Best of Forum V

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2024 06:40

tbh nie bardzo wiem ocb

ale nieważne

Wujki i Musiały nadlatujcie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 cze 2024 07:25

Tu akurat Hien ma rację, nie znać Alpha Wave Movement czy Node... pośmiewisko.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2024 07:59

No właśnie nie wiem czy pośmiewisko bo czegoś nie znam czy raczej że ktoś zakłada że znam
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 22027
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 cze 2024 09:11

Bardziej chodziło o Technique, ale widzę klasycznie jestem niezrozumianym emo dzieckiem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 cze 2024 10:15

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 22027
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 cze 2024 10:18

W sumie prawie się zgadza
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 16960
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 11 cze 2024 10:46

Clean Bandit - Rockabye (feat. Sean Paul & Anne-Marie) (2016)

Jako że lato właściwie już w pełni (przynajmniej jeżeli chodzi o pogodę) i urlop też tuż za pasem, pora na kilka letniaczków. Jednym z nich jest dla mnie niewątpliwie utwór Rockabye. Co ciekawe utwór został wydany w październiku 2016r. i królował na brytyjskich listach przebojów… w grudniu. Dla mnie jest to raczej typowo letni przebój. Clean Bandit to brytyjski zespół elektroniczny, który nie posiada w swoich szeregach stałego wokalisty. Rolę tę pełnią zaproszeni goście. Tym razem przypadło to w udziale Anne-Marie, którą już w bestkach słyszeliście. Obok niej udziela się też Jamajczyk Sean Paul. Lubię głos Anne-Marie. Lubię też charakterystyczn y wokal Seana. Jak byłem kiedyś w Syrii, to miałem na posterunku żołnierza, który był wielkim fanem Paula, więc trochę się mimowolnie go nasłuchałem. Utwór Rockabye jest mocno melodyjny i nie sposób odmówić mu przebojowości. Dobrze brzmi, choć może jednocześnie nie grzeszy oryginalnością. Może trochę za dużo też tego Seana Paula w piosence, ale ja i tak ją lubię. Szczególnie latem i głównie z powodu A-M.

https://www.youtube.com/watch?v=sP2yc_TVuzQ
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 6501
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 11 cze 2024 13:48

Deutsch-Amerikanische Freundschaft - Prinzessin (1982)

O DAF słyszał chyba każdy, kto czytał przynajmniej Mallinsa, albowiem zespół ten był tam wspomniany choć raz. A to dlatego, że Mute wydało ich dwa pierwsze albumy. Utwór, który wrzucam, pochodzi z czwartego o tytule Für Immer (pol. Na Zawsze), i tłumaczy się po prostu jako "Księżniczka". Nieco dziwaczny, niepokojący do pewnego stopnia love song oparty o wyjątkowo nieskomplikowane instrumentarium - perkusja, basy z klawisza, trochę klawisza, koniec. No, prawie koniec, albowiem jest jeszcze głos Gabriela Delgado, a na perce Robert Görl. Görl to dość ciekawa postać, albowiem typ grał z wieloma różnymi artystami, choćby Eurythmics (potem Annie Lennox odwdzięczyła mu się wokalami na jego solowym albumie), ale także Client. No dobra, coś więcej może?

DAF powstali w 1978 roku i chcieli łączyć post punk z eksperymentalnym użyciem różnego rodzaju instrumentów elektronicznych. Wyszła generalnie Neue Deutsche Welle w pigułce, zanim gatunek ten się "upopowił" (vide Falco). Jeszcze te wyżej wspomniane dwa pierwsze krążki wydał pięcioosobowy zespół, ale u progu największej popularności (przed premierą trzeciej płyty, tj. Alles Ist Gut) zostli już tylko Görl i Delgado. To wystarczyło, żeby wypuścić ich największy bodaj hit, czyli Der Mussolini. Kto nie zna, niech posłucha, lekko obrazoburczy (na tamte czasy) tytuł i tekst, za to wyjątkowo udana - choć bardzo prosta w istocie - taneczna nuta. Choć Mute już z nimi wtedy nie współpracowało, to produkował ich Konrad Plank, a to nie byle nazwisko było, więc zawsze jakiś znak jakości.

A co ja w tym robię? Cóż, tyle razy widziałem tę nazwę i czytałem o nich w różnym kontekście, że w końcu musiałem to sprawdzić. A wpadłem nieco przypadkiem (trochę jak z Living in a Box), przez mocno creepy video na YT, gdzie do Der Mussolini tańczą... Teletubisie lol. To było dopiero dziwaczne. Ale wystarczyło, abym posłuchał oryginału, potem jeszcze paru numerów, aż w końcu zassał bestkę. To był czerwiec 2011, więc rocznica niemal idealna (bo w ogóle nie okrągła). Spoko, tylko wrzucam inny kawałek xD No, tak. Bo jest - po pierwsze - lepszy, po drugie zaś - w tamtym czasie miał dla mnie bardzo istotne i bardzo określone konotacje które sprawiają, że do tegoż właśnie powracam najczęściej. Ma jakąś taką gęstą atmosferę, pachnie trochę kampem i tanimi horrorami z lat 80. (w których musiał być przynajmniej jeden tandetnie zrealizowany wątek erotyczny), ale ma też w sobie jakąś... nowofalową lekkość, z tym, że w bardzo niemieckim stylu xD Tak czy inaczej na dobrą sprawę nie wyobrażałem sobie wrzucić cokolwiek innego od nich, choć tych numerów, które mi się podobają, trochę nagrali. No właśnie...

Rozeszli się jakoś w 1985. Potem wrócili (dalej we dwóch) i wypuścili nowy krążek w 2003. Potem znów się rozeszli, ale później znów zeszli, i ruszyli w trasę. A potem miał być kolejny album, ale, niestety, Delgado umarł nagle w marcu 2020 roku na atak serca (trudno powiedzieć, czy da się to uznać za dziwaczny fart u progu pandemii). Jego dawny kompan dokończył dzieło, ale przyznam, że go nie słuchałem. Wolę chyba wracać do totalnych klasyków, a myślę, że to stare DAF ma ich całkiem sporo. Warto poznać tak ogólnie, nie tylko od strony hiciorów nawet, jeśli sporo rzeczy brzmi wyraźnie na jedno kopyto. Prawie jak vaporwave xD

https://youtu.be/2Gx_oCZZhhE?si=rx7Z2Y9eJKZVjfiu
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 cze 2024 16:40

DAF jest przede wszystkim GAY, CHÓJ w Maliniaka
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2024 16:45

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 22027
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2024 11:16

Gene Harris - Losalamitoslatinfunklovesong

Murzyński zaczyna atakować letniaczkami urlopowymi, a ja nie jestem jeszcze nawet spakowany!
Trójkącik powraca, mam wrażenie, że to zaczyna być wyznacznik jakości, bo jakoś zawsze idzie za nim naprawdę dobry numer. Lolsjuhcewujbcubehblovesong to nagromadzenie różnych elementów, które Jacek już wcześniej prezentował. Jest tu trochę Marengo, trochę Ayersa, ten niepodrabialny czarny feeling. Zajebista jest ta sekwencja w lewym kanale, która loopuje się na początku numeru. Nie wiem czym to jest robione, ale robi robotę. Każdy z nas jest tu specem od jakiegoś wąskiego pola muzyki, i zawsze w jego ramach dowozi, no i Murzyn dowozi. Dobrze, że się jeszcze nie spakowałem, bo muszę dołożyć ten kawałek.

Tim Hecker - Black Phase

Swego czasu energicznie wciskano mi Tima Heckera w bańce wilsonowej, więc go sprawdziłem, a potem odłożyłem. Muza była spoko, ale po prostu nie czułem wtedy potrzeby zagłębiania się w twórczość gościa, zresztą tak samo było z Basińskim, którego zacząłem słuchać po czasie. „Black Phase” kojarzy mi się z niektórymi rzeczami, które wyszły na soundtrackach Reznora, tylko odnoszę wrażenie, że Trent chciał żeby to tak brzmiało, ale mu nie wychodzi. To chropowate tło kojarzy mi się z pewnymi rzeczami, które robił (lub mu robiono) David Sylvian w późnym (nie mam jaj napisać końcowym) etapie swojej kariery. Są tu też echa niektórych zespołów post-rockowych, które takich segmentów używały jako intro/outro lub środek w numerach, ale potem musiało być obowiązkowe narastanie i pierdoInięcie, a tu takich rzeczy nie ma i dobrze. Niby nic wielkiego i oryginalnego, ale dobrze się słucha. Nie wiem, czy te chórki były potrzebne, zdecydowanie lepiej się robi kiedy milkną i zostaje sama muzyka. Ale generalnie bardzo spoko rzecz.

New Order - World in Motion

Rzuciłem okiem na lasta, w ogólnym zestawieniu „World In Motion” jest 20-te, więc chyba jednak nie taki to obskjur, jakim go Seba maluje, zresztą pls, jeden z najpopularniejszych zespołow w tamtym czasie, nagrał hymn piłkarski, numer był na 1 miejscu listy przebojów, w latach 00wych był dwukrotnie wypuszczany ponownie, a w 2021 r. wrócił na UK Singles Chart xD Ten bumerang wraca za każdym razem w trakcie mistrzostw i to był chyba jeden z pierwszych kawałków New Order jakie poznałem kiedy faktycznie zacząłem się nimi interesować. Mam do niego z tego powodu sentyment. O ile wszelkie piosenki pisane pod imprezy sportowe są mega cringowe, tak New Order generalnie potrafili zamienić taką wodę w wino. W dziwnym momencie bestki jesteśmy skoro ludzie wrzucają w ich opinii numery „w miarę słuchalne”, ale ok, dla mnie spoko, bo „World In Motion” jest ok. Wszyscy już prawie wrzucili New Order, a ja chyba tego ostatecznie nie zrobię, po tym jak Wujas mi spierdoIił wrzutę. Ehhh, dawać już to Ojro, niech rozsmarują tę gównianą reprę Polski.

Clean Bandit - Rockabye

Kiedy zaczyna się kalendarzowe lato? Kiedy Wujas zaczyna ciskać numerami z Eski. To jest źródło bardzo hit/miss. Ja jeszcze nie wyjechałem na urlop i nie mam za bardzo landszaftu pod takie rzeczy, bo one wchodzą praktycznie ekskluzywnie w klapeczkach i rozpiętej koszuli, z jakimś piwkiem w ręku i dobrym obiadem. Wujas wyszperał kolejny kawałek z Syria-core, wychodzi z tego, że tam całkiem bombowa zabawa była. Anne-Marie, o ile dobrze pamiętam, wleciała solo rok temu? Nie wiem Wujas, spakuje sobie ten kawałek na wyjazd, i wtedy się okaże ile on jest naprawdę warty. Teraz to dyplomatycznie powiem, że jakiś tam potencjał letniaczkowy może być, ale jako utwór sam w sobie, to jest to masówka kopiuj/wklej i szanuję ludzi, którzy potrafię te kawałki odróżnić od siebie.

Deutsch-Amerikanische Freundschaft - Prinzessin


Nigdy nie wkręciłem się w DAF, jakoś po prostu nie chciało mi się tego słuchać i to szprechanie szybko mnie męczyło. Potem już było trochę za późno, bo przestałem jarać się elektroniką na tyle, żeby wykopywać tego typu zespoły, co leciały na imprezach DM. Musiał znany jest z tego, że nie potrafi wcelować z porą na muzykę i po raz kolejny daje temu przykład. To jest taki wolny electro-krautrock i byłby idealny na jesień, ale musimy go żreć u drzwi lata. No trudno. Jest to spoko, ale nie będę udawał, że mi to teraz jakoś wybitnie wchodzi. Mam przed oczami wiec nazistwoski i kroczących żołnierzy. Numer jest ok, ale w innych okolicznościach by wszedł lepiej.

Taka w kratkę ta kolejka. Murzyn (w czapeczce króla letniaczków) wygrywa i niedaleko za nim Smoku z Hecklerem (bez czapeczki). Potem 'długo nic' i w zbitce koledzy Seba (z czapeczką Manchasteru), Dev (w czapeczce z powyginanymi liniami) i Wuja (w czapeczce sprzedawcy kaset 'eska summer').
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 cze 2024 11:34

Hien pisze:
12 cze 2024 11:16
Murzyn (w czapeczce króla letniaczków)
https://cdn.quotesgram.com/img/60/66/12 ... o3_400.jpg
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 cze 2024 07:45

Jimi Hendrix - 1983 (A Merman I Should Turn To Be)

Miłe zaskoczenie że ktoś wjechał do bestki z Jimim i że to nie byłem ja, ale nie powinno to dziwić, jak wspominałem chyba przy okazji Prince'a zapewne z mojej strony prędzej usłyszycie więcej mniej znanych czarnoskórych artystów a paradoksalnie legendy znam raczej słabo, nawet mam jakąś składankę Hendrixa ale jak dotąd porządnie jej nie osłuchałem. Jeśli coś mi się tu rzuca w ucho w pierwszej kolejności wracając do jego muzyki to najpierw to że był charakterystycznym wokalistą, niepodrabialnym moim zdaniem, bardzo lubię jego wokal. Druga rzecz która miło zaskoczyła to to że przychodzi nam mierzyć się nie z takim bardziej znanym przebojowym obliczem Hendrixa, dostajemy długi numer rozpływający się z czasem w lekkiej psychodelii końca lat 60. Muzyka oddaje tu mocno klimat narkotycznej imprezy w willi gdzieś na słonecznych wzgórzach Hollywood gdzie wszyscy wzięli LSD a w powietrzu unosi się zapach seksu i potu. Numer doskonały w każdym calu tak na moje czarne ucho.

Tim Hecker - Black Phase

Dragon mocno odmienia vibe kolejki w tym momencie, byliśmy w gorących klimatach, rozkoszowaliśmy się słoneczkiem na co on z nagła wali nas w papę czymś z końca jesieni albo nawet środka zimy. Chłodna elektronika przy której klimacie wszystko wokół od razu wymiera albo gaśnie jak mój dobry nastrój. Srogo mi się gryzie ta wrzutka i z obecną aurą i z moimi potrzebami na ten moment, napiszę zatem po prostu że jest to dobra wrzutka w bardzo złym czasie wrzucona niestety, rozumiem pilną potrzebę podzielenia się czymś właśnie teraz zaraz ale niewykluczone że wyświadczyłeś tej wrzucie niedźwiedzią przysługę tym zagraniem.

New Order - World In Motion

O Cię Panie, ale numer! Mentos na szczęście przywraca kolejeczkę na lżejsze klimaty i rzuca naprawdę fajnym numerem NO. Całkiem niewykluczone że mógłbym zmehać ten numer bo muzycznie nie jest to nic wielkiego JEDNAKŻE mając na uwadze chórki Gazzy i rapowaną zwrotę Barnesa z miejsca kawałek zaskarbił sobie moją sympatię. Zresztą bardzo spoko jest pianinko które wchodzi z czasem i ze zwyczajnego synthpopowego numeru robi się coś bardziej inspirowanego wczesnym housikiem. Mentos fantastyczną perełkę ze swej piłkarskiej niszy wyciągnął (pamiętamy Djenebę!)

Clean Bandit, Szona Pola i Anną Marią - RAKABAJ

Lato + Wujek = Eskacore, z tym że to Eska minionej dekady której już nie mogłem słuchać i do której nie mam za grosz sentymentu. Anna Maria za którą średnio przepadam, Szona Pola już nie ta co kiedyś, raczej typowy hicik tamtych czasów korzystający z bujającego dembow (to ten dancehallowy rytm najbardziej spopularyzowany w muzyce reggaton) pod spodem. Na to wszystko Clean Bandit dorzuca z wierzchu swoje smyczki żeby było wiadomo kto to robił bo to było ich wyróżnikiem wtedy. Tylko kto dzisiaj o nich pamięta? Ogólnie mam powiedziałbym nawet trochę uraz do muzyki z tamtej ery bo nasłuchałem się Eski w pracy wówczas.

DAF - Prinzessin

Nazwę znam, coś słyszałem pewnie i nawet nie pamiętam, znam ich z tego samego folderu z muzyką Neue Deutsche Welle z którego poznałem Eisbär lata temu u mojego kumpla, tym bardziej nie dziwi taka wrzuta ze strony Musiała. Fajne klasyczne synthy i to surowe instrumentarium ogólnie. Wokal beznamiętny jak w typowym nowofalowym kawałku lat 80. Kawałek jest niesamowicie monotonny ale powiedzmy że rozumiem ten koncept. Ogółem calkiem niezłe i może przydałoby się jeszcze coś więcej od nich usłyszeć kiedy.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 22027
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 cze 2024 22:12

Ludzie, co jest?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 cze 2024 22:14

co jest kurde NOC JEST KURDE
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 11709
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 cze 2024 22:19

Spać do cholery :p

Euro się zaczęło, Wujek z mentosem wjadą z reckami za miesiąc
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 22027
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 cze 2024 22:22

Jaka noc? Noc się zaczyna po północy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 cze 2024 22:30

panie hien a zasadził panu kiedyś ktoś gdzieś coś

W nocy wlecą jak będę NA CHACIE, z depeszwizją się uporałem to czas na bestunię
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 4570
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?
Kontakt
Strona WWW

Post 15 cze 2024 22:32

no ja dziś oglądałem cały dzień soccer, a jutro to będę robić bardziej plus dw, ale POStARAM SIĘ WYROBIĆ
Za wszelkie wypowiedzi z mojej strony, poza tymi którymi mógłbym kogoś urazić, najmocniej przepraszam.

DEPESZWIZJA 17: EDYCJA IMIENIA FRYDERYKA CHOPINA
STATUS: DZIŚ FINAŁ
TERMIN: DZIŚ, 21
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 8357
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Motyle
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 16 cze 2024 02:49

Geneharris Losalamitoslatinfunklovesong

Płaczące gitary w zderzeniu z tak soczyście ćwierkającymi syntezatorami przypominają mi produkcje Morty Garsona czy innego Jean-Jacques'a Perrey. Jest cieplutko, lekko, bez zbędnego dzielenia włosa na czworo. Mimo to ekipa nieźle dogęściła brzmienie po brzegi. Z syntezatorowych bulgotów wydostaje się trąbka. Niby z niczego wychodzą wokale, ale takie zaśpiewy w ogóle nie przeszkadzają. Rzeczona linijka jakoś mnie nie wzięła szczególnie. Pasuje dobrze, sam taki niepozorny, ale bardzo dobry muzuak to byłoby za mało. Dzięki temu mamy jakieś ewolucje, coś się z czasem zmienia. Zanim się spojrzysz lub uważnie przysłuchasz jest już po wszystkim. Dobra wrzutka Jacka.

Jimi... (Hendrix) 1983... (A Merman I Should Turn to Be)

Bestka to naprawdę najlepsza metoda przemycania całej plejady wykonawców. Już któryś raz zapisałem sobie jedną z jego płyt do sprawdzenia na najważniejszej osobistej poczekalni w RYMie i wyszła kupa. Zero moodu czy czasu na odpowiedni odsłuch i okoliczności. Z pomocą przychodzi Hien, rzucając większą kobyłę z repertuaru Hendrixa. Nigdy do tej pory nie sprawdziłem czegoś równie uważnie czy często jak teraz ten numer. Za każdym razem towarzyszyło mi wrażenie, że środek pochodzi z zupełnie innego świata. Dźwięki skaczące po kanałach, jakaś totalnie atonalna improwizacja. Brzmi kosmicznie, psychodelicznie. Podoba mi się. Nie jestem profesorem w tej dziedzinie (jak w każdej), ale to naprawdę do dziś brzmi momentami świeżo, z pewnością angażująco, bardzo solidnie. Uporządkowany początek i koniec nie stanowią klamry na siłę, wszystko ładnie trzyma się za ręce. Jak nie dzięki płynnej, spokojnej ewolucji to chociażby gwatłownego wejściu wokalu z dodatkowym psychodelicznym zacięciem. Szczere uznanie, choć bez ciągot do sprawdzenia czegoś więcej. Blues naprawdę po brzegi utopiony w dragach. So down and down and down and down...

New in Order World in Motion

Ja to raczej NO nie rzucę, chyba że mnie przymuszą. Na forumie mamy dużo mocno obeznanych graczy w tym uniwersum. Niżej podpisany jest jedną z ostatnich osób, którą można tak określić. Dla mnie to naprawdę jakiś głęboko odkopany obskjur, pierwsze słyszę. Wiele wyjaśnia kontekst piłeczkowy oraz fakt, że nigdy nie czułem większego zainteresowania ich muzyką. Po latach odczuwam zaskakujące pewnie dla wielu zdziwienie, że bywali naprawdę blisko klasycznie house'owych rozwiązań i patentów. Co innego oczekiwania, co innego koniec głupich etykietek, którymi sami często się okładamy. Słuchałem często Technique, dzięki wam znam znacznie więcej ichniejszych rzeczy z epoki. Sorry, dla mnie od pewnego momentu to już wygląda na yebanie tego samego na jedno kopyto. Refren fajny, zwroty jeszcze ujdą. Razem z wjazdem sekcji rapowanej wjeżdża sporo wsi na brytolską modłę. Te chóralno-stadionowe zaśpiewy plus football recordings nie zostawiają żadnych wątpliwości. Gratka dla fanów futbolu, dla mnie takie se. Żaden autorytet, bo takie Endless Summer darzę sporą sympatią. Noo tak bywa...

Clean-Bandit - Rockabye ft-Sean-Paul, Anne-Marie (Official-Audio)

Pozdrawiam wrzucających letniaczki w dobie katastrofy klimatycznej, gdy w okolicach Wałbrzycha w połowie czerwca rano bywa pięć stopni xD no ale rozumiem konwencję. W przypadku takich numerów klimat konkretnej pory roku wycieka hektolitrami. Trochę jak z generatora tanecznych średniaczków przy założeniu, że wklepiemy w to kilka dość stereotypowych rozwiązań podkręcających wrażenie obcowania z czymś bardziej egzotycznych. Jest chyba marimba, tak? Na pewno jest Sean Paul, który od dzieciństwa kojarzy mi się z tym samym rodzajem muzyki, zawsze brzmi tak samo, robi to samo. Kolejny Wielki Przedwieczny? Bardzo prawdopodobne. Bicior średniami, podoba mi się tylko ta przerwa z linijką tytułową przed wykastrowanym pseudodropem. Jak rzadko kiedy zgadzam się z shodanem. Nie grzeszy oryginalnością, ale Anne-Marie słucham z przyjemnością. Siada na tego typu rzeczach bardzo efektownie i efektywnie. Cały numer tak średnio do zapamiętania poza wspomnianym fragmentem, choć trudno go tak bez wysiłku przywołać z marszu. Całkiem możliwe, że w czasach premiery mogłem raz czy dwa usłyszeć. Na pewno nigdy do tej pory nie sprawdziłem tego tak często. Może być.

Das ist DAF. Das ist Prinzessin.

Może coś ze mną jest nie tak, ale niemczyzna do tej pory mnie odstrasza... a przynajmniej nie zachęca. Poza nielicznymi wyjątkami do niczego nie wracam. Sporo szanuję, sporo znam, a potem nawet do takiego Kraftwerk sięgam tylko po angielsku. Co innego instrumentalnie, biorąc pod uwagę cały mikroświat germański, ale to inna para kaloszy. W pandemii sprawdziłem sobie wreszcie Alles is gut. Od tamtej pory uważam, że DAF jest gut. Ten kawałek jest raczej średni. Mimo to zdania nie zmieniam. Motoryka, monotonia i powtarzalność potrafią być siłą. W tym przypadku jest chyba za mało angażująco albo za dużo podobnych rzeczy już słyszałem. Wokal podany tak, że nie jestem pierwszy do odpalenia Geniusa czy innego Skryby w celu konfrontacji z tekstem. Podkład niezbyt ciekawy. Monotonne dudnienie na industrialową modłę plus chropowate brzmienia syntezatorowe. Moim skromnym zdaniem zero kampu. Dobra muzyka do teatru, której trzeba ewidentnie pomóc obrazkiem, kontekstem, wyobrażeniem. Sam z siebie niczego nie wymyśliłem, niestety. Solidna robota, ale bez wrażenia dłuższego niż na kilkanaście sekund.