzącej przemiany i wkradającej się gotyckiej powagi do tej muzy, a może po prostu takiego chłodu zimnofalowego.

Zanim siądziecie do odsłuchu - Ci z Was którzy albumu tego nie znają - mam jedną uwagę, dla mnie nieco istotną a dla Was może śmieszną. Album ten ułożony jest pod kątem wydań analogowych, słuchając go jak leci z kompaktu czy playlisty można tego zabiegu nie rozumieć dlatego warto mieć w pamięci że tracklista dość wyraźnie dzieli album na stronę A i stronę B płyty winylowej bądź kasety. Ja po latach ostatecznie płytotekę uzupełniłem sobie o winyl więc przerwę w połowie albumu mam zapewnioną. Obie strony albumu otwierają smutnawe, krótkie instrumentalne utwory z brzmieniem fortepianu, stronę A otwiera A Reflection a stronę B otwiera The Final Sound, który to urywa się dość nagle i byłby pewnie dłuższy niż minutę gdyby nie fakt że zespołowi zwyczajnie skończyła się taśma w trakcie nagrywania. Nieco podobnie urywa się też kończące pierwszą stronę Three, więc słuchając tego tak jak leci, bez przerwy pomiędzy nimi moze brzmieć to nieco bez sensu jak jakieś dwa "odpady" wrzucone po kolei. Poza w/w na płycie znajdują się dość chwytliwe post-punkowe single A Forest i Play For Today, reszta utworów bynajmniej nie stanowi poziomu fillerów a godnie wypełnia album graniem opartym na gitarach, fortepianie i minimalistycznych synthach. Wyróżniającym się w moim odbiorze jest też utwór M z jangle popową gitarą która swego czasu była mi niezłym earwormem, no i serio kocham At Night, cudny klimacik jak się człowiek bije z myślami gdzieś o 3 nad ranem jesienną nocą. Ogólnie instrumentarium albumu jest dość oszczędne ale spójne a wokale na płycie raczej monotonne ale chociaż nie ma tu tego jojczenia charakterystycznego dla późniejszego Szmita, które nie zawsze mi podchodzi. A, no i na tym albumie do grupy dołączył Simon Gallup który był później ich basistą przez większość kariery i był jednym z kluczowych elementów ich brzmienia.

Ogólnie podsumowując jaram się, jaram się nadal tym albumem i dla mnie jest z kolei idealnym wyważeniem między wczesnym brzmieniem Kjurów a ich kompletnie gotyckim obliczem, choć co zabawne - debiutu ich słuchałem dawno i nieprawda i nie pamiętam z niego prawie nic, ale tak to odbieram i już xD Niemniej jest to dla mnie taki zespół że z ich dyskografii można wyłowić spokojnie kilka niezłych płyt a przynajmniej moim zdaniem warto je znać. The Cure obok DM i Nirvany (poznawanej w tym samym czasie co Kjury) stanowią moją topkę bandów do dziś.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 17:19

XTC – Nonsuch

Moja historia z XTC i tym albumem jest taka... i proszę czytać uważnie albowiem jest to przypowieść, dosyć istotna w kontekście naszej zabawy. Zespół zacząłem poznawać z własnej woli w 2014 roku, więc późno. Od chyba 2013 roku, znajomy próbował mi ich sprzedać, ale ja byłem dosyć oporny. Podrzucał mi kawałki, ja ich słuchałem, podobały mi się, ale nie rzucałem się na albumy. Nie wiem czemu, to jest jakiś dziwny rodzaj umysłowego lenistwa, który sprawia, że nie chce się poświęcić tej godziny na poznanie jakiegoś reko, bo powody w dupy. Choćby z tego względu, podobają mi się nasze bestki, bo jesteśmy zobligowani żeby słuchać tej muzyki xD
W każdym razie, przyszedł rok 2014 i w końcu usłyszałem kawałek, który popchnął mnie w dyskografię XTC, nie napisze jaki, bo prędzej czy później pojawi się w bestce utworów.
Popłynąłem dosyć sprawnie, w pierwszej kolejności dosyć dziwnie, bo Apple Venus i Wasp Star (de facto jeden album w dwóch częściach), a potem klasycznie czyli Skylarking. I te albumy mi weszły bez popity, zresztą jest to zdecydowanie najbardziej przystępne XTC jakie może być. Patrząc wtedy na wypowiedzi fanów, w tym samego Tima Bownessa (hehe), zauważyłem, że kilka albumów wymienianych jest ze zdecydowanie większą miłością. Wśród tych płyt było Nonsuch. Zaopatrzyłem się, włączyłem, przesłuchałem i rzuciłem z gniewem w kąt. Kompletnie mi się ten album nie spodobał. Byłem w sporym szoku, że jest tak popularny wśród miłośników, a to takie barachło. Próbowałem jeszcze ze dwa razy, ale kompletnie mnie odrzucało. W tej chwili nie pamiętam nawet jakie ja miałem zarzuty wobec Nonsuch, ale w stosunku do Skylarking, wydawało mi się brzmieć na jedno kopyto oraz brakowało mi dobry piosenek. Jeśli wierzyć lastowi, to pierwsze przesłuchanie miało miejsce 20 lipca 2014. Nieliczne próby później miały mniej/więcej taki sam skutek. Aż do 2016 r. Od 2016 r. pisałem dwukrotnie w bestce utworów. Wielkanoc to był centralnie najbardziej napięty moment, kiedy zdiagnozowano u mojej mamy raka, ale jeszcze nie podjęto odpowiednich decyzji w sprawie leczenia. Totalne zawieszenie i czas kiedy człowiek zasypiał i budził się z gulą w gardle. No i są te święta, siedziałem w moim starym pokoju u rodziców i trochę nie miałem co robić. Last mówi, że była to Wielka Sobota, 26 marca. Odpaliłem jakiś film dokumentalny o sesjach z 1991 roku (czyli nagrywaniu Nonsuch, ale chyba tego wtedy nie skojarzyłem) i zacząłem sprzątać. No i słyszę doskonałą muzykę w tle. Dużo instrumentalnego grania, bo filmowano przymiarki to właściwej rejestracji utworów. Po kilku absolutnie doskonałych podkładach, zacząłem się zastanawiać co się stało z tymi wszystkimi zajebistymi rzeczami. Zwłaszcza jeden fragment totalnie mnie zauroczył. Zacząłem sprawdzać co to są za utwory, a było tego z 4-5 różnych. Efekt mojego śledztwa powalił mnie na ziemię, bo okazało się, że to wszystko kawałki z Nonsuch, albumu który odrzuciłem jak byle gówno. To były, o ile się nie mylę, That Wave, Then She Appears, The Disappointed, Crocodile i coś jeszcze. Jeden kawałek był odrzutem – Didn’t Hurt a Bit – i to właśnie on najbardziej mi się spodobał. Okazało się, że nie było go na oryginalnej wersji albumu, ale dorzucono go na nowym wydaniu, w nowym miksie Stevena Wilsona (coś jest w tym, że nie mogę się uwolnić od obecności no-man). Zacząłem słuchać Nonsuch i po kolej dostawałem obuchem w łeb. Te wszystkie kawałki tam były cały czas, doskonałe jak w tym dokumencie, a nawet lepsze. Piękne piosenki, piękne i ciekawe wykonania, piękne teksty. Nie mogłem zrozumieć, co tu się w ogóle stało i jak to się mogło stać. Przecież gust nie zmienił mi się z roku na rok, nie mogłem być aż tak głuchy. To nie jest możliwe, żeby z hejtu nagle przeskoczyć do stawiania ołtarza. Ale tak było. To był dla mnie bardzo istotny moment jako fana XTC, ale nawet ważniejszy jako słuchacza muzyki. Zdałem sobie wtedy sprawę, że absolutnie nie można sobie ufać w 100% przy pierwszym, a nawet drugim przesłuchaniu. Myślimy, że sami siebie znamy, że znamy swój gust, bo kto ma znać lepiej niż my. A często się okazuje, że gówno wiemy. Odpalamy się z obelgami w kierunku muzyki, która nie dotarła jeszcze w odpowiednie miejsce, nie zakiełkowała. Ta rewelacja zrobiła mi tamte święta, dzięki tej płycie byłem w stanie się trochę uspokoić, nabrać jakiegoś optymizmu. Wszystko na tym albumie nagle kliknęło, a to że w ogóle doszło do tej przemiany, było dla mnie namacalnym dowodem, że wszystko jest możliwe.
Jak to wyjaśnić? Nie da się, ale zauważyłem pewną prawidłowość. Rozmawiałem później ze znajomym, który mi sprzedał (czy raczej przez długi czas sprzedawał) XTC i on potwierdził, że też nie miał łatwego startu z Nonsuch, że generalnie na początku podobało mu się tylko Skylarking, ale że ostatecznie „wszystkie płyty XTC wchodzą”. Podobną opinię, lata później, rzucili Wilson i Bowness w swoim podcascie The Album Years, mówiąc że Nonsuch cenili trochę z rozpędu, ale dopiero po czasie dotarło do nich, że to jest naprawdę fantastyczna płyta. I chyba faktycznie tak jest, że ten album potrzebuje więcej czasu na fermentację w uszach, głowie i sercu. Oczywiście nie sugeruję, że musi się spodobać za wszelką cenę, jestem pewien, że wiele osób odrzuci go nawet po 100 przesłuchaniach na przestrzeni 10 lat, ale liczę że w tym gronie, mimo wszystko dosyć elastycznym muzycznie, jest szansa na podobne doświadczenie co u mnie, a może nawet komuś wejdzie od razu. Niemniej ostrzegam, że Nonsuch może nie być łatwy do przełknięcia (mimo, że to jest prosty album) i może załapać po wielu przesłuchaniach, lub po czasie. Ryzykuję wrzucając go do bestki, bo my tu niestety nie mamy tyle czas aby albumy się naprawdę uklepały, musielibyśmy robić kolejkę na kwartał, żeby mieć na to odrobinę szansy. Nie wyobrażam sobie jednak żeby Nonsuch się tu nie pojawił, bo to płyta dla mnie bardzo ważna, pod wieloma względami. Dlatego starałem się wcelować z nią w pobliże Wielkanocy, żeby ten klimat jeszcze bardziej wzmocnić.
Nie będę za bardzo opisywał albumu, ale jest tu wiele różnych nastrojów, tych jaśniejszych (The Disappointed, Then She Appears, The Ballad of Peter Pumpkinhad) i tych ciemniejszych (That Wave, Rook) i wszystkie mi odpowiadają, niezależnie od mojego własnego nastroju, bo w XTC wszystko jakoś przenika się nawzajem. Jeśli chodzi o brzmienie, to macie swoje uszy i będzie sami słuchać.
Tak więc wyciągnięcie z moich doświadczeń co będziecie chcieli. Mam wrażenie, że w poznawaniu muzyki nie chodzi nawet o ilość przesłuchań, ale czas jaki sobie człowiek daje na to żeby wszystko się w głowie poukładało. Np. Shodan zmienił zdanie o Eat to the Beat, bo spędził z tym albumem ponad miesiąc. I to nie znaczy, że go słuchał non stop przez miesiąc, ale po prostu miał czas żeby się oswoić. Gdyby przesłuchał tę płytę 20 razy w ciągu pierwszych dwóch dni, to by to niczego nie zmieniło, możliwe nawet, że pogorszyło sprawę. Tym bardziej polecam wracać po czasie do różnych płyt, a zwłaszcza do tych, które się kompletnie nie spodobały. Wydaje się, że wszystko o sobie samych wiemy, a to nie jest prawda.

https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... OIecTaDh7B

Dzięki dla Murzyna za ogarnięcie playlisty. Dla tych, którzy wolą ze Spotify, czy mp3, ogarnijcie sobie na koniec "Didn't Hurt a Bit".
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 kwie 2022 17:26

Ja podrzucę coś wieczorem / jutro do południa, potrzebuję dopisać opis.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 20:41

Mentos, tak naprawdę tylko ja marudziłem na potęgę na Grimes, więc masz z czego się cieszyć.
Co do nowych wrzutek - jestem stripped przerażony określeniem post-punk i kurami, ale wreszcie pierwszy raz w życiu posłucham tego legendarnego, przynajmniej kiedyś, zespołu.
Hien Ty to potrafisz zaostrzyć apetyt. Mam nadzieję na coś fajnego, choć jedocześnie pomny The Bravery nie jaram się na zapas.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 21:13

Gdyby Murzyn wrzucił KURY, to by tu dopiero był sajgon.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 21:16

No rzucił kury, tylko takie jakieś brytyjskie :D
A KURY mają jeden naprawdę spoko numer.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 kwie 2022 21:17

Może wrzucić Kury, żaden problem. :8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 21:28

shodan pisze:
06 kwie 2022 20:41
Co do nowych wrzutek - jestem stripped przerażony określeniem post-punk i kurami,
Nie wiem dlaczego :?:

Ciekawe bo podobno nie lubisz a mówisz że w końcu posłuchasz :8
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 21:31

Znam ledwie parę utworów i to sprzed 3 dekad, a jestem jednak ciekaw całego albumu. Może się zdziwię?
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 21:41

Zapewniam że raczej nic z tej płyty nie znasz, ogólnie z ich "ciemnej trylogii" (Seventeen Seconds - Faith - Pornography) raczej kawałków w radiu nie uraczysz.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 06 kwie 2022 21:45

Pierwszy kawałek z Pornography akurat często jest grany na imprezach urodzinowych.

*bum da tss*
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 21:45

Poza A Forest xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 21:47

Hien pisze:
06 kwie 2022 21:45
Poza A Forest xd
Ło Panie nie wiem w jakim radiu i to pewnie o 3 nad ranem puszczają jeśli już xD

Mentos... :mrgreen:
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 21:51

No ok, trójka się nie liczy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 06 kwie 2022 21:52

Ja słyszałem w radiu z Vice City Stories
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 21:54

No to ja też. O czym wspomniałem. Więc no.... w sumie argument ostateczny
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup