Best of Forum (Edycja albumowa)

Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 sie 2022 22:09

Z tymi wpisami o pogodzie trzeba uważać, bo ostatnio mocno zmienną jest. Dzisiaj rano w okolicach Wałbrzycha 9-10 stopni ;)

Birdy - Young Heart

Voyager przypadł mi do gustu, więc nie krzywiłem się zbytnio na przygodę z całą Young Heart. Konkretne odsłuchy mocno się rozciągnęły w czasie, ale dzięki temu wiele pierwszych lepszych przemyśleń wyparowało lub ewoluowało w coś bardziej kształtnego i sensownego. Początkowo ilość utworów najbardziej mi przeszkadzała i to dalej traktuję jako pewien mankament. Miejscami klimat zmienia się dość znacząco, ale jest parę zapychaczy. Na tej płycie wyróżniłbym trzy typy kawałków. Są fillerki, zazwyczaj (ale nie zawsze) to te minimalistyczne kawałki. Druga kategoria to rzeczy najbardziej wyraziste, najbogatsze aranżacyjnie, poważne punkty zaczepienia, do których można spokojnie wracać w izolacji od reszty. Zostają jeszcze te, które podtrzymują dobry klimat tych najmocniejszych, są bardziej rozmyte i do nich będę wracał, kiedy najdzie mnie ochota na dłuższy kontakt z płytą, ale bez zabierania się za całość.

W przeciwieństwie do Moments of Truth całość nie jest aż tak długa, a utwory nie są aż tak podobne do siebie. Muzykę Birdy odbieram równie pozytywnie jak Heartstrings, tyle że tam zmieściły się same konkrety - tutaj są przestoje. Poza nimi było naprawdę przyjemnie. Nie jest aż tak dobrze jak u Fiszmansów, ale siłą rzeczy będę wracał częściej, bo to znacznie lżejsza, łatwiej przyswajalna muzyka. Jesień nadejdzie, pewnie obok Meli Koteluk, Lany, sporych fragmentów płyt Radiohead pojawi się to, co tutaj najbardziej mi podeszło. Do połowy płyty lepiej się słucha całości, potem robi się coraz wyraźniejszy podział na dobre strzały i rzeczy przepływające przez uszy. Young Heart niby jest ostatni, ale spokojnie mógłby się zamienić miejscami z niektórymi numerami i większej różnicy by nie było. Shodan przyzwyczaił nas do wrzucania śpiewających kobiet i w tej kategorii Jasmine Lucilla Elizabeth Jennifer van den Bogaerde u mnie zajmuje pierwsze miejsce.

W trakcie ostatniego odsłuchu zapisywałem sobie te najlepsze momenty, do których chcę wracać. Dobre flow Voyagera podtrzymują Loneliness i Surrender. Potem było najmniej ciekawie, po najgorszym Nobody Knows Me Like You Do idzie znowu przyjemny River Song. Najlepiej zadziałało na mnie Deepest Lonely, jest hipnotycznie przez te wokale w tle, rytm jakby bujający i w tej chatce w lesie robi się barwnie, z satysfakcjonującym rozmachem, ale bez skojarzeń z musicalem. Celestial Dancers też stawiam wysoko, choć to już taki klimat typu wpatruję się zza okna w padający deszcz, ale po Edgeland wiem, że w ten sposób też można mnie podejść. Szczegółowe opisy były bez sensu, bo generalnie wszystko jest utrzymane w podobnym, lekko jesiennym klimacie, ale parę razy udało się dobrze trafić z wyborem pory dla Birdy i przy trochę innym klimacie za oknem. Mogę dodać, że raczej pierwsze chwytały partie wokalne.

Bez wątpienia najlepsza wrzutka wujka shodana jak do tej pory
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 07 sie 2022 22:12

Dragon pisze:
07 sie 2022 20:11
Takiego odbioru nie nabawiło się nawet towarzystwo z Teto Preto, ale przyznam, że to spośród dotychczas wrzuconych najmniej ulubiona i pewna wrzutka, więc ostatecznie raczej luz niż poważne przejęcie. Pewnie do pojedynczych numerów będzie łatwiej wracać, na pewno warto.
Ale w sumie mi się ta wrzuta podobała lol
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 sie 2022 22:21

No mnie przecież w końcu też. Więc nie było chyba aż tak źle, jak to widzi Dragon :)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 sie 2022 18:38

Birdy - Young Heart

No i przyszedł moment którego się obawiałem - żeby zmierzyć się z Birdy w formacie albumowym. Po pierwszym zetknięciu z tą artystką w postaci Voyager nie byłem przekonany czy chciałbym do niej wracać ale chcąc nie chcąc należało wywiązać się z zadania i sumiennie przysłuchać.

Voyager prezentuje rodzaj muzyki za którym nie przepadam, jak dla mnie rzetelne, dość "generic" plumkanie gitarowe, poza tym jakaś perkusja i smyczki ale ogólnie muzyka zdaje się robić raczej za delikatny podkład i tło dla wokalu Birdy, która nie tylko tą muzyką ale i tym jak śpiewa kojarzy mi się nieszczęśnie z Katie Melua (i znowu się do niej odwołuję eh). Choć i tak ten numer troszkę lepiej wchodzi po czasie i ta gitara jest tu jeszcze w miarę wyrazista, przynajmniej na tle wielu innych utworów na albumie które są dla mnie totalnie bezbarwne i niezapamiętywalne, tak bardzo muzyka stara się tam nie przeszkadzać. Nie jest to złe, jest po prostu nijakie w moim odbiorze, ta muzyka jest mocno nieinwazyjna i może lepiej się prezentuje jako całość, jak taki trochę muzak, muzyka tła która sobie wajbuje w jakiejś kawiarni tworząc ciepłą przytulną atmosferę, najlepiej jesienią rzecz jasna, ale i nie utożsamiam tego albumu już tak mocno z tą porą roku jak na początku. Dla mnie to mało, wyczuwam tu za mało konkretów i lepiej pod tym względem jednak prezentowało się dla mnie wspomniane przez Dragona Heartstrings wrzucane przez Hiena, tamten album był też krótszy, tu na dłuższą metę takie granie mnie męczy.

Znajdują się jednak na płycie pewne wyjątki, które w miarę szybko zwróciły moją uwagę. Jako pierwszy uwagę przykuł (tu kompletny brak zaskoczenia myślę) utwór Celestial Dancers. Żywszy, mocniejszy rytm perkusji już stanowi dla mojego ucha oczywisty punkt zaczepienia, gitara nic szczególnego nie pogrywa może ale fortepian lubię i jego brzmienie na tej płycie dużo bardziej przemawia do mnie niż instrumenty strunowe. Podobnie z czasem chwycił mnie Deepest Lonely, znów perkusja i fortepian tu wiodą, numer ma fajne intro, rozbudowuje się i ma mocniejszy finisz. Ostatnie pozytywne zaskoczenie tej płyty z kolei to oszczędna ballada Nobody Knows Me Like You Do, tu najwięcej Birdy ma do zaoferowania na płaszczyźnie emocjonalnej słuchaczowi. Fortepian plus wokal, bez zbędnych kombinacji - tego po prostu nie da się chyba spieprzyć że tak powiem. To najlepszy utwór na albumie moim zdaniem. Szkoda ale reszta albumu w większości snuje się niepozornie niczym wąskie górskie strumyczki i nie porywa ale zwyczajnie robi klimacik.

Na tym etapie trochę boję się zapytać która śpiewająca pani jest następna w kolejce, zapewne czeka nas jeszcze seans z Alicią Keys, prawdopodobnie wjedzie też w końcu Björk, jeśli będzie Sia to już się boję. No lubimy z shodanem inne rzeczy, ale mam w zanadrzu jeden dość balladowy album pewnej śpiewającej Pani, tfu, w sumie to mam i dwa ale nie wiem czy któremuś dam kredyt zaufania w pierwszej dziesiątce. Po nienajgorszej Susanne Sundfør i paru pozytywnie zaskakujących growerach z pierwszej bestki utworowej trochę rozbudziły się moje nadzieje wobec Twoich wrzutek ale ostatnio równie szybko przygasają. No ale to Twoje best of, nie gramy tu koncertów życzeń, nie musimy się zawsze zgadzać w opiniach.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 sie 2022 19:10

No dokładnie. Mamy dość odmienne podejście do muzyki, co zauważyłem już dawno.
Śpiewające panie oczywiście jeszcze będą nie raz. Bo niby w czym miałyby być one gorsze od panów? ;)
Wciąż tylko nie rozumiem porównań Birdy do Melui. To pod każdym względem dwa różne muzyczne światy. No ale w sumie co się dziwić. Ja też nie rozumiejąc metalu uważałbym, że metalowy zespół A jest bardzo podobny do zespołu B. A nawet C i D.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 sie 2022 10:00

Następne w kolejce będzie Moev, jak coś to tu poprawna playlista z 12-calową wersją Yeah Whatever w końcówce płyty:

https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... FEhbYtNwma
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 sie 2022 12:25

Birdy – Young Heart

Słuchając płyty, czytałem sobie wcześniejsze recenzje, widzę że ciągle ktoś wspomina "Heartstrings", ale słucham „Voyager” (po czasie wchodzi znacznie lepiej) i myślę sobie, że to takie w sumie dosyć dalekie porównanie chyba. Ale patrze na okładkę, a tam klon Leighton Meester siedzi z kocem. No to się przygotowałem na to, że album może wyrywać się w różnych kierunkach i faktycznie tak jest, chociaż całość spina organiczne podejście do tematu. Wokal Birdy czasami muzyce służy, czasami nie. Kiedy zmuszona jest śpiewać wyżej ala „Voyager” to brzmi to super, ale kiedy śpiewa nisko, to truje wszystko nieznośnym patosem i jakimś takim irytującym, szkolnym wyrafinowaniem. Naprawdę, lepiej brzmi kiedy słychać, że się luzuje, a nie stara spiąć jak woźny przy sraniu.

Shodan pisze, że to lekka i letnia płyta. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Brzmi to jesiennie, co zresztą nawet okładka sugeruje. Lato się pojawia, ale bardzo okazjonalnie. Po porażce z umiejscowieniem „In Winter”, Wuja zalicza kolejną, na szczęście jestem już po urlopie, więc moje myśli krążą już bardziej w kierunku jesieni. Pogoda dzisiaj też deszczowa, więc aura jakby się ułożyła pod to żeby coś uratować z tego „Young Heart” pod kątem klimatu.

Zacznę od minusów, żebyśmy mieli to z bani. Największym mankamentem tej płyty są niestety piosenki. Kompozycje są bardzo generyczne, na ich tle „Voyager” i tak jest wyjątkowym osiągnięciem, które zostaje w głowie. Bardzo dużo piosenek na tym albumie brzmi jakbym to już gdzieś słyszał i to niejeden raz. Brakuje czegoś co by te numery powiązało tylko z Birdy, ale tu ani muzyka, ani wokal, ani melodie, nie prezentują niczego oryginalnego. Są tu takie segmenty, że nawet nie zauważa się kiedy jeden kawałek się kończy, a drugi zaczyna. Laska będzie musiała jeszcze sporo czasu spędzić z zeszycikiem, bo póki co, jej twórczość (z tej którą znam) brzmi trochę jak zbieranina coverów.

Tutaj raczej kończą się minusy, ale są to minusy dosyć dotkliwe. Z plusów? VIBE. Instrumentarium jest rzeczywiście delikatne, co wzmacnia równie delikatna produkcja. Klimat tej płyty jest bardzo przyjemny, czasami wręcz porywający (np. w „Deepest Lonely”) i ciągnący za emocje. Wszystko tu jest miłe dla uszu, jakieś tam mikserskie rozwiązania ciekawe, ładnie położone i nałożone wokale, nic tu na siebie nie włazi tam gdzie nie powinno. Wpływowo, słychać tu różne źródła, głównie amerykańskie, ale np. w „Voyager” i „Lighthouse” przebija się Nick Drake (głównie w intrach) i generalnie lata 70 w brytyjskim okołofolku.

Płyta jest długa i jeśli ktoś się na coś takiego decyduje, to musi brać na klatę wynikające z tego pułapki. Recenzje miałem niemal gotowę przy poprzednim odsłuchu, ale zdecydowałem się to odłożyć i posłuchać więcej (podobnie jak w przypadku Sex Shop Boys). Tym razem zacząłem na bieżąco analizować konstrukcję tej płyty, ułożenie utworów, itd. Zauważyłem, że dla mnie istnieje tu spora dziura między kawałkami „Voyager”, a „Deepest Lonely”. Numery które są pomiędzy, to kolekcja raczej zapominalnych kompozycji, które owszem, są ładne, ale nawet między pułkami w Lidlu shazzamowałem ciekawsze i oryginalniejsze rzeczy niż to. Mam zasadę, że nie odpuszczam albumów, zawsze słucham do końca, ale tutaj byłbym bliski olania, zwłaszcza że na tym etapie to już prawie pół godziny płyty. Potem robi się znacznie lepiej i ciekawiej.

Mówi się, i z doświadczenia się z tym zgadzam, że odbiór całościowy często niweluje tarcia jakie ma się z pojedynczymi utworami wyjętymi z kontekstu.
W wypadku „Young Heart” jeszcze na to za wcześnie, bo płyta jest po prostu za długa żeby to tak ogarnąć ekspresowo. Rozumiem te porównania do „Heartstrings”, ale jak poprzednicy zauważyli, tam było pół godziny muzyki, absolutna esencja tego co mieli w repertuarze. U Birdy, te pierwsze pół godziny to prawdziwy test wytrwałości, ale na szczęście druga połowa albumu jest znacznie, znacznie lepsza i nawet bardziej generyczne kawałki wydają się ciekawsze. Moje ulubione utwory, to: "Voyager", "Deepest Lonely", "Celestial Dancers" i "New Moon". To są naprawdę bardzo mocne punkty programu, takie chwytające mocniej za jaja, pobudzające wyobraźnię, tworzące jakieś ekscytujące daydreamy, itd. Dla takich chwil słucham muzyki i Birdy dostarcza na tym polu, może mało jak na cały album, ale to już jest jakiś powód żeby wracać, a to da szansę reszcie żeby jakoś, ewentualnie, załapać się z falą.

Podsumowując – wuja wrzucił album, który jest takim Gang Starrem śpiewających pań, ale kilka przesłuchań pozwoliło mi odrzucić niechęć związaną z długością i odstraszającym pierwszym segmentem. Jest tu sporo dobrego, są przebłyski bardzo fajnego, klimatycznego, budzącego emocje grania. Laska jest młoda, myślę że ma zadatki na jakieś naprawdę wybitne dzieło i choćby z tego powodu, będę obserwował i sprawdzał jej kolejne albumy. Biorę też poprawkę, że moja opinia na temat „Young Heart” (zasadniczo pozytywna) może ulec polepszeniu z czasem i osłuchaniem (bo pogorszyć, to się raczej nie pogorszy). Ogólnie, bardzo cenię sobie te lekcje Shodana ze śpiewających Pań, kiedyś sam dużo słuchałem takich wykonawców, ale jakoś to się zatarło z czasem. Fajnie wrócić do obiegu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 sie 2022 13:15

Hien pisze:
10 sie 2022 12:25
Bardzo dużo piosenek na tym albumie brzmi jakbym to już gdzieś słyszał i to niejeden raz.
No Hien, Ty to już w życiu tyle muzyki się nasłuchałeś, że pewnie ciężko Cię czymś zaskoczyć. :)
Pewnie masz rację w tym względzie, choć ja lubię akurat stare sprawdzone rozwiązania praktycznie w każdej dziedzinie - muzyce, filmach, grach. Mogłoby powstać sto klonów Alien Isolation i bym w to wszystko i tak grał bez narzekania.
Co do wokalu Birdy - ja też wolę ją śpiewającą wyżej.
I też jestem ciekawy jej dalszej kariery. Kupiła mnie tą płytą i mam nadzieję, że mnie kolejnymi nie zawiedzie.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 sie 2022 13:33

Płyta mi się podobała, ale po czasie niespecjalnie chce mi się słuchać jej całych płyt. Co poza Voyager możesz polecić jako takie mocne strzały, shodan?
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 sie 2022 14:08

https://www.youtube.com/watch?v=OmLNs6zQIHo
https://www.youtube.com/watch?v=aNzCDt2eidg
https://www.youtube.com/watch?v=7LlKoQAvXUc
https://www.youtube.com/watch?v=QXwPUYU8rTI
https://www.youtube.com/watch?v=WJTXDCh2YiA
https://www.youtube.com/watch?v=5zbe3RdLlJs
https://www.youtube.com/watch?v=tD6pkRLw1D4
https://www.youtube.com/watch?v=FJ8oIHDxTYA
To takie moje ulubione utwory. Cztery pierwsze to covery z jej pierwszej płyty z coverami. Miała wtedy zaledwie 15 lat.
Najbardziej lubię z tego zestawu White Winter Hymnal. Mój utwór nr 2 po Voyager. Ciekawe czy ktoś zna oryginał.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 sie 2022 18:36

Dev to niech się łaskawie może opowie czy bierze udział czy nie bo jak myśli że co kolejka będzie napieprzał bingewriting i wrzucał recki kilka tygodni po czasie które wtedy już tak naprawdę /nikogo to o kant dupy to potłuc moim zdaniem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 11 sie 2022 19:50

No ja się dziwię, że dev nic się nawet nie odzywa. Gdyby napisał, że wrzuci wtedy i wtedy, to chociaż byśmy wiedzieli, na czym stoimy.
Czez jakoś umiał uprzedzić, że się odezwie dopiero w niedzielę chyba.
A my jednak naciskać musimy, bo inaczej kolejki by trwały tyle co w temacie o grach, czyli miesiące, aż by niektórzy sobie w ogóle odpuścili. :D
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 sie 2022 23:38

O ile Dev mnie też wkurza i czasami miałbym ochotę głosować za jego wydaleniem (sorry, ale wrzucanie czterech recenzji, po tym jak dyskusja nt każdej płyty dawno się skończyła, jest bez sensu), to jednocześnie wiem, że bym za nim tęsknił. Ponadto wcale nie słyszałem, że Dev planuje jutro nadrobić zaległości i wcale nie wierzę, że tak zrobi ;(
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 sie 2022 01:45

Dev to jest, że tak powiem, ogromna wartość dodana tej zabawy
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 sie 2022 07:14

Hien pisze:
11 sie 2022 23:38
Ponadto wcale nie słyszałem, że Dev planuje jutro nadrobić zaległości i wcale nie wierzę, że tak zrobi ;(
Może lepiej gdybyś tego wcale nie napisał ;(

A wartość dodana swoją drogą która jednak heh traci na wartości po czasie nieco ;)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sie 2022 20:17

Deva to już nie biorę trochę pod uwagę, ale jedno wiem na pewno. Kiedy będziemy omawiać album Mentosa, to będzie z głowy w jeden dzień.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 sie 2022 20:20

Kurczę faktycznie już tydzień jutro minie odkąd Birdy zaczęliśmy... Dev pewnie może coś nadgoni jak będziemy Moev omawiać. A mintaj mógłby w weekend Birdy dorzucić i po weekendzie możnaby dalej lecieć
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 14 sie 2022 10:57

Wiem, że już wszyscy w tej zabawie żądają mojej głowy (wczoraj spier*alałem po Łodzi przez karkami, którzy krzyczeli HIEN SENDS HIS REGARDS), ale uwierzcie mi, mam (niestety) dobre usprawiedliwienia. Wolałbym ich nie mieć.

Long Fin Killie - Houdini

W przeciwieństwie do Hiena nie jestem jakimś uber fanem post rocka (i chyba nigdy nie byłem), bądź też eksplorację zaczynałem od takich rejonów gatunku, które nie są przez wielu w ogóle za post rock uważane (np. The American Dollar albo Tycho). Oczywiście pomijając "wielki start", a więc moją fascynację płytami Spirit of Eden i Laughing Stock odpowiednio w lutym i marcu 2007. Latem tego samego roku poleciało .O.Rang (swoją drogą, wyczuwam spore vibe'y tegoż na wrzutce Dragonowej, głównie w warstwie perkusyjnej; nawiasem mówiąc, to, co napisał Hien w swojej recenzji dobrze oddaje klimat, jaki panował na sesjach nagraniowych do debiutu .O.Rang, czyli Herd of Instinct, gdzie Webb powiedział kiedyś, że ten album nagrano zanim go skomponowano i składał się głównie z randomowo połączonych rzeczy nagranych na setkę), no ale właśnie, potem zamiast pójść ścieżką Bark Psychosis poszedłem w TAD (przeszywanym lekko Goodspeed You! Black Emperor) i... to by było na tyle. Wróciłem wieeele lat później po tym, jak Hien pokazał mi BP, ale też nie wciągało mnie to tak bardzo (mimo tego, że Hex to świetny album), jak wszystkie elektroinkarnacje post rockowe, gdyż zwyczajnie zawsze byłem fanem srogich klawiszy i tekstur. Tutaj jest... ciekawie, pomimo tego, iż płyta brzmi dość jednostajnie nic mi się nie nudziło. Jest to trochę muzyka tła, zgodzę się, ale z powodzeniem mogę tego słuchać tak po prostu, koncentrując się na tym, co słyszę. Moooże niektóre numery są nieco przydługawe, ale wbrew pozorom bardzo tego nie czuć. Jednocześnie generowany klimat jest fenomenalny - otwieracz puszczałem sobie chyba ze 3 razy (inna sprawa, że początkowo inaczej nastroił mnie na całą resztę, która w pewnym momencie zaczęła mi przypominać połączenie The Birthday Party z jakimś prog rockiem). Zagrywki perkusyjne w How I Blew It, agresywność The Heads of Dead Surfers czy potem Montogmery - dlaczego to tylko intermezzo do cholery - Love Smothers Allergy, Idiot Hormone... złoto. Kiedy słuchałem tej płyty po raz pierwszy było w odbyt gorąco, przez co w ogóle nie mogłem złapać settingu, ale trzeci raz odpaliłem dziś rano i przy zachmurzonym na stalowo niebie wchodzi zdecydowanie lepiej. Na tyle, że również planuję zassać całą resztę ich dyskografii (całe 2 albumy), gdyż zapowiada się niezmiernie ciekawie. W ogóle wokalista momentami brzmi jak Morrissey z katarem, ale nie traktuję tego jako wady. Bardzo fajnie, że Dragon jakoś przełamał swój streak i weszło coś zupełnie nie Dragon-core'owego. Bardziej Dragon-outer-rim. Autentycznie się jaram, nie przeszkadza mi sklejka gitar, chaotyczna perkusja czy "mantrujący" Luke'a Sutherlanda, basik z kolei uważam za najbardziej soczysty highlight całości. Na marginesie dodam, że ich producent, James Watson, miał na początku lat 80. zespolik Persian Rugs, którego album kiedyś zassałem z forum80s.pl - był tam bardzo propsowany - ale go... zignorowałem kompletnie, w sensie, może przesłuchałem z jeden raz najwyżej, bo już go nie pamiętam. Może jednak warto?

Zabieram się za słuchanie Birdy, recka po południu!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 14 sie 2022 21:45

Póki co dev nie spełnił obietnicy i nie wrzucił po południu recki Birdy. I wyjątkowo mnie to cieszy, bo by to znaczyło, że odwalił sztukę, skoro o 10 rano nie miał na koncie jeszcze żadnego odsłuchu.
Choć w sumie nadal może to zrobić, tyle że np. ze 2-3 dni później.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sie 2022 21:48

Wrzuci dzisiaj xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn