Ty z kawałkiem też się zbytnio nie spieszysz
Best of Forum II
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Re: Best of Forum II
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ale przynajmniej nie dowcipkuję. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Co jest Shodan, utwory Ci się skończyły?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Skończyły się śpiewające panie na świecie
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Mata bidulki. A śpiewających kobitek mam jeszcze całe tony. Tak że spokojnie, bez paniki.
Ania Dąbrowska - Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
Bang Bang (My Baby Shot Me Down) to utwór Cher z 1966r., który raczej każdy zna, bo był nie lada przebojem. Wielu wokalistów coverowało ten numer. Nasza rodzima wokalistka Ania Dąbrowska też nagrała swoją wersję utworu w 2010r. na swoją czwartą płytę "Ania Movie", będącą zbiorem jej ulubionych utworów filmowych. Bardzo lubię cały ten album nagrany w stylu retro, a najbardziej właśnie Bang Bang. To jest naprawdę świetna kompozycja. Wersja Ani ma taki bardzo powiedziałbym bondowski klimat. Perkusja robi naprawdę dobrą robotę. No i bardzo dobry głos Dąbrowskiej dopełnia wszystkiego.
https://www.youtube.com/watch?v=jFYMO58QoTk
Ania Dąbrowska - Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
Bang Bang (My Baby Shot Me Down) to utwór Cher z 1966r., który raczej każdy zna, bo był nie lada przebojem. Wielu wokalistów coverowało ten numer. Nasza rodzima wokalistka Ania Dąbrowska też nagrała swoją wersję utworu w 2010r. na swoją czwartą płytę "Ania Movie", będącą zbiorem jej ulubionych utworów filmowych. Bardzo lubię cały ten album nagrany w stylu retro, a najbardziej właśnie Bang Bang. To jest naprawdę świetna kompozycja. Wersja Ani ma taki bardzo powiedziałbym bondowski klimat. Perkusja robi naprawdę dobrą robotę. No i bardzo dobry głos Dąbrowskiej dopełnia wszystkiego.
https://www.youtube.com/watch?v=jFYMO58QoTk
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Posluchac posluchalem, ale nie jestem pewny czy na komorce sie liczy 



Enjoy The Silence
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Forumowicze w humorystycznej formie przed sezonem 2022/23 
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jeżeli masz tam system chociaż 5.1, to jeszcze ujdzie.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Ja sie nie znam 
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mentos, zlituj się.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
no juz juz
Roxy Music - Avalon
Wrzucając Queen cofnąłem się do czasów, kiedy byłem młody, a że młody nie byłem nigdy, to do prawdziwej prehistorii, kiedy to komputery były na korbkę, a dostęp do forum - na kartki. Tu i ówdzie przewijał się motyw tego słynnego roku pańskiego 2011, który jest dla mnie z perspektywy czasu kluczową datą, bo jak tak sobie myślę, to mi się wydaje, że moje życie zaczęło się dopiero jakoś wtedy, wcześniej czułem się jakbym był w jakimś nwm programie testowym życia czy coś. xD Anyway, mimo, że tamtego lata zakończyłem chujowy, trzyletni związek z moją poprzednią budą, to nie wspominam go za dobrze. Powód? Brak życia - mieszkałem na wygwizdowie, jedni znajomi powyjeżdzali, drudzy zapieprzali, inni zaczynali się przygotowywać do szalonego życia studenckiego, a ja tak w sumie ani nie chciałem, ani nie wiedziałem w co ręce włożyć i właściwie to całymi dniami siedziałem i słuchałem muzyki tudzież próbowałem grać w gierki. No gdzieś własnie w okresie późnoletnim-wczesnojesiennym trafiłem na Roxy Music, to było jakoś w czasie kiedy płyty i wykonawców poznawałem hurtem poprzez listy na RYMie czy rekomendacje pewnego Bartosza, więc tu jakiejś zabawnej anegdotki nie będzie, aczkolwiek to naprawdę jedna z tych piosenek, które wywołują u mnie... nie wiem nawet co. xD Wzruszenie czy tam smutek to dość proste określenie, ta piosenka jest trochę jak wspominanie młodości o czwartej nad ranem, czy jak zakończenie wieloletniej relacji, ma taki vibe końcówki imprezy albo zakończenia melodramatu. Może bredzę, ale ciężko mi to jakoś racjonalniej opisać. Trochę więc zabawnie się składa, że niby kojarzy mi się z technicznie rzecz biorąc początkiem nowego życia, ale tak to się składa, że koniec czasem jest czegoś początkiem czy coś tam, więc ja dłużej nie przeszkadzam, słuchajta tego po prostu i tyle
https://www.youtube.com/watch?v=f6NSkSzoufY
Roxy Music - Avalon
Wrzucając Queen cofnąłem się do czasów, kiedy byłem młody, a że młody nie byłem nigdy, to do prawdziwej prehistorii, kiedy to komputery były na korbkę, a dostęp do forum - na kartki. Tu i ówdzie przewijał się motyw tego słynnego roku pańskiego 2011, który jest dla mnie z perspektywy czasu kluczową datą, bo jak tak sobie myślę, to mi się wydaje, że moje życie zaczęło się dopiero jakoś wtedy, wcześniej czułem się jakbym był w jakimś nwm programie testowym życia czy coś. xD Anyway, mimo, że tamtego lata zakończyłem chujowy, trzyletni związek z moją poprzednią budą, to nie wspominam go za dobrze. Powód? Brak życia - mieszkałem na wygwizdowie, jedni znajomi powyjeżdzali, drudzy zapieprzali, inni zaczynali się przygotowywać do szalonego życia studenckiego, a ja tak w sumie ani nie chciałem, ani nie wiedziałem w co ręce włożyć i właściwie to całymi dniami siedziałem i słuchałem muzyki tudzież próbowałem grać w gierki. No gdzieś własnie w okresie późnoletnim-wczesnojesiennym trafiłem na Roxy Music, to było jakoś w czasie kiedy płyty i wykonawców poznawałem hurtem poprzez listy na RYMie czy rekomendacje pewnego Bartosza, więc tu jakiejś zabawnej anegdotki nie będzie, aczkolwiek to naprawdę jedna z tych piosenek, które wywołują u mnie... nie wiem nawet co. xD Wzruszenie czy tam smutek to dość proste określenie, ta piosenka jest trochę jak wspominanie młodości o czwartej nad ranem, czy jak zakończenie wieloletniej relacji, ma taki vibe końcówki imprezy albo zakończenia melodramatu. Może bredzę, ale ciężko mi to jakoś racjonalniej opisać. Trochę więc zabawnie się składa, że niby kojarzy mi się z technicznie rzecz biorąc początkiem nowego życia, ale tak to się składa, że koniec czasem jest czegoś początkiem czy coś tam, więc ja dłużej nie przeszkadzam, słuchajta tego po prostu i tyle
https://www.youtube.com/watch?v=f6NSkSzoufY
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
The Cure - In Between Days
Z hitów The Cure, to nigdy nie był mój ulubiony kawałek, ale nie mogę tez powiedzieć, że go nie lubię. Po prostu jest mi bardziej obojętny niż niektóre inne, ale to nadal jest bardzo ładna piosenka. Jak w przypadku wielu kawałków TC, najbardziej podobała mi się wersja z 2008 r., bez klawiszy
https://www.youtube.com/watch?v=62r_i71ttKc
a-ha - Summer Moved On
Ilekroć się widzę z Devem pod koniec sierpnia, to słuchamy tego kawałka. Tym samym nie potrafię być wobec niego obiektywny. To jest na pewno jeden z moich najulubieńszych kawałków ha-ha, w ogóle bardo lubię ten okres w ich twórczości, rzucali wtedy samymi sztosami. Ponownie, im lepiej znam kawałek, tym mniej mam do napisania, bo mam wrażenie, że wszystkie przemyślenia już mi z głowy wywietrzały i obecnie po prostu ten numer wchłaniam. Ale jest to wybitna piosenka by a-ha. Żeby każdy zespół ejtisowy z taką gracją wchodził w kolejne dekady, to świat muzyki byłby lepszy.
Red Hot Chilli Peppers - I Could Have Lied
Nota na boku, ostatnia płyta RHCP jest chujowa i aż się smutno robi kiedy słucha się wrzutki Murzyna. Tym samym, smutną atmosferę mam już gotową lol. Szanuję i doceniam to jaką fajną historię nam prezentuje Murzyn od dłuższego czasu, nawet ja nie mam czegoś tak bogatego w pojedyncze utwory i jeszcze żeby to tworzyło jakąś fajną chronologię. Murzyn bardzo filmowo tutaj tworzy narrację, dobry kontent. Rzeczywiście jest to bardzo dobry podkład koszowy/brejkapowy, a sam utwór doskonały, zresztą jak cały album. Fajnie posłuchać tych facetów kiedy jeszcze mieli głowy pełne dobry kompozycji, a Frusciante odnajdywał się kreatywnie w kontekście rockowym. Bardzo dobre.
Bella Ćwir - Paryż płonie
ja pierdoIe xDDDDD Dragon to jest chłop kontrastów. Z jednej strony wygrał całą 25tkę u mnie, a z drugiej jest autorem najbardziej chujowej IMO wrzutki w tej grze. Teraz już dwóch. Powiem tyle – ja jestem już za stary na takie rzeczy. Nie jestem w stanie zrozumieć appealu tego numeru, nie jestem w stanie zrozumieć kontekstu, nie bywam na imprezach gdzie takie rzeczy lecą nawet dla beki, w zasadzie nie powinienem się wypowiadać, ale i tak nie mam oporów żeby powiedzieć, ze to jest fatalne. I nie żałuję niczego. Niemniej sam OP wrzuca to bez przekonania, więc raczej go nie znokautuję taką opinią. Domyślam się, że w środowisku queerowym, to jest coś istotnego, szanowanego i pod kątem muzycznym pewnie nieistotnego bo liczy się mesydż, ale ja do tego środowiska nie należę i ten dowcip mnie mija.
Ania Dąbrowska - Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
Jazon ma jeszcze pełny magazynek śpiewających Pań
Mam problem, bo trochę nie wiem już jak te wrzutki opisywać, wydaje mi się, że użyłem już wszystkich zwrotów i przymiotników, którymi można określić śpiewające babki. Ania Dąbrowska coś tam mi się kojarzy. W tym utworze, nie szczególnie podoba mi się jej wokal, a raczej po prostu jej głos. Ostatnio mam alergię na laski, które tak się fleksują nad swoim głosem, zamiast śpiewać w sposób prosty. Piosenka jest ok, ale w tym stylu słyszałem fajniejsze. Trochę szkoda, bo ja takie klimaty noir lubię, ale „Pyk pyk moje dziecko strzelało mnie dałnem” wydaje mi sie chyba zbyt przerysowane. Reasumując, moje wrażenia są dosyć obojętne. W ogóle, zrobiłem sobie średnią kawę, chyba mleka za dużo nalałem, czy coś. Może to to sprawia żem zmierzły. Nie jest źle, ale mnie nie poruszyło i trafia do czyśćca, gdzie już będę się zastanawiał, co z tym zrobić. Wyczuwam materiał na lepszy moment.
Ps. dobra, im więcej tego słucham, tym jest lepiej. Daję zatem ostrożną pro-forma okejkę, bo to się ewidentnie uklepie i wejdzie.
Roxy Music - Avalon
Kiedy Bryan Ferry wjeżdża na salony, to klękają bydlęta. To jest wokalista z serii „nie da się tknąć”. Powiem szczerze, że ja Roxy Music znam głównie w formie rozczłonkowanej, mianowicie znam solowe rzeczy jego członków lub płyty, na których guestowali (Ferry ma te zajebiste albumy ze standardami, a Manzanera grał z Gilmourem i Timem Bownessem), ale w samo Roxy nigdy się do końca nie wkręciłem i słyszałem tylko jakieś pojedyncze kawałki. Nie potrafię sobie znaleźć furtki do tego. Wiem, że Dev jest mega fanem Roxy, ale nigdy nie podrzucił mi żadnego albumu.
Kawałek jest ok, brzmi trochę jak jakieś reggae, które nie jest reggae, do tego jak jakiś weselszy numer Sylviana (bo podobieństwa między Sylvianem, a Ferrym są dosyć wyraźne, przynajmniej jeśli mowa o Sylvianie z końcówki 80sów). Momentami brzmi to oporowo dziadersko, ale jednocześnie nie przeszkadza mi ta dziaderskość. Wrzucamy tu ostatnio sporo utworów „końca lata”, które nie koniecznie mają coś wspólnego z latem, ale mają atmosferę jakiegoś podsumowania, czy tego momentu kiedy mamy wejść w coś nowego, ale siusiak wie co i jakie to będzie, więc jedyne co mamy, to koniec poprzedniego. Kupuję to Roxy, jako ilustrację zawieszenia między jednym, a drugim. Swoją drogą, atmosfera tego kawałka bardzo przypomina mi fragmenty „Spirit of Eden”, czy pewnych rzeczy, które robił Bowness na "Stupid Things That Mean The World" (on wiele razy mówił o tym, że jest psychofanem Roxy), więc jakby jestem w domu i chyba znalazłem tę furtkę, żeby się trochę wkręcić w zespół. Do tej dorzucę jeszcze skojarzenie z coverem "Can't Help Falling In Love" w wykonaniu UB40, które kojarzy mi się baaardzo nostalgicznie z początkiem lat 90, kiedy byłem jeszcze smarkiem, a to leciało wszędzie.
Kolejka jest mieszana. Czez przywalił hitem, który po mnie z grubsza spłynął (jest ok, ale już rzygam), Musiał bezpiecznie, Murzyn fascynuje swoimi opowieściami, Dragon mógł wrzucić 4'33 Cage'a i by wyszło lepiej, Shodan bang bang bliski niewypału, ale wywalił mi w mordę po czasie, no i Mentos z jakimś, w mojej głowie, miksem Sylviana, Bownessa i Talk Talk. Daję trzy główne nagrody. Pierwsza leci do Deva, za osobiste sentymenty. Druga dla Murzyna za dobrą lekturę. Trzecia leci dla Mentosa, za doskonałe reko. Reszta powinna się uczyć od w/w trójki.
Z hitów The Cure, to nigdy nie był mój ulubiony kawałek, ale nie mogę tez powiedzieć, że go nie lubię. Po prostu jest mi bardziej obojętny niż niektóre inne, ale to nadal jest bardzo ładna piosenka. Jak w przypadku wielu kawałków TC, najbardziej podobała mi się wersja z 2008 r., bez klawiszy
https://www.youtube.com/watch?v=62r_i71ttKc
a-ha - Summer Moved On
Ilekroć się widzę z Devem pod koniec sierpnia, to słuchamy tego kawałka. Tym samym nie potrafię być wobec niego obiektywny. To jest na pewno jeden z moich najulubieńszych kawałków ha-ha, w ogóle bardo lubię ten okres w ich twórczości, rzucali wtedy samymi sztosami. Ponownie, im lepiej znam kawałek, tym mniej mam do napisania, bo mam wrażenie, że wszystkie przemyślenia już mi z głowy wywietrzały i obecnie po prostu ten numer wchłaniam. Ale jest to wybitna piosenka by a-ha. Żeby każdy zespół ejtisowy z taką gracją wchodził w kolejne dekady, to świat muzyki byłby lepszy.
Red Hot Chilli Peppers - I Could Have Lied
Nota na boku, ostatnia płyta RHCP jest chujowa i aż się smutno robi kiedy słucha się wrzutki Murzyna. Tym samym, smutną atmosferę mam już gotową lol. Szanuję i doceniam to jaką fajną historię nam prezentuje Murzyn od dłuższego czasu, nawet ja nie mam czegoś tak bogatego w pojedyncze utwory i jeszcze żeby to tworzyło jakąś fajną chronologię. Murzyn bardzo filmowo tutaj tworzy narrację, dobry kontent. Rzeczywiście jest to bardzo dobry podkład koszowy/brejkapowy, a sam utwór doskonały, zresztą jak cały album. Fajnie posłuchać tych facetów kiedy jeszcze mieli głowy pełne dobry kompozycji, a Frusciante odnajdywał się kreatywnie w kontekście rockowym. Bardzo dobre.
Bella Ćwir - Paryż płonie
ja pierdoIe xDDDDD Dragon to jest chłop kontrastów. Z jednej strony wygrał całą 25tkę u mnie, a z drugiej jest autorem najbardziej chujowej IMO wrzutki w tej grze. Teraz już dwóch. Powiem tyle – ja jestem już za stary na takie rzeczy. Nie jestem w stanie zrozumieć appealu tego numeru, nie jestem w stanie zrozumieć kontekstu, nie bywam na imprezach gdzie takie rzeczy lecą nawet dla beki, w zasadzie nie powinienem się wypowiadać, ale i tak nie mam oporów żeby powiedzieć, ze to jest fatalne. I nie żałuję niczego. Niemniej sam OP wrzuca to bez przekonania, więc raczej go nie znokautuję taką opinią. Domyślam się, że w środowisku queerowym, to jest coś istotnego, szanowanego i pod kątem muzycznym pewnie nieistotnego bo liczy się mesydż, ale ja do tego środowiska nie należę i ten dowcip mnie mija.
Ania Dąbrowska - Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
Jazon ma jeszcze pełny magazynek śpiewających Pań
Ps. dobra, im więcej tego słucham, tym jest lepiej. Daję zatem ostrożną pro-forma okejkę, bo to się ewidentnie uklepie i wejdzie.
Roxy Music - Avalon
Kiedy Bryan Ferry wjeżdża na salony, to klękają bydlęta. To jest wokalista z serii „nie da się tknąć”. Powiem szczerze, że ja Roxy Music znam głównie w formie rozczłonkowanej, mianowicie znam solowe rzeczy jego członków lub płyty, na których guestowali (Ferry ma te zajebiste albumy ze standardami, a Manzanera grał z Gilmourem i Timem Bownessem), ale w samo Roxy nigdy się do końca nie wkręciłem i słyszałem tylko jakieś pojedyncze kawałki. Nie potrafię sobie znaleźć furtki do tego. Wiem, że Dev jest mega fanem Roxy, ale nigdy nie podrzucił mi żadnego albumu.
Kawałek jest ok, brzmi trochę jak jakieś reggae, które nie jest reggae, do tego jak jakiś weselszy numer Sylviana (bo podobieństwa między Sylvianem, a Ferrym są dosyć wyraźne, przynajmniej jeśli mowa o Sylvianie z końcówki 80sów). Momentami brzmi to oporowo dziadersko, ale jednocześnie nie przeszkadza mi ta dziaderskość. Wrzucamy tu ostatnio sporo utworów „końca lata”, które nie koniecznie mają coś wspólnego z latem, ale mają atmosferę jakiegoś podsumowania, czy tego momentu kiedy mamy wejść w coś nowego, ale siusiak wie co i jakie to będzie, więc jedyne co mamy, to koniec poprzedniego. Kupuję to Roxy, jako ilustrację zawieszenia między jednym, a drugim. Swoją drogą, atmosfera tego kawałka bardzo przypomina mi fragmenty „Spirit of Eden”, czy pewnych rzeczy, które robił Bowness na "Stupid Things That Mean The World" (on wiele razy mówił o tym, że jest psychofanem Roxy), więc jakby jestem w domu i chyba znalazłem tę furtkę, żeby się trochę wkręcić w zespół. Do tej dorzucę jeszcze skojarzenie z coverem "Can't Help Falling In Love" w wykonaniu UB40, które kojarzy mi się baaardzo nostalgicznie z początkiem lat 90, kiedy byłem jeszcze smarkiem, a to leciało wszędzie.
Kolejka jest mieszana. Czez przywalił hitem, który po mnie z grubsza spłynął (jest ok, ale już rzygam), Musiał bezpiecznie, Murzyn fascynuje swoimi opowieściami, Dragon mógł wrzucić 4'33 Cage'a i by wyszło lepiej, Shodan bang bang bliski niewypału, ale wywalił mi w mordę po czasie, no i Mentos z jakimś, w mojej głowie, miksem Sylviana, Bownessa i Talk Talk. Daję trzy główne nagrody. Pierwsza leci do Deva, za osobiste sentymenty. Druga dla Murzyna za dobrą lekturę. Trzecia leci dla Mentosa, za doskonałe reko. Reszta powinna się uczyć od w/w trójki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Wiesz co Hien, ja nie ogarniam już tego. Tego zdziwienia, że istnieją kobiety, które... śpiewają (szok i niedowierzaniaHien pisze:27 sie 2022 11:12Jazon ma jeszcze pełny magazynek śpiewających PańMam problem, bo trochę nie wiem już jak te wrzutki opisywać, wydaje mi się, że użyłem już wszystkich zwrotów i przymiotników, którymi można określić śpiewające babki.
Istnieją dwa rodzaje wykonawców: kobiety i mężczyźni. Nie sto rodzajów, a dwa. I nieustannie się wszyscy dziwią, że shodan wrzucił śpiewającą kobietę. Jakby ona była czymś innym niż śpiewający facet, jakimś dziwolągiem, zjawiskiem nadprzyrodzonym, istotą z kosmosu.
Z jednej strony fajnie mieć swoją prywatną kategorię wykonawców, a z drugiej strony ta kategoria jest po prostu bez sensu.
Ty Hien w pierwszej 25-ce wrzuciłeś aż 18 utworów, gdzie śpiewają faceci. Czyli też powinienem mówić, że nie wiem już jak tych cholernych śpiewających facetów opisywać?
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie kumam tej spiny kompletnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wrzutki Dragona zdają się nieraz wymykać tym zerojedynkowym podziałom
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Zaraz tu zaproszę moich lewackich znajomych, by ci zrobili wykład xDIstnieją dwa rodzaje wykonawców: kobiety i mężczyźni.
No znakomita większość twoich wrzut to śpiewające panie, sam nigdy jakoś tego nie negowałeś, więc nie rozumiem czemu ta kategoria rzekomo nie ma sensuZ jednej strony fajnie mieć swoją prywatną kategorię wykonawców, a z drugiej strony ta kategoria jest po prostu bez sensu.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Bo nikt jednocześnie nie pisze o kategorii "śpiewających facetów".
Oj ludzie nie rozumiecie. To nie jest ani spina, ani coś, co mnie denerwuje. Ja tylko próbuję zrozumieć, co jest dziwnego w śpiewających paniach. Czym się różnią od panów, żeby je traktować jakoś inaczej? Jak ktoś mi to sensownie wyjaśni, to będę wdzięczny.
Jedyne może co mi się zbytnio nie podoba, to wrzucanie tych kobitek do jednego wora. Jakby nie było między nimi żadnej różnicy.
Oj ludzie nie rozumiecie. To nie jest ani spina, ani coś, co mnie denerwuje. Ja tylko próbuję zrozumieć, co jest dziwnego w śpiewających paniach. Czym się różnią od panów, żeby je traktować jakoś inaczej? Jak ktoś mi to sensownie wyjaśni, to będę wdzięczny.
Jedyne może co mi się zbytnio nie podoba, to wrzucanie tych kobitek do jednego wora. Jakby nie było między nimi żadnej różnicy.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A kto je traktuje inaczej? Weź się przyznaj, że Cię dupa boli za brak pochwały, przynajmniej to będzie jakiś powód 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Nie patrzmy czy to kobiety, czy mezczyzni. A na zgode... spiewajace dzieci
https://youtu.be/PhIUgUb-6dg
https://youtu.be/PhIUgUb-6dg
Enjoy The Silence
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie. Nic mnie nie boli. Dąbrowska nie jest wcale jedną z moich pupilek.Hien pisze:27 sie 2022 15:16A kto je traktuje inaczej? Weź się przyznaj, że Cię dupa boli za brak pochwały, przynajmniej to będzie jakiś powód![]()
No i sam sobie w sumie odpowiedziałeś.Hien pisze:27 sie 2022 11:12Mam problem, bo trochę nie wiem już jak te wrzutki opisywać, wydaje mi się, że użyłem już wszystkich zwrotów i przymiotników, którymi można określić śpiewające babki.