Best of Forum
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Tym razem Melki przestrzelił z obietnicą, hy.
A mentos to jednak jest totalne bezguście xd
A mentos to jednak jest totalne bezguście xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Spoons - Arias & Symphonies
Niewielu znam kanadyjskich wykonawców, zwłaszcza tych starych: chyba tylko rockowo-symfoniczne Harmonium przychodzi mi do głowy (to by nawet można było do albumów wrzucić, piękne płyty nagrywali). Tytuł tego kawałka, trzeba przyznać, mocny, sugeruje spory dystans i sporo jajcarstwa lub przeciwnie, niezły odlot. I jest to drugie. Zaczyna się bardzo dynamiczną galopadą gitarową, potem wchodzą syntezatory i się zaczyna: no, przyznać trzeba, że niełatwa to przeprawa, mnie to trochę przypomina symfoników właśnie lub jakichś bardzo ekspansywnych metalowców. To syntezatorowe tło jest dziwne, nie wiem, czy nie przedobrzyli. Najfajniejsze w tym kawałku są te spokojniejsze momenty. Brakuje jakiejś bardziej chwytliwej melodii (a nie nawału dźwięków, które przytłaczają), myślę, że to by się nawet nieźle oglądało na żywo, te popisy instrumentalne, ale całość mocno przytłacza. Wokale też średnie i w sumie nie dziwi, że zespół tkwi w niszy. Mogło być gorzej, dynamika jest niezła, wokale ujdą (ten damski!) ale mało to charakterystyczne, trudno mi mówić (wbrew temu, co dev napisał o tematyce) o jakiejś emocjonalności, buntu w ogóle w tym nie czuć. Ujdzie, ale za dużo władowali w ten utwór. Jakoś nie chce mi się sprawdzać dyskografii.
no-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Flowermouth - jedna z moich ulubionych płyt no-man, nie dziwię się, że ten kawałek jest regularnie wybierany do czołówki dokonań zespołu. Motywy klawiszowe, jakie wchodzą na początku, są wspaniałe, wprowadzają od razu przyjazną atmosferę. Podoba mi się też ciepły wokal Bownessa, który się mocno produkuje, mimo swojej długości utwór nie przytłacza, wręcz przeciwnie, świetnie się słucha tej opowieści. Tytuł też niczego sobie... Zgadzam się z Shodanem, że wiele utworów no-man zasługuje na miejsce w bestce. Aura Angel..., baśniowa, urzekająca, właściwie trudna do opisania (pierwszy raz o nim piszę chyba, a tyle razy go słuchałem...), świetne instrumentalne momenty, w których ciągle jest coś do odkrycia, to wszystko sprawia, że utwór jest jedyny w swoim rodzaju, do słuchania generalnie (przynajmniej dla mnie) i osobno, i jako doskonały wstęp pięknej płyty. Bogate instrumentarium no-man, bogate brzmienia klawiszowe i inne sprawiają, że muzyka zespołu nabiera wielowymiarowości i po prostu sprawia mnóstwo przyjemności przy słuchaniu i wciąż pyta: zgadnij, czym cię zaskoczę następnym razem? Piękny utwór, czysta radość słuchania.
She Drew The Gun - Be Mine
I znów wchodzimy w klimaty nieco melancholijne, gdzie na tle gitary pani snuje swoją opowieść. Skojarzenie z nocnym miastem i ponurą okolicą podoba mi się, czuć coś takiego, może nawet jakiś dramat lub kryminał, gdzie zagrożenie czai się za rogiem. Tekst bym powiedział dosyć uwodzicielski, zwodniczy lub senny, rozmarzony, zależy od tego, jakby to wyśpiewać. Babka ma mocny, hipnotyzujący głos, pasuje do roli jakiejś femme fatale. Sporo w tym erotyzmu, aury jakiejś skrytej sypialni, w której za drzwiami, za które nikt nie ma wstępu, rozgrywa się cała gra. I perkusja, i klawisze dodają dramatycznego uroku, w którym nic już nie jest pewne. Nie wiem, nigdy nie zgłębiałem tematyki LGBT, queer, to co widziałem i słyszałem w moim otoczeniu raczej skutecznie mnie odstraszało od podobnych środowisk, to raczej nie moje typy, a przez to nie umiem rozpoznawać ich perspektyw, specyficzności itd. Dużo się dzieje w tym kawałku i jest on bardzo intrygujący.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Tu mamy z kolei klimaty rytmiczno-taneczne, trąbka, bit nie dają wątpliwości, że będzie się działo. Aż mi się przypomniał pewien gitarzysta, teraz jestem pewien, że jego kawałek poleci następny w naszej zabawie. Poetycki refren, jakby w wykonaniu młodego, uczuciowego, nieco filuternego chłopaka, ładnie się w to wpasowuje. Zaucha miał taki głos, że słucha się go znakomicie, to był wybitny wokalista. Jego głos, interpretacja, barwa, to wszystko tworzy wartość dodaną do nieco łobuzerskiej piosenki, Przyznać muszę, że nie przepadam za Niemenem, a winny temu Dziwny jest ten świat (ten popis wokalny jest okropny, a kolega, który lubił się wydzierać do tego, maksymalnie zniechęcał do jego twórczości. Ale mam poczucie, że powinienem do niego wrócić, Chociaż tu refren w jego wykonaniu jest wybitnie pretensjonalny). Ewa Bem śpiewa ten refren, jakby "sprzedaż wiatrowi" była koniecznością, ale nie zamierzała się w ogóle podporządkować. Interpretacja kobiety zdecydowanej, pewnej siebie, która chce iść swoją drogą. Lekka, rytmiczna (ten rytm!), przyjemna piosenka, zaskakująca, ale fajna wrzutka.
Autechre - Piezo
Autechre kilkakrotnie słuchałem (w tym ostatnich nagrań jak Sign), ale nigdy w to totalnie nie wsiąkłem. Odkąd jednak ich poznałem, to mam dużo sympatii, bo goście tworzą rzeczy bardzo ciekawe, wielowymiarowe, do wielu odsłuchów, niebanalne. Tu mógłbym powtórzyć to, co pisałem ostatnio Strippedowi, podziwiam taki zapał do penetrowania konkretnych gatunków, scen, muzyki i kontekstów, ja to jednak potrafię tylko w ograniczonym stopniu. Ciekawe jest to brzmienie, kojarzy mi się z jakimś szalejącym komputerem, jeszcze ten dynamiczny rytm w tle, jak jakaś szalona gra, która jakimś trafem wydostała się ze środowiska kompa do rzeczywistości. To jest grupa, która może tworzyć ciekawe, zaskakujące pomysłowością instrumentale, a nie Depeche Mode
. W sumie to z upływem czasu wydaje się nieco monotonne, więc te spowolnienia, wycofanie tego bitu i wyjście na pierwszy plan lanego tła jest dobrym pomysłem (nie wiem, kojarzy mi się to tło z szklaną taflą), który urozmaica kawałek i dodaje mu siły wyrazu. Same dobre wrzuty.
White Town - Your Woman
Motyw od razu rozpoznaję, choć nie znałem za bardzo ani ciągu dalszego, ani, tym bardziej, jak to się nazywa i kto śpiewa. Tytuł wyśpiewany w sposób strasznie przymulony, w ogóle wokal jest nieco niewyraźny, ale w zwrotkach nie jest to wadą. Czuć w tym faktycznie brzmienie czegoś starszego i przerobionego, kawałek pewnie świetnie się nadaje na parkiet, ale pewnie tego nie sprawdzę
. Bit jest dobry, fajnie to brzmi. Dobre to jest, prosta, chwytliwa, budząca sympatyczne skojarzenia, nawet jakieś bardziej poruszające emocje piosenka. To może zacząć lecieć w głowie samo bez ostrzeżenia.
Bardzo dobra kolejka. Nawet podium trudno wybrać. W zasadzie to tylko pierwsza propozycja odstaje.
Szkoda, że wokal Barta sprawił, że kawałek nie przypadł wam do gustu, to nie są do końca moje klimaty, przyznaję, daję mu duże fory za energię wykonania. W następnej rundzie wrzucę coś, co nieco przypominać będzie propozycję Gołego.
askudny tryb życia ostatnio prowadzę
.
Niewielu znam kanadyjskich wykonawców, zwłaszcza tych starych: chyba tylko rockowo-symfoniczne Harmonium przychodzi mi do głowy (to by nawet można było do albumów wrzucić, piękne płyty nagrywali). Tytuł tego kawałka, trzeba przyznać, mocny, sugeruje spory dystans i sporo jajcarstwa lub przeciwnie, niezły odlot. I jest to drugie. Zaczyna się bardzo dynamiczną galopadą gitarową, potem wchodzą syntezatory i się zaczyna: no, przyznać trzeba, że niełatwa to przeprawa, mnie to trochę przypomina symfoników właśnie lub jakichś bardzo ekspansywnych metalowców. To syntezatorowe tło jest dziwne, nie wiem, czy nie przedobrzyli. Najfajniejsze w tym kawałku są te spokojniejsze momenty. Brakuje jakiejś bardziej chwytliwej melodii (a nie nawału dźwięków, które przytłaczają), myślę, że to by się nawet nieźle oglądało na żywo, te popisy instrumentalne, ale całość mocno przytłacza. Wokale też średnie i w sumie nie dziwi, że zespół tkwi w niszy. Mogło być gorzej, dynamika jest niezła, wokale ujdą (ten damski!) ale mało to charakterystyczne, trudno mi mówić (wbrew temu, co dev napisał o tematyce) o jakiejś emocjonalności, buntu w ogóle w tym nie czuć. Ujdzie, ale za dużo władowali w ten utwór. Jakoś nie chce mi się sprawdzać dyskografii.
no-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Flowermouth - jedna z moich ulubionych płyt no-man, nie dziwię się, że ten kawałek jest regularnie wybierany do czołówki dokonań zespołu. Motywy klawiszowe, jakie wchodzą na początku, są wspaniałe, wprowadzają od razu przyjazną atmosferę. Podoba mi się też ciepły wokal Bownessa, który się mocno produkuje, mimo swojej długości utwór nie przytłacza, wręcz przeciwnie, świetnie się słucha tej opowieści. Tytuł też niczego sobie... Zgadzam się z Shodanem, że wiele utworów no-man zasługuje na miejsce w bestce. Aura Angel..., baśniowa, urzekająca, właściwie trudna do opisania (pierwszy raz o nim piszę chyba, a tyle razy go słuchałem...), świetne instrumentalne momenty, w których ciągle jest coś do odkrycia, to wszystko sprawia, że utwór jest jedyny w swoim rodzaju, do słuchania generalnie (przynajmniej dla mnie) i osobno, i jako doskonały wstęp pięknej płyty. Bogate instrumentarium no-man, bogate brzmienia klawiszowe i inne sprawiają, że muzyka zespołu nabiera wielowymiarowości i po prostu sprawia mnóstwo przyjemności przy słuchaniu i wciąż pyta: zgadnij, czym cię zaskoczę następnym razem? Piękny utwór, czysta radość słuchania.
She Drew The Gun - Be Mine
I znów wchodzimy w klimaty nieco melancholijne, gdzie na tle gitary pani snuje swoją opowieść. Skojarzenie z nocnym miastem i ponurą okolicą podoba mi się, czuć coś takiego, może nawet jakiś dramat lub kryminał, gdzie zagrożenie czai się za rogiem. Tekst bym powiedział dosyć uwodzicielski, zwodniczy lub senny, rozmarzony, zależy od tego, jakby to wyśpiewać. Babka ma mocny, hipnotyzujący głos, pasuje do roli jakiejś femme fatale. Sporo w tym erotyzmu, aury jakiejś skrytej sypialni, w której za drzwiami, za które nikt nie ma wstępu, rozgrywa się cała gra. I perkusja, i klawisze dodają dramatycznego uroku, w którym nic już nie jest pewne. Nie wiem, nigdy nie zgłębiałem tematyki LGBT, queer, to co widziałem i słyszałem w moim otoczeniu raczej skutecznie mnie odstraszało od podobnych środowisk, to raczej nie moje typy, a przez to nie umiem rozpoznawać ich perspektyw, specyficzności itd. Dużo się dzieje w tym kawałku i jest on bardzo intrygujący.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Tu mamy z kolei klimaty rytmiczno-taneczne, trąbka, bit nie dają wątpliwości, że będzie się działo. Aż mi się przypomniał pewien gitarzysta, teraz jestem pewien, że jego kawałek poleci następny w naszej zabawie. Poetycki refren, jakby w wykonaniu młodego, uczuciowego, nieco filuternego chłopaka, ładnie się w to wpasowuje. Zaucha miał taki głos, że słucha się go znakomicie, to był wybitny wokalista. Jego głos, interpretacja, barwa, to wszystko tworzy wartość dodaną do nieco łobuzerskiej piosenki, Przyznać muszę, że nie przepadam za Niemenem, a winny temu Dziwny jest ten świat (ten popis wokalny jest okropny, a kolega, który lubił się wydzierać do tego, maksymalnie zniechęcał do jego twórczości. Ale mam poczucie, że powinienem do niego wrócić, Chociaż tu refren w jego wykonaniu jest wybitnie pretensjonalny). Ewa Bem śpiewa ten refren, jakby "sprzedaż wiatrowi" była koniecznością, ale nie zamierzała się w ogóle podporządkować. Interpretacja kobiety zdecydowanej, pewnej siebie, która chce iść swoją drogą. Lekka, rytmiczna (ten rytm!), przyjemna piosenka, zaskakująca, ale fajna wrzutka.
Autechre - Piezo
Autechre kilkakrotnie słuchałem (w tym ostatnich nagrań jak Sign), ale nigdy w to totalnie nie wsiąkłem. Odkąd jednak ich poznałem, to mam dużo sympatii, bo goście tworzą rzeczy bardzo ciekawe, wielowymiarowe, do wielu odsłuchów, niebanalne. Tu mógłbym powtórzyć to, co pisałem ostatnio Strippedowi, podziwiam taki zapał do penetrowania konkretnych gatunków, scen, muzyki i kontekstów, ja to jednak potrafię tylko w ograniczonym stopniu. Ciekawe jest to brzmienie, kojarzy mi się z jakimś szalejącym komputerem, jeszcze ten dynamiczny rytm w tle, jak jakaś szalona gra, która jakimś trafem wydostała się ze środowiska kompa do rzeczywistości. To jest grupa, która może tworzyć ciekawe, zaskakujące pomysłowością instrumentale, a nie Depeche Mode
White Town - Your Woman
Motyw od razu rozpoznaję, choć nie znałem za bardzo ani ciągu dalszego, ani, tym bardziej, jak to się nazywa i kto śpiewa. Tytuł wyśpiewany w sposób strasznie przymulony, w ogóle wokal jest nieco niewyraźny, ale w zwrotkach nie jest to wadą. Czuć w tym faktycznie brzmienie czegoś starszego i przerobionego, kawałek pewnie świetnie się nadaje na parkiet, ale pewnie tego nie sprawdzę
Bardzo dobra kolejka. Nawet podium trudno wybrać. W zasadzie to tylko pierwsza propozycja odstaje.
Szkoda, że wokal Barta sprawił, że kawałek nie przypadł wam do gustu, to nie są do końca moje klimaty, przyznaję, daję mu duże fory za energię wykonania. W następnej rundzie wrzucę coś, co nieco przypominać będzie propozycję Gołego.
askudny tryb życia ostatnio prowadzę
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Może paskudny ale dałeś radę smyku! Zaskoczka przed 3 w nocy, pięknie to zobaczyć na żywo kiedy nie mogę spać bo dzieciak mnie obudził a teraz sam smacznie chrapie xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Największy rapgracz forum oszukany, kolejka potężnych wstrząsów
Do południa pewnie będę się regenerował, dlatego szybkie nocne podsumowanie przed fazą "muzyka do spania". Bardzo spodobały mi się te opinie, w tym przypadku faktycznie zaskoczony żem jest. Autechre to poważna firma, ale i tak nie powiedziałbym na dzień dobry, że tutaj ktoś ich z ręką na sercu wcześniej słuchał nawet przypadkowo. Trudno było coś wybrać, bo nie ma etapu w ich twórczości, w którym wyraźnie obniżyli loty. Mówię to szczerze, pamiętając trudy przebijania się przez NTSy. Najlepiej chodzą jednak klasyczne rzeczy, a i ta historia z Piezo jest znacząca, więc nie mogło być inaczej. Z drugiej strony idealnie pasuje i teraz, w kontekście mojego małego zafiksowania na punkcie ambientu. Choć i tak lubię ich równie mocno za te rytmiczne dziwolągi. Teraz można się zawijać
Do południa pewnie będę się regenerował, dlatego szybkie nocne podsumowanie przed fazą "muzyka do spania". Bardzo spodobały mi się te opinie, w tym przypadku faktycznie zaskoczony żem jest. Autechre to poważna firma, ale i tak nie powiedziałbym na dzień dobry, że tutaj ktoś ich z ręką na sercu wcześniej słuchał nawet przypadkowo. Trudno było coś wybrać, bo nie ma etapu w ich twórczości, w którym wyraźnie obniżyli loty. Mówię to szczerze, pamiętając trudy przebijania się przez NTSy. Najlepiej chodzą jednak klasyczne rzeczy, a i ta historia z Piezo jest znacząca, więc nie mogło być inaczej. Z drugiej strony idealnie pasuje i teraz, w kontekście mojego małego zafiksowania na punkcie ambientu. Choć i tak lubię ich równie mocno za te rytmiczne dziwolągi. Teraz można się zawijać
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Prawda o Tobie, owszem 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Śmiechłem trochę i tyle.
Ejtisy łoooo ejtisy super, duchologia oooo dawać duchologię, ale Zaucha to już wali naftaliną xD ok czaję że nic co brzmi jak z lat 70 i nie jest progiem nie znajdzie u Ciebie uznania
musi trącić myszką ale nie waniać kapciem xd
Ejtisy łoooo ejtisy super, duchologia oooo dawać duchologię, ale Zaucha to już wali naftaliną xD ok czaję że nic co brzmi jak z lat 70 i nie jest progiem nie znajdzie u Ciebie uznania
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Podsumowanko - bardzo dobra kolejka znowu. Widać, że każdy się w końcówce tej fazy spręża jak może.
Co do No-man - Murzyna odstrasza wokal Bownessa. No tak bywa. Mnie on niewiarygodnie mocno rajcuje, ale Hien kiedyś pisał, że są ludzie, którzy nie lubią No-man, bo nie są w stanie zaakceptować wokalu Tima. I stripped niewątpliwie do nich należy. Ja to rozumiem, bo mnie też niepasujący wokal potrafi skutecznie odstraszyć.
Dragon za to pisze "Od początku do końca ta sama energia, nieznośna przewidywalność". Dziwny zarzut i dziwnie brzmi w ustach kogoś, kto sam głównie właśnie takiego typu utwory wrzuca. A nawet całe płyty (GAS i odkurzana przez kilkadziesiąt minut woda w lesie).
Co do No-man - Murzyna odstrasza wokal Bownessa. No tak bywa. Mnie on niewiarygodnie mocno rajcuje, ale Hien kiedyś pisał, że są ludzie, którzy nie lubią No-man, bo nie są w stanie zaakceptować wokalu Tima. I stripped niewątpliwie do nich należy. Ja to rozumiem, bo mnie też niepasujący wokal potrafi skutecznie odstraszyć.
Dragon za to pisze "Od początku do końca ta sama energia, nieznośna przewidywalność". Dziwny zarzut i dziwnie brzmi w ustach kogoś, kto sam głównie właśnie takiego typu utwory wrzuca. A nawet całe płyty (GAS i odkurzana przez kilkadziesiąt minut woda w lesie).
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No ale tego że bedziesz słuchał wody odkurzanej w lesie to jednak byś nie przewidział, więc chyba nie do końca xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
U zauchy nie ma aorowego brzmienia i tandetnych chórków, tylko gala muzyki rozrywkowej PRL xd nic nie poradzę na to że takie klimaty to dla mnie prawie zawsze hit or missstripped pisze:22 cze 2022 07:04Śmiechłem trochę i tyle.
Ejtisy łoooo ejtisy super, duchologia oooo dawać duchologię, ale Zaucha to już wali naftaliną xD ok czaję że nic co brzmi jak z lat 70 i nie jest progiem nie znajdzie u Ciebie uznaniamusi trącić myszką ale nie waniać kapciem xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja to tylko bym chciał podziękować za szybką kolejkę, znacznie szybszą niż prosiłem, więc żeby nie było, że tyran zarządził rundy w dwa dni. Zostały trzy utwory tej 25.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie ma sprawy dyktatorku.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
No-man raczej nie jest muzyką tła, trochę inaczej powinno działać niż ambient, a i ten sposób trudno tego słuchać. Shodan, wrzuć BC i będzie dobrze xd
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Zróbmy następną w dwadzieścia minutHien pisze:22 cze 2022 08:54Ja to tylko bym chciał podziękować za szybką kolejkę, znacznie szybszą niż prosiłem, więc żeby nie było, że tyran zarządził rundy w dwa dni. Zostały trzy utwory tej 25.
Chodzi o to że dragon wrzuci kawałek który będzie trwał trzy razy dłużej
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Black Celebration?
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jak coś to chyba możemy lecieć dalej. Dev nie wiem czy ma dziś dzień na czytanie hejtów na swój numer, myślę że nawet na trolling Metnosa się nie nabierze.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Srolling
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Triggered
Inb4 Sriggered
Inb4 Sriggered
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
GET BACK TO WORK SLAVES! *odgłos_bicza.wav*
.
.
.
Utrzymajmy to piękne tempo ku czci naszego szanownego przewodnika.
Ekhm.
Zajebiście się cieszę że jesteśmy w końcu na tym etapie
Czas na finalne odliczanie Panowie, wchodzimy na podium i zaczynamy przegląd mojego osobistego top3 ulubionych utworów.
Electrik Funk - On A Journey (I Sing The Funk Electric)
(1982)
On A Journey to utwór który poznałem (oczywiście) dzięki GTA, mianowicie znalazł się on w GTA4 i wylądował na oficjalnym soundtracku. W tamtym czasie Rockstar Games zmieniło podejście do wydawania soundtracków, tym razem do limitowanej edycji gry dorzucali płytę z kompilacją The Music of GTA IV z pojedynczymi wybranymi numerami z różnych stacji radiowych, reszta soundtracku była do zakupienia później w formie mp3 na stronie Amazon. Wspomnianą składankę zassałem z neta i wgryzałem się w soundtrack (a przynajmniej jego próbkę) przed odkryciem gry, wspomniane On A Journey to utwór disco a konkretniej post-disco lub electro disco, bo mający bardziej futurystyczne, elektroniczne brzmienie a tematycznie mamy tu podróż przez kosmos jako metaforę dla cielesnego zbliżenia dwóch osób. Podobają mi się synthy w tym numerze, bit jest jednostajny jak to disco ale taki ma być a okazjonalnie przełamują go żywe perkusyjne werble, niby jest to numer taneczny ale działa mi bardziej chyba na wyobraźnię niż na nogi, choć ten groove też jest niczego sobie. To jest taki rodzaj muzyki tanecznej jaki lubię, długie kawałki które jednocześnie zabierają umysł w podróż, a może wprawiają w trans (to samo się ma z poprzednio wrzucanym deep housowym Can You Feel It i jazz-funkowym Expansions). No i jest to fajny wycinek z okresu transformacji muzyki klubowej z epoki disco ku muzyce house, ten czas końca lat 70. i wczesnych lat 80. to chyba mój ulubiony okres w muzyce tanecznej, dużo było takich perełek wtedy a ja takie znaleziska po prostu uwielbiam. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego jak uprzedzić że do końca bestki pozostanę już w moim prywatnym muzeum disco.
https://youtu.be/C8mfZfJJSHg
.
.
.
Utrzymajmy to piękne tempo ku czci naszego szanownego przewodnika.
Ekhm.
Zajebiście się cieszę że jesteśmy w końcu na tym etapie
Czas na finalne odliczanie Panowie, wchodzimy na podium i zaczynamy przegląd mojego osobistego top3 ulubionych utworów.
Electrik Funk - On A Journey (I Sing The Funk Electric)
(1982)
On A Journey to utwór który poznałem (oczywiście) dzięki GTA, mianowicie znalazł się on w GTA4 i wylądował na oficjalnym soundtracku. W tamtym czasie Rockstar Games zmieniło podejście do wydawania soundtracków, tym razem do limitowanej edycji gry dorzucali płytę z kompilacją The Music of GTA IV z pojedynczymi wybranymi numerami z różnych stacji radiowych, reszta soundtracku była do zakupienia później w formie mp3 na stronie Amazon. Wspomnianą składankę zassałem z neta i wgryzałem się w soundtrack (a przynajmniej jego próbkę) przed odkryciem gry, wspomniane On A Journey to utwór disco a konkretniej post-disco lub electro disco, bo mający bardziej futurystyczne, elektroniczne brzmienie a tematycznie mamy tu podróż przez kosmos jako metaforę dla cielesnego zbliżenia dwóch osób. Podobają mi się synthy w tym numerze, bit jest jednostajny jak to disco ale taki ma być a okazjonalnie przełamują go żywe perkusyjne werble, niby jest to numer taneczny ale działa mi bardziej chyba na wyobraźnię niż na nogi, choć ten groove też jest niczego sobie. To jest taki rodzaj muzyki tanecznej jaki lubię, długie kawałki które jednocześnie zabierają umysł w podróż, a może wprawiają w trans (to samo się ma z poprzednio wrzucanym deep housowym Can You Feel It i jazz-funkowym Expansions). No i jest to fajny wycinek z okresu transformacji muzyki klubowej z epoki disco ku muzyce house, ten czas końca lat 70. i wczesnych lat 80. to chyba mój ulubiony okres w muzyce tanecznej, dużo było takich perełek wtedy a ja takie znaleziska po prostu uwielbiam. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego jak uprzedzić że do końca bestki pozostanę już w moim prywatnym muzeum disco.
https://youtu.be/C8mfZfJJSHg
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup