Best of Forum

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 maja 2022 11:10

Dejnarowicz, blogasek... to musi być coś sprzed 10 lat.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 maja 2022 13:03

Kraftwerk – Computer Love

Computer LOVE, nie żadne LIEBE. Staram się, na ile to możliwe, aby moje 25 ładnie przechodziło z utworu w utwór i potem fajnie funkcjonowało jako playlista (bo takie będziemy robić, Murzyn zresztą już robi). Pomyślałem, że w kolejce po Vangelisie, jednym z królów muzyki elektronicznej, będzie dobry moment na Kraftwerk, którzy czekają na swoją kolej od początku. Czez mi trochę ich zablokował swoimi wrzutkami, więc chciałem trochę odczekać. I tak macie ułatwione zadanie, bo wszyscy słyszeli Computer Love przy okazji albumowej wrzutki Czeza, ale liczę na to, że odświeżycie sobie mimo to, nawet ci z Was co znają na pamięć (np. Dev, i jak włączysz wersję niemiecką to Cię wywalę z gry).
Uwaga, czas na historię. Jakoś w 2005 r. zdecydowałem się nadrobić zaległości związane z Kraftwerk. Znałem już część „hitów”, kilka deep cutów i całe „Tour The France Soundtracks”, które miałem na CD (z copy control xD widać kiedy to było wydane). To było lato, miałem akurat przerwę „w szkole”. Moja ówczesna dziewczyna, z którą stworzyłem bardzo krótki i mało udany związek, pojechała zagranicę żeby pracować jako opiekunka. Siedziałem więc sam w domu, smutasując, i zassałem z eMula paczkę „Kraftwerk full discography”. To była fajna kolekcja, bo zawierała wszystkie albumy w obu wersjach językowych oraz pierwsze dwa nieoficjalne albumy i „Ralf und Florian”, do którego nie wiadomo czemu zespół się nie chce przyznawać. Słuchałem sobie i wpadło mi w oko „Computer Love”, a jako, że byłem w tęskniaczkowym nastroju, to włączyłem. I to była miłość od pierwszego wejrzenia, znacznie trwalsza i milion razy mocniejsza niż tamten feralny związek xD Byłem kompletnie opanowany tym numerem. Zaznaczę od razu, że to było dosłownie chwilę przed tym, jak Coldplay wypuścili "Talk", więc kolejność była prawilna. Niemniej, ja numer Coldplay uwielbiam i uważam, że zrobili wspaniały użytek z tego riffu.
Postaram się wytłumaczyć, co takiego jest w "Computer Love", co mnie tak urzeka, ale uwaga, BEŁKOT ALERT. Kraftwerk nie zawsze umieli, lub po prostu chcieli w melodie, do czasu kiedy dołączył Karl Bartos. Facet potrafił przemycić do ich muzyki piękny, melodyjny pop, jednocześnie nie załamując tego specyficznego, skrupulatnie pielęgnowanego, robotycznego wizerunku. A to jest sztuka nagrać coś takiego jak Computer Love i nadal efektywnie pozować na bezduszne maszyny.
Tematyka kawałka jest prosta, randki online (przy czym oczywiście "online" to skrót myślowy). Nie jest dopowiedziane, czy podmiot liryczny chce randkować z osobą, z która komunikuję się przez kompjuter, czy dosłownie flirtuje z kompem, ale i tak w obecnych latach, przypisuje się Kraftwerk przepowiedzenie Tindera. Jestem w stanie sobie wyobrazić, jak Ralf Hutter siedzi i toczy bekę z tego. Kawałek dzieli się na dwie części, piosenkową i instrumentalną improwizowaną. To jest jeden z ostatnich, o ile nie ostatni kawałek Kraftwerk, który nawiązuje do ich korzeni, które tkwiły właśnie w muzyce improwizowanej. Są zespoły, które improwizowac nie potrafią (np. King Crimson, wystarczy posłuchać Thrakaatakc”), jak i takie którym wychodzi to z niesamowitą lekkością. To jest opcja numer 2, zdecydowanie. Basowy synth, elektroniczna perkusja i dwa syntezatory mocujące się na melodie. I to jakie melodie. W ogóle każdą z tych melodii, czy to ta wstępna, która potem powraca, czy te późniejsze pod koniec (w tym jedna ulubiona Deva), to jest absolutny top Kraftwerk. To jest po prostu tak chwytliwy, przyjemny kawałek, że trudno się od niego uwolnić. Wszystko tu się idealnie składa, brzmienie sprzętu, kompozycja, wokal Ralfa. Wspominałem o melodiach? Moja faza na CL ciągnęła się długo, pamiętam jak jeszcze wracałem z zajęć przygotowujących do egzaminów wstępnych na ASP w 2006, i słuchałem Computer Love non stop. W 2008 r. udało mi się to zobaczyć na żywo, na koncercie Kraftwerk i potem trochę moja faza ucichła, chociaż nadal wracałem do tego kawałka w miarę regularnie. Mania wróciła ze ztrojoną siłą w 2018 r., nawet nie wiem czemu. Dev może poświadczyć, że katowałem go tym numerem cały czas, we wszystkich możliwych istniejących wersjach. Napisałem nawet wtedy na forum, że to jest najlepszy kawałek elektroniczny ever i nadal tak uważam. I w sumie do dziś słucham tego cały czas. Wspomnieniowo, zdecydowanie bardziej wiąże CL z tym okresem, niż z 2005, który już ledwo pamiętam. Jeżeli jest jakiś idealny środek między typową stylówą Kraftwerk, a numerem wywołującym bardzo ludzkie feelsy, to to jest to. Mały nerd talk na koniec, nie wiem czemu w wersji albumowej jest wycięty fragment klawiszy, chodzi o moment 3:31. Tzn, wiem czemu to wycięli, bo był tam mikroskopijny fałsz. W wersji 12” z singla (która de facto jest taka sama jak albumowa) tego cięcia nie ma i o ile rozumiem, że nie chcieli trzymać tego fałszu (mimo, że jest ledwo zauważalny), to czemu zrobili to tak niechlujnie? To cięcie jest tak rażące, że nie chce mi się wierzyć, że Kraftwerk – perfekcjoniści – tak to zostawili i przez lata nie poprawili. Ale tak jak mówiłem, nerd talk. I tak naprawdę nie mam problemu z wersją niemiecką, ale po prostu czuję się znacznie bardziej związany z Computer Love, niż z Computer Liebe. Przeróżne wersje koncertowe CL na trasach po dziś, to już inny temat, ale jest w czym wybierać i czym się zachwycać. Moją wersją wyjściową jest oczywiście oryginał

https://www.youtube.com/watch?v=ZtWTUt2RZh0&t=6s

ale jeśli ktoś już ma dosyć tej wersji, to dla odświeżenia może opcjonalnie posłuchać tej z „The Mix”, którą uważam za równie kanoniczną, co oryginał

https://www.youtube.com/watch?v=rEyxppGP8T4
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 maja 2022 13:34

Pezet & Czarny HiFi - Co jest ze mną nie tak
(2016)

Po zerwaniu kontaktów z moim obiektem westchnień upadek na ziemię bolał jak nigdy, balonik tak szybko jak się napompował do monstrualnych rozmiarów tak nagle pękł a ja zostałem z dziurą po serduchu. Początkowo czułem rozpacz i poczucie winy ale w pewnym momencie nie mogąc udźwignąć tych wszystkich emocji próbowałem podświadomie je obrócić, miłość zmienić w nienawiść i zacząłem dopuszczać do siebie też głosy że na dobrą sprawę nie byłem w tym sam i odpowiedzialność za całą sytuację ponoszą przecież obie strony (dla ulżenia sobie oczywiście skupiałem się tym razem na winie tej drugiej strony).

W tamtym właśnie czasie Pezet powrócił (po raz drugi już) w kolaboracji z producentem znanym z grupy HiFi Banda - Czarnym. Panowie najpierw współpracowali w 2012 roku kiedy Czarny wydał solowy album producencki i Pezet gościnnie nawinął w tytułowym utworze Niedopowiedzenia - w mojej opinii była to najlepsza rzecz w jego wykonaniu odkąd rozeszły się jego drogi z Noonem. Następnie w 2016 roku nagrali wspólnie utwór "Co jest ze mną nie tak" do filmu Kamper. O ile wcześniejsze Niedopowiedzenia brzmiały hip hopowo ale nieco Noon'owo tak ten nowy utwór miał jeszcze bardziej elektroniczne brzmienie i trochę taneczny bit. Filmu nigdy nie widziałem, numer na YouTube funkcjonuje tylko z wideoklipem zawierającym wstawki z filmu (można zawsze odwrócić oko) ale no przypadł mi wtedy mocno do gustu bo Pezet serwuje tu emocje w tym brejkapowym rapie. Jest tu kilka linijek które bardzo do mnie trafiły w tamtej sytuacji i powiedzmy że pomagały mi ją jakoś przetrwać. Co prawda raper nawija tu że mimo wszystko nie czuje nienawiści a ja próbowałem ją z siebie wtedy chyba wykrzesać albo przynajmniej dać upust mojej frustracji, ale poza tym większość tekstu pokrywa się z moimi odczuciami. Także tym numerem opadamy na dno tej historii, całkowite zanurzenie.

https://youtu.be/jp_XgZIaopk
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 maja 2022 23:30

Zbliża się końcówka pierwszej 25, więc pora skupić się na wykonawcach i utworach naprawdę ważnych.

Michael Jackson - In the Closet

Czas panowie na prawdziwego króla popu. Przynajmniej króla tal 90'. Michael Jackson był dziwolągiem i ekscentrykiem. Każdy widział jego niebywałą obsesję na punkcie bycia białym. Każdy się dziwił jak to możliwe, że ktoś taki jak MJ w ogóle mógł mieć żonę i dzieci. Ale poza tymi wszystkimi dziwactwami był wyjątkowym artystą. Nikt nie potrafił się poruszać jak on. Nikt nie potrafił tak zajebi.ście tańczyć jak on. Miał całą górę fenomenalnych hitów. Miał niepowtarzalny głos. I był jedyny w swoim rodzaju.
Ja od zawsze uwielbiałem akurat utwór In the Closet z najlepszej płyty Michaela Dangerous. Gościnny występ Naomi Campbell jest po prostu niesamowity. Dziewczyna szepcze swoje wersy pomiędzy zwrotkami a refrenami, a człowiekowi mimowolnie robi się gorąco z wrażenia. A potem cudny refren Michaela.
Piękny utwór z udziałem niebotycznie pięknej i zmysłowej kobiety.
Zastanawiałem się poważnie nad innym niesamowitym utworem Jacksona, a mianowicie Give in to me, ale jednak In the Closet okazał się nie do przeskoczenia. Naomi zdecydowanie wygrała ze Slashem.
Kto nie zna In the Closet niechaj pozna i ukłoni się przed królem. :D

https://www.youtube.com/watch?v=D6pELkXYt6Y

Kto chce niech po zrecenzowaniu obejrzy klimatyczny oficjalny clip do utworu, bo warto. Choćby ze względu na Naomi.

https://www.youtube.com/watch?v=4qLY0vbrT8Q
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 maja 2022 23:41

Hehe, sorki ale nie mogę się oprzeć - Naomi Campbell w ogóle nie śpiewa w tym numerze ;)
In the Closet – trzeci singel Michaela Jacksona z albumu Dangerous nagrany w duecie z księżniczką Stefanią z Monako. W teledysku do utworu wystąpiła modelka Naomi Campbell.
Resztę zostawię sobie na recenzję, numer znam dość dobrze.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 maja 2022 23:47

O kurka wodna, nawet nie wiedziałem o tym. Zresztą ten kobiecy głos nawet nie śpiewa, a jedynie szeptem recytuje.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 maja 2022 23:50

Zawsze kolejna korzyść tych bestek ile wzajemnie się człowiek może nauczyć
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 maja 2022 18:36

Panowie, mam prośbę skierowaną zwłaszcza do naszych hamulcowych Mentosa i Deva, którym wrzucenie numerów i przesłuchanie innych zajmuje więcej niż pięciolatkowi ogarnięcie trygonometrii. Chciałbym Was prosić żebyście się streszczali, żebyśmy skończyły pierwsze 25 w czerwcu. Powody są czysto logistyczne, bo zrobimy sobie potem dwa tygodnie przerwy, wzajemne bestki, ja wrzucę komplet numerów w plikach, itd, a w połowie lipca zaczynam urlop i chciałbym zacząć kolejne 25 przed tym, żeby nie musieć się babrać z technikaliami na wypoczynku (opisy wrzutek zrobię sobie wcześniej). Wiem, że na Murzyna, Dragona, Shodana i nawet Melkiego mogę spokojnie liczyć i mnie nie zawiodą, więc pozostaje mi wierzyć w miłosierdzie reszty. Don't let me down!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 maja 2022 18:49

No niestety, mówiłem właśnie ostatnio Hienowi że przy obecnym tempie nawet nie ma co marzyć o tym że w czerwcu zakończymy. Słabo to trochę idzie a bywało lepiej swego czasu.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 maja 2022 19:19

Przy kolejce na 5 dni, myślę że spokojnie damy radę, to jest sporo czasu na wrzucenie numeru, przesłuchanie 6 kawałków parę razy i napisanie recenzji. Wszystko zależy od ludzi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 29 maja 2022 19:21

PR0BL3M - Księżycowy Krok

Miałem mały dylemat na temat tego czym was tu pokatować i ostatecznie padło na PR0BL3M. Trochę w kontrze do postów Moonloopa i czarnego, trochę po to, by pisanie, że nie kumam hip-hopu brzmiało śmiesznie w kontekście tego, że znowu wrzucam tu polski hh, a być może trochę i po to, by wkurzyć shodana. xd
PR0BL3MU nie poznałem 10 lat temu, a jakieś 7 i nie kojarzy mi się z piciem na miasteczku studenckim. Aczkolwiek poznałem ich przez pewnych ludzi ze specyficznej internetowej społeczności - na swój sposób podobnej do tej, bowiem to też był mały, hermetyczny internetowy kurwidołek, na którym kiedyś działo się dużo, toczyły dyskusje, ale z czasem wszystkich gdzieś wywiało na rzecz innych, większych serwisów i zostało paru najwytrwalszych wariatów. Tylko my mamy jednak poczytalniejszych zarządców i tutaj nikt nie postanawiał wprowadzać z dnia na dzień jakichś totalnie postrzelonych "udogodnień" ani z dnia na dzień zamykać całej strony bez żadnego powodu ani konsultacji z kimkolwiek. xD No cóż - takie uroki cybersquattingu, ciągle to lepsze niż bycie szczutym psami czy bicie się z bezdomnymi o kawałek zepsutego jedzenia.
No w każdym razie jeden kolo z tegoż miejsca podrzucił mi swego czasu PR0BL3M i... po prostu, kurde, no spodobało mi się to. Koncept rapu oparteego na samplach ze starych polskich piosenek i filmów wydał mi się całkiem świeży, może i teksty były jakie były, ale flow Oskara mi rekompensował ich treść i generalnie było spoczko. No i dzięki temu projektowi doceniłem/poznałem parę piosenek, po które bym w innych okolicznościach raczej nie sięgnął, co też uznaję za mały plus.
Pisałem tutaj o byciu w kontrze do przedstawicieli województwa łódzkiego i już wyjaśniam: Art Brut po prostu kojarzy mi się z bardzo dobrym okresem mojego życia. xD Z beztroskimi czasami, z wożeniem się Golfem dwójką po okolicznych wsiach, z dziewczyną, z którą się spotykałem w 2016 roku. Z nią to nawet poszedłem na jej koncert jesienią tamtego roku - to był bardzo miły fragment bardzo miłego weekendu i nawet to, że muzycy spóźnili się jakieś trzy godziny i nagłośnienie posysało na maksa niczego tu nie zmienia. Generalnie to mam jakiegoś "farta" z ich koncertami, bo jak zagrali na jakiejś improwizowanej scenie na Offie '15 to ja poprzez stanie blisko sceny poprzedniego koncertu, nabawiłem się jakichś problemów ze słuchem i praktycznie w ogóle go nie usłyszałem.
Co zabawne, nie przepadam za późniejszymi produkcjami tego projektu - już pierwszy album studyjny potraktowałem mehnięciem, później to już sprawdzałem tylko na wyrywki, ale szału to nie robiło delikatnie ujmując. Zaraz przyjdzie tu moonloop i będzie cisnął sobie bekę, ze wrzucam zespoły, których nie lubię, ale trudno. Ja odkurzając ten mixtape wróciłem na chwilę do starych, spokojniejszych i lepszych czasów.

https://www.youtube.com/watch?v=Fh4V5j18N-8
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 29 maja 2022 19:24

Hien pisze:
29 maja 2022 19:19
Przy kolejce na 5 dni, myślę że spokojnie damy radę, to jest sporo czasu na wrzucenie numeru, przesłuchanie 6 kawałków parę razy i napisanie recenzji. Wszystko zależy od ludzi.
No jak wam tak zależy na terminach, to po prostu ustawcie sztywny termin tych pięciu dni na kolejkę i po kłopocie xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 maja 2022 19:30

Miałem wrzucać Art Brut do bestki albumów, więc w sumie fajnie, bo okaże się teraz, czy to kiedykolwiek miało sens xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 maja 2022 19:51

U mnie z czasem może wjechać jeden z samplowanych tam numerów xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 maja 2022 21:36

Jutro wrzucę swoją wrzutkę jakby co.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 maja 2022 00:58

Carbon Based Lifeforms - MOS 6581

W gimnazjum byłem zafiksowany na punkcie konceptu encyklopedii muzyki elektronicznej. Pełnej, z uwzględnieniem wszystkich nurtów, z odpowiednią ilością transparentnych przykładów i próbek. Ishkur to jest bardzo dobra zabawka, ale jak potrafi być dobry (szczególnie ten nowszy pod względem ewolucji danych gatunków i generalnie paru dobrych rozróżnień) tak zawiera w sobie wiele mankamentów. Chociażby brak wielu ciekawych tworów takich jak psybient, problematyczne jest tam wybieganie poza kanoniczne nurty muzyki klubowej w rzeczy bardziej eklektyczne.

Psybient. Pobawię się w określenie etykietki za pomocą innych - dla mnie to tak z grubsza dobrze podbite downtempo z bardzo sugestywnymi melodiami, catchy liniami basowymi i klimatem, który pozwala odpłynąć. Lubi acidowe brzmienia, arpeggia, sekwencje, nie unika wykorzystywania żeńskich (najczęściej) wokaliz. W dobie RYMa i innych tego typu miejsc mój młodzieńczy pomysł trochę mija się z celem, ale zawsze uważałem, że dla ciekawskich powinno powstac coś więcej. Coś nieskażonego edgy tekstami, beką z samego siebie czy zapoznającego się z treścią takiej witryny.

Myślałem o swoim pierwszym skojarzeniu, związku z CBL i myślę, że ten wstęp świetnie to oddaje. Po latach nabrałem do Szwedów jeszcze większego szacunku, ukoronowaniem mojej wieloletniej znajomości musi być wreszcie zawitanie na jakiegoś ichniejszego seta. Ultimae Records to stajnia znakomitych twórców, ale CBL wydają się być ich największą perłą. Do Interloper byli mistrzami, potem stali się bardziej odtwórczy. W 2003 roku to musiało być estetyczne i brzmieniowe zjawisko, które dobrze było naśladować. Coś z ich repertuaru może znaleźć się w zabawie płytowej.

Pierwszym momentem zachwytu było spotlanie z MOS 6581 właśnie. Dostatecznie mocny rytm i bogata melodyka, a do tego przyjemne tło niskotonowy. W tamtym czasie udało mi się przekonać mojego przyjaciela do CBL, m.in. za sprawą tego utworu. Przez pewien czas szukał jeszcze więcej i trafił na wielu ciekawych twórców tego typu muzyki do odpoczynku i lekkiego pobujania głową. Sam tworzył całkiem dobre rzeczy, ale gdzieś na początku 2018 roku zboczył w zupełnie inne rejony, nasza relacja też już przez zmianę środowiska była coraz gorsza.

Do dzisiaj wracam do wielu ich kawałków z nieukrywaną przyjemnością. Jest szansa, że kogoś przekonam.

Musowo wrzucam w pierwotnej wersji. Na reedycji utwory nie są już ze sobą połączone, niestety... a ja chcę uderzyć z pozycji nostalgii i pierwszego wrażenia na pełnej. Albo polubicie i będziecie chcieli sprawdzić więcej (np. następny Silent Running) albo nie, ale od tak sformatowanej płyty zacząłem i tak najbardziej lubię jej słuchać.

https://youtu.be/UtPTvyjtx3g
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 31 maja 2022 00:04

Belinda Carlisle - Circle In The Sand

https://www.youtube.com/watch?v=E0XKNefFuFM

To chyba pierwszy przebój zagranicznej muzyki pop, który świadomie polubiłem (tj. wiedziałem, co to jest, kto śpiewa, cała melodia przelatuje mi w uszach, jak myślę o tej piosence itd.) A to był chyba przełom wieków, mały byłem. Potem lubiłem bardzo słuchać piosenek piosenkarki wywodzącej się, co ciekawe, ze świata punka. Amerykańska, kalifornijska gwiazda w drugiej połowie lat 80. nagrała swoje trzy pierwsze solowe płyty (i trzy najważniejsze, bo pochodzą z nich jej największe przeboje). Przy okazji dokonała transformacji stylistycznej - jej piosenki stały się łagodniejsze, a jej stylówa też zrobiła się bardziej elegancka (choć pani nie prowadziła się dobrze). Mnie zawsze urzekała delikatna, ale zarazem żywa melodia Circle In The Sand, łooo wokalistki i , bardzo to wszystko dźwięczne, zgrabne, melodyjne, pani ma przyjemną barwę głosu. Odkrycie tego kawałka, zasłyszanego gdzieś w radiu, to było coś niesamowitego. Chyba już nie będzie ważniejszego utworu pop dla mnie. Generalnie koło roku 2000, przy słuchaniu radia przy jakichś okazjach (głównie jak tata gdzieś mnie podwoził) poznałem masę piosenek, które dziś są dla mnie absolutną klasyką i nie wyobrażam sobie, że mógłbym ich nie znać. Przebój napisali ludzie, którzy stworzyli w tamtym czasie masę przebojów, jest więc odpowiednio efektowny, wersja albumowa jest nieco wydłużona w porównaniu z singlową (odkąd ją poznałem, wolę jej słuchać). Uwielbiam mostek w tym kawałku, instrumentalna sekcja też jest boska. Something so simple, something so trivial makes me a happy man, ha ha! Do piosenki nakręcono zgrabny teledysk z mocno erotycznie kojarzącymi się kadrami Belindy (jej wyraz twarzy!) Pani już raczej mało aktywna (ma 64 lata), ale co zrobiła (czyli masę świetnych przebojów), to jej!
Aha, klip kręcił Peter Care - reżyser teledysków do Stripped, Shake The Disease i It's Called A Heart.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 31 maja 2022 00:56

Empire of the Sun - Walking on a Dream (rok wydania 2008, rok pierwszego odsłuchu 2008)

https://youtu.be/eimgRedLkkU

Wiosna roku 2008 to był dla mnie pod wieloma względami dziwny czas. Po pierwsze, kończyłem edukację państwową na szczeblu średnim, zostawiając skutecznie wiele gównianych lat za sobą, a otwierając zupełnie nowe (choć jeszcze wtedy o tym nie wiedziałem), a po drugie, za sprawą dwóch różnych pozornie niepowiązanych ze sobą ciągów zdarzeń wychodziłem ze świata stulejarstwa. Wiosna była dla mnie wówczas intensywna muzycznie - najpierw dostałem fazy na późniejsze A Flock of Seagulls, potem na pełnej wkręciła mi się (tak naprawdę po raz pierwszy w całej swej okazałości) Pretty Hate Machine NIN, potem wszedł w to wszystko debiut The Bravery, potem była (w trakcie matur) gigantyczna faza na Kejwa w całej rozpiętości jego twórczości... ale potrzebowałem jakiejś takiej muzyki, żeby mnie nosiła. I przede wszystkim nowej, bo byłem potwornie zafiksowany na starociach (nawet, jeśli wówczas te starocie miały w mojej bibliotece raptem 3 lata GÓRA). Wtedy pojawił się ON - f.ś.p. Bartini, z którym się już mocno kumplowałem, a od kilku miesięcy byłem członkiem jego zespołu (co też doprowadziło mnie w pewne miejsca kilka lat później). Przyjechał do Zgierza jakoś w czerwcu (więc już zaraz już wkrótce czternasta rocznica), i przywiózł ze sobą 3 rzeczy - słynną już księgę tekstów Azbestu (która stała się moją bazą kompozycyjną 2 miesiące naprzód), kopię Ubuntu na CD, żebym sobie jakiś przyzwoity system zainstalował, oraz inspirację. Tą inspiracją byli właśnie Empire of the Sun i ich debiut, o tytule takim samym jak wrzucany przeze mnie numer. Potrzebowałem świeżej muzy, więc kupiłem to stosunkowo szybko zwłaszcza, że tych dwóch Australijczyków robiło (robi?) electropop. W sam raz dla mnie. I to na jakim poziomie! Naprawdę, widać i czuć było w tym wszystkim srogi profesjonalizm, czy to w brzmieniu, produkcji czy kreacji scenicznej. Ci dwaj goście - Luke Steele i Nick Littlemore (zajebiste nazwisko btw) mieli już spory background muzyczny łącząc siły jako EotS. Album, który stworzyli razem był (pozostaje) w pewien sposób mocno eksperymentalny, nieco przesadzony, nieco nazbyt oczywisty, nawet słyszałem opinię, że to takie Pet Shop Boys na sterydach i bardziej "współcześnie". Przynajmniej częściowo się z tą diagnozą zgadzam. Wciąż, słuchanie tych gości, ale też oglądanie ich (wideo robi bardzo dużo w ich twórczości i tutaj inspiracja PSB momentami aż wali po ryju) to naprawdę przyjemność, o ile nie ma się nic przeciwko radiowemu graniu (bo cokolwiek, jakby się nie starali to jest wszystko mocno radio friendly). Chyba każdy singiel, jaki wydali z tego albumu (a najbardziej We Are the People, które z jakiegoś powodu dostało wśród hipsterów drugie życie 4-5 lat później) był hiciorem, wideo z dziesiątkami tysięcy wyświetleń etc., a jednak kolejny album wydali dopiero właśnie w 2013, bowiem krótko po premierze tego pierwszego obaj goście stwierdzili, że nie mogą na siebie patrzeć (zdaje się, że w pewnym momencie tylko jeden z nich był "reprezentantem oryginalnego składu" na koncertach). Potem jeszcze 3 na kolejną i od 2016 roku właściwie ich nie ma (może jakieś okazjonalne występy, ale nie śledziłem). O ile pierwszy i drugi album znam na wylot, to trzeciego nie przesłuchałem do dziś xD Hype na nich był duży, zwłaszcza na Zachodzie, ale nagle wziął i przygasł. Ten kawałek nie tyle go przywraca do życia, co raczej generuje pewne uczucie nostalgii. Dla mnie całkiem uzasadnionej - to jest dość prosty brzmieniowo love song o typowo wakacyjnym vibe, a ja akurat wchodziłem wtedy w swój pierwszy poważny związek (który był gównem, ale o tym dowiedziałem się nieco później jednak). Był Bartini i nasze plany dot. zespołu (pamiętam do dziś, jak rzeczony puszczał mi to wideo po raz pierwszy i stwierdził, że my MUSIMY BYĆ jak ci dwaj, aż mnie śmiech pobiera, jak dziś o tym pomyślę), przede mną najdłuższe wakacje życia (w trakcie których zaliczyłem 3 naprawdę świetne wyjazdy), świeżo odebrane prawo jazdy i Trabant 1.1. I fajki po 4.50! Czuł dobrze człowiek. Jednak poza tym wszystkim jakoś przekaz tego numeru do mnie trafia. Zawsze, jak pojawia się jakaś panna w mojej orbicie i coś tam się kręci lubię go sobie puszczać. Akurat w mojej obecnej sytuacji jest to średnio uzasadnione, za to czerwiec już jutro, i mam nadzieję, że aura też wkrótce ulegnie zmianie. Na Wasze ręce jeden z moich absolutnie ulubionych kawałków ever, a w tym wszystkim jeden z ulubionych EotS. Zapraszam do słuchania i roastowania ^^
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 31 maja 2022 00:59

Ja będę na pewno roastować nazywanie Linuxa przyzwoitym systemem operacyjnym. ;]
I fajki wtedy jeszcze kosztowały 4,50? Mi się wydawało, że właśnie na początku 2008 podnieśli tak te ceny xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 31 maja 2022 08:01

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup