Best of Forum IV

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum IV

Post 12 sie 2023 00:57

Kurka wodna dopiero dotarłem chwilę temu do domu. Samolot 2h opóźniony. Wyjazd z Warszawy to jakiś koszmar, a w piątkowe popołudnie tyle warszawiaków ciągnie na Mazury, że szkoda gadać. Jeszcze mnie GPS w stolicy przez jakieś opóźnienia czy zawiechy wywiózł ze dwa razy w pole, bo ni chuchu nie znam miasta. Swoją drogą po raz kolejny się utwierdziłem w przekonaniu, że jakbym miał mieszkać w Warszawie, to bym się chyba pochlastał. ;(
No ale jestem, więc wrzucam utwór z króciutkim opisem, bo jest późno, a ja rano znowu mam do przejechania 400 km.

Electric Light Orchestra - Rock n' Roll Is King

Pomysł na tę wrzutkę powstał w mojej głowie właściwie dzisiaj rano jeszcze w hotelu w Czarnogórze. Pakując się do wyjazdu włączyłem w tv stację muzyczną STARS TV. I tam poleciał właśnie ten utwór. Nie dość, że przypomniało mi to, że bardzo lubię ten utwór, to jeszcze walnęło mnie niezłe zdziwko. Bo znam i lubię ten utwór od wieków, a nie miałem pojęcia, że to wykonuje ELO. Już prędzej zakładałem, że to numer np. Shakina Stevensa. A tu rano zdziwienie. Tak to czasami jest. Zna się utwór od lat, a się nie wie nawet, kto to wykonuje. W każdym razie to rock and roll w najlepszym wydaniu. Gitary pięknie naparzają, pianino tłucze jak szalone, a wokalista doskonale śpiewa. Fajne chórki do tego. Linia melodyczna jest naprawdę niesamowicie charakterystyczna i zapadająca w pamięć. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał nie znać tego utworu. To trzy minuty doskonałego rock'n'rolla. A oglądanie rock'n'rollowych pląsów roztańczonych ludzi w teledysku jeszcze bardziej potęguje ten świetny klimat.

https://www.youtube.com/watch?v=jIYQgN2PUMU

Whamalamabamalama rock'n'roll is king.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 sie 2023 06:17

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 sie 2023 21:31

Julia Holter - Sea Calls Me Home

Hmm. Śpiewająca pani od Musiała to zawsze jest lampka ostrzegawcza, bo można dostać tu wszystko. W tym wypadku jest to takie o dziwadełko. Holter w mojej, jak to niektórzy tutaj mówią „bańce”, pojawiała się i była prejzowana, a ja to ignorowałem bo ja generalnie ignoruję rekomendacje i to co się wrzuca na fb, itd., jestem taką samowystarczalną, narcystyczną bańką samą w sobie lol. W każdym razie, słyszę laskę pierwszy raz, chyba że Dev mi puszczał w aucie, ale to nie pamiętam tego. Julia Holter ma bardzo histeryczny wokal, tak tylko jestem w stanie to określić. To takie wykrzykiwanie na pograniczu śpiewu i jęczenia umęczonej kobiety. Nie podoba mi się ten styl, nie czuję przyjemności słuchając tego. Muzycznie, są to jakieś takie lata 60/70-te na kiju, nie mam się do czego przyczepić, ale też nie mogę powiedzieć, że mi stanął. Niestety ta wrzuta wywołuje u mnie taką bezjajeczną reakcję, tzn. ani nie mogę tego z pasją zjechać, ani gorąco pochwalić. To takie numery, że ani się do tego nie wróci z przyjemnością, ani z chęcią sprawdzenia, czy hejt przerodził się w coś innego. To jest numer, do którego po prostu raczej już nie wrócę. Nie leży mi ten wokal, niestety, a co najgorsze, ja tu w ogóle nie czuję morza, a to już jednak porażka :/ No ale, cytując Azbest, MOŻE TO JA?

A co do Rembertowa, to było to zadupie przy lesie, ale ja generalnie to miejsce propsowałem, bo było, prostytutka, przy lesie, a jak wielu mieszkańców Warszawy może powiedzieć, że mieszka przy lesie? Dojazd był tam podły, a mieszkanie Musiała mikroskopijne (jak na dwie osoby plus goście), ale miło wspominam te parę razy kiedy wpadałem. Z jednego takiego razu pochodzą pewne kontrowersyjne zdjęcia z damskimi ciuchami, które nigdy nie wypłyną poza nasze zbiory lol

Zion Train - Beware


LOL. Murzyn się jednak lekko zaczyna zagrzebywać tymi reggae wrzutami. Co wyniosłem, głównie, z tego numeru to prychnięcie śmiechem kiedy wszedł ten chamski bit z hatem, bo mi się skojarzył z rzeczami, które robiłem we Fruity Loopsie jakoś 20 lat temu - brałem loopa z jakiegoś kawałka, np. DM, i dodawałem do niego taki właśnie tani, prosty techno bit, który ograniczał się do kicka, hi-hata i w sumie tyle xD Poza tym „Beware” brzmi już totalnie jak jakiś pastisz reggae, mam wrażenie, że słyszałem ten kawałek milion razy, a przecież słyszę go pierwszy raz.
I nagle mnie oświeciło skąd to znam. Z Fishmans xD

https://www.youtube.com/watch?v=3Jx6P4j2jpw

Numery mają bardzo zbliżony vibe, ale oba są po prostu kopią czegoś, co już wcześniej ktoś w reggae robił, bo jestem przekonany, że każdy zespół reggae ma podobny kawałek w repertuarze, nie mówcie mi, że nie. I jeżeli będę miał ochotę posłuchać czegoś w tym stylu, to… no sorry, nie będzie to Zion Train. Jak dla mnie to połączenie elektroniki i reggae w ogóle nie działa, zwłaszcza, że w tym wypadku te elementy techno brzmią potwornie tanio i plastikowo. Najlepiej się dzieje kiedy tych dodatków słychać najmniej, ale wtedy zostaje po prostu generyczne, instrumentalne reggae. Nie ma tu za bardzo nic, co by miało sprawić, że kiedy już od wielkiego dzwona włączę reggae, to będzie to ten kawałek, a nie milion razy lepszy numer Fishmans xD

Uriah Heep - July Morning

Juraja Hip kojarzy mi się z takim gościem, którego poznałem w Żaku, który był fanatykiem tego zespołu i swego czasu nawet przyniósł ich album na kasecie i trzeba było kombinować sprzęt żeby mógł to odtworzyć, eh co za czasy. Ja sam nigdy się nie zabrałem za nich, bo nawet w czasie kiedy moją główną dietą muzyczną były zespoły zakładane przez ludzi starszych niż mój ojciec, UH było dla mnie synonimem dziaderstwa, które wykracza poza skalę słuchania tego z przyjemnością. Czy miałem rację? I tak, i nie. Zacznę może od tego, czemu nie. Otóż, idzie tego słuchać xD A czemu tak? Bo to nadal dziaderstwo, które wykracza poza skalę. Muzycznie są tu niestety wszystkie zabiegi, od których obecnie raczej stronię, tzn. śmieszne ilości hammonda, a w zasadzie śmieszne ilości wszystkiego, sporo dosyć nieznośnego wankerstwa (zwłaszcza przez ostatnie kilka minut), instrument na instrumencie na instrumencie, a ponadto wszystko jakiś fatalny miks i jakość nagrania. ALE STOP. To po prostu w tym podłym linku, który Mentos dał tak chujowo to brzmi, z oficjalnego źródła jest już spoko. Seba niestety jest mistrzem samozaorania z tymi wybieranymi na odpierdoI wrzutami YT. Tak czy inaczej, w okolicach 7 minuty naprawdę chciałem żeby to już się skończyło, za każdym razem. Wokal przypomina połączenie Bee Gees z Brucem Dickinsonem (ten falsetowy fragment), ale pomimo miłych skojarzeń, nie oczarowuje mnie tutaj. Przy tym laaaa, laaaaAAA, LAAAAAAA, za każdym razem kisnę ze śmiechu. Dobra, nahejtowałem się, to może dla odmiany powiem coś miłego, a mianowicie to, że w przeciwieństwie do np. wrzut Deva i Murzyna, do tego będę miał ochotę wrócić i próbować dalej, bo wiecie… lata lecą i kiedyś będzie trzeba przyznać, że TAK TAK, TAM W LUSTRZE TO NIESTETY JAK. Taki stary jak. I muszę w końcu się polubić z takimi rzeczami jak Juraja Hip, czy starsze płyty Deep Purple, itd. Podskórnie czuję, że to nie jest złe i że ja generalnie takie klimaty Trójkowe nadal lubię i cenię. Może któregoś dnia włączę sobie „July Morning” i powiem sobie „prostytutka, to jest ok, ściągam se dyskografię UH”. Tym samym, pomimo tego całego pierdoIenia we wstępie niniejszego pisma, daję okejkę w bok, która lekko (tak jakbym miał parkinsona) drga do góry. To jest jednak materiał z epoki, a nie świadome dziadowanie, tego kiedyś słuchały nastolatki, coś w tym jest. Będę dawał szansę.

Łona i Webber - Woodstock '89

Łona kojarzy mi się z czasem, kiedy wchodziła druga fala w polskim hh i stara gwardia słuchaczy hejtowała wielu z tych wykonawców, bo to już nie było to. Łona był jednym z nich. Słucham tego i po prostu słyszę Króla Juliana, sorry, tego nic już nie zmieni. Żeby było śmieszniej, to jest akurat raczej na plus. Rapowo jest tu taki storytelling, jakby Łona swojemu dziecku opowiadał bajkę do snu, co jest tbh dosyć odświeżające. Ja w połowie lat 2000 miałem już trochę w dupie co się dzieje w hip-hopie, jakimkolwiek, bo ilości tego w eterze były zatrważające. Murzyn np., świętował w tych czasach, o czym jakiś czas temu pisał, a ja uważałem, że ten hip-hop mainstreamowy jest po prostu coraz bardziej gówniany, i z ulgą przyjąłem wejście indie rocka, czy nawet emo, i odejście hh w niebyt. W Polsce, o dziwo, hip-hop nigdy do końca nie padł trupem, ale i tak nie docierała do mnie szczególnie ta muza, bo nie miała skąd. Słucham teraz tego Łony/Webbera i powiem, że kawałek jest niezły. Podkład ciekawy, fajny crossfade z melodyjną klawiszową wstawką na końcu, ten rap ala Król Julian mnie serdecznie bawi, tekst dobry. Kurde no, chwalę Dragona za hip-hop, do czego to doszło…

Electric Light Orchestra - Rock n' Roll Is King

Wuja wrzuca rock’n’rolla, co tu się w ogóle odpiernicza? Gdyby to ktoś inny wrzucił, to bym był pewny, że Shodan to zjedzie, tymczasem sam siebie przecież nie zjedzie! I ja go też nie zjadę. Również nie wiedziałem, że to numer ELO, to brzmi zupełnie inaczej niż tamta płyta zapodana przez Deva, no i mi się to podoba. Mam słabość do takiego klasycznego r’n’r, do którego ludzie w amerykańskich barach koktajlowych tańczyli twista. Ok, może takie bardziej w konwencji niż tru r’n’r, ale ostatecznie co za różnica? Jest to spoko i moje odczucia też są spoko, więc daję okejkę.

No, Panowie, taka bardziej chujowa ta kolejka niż nie chujowa. Fajny rokendrol Wuja, spoko hiphop od Smoka, chujowe dziadowanie Mentosa, do którego chujowego dziadowania bedę wracał (bo jestem chujowy), fruityloopsowe rege od Murzyna i jedna z dwóch Julii od Musiała, przy czym jego byłą uwielbiam, a tę raczej średnio. Możecie się mścić, przynajmniej będę wiedział za co xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 sie 2023 22:08

Król Julian kandydatem do najbardziej absurdalnego porównania w czwartym sezonie, winszuję
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 sie 2023 22:12

Myślałem że porównanie Beware z tym numerem Fishmans wygra
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 sie 2023 22:16

Ale tu płonie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 sie 2023 22:31

we didn't start the fire
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 sie 2023 22:56

Jakoś musicie to wziąć na klatę
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 sie 2023 23:17

W przypadku tych memicznych porównań nic tylko rozłożyć ręce, no cóż xd
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 sie 2023 23:35

Przyjąłem do wiadomości
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 sie 2023 23:38

Z wyrazami szacunku,
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 sie 2023 02:09

pędzę z wypiekami

Julia Holter Sea Calls Me Home

No nie będę ukrywał, że nie znam, skoro znam, choć w przypadku Holter nie słyszałem wszystkich płyt, a do tego inną mam za ulubioną. Jest całkiem spora szansa na to, że prędzej czy później o tym przeczytacie i usłyszycie. Podoba mi się dygresja o Rembertowie, więc dorzucę trzy grosze. Rembertów kojarzę z jedną prozaiczną sytuacją. Podczas któregoś pobytu w Warszawie odwieziono mnie na Dworzec Wschodni właśnie trasą przez wspomnianą dzielnicę. Stan całkiem dobry, choć poprzednia noc była dość porywcza. Generalnie nie zwróciłbym uwagi na otoczenie w trakcie podróży, ale coś w tym miejscu było hipnotyzującego. Miejscami przypomina jakieś nadmorskie miejscowości. Znajomym zawsze mówię, że wygląda jak Wejherowo. Niziutkie budynki, wąskie ulice, chmara domów rodem z nowobogackich wsi pod Gdynią. Mam w takich okolicach rodzinę, więc mimowolnie nabrałem do tego miejsca sympatii. Sam podchodzę z terenów, które można uznać za zadupie, więc to może całkiem naturalna tendencja? Nie wiem, na pewno jest na liście miejsc koniecznie do zaliczenia.

Lubię muzykę Holter za to, że ma coś w sobie poszukującego i hipsterskiego. Niby to zupełnie nie po mojemu, szczególnie przy takich piosenkach - kompletnie pozbawionych elektroniki, wchodzących w romans z wyraźnie starszymi inspiracjami. Miejscami potrafi to pogodzić z bardziej przyswajalną formułą, choć ja osobiście wolę większe kombinacje - przy odpowiednim nastawieniu, lekkiej próbie cierpliwości potrafi kliknąć w głowie. Nie wracam za często, ale mam dużo ciepłych odczuć. Tutaj lubię ten rezolutny wokal, szczególnie jego energię w refrenie. Początek z wyraźnie wysuniętym do przodu klawesynem trochę odstrasza - mimo tego, że lubię jego brzmienie. Potem na szczęście Holter wpuszcza do tego pokoju trochę powietrza, robi przeciąg i całość przyjemnie płynie. Solidna rzecz.

Silverchaair Untilted

Przestałem umieć w zakłady typu kto skomponował co w jakim wieku, szczególnie po tym, gdy usłyszałem dostatecznie dużo dziadostwa granego przez ludzi młodszych ode mnie. Czternaście lat miał np. schafter kiedy nagrywał swój hip-hopowy debiut, swoją drogą przyjemny materiał. Szkoda, że nigdzie później nie zbliżył się poziomem do Hors d'oeuvre... Na początku moją uwagę zwróciła okładka - wygląda jak późniejsze samoróbki tapety na komputer lub daleki krewny psychodelicznych wizualizacji muzyki w jednym z darmowych programów. Podoba mi się. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo opisy sprawdzałem po pierwszym odsłuchu. Nie znam się na metalu, a już szczególnie alt-metalu, kolejny pierwszy krok w nieznane? W sumie gdyby nie gitarowe łojenie to bym w ogóle nie powiedział, że to metal. Niby podskórnie czuć, że zaraz coś wypłynie spod pokrywki, ale trzeba trochę poczekać - a właściwy gorący moment szybko się kończy. Nie wiem, jak to pasuje do filmu i w jaki sposób pracuje. Numer sam w sobie trochę zbyt mechanicznie poprowadzony. Ma parę ciekawych zabiegów, ale szybko się kończą, jakoś tak byle jak wybrzmiewają. Przez te fletomelotrony przywołuje dalekie skojarzenia, ale też to trwa naprawdę tylko chwilę i potem lecimy dalej w nieznane. Dziwna rzecz, nie ma jakiejś dwa razy dłuższej wersji? Może taką bym docenił...

Zion Train Beware

Nie kumam idei x-tronik. Gatunkowe wydmuszki, które chooya znaczą, prędzej sieją jeszcze większy zamęt. Z drugiej strony muzyka tego pokroju robi małe zamieszanie w głowie, bo nie daje się jednoznacznie określić. Dubowe pulsacje i głęboki bas połączone z wyraźnym techno podbiciem. Dęciaki pozwalają bardziej skręcić w stronę dubu, ale tam cały czas pracuje wyraźny rytm - trochę za szybki jak na klasycznie rozbujany repertuar. Numer jest mocno spuchnięty, bo mógłby się w paru miejscach skończyć szybciej. Wesoła tania elektronika po paru odsłuchach daje się polubić. Niby można w FLu łatwo odtworzyć, ale nikt nigdy nie ma na to ochoty i odwagi, a zazwyczaj potem efekt końcowy nie jest tak zbliżony jak w założeniu miał być. Koniec końców całkiem sympatyczne, choć wolałbym jakieś ostrzeżenie na temat całej płyty - jeśli grają cały czas w podobnym tronie to mógłbym się zrazić. Daleko im do mistrzów spod szyldu Rhythm & Sound (następny artystyczny krok panów od Basic Channel), nie ma lepszego połączenia techno z dubem. Sprawdziłem sobie Fishmans no i beka, gdzie dość cyfrowa elektronika do klasycznie akustycznego dubu ze smęceniem na wokalu.

Uriah Heep July Morning

To tego typu zespół, który i mnie skutecznie odstraszył wizerunkiem, brzmieniem i wrażeniem kreowanym przez wielbicieli. Przyznam się, że już dość długo nie mam kontaktu ze środowiskiem fanów zarówno ROCKA KLASYCZNEGO oraz progresyfu. To zresztą nigdy nie była zażyła relacja, ale dawniej orientowałem się w paru miejscach, tytułach i realiach, a dzisiaj? Kompletnie obca ziemia, zostały tylko Lizardy i parę płyt w domu. Nawet nie chce mi się szukać kolejnych zakurzonych perełek po RYMach. Dawniej potrafiłem nad tym ślęczeć stanowczo za długo... no ale dobra, nadejszła wiekopomna chwiła i jestem po pierwszym dojrzałym kontakcie z ich muzyką. Staję po stronie ludzi walących facepalma na wieść o tym, że to dla niektórych może być zrzynka z DP. Chyba tylko użyte instrumenty i wstęp na organach może podpowiadać tak kosmate myśli, ale to i tak jakiś dziwny fikoł. Gdybym się uparł w gimnazjum i jednak posłuchał, to pewnie dzisiaj nie drażniłby mnie tak bardzo TEN WOKAL. Ja wiem, że inne czasy, kultura, ale gość w moim wieku, a wali taką stolcową, że nie mogę nad tym przejść obojętnie. Albo coś zaczyna mi wyżerać pamięć albo po prostu nie zetknąłem się z drugim takim wokalistą podczas słuchania podobnej muzyki z podobnego czasu. Na domiar złego, ten specyficzny refren w środku kończy się przesadzoną dawką la, la, la, a wtedy już jest naprawdę nieprzyjemnie. Za którymś razem jednak znika wrażenie ciągnięcia się tego fragmentu w nieskończoność, ale niesmak pozostał. Gość trochę położył całkiem dobrą kompozycję, podobają mi się te miejscowe dialogi gitary i klawiszy, wszystko brzmi tak jak powinno. Końcówka z Moogiem mocno przeciągnięta, już lepiej siadłaby jakaś poważniejsza improwizacja niż ten sam motyw w tle i średni syntezator nad tym wszystkim. Nieśmiało wyciągam kciuk w górę, bo obok tych wszystkich mankamentów jest jednak wiele subtelnych przyjemnostek.

ELO Rock'n'Roll Is King


Ja też nie wiedziałem, że to oni odpowiadają za tak dobrze znaną mi piosenkę. Shodan ma talent do wyciągania rzeczy, które hulały w moim otoczeniu te 10-13 lat temu z pewną regularnością. Z pewnością to się działo wcześniej niż narodziny wspominanej przez Wuja Stars.TV. Swoją drogą w tamtym momencie aktywnie udziałem się na pewnym forum ściśle związanym z tematyką telewizyjną, satelitarną. Wszechświat był świadkiem sytuacji, gdy dwunastoletni Robert rozmawiał z pracownikiem stacji nt. oferty programowej i biblioteki teledysków w pierwszych tygodniach/miesiącach funkcjonowania. Czasem jeszcze tam wpadnę, ale to już od wielu lat krótkie, bardzo rzadkie wizyty. Staram się przypomnieć jaką konkretną potańcówkę mam w głowie, gdy słyszę ten kawałek. Wizja dzikich dziecięcych pląsów w rytm tego przeboju świeci mi pod kopułą zbyt wyraźnie, bym mógł to wymyślić. Jest parę opcji. Zielona Szkoła, wesele lub jedna z niewielu imprez w podstawówce, gdzie aktywnie brałem udział w zabawie. Nie dam rady chyba, a szkoda. Fajnie, że shodan pisze o tym łamabama, to moje ulubione momenty piosenki, szczególnie przesycona tym końcówka, ale ja lubię czasem jeszcze się przesłodzić. Jak rzadko kiedy ta bezpretensjonalna, lekka, czysto zabawowa energia mi pasuje. Melodyjne wokale, instrumenty naparzają, brak trosk. Chillera utopia, moment beztroskiego zapomnienia. Sprasowane i lekko zużyte patenty, ale one po prostu działają, a mi morda w kubeł. Nie mam nic do dodania. ELO jest król i rock'n'roll ten jeden raz też może być.

Pierwsza tak solidna kolejka tego sezonu! Chyba z przodu postawiłbym ELO i Holterową, ale reszta nie odstaje, choć może Ziom Train ma minimalną zadyszkę.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sie 2023 10:47

Dragon pisze:
14 sie 2023 02:09
Nie wiem, jak to pasuje do filmu i w jaki sposób pracuje.
W ogóle, bo kawałek jest tylko na soundtracku, w filmie go nie ma. To jest kolejna cecha lat 90 oraz ost-ów opisanych jako "music from and inspired by". Trudno to dziś wytłumaczyć, bo te zwyczaje padły. Może nie powinienem pisać o tych filmach (podobnie jak o Eurowizji), bo niepotrzebnie się na tym skupiacie.
Dragon pisze:
14 sie 2023 02:09
Sprawdziłem sobie Fishmans no i beka, gdzie dość cyfrowa elektronika do klasycznie akustycznego dubu ze smęceniem na wokalu.
No, jak się oczekuje po luźnym skojarzenia (który określiłem jako zbliżony vibe), kalki 1:1, to jest beka. Mam nauczkę, żeby głośno nie myśleć o takich rzeczach, bo nikt tego nie skuma. Wystarczyło napisać, że numer chujowy i spokój.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 sie 2023 11:55

Pewnie tak, dla mnie ten vibe też zbyt różny, ale przynajmniej wszyscy pięknie się różnimy
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sie 2023 12:06

Ja się nie znam na rege, zacznijmy od tego (i skończmy na tym), więc rezerwuję sobie prawo do nieczytelnych porównań. Zresztą to samo się tyczy Króla Juliana.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 sie 2023 20:20

Julia Holter - Sea Calls Me Home

Kawałek robi mi mocno klimat muzyki na jaką mógłbym natknąć się w lubianym przeze mnie swego czasu serialu Dowody Zbrodni (ang. Cold Case). Tam zawsze wrzucali różne fajne stare numery z epoki której dotyczyła historia ukazana w danym odcinku. Ten utwór Holter brzmi totalnie jak jakiś obskjur z lat 70. i widziałbym go w finalnej scenie odcinka w którym dajmy na to właśnie jakaś laska zginęła w wypadku bo okazało się że nie potrafi pływać i dopiero po 30-40 latach odkryto że wrzuciła ją do wody najbliższa przyjaciółka. Kawałek jest spoko, wokal jest moim zdaniem w porządku, podoba mi się saksofon w końcówce i to że numer jest tak krótki przez co nie męczy. Może bez zachwytu ale rzetelna okejka z mojej strony.

Silverchair - Untitled

Munlup wyszedł chyba z założenia że najlepszą obroną jest atak więc nim ktokolwiek zdążył zrecenzować jego numer sam powbijał parę szpilek specyficznymi porównaniami by jakoś można było potem usprawiedliwić nasze recenzje tego numeru :D
Kuba ma akurat całkiem inne doświadczenia z lat 90. niż ja, z pewnych względów mnie z grubsza ominął hajp na wiele ówczesnych filmowych produkcji, wielu z nich - w tym Godzillę, Mortal Kombat czy Street Fighter nie widziałem do dzisiaj (załapałem się tylko na Króla Lwa i Space Jam). Nie mam zatem sentymentów i te jego soundtrackowe wrzuty muszę przyznać uważam za mocno średnie by się nimi jarać bez tego pierwiastka wspominkowego. Nie siedzi mi wokal tego gościa który potwornie męczy bułę, wstawki metalowe mnie nie kręcą akurat, kiedy słucham tego pianina to nawet na moment mam wrażenie jakbym słuchał jakiegoś Iris od Goo Goo Dolls, ma ten aranż vibe fajnej ballady z końca 90sów, może gdyby nie ten wokal byłoby lepiej bo tak to all I keep thinking kiedy skończy się ten numer.

P.S. już pal licho czy to z osta czy nie, chyba ogólnie ten munlupowy 90s-core to nie moje klimaty (pamiętam jungle-metal)

Uriah Heep - July Morning

Nie siedzi mi Godzilla ale w ogonie kolejki towarzyszy jej mentos w swoim dziadersowym występie. Trójkowy Top Wrzechczasów vibe mocny. Ja naprawdę lubię wiele rzeczy z klasycznego rocka ale ten numer no nie, wonieje to mi sandałem za mocno. Z jednej strony niby PR3 po całości ale pod kątem jakości to Led Zeppelin to to nie jest. Chóralne LA LA LA, momenty falsetu, wankerskie jazgoty pod koniec, jak dla mnie to jest trochę pastiszowe bym rzekł. Nie wiem co napisać trochę, bardzo bekowa ta wrzuta IMO (jaki wrzucający taka wrzuta? heh)

Łona i Webber - Woodstock '89

Przyznaję, początkowo mehnąłem na ten kawałek. Łonę znam, kojarzę, coś tam słuchałem ale fanem nigdy nie byłem, są jakieś drobne wyjątki po które sięgałem swego czasu najwyżej jak choćby Nie Mam Pojęcia pochodzące z tego samego albumu (w 2016 roku gdy odnowiłem kontakt z moją dzisiaj-już-żoną oboje zaśmiewaliśmy się do tego kawałka, ale oh well, czas to zweryfikował gdy już kilka lat później nasz punkt siedzenia zmienił się względem podmiotu lirycznego tamtego kawałka). Łona to sprawny rzemieślnik umiejętnie operujący słowem, podający je z odpowiednim poczuciem humoru też, Webber to niezły beatmaker ale dopóki nie interesuje mnie sam tekst kawałka nie sięgam po ich produkcje, co najwyżej je doceniam. Chyba po prostu w innym przypadku ta językowa gimnastyka Łony zaczyna mnie męczyć. Tu jest podobnie, ten bit bardzo prosty ale robi robotę, Łona naprawdę fajnie, zgrabnie opowiada tylko trochę co z tego? Jednocześnie jest to numer naprawdę dobry a zarazem taki do którego chyba nie będę czuł potrzeby wracać.

ELO - R'n'R is king

No proszę, czyli to ELO odpowiada za tenże przebój, fajno się w końcu dowiedzieć po latach. Tu również jak w przypadku Łony najpierw się skrzywiłem ale potem się pogodziliśmy. Rock & roll revival na pełnej, szkoda że nie pamiętałem o tym numerze kiedy układałem playlistę na moje wesele, zamieszczałem na pewno Shakin' Stevensa w tym klimacie. W ostatnim czasie ze zdziwieniem odnajduję u siebie słabość to takich różnych rzeczy jak odświeżone wersje starych numerów (vide mój Bajm czy musiałowy Cocker) albo jakiś właśnie 60s revival. Dawniej byłbym bardzo negatywnie nastawiony pod tym względem, miałem bardzo "prawilne" podejście do tematu że sięgam po "real thing" a nie żaden tombak a z czasem dojrzałem do tego że odświeżynki w różnych formach są też potrzebne i następne pokolenia też mają prawo się czymś zajarać i od czegoś trzeba czasem zacząć (z innej beczki - mój 10 lat starszy brat krzywi się na T2 Trainspotting a mi ten sequel siadł, chyba trudniej jakoś było mi łyknąć pierwszą część bo rel był zerowy odkrywając go po latach). W każdym bądź razie numer jest po prostu spoczko i już będziemy się znali teraz i powiem mu dzień dobry gdy usłyszę go w radio. Najbardziej podoba mi się perka i to jakby brzmienie stukania pałeczką w szklane butelki? Najmniej mi siedzi ten ŁAMABAMA wątek ale przymykam oko.


Kolejka, hm, bez zachwytu z mojej strony, na ten moment nie wiem czy wykroję z niej jakieś odkrycie godne finalnej top25, czas pokaże.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sie 2023 20:34

Dobrze, że to PS dałeś, bo przynajmniej wyszedł hejt z jakimś rigczem. Dla jasności, to nie jest tak, że te numery tu lądują, bo tylko mam sentyment, ale uważam, że to jest dobra muza. Na tej samej zasadzie przy Twoich wrzutach z GTA nie piszę za bardzo o GTA i o tym, że może gdybym zagrał w grę, to by mi lepiej weszło, bo to już trochę nonsens.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 sie 2023 20:51

No wiadomo, dlatego last minute dopisałem bo nie chodziło mi że jak z filmu to łeee tylko tak się złożyło że akurat te rzeczy mi nie siedziały ale były też inne 90sy z którymi nie było mi po drodze
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 sie 2023 21:07

Nawet jeśli to nie jest kawałek z filmu, to i tak nie będę z fanem z tych samych powodów - znika tylko ta ciekawość, jak wyglądałoby to z obrazkiem.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sie 2023 21:16

No i spoko
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn