Best of Forum
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: Best of Forum
Nie musisz, przecież już na wstępie się zgodziłem na wersje bez teledysków. Ja tu tylko wyjaśniłem, czemu mi będzie szkoda czasami rezygnować z klipów.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Cortini i Reznor to zupełnie inne muzyczne światy, więc to dobrze, że tutaj z NIN zostają strzępy hihi
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie rezygnujesz z nich tylko nas nie przymuszasz hehe, obiecuję obejrzeć jak mi numer podejdzie albo napiszesz że ŁOOO zajebisty klip albo i jak numer nie siądzie (ale zeszrotuję go najpierwshodan pisze:20 kwie 2022 19:15Nie musisz, przecież już na wstępie się zgodziłem na wersje bez teledysków. Ja tu tylko wyjaśniłem, czemu mi będzie szkoda czasami rezygnować z klipów.
Ja w hh będę pewnie stawiał na jakieś wrzutki z tekstem dla ułatwienia jedynie zapewne i tyle a klip może czasem jako bonus ale bez rzetelnych murzynów.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Jay-Z - Dead Presidents
Murzyn, po paru zaskoczeniach, znowu wrzuca murzynów. I mamy zdecydowanie jeden z lepszych utworów tej kolejki. O warstwie tekstowej tutaj nie napiszę zbyt wiele, bo nie znam się totalnie na tych murzynach, ledwo rozróżniłbym Jay-Z od Olisadebe, totalnie jaram się warstwą muzyczną. Bit jest genialny, to pianino TOTALNIE mi się wkręciło od pierwszego odsłuchu. Maksymalnie mnie rozczuliło to, że znalazłem nawet filmik, w którym twórca tegoż bitu opowiada o tym jak go stworzył i w sumie to wygląda na najprostszą rzecz świata - tu sampel z jakiegoś jazzu, tam perka od kogoś i jeszcze między nie jakieś losowe hujemuje i generalnie to wyglądało to na niewiele trudniejszą rzecz niż zrobienie sobie kanapek do pracy xd Propsy
XTC - Easter Theatre
Absolutny zwycięzca tej kolejki. O swoich problemach z Nonsuch pisałem w odpowiednim temacie, w przypadku tej propozycji jestem zachwycony na maksa (bez cukru). Te cztery minuty z hakiem brzmią jakby zawierały skondensowane w sobie wszystko co najlepsze w rocku symfonicznym: bogactwo brzmieniowe, melodyjne, kompozycyjne, siakie takie i owakie, świetne hooki, klimat, przy jednoczesnym braku tego całego pretensjonalnego patosu. W dodatku słyszę tu echa i inspiracje (a nie zrzynkę, co równie ważne) z wielu BANDÓW co to je lubię - a to gitary zalatujące Queen, a to chórki rodem z Yes, coś pewnie jeszcze bym znalazł jakbym poszukał. I w ogóle to fajnie, że to dzieło pochodzi z jednej z ostatnich płyt XTC, bo fajnie jest odnajdywać dowody przeczący tezie, że muzycy mają swoją datę ważności i od pewnego okresu nie warto ich słuchać. Xd Duży, duży plus.
Łona i Webber - Wyślij sobie pocztówkę
Poniekąd utożsamiam się z Musiałem, sam spędziłem blisko ćwierć wieku na totalnym wygwizdowie, w pobliżu którego najbliżej znajdowała się totalnie zapadła dziura, przy której Zgierz jest wręcz metropolią i której szary NPC z drugiego końca Polski nie ma prawa kojarzyć, bo nie za bardzo jest z czego - jak już wieści o tej mieścinie pojawiają się w ogólnopolskich mediach to w kontekscie tego, że tutaj kiedyś mieszkał Kamil Stoch albo tego, że swego czasu było tu kosmiczne bezrobocie. XD Swojej rejterady do stolicy Dolnego Śląska tez nie żałuję, bo mogłem wylądować we wspomnianej Warszawce, ale jednak jestem jednym z tych, co na znaki i granice sra, nie fetysz granic go trzyma i tym podobne, jeśli bym poznał kogoś, dla kogo warto byłoby zamieszkać we Zgierzu/Pabianicach/Proszowicach/Krakowie/Warszawce/Sri Lance to bym tam zamieszkał i elo.
Za najśmieszniejszą część tego utworu uważam to, że ewidentnie naigrywa się z takiej postawy jak ta w poście Musiała i to tyle co mogę o nim napisać, bo nie wywołał u mnie żadnych emocji, ani refleksji. Nie jestem fanem Łony i to się raczej prędko nie zmieni, ot muzyka z "przekazem" jakiej wiele.
Alessandro Cortini - Verde
O, fajne. Na początku myślałem, że Smoka popierdzieliło od tej starej telewizji (a niby to mnie…) i wrzucił muzykę ze starej czołówki Wiadomości, ale potem się rozkręciło, bo doszła muzyczka z Galileo i jeszcze ta z Milionerów. Jest ok, jest jakieś napięcie, może w końcu ktoś wygra milion. Pod koniec ktoś nagle puszcza Downward Spiral - nie wiem w sumie po co, ale w sumie to też mi to nie wadzi. I po paru minutach ten nibyzorganizowany, ale jednak chaos się kończy. Powtarzałem ten rytuał parę razy, ale się niestety okazało, że w tym wydaniu Wiadomości są te same newsy, a w Milionerach - te same koła ratunkowe i summa summarum raczej nie mam zamiaru prędko robić tego ponownie.
Rihanna - Russian Roulette
Czuje się wyjątkowo nieoryginalny to pisząc, ale… no to jest nudne i nijakie. xD
Nie wiem, cały utwór sprawia wrażenie jakiegoś wręcz cynicznie wykalkulowanego, zwłaszcza te refreny, które są jednocześnie wpadające w ucho i zachowawcze. Brzmi to kretyńsko, ale nic nie poradzę na to, że zwróciłem na nie uwagę podczas słuchania, a 30 sekund po przesłuchaniu - zapomniałem jak brzmią. Wkurza mnie perka, a jak w ogóle pod koniec było słychac ten wystrzał to aż wręcz się zaśmiałem, bo to było banalne zwienczenie banalnej piosenki. Kiedyś się mówiło o radiowej papce, byłem bliski użycia tego zwrotu w przypadku tej piosenki. Sorry shodan
Jacek Wójcicki - Ballada o trzech trubadurkach
No Pan Tenorek wjechał z zaskoczenia. Trochę rozbawił mnie maksymalnie boomerski opis melczeta, bo generalnie to myślę, że ta piosenka mogłaby się w sumie przyjąć wśród przedstawicieli pokolenia TikToka i Twitcha - co prawda bardziej jako mem i shitpost niż w sposób, jaki aprobowałby Melczet, ale jednak. Sam nie wiem co o tym myśleć, nie czuję obrzydzenia słyszać poezję śpiewaną w tak małych ilościach, nawet zdarza mi się od swięta posłuchać tego słynnego żonobijcy, w dawkach większych niż niewielkie strasznie mnie męczy nadmiar patosu i egzaltacji w tego typu m00zie. Sama piosenka jest ok, lubię wokal Pana Tenorka (fajnie zagrał w Ostatnim Dzwonku btw), podoba mi się ten tekst, nawet te wygłupy mi pasują do konwencji. Nie chce dostać pomidorkiem-tenorkiem za użycie zwrotu SPOKO JAK NA COŚ Z NIE MOJEJ BAJKI, więc nic już nie napiszę.
Kolejkę wygrał mintaj, potem Hien, dalej gdzieś tam Murzyn (chociaż na Pixies się nie poznał, białas jeden
), reszta gdzieś tam w peletonie. Tragedii nie było, ale było też lepiej.
Murzyn, po paru zaskoczeniach, znowu wrzuca murzynów. I mamy zdecydowanie jeden z lepszych utworów tej kolejki. O warstwie tekstowej tutaj nie napiszę zbyt wiele, bo nie znam się totalnie na tych murzynach, ledwo rozróżniłbym Jay-Z od Olisadebe, totalnie jaram się warstwą muzyczną. Bit jest genialny, to pianino TOTALNIE mi się wkręciło od pierwszego odsłuchu. Maksymalnie mnie rozczuliło to, że znalazłem nawet filmik, w którym twórca tegoż bitu opowiada o tym jak go stworzył i w sumie to wygląda na najprostszą rzecz świata - tu sampel z jakiegoś jazzu, tam perka od kogoś i jeszcze między nie jakieś losowe hujemuje i generalnie to wyglądało to na niewiele trudniejszą rzecz niż zrobienie sobie kanapek do pracy xd Propsy
XTC - Easter Theatre
Absolutny zwycięzca tej kolejki. O swoich problemach z Nonsuch pisałem w odpowiednim temacie, w przypadku tej propozycji jestem zachwycony na maksa (bez cukru). Te cztery minuty z hakiem brzmią jakby zawierały skondensowane w sobie wszystko co najlepsze w rocku symfonicznym: bogactwo brzmieniowe, melodyjne, kompozycyjne, siakie takie i owakie, świetne hooki, klimat, przy jednoczesnym braku tego całego pretensjonalnego patosu. W dodatku słyszę tu echa i inspiracje (a nie zrzynkę, co równie ważne) z wielu BANDÓW co to je lubię - a to gitary zalatujące Queen, a to chórki rodem z Yes, coś pewnie jeszcze bym znalazł jakbym poszukał. I w ogóle to fajnie, że to dzieło pochodzi z jednej z ostatnich płyt XTC, bo fajnie jest odnajdywać dowody przeczący tezie, że muzycy mają swoją datę ważności i od pewnego okresu nie warto ich słuchać. Xd Duży, duży plus.
Łona i Webber - Wyślij sobie pocztówkę
Poniekąd utożsamiam się z Musiałem, sam spędziłem blisko ćwierć wieku na totalnym wygwizdowie, w pobliżu którego najbliżej znajdowała się totalnie zapadła dziura, przy której Zgierz jest wręcz metropolią i której szary NPC z drugiego końca Polski nie ma prawa kojarzyć, bo nie za bardzo jest z czego - jak już wieści o tej mieścinie pojawiają się w ogólnopolskich mediach to w kontekscie tego, że tutaj kiedyś mieszkał Kamil Stoch albo tego, że swego czasu było tu kosmiczne bezrobocie. XD Swojej rejterady do stolicy Dolnego Śląska tez nie żałuję, bo mogłem wylądować we wspomnianej Warszawce, ale jednak jestem jednym z tych, co na znaki i granice sra, nie fetysz granic go trzyma i tym podobne, jeśli bym poznał kogoś, dla kogo warto byłoby zamieszkać we Zgierzu/Pabianicach/Proszowicach/Krakowie/Warszawce/Sri Lance to bym tam zamieszkał i elo.
Za najśmieszniejszą część tego utworu uważam to, że ewidentnie naigrywa się z takiej postawy jak ta w poście Musiała i to tyle co mogę o nim napisać, bo nie wywołał u mnie żadnych emocji, ani refleksji. Nie jestem fanem Łony i to się raczej prędko nie zmieni, ot muzyka z "przekazem" jakiej wiele.
Alessandro Cortini - Verde
O, fajne. Na początku myślałem, że Smoka popierdzieliło od tej starej telewizji (a niby to mnie…) i wrzucił muzykę ze starej czołówki Wiadomości, ale potem się rozkręciło, bo doszła muzyczka z Galileo i jeszcze ta z Milionerów. Jest ok, jest jakieś napięcie, może w końcu ktoś wygra milion. Pod koniec ktoś nagle puszcza Downward Spiral - nie wiem w sumie po co, ale w sumie to też mi to nie wadzi. I po paru minutach ten nibyzorganizowany, ale jednak chaos się kończy. Powtarzałem ten rytuał parę razy, ale się niestety okazało, że w tym wydaniu Wiadomości są te same newsy, a w Milionerach - te same koła ratunkowe i summa summarum raczej nie mam zamiaru prędko robić tego ponownie.
Rihanna - Russian Roulette
Czuje się wyjątkowo nieoryginalny to pisząc, ale… no to jest nudne i nijakie. xD
Nie wiem, cały utwór sprawia wrażenie jakiegoś wręcz cynicznie wykalkulowanego, zwłaszcza te refreny, które są jednocześnie wpadające w ucho i zachowawcze. Brzmi to kretyńsko, ale nic nie poradzę na to, że zwróciłem na nie uwagę podczas słuchania, a 30 sekund po przesłuchaniu - zapomniałem jak brzmią. Wkurza mnie perka, a jak w ogóle pod koniec było słychac ten wystrzał to aż wręcz się zaśmiałem, bo to było banalne zwienczenie banalnej piosenki. Kiedyś się mówiło o radiowej papce, byłem bliski użycia tego zwrotu w przypadku tej piosenki. Sorry shodan
Jacek Wójcicki - Ballada o trzech trubadurkach
No Pan Tenorek wjechał z zaskoczenia. Trochę rozbawił mnie maksymalnie boomerski opis melczeta, bo generalnie to myślę, że ta piosenka mogłaby się w sumie przyjąć wśród przedstawicieli pokolenia TikToka i Twitcha - co prawda bardziej jako mem i shitpost niż w sposób, jaki aprobowałby Melczet, ale jednak. Sam nie wiem co o tym myśleć, nie czuję obrzydzenia słyszać poezję śpiewaną w tak małych ilościach, nawet zdarza mi się od swięta posłuchać tego słynnego żonobijcy, w dawkach większych niż niewielkie strasznie mnie męczy nadmiar patosu i egzaltacji w tego typu m00zie. Sama piosenka jest ok, lubię wokal Pana Tenorka (fajnie zagrał w Ostatnim Dzwonku btw), podoba mi się ten tekst, nawet te wygłupy mi pasują do konwencji. Nie chce dostać pomidorkiem-tenorkiem za użycie zwrotu SPOKO JAK NA COŚ Z NIE MOJEJ BAJKI, więc nic już nie napiszę.
Kolejkę wygrał mintaj, potem Hien, dalej gdzieś tam Murzyn (chociaż na Pixies się nie poznał, białas jeden
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Owszem dobrze to Mentos ująłeś z tym bitem i ja takich produkcji zawsze cholernie zazdroszczę że są tak proste a genialne przy tym, Ski dopierniczył perełkę i mnie to trzyma non stop. A tak poza konkursiwem źródło wspomnianego pianinka, też można posłuchać i docenić rap za odkurzanie takich melodii:
https://youtu.be/gVHCYIdbLg4
Co do Pixies to niestety kolego, ja w muzyce gitarowej jestem raczej słabym zawodnikiem, pomimo faktu że poza bratem raperem mam jeszcze drugiego starszego brata który zarażał mnie RATM, The Doors czy Kultem, czy nawet dzięki niemu wiem kim jest Jack White, a no i Nieprzysiadalność również jego zasługa ale sam z siebie mało w gitarowe rzeczy się wgryzałem chyba i szczytem osiągnięć zostało dobranie sobie Nirvany i Kjurów do topki ulubionych kapel.
https://youtu.be/gVHCYIdbLg4
Co do Pixies to niestety kolego, ja w muzyce gitarowej jestem raczej słabym zawodnikiem, pomimo faktu że poza bratem raperem mam jeszcze drugiego starszego brata który zarażał mnie RATM, The Doors czy Kultem, czy nawet dzięki niemu wiem kim jest Jack White, a no i Nieprzysiadalność również jego zasługa ale sam z siebie mało w gitarowe rzeczy się wgryzałem chyba i szczytem osiągnięć zostało dobranie sobie Nirvany i Kjurów do topki ulubionych kapel.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dawno już nie widziałem takiego rozstrzału w opiniach w jednej kolejce. Numer Shodana wygrywa u Dragona, a u innych szoruje doły, tymczasem Melki rośnie na czarnego konia rundy. Są emocje, bo teraz wszystko zależy od tego kogo zmasakruje Dev oraz jak Melki odnajdzie się między przesterowaną gitarą, hip-hopem i popem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Trochę jeszcze pewnie poczekamy 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Kolejka wybitnie nie dla mnie, oj, nie
Ale dziś, o jakiejś późnej porze, wjedzie recka.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No sorry Melki, nikt Ci nie obiecywał bestki pod Ciebie. Siadaj i pisz, bo zrobimy wjazd na ogródek.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Gdyby ktoś obiecywał bestkę pode mnie i ją wrzucił, byłbym zawiedziony
Chyba nie o to nam w tej zabawie chodzi, ale o to, żeby każdy się uzewnętrznił ze swoich upodobań 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dzisiaj - trwa jeszcze pół godziny 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Kolejka jak kolejka, największym rozczarowaniem Melki niedotrzymujący słowa
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Od razu przyznam, że ta kolejka to wybitnie nie dla mnie
Jay-Z - Dead Presidents
Fajna nawijka, w tekst się specjalnie nie wsłuchiwałem
dosyć to przykre dla ucha. Sam początek kawałka przypomniał mi to, co Mudżyn pisał kiedyś o wstępie do I Feel You, który pełni rolę przedpokoju w mieszkaniu - i tu mi tego przedpokoju właśnie brakuje. Bit jest ok, fajnie to płynie do przodu, może refren jest nieco za długi? Coś w tym jest, że się kojarzy z lataniem po mieście i mimo wszystko dość spokojnym dniem, ale za to w dzielnicy, w której nie chciałbym stopy postawić. Barwa głosu taka typowa, bym powiedział. Z własnej woli raczej bym nie puścił, podziwiam kogoś, kto zna się na tym lepiej, ja nie potrafiłbym specjalnie wielu tego rodzaju utworów odróżnić.
XTC - Easter Theatre
Nonsuch bardzo mi podpasował i Easter Theatre także mi się podoba. Przyjemna aranżacja, chociaż potrzebowałem kilku odsłuchów, żeby się lepiej zorientować, jak ten utwór leci. Powoli, dostojnie, prawie że tanecznie ten kawałek kroczy. Fajny wokal i ładne te harmonie. Po krótkim wstępie wchodzą smyczki i jakiś taki element, który przywołuje mi na myśl muzykę filmową. To by był dobry soundtrack. Znów przypomina mi się ELO, ta swoista dostojność, niespieszność w prowadzeniu opowieści. Podoba mi się ten instrumentalny fragment koło 3 minuty kończący się uderzeniem w perkusję, to taki element wręcz jednoznacznie kojarzący się z uroczystymi piosenkami wieloczęściowymi. Rzeczywiście klimat bardzo wiosenny, brakuje tylko w tle filmu przyrodniczego z gatunku "i budzi się życie po zimie". Muszę kiedyś bardziej przysiąść nad XTC, bo to może być jedno z największych odkryć całej zabawy u mnie. Bardzo ładna piosenka.
Pixies - Bone Machine
Kilku gości piłuje swoje gitary w sposób, no cóż, podobny do innych gości piłujących gitary. Ten nieco wycofany wokal kojarzy mi się z Blondie (chyba w Dragonfly zastosowano podobny zabieg). Słychać, że to amerykańskie granie i nie jest to w moim typie, ale zupełnie nie przeszkadza mi ta tradycja, wręcz przeciwnie, z kolejnymi odsłuchami oswajam się z nią i widzę, że najtrudniejsze tu były początki (skoro ostatnio zauważyłem, że i Journey mi się nawet podoba...) Słychać, że goście się dobrze bawią, wokalista jakby stał z boku, jakby zachęcał do wspólnej zabawy, harmonie kojarzą mi się nieco z folkową muzyką brytyjską, ha, nigdy nie jest za późno, żeby przypomnieć sobie Steeleye Span. Dla pewności obejrzałem sobie jeszcze nagranie z koncertu, bo już wersja studyjna kojarzyła mi się mocno z live'ami. Chociaż tych rockowych okrzyków to ja nie lubię. Muzyka ekspresyjna, pozytywna (zawsze myślałem, że tego typu zespoły "alternatywne" to wyrażają głównie ból istnienia). Śmieszne, jak człowiek przełamuje swoje uprzedzenia, normalnie bym do tego typu muzyki to i z kijem się nie zbliżał, a tak, mając to w kolejce do odsłuchu, kilkakrotnie odsłuchałem, spodobało mi się nawet to gitarowe brzmienie (choć, jak to ja, przyzwyczajony do rytmicznych podkładów, najbardziej zwróciłem uwagę na bit, ale jeszcze trochę trzeba, by wrył się w głowę). Jestem całkiem przyjemnie zaskoczony.
Alessandro Cortini - Verde
Po dwóch pierwszych odsłuchach nie zapamiętałem nic, tj. w ogóle nie wiedziałem, jak to leciało. Miałem wrażenie, że to będzie największa wtopa, bo po prostu nie wzbudza reakcji. Moim zdaniem tempo jest za szybkie, żeby to przywoływało na myśl obrazy, te widoki za szybko przesuwają się w głowie jak krajobraz podczas jazdy pociągiem. Jakoś też nie za bardzo potrafię to umiejscowić, brakuje mi czegoś, co przytrzymałoby na dłużej. Sorry, Smoku, ale tym razem nie. Cortini musi chyba poczekać dłużej. Musi się uleżeć, to nie wejdzie natychmiast.
Łona i Webber - Wyślij sobie pocztówkę
O, taki rap to nawet może być dla mnie. Stosunkowo mało inwazyjny jest i to właśnie w nim jest dobre. Ten bit na początku to jakby z innego gatunku, wiedziałem, że to rap będzie, ale i tak mnie ten wstęp zaskoczył. Podoba mi się też warstwa tekstowa (której generalnie w polskim rapie nie znoszę, bo jest zwyczajnie wulgarna). Słychać, że gość jest ogarnięty i bardzo sprawnie przedstawia w słowach historię, lawiruje, zgrabnie się posługuje językiem, przykuwa tym uwagę na tle wielu podobnych. Słychać, że to nie jest typowy raper, gość od razu sprawia wrażenie typa bardziej intelektualnego. Dodam, że fajnie w tym kawałku brzmi to, że w tym nie ma dołerstwa, kawałek się prezentuje w dość jasnych barwach. Podoba mi się to ironiczne podejście do biadolenia na to, jak to wszystko jest złe. Instrumentalnie jest fajnie, bit napędza cały kawałek, "rozjaśnianie horyzontu" to jest właśnie przesłanie tego kawałka. Nigdy nie byłem specjalnie przywiązany do jakiegoś pochodzenia (może dlatego, że niekoniecznie odczuwam powiązanie z miejscem, w którym mieszkam, choć mieszkam tu całe życie), nie mam jakiegoś szczególnego sentymentu do jakiejś surowości, to podejście do "ugrzecznienia" (nie cierpię tego określenia) to jest coś, co mnie chyba najbardziej od Hiena różni, bo sam raczej nie zwracam na to uwagi. Opis deva paskudnych miejsc przypomina mi jedno z lokalnych osiedli położone blisko torów, tam to jest podobny brud, smród i ubóstwo. Po którymś odsłuchu zaczynam to nawet doceniać.
Rihanna - Russian Roulette
Rihannę kojarzę jeszcze z czasów, kiedy słuchałem radia - nigdy nie przepadałem specjalnie za jej barwą głosu. Sporo tych przebojów znałem i, chociaż takie Umbrella czy SOS wrzynały się nieźle w głowę, to nie włączałem nigdy sam takiej muzyki. Bardzo spokojnie się to Russian Roulette zaczyna i bardzo powoli toczy, podkład nie przyciąga specjalnie uwagi. Przy trzecim odsłuchu zauważyłem, że znałem ten kawałek wcześniej, ale nie kojarzyłem tytułu. W sumie to mało wyrazisty ten refren, brakuje mi jakiegoś podbicia albo przyspieszenia tempa, pani w roli nastrojowej, klimatycznej divy jakoś mi zbytnio nie podpasowała. No i ten wystrzał na końcu... Przyznam, że nie przepadam też za aparycją piosenkarki. Pewnie, przez lata przyzwyczaiłem się do jej śpiewu i jej piosenek, ale to tak jak z wieloma podobnymi, do których rzadko się wraca. Może kiedy indziej? Nigdy nie wiadomo, co człowiekowi strzeli do łba, różne rzeczy się odkrywało po wielu latach.
Dla mnie kolejkę wygrali Hien i dev. Przyznaję, że dotąd nie było tak wielu rzeczy tak bardzo nie z mojej bajki. Ale też - po wielu odsłuchach zaczęło się to układać i czuję, że propozycje są naprawdę ciekawe - właśnie dlatego, że z innej bajki. Mam chyba duży problem do zabierania się za coś zupełnie innego niż to, do czego się przyzwyczaiłem, a potem okazuje się, że bardzo dużo tego chłonę.
Jay-Z - Dead Presidents
Fajna nawijka, w tekst się specjalnie nie wsłuchiwałem
XTC - Easter Theatre
Nonsuch bardzo mi podpasował i Easter Theatre także mi się podoba. Przyjemna aranżacja, chociaż potrzebowałem kilku odsłuchów, żeby się lepiej zorientować, jak ten utwór leci. Powoli, dostojnie, prawie że tanecznie ten kawałek kroczy. Fajny wokal i ładne te harmonie. Po krótkim wstępie wchodzą smyczki i jakiś taki element, który przywołuje mi na myśl muzykę filmową. To by był dobry soundtrack. Znów przypomina mi się ELO, ta swoista dostojność, niespieszność w prowadzeniu opowieści. Podoba mi się ten instrumentalny fragment koło 3 minuty kończący się uderzeniem w perkusję, to taki element wręcz jednoznacznie kojarzący się z uroczystymi piosenkami wieloczęściowymi. Rzeczywiście klimat bardzo wiosenny, brakuje tylko w tle filmu przyrodniczego z gatunku "i budzi się życie po zimie". Muszę kiedyś bardziej przysiąść nad XTC, bo to może być jedno z największych odkryć całej zabawy u mnie. Bardzo ładna piosenka.
Pixies - Bone Machine
Kilku gości piłuje swoje gitary w sposób, no cóż, podobny do innych gości piłujących gitary. Ten nieco wycofany wokal kojarzy mi się z Blondie (chyba w Dragonfly zastosowano podobny zabieg). Słychać, że to amerykańskie granie i nie jest to w moim typie, ale zupełnie nie przeszkadza mi ta tradycja, wręcz przeciwnie, z kolejnymi odsłuchami oswajam się z nią i widzę, że najtrudniejsze tu były początki (skoro ostatnio zauważyłem, że i Journey mi się nawet podoba...) Słychać, że goście się dobrze bawią, wokalista jakby stał z boku, jakby zachęcał do wspólnej zabawy, harmonie kojarzą mi się nieco z folkową muzyką brytyjską, ha, nigdy nie jest za późno, żeby przypomnieć sobie Steeleye Span. Dla pewności obejrzałem sobie jeszcze nagranie z koncertu, bo już wersja studyjna kojarzyła mi się mocno z live'ami. Chociaż tych rockowych okrzyków to ja nie lubię. Muzyka ekspresyjna, pozytywna (zawsze myślałem, że tego typu zespoły "alternatywne" to wyrażają głównie ból istnienia). Śmieszne, jak człowiek przełamuje swoje uprzedzenia, normalnie bym do tego typu muzyki to i z kijem się nie zbliżał, a tak, mając to w kolejce do odsłuchu, kilkakrotnie odsłuchałem, spodobało mi się nawet to gitarowe brzmienie (choć, jak to ja, przyzwyczajony do rytmicznych podkładów, najbardziej zwróciłem uwagę na bit, ale jeszcze trochę trzeba, by wrył się w głowę). Jestem całkiem przyjemnie zaskoczony.
Alessandro Cortini - Verde
Po dwóch pierwszych odsłuchach nie zapamiętałem nic, tj. w ogóle nie wiedziałem, jak to leciało. Miałem wrażenie, że to będzie największa wtopa, bo po prostu nie wzbudza reakcji. Moim zdaniem tempo jest za szybkie, żeby to przywoływało na myśl obrazy, te widoki za szybko przesuwają się w głowie jak krajobraz podczas jazdy pociągiem. Jakoś też nie za bardzo potrafię to umiejscowić, brakuje mi czegoś, co przytrzymałoby na dłużej. Sorry, Smoku, ale tym razem nie. Cortini musi chyba poczekać dłużej. Musi się uleżeć, to nie wejdzie natychmiast.
Łona i Webber - Wyślij sobie pocztówkę
O, taki rap to nawet może być dla mnie. Stosunkowo mało inwazyjny jest i to właśnie w nim jest dobre. Ten bit na początku to jakby z innego gatunku, wiedziałem, że to rap będzie, ale i tak mnie ten wstęp zaskoczył. Podoba mi się też warstwa tekstowa (której generalnie w polskim rapie nie znoszę, bo jest zwyczajnie wulgarna). Słychać, że gość jest ogarnięty i bardzo sprawnie przedstawia w słowach historię, lawiruje, zgrabnie się posługuje językiem, przykuwa tym uwagę na tle wielu podobnych. Słychać, że to nie jest typowy raper, gość od razu sprawia wrażenie typa bardziej intelektualnego. Dodam, że fajnie w tym kawałku brzmi to, że w tym nie ma dołerstwa, kawałek się prezentuje w dość jasnych barwach. Podoba mi się to ironiczne podejście do biadolenia na to, jak to wszystko jest złe. Instrumentalnie jest fajnie, bit napędza cały kawałek, "rozjaśnianie horyzontu" to jest właśnie przesłanie tego kawałka. Nigdy nie byłem specjalnie przywiązany do jakiegoś pochodzenia (może dlatego, że niekoniecznie odczuwam powiązanie z miejscem, w którym mieszkam, choć mieszkam tu całe życie), nie mam jakiegoś szczególnego sentymentu do jakiejś surowości, to podejście do "ugrzecznienia" (nie cierpię tego określenia) to jest coś, co mnie chyba najbardziej od Hiena różni, bo sam raczej nie zwracam na to uwagi. Opis deva paskudnych miejsc przypomina mi jedno z lokalnych osiedli położone blisko torów, tam to jest podobny brud, smród i ubóstwo. Po którymś odsłuchu zaczynam to nawet doceniać.
Rihanna - Russian Roulette
Rihannę kojarzę jeszcze z czasów, kiedy słuchałem radia - nigdy nie przepadałem specjalnie za jej barwą głosu. Sporo tych przebojów znałem i, chociaż takie Umbrella czy SOS wrzynały się nieźle w głowę, to nie włączałem nigdy sam takiej muzyki. Bardzo spokojnie się to Russian Roulette zaczyna i bardzo powoli toczy, podkład nie przyciąga specjalnie uwagi. Przy trzecim odsłuchu zauważyłem, że znałem ten kawałek wcześniej, ale nie kojarzyłem tytułu. W sumie to mało wyrazisty ten refren, brakuje mi jakiegoś podbicia albo przyspieszenia tempa, pani w roli nastrojowej, klimatycznej divy jakoś mi zbytnio nie podpasowała. No i ten wystrzał na końcu... Przyznam, że nie przepadam też za aparycją piosenkarki. Pewnie, przez lata przyzwyczaiłem się do jej śpiewu i jej piosenek, ale to tak jak z wieloma podobnymi, do których rzadko się wraca. Może kiedy indziej? Nigdy nie wiadomo, co człowiekowi strzeli do łba, różne rzeczy się odkrywało po wielu latach.
Dla mnie kolejkę wygrali Hien i dev. Przyznaję, że dotąd nie było tak wielu rzeczy tak bardzo nie z mojej bajki. Ale też - po wielu odsłuchach zaczęło się to układać i czuję, że propozycje są naprawdę ciekawe - właśnie dlatego, że z innej bajki. Mam chyba duży problem do zabierania się za coś zupełnie innego niż to, do czego się przyzwyczaiłem, a potem okazuje się, że bardzo dużo tego chłonę.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Kolejka wybitnie nie dla Melkiego, a prawie wszystko pochwalił. 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Spokojnie, zanim dojdziemy do końca gry a może i pierwszej transzy już będziesz rozróżniał xDMalkolit pisze:22 kwie 2022 02:07Z własnej woli raczej bym nie puścił, podziwiam kogoś, kto zna się na tym lepiej, ja nie potrafiłbym specjalnie wielu tego rodzaju utworów odróżnić.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Jay Z - Dead Presidents
Jay Z to ten amerykański rap, od którego zawsze w sumie stroniłem. Tzn. to nigdy nie była do końca moja muzyka, i chyba już nie będzie. Podobnie jak w przypadku NAS na samym początku jestem mimo wszystko pozytywnie zaskoczony, nie mogę powiedzieć, by się tego źle słuchało. Ale nie jest to coś, do czego będę wracał. Ot, podręcznikowy rap i tyle. Ale bit jest super, bardzo mi się wkręca jego chillowo-melancholijna otoczka. Podoba mi się też tematyka tekstu, ale nie składa się to jednocześnie na większą całość która by do mnie przemówiła nie wiadomo jak. Inna sprawa, że Jaya Z też znam wyłącznie z hiciorów które były albo katowane na VIVA, kiedy ją jeszcze oglądałem, albo z radia. Nic więcej za bardzo. Ot, gra w tle, nie przełączę, nie wkręcę się. Miejsce zupełnie nijakie.
XTC - Easter Theatre
Już od początku mnie chwyciło. Co za intro! Co za rozwinięcie, ten bicior, bębny, no wszystko <3 jeśli płyta wrzucona przez Kubę w innym temacie kupiła mnie przez delikatne nawiązania do ELO, tutaj momentami odnoszę wrażenie, że śpiewa sam Jeff Lynne. Aranżacje zalatują Elektrykami aż miło. Świetny kawałek, choć słucham go po świętach wchodzi jak złoto. Ląduje na mojej playliście i będzie zarzynane
Ten kawałek też ma w sobie coś z takiego "call to arms", aż się chce wstać i iść przed siebie. Mówię urbi et orbi - mój zwycięzca kolejki, znów XTC ale no, to jest po prostu bardzo dobre. Tempo, budowanie nastroju, zagrywki smyczkowe (czy tam robił Louis Clark?). Zaczynam coraz bardziej żałować, że lata temu odrzuciłem XTC bo... tak. Nigdy nie byłem zbyt lotny 
Pixies - Bone Machine
Moje emocje leżą tutaj tak daleko od Hiena jak się tylko da. Pixies poznałem gdzieś w okolicach 2006 roku przez ludzi ze swojej klasy, bo wszyscy (prawie) mieli wtedy pierdolca na punkcie tej grupy i kawałka Where Is My Mind, bo był użyty w jakimś odcinku Tajemnic Smallville czy coś takiego (nie oglądałem, nie wiem). Zespół ten kojarzył mi się przez to z alternatywną-wcale-nie-udającą-młodzieżą-próbującą-słuchać-alternatywnej-muzyki. Koszmarne połączenie dla mnie wtedy, człowieka ejtisów, który słuchał DEPECHE MODE albo SIMPLE MINDS albo NEW ORDER czyli K L A S Y K Ó W przez duże K i nie sięgał po byle guano próbując pozować na Fajnego Kolesia(TM). Wolałem być outsiderem, chociaż nabijano się ze mnie za słuchanie wtedy Midge'a Ure'a albo Classix Nouveaux (Bogiem a prawdą sam bym się dziś z siebie nabijał wtedy). Pixies nie byli z mojej bajki totalnie, ale głównie dlatego że właśnie chciałem iść pod prąd za wszelką cenę. Mój kolejny kontakt z nimi był w roku 2013, był to jeden z ulubionych zespołów mojej ówczesnej panny. Zweryfikowałem poglądy na ich muzę, ale ciągle nie jest to to. Choć kawałek fajny, podobał mi się. Energetyczny, z pomysłem, znów bębny robią robotę (co za rytmiczna runda), jak nie... Pixies. Przynajmniej nie tak, jak ich zapamiętałem. Daję nawet trzecie miejsce
Alessandro Cortini - Verde
Jestem debilem. Kojarzyłem nazwisko, ale nie wiedziałem skąd. Wrzuciłem w wiki, no i tak, typ był (jest?) w Nine Inch Nails xD. Dlaczego nie dotarło to do mnie jak czytałem Wasze recki tego numeru? Powtórzę: jestem debilem. Nie powiem, żeby słuchało się tego jakoś bardzo źle no ale faktycznie, to są takie leftovers po obiedzie z Reznorem. Mogłoby być na Further Down the Spiral (i tak jako outtake), a tutaj nie robi szczególnie wrażenia. Syczy, buczy, nie jest źle (bo też ja lubię takie rzeczy, a na pewno lubiłem bardziej w przeszłości), ale nie wchodzi nie wiem jak. Faktycznie to plus video to jak czołówka jakiegoś programu telewizyjnego, np. kosmici i naziści. Sobie jest, sobie niech będzie. Odczucia podobne co przy Jayu Z.
Rihanna - Russian Roulette
Z Rihanną mam pewien problem, bo zawsze ją lubiłem ale głupio mi się było przyznać xD w czasach, kiedy zaczynała mi się podobać jej muzyka siedziałem w towarzystwie w którym lepiej nie było się do tego przyznawać. Zostało mi do dziś, ale chyba niesłusznie. Nie uważam jej za nieziemską piękność, wiem, że jej głos na samym początku był poddawany masie zabiegów produkcyjnych mających ukryć pewne braki ale walić. Ładnie i fajnie śpiewa, muzykę jej robią do tego dobrą, porządnie zrealizowaną, generalnie to jest jedna z tych fabryk hitów których nie sposób dla mnie nie lubić. Podoba mi się mnogość gatunków w jakie uderzała w ciągu swojej twórczości. Akurat RR to nie jest mój faworyt (mam inny i wpadnie w następnym zestawieniu
), ale był to naprawdę spoko seans - doda oczywiście, że odsłuchanie tego ze słuchawkami przypomniało mi ten miarowy pulsujący bit, więc tak - to jest nitka rytmiczna af
To Ruhanna, więc drugie miejsce ma zapewnione <3
Jacek Wójcicki - Ballada o Trzech Trubadurach
Melki, jesteś pewien, że nie pracujesz w Radiu Pogoda? Właściwie na tym mógłbym poprzestać, klimat jest na albo to albo wręcz Spotkanie z Balladą (wiem, że tematyka NIBY poważniejsza, ale Wójcicki nie jest osobą, którą jestem w stanie traktować poważnie). Dałbym tutaj czerwony kolor gdyby nie to, że podoba mi się pianino w tym numerze. Niewiele więcej. Traktuję takie numery jako ciekawostki gdy wpadną mi w ucho w radio. I potem się okazuje, że masa ludzi je zna, a ja nie, no ale już się przestałem tym przejmować. Niech sobie będzie (mój motyw przewodni tej kolejki).
Tadam!
Jay Z to ten amerykański rap, od którego zawsze w sumie stroniłem. Tzn. to nigdy nie była do końca moja muzyka, i chyba już nie będzie. Podobnie jak w przypadku NAS na samym początku jestem mimo wszystko pozytywnie zaskoczony, nie mogę powiedzieć, by się tego źle słuchało. Ale nie jest to coś, do czego będę wracał. Ot, podręcznikowy rap i tyle. Ale bit jest super, bardzo mi się wkręca jego chillowo-melancholijna otoczka. Podoba mi się też tematyka tekstu, ale nie składa się to jednocześnie na większą całość która by do mnie przemówiła nie wiadomo jak. Inna sprawa, że Jaya Z też znam wyłącznie z hiciorów które były albo katowane na VIVA, kiedy ją jeszcze oglądałem, albo z radia. Nic więcej za bardzo. Ot, gra w tle, nie przełączę, nie wkręcę się. Miejsce zupełnie nijakie.
XTC - Easter Theatre
Już od początku mnie chwyciło. Co za intro! Co za rozwinięcie, ten bicior, bębny, no wszystko <3 jeśli płyta wrzucona przez Kubę w innym temacie kupiła mnie przez delikatne nawiązania do ELO, tutaj momentami odnoszę wrażenie, że śpiewa sam Jeff Lynne. Aranżacje zalatują Elektrykami aż miło. Świetny kawałek, choć słucham go po świętach wchodzi jak złoto. Ląduje na mojej playliście i będzie zarzynane
Pixies - Bone Machine
Moje emocje leżą tutaj tak daleko od Hiena jak się tylko da. Pixies poznałem gdzieś w okolicach 2006 roku przez ludzi ze swojej klasy, bo wszyscy (prawie) mieli wtedy pierdolca na punkcie tej grupy i kawałka Where Is My Mind, bo był użyty w jakimś odcinku Tajemnic Smallville czy coś takiego (nie oglądałem, nie wiem). Zespół ten kojarzył mi się przez to z alternatywną-wcale-nie-udającą-młodzieżą-próbującą-słuchać-alternatywnej-muzyki. Koszmarne połączenie dla mnie wtedy, człowieka ejtisów, który słuchał DEPECHE MODE albo SIMPLE MINDS albo NEW ORDER czyli K L A S Y K Ó W przez duże K i nie sięgał po byle guano próbując pozować na Fajnego Kolesia(TM). Wolałem być outsiderem, chociaż nabijano się ze mnie za słuchanie wtedy Midge'a Ure'a albo Classix Nouveaux (Bogiem a prawdą sam bym się dziś z siebie nabijał wtedy). Pixies nie byli z mojej bajki totalnie, ale głównie dlatego że właśnie chciałem iść pod prąd za wszelką cenę. Mój kolejny kontakt z nimi był w roku 2013, był to jeden z ulubionych zespołów mojej ówczesnej panny. Zweryfikowałem poglądy na ich muzę, ale ciągle nie jest to to. Choć kawałek fajny, podobał mi się. Energetyczny, z pomysłem, znów bębny robią robotę (co za rytmiczna runda), jak nie... Pixies. Przynajmniej nie tak, jak ich zapamiętałem. Daję nawet trzecie miejsce
Alessandro Cortini - Verde
Jestem debilem. Kojarzyłem nazwisko, ale nie wiedziałem skąd. Wrzuciłem w wiki, no i tak, typ był (jest?) w Nine Inch Nails xD. Dlaczego nie dotarło to do mnie jak czytałem Wasze recki tego numeru? Powtórzę: jestem debilem. Nie powiem, żeby słuchało się tego jakoś bardzo źle no ale faktycznie, to są takie leftovers po obiedzie z Reznorem. Mogłoby być na Further Down the Spiral (i tak jako outtake), a tutaj nie robi szczególnie wrażenia. Syczy, buczy, nie jest źle (bo też ja lubię takie rzeczy, a na pewno lubiłem bardziej w przeszłości), ale nie wchodzi nie wiem jak. Faktycznie to plus video to jak czołówka jakiegoś programu telewizyjnego, np. kosmici i naziści. Sobie jest, sobie niech będzie. Odczucia podobne co przy Jayu Z.
Rihanna - Russian Roulette
Z Rihanną mam pewien problem, bo zawsze ją lubiłem ale głupio mi się było przyznać xD w czasach, kiedy zaczynała mi się podobać jej muzyka siedziałem w towarzystwie w którym lepiej nie było się do tego przyznawać. Zostało mi do dziś, ale chyba niesłusznie. Nie uważam jej za nieziemską piękność, wiem, że jej głos na samym początku był poddawany masie zabiegów produkcyjnych mających ukryć pewne braki ale walić. Ładnie i fajnie śpiewa, muzykę jej robią do tego dobrą, porządnie zrealizowaną, generalnie to jest jedna z tych fabryk hitów których nie sposób dla mnie nie lubić. Podoba mi się mnogość gatunków w jakie uderzała w ciągu swojej twórczości. Akurat RR to nie jest mój faworyt (mam inny i wpadnie w następnym zestawieniu
Jacek Wójcicki - Ballada o Trzech Trubadurach
Melki, jesteś pewien, że nie pracujesz w Radiu Pogoda? Właściwie na tym mógłbym poprzestać, klimat jest na albo to albo wręcz Spotkanie z Balladą (wiem, że tematyka NIBY poważniejsza, ale Wójcicki nie jest osobą, którą jestem w stanie traktować poważnie). Dałbym tutaj czerwony kolor gdyby nie to, że podoba mi się pianino w tym numerze. Niewiele więcej. Traktuję takie numery jako ciekawostki gdy wpadną mi w ucho w radio. I potem się okazuje, że masa ludzi je zna, a ja nie, no ale już się przestałem tym przejmować. Niech sobie będzie (mój motyw przewodni tej kolejki).
Tadam!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Deva to się zawsze fajnie czyta xd
Ty byłeś w końcu na tamtym koncercie Ruhanny, czy bez Wroblowej nie poszedłeś?
BTW XTC, wyczerpałem ich w obu tematach, więc pozostaje mi mieć nadzieję, że zgłębicie ten zespół na własną rękę, lub będę miał okazję jeszcze gdzieś coś o nich napisać w liście przebojów, lub w sumie nie wiem gdzie xd w każdym razie ave xtc
Ty byłeś w końcu na tamtym koncercie Ruhanny, czy bez Wroblowej nie poszedłeś?
BTW XTC, wyczerpałem ich w obu tematach, więc pozostaje mi mieć nadzieję, że zgłębicie ten zespół na własną rękę, lub będę miał okazję jeszcze gdzieś coś o nich napisać w liście przebojów, lub w sumie nie wiem gdzie xd w każdym razie ave xtc
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
XTC chyba najlepiej wypadło z całej kolejki u ludzi a tego że Musiał spropsuje Rihanne się nie spodziewałem przyznam. My z Melkim bezpiecznie lub rzetelnie chyba, bawi mnie fakt że chyba jako jedyny wybrałem numer Dragona jako najlepszy z kolejki xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Przelewik poszedł?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Zawijajmy tę kolejkę panowie bo jak zwykle nudy wrzuciliście xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup