Best of Forum (Albumy - WRZUTKI)
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie, nie podejrzewałem, bo sam chciałem wrzucić ten album i utwór z niego, o czym Ci mówiłem. Po co mówiłem? Nie wiem, skoro i tak wyrąbane i kolejna wrzuta ukradziona przez Deva po tym, jak o niej mu wspominałem. ciupciać ten album.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Chłopak zwolnił Ci slot a Ty narzekasz :p
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jak ktoś nie ma nic ciekawego do napisania, to może sobie rozdawać sloty.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
W końcu jakiś post Musiała, z którym mogę się zgodzić!
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Znaczy się generalnie bądźmy szczerzy nie ma co mówić o wrzutach przed ich wrzucaniem bo i tak z tego ch*j potem wychodzi.
Jak dla mnie powinni Editorsi zostać, kto pierwszy ten lepszy, prawo bestki a nie urządzanie inby i cyrki. Ja tam znając kolegę Edrjena np. nie liczyłbym na to że jutro będzie pamiętał coś o czym mówię dzisiaj itp, taki jego urok, co zrobisz.
Jak dla mnie powinni Editorsi zostać, kto pierwszy ten lepszy, prawo bestki a nie urządzanie inby i cyrki. Ja tam znając kolegę Edrjena np. nie liczyłbym na to że jutro będzie pamiętał coś o czym mówię dzisiaj itp, taki jego urok, co zrobisz.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Jak dla mnie też już powinni zostać, Hien ma prawo do wpakowania roastu w tekst o tej płycie już przy okazji jej omawiania
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja mu nie kazałem tego kasować, jbc.
A, że jest chujem, to inna sprawa, też po to mówiłem o tym, że chce wrzucić, żeby mi znowu nie robił świństwa, a po kilku fakapach, to nie wiem no, wypadało pamiętać, zwłaszcza że wcześniej, na jego prośbę, sam mu odstąpiłem Garbage i uznałem, że takie ustne ustalenia jednak mają jakieś znaczenie.
Jest różnica kiedy mi Smoku podpierdala Obywatela GC, bo o tym nie rozmawialiśmy, a kiedy op od lat wie, że to mój ulubiony album Editors, i od roku przynajmniej, że mam go na liście utworów i albumów i mi na tym zależy xd
NIEMNIEJ, ból dupy bólem dupy, nie wymagałem kasowania wrzuty, to już inwencja Musiała.
A, że jest chujem, to inna sprawa, też po to mówiłem o tym, że chce wrzucić, żeby mi znowu nie robił świństwa, a po kilku fakapach, to nie wiem no, wypadało pamiętać, zwłaszcza że wcześniej, na jego prośbę, sam mu odstąpiłem Garbage i uznałem, że takie ustne ustalenia jednak mają jakieś znaczenie.
Jest różnica kiedy mi Smoku podpierdala Obywatela GC, bo o tym nie rozmawialiśmy, a kiedy op od lat wie, że to mój ulubiony album Editors, i od roku przynajmniej, że mam go na liście utworów i albumów i mi na tym zależy xd
NIEMNIEJ, ból dupy bólem dupy, nie wymagałem kasowania wrzuty, to już inwencja Musiała.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No ok to wiemy raczej, liczę że kolega dev też ochłonie i dostarczy
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Krzywa akcja, ale kompletnie zrozumiałe @dejv naprawdę dobrze się konsultować z ludźmi znanymi d o ś ć długo, może kolejna publiczna sugestia po fachu pomoże
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Jak coś to mi możecie kraść dowolna płytę swans
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Jak coś to sobie chcę tylko zaklepać Boards of Canada - Tomorrow's Harvest, ale parę słówek skrobnę dopiero jakoś w połowie następnego tygodnia, no chyba że tak nie można, to wtedy i tak wlecę dopiero w następnym tygodniu
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
ulalaaa
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Myślę że kulturalnie się dogadywać i ustalać wrzuty tak aby nikomu nie robić przykrości - zawsze można
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Martyn - The Air Between Words
(2014)
Płyta będąca dla mnie chyba najwierniejszą pocztówką dźwiękową jesieni 2016 roku. Szczególny czas zmian w moim życiu, koniec jednego życia i początek nowego zarazem. Ale zacznijmy od początku...
A na początku było... nie, tym razem nie GTA ale jeden z jego klonów czyli Sleeping Dogs, gra w którą nigdy nie grałem ale o której wiedziałem że jest kolejnym podobnym sandboxem oraz że tak jak i GTA posiadało w grze różne stacje radiowe z muzyką. Jedną ze stacji było Ninja Tune Radio, grające - zero zaskoczenia - muzykę wydawaną przez artystów wytwórni Ninja Tune. Ja coś niecoś słyszałem już o tej wytwórni, wiedziałem choćby że Skalpel wydawali u nich płyty i generalnie wydają dużo różnej ciekawej muzyki elektronicznej. Po pozytywnych doświadczeniach z różną elektroniką z GTAV postanowiłem iść za ciosem i szperać dalej, tak zacząłem śledzić ich kanał na YouTube. Tam natrafiłem na muzykę Martyna a właściwie Martijna Deijkersa, holenderskiego DJa, producenta a także założyciela labelu 3024 (z tego co czytam wydawali choćby muzykę Leona Vynehalla). Na samego Martyna zwróciłem prawdopodobnie uwagę ze względu na utwór Glassbeadgames z wrzucanej przeze mnie dziś płyty w którym gościnnie brał udział Four Tet, a to była postać którą z kolei kojarzyłem już z GTA V i znałem nawet jego jeden album. Tak rozpoczęła się moja przygoda z The Air Between Words.
Jest to album elektroniczny, w dużej mierze podszyty klubowym sznytem ale takim bardziej undergroundowym, niektóre z zawartych tu utworów przyjemnie bujają basem ale w połączeniu z dość oszczędnymi aranżami odrobinę przywodzą mi na myśl skojarzenia z jakimiś przydymionymi klubami techno gdzieś w środku głuchej nocy. Do takich należy z pewnością Empty Minds, to był mój ulubiony numer na początku poznawania tej płyty. Poza nim w podobnym stylu jest Like That z takim nieco "niegrzecznym" samplem wokalnym czy Two Leads and a Computer które kojarzą mi się z trochę wczesnymi nagraniami sceny Chicago house albo może bardziej Detroit techno nawet. Przyjemnym, nieco bardziej radiowo brzmiącym (jeśli nie najbardziej) numerem jest Love of Pleasure którym też się zajarałem w tamtym czasie. Wyróżniającym się jak dla mnie kawałkiem jest też Drones które kojarzy mi się najbardziej jesiennie ze wszystkich na albumie ze względu na żywe brzmienie perkusji i jazzowe elektryczne pianinko (swoją drogą całkiem zapomniałem że dalej numer robi się bardziej kwaśny). Gdybym miał z kolei wskazać co mi nie leży tu bez wątpienia wskazałbym na zamykający album utwór Fashion Skater ze specyficzną linią klawiszowych smyczków, ten numer dopiero podoba mi się w swojej pianinkowej końcówce która o wiele bardziej klei mi się z wajbem tego albumu. Generalnie całość przez swój nieco noirowy klimat tworzy właśnie mój soundtrack na długie jesienne wieczory.
Słuchałem tego albumu w listopadzie 2016 roku kiedy po latach odezwałem się do mojej dawnej znajomej, niewinnie proponując spotkanie po latach a jak to się skończyło wszyscy już wiemy - dziś jest moją żoną i razem wychowujemy syna. To był czas kiedy szukałem stabilizacji w życiu, kurz po miłosnych zawirowaniach opadł a codzienność zżerała mi samotność, tak naprawdę chciałem po prostu towarzystwa kogoś komu jeszcze byłem w stanie ufać, nigdy bym nie przypuszczał że z tego jeszcze coś się wykluje. To były ostatnie miesiące mojego dawnego życia i początek nowej, lepszej drogi. Również czas właśnie nowych muzycznych horyzontów bo wraz ze śledzeniem Ninja Tune obok Martyna poznałem jeszcze innych artystów i otwierałem kolejne nieznane dotąd kanały z których czerpałem garściami, rozpoczęła się era intensywnego siedzenia na YouTube i przyswajania coraz większej ilości muzyki. Dziś dostajecie ode mnie właśnie muzyczny wyrywek z początku tej drogi.
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... TSZXotcK8Z
(2014)
Płyta będąca dla mnie chyba najwierniejszą pocztówką dźwiękową jesieni 2016 roku. Szczególny czas zmian w moim życiu, koniec jednego życia i początek nowego zarazem. Ale zacznijmy od początku...
A na początku było... nie, tym razem nie GTA ale jeden z jego klonów czyli Sleeping Dogs, gra w którą nigdy nie grałem ale o której wiedziałem że jest kolejnym podobnym sandboxem oraz że tak jak i GTA posiadało w grze różne stacje radiowe z muzyką. Jedną ze stacji było Ninja Tune Radio, grające - zero zaskoczenia - muzykę wydawaną przez artystów wytwórni Ninja Tune. Ja coś niecoś słyszałem już o tej wytwórni, wiedziałem choćby że Skalpel wydawali u nich płyty i generalnie wydają dużo różnej ciekawej muzyki elektronicznej. Po pozytywnych doświadczeniach z różną elektroniką z GTAV postanowiłem iść za ciosem i szperać dalej, tak zacząłem śledzić ich kanał na YouTube. Tam natrafiłem na muzykę Martyna a właściwie Martijna Deijkersa, holenderskiego DJa, producenta a także założyciela labelu 3024 (z tego co czytam wydawali choćby muzykę Leona Vynehalla). Na samego Martyna zwróciłem prawdopodobnie uwagę ze względu na utwór Glassbeadgames z wrzucanej przeze mnie dziś płyty w którym gościnnie brał udział Four Tet, a to była postać którą z kolei kojarzyłem już z GTA V i znałem nawet jego jeden album. Tak rozpoczęła się moja przygoda z The Air Between Words.
Jest to album elektroniczny, w dużej mierze podszyty klubowym sznytem ale takim bardziej undergroundowym, niektóre z zawartych tu utworów przyjemnie bujają basem ale w połączeniu z dość oszczędnymi aranżami odrobinę przywodzą mi na myśl skojarzenia z jakimiś przydymionymi klubami techno gdzieś w środku głuchej nocy. Do takich należy z pewnością Empty Minds, to był mój ulubiony numer na początku poznawania tej płyty. Poza nim w podobnym stylu jest Like That z takim nieco "niegrzecznym" samplem wokalnym czy Two Leads and a Computer które kojarzą mi się z trochę wczesnymi nagraniami sceny Chicago house albo może bardziej Detroit techno nawet. Przyjemnym, nieco bardziej radiowo brzmiącym (jeśli nie najbardziej) numerem jest Love of Pleasure którym też się zajarałem w tamtym czasie. Wyróżniającym się jak dla mnie kawałkiem jest też Drones które kojarzy mi się najbardziej jesiennie ze wszystkich na albumie ze względu na żywe brzmienie perkusji i jazzowe elektryczne pianinko (swoją drogą całkiem zapomniałem że dalej numer robi się bardziej kwaśny). Gdybym miał z kolei wskazać co mi nie leży tu bez wątpienia wskazałbym na zamykający album utwór Fashion Skater ze specyficzną linią klawiszowych smyczków, ten numer dopiero podoba mi się w swojej pianinkowej końcówce która o wiele bardziej klei mi się z wajbem tego albumu. Generalnie całość przez swój nieco noirowy klimat tworzy właśnie mój soundtrack na długie jesienne wieczory.
Słuchałem tego albumu w listopadzie 2016 roku kiedy po latach odezwałem się do mojej dawnej znajomej, niewinnie proponując spotkanie po latach a jak to się skończyło wszyscy już wiemy - dziś jest moją żoną i razem wychowujemy syna. To był czas kiedy szukałem stabilizacji w życiu, kurz po miłosnych zawirowaniach opadł a codzienność zżerała mi samotność, tak naprawdę chciałem po prostu towarzystwa kogoś komu jeszcze byłem w stanie ufać, nigdy bym nie przypuszczał że z tego jeszcze coś się wykluje. To były ostatnie miesiące mojego dawnego życia i początek nowej, lepszej drogi. Również czas właśnie nowych muzycznych horyzontów bo wraz ze śledzeniem Ninja Tune obok Martyna poznałem jeszcze innych artystów i otwierałem kolejne nieznane dotąd kanały z których czerpałem garściami, rozpoczęła się era intensywnego siedzenia na YouTube i przyswajania coraz większej ilości muzyki. Dziś dostajecie ode mnie właśnie muzyczny wyrywek z początku tej drogi.
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... TSZXotcK8Z
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Talk Talk - The Party's Over (1982)
Editorsi zostali skutecznie wyedytowani, zaś ja straciłem dobre miejsce w kolejce, ale no matter. Zawsze znajdzie się odpowiednie zastępstwo i myślę, że lepszego momentu nie będzie. Dlaczego? Ano dlatego, że mija zaraz 20 lat odkąd poznałem ten album, a nawet wykonawcę tak właściwie, nie licząc może pojedynczych "seansów" niektórych wideoklipów na MTV Classic. Najczęściej widywałem tam utwór pt. Talk Talk i jego fenomenalny teledysk (ten pierwszy, nie ten z gestykulującymi ludźmi) szybko przykuł moją uwagę. W sukurs przyszło mi forum80s.pl, wiadomo, a wraz z nim wrzutki różnych ludzi, tu tytułowy, tu Today, tu jeszcze coś innego. Trwało to od końca sierpnia do połowy grudnia, kiedy to w końcu skompletowałem całe The Party's Over, więc zaczynałem na wyrywki hehe.
Ja wiedziałem już wtedy, że Talk Talk to pewnego rodzaju klasyka, muzyka wysokich lotów i w ogóle mnogość świetnych utworów, znałem It's My Life, już od października tamtego roku zachwycałem się The Colour of Spring (choć też brakowało mi chyba jednej piosenki do "kolekcji"). A debiut uciekał mi swoją "całością". Odpowiedź na pytanie "dlaczego tak" jest prosta - wciąż korzystałem z BearShare zasysając pojedyncze kawałki albo to, co ktoś wrzucił na tamto stare ejtisowe forum. Dopiero w grudniu 2005 poznałem SS i zacząłem witać się z całymi albumami. Tak więc moja przygoda z TPO była rozłożona na niemal cały czwarty kwartał 2005, na dodatek z końcówką trzeciego. Przez to numery takie jak Talk Talk czy Today kojarzę z sierpniem, tytułowy z wrześniem, zaś Hate z grudniem.
Najmocniej w mojej głowie siedzi jednak październik i Have You Heard the News. Borze szumiący, jaki to jest dobry utwór. Background ma dość mroczny, albowiem tekstowo opiera się na - o ile dobrze pamiętam - osobistych doświadczeniach Marka Hollisa, który miał brać udział w dość nieciekawym wypadku samochodowym. W 2005 nie miałem jeszcze żadnej empetrójki, miałem za to discmana, który odtwarzał format MP3 i czytał płyty CD-RW. Kupowałem ich całe cake boxy i wypalałem tyle muzy, ile byłem w stanie unieść. Discman w wewnętrzną kieszeń kurtki, kurtka na grzbiet i wychodziłem na autobus do szkoły (jeden z trzech, ot, uroki mieszkania na zadupiu). Gdy szło się do budy na zerówkę, trzeba było wyjść z chałupy o 5 rano. Ciemność, chłód, mgła... To był, kurde, klimat.
I z tym klimatem najbardziej kojarzą mi się trzy piosenki - dwie od The Cure (odpowiednio Disintegration i Faith), oraz właśnie HYHTN. Ponieważ to jesień była porą roku, w którą poznawałem Talk Talk niemal w całości (nie licząc dwóch ostatnich krążków), najbardziej słuchanie tego zespołu wchodzi mi właśnie jesienią. I o ile mogę zrozumieć bekę związaną z puszczaniem sobie The Colour of Spring w październiku, tak nikt mi nie powie, iż TPO czy It's My Life nie pasują do klimatu jesiennej słoty (do tego najbardziej pasuje "bezalbumowe" My Foolish Friend). Włóczenie się listopadowym popołudniem po jakimś smutnym parku do Another Word czy Candy to jest złoto i tyle mam do powiedzenia. Względnie w śniegu do Hate (zaliczyłem chyba wtedy każde warunki pogodowe).
Aż trudno mi zaakceptować fakt, iż ten krążek miał premierę w lipcu, mój headcannon na to nie pozwala. Powoli zbliża się koniec lata, a to oznacza, że po dwóch dekadach będę znów słuchał TPO na raty, tak celem upamiętnienia tamtego magicznego okresu w moim życiu. Tzn. okres był to pod wieloma względami taki se, ale muzycznie? Kiedy później poznałem tak wielu wykonawców tak bardzo od podszewki? Wiosna/lato 2012, jesień 2017 oraz 2018... a potem niekiedy dzięki naszym forumowym zabawom. No, mogę jeszcze na krzywy ryj wepchnąć tutaj marzec 2011, ale co 2005 to 2005. Wtedy otworzyłem się na ejtisy a Talk Talk i ich debiut grali tu pierwsze skrzypce. I będą grali wciąż, bo to świetny album jest, nowa fala na pełnej z najlepszego dla niej roku.
Są elektroniczne bębny? Są. Są "porcelanowe klawisze"? Są, a jakże. No i ten wspaniały, głęboki bas Webba, specyficzny, momentami ostro wykrzykiwany wokal Hollisa, nic, tylko się jarać. Dla mnie The Party's Over to jeden z tych albumów, gdzie nie ma ani jednego złego numeru (choć może jeden z nich mógłby brzmieć NIECO lepiej, nie powiem który). Dołożyć do tego ciekawe bisajdy dla singli... Czego chcieć więcej? Powrotu do jesieni 2005 na chwilę. Kiedy to wszystko było takie "pierwsze" i "świeże". Debiut TT to jedna z tych rzeczy, które napędzają u mnie maszynę nostalgii lepiej, niż zrobiłaby to stuoktanowa benzyna. Droga do szkoły, uliczki Starych Bałut, Park Julianowski... Nie wyszło z jesienią 2015, zapraszam na jesień 2005, wierzę, że wszystkim się spodoba (w końcu to Talk Talk).
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... F3GbIPSMKg
Editorsi zostali skutecznie wyedytowani, zaś ja straciłem dobre miejsce w kolejce, ale no matter. Zawsze znajdzie się odpowiednie zastępstwo i myślę, że lepszego momentu nie będzie. Dlaczego? Ano dlatego, że mija zaraz 20 lat odkąd poznałem ten album, a nawet wykonawcę tak właściwie, nie licząc może pojedynczych "seansów" niektórych wideoklipów na MTV Classic. Najczęściej widywałem tam utwór pt. Talk Talk i jego fenomenalny teledysk (ten pierwszy, nie ten z gestykulującymi ludźmi) szybko przykuł moją uwagę. W sukurs przyszło mi forum80s.pl, wiadomo, a wraz z nim wrzutki różnych ludzi, tu tytułowy, tu Today, tu jeszcze coś innego. Trwało to od końca sierpnia do połowy grudnia, kiedy to w końcu skompletowałem całe The Party's Over, więc zaczynałem na wyrywki hehe.
Ja wiedziałem już wtedy, że Talk Talk to pewnego rodzaju klasyka, muzyka wysokich lotów i w ogóle mnogość świetnych utworów, znałem It's My Life, już od października tamtego roku zachwycałem się The Colour of Spring (choć też brakowało mi chyba jednej piosenki do "kolekcji"). A debiut uciekał mi swoją "całością". Odpowiedź na pytanie "dlaczego tak" jest prosta - wciąż korzystałem z BearShare zasysając pojedyncze kawałki albo to, co ktoś wrzucił na tamto stare ejtisowe forum. Dopiero w grudniu 2005 poznałem SS i zacząłem witać się z całymi albumami. Tak więc moja przygoda z TPO była rozłożona na niemal cały czwarty kwartał 2005, na dodatek z końcówką trzeciego. Przez to numery takie jak Talk Talk czy Today kojarzę z sierpniem, tytułowy z wrześniem, zaś Hate z grudniem.
Najmocniej w mojej głowie siedzi jednak październik i Have You Heard the News. Borze szumiący, jaki to jest dobry utwór. Background ma dość mroczny, albowiem tekstowo opiera się na - o ile dobrze pamiętam - osobistych doświadczeniach Marka Hollisa, który miał brać udział w dość nieciekawym wypadku samochodowym. W 2005 nie miałem jeszcze żadnej empetrójki, miałem za to discmana, który odtwarzał format MP3 i czytał płyty CD-RW. Kupowałem ich całe cake boxy i wypalałem tyle muzy, ile byłem w stanie unieść. Discman w wewnętrzną kieszeń kurtki, kurtka na grzbiet i wychodziłem na autobus do szkoły (jeden z trzech, ot, uroki mieszkania na zadupiu). Gdy szło się do budy na zerówkę, trzeba było wyjść z chałupy o 5 rano. Ciemność, chłód, mgła... To był, kurde, klimat.
I z tym klimatem najbardziej kojarzą mi się trzy piosenki - dwie od The Cure (odpowiednio Disintegration i Faith), oraz właśnie HYHTN. Ponieważ to jesień była porą roku, w którą poznawałem Talk Talk niemal w całości (nie licząc dwóch ostatnich krążków), najbardziej słuchanie tego zespołu wchodzi mi właśnie jesienią. I o ile mogę zrozumieć bekę związaną z puszczaniem sobie The Colour of Spring w październiku, tak nikt mi nie powie, iż TPO czy It's My Life nie pasują do klimatu jesiennej słoty (do tego najbardziej pasuje "bezalbumowe" My Foolish Friend). Włóczenie się listopadowym popołudniem po jakimś smutnym parku do Another Word czy Candy to jest złoto i tyle mam do powiedzenia. Względnie w śniegu do Hate (zaliczyłem chyba wtedy każde warunki pogodowe).
Aż trudno mi zaakceptować fakt, iż ten krążek miał premierę w lipcu, mój headcannon na to nie pozwala. Powoli zbliża się koniec lata, a to oznacza, że po dwóch dekadach będę znów słuchał TPO na raty, tak celem upamiętnienia tamtego magicznego okresu w moim życiu. Tzn. okres był to pod wieloma względami taki se, ale muzycznie? Kiedy później poznałem tak wielu wykonawców tak bardzo od podszewki? Wiosna/lato 2012, jesień 2017 oraz 2018... a potem niekiedy dzięki naszym forumowym zabawom. No, mogę jeszcze na krzywy ryj wepchnąć tutaj marzec 2011, ale co 2005 to 2005. Wtedy otworzyłem się na ejtisy a Talk Talk i ich debiut grali tu pierwsze skrzypce. I będą grali wciąż, bo to świetny album jest, nowa fala na pełnej z najlepszego dla niej roku.
Są elektroniczne bębny? Są. Są "porcelanowe klawisze"? Są, a jakże. No i ten wspaniały, głęboki bas Webba, specyficzny, momentami ostro wykrzykiwany wokal Hollisa, nic, tylko się jarać. Dla mnie The Party's Over to jeden z tych albumów, gdzie nie ma ani jednego złego numeru (choć może jeden z nich mógłby brzmieć NIECO lepiej, nie powiem który). Dołożyć do tego ciekawe bisajdy dla singli... Czego chcieć więcej? Powrotu do jesieni 2005 na chwilę. Kiedy to wszystko było takie "pierwsze" i "świeże". Debiut TT to jedna z tych rzeczy, które napędzają u mnie maszynę nostalgii lepiej, niż zrobiłaby to stuoktanowa benzyna. Droga do szkoły, uliczki Starych Bałut, Park Julianowski... Nie wyszło z jesienią 2015, zapraszam na jesień 2005, wierzę, że wszystkim się spodoba (w końcu to Talk Talk).
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... F3GbIPSMKg
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie straciłeś miejsca bo jak pisałem kolejność jest mi obojętna, możesz być nadal czwarty 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Myślę, że TPO ładnie siądzie później, niż planowałem, by siadali Editorsi
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Musiał: ojezu, straciłem miejsce przez munlupa, ale gówno
Murzyn: nie straciłeś, możesz mieć to samo
Musiał: nie no nieee, ja chcę mieć nowe miejsce, no nieee
Murzyn: nie straciłeś, możesz mieć to samo
Musiał: nie no nieee, ja chcę mieć nowe miejsce, no nieee
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
no już już nie dopisujmy filozofii do tego
nie napisał że to przez Ciebie bo to zasadniczo ja wyskoczyłem jak Filip z konopii wbrew wcześniejszym zapewnieniom
Murzyn: pierd*lę tę bestkę mam dość muszę odpocząć ch*jowa ta muzyka
Murzyn za 5 min: jestem jestem tu proszę macie wrzutę ide sluchac Oldfielda
Musiał: wtf
nie napisał że to przez Ciebie bo to zasadniczo ja wyskoczyłem jak Filip z konopii wbrew wcześniejszym zapewnieniom
Murzyn: pierd*lę tę bestkę mam dość muszę odpocząć ch*jowa ta muzyka
Murzyn za 5 min: jestem jestem tu proszę macie wrzutę ide sluchac Oldfielda
Musiał: wtf
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup