Best of Forum (Edycja albumowa)

Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 07 lip 2022 13:23

Ozric Tentacles - Erpland

Scenka z życia: uczę się do egzaminów. To musi być styczeń 2014, sesja zimowa. Mam przy tym przez pół dnia założone słuchawki. Wtedy potrafiłem coś konstruktywnego robić przy muzyce, dziś wychodzi mi to znacznie gorzej. Leci głównie muzyka amerykańskiego zespołu psychodelicznego/rockowego/elektronicznego/transowego/co tam jeszcze wymyślicie, to na pewno elementy tego też będą - tylko nie ma wokali. Muzyka jest całkowicie instrumentalna. Odkryłem ten zespół z jakiegoś forum nieco wcześniej. Jestem absolutnie zafascynowany, fantastyczne brzmienie, ogromna energia wykonania i niesamowity potencjał pod słuchanie do pracy nad czymś. Leci jeden album za drugim, po zawsze nowoczesnym brzmieniu można mniej więcej poznać, że zmieniają się albumy, zmieniają się czasy, muzyka jest generalnie podobna: motoryczny rytm, masa elektroniki, wiele ozdobników w rodzaju śpiewu ptaków czy szumu płynącej wody, a utwory płynnie przechodzą jeden w drugi. Raczej nie są te płyty równe, są takie kawałki, które przelatują raczej bez większej uwagi. Generalnie prawie nigdy nie zapamiętuję tytułów utworów (może poza Mysticum Arabicola). Erplanda wrzucam, bo z nim się chyba najbardziej zżyłem. Wspomniany kawałek to chyba najlepszy fragment tego longpleja, początek i końcówka też są mocarne. Generalnie nastawcie się na muzykę skoncentrowaną wokół rytmu, wszystko inne jest obudową dookoła tego rytmu. To jest taka muzyka, że trudno ją opisać, ale jak już załapiecie, o co chodzi, to albo będzie się wam podobać, albo odrzucicie, duża szansa na to, że tu będzie jedna ze skrajności: tak/nie, nic pomiędzy. Mnie się bardzo podoba. Masę motywów muszą mieć i przetwarzać ciągle, bo to wszystko bardzo podobne, ale jednak nie takie samo. Co jeszcze zwraca uwagę to charakterystyczne, baśniowe okładki płyt. Częstujcie się!
Aha, tamta sesja bardzo dobrze mi poszła, a Ozric Tentacles od czasu do czasu bardzo chętnie, nierzadko z fascynacją (ale muzyką, a nie szalonym stylem życia muzyków) słucham.

https://www.youtube.com/playlist?list=O ... wbOUzcQoBI
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 lip 2022 16:02

Zanim wrzucę jakieś gówno parę słów podsumowania, po półtora miesiąca wypadałoby to już zamknąć xD

Rapowe wrzutki bardzo przyzwoite, ale chyba wyżej stawiam dzisiaj ten lewacko-progresywno-ekologiczno-antyimperialistyczny wybór nawijek. Choć jest dość monotonny jako całość, jednak jak się skupiam na konkretnych numerach to lepiej o nich myślę, bo Gang Starr jest spoko, ale bardziej o niczym. Żeby nie było - Moment of Truth na pewno ma lepsze aranże i lepiej się do niego wraca punktowo, pod wpływem pobrzmiewającego w głowie motywu (You Know My Steez w tej chwili np). Signs of Life to jest jakaś pomyłka. Zuzanna Zundfor... nie wracałem od tamtej pory poza pojedynczymi odsłuchami tego, co doceniłem w swoich wrażeniach. Myślę o tej płycie pozytywnie. Wrzutka Melkiego wygrywa zdecydowanie i bezdyskusyjnie. Obudziła w mojej głowie głęboko zakopane wspomnienia, a do tego to naprawdę przyjazny popik. Kate Bush z kolei to taka muzyka, na którą mam ochotę bardzo rzadko, ale doceniam. I to by było na tyle, jak to mawiano w pewnym kabarecie
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 07 lip 2022 16:10

To teraz dawaj to g, już trzymam rękę na spłuczce xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 lip 2022 16:16

Prawdziwym zaskoczeniem będzie moment, w którym któraś moja wrzutka tobie podpasuje xD

Potrzebuję chwili na opis, ale dzisiaj się pojawi.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 07 lip 2022 16:18

Zaskoczenie jest zawsze gdy cokolwiek mi podpasuje xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 lip 2022 16:20

Otóż to panie. :D
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 lip 2022 16:23

Też prawda, bo sam w połowie recenzji męczę bułę, więc jeszcze druga taka osoba... zacznę sobie wypisywać jakieś fragmenty i będę strzelał czy one się pojawiają w recenzjach xd
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 lip 2022 16:59

Cud, że Mudżynowi chociaż jego własna muzyka się trochę podoba. :P
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 lip 2022 18:01

Long Fin Killie - Houdini (1995)

Najlepsze są poszukiwania na ślepo. Masz w głowie co najwyżej czyjeś niejasne rekomendacje albo wybierasz specyficzny gatunek, może wyraźnie określone motywy liryczne do tego i jazda. Wtedy pomoże tylko słuchanie bez uprzedzeń, którego po takich wybrykach i zaskoczeniach można się wręcz nauczyć. Houdini podpasowało idealnie w momencie moich najpoważniejszych przemian w liceum. Przyszło więcej zrozumienia dla świata, dla odmienności, świat dookoła zaczął mnie ciekawić, a nie odstraszać. Zacząłem szukać dla siebie konkretnego miejsca. Za sprawą teatru queer i kamp przestały być czymś zupełnie obcym rodem z filmików prawicowych dziadków nagrywających w piwnicach. Dzisiaj to istotna część mojego środowiska pod względem zainteresowań, znajomości.

Pierwszy był The Lamberton Lamplighter, którzy początkowo zaskoczył mnie taką historią w tekście, w którym wreszcie nie było zbędnych oporów i obchodzenia pewnych zmysłowych spraw w infantylny sposób. Potrafi być bezpośrednio, a jednocześnie poetycko w taki dobry, satysfakcjonujący sposób. Spokojne zwrotki kontrastują z ostrzejszym pazurkiem. Z czasem coraz bardziej wsiąkałem w tę płytę. Lubię te gitarowe wybuchy, wariacje i drobiazgi rytmiczne, wykręcone skrzypcowe partie z jednej strony, a z drugiej zaskakująco kojący wokal, sennie rockowe fragmenty. Takie najistotniejsze punkty dla mnie to np. drugie How I Blew it with Houdini, dość ilustracyjna opowiadanka. Wyraziste są te krótsze strzały, pozornie przepływające Hollywood Gem i ekspresyjne Heads of Dead Surfers. O Lamberton Lamplighter już mówiłem. Całość świetnie wieńczy Unconscious Gangs of Men, szczególnie interlude po przerwie. Nie sądzę przy tym, że warto tutaj cokolwiek lekceważyć. To jest taki rock, na jaki mam najczęściej ochotę, poza klasyką czy rzeczami, które w dzieciństwie przeżarły mi czaszkę i są nie do wygonienia z umysłu. O samym zespole nie mam zbyt wiele do powiedzenia. LFK to wydarzenie najtisów. Po Houdini nagrali jeszcze dwie, każda kolejna była troszkę gorsza od poprzedniej, ale na obu znajdują się też ciekawe numery.

Wybór płytowy będzie miał miejscami wiele wspólnego z wrzutkami solo, ale o całych płytach myślę zupełnie inaczej, dla znalezienia się w takiej topce potrzeba spełnić zupełnie inne kryteria. Liczę na faktyczne zaskoczenia, ale jak najbardziej pozytywne. Zapraszam do tego dość specyficznego queerlandu i strumienia emocji.

https://www.youtube.com/playlist?list=O ... TSjtpr0erY
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 lip 2022 20:09

Birdy – Young Heart

Mamy lipiec, siedzę na urlopie. Jutro wylatuję na wakacje. Większość z Was też pewnie będzie urlopować. A nawet jeżeli nie, to pogoda jest na tyle letnia, że nie sposób nie poczuć lata. Więc tak sobie myślę, że wypadałoby wrzucić jakąś lekką i letnią płytę (bo komu w środku lipca chciałoby się słuchać np. Recoil?). I myślę, że płyta panny Birdy to chyba najlżejsza i najbardziej letnia płyta, jaką byłem w stanie wygrzebać z zasobów mojego dysku, a która zasługuje jednocześnie na obecność w moim top albumów.
Jasmine Lucilla Elizabeth Jennifer van den Bogaerde ukrywająca się pod pseudonimem Birdy, to 26-letnia brytyjska piosenkarka, która ma szkockie, angielskie, belgijskie oraz holenderskie korzenie.
Last.fm mi podpowiada, że poznałem Birdy w grudniu 2019r. Był to jeden ze strzałów zupełnie przypadkowych. I to nie było tak, że od razu mnie poraziło. Spodobał mi się bardzo cover utworu White Winter pochodzący z jej debiutanckiej płyty Birdy z 2011r. w całości składającej się z coverów właśnie. Zassałem jeszcze dwie kolejne jej płyty, trochę posłuchałem w 2020 i właściwie o niej zapomniałem. W 2021 scrobbli było bardzo niewiele. No ale w styczniu tego roku spadła na mnie prawdziwa bomba atomowa w postaci prezentowanego już przeze mnie utworu Voyager, jak i całej płyty Young Heart. Dotychczasowe płyty Birdy były całkiem dobre, każda miała jakieś fajne utwory, ale jednak brakowało im czegoś, żeby mnie wciągnąć na dobre. Najnowszy album ma wszystko, czego mi potrzeba do szczęścia. Trochę potrzebowałem przesłuchów, żeby chwyciło na dobre, ale jak już chwyciło, to z miejsca album wskoczył do mojego ścisłego topu.
Muzyka zawarta na Young Heart opisywana jest jako pop lub indie-pop. Jest to zestaw 16 utworów (w tym króciutkie intro i interlude). Album jest w mojej ocenie lekki i przyjemny, co oczywiście nie oznacza prostacki. Kompozycje są naprawdę bardzo dobre i pięknie zaaranżowane. Dominują tutaj klasyczne instrumenty jak akustyczna gitara i pianino. Birdy zresztą gra na jednym i drugim. Pisze też teksty i komponuje. Możliwe, że nie jest to płyta dla każdego. Ale jak ktoś lubi w letni wieczór usiąść sobie w spokoju, najlepiej gdzieś na łonie natury i odprężyć się słuchając nastrojowych i pachnących słońcem piosenek, to powinien być zadowolony. Nastrojowych nie znaczy wcale samych ballad. Po prostu muzyka zawarta na albumie jest dosyć spokojna i zupełnie nieinwazyjna. Bez jakichś fajerwerków i wstrząsów. To po prostu dla mnie piękna i bardzo spójna płyta, idealna na letnią porę roku. Jak nie odstraszyła Was ostatnia płyta Susanne Sundfor, to tu też nie powinno być źle.
Nie napisałem jeszcze o moich ulubionych utworach. To wspomniany już wcześniej Voyager, a także Surrender, River Song, Lighthouse i przepiękne wręcz Little Blue. Ale tak naprawdę nie ma dla mnie na tej płycie choćby jednego słabszego momentu. Kupuję ją od początku do końca. No i sama Birdy jako wokalistka bardzo mi odpowiada. Jej głos jest charakterystyczny, ma swoje maniery wokalne, ale bardzo je lubię
Życzę Wam, żebyście po prostu miło spędzili przy Young Heart czas.

https://www.youtube.com/watch?v=mVjC_kP ... En&index=1
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 lip 2022 16:59

No dobra, wszystkie Wasze albumy, które się ukazały już pościągałem i teraz mogę jechać na wczasy. Będzie co słuchać. :D
Zresztą album Mudżyna już przesłuchałem. Nic jeszcze nie zdradzę, ale powiem tylko, że damskie wokale oczywiście rewelacyjne.
Ja to jednak zdecydowanie lubię damskie głosy. :)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 lip 2022 17:01

Jak dobrze że NIC nie zdradziłeś, ufff, bałem się że napiszesz post jak Melki ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 08 lip 2022 17:19

Czyli jaki?
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 lip 2022 17:22

Nic nie zdradzający post zdradzający esencję recenzji xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lip 2022 17:40

Ja też już jestem po jednym odsłuchu mudżynowej płytki. Jednocześnie już wstępnie się zabiorę za Fishmans, jutro wybieram się do Warszawy (raczej nie będę miał tyle czasu na odsłuchy dla siebie) i wolę być do przodu już zawczasu.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 lip 2022 17:45

No ja jutro w samolocie będę miał 5 godzin czasu na słuchanie. :D
I tak myślę cały czas, jak tu się dobrać do tego Fishmans i tych wokali? Hien zadał mi nie lada wyzwanie na urlop. ;)
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lip 2022 17:51

Dragon pisze:
08 lip 2022 17:40
Ja też już jestem po jednym odsłuchu mudżynowej płytki. Jednocześnie już wstępnie się zabiorę za Fishmans, jutro wybieram się do Warszawy (raczej nie będę miał tyle czasu na odsłuchy dla siebie) i wolę być do przodu już zawczasu.
Ja też jutro jadę do Warszawy. Przypadeg? Nie sondze....
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lip 2022 17:52

Nie ma przypadków są tylko znaki
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 lip 2022 17:56

No i ja w sumie będę jutro też w Warszawie. Tylu forumowiczów na raz to tam chyba nie było od czasu ostatniego koncertu DM. ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lip 2022 20:13

Co Wy z tą Warszawą? Jakiś zlot ludzi jeżdżących do gównianych miast się tam odbywa?
Jeszcze rozumiem dzisiaj, bo gra Coldplay, ale jutro?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn