Best of Forum (edycja filmowa)

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 21 lis 2022 14:51

Podbijam!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18317
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 21 lis 2022 14:52

No Dragon, jak tam?
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 lis 2022 15:14

Zacznijcie, dzisiaj oglądam.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6858
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 lis 2022 15:21

Ja oglądam MUNDIAL
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 21 lis 2022 15:35

A Bromskiego obejrzałeś czy jeszcze nie?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 lis 2022 22:23

Dragon pisze:
21 lis 2022 15:14
Zacznijcie, dzisiaj oglądam.
Zadanie wykonane
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6858
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 lis 2022 22:52

JA OGLĄDAM
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 22 lis 2022 09:27

Mundial czy Lindę i Zamachowskiego? xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 22 lis 2022 09:51

Pewnie Machulskich i Barbasiewicza
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 22 lis 2022 10:05

Albo Machalicę i Walczewskiego
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6858
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 22 lis 2022 10:10

devotional pisze:
22 lis 2022 09:27
Mundial czy Lindę i Zamachowskiego? xD
O tamtej porze filma już.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 22 lis 2022 10:48

Czyli mamy, kurde, komplet?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18317
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 lis 2022 11:15

Na to wygląda.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24626
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 lis 2022 11:26

Prawie 2 strony pytań, czy wszyscy obejrzeli film. Podejrzewam, że dyskusja o samym filmie nie będzie miała tyle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6858
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 22 lis 2022 23:30

To co, ja z Musiałem mam was poganiać? XDD

ZABIJ MNIE GLINO - WIDEORECENZJA

Dzięki koledze Musiałowi wróciłem po latach do tego klasyka polskiego kina sensacyjnego. W sumie to nawet nie biorę tego w cudzysłów, ew. jak już to tak mały, że ledwo widoczny, bo w różnego rodzaju zestawieniach takich filmów ten film zawsze się gdzieś pojawia, jest nadmieniany, nawet sam go kupiłem na DVD w czasach świetnosci tego nośnika z tego powodu (obejrzałem dopiero w 2017, aby było śmieszniej). I jakie mam wrażenia?

NO KUŹWA AMBIWALENTNE XDDD

Z jednej strony - no ten film się zestarzał, pewnie bardzo szybko, ale ze współczesnej perspektywy niemożebnie i to aż tak, że już jest reliktem i ogląda się go bardziej jak eksponat w muzeum, chociaż momentami ta jego archaiczność daje sobie mocno popalić. Ale nie to jest najgorsze, po prostu bardzo często sprawia wrażenie zrobionego jakby tak na odpiernicz, co pewnie w dalszej części rozwinę? Z drugiej strony, mimo wszystko oglądało się go w miarę spoko, trzymał w napięciu (a to dość ważne w tego typu kinie) i chyba nie będę kontrowersyjny twierdząc, że przetarł parę szlaków w polskim kinie, a to będąc pierwszym de facto przedstawicielem kina "gangsterskiego", nie mówiąc już o tym, że prawdopodobnie bez tego filmu nie mielibyśmy Lindy jako Mauera w Psach, a bądź co bądź - polska popkultura trochę by na tym straciła.

Fabuła tego filmu nie należy do najbardziej skomplikowanych w dziejach kina: jest sobie zły Malik, grany przez Bogusia L., który jest generalnie total hardkor badassem, który potrafi spierdolić z sali sądowej porywając przy tym policjanta, napada na pociągi, uwodzi kobiety i generalnie jest tak zły jak moje żarty oraz ma głupkowatego przydupasa granego przez Zamachowskiego. Ściga go dzielny i niedościgniony kapitan Popczyk, który generalnie to ma problemy w życiu osobistym oraz nie robi takich rzeczy, ale dla odmiany ma głupkowatego przydupasa, którego jednak gra Jerzy z Klanu. Nie liczcie na jakąś Gorączke, Upadek czy tam inną Personę, nic obu za bardzo nie łączy, nie ma między nimi żadnej chemii, po prostu se są i tyle, zresztą to chyba zły adres, by liczyć na takie rzeczy. xD Ot, taki tam typowy sensacyjniak z VHSów przeniesiony do realiów późnego PRLu. By nie było to nawet sprawnie, bo jak już pisałem: ta intryga nawet mnie trzymała, mimo tego, że przegięć, durnot i absurdów było od cholery i momentami kręciłem mocno głową - hitem była scena z Fronczewskim jako policyjnym ekspertem, który po przetworzonym nagraniu głosu w niskiej jakości był w stanie stwierdzić, że jego autor ma jakąś rzadką chorobę płuc. XD Można byłoby niby wywalić parę wątków i scen z tego filmu bez większej straty dla całości, ale nie ma co się czepiać, bo tbh jest wiele więcej powodów do czepiania się niż to.

No np. gra aktorska. Niby pod względem nazwisk ten film wypada nieźle, bo zaprzegnięto do tej produkcji całą plejadę gwiazd - Linda, Zamachowski, Fronczewski, Machulski, Machalica. Ale jakoś tak odniosłem wrażenie, że duża część z nich gra trochę na odpierdziel, często bardzo sztucznie i nie przekonuje. Linda niby przekonuje jako ten prostacki cwaniaczek, któremu wszystko uchodzi płazem, ale jednak momentami jest zbyt zmanierowany, Zamachowski nawet daje radę, Machalica gra bardzo... różnie, nie do końca mnie przekonuje Grabarczyk. Jestem mocno rozczarowany małą, acz dość istotną, rolą Łukasiewicza, bo ta jego konwulsja po zastrzeleniu swojej kochanki wypadła groteskowo (w ogóle ta szamotanina była realistyczna jak grafika w Gothicu 1) tak samo śmiesznie wypadł "umierający" Linda w finałowej scenie. Ja nie wiem kogo tu winić, czy aktorów, czy reżysera, ale kuźwa no, to rok 1988, rozumiem ciężkie czasy oraz to, że nikt wcześniej nie kręcił w polsce kina "bandyckiego", ale ludzie no, momentami serio to był poziom The Room. xD

O, albo dialogi. One są momentami sztuczne, nierealistyczne, nie ma tu jakichś one-linerów ani niczego w ten deseń, a jednak czasem by się przydało, by taki złoczyńca z krwi i kości rzucił jakimś ciętym tekścikiem. Tutaj czegoś takiego nie ma. W dodatku często one brzmią... dziwnie, tak jakby te postsynchrony robiono po taniości. XD Co pewnie jest prawdą, biorąc na poprawkę rok premiery filmu, ale no - fakt jest faktem. Muzyka jakoś sobie brzdąkała w tle, nie zwróciłem uwagi. Zdjęcia? No spoko są, ale to też nie jest jakiś hiperestetyczny film.

No w sumie ja tu nie nadmieniłem jeszcze o gwoździu programu, czyli tzw. świecie przedstawionym. Gdzieś tam mi się obiło na jakiejś wikipedii o uszy, że rzekomo intencją twórców było umieszczenie tego filmu w jakimś bliżej niesprecyzowanym miejscu, któremu bliżej było do Europy Zachodniej, aczkolwiek jednocześnei miało wyglądać znajomo polskim widzom. To raczej bzdura, ale generalnie to jednak widać te "Zachodnie" inspiracje - szare, polskie blokowiska widać raczej rzadko, akcja toczy się najczęściej w luksusowych mieszkaniach i rezydencjach, knajpach dla bogoli i nawet komisariat Popczyka wygląda jakoś tak luksusowo. Trochę mnie rozbawily detale pokroju trzeciego kanału TV czy wpieprzania (ponoć specjalnie ściąganych z Anglii) BigMaców, ale w sumie domyślam się, że w 1988 bym raczej oceniał to inaczej.

No i tak se myśle, że "w 1988 bym raczej oceniał to inaczej" to w sumie dobra konkluzja tej wypowiedzi. xD No to nie jest jakiś arcyzły film, po prostu oglądany w schyłkowej komunie mógłby sie dla mnie bronić to z braku "konkurencji" w kraju, a po latach - z czystego sentymentu. Oglądany teraz jest po prostu dla mnie zwykłą ciekawostką, która nie wywołuje szczególnych emocji.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24626
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 lis 2022 12:00

Dziwię się Mentosowi, że jako fan starej telewizji, strzela w ten film tym, że się zestarzał xD
Prawda jest taka, że to jest najlepsze w tych filmach sensacyjnych z przełomu lat 80 i 90. Przecież gdyby to było zrobione wg obecnych standardów, to by przypominało jakiś film Vegi i byłoby krótko mówiąc, totalnie nieoglądalne, a jeśli nawet oglądalne, to na pewno u nikogo by się nie pojawiło w bestce życia, dajcie spokój xD Czar tych starych filmów jest niepodrabialny. To trochę jak Batman & Robin, takich „kampowychnaserio” filmów już się nie robi i ubolewam nad tym, bo jest kino, które lubię: mało wiarygodne, przerysowane, z jakimiś teatralnymi naleciałościami, tanią, ale szczerą oprawą, a u nas do tego jest to takie amerykański kino przepuszczone przez polskie sito, i „Zabij mnie glino” jest tego wspaniałym przykładem. Ten film jest perfekcyjny. Śmietanka polskich aktorów tamtego czasu, żadnych miscastów, kapitalne zdjęcia, teksty, którymi można rzucać dekadami („na razie za coca-cole należy się 200 zł”, „nie bij! nie bij! za pobicie milicjanta 5 lat!” „K*RWA MAĆ CO TAM SIĘ DZIEJE?”) oraz fenomenalna muzyka, która przypomina mi trochę soundtracki do starych gier video. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że gdyby ten film się nie zestarzał, to by bardzo źle o nim świadczyło.

Sensacyjniaki polskie, zarówno z dużego i małego ekrany („Ekstradycja” madafaka) z tych czasów wciągam bez popity. Po co mam oglądać jakieś 997, itd., skoro mogę dostać wersję podkolorowaną. Nie wiem czym dokładnie inspirował się Bromski, ale nie zdziwiłbym się gdyby oglądał „Miami Vice”. Lindowski Malik to taki polski Don Johnson, gdyby trochę bardziej rechotał, to by wszystko pasowało (nawet fryzura, po farbowaniu). Cały film ma vibe tego serialu (nawet fabularnie, każdy kto oglądał „Policjantów...”, wie o co chodzi), tyko przełożony na nasze, więc zamiast słońca i palm, mamy późną jesień i gówno. Swoją drogą
mintaj pisze:
22 lis 2022 23:30
rzekomo intencją twórców było umieszczenie tego filmu w jakimś bliżej niesprecyzowanym miejscu, któremu bliżej było do Europy Zachodniej, aczkolwiek jednocześnei miało wyglądać znajomo polskim widzom.
No to kiepsko się starali, bo regularnie rzucane jest gdzie kto jedzie, itd., w Warszawie nawet jadą na Ursynów, więc pozdro z tym „bliżej niesprecyzowanym miejscem”.

Postacie są dokładnie takie, jakie każdy by chciał w takim filmie oglądać. Zresztą, pls, tutaj gra Fronczewski, i nie ważne, że jakąś marginalną rolę. Wszystko, co ten człowiek robi, zamienia się w złoto. No, ale nawet gdyby go nie było, to nadal Machalica, Zamachowski, Machulski, Lengren, Barbasiewicz, doskonałe camea Strasburgera i Trońskiego, no i kaman, Jerzy Chojnicki i Wiktoria razem, jeszcze przez „Matkami, Żonami...”+ honorowy mention dla Łukasiewicza, jako pizdo-kochanka . Aż się człowiek cieszy z samego ich oglądania na ekranie. Bogusław Linda plays Bogusław Linda (czuły brutal, wewnętrzna sprzeczność, badass, nie zastanawia się milion razy), czyli najlepsza możliwa sytuacja.

Polska pokazana w tym filmie, to jest taki miks prawdziwej Polski z tamtych czasów i jej wersji zamerykanizowanej. Można się teraz z tego śmiać, ale kto chciał oglądać w filmach prawdziwą Polskę? Mało tego syfu było na co dzień? Dla mnie to jest wspaniałe, jak ten film zbliża się do marzeń ludzi przed TV, żeby u nas było jak na Zachodzie. Klisza goni kliszę, ale nie potrafię tego traktować jak wady. Może przez to przerysowanie, lubiłem oglądać te filmy nawet za dzieciaka (oczywiście ukradkiem, rodzice nie pozwalali). Najbardziej mi się zawsze podobało, jak postacie zachowywały się mega-poważnie rzucając tymi wszystkimi tanimi tekstami, występując w tych tanich, niemal komediowych scenach. Refleksyjne, poważne spojrzenie Lindy znad kieliszka, żeby zaraz wystrzelić z jakimś „możecie strzelać do wszystkich w tym kraju, ale ona jest święta”, itp.

Mentos już zauważył, że dużo tutaj błyszczenia tym czego mieliśmy w Polsce co kot napłakał: bogate rezydencje, ciuchy, żarcie, jakieś wyjęte prosto z zagranicznego serialu gangi. Obowiązkowe dla polskich filmów liczne sceny na dworcach, w pociągach, itd. No, ale cena napadu w drugiej części filmu – klasa. Ładne ujęcia, a nawet wybuchy się znalazły. Nawet te głupsze sceny (strzelanie ze stojącym z tyłu koniem, który w ogóle nie reaguje), mają w sobie to coś. Ostatnia akcja filmu, to jest majstersztyk i tyle. Co z tego, że Machalica po postrzale stoi jakby ktos go farbą oblał (bo oblał), a śmierć Malika wygląda jakby wjebali wszystkie tejki jakie nakręcili. I to gwałtowne, typowe dla tamtych czasów, zakończenie.

W ogóle, w wielu scenach, przemoc istnieje tylko w montażu, rzadko naprawdę się tłuką, ewentualnie Zamachowski dostaje po ryju, ale bijatyką bym tego nie nazwał. Sporo tu ugrzecznienia, ale takiego fajnego, nikt nie musi zachowywać się jak bydło z filmów Vegi, żeby było spoko.

Henriego Serokę już chwaliłem za muzę, ale muszę to zrobić ponownie. To jest kwintesencja zajebistości tych filmów. Powinni to wszystko wydać w jakimś boksie „zapomniane osty z polskich filmów” bo nigdzie nie można tego dorwać.

W każdym razie, to były piękne czasy w Polskiej kinematografii. Te sensacyjne dzieła sztuki mają tyle uroku, tyle serca w to włożonego, takiej walki z brakiem kasy, że oglądanie ich to najczystsza przyjemność. To jest właśnie granica, której tego typu kino nie powinno przekraczać, bo im więcej realności, wiarygodności, ba, nawet poziomu się w to wkłada, tym większy cringe. „Zabij mnie glino” daje mi 100% rozrywki i niczego więcej nie potrzebuję.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 lis 2022 21:23

Zabij mnie glino to sensacyjna bajeczka z końcówki PRLu. Malik jest konkretnym rzezimieszkiem, który nie boi się niczego. Wielokrotnie ucieka z więzienia. Uchodzi mu to bez większego szwanku, co stawia w kłopotliwej sytuacji służby porządkowe. Ma swoje za skórą, ale jak na sprawnego i przebiegłego złola przystało bez problemu odzyskuje dług. Już do końca podążamy między jedną vendettą a drugą. Malik chce się odegrać na Popczyku i robi to zbyt skutecznie. Miała być szybka akcja związana z jednym policjantem, a tutaj zbiegiem okoliczności ginie jego żona i jej kochanek. Od tego momentu nie ma już żadnych wątpliwości co do tego, kto walczy z kim. Fabularnie znika wcześniej żona Malika, która ostatecznie niespecjalnie interesuje głównego bohatera i twórców scenariusza. Co innego dzieje się z przypadkowo poznaną w pociągu lekarką. Ona dostaje dość dużo czasu. Dzięki niej główny bohater też zatraci trochę instynktu samozachowawczego. Łowca zostanie, ale obudzi się też niepoprawny romantyk. To zaskakuje, ale ten film akurat jest zbudowany - na gwałtownych pożegnaniach i powrotach do wybranych postaci. Odzywają się gangusy Stawskiego. Docierają do najbliższego ziomka Malika. Wydaje się, że to oni ostatecznie go zgładzą, ale tu znów w parę sekund rodzi się twist. Ze śmiercią Seweryna rodzi się porozumienie Malika z postacią graną przez Barbasiewicza. Policjanci zamykają sprawę, ale Popczyk chce swojej zemsty. Nie udaje się podczas napadu na pociąg. Ostatecznie areną bezpośredniego starcia staje się osiedle z wielkiej płyty. Malik ginie z rąk Popczyka na oczach rozbieganej dzieciarni w środku dnia.

Historia wciągająca, choć bardzo mocno poszatkowana. Montaż jest słabiutki, albo za dużo wycięto albo poszukiwano szybszego tempa, ale przez to parę scen urywa się kompletnie bez sensu. Czasami kłapy nie zgadzają się z tym, co leci. Jest przynajmniej jedna scena, gdzie Linda staje się brzuchomówcą. Całe szczęście, że to nie współczesna produkcja, przez to nie ma tego żenującego humoru przez większość czasu. Duchologiczna kolorystyka nadaje szlachetności filmowi. Bywa głupiutki, ale trafia prosto w serduszko. Budzi sentyment i skojarzenia przez pewne obrazy i przestrzenie, które nie były mi obce. Nie jest bezwzględnie naturalistyczny, nie mam problemu z koloryzowaniem rzeczywistości. Nie sądzę, że pod tym względem film może się "źle" starzeć. Nie w tych aspektach to wada. Na pewno brakuje mu dopracowania. Muzyka klasycznie filmowo ejtisowa przez te klawiszowe pasaże i perkusję, której używano w tym stylu praktycznie wszędzie. Bez szału, ale pasuje odpowiednio. Niczego nie psuje.

Aktorsko jest przyzwoicie. Postaciom brakuje głębi, ale wielu się stara wzbogacić je o wyraźny charakter. Jankowska-Cieślak jest zjawiskowa, a dostaje jedną scenę tak naprawdę. Pakulnis ma pecha, że w scenie w mieszkaniu z Machalicą dostaje okropne zadanie. Po pseudokłótni mechanicznie wraca do chaty i zaczyna się tłumaczyć. Dzisiaj to tak nie wyjdzie i bardzo koorwa dobrze. Poza tym też radzi sobie nieźle. Romantowska jest zbyt posągowa, w pociągu brzmi jak Mentalista i Dr House w jednym (tak jak Fronczewski w pierwszej scenie swojej). Gwałtownie przywiązuje się do postaci granej przez Lindę i potem właściwie już tylko płacze, tuli się i kocha. Reszta pań totalnie na drugim planie. Co o panach... film stoi na Lindzie i Barbasiewiczu. Najciekawsze postaci, najbardziej rozbudowane, dobrze się ich ogląda. Są tak poprowadzeni, że do końca im kibicowałem mimo tego, że potem wręcz jak boty dają się złapać w pułapce bez wyjścia. Charyzmatyczni, niezmanierowani. Linda w blond włosach rewelacja. Zamachowski gra głupola i też jest przekonujący, choć z biegiem czasu Seweryn traci na znaczeniu i pojawia się tylko w takich wyraźnie wytyczonych sytuacjach. Machalica jest okropny, bardzo słaby w tej roli. Ani ciepły, ani przebiegły. Nie uwierzyłem w jego motywacje i emocje. Jedyny moment na tak to przejażdżka w samochodzie z Jerzym i innymi policjantami, gdzie przez radio wita kolejnego niebieskiego. Drewno jako mąż, w scenie z Pakulnis to nieporozumienie. Nagły przypływ energii i chęć rozliczenia się z Malikiem wydała się wręcz psychopatyczna. Idiotyczna zaczepka w pijalni. W scenach z Machulskim i Fronczewskim ani śmieszny, ani faktycznie oddany sprawie. Totalnie bezradny. Kiedy wyszedł ze spotkania w sprawie omówienia problemów zdrowotnych Malika myślałem, że wyskoczy z tego piętra. Wobec tego finał był dla mnie bardzo rozczarowujący, ale rozumiem xD Dobrze wypadli Machulscy, Fronczewski (mimo wielu absurdów), Marek Walczewski. Strasburger rewelacja, był przekonujący jako taki gość od brudnej roboty, ale niepozbawiony klasy.

Przyjemny seansik tak ugułem
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24626
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 lis 2022 21:39

Jedną z moich ulubionych scen jest jak Linda każe Zamachowskiemu spierdalać, po czym i tak go zabija, a ten spektakularnie wpada do jakiegoś szybu. I w sumie faktycznie to bez sensu xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 lis 2022 22:32

Przez chwilę nie wiedziałem co się tam w ogóle zadziało xD
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13788
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 24 lis 2022 05:46

Hien pisze:
23 lis 2022 21:39
Jedną z moich ulubionych scen jest jak Linda każe Zamachowskiemu spierdalać, po czym i tak go zabija, a ten spektakularnie wpada do jakiegoś szybu. I w sumie faktycznie to bez sensu xD
:o Jezu wieki nie oglądałem i nawet nie pamiętam że ten film był aż tak zabawny
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup