Best of Forum (Albumy) vol. 2

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 kwie 2025 01:33

Dziwne, bo to jest chyba ostatnia płyta, którą bym dał
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 kwie 2025 17:27

Przepraszam za zwłokę, urlop ma swoje prawa.

Ruszajmy dalej.

Perry Blake - Songs For Someone

devotional pisze:
03 mar 2025 11:56

Widzę, że Perry Blake przyjął się w utworowej, aż przyznam, że tak ciepłego odbioru się chyba nie spodziewałem. No, ale potraktuję to jako dobry prognostyk. Dlaczego? Albowiem właśnie daję Wam, PT Forumowicze, w ryj jego długograjem!

Songs For Someone to czwarty album w karierze Irlandczyka, a przy okazji ten, od którego zacząłem swoją z nim przygodę. Luty 2015, zasysam to Blejka, to Louiego Austena, to w końcu decyduję się sprawdzić, cóż to za popowy duet uskutecznia Jori Hulkkonen (chodziło o Sin Cos Tan), to robię inwestygację, czym jest to całe The Belbury Circle, z którym Foxx niecałe dwa lata wcześniej wydał EP (i tak odkryję uniwersum Cate Brooks). Blejk ze wszystkich powyższych siadł jednak najmocniej, choć wtedy jeszcze pojedynczymi numerami (czego snippet już dostaliście). Prawdziwej manii dostałem z początkiem kwietnia, który to kwiecieć miał w sobie coś magicznego. Nie umiem tego do końca nazwać, ale zima, choć mieszała w sobie i śnieg wraz z mrozami i błotnistą aurę, wreszcie dobiegała końca. Różne paskudne rzeczy miały się wkrótce wydarzyć, ale zaraz po nich dużo dobrych, więc ostateczny rozrachunek wyszedł na plus. Ja zaś docierałem się w swojej pierwszej prawdziwej korporobocie.

Klepanina była na tyle monotonna, że poza słuchaniem muzyki nie bardzo było co innego robić w tle. Postanowiłem więc nadrobić pewne zaległości i usiąść do posiadanych w swojej bibliotece albumów, przez przypadek tworząc tzw. Wiosenny Kanon Musiała, w którym znajdują się takie wydawnictwa, jak np. Edgeland Hyde'a, dwa pierwsze comebacki OMD, debiut The Advisory Circle, pierwsza solówka Andy'ego Prieboya, Dualizm od Hulkkonena czy Good Evening od Nite Jewel (tak naprawdę wiele z tych rzeczy było już "umocowanych w kwietniu", ale wtedy po raz pierwszy to, powiedzmy, usystematyzowałem). Kanon ten ciągnie się za mną po dziś dzień i tylko rok po roku dodaję doń coraz to nowe rzeczy (bo dlaczego nie).

Perry Blake ma w nim jednak specjalne miejsce. Pachnie tą samą wiosną, którą pachnie ww. Dualizm, czy Neon Lights od Simple Minds w maju, pochmurną i deszczową, choć już zauważalnie i przyjemnie ciepłą. Samą pierwszą połowę kwietnia uważam za najwspanialszą, kiedy pojawiają się pierwsze listki i małe kwiaty, zieleń jest jeszcze zupełnie świeża, nieco nieśmiała i wyjątkowo blada, a to tworzy piękny kontrast w porównaniu z wizualnie czarnymi wówczas pniami drzew i gałęziami krzaczorów. Niespiesznym krokiem spaceruję przez Park Szczęśliwicki albo tzw. "Żwirkami", chłonę nowe otwarcie w roku (takie prawdziwe) i rozkoszuję się wyśmienitym vibem budzenia się świata do życia. Blejk jest tego nieodzowną częścią z piosenkami takimi jak Lies Lies Lies, tytułową, Native New Yorker czy Tropic of Cancer (uwielbiam ten numer całym serduszkiem). Jednocześnie w każdej chwili temperatura może spaść, wraz z nią śnieg i wtedy inaczej wchodzi melancholia kawałków We Are Not Stars (od tego utworu się moja przygoda z Blejkiem zaczęła jeszcze w lutym 2013), The Fox in Winter, Ava czy The End of the Affair.

Tbh na całym tym wydawnictwie (dość rozległym, 13 utworów i jeden hidden bonusik) nie ma dla mnie złej produkcji. Wszystko jest tutaj na bardzo wysokim poziomie, Blake nie nudzi, nie męczy (choć czasem jęczy), nie przydusza swoim smutkiem, a czasem też w ogóle go zabiera gdzieś w cholerę (zostawiając delikatny sznyt melancholii). Gość jest fantastycznym artystą i ma naprawdę genialny głos nawet, jeśli czasem nieco trudniej się przełyka tę jego płaczliwą manierę. Nie potrafię wyobrazić sobie wiosny bez niego. Wiedziałem, że dobrze typuję wykonawcę, z którym warto się bliżej zapoznać po przesłuchaniu RAM 6 P.M. Czy mogłem wcześniej... pewnie tak, ale lepiej niż na kwiecień 2015 bym się nie wstrzelił. Obym teraz się dobrze wstrzelił i przy odrobinie szczęścia również będziecie tego słuchali w kwietniu. Dokładnie 10 lat później.

https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... Dj-0RsjyaM

Na marginesie dodam, że akurat w 2015 Blake wydał nowy krążek po dłuższym okresie milczenia, ale jakoś mnie tak nie chwycił (był mocno elektroniczny). Z kolei Songs of Praise wydane w 2019 już tak, a i tam nie brakowało bardziej synthpopowych rozwiązań. Ostatni album to raptem rok ubiegły, ale - aż mi wstyd - jeszcze się z nim nie zapoznałem... Czas na nowy kwiecień :grins:
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 11:37

Nie - nie wrzucam recenzji, jeszcze, ja tu z taką ciekawostką dla Was moi mili bo jak zapewne zauważyliście ostatnio albumowa bestka nam się troszkę rozwlekła i obecnie schodzi nam ze 3 tygodnie na płytę więc tylko uświadamiam Was że obecna czyli niby WIOSENNA kolejka albumów w tym tempie zakończy się jakoś... pod koniec lipca xD także no jak ktoś bardzo celuje jakimś vibem pod porę roku, miesiąc czy inny ramadan to proszę brać poprawkę na obecne tempo ;-)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 maja 2025 11:48

Ja mam coś pokroju syndromu murzyna, tylko nawet nie chodzi o to, że jakoś się odbiłem od tej płyty, tylko po prostu nie mam cienia pomysłu odnośnie tego co mógłbym o niej ciekawego napisać xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 11:52

Ale ja to doskonale rozumiem i kurde wiesz co - po prostu USIADŁEM i okazało się że to się pisze. Sam jestem zaskoczony.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:10

Wychodzi mi że kolejka pseudo-LETNIA może potrwać

21 lipca - 24 listopada

kek
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 maja 2025 12:21

tak czy siak udalo mi sie wrzucic charli w czasie odpowiednim, byscie sie z nia meczyli latem 8)

no i tak se mysle, ze w sumie jakis okreslony limit na wrzucenie recenzji bylby spoko? sam bez niego raz, że zwlekam i zamulam, a dwa - katuję tę płyty i w sumie nie mam pojęcia po co i na co, bo zazwyczaj ani nie zmieniam o nich zdania, ani się nie znajduję jakichś ukrytych diamentów, bo w sumie tydzień w tę czy we wtę to za mało, by jakoś diametralnie zmienić opinię. Wlatywalibyśmy co 1,5 tygodnia, może co 2, jak ktoś będzie miał wenę czy się zakocha, to napisze laurkę, jak nie to po prostu napisze, że nie i elo.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:30

Myślę że mamy określony limit i staram się by to było te max 3 tygodnie xD bądźmy szczerzy - minęły już 2 tygodnie tej wrzuty i do jutra nagle wszyscy i tak nie wlecą.

Sora, nawet mi samemu tempo siadło ostatnio, więc nie chcę żeby to było ani zmuszanie się ani też przesadne zamulanie. Nie dramatyzuję, nikt nas nie goni, to ma być zabawa w wolnej chwili a nie kołchoz, byle z poszanowaniem większości która jak wierzę zgodzi się ze mną.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 maja 2025 12:32

Limit nie pomoże, po prostu jakoś ta płyta mnie rozleniwia potężnie... Ale powalczę jeszcze w najbliższych dniach
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:37

Zresztą Seba czy Ty mnie prosisz o bata nad głową? Lol, no to go nie dostaniesz, piszesz że jakbyśmy pogonili to dałoby radę w max 2 tygodnie wjeżdżać - nie wierzę w to już, choćby biorąc pod uwagę że nawet Dragon ma niedoczas z uwagi na kurde ŻYCIE jak się okazuje, reszta też jakoś przykładem nie świeci, sam siebie poganiać nie zamierzam, wolę poświęcić więcej czasu na odsłuchy niż tylko klepać że NIE WIEM i sie odbiłem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 maja 2025 12:39

Zresztą Seba czy Ty mnie prosisz o bata nad głową?
Jako osoba, która sama bez niego często nie umie spiąć dupy - dokładnie tak. Ale też NIE NACISKAM
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:40

no to poczuj oddech Murzyna

MASZ TYDZIEŃ
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2025 12:43

Możemy ustalić 2 tygodnie na płytę i może nas to zmobilizuje, bo to jest w sumie czasu wystarczająco, a brak ram jednak powoduje, że człowiek gubi rachubę. Jeśli nawet ja jeszcze nie wleciałem, to jednak o czymś świadczy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:45

no też WŁAŚNIE?

łatwo ustalać terminy a ostatecznie heh wychodzi różnie, nie chcę wracać do okresu błędów, wypaczeń i obietnic bez pokrycia xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2025 12:51

Ok nie mówię że to tempo 3 tygodniowe z nami zostanie już do końca ale weźmy pod uwagę że po drodze była majówka i pewnie nikt w tym okresie nawet zbytnio nie chciał sięgać do Blejka, są płyty które wchodzą łatwo, są takie co wchodzą trudno i są takie które łatwo słuchasz a ciężko o nich się pisze. Możemy rzucać sobie terminami ale prawda jest taka że jeśli naprawdę chcecie szybszego tempa to szybciej piszcie recenzje i wywierajcie presję społeczną na pozostałych, gdybym był ostatni to bym teraz kolanem dopychał reckę Blejka ale heh - nie chcę. Chcę też jednak zamknąć ten temat więc ogarnę się na dniach z tym bankowo.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 maja 2025 15:18

Hien pisze:
12 maja 2025 12:43
Jeśli nawet ja jeszcze nie wleciałem, to jednak o czymś świadczy.
No też właśnie. Zawsze kiedy myślę o zrobieniu opisu to patrzę, że jeszcze nikt nie wrzucił i... odkładam to na potem. Tak to działa. Ludzkie lenistwo, bo można sobie na to pozwolić. Po drodze była jeszcze majówka. W moim przypadku mocno wydłużona na wyjeździe. Więc ja bym jednak mimo wszystko nie dramatyzował. ;)
mintaj pisze:
12 maja 2025 12:21
a dwa - katuję tę płyty i w sumie nie mam pojęcia po co i na co, bo zazwyczaj ani nie zmieniam o nich zdania, ani się nie znajduję jakichś ukrytych diamentów, bo w sumie tydzień w tę czy we wtę to za mało, by jakoś diametralnie zmienić opinię.
Ja się z tym nie zgadzam. Przynajmniej u mnie nastawienie do albumu potrafi się zmienić diametralnie z dnia na dzień. Dosłownie za sprawą jednego dodatkowego odsłuchu. No ale to ja.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 maja 2025 18:17

Zero ciśnienia, serio.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 maja 2025 11:26

Ja z góry zapowiadam że z recką wjadę dopiero w sobotę ale prosiłbym wjeżdżać i resztę bo od poniedziałku chciałbym lecieć z kolejną płytą a tu wszelkie rekordy pobite - prawie 3 tygodnie i zero recenzji...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 maja 2025 12:05

spróbuje w podobnym czasie
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 16 maja 2025 12:03

Miało być w sobotę ale będzie w piątek - przykład musi wyjść ode mnie jeśli chcę aspirować o sensowne tempo tej zabawy.

Perry Blake - Songs For Someone

Cieszyłem się na bliższy kontakt z muzyką Perry'ego bo pierwsze spotkanie z nim przy okazji Weeping Tree podsyciło mój apetyt na więcej. Na wstępie muszę jednak przyznać że Blake na tym albumie dostarcza chyba jednak więcej nieco innych klimatów niż tamten kawałek, wciąż jednak miewa momenty kiedy dostarcza.

Muszę przyznać że zaskoczył mnie ten elektroniczny wstęp w utworze otwierającym płytę. Dobre arpeggio i pianinko budują napięcie przed naprawdę BARDZO dobrym refrenem, ale co najlepsze utwór później dalej trzyma ten mystery vibe, KLASA. Fenomenalny wstęp do albumu, po prostu zajebista PIOSENKA, dobry tekst, aranż, kompozycja - wszystko w punkt. Już sam ten utwór to jest dla mnie topka rzeczy wrzucanych przez deva od startu bestek wszelakich. Najtrudniejsze dla mnie jest to że już drugi numer - When I'm Over You - trochę boleśnie sprowadza mnie na ziemię. Perry Blake solidnie przelamentowuje ten numer lub po prostu smuta tutaj w dawce która jest dla mnie niestety niestrawna. Tu mamy już zwyczajną szufladę smutnego Pana i numer który brzmi trochę jak Black, ewentualnie - hehe - jakiś Colin Vearncombe. Chociaż też nie do końca, przyszła mi teraz pewna myśl do głowy że na moje ucho - dev trochę pomieszał klimaty - Colin chyba lepiej wjeżdżałby teraz ze swoimi paroma żywszymi numerami choćby niźli smutający Perry Blake, dla mnie luty-marzec (ewentualnie) to ostatnie chwile zamulania nim rozpłynę się we wiosennych euforiach i będę ładował baterie na słoneczne dni. No nic, co tam trzecie? Lies, Lies, Lies i dostajemy snującą się jazzową perkusję, fortepian, jakieś hand clapy ale całość ma ten taki nieco barowy klimacik dla mnie, noirowy może? Refren uderza jakby bondowskim klimatem trochę. Nie no jakoś kompletnie nie wiem z czym to się je chyba, w którą stronę ten numer próbuje iść ale te smyczki nawet ładne. Tylko te clapy od czapy (sic!). No i niestety, kolejny numer - The Fox In Winter, kurła, IN fuckin' WINTER tylko mnie upewnia w tym że Musiał pojebał wrzutę zimową z wiosenną i na odwrót. To ma przytulny kominkowy vibe dość a tu za oknem słonko i 15 stopni, ehhh. Ale ładne, co by nie mówić ładne, tylko mogłoby żreć bardziej o dobrej porze roku. Ja na miejscu deva pewnie najpierw bym z tego zrobił utworową wrzutę w okolicy Bożego Narodzenia a tak to to se ne vrati. Wciąż - highlight.
Song For Someone oparte jest na fajnym pomyśle, dedykacja dla przyszłej drugiej połówki chociaż jesteśmy jeszcze sami, takie tam rozkminki samotnika. Podoba mi się wykorzystanie tych akcentów na smyczkach (czy tam jest też jakiś saksofon czy mi sie zdaje?). Dobrze napisana piosenka po raz kolejny, nie przesadzamy z użalaniem się, jest git. Wchodzi You're Not Alone i nożesz kurłaaa... wykrakałem co? Znowu smęcimy po całości, ten płaczliwy Blake to nie jest jego najlepsza wersja IMO. Ten bit w ogóle zaskakujący w tym numerze trochę lol, kolejny zabieg od czapy nieco może. Ale na końcu wjeżdżają ptaszki, jednak będzie wiosna czy nie?
Trochę dziwnie bo jeśli coś dotąd myślałem o utworze Native New Yorker II to słysząc te dęciaki i lekki jazzujący aranż to raczej że kojarzy mi się to z jesienią, heh. Dla mnie rasowy przedstawiciel RAMcore, idealny do sączenia kawy czy gorącej czekolady i obserwowania opadających kolorowych liści pod koniec października. Wciąż - naprawdę ładny numer. Najbardziej mnie chyba bawi fakt że OP reklamuje m. in. właśnie ten kawałek jako ten z energią budzenia się do życia, hy. W tym miejscu płyty niestety nadchodzi moment kiedy wjeżdża segment kilku numerów które pomimo dodatkowych odsłuchów nie urosły w moich uszach (tak samo jak pominięta wcześniej w recenzji Ava), dopiero małym pozytywnym akcentem jest zamykające album Coming Home. Kawałek ten nieco mnie kupił dzięki tej gitarowej pętli, która skojarzyła mi się z pewnym fajnym numerem który wjedzie dopiero w bestce utworowej. Szkoda że tej gitary jest tak mało w tym utworze bo ta pętla to mój ulubiony fragment jednak, ma taki przyjemny, lekki, sielski vibe.

Na tym zasadniczo kończy się przygoda z tym albumem, ale Spotify oferuje nam rozszerzone limited edition zawierające 4 utwory dorzucone jako bonusowa EPka do francuskiego wydania albumu. Utwory te pochodzą z wcześniejszych płyt Blake'a z lat 1999-2002, mają inny klimat dość i myślę że da się to wyczuć na ucho. Pomimo że w sumie nie mają tak naprawdę nic wspólnego z Songs For Someone poza sztucznym zabiegiem marketingowym to biorąc pod uwagę że możemy się już z tym Panem w bestce nie spotkać postanowiłem jednak poświęcić im parę słów - zwłaszcza że parę numerów z właściwej płyty pominąłem milczeniem.

Bonusy otwiera California i to jest strzał w dziesiątkę, Blake jakiego było mi trzeba - otoczony ciepłym downtempo aranżem, bez zbędnego lamentowania, przyjemnie się tego słucha po prostu. Fajny bit, bas oraz instrumenty dęte. This Life pochodzi z tej samej płyty co poprzednik i choć nie jest może aż tak dobry to nadal daje radę. Delikatnie żywszy podkład, nie taki dołujący vibe, jest całkiem spoko. Still Lives już bardziej trąci melancholią ale ma naprawdę niezły aranż, fajne smyki i piano, doskonała żywa perkusja, świetny klimat. Ostatni Blackbird jest w wykonaniu koncertowym, to najsmutniejszy z bonusowych kawałków który broni się dzięki kolejnemu dobremu aranżowi na smyczki i fortepian. Te cztery numery razem chyba lepiej się słucha niż sporej części właściwego Songs For Someone jak dla mnie.

Podsumowując powiedziałbym że klimat jaki Blejk serwuje na tym albumie chwilami za bardzo mnie nudzi bądź przytłacza, najlepiej wchodziły mi chyba te momenty kiedy śpiewa bardziej neutralne downtempo pop songi jak We Are Not Stars i Song For Someone, warte uznania jest mocno kominkowe The Fox In Winter oraz ciepła i laid-backowa California która pochodzi już jednak z wcześniejszej płyty. Myślę że ten Pan nie jest dla mnie artystą którego bym wciągał całymi albumami ale na pewno udowadnia że w jego dyskografii można znaleźć parę perełek, zwłaszcza jeśli ktoś lubi pop songi osadzone w klimatach bliskich takiemu downtempo/trip-hopowi. Uważam że to i tak jeden z najlepszych/najciekawszych artystów jakich dev dostarczył na tym forum.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup