Best of Forum II

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 wrz 2022 12:21

Nelly Furtado – Circles

O Nelly pisałem już trochę w moim opisie płyty Justina, ale tylko w kontekście współpracy z Timbalandem. To nazwisko kojarzyłem od samego początku jej kariery, bo znałem „I’m Like a Bird” i „Turn Off The Light” zresztą każdy kto chociaż trochę znajdował się w zasięgu mainstreamowych telewizji i radia, musiał te piosenki znać. Nie byłem jednak szczególnie zainteresowany poznawaniem więcej, ani nawet słuchaniem tych singli. To był początek lat 2000, więc początek mojej największej ekspansji na terenie np. DM, tak więc miałem w dupie popowe wokalistki, bo byłem przecież ponad to. Tak było do 2006 r. We wrzutce „FuturSexowej” pisałem, że „Loose” mnie od razu zauroczyło, ale zweryfikowałem trochę to wspomnienie, a raczej zweryfikowało je to forum xD

Tak się składa, że w słynnym slickowym stylu, stałem się „autorem” tematu o Nelly, tylko dlatego, że wrzuciłem do „czego słuchasz” jej kawałek. Nie mam żalu, wyszło spoko. Jak się okazuje, moją furtką do Furtado (hehe) było oczywiście „All Good Things”, kawałek który napisał jej Chris Martin z Coldplay. Myślę, że dla wielu osób to była taka furtka. W ogóle beka jakie to forum potrafi być niesamowitym terenem wykopaliskowym, dla mnie 2006 r. to już taka prehistoria, a tutaj mam kontent do wrzutki po 16 latach. W poście można przeczytać, jak szkalowałem „dziwolągi z hiphopowatymi naleciałościami najnowszej płyty„, ale prawda jest taka, że na tym etapie ja tego albumu w ogóle nie słyszałem, znałem tylko tego singla xD Tak się składa, że „Loose” to chwalono nawet na jednej, nie istniejącej stronie o „electro”, na której często bywałem. Tam się słuchało jakiegoś industrialu, czy harshu, a tu nagle ludzie prejzowli Nelly Furtado. Ja też dopiero wychodziłem z jaskini.

Hiszpańskojęzyczny „Mi Plan” z 2009 r. przespałem, zresztą ja wtedy słuchałem prog-rocka, no kaman. Z drugiej strony nie przeszkadzało mi to słuchać Lady Gagi, więc ten argument jest inwalidą. 2012 rok, to był dla mnie taki ekwiwalent 2007 r., czyli część była najgorszym okresem w życiu, a część bardzo dobrym. Dużo muzyki mi wtedy przeleciało koło nosa i znowu straciła na tym Nelly, tak więc również ten album nadrabiałem po czasie. Tak naprawdę był to dla mnie największy powrót do słuchania Furtado od czasu „Loose”. Tutaj już nie miałem żadnych problemów żeby się wgryźć w tę muzykę, płyta jest zajebista. Albumu nie produkował tym razem Timbo, ale niejako patronował całemu przedsięwzięciu z ramienia swojego wydawnictwa. Zresztą słychać, ze on tu niczego nie robił, brzmienie jest o wiele delikatniejsze niż na „Loose”, nie ma tych twardych, płaskich bitów i specyficznej elektroniki.
„Circles”, które tu wrzucam, to jest przepiękny kawałek, który łączy w sobie jakąś taką wajbową, bujającą nostalgię i subtelne nawiązania do elektroniki z lat 80-tych. Wszystko w tym utworze mi się podoba. Miałem go już wrzucać w poprzedniej 25-tce, ale niestety, 25-tka nie chciała się poszerzyć dwukrotnie, jednocześnie pozostając 25-tką.

https://www.youtube.com/watch?v=R18nzXJ4EyQ
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 02 wrz 2022 13:25

Redshift - Heaven is a Turquoise Avenger (2006/1996)

Wyprztykałem się z klasyków berlina, ale w garści mam jeszcze wielu naśladowców. Choć czy w przypadku Shreeva i jego partnerów faktycznie można mówić o naśladownictwie? Wszystko zaczęło się w 1980 roku, a Redshift oznaczał rezygnację z grania pod swoim nazwiskiem. Założony w 1994 roku projekt początkowo miał służyć jako pseudonim, ale z czasem zamienił się w pełnoprawny zespół. Znalazł się gitarzysta (Rob Jenkins), poza Markiem Shreevem w składzie znajdowało się jeszcze dwóch klawiszowców, w tym jego brat, Julian. Wydali wiele znakomitych płyt, szczególnie pierwsze dwie to świadectwo silnej inspiracji Tangerine Dream i Klausem S. Po kilku latach skład zaczął się wykruszać, ostatnie lata to właściwie studyjne projekty wydawane solo i materiał koncertowy realizowany z bratem i Ianem Boddy, wieloletnim współpracownikiem. O ich związkach artystycznych będzie jeszcze później, bo dobrych rzeczy nie brakowało.

Na początku zadaję pytanie nieprzypadkowo. Pomimo silnych wpływów wiadomych twórców, Shreeve i spółka potrafili wnieść do tej stylistyki własny styl i odpowiednio uporządkowane, urozmaicone brzmienie. To berlin school, który działa jak wehikuł czasu, a jednocześnie ulega subtelnemu odświeżeniu. Tangerine Dream nigdy w życiu nie brzmiałoby tak w połowie najtisów i później. Zespół Frezera brnął wtedy w marnych poszukiwaniach, a tutaj mamy zakonserwowane klasyczne rozwiązania. Nie inaczej jest na Heaven is a Turquoise Avenger, choć to wyjątkowo posępna kompozycja w ich dyskografii. Mogę się powymądrzać jeszcze bardziej i nawiążę do opisów na stronie zespołu. Ten prawie dwudziestominutowy kawałek pochodzi z drugiej kompilacji rzeczy niewydanych, szkiców - RW2, tj. Redshift Wild 2. Wydano to na CD-R w bardzo ograniczonej ilości kopii. Sam utwór został zagrany na próbie przed koncertem w 1996 roku w jednym z brytyjskich planetarium. Jest miejscami wyraźnie improwizowany. Można go podzielić na wyraźne części; kameralne intro, dłuższy segment z leadem brzmiącym jak mellotron, fragment gitarowy, lekko psychodeliczne outro. W tle regularnie przygrywa sekwencja grana na Moogu Modularze Marka. Początkowo dość minimalistyczna z czasem zyskuje na mocy i wyrazistości. Za pierwszym razem całość mnie lekko przytłoczyła. Bije z tej muzyki dużo pesymizmu, a ja wtedy słuchałem jej będąc w jakimś podłym nastroju. Chwyciło. Była to już kolejna poznana przeze mnie płyta, ale dziś uważam, że Heaven... to jedna z ciekawszych propozycji Redshiftu. Te gorsze momenty to chyba druga połowa lat 00', poza Toll nic mnie specjalnie nie ruszyło. Ostatnia płyta w ramach Redshift wyszła w 2015 roku - Life to Come to już w pełni solowe dzieło Marka. Zastanawiałem się nad pochodzącym z niej utworem tytułowym między innymi.

Redshift za szybko nie dostałby szansy, gdyby nie wczorajsza informacja. Przewijam Facebooka, widzę informację na jednej z grupek fanów TD. Najpierw wpis fana, potem post Iana. Mark Shreeve zmarł przedwczoraj. Trudny to rok dla fanów klasycznej EL...

https://www.youtube.com/watch?v=v6O-1Q4kMMo
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 02 wrz 2022 15:26

Emily Browning - God Help the Girl

Hien kiedyś wrzucił album śpiewającej aktorki Leighton Meester. Ja zrobię coś podobnego w tej bestce.
Emily Browning to australijska aktorka obdarzona bardzo fajnym głosem. Niestety w przeciwieństwie do Meester nie nagrała dotychczas żadnej płyty. Za to zaśpiewała wszystkie piosenki do dwóch filmów, w których wystąpiła w głównej roli. God Help the Girl to utwór z filmu, a właściwie musicalu o tym samym tytule. Reżyserem tego dzieła jak i muzyki do niego jest niejaki szkocki muzyk Stuart Murdoch z zespołu Belle and Sebastian. Ani nazwisko Murdocha ani nazwa jego zespołu nic mi nie mówią, ale na potrzeby filmu napisał parę naprawdę fajnych piosenek, które zaśpiewała urocza Emily właśnie. Cały soundtrack oparty jest na podobnym filmowym brzmieniu czerpiącym muzycznie z lat 50’ i 90’ i łączącym folk z popem.
Najbardziej podoba mi się utwór God Help the Girl. To jest po prostu tak lekka, urocza i przyjemna piosenka, że mógłbym jej słuchać w nieskończoność. Ta melodia wkręca się w mózg niesamowicie. I uważam, że Emily ma naprawdę super wokal. Szczególnie jak na kogoś, kto śpiewaniem się profesjonalnie nie zajmuje. A szkoda, że nigdy nie pomyślała na poważnie o zrobieniu muzycznej kariery, bo mogłoby wyjść z tego coś fajnego.

https://www.youtube.com/watch?v=hyHKbBMHdyU
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 03 wrz 2022 12:44

Wsadzam kij w mrowisko.

Muse - Starlight (rok wydania 2006, rok pierwszego odsłuchu 2009)

https://www.youtube.com/watch?v=H3DG-Y5 ... peOfTheLie

Muse to taki zespół, że albo się go naprawdę okrutnie ubóstwia, albo ewentualnie daje się szanse albumom do Absolution, bo wszystko po to pretensjonalne gówno. No, jest w tym trochę prawdy, ale ja uprawiam tutaj Origin of Symetryzm, i stwierdzam, że Muse nie jest AŻ TAK złe, a na pewno w mojej opinii mieli później momenty. Pamiętam srogi hype na The Resistance jesienią 2009, masowo słuchałem wtedy z ówczesną panną Eski Rock (gdzieś już mogłem o tym wspominać) i Uprising z Undisclosed Desires leciały tam na zmianę dosłownie co pół godziny. O istnieniu Muse wiedziałem wcześniej, z jakiejś Vivy czy innych tego typu stacji kojarzyłem Hysterię, ale nie był to wtedy mój typ muzyki. Właściwie później też nie do końca, ale moja w/w dziewczyna była ich wielką fanką i na jej prośbę zassałem całe The Resistance. I oczywiście odsłuchałem. Traktowałem to wtedy jako taki contemporary rock (błędnie rzecz jasna, chociaż może nie do końca?), ale słuchać się dało i parę numerów przykuło moją uwagę. To była taka nieszkodliwa radiowa muzyka do stacji "rockowych", ale w pewnym momencie album mnie kupił na tyle, że kompletnie zignorowałem premierę czegoś sporo ważniejszego w tamtym czasie, a więc In This Light and on This Evening Editorsów, choć przecież Papillon też był wtedy radiowo katowany. Z tym krążkiem musiałem poczekać rok. Eksploracja reszty Muse zaczęła się od Zmierzchu xD do którego obejrzenia zostałem wprost zmuszony. Supermassive Black Hole nie było najlepszym kawałkiem użytym w filmie (dość wspomnieć genialne Eyes on Fire, które Mudżaj wrzucał w poprzedniej bestce; nawet Paramore nie brzmiało tam tak strasznie), ale znów poproszono mnie o zorganizowanie całej płyty - więc i tę (Black Holes and Revelations) przesłuchałem. I ten jeden numer chwycił moją uwagę bardzo mocno - był po prostu... fajny. Melodyjny, z chwytliwą zagrywką na pianinie, nieinwazyjnymi gitarami (aż nie Muse), a i Matthew Bielany nie straszy tak bardzo swoim wyciem (choć na pewno będą ludzie, którzy stwierdzą inaczej). Słuchałem sobie i słuchałem, w końcu w 2010 Muse zostali u mnie wyparci przez Smitha i jego Joy-Division-revival, ale o kawałku nie zapomniałem.

Wrócił na pełnej w sierpniu 2014 pod wpływem pewnych wydarzeń, które najlepiej można podsumować zwróceniem uwagi na to, że akurat wychodziłem z fazy głębokiego żula (Hien może coś o tym powiedzieć). Za chwilę startował nowy rok akademicki, niedługo później dostałem pierwszą poważną robotę, ale jeszcze chwilę siedziałem na działce po prababce niedaleko Koluszek chlejąc kosmiczne ilości wódy i jedząc śmieci w ramach coping mechanism po wyjątkowo smutnym i idiotycznym z perspektywy czasu koszu. Ten numer mocno pomagał mi wówczas przetrwać, a ze względu na jego specyficzny charakter nie wspominam go wcale źle i nie identyfikuję aż tak bardzo z tamtymi czasami. Zresztą, pod koniec tego samego roku Muse zostało mi ponownie nieco "odczarowane" poprzez inną już partnerkę, która była wręcz psychofanką grupy i w czerwcu 2015 mieliśmy okazję być na ich koncercie w ramach Orange Warsaw Festival. Gdzie oczywiście zagrali ten numer na bisy, co było wyjątkowo miłą niespodzianką. Sam koncert wspominam bardzo fajnie, choć akurat płyta, którą promował nie była ich najlepszym dziełem w historii (ale miała kilka highlightów, np. Mercy). Tbh wszystko, co wydali po The Resistance nie było całościowo najwyższych lotów, zdążyłem się jeszcze ową jesienią 2014 pojarać nieco The 2nd Law, ale takie Simulation Theory to już nieśmieszny żart xD nowej płyty, która premierę miała dopiero co nie słuchałem i mi się jakoś nie spieszy. Obu dziewczyn słuchających srogo Muse już nie ma, ostatnia nawet nie wiedziała, co to za zespół, ja brzmieniowo rozkoszuję się teraz zupełnie czym innym, no ale od czasu do czasu do Starlight wrócę. Naprawdę okrutnie lubię ten numer, ma on co prawda pewne Muse-like przerysowania, ale poza tym - jeśli nie jest się szczególnie uprzedzonym - nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Plus w moich oczach jest on dodatkowo nacechowany nostalgicznie-wspominkowo, a myślę, że już dawno doszliśmy do konsensusu zgodnie z którym to jeden z największych czynników bestkotwórczych. Także no, Muse to z jednej strony nie moja bajka (zwłaszcza ich fanbase jest straszny), ale gościom nie można odmówić minimum talentu do pisania chwytliwych piosenek, które są naturalnymi kandydatami na radiowe hity. Starlight do nich należy i o.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 04 wrz 2022 23:13

Coil - The First Five Minutes After Death

No elo, znowu wbijam z buta z opóźnieniem, ale nawet nie chce mi się tłumaczyć czemu nie miałem głowy na wrzucenie swojej propozycji wcześniej. xD Podczas długich i burzliwych przemyśleń nad tym czym was, u licha, uraczyć uświadomiłem sobie, że wrzucając te kolejne rzeczy ad hoc pominąłem naprawdę dość wielu wykonawców na których nie tylko miewałem zajawkę, ale słuchałem ich bardzo często i pasuje mi to zmienić. Szczególnie mało wrzucałem muzyki z okresu 2013/14, o którym to tutaj już wielokrotnie pisałem, jako o okresie, w którym tej muzyki poznawało się najwięcej i momentami w swoich muzycznych podróżach zapędzało się w miejsca różne, nadal traktując RYMa jako swoją wyrocznię, bo jak to tak. xD Na bank też tutaj pastwiłem się nad swoim ówczesnym zjebaniem, które kazało mi traktować znajomych słuchających "plebejskiej" muzyki jako gorszych, ale teraz to se myślę, że po prostu dobrze było to odchorować i walić wszystko.
Coil to generalnie jeden z tych zespołów, które poznajesz przez długowłosego typa studiującego jakiś kierunek typu religioznawstwo, opowiadającego o filozofiach Bliskiego Wschodu, oglądającego filmy Jodorowskiego oraz słuchającego jakiejś zrytej muzyki i generalnie jakiegoś odludka, którego poznajesz przez jakichś znajomych i który na początku wydaje ci się być powalony, a potem z nim rozmawiasz i się okazuję, że w sumie to się myliłeś, bo jest jeszcze bardziej powalony, ale w sumie to cię lubi i ty go też, więc problemu nie ma (i guess). To jeden z tych eksperymetnalnych zespołów, które w opisach na wikipediach, rymach, lastach. mają wymienione pińćset gatunków i w sumie to nie wiesz od czego zacząć, by ich opisać, bo faktycznie ta dwójka zakręceńców nagrała dość dużo muzyki - to na albumach, to na singlach, to w kompilacjach z kimś tam i ciężko ich wrzucić do jednej szuflady.
NIEMNIEJ zapodaję wam utwór zamykający jeden z albumów, który uchodzi za jeden z ważniejszych w twórczości tych panów. Horse Rotorvator to bardzo dziwna, psychodeliczna, by nie rzec ZRYTA płyta, więc musi zostać zakończona w taki sam sposób. Co prawda nigdy nie umierałem i nie umiem zweryfikować czy faktycznie podczas pierwszych pięciu minut umierania leci mniej więcej podobna muzyka, ale chyba jestem w stanie uwierzyć w to, że faktycznie tak jest. Generalnie bierzcie, słuchajcie i oceniajcie - mam nadzieje, że pozytywniej niż Swans. xD

https://youtu.be/qoDNQaSZv_o
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 wrz 2022 20:27

Czezuniu kochany zlituj się, nic przez tydzień nie przesłuchałeś czy jak?

To jest GODZINA roboty raptem...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 wrz 2022 21:00

I można tę robotę robić na raty. Po 10 minut dziennie na ten przykład.:8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 wrz 2022 21:16

No żarty żartami ale mnie to już zwyczajnie męczy i denerwuje bo wygląda to zwyczajnie olewczo i lekceważąco, fajnie że Czezu wróciłeś ale czekamy prawie co kolejka na Ciebie 10 dni żebyś wyskrobał na kolanie po zdanie lub dwa z czego połowa i tak nie na temat jest przeważnie, do numerów na które my skrobiemy po stronie opisu często i wkładamy w to serducho, jak Ty taki zarobiony jesteś i w sumie bardziej chyba udzielasz się tu bo Cię jara dzielenie się z nami numerami które w większości i tak znamy z radia czy telewizji to może dajmy sie siana z tym i skup się nie wiem, na bestce filmowej albo simply reds czy tractorpullingu, czymś co Cię faktycznie pasjonuje i łatwiej się temu poświęcić.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 10:51

Myślę, że w sobotę możemy ruszyć z recenzjami obecnej kolejki. To będzie 17 DNI po rozpoczęciu poprzedniej kolejki i dokładnie dwa tygodnie od pierwszej recenzji tejże. To jest, łagodnie mówiąc, WCHUJ czasu na przesłuchanie 7 piosenek xD Jeśli dla kogoś to jest za mało, to chyba nie ma ochoty na słuchanie muzyki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 06 wrz 2022 11:02

Ja już przesłuchałem wszystko jak dotąd, także mogę wlepić w każdej chwili bo mam też napisane. Alicja Kluczowa wleci dzisiaj, słucham 4-ty raz xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 11:34

Ty Dev częściej piszesz, że masz coś gotowe, i że czegoś słuchasz, niż faktycznie wklejasz recenzje.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 wrz 2022 13:51

To jest ABSURDALNIE dużo czasu, nawet ta sobota brzmi optymistycznie. W tyle dni to można dziesiątki razy mimowolnie tego przesłuchać robiąc cokolwiek innego poza samym słuchaniem xD
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 13:57

Ja mam już gotowe opisy wszystkich kawałków, które weszły w obecnej kolejce. I, uwaga, MAM ŻYCIE, PRACĘ i nawet robię coś poza słuchaniem muzyki i siedzeniem przed kompem xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 wrz 2022 14:00

To niemożliwe Hien, chyba na jakichś kodach grasz tutaj
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 wrz 2022 14:10

Zwykły cziter. :D
Ja naprawdę spędzam dużo czasu po pracy z żoną i synem (długie spacery, rowery, basen, seansy filmowe na Netfixie), wieczorami zawsze w coś pogram i jeszcze przesłucham każdy album i utwór wielokrotnie plus inną moją muzykę, na którą mam akurat ochotę. Może to kwestia organizacji, a może po prostu chęci. Chociaż nie zaprzeczę, że w pracy mam też możliwość słuchania muzyki. Oczywiście nie na słuchawkach, ale jednak.
Nie wiem, może Czez naprawdę tak długo i intensywnie pracuje, że potem już nie ma czasu ani ochoty na nic. Zresztą ja to mu w ogóle współczuję pisania recenzji na telefonie. Mnie to by kur.wica wzięła.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 14:29

Może załóżmy jakiś crowdfunding na kafejkę internetową raz w tygodniu?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 06 wrz 2022 14:32

To jeszcze istnieją?
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 14:34

Ponoć tak. Ehh wzięło mnie na wspominki jak w 2000 r. gościu w kafejce mi nie chciał wypalać mp3 i gier na cd, więc powrzucałem sobie foldery z crackowanego Tonego Hawka 2 w jakieś losowe foldery podpisane "cośtam demo" i potem w domu próbowałem to zmontować. NIE UDAŁO SIĘ.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 wrz 2022 09:17

No dobra, wszystko dokładnie przesłuchane i opisane. Czekam tylko na Czeza, który nie ogarnął jeszcze... poprzedniej kolejki. ;(
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 07 wrz 2022 09:24

Ja zaraz wrzucę recenzje obecnej i to pier*olę. Albo się bawimy albo nie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup