Best of Forum VIII

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 20 wrz 2025 12:17

Billie Eilish - Skinny

Cóż, Wuja w jednej kwestii na pewno ma rację - jest to nieco przydymiony, melancholijny numer, którego warstwa muzyczna trąci jesienią. Taką jesienią, co to ją devy bardzo lubią, tzn. jest chłodny, wręcz zimny poranek (ale ze słoneczkiem), połowa drzew już bez z liści, mgła, rosa, blablabla. Z tym, że ja w takie jesienie raczej włączam Talk Talk a do Bili Ajlisz chyba nigdy się nie przekonam (Chihiro naprawdę było wyjątkiem). Jej płacząco-jęczący wokal na samym początku przypominał raczej seans umierania, do takiego Bownessa i jego "windy" sposobu śpiewu to nawet podjazdu nie ma. Myślę, że to jest coraz bardziej twórczość dla pretensjonalnych i egzaltowanych nastolatek, ja się do takowych nie zaliczam. Na plus - muzyka, ta gitara biegnąca przez cały numer pachnie trochę Norą Jones, a Norah Jones jest zawsze na propsie. Nic więcej chyba nie powiem, od strony aranżu jest bardzo git, zwłaszcza te elementy, powiedzmy, orkiestrowe, od strony wokalnej jest totalna porażka. Werdykt? Pół na pół, jak zawsze u Musiała hehe.

Echo and the Bunnymen - The Killing Moon (WHYT Radio Session, 1997)

O Ianie McCullochu i ekipie usłyszałem po raz pierwszy dzięki Simple Minds, a mianowicie po tym, jak usłyszałem naprawdę świetny cover Bring on the Dancing Horses w wykonaniu Kerra i Burchilla (z krążka o tytule Neon Lights wydanego w 2001 roku, który to krążek składał się wyłącznie z coverów). Moje zainteresowanie odbiło się jednak wówczas od "oryginalnej" wersji The Killing Moon, które nie wytrzymało konkurencji z Ultravoxem i Alphaville lol. Teraz brzmi to debilnie, ale przyjmijmy po prostu, że dev A.D. 2006 był debilem i tyle. Wiele lat później nagle do mnie dotarło, że BotDH od EatB jest równie dobre jak i ww. cover, no i poszło. The Pictures on My Wall, Back of Love, kaman, dobre rzeczy robili (chyba coś robią nadal, ale nie śledzę tak bardzo). Tutaj jeden z ejtisowych klasyków został zaproponowany w formie bardziej podchodzącej pod Radiohead lol, co tylko wyszło temu kawałkowi na dobre. Zgadzam się z Wrzucającym, jest to numer naprawdę piękny i wciąż, tj. w tej właśnie formie ma w sobie ten lekko post-punkowy charakter, tylko bas leciutko zapowiada moją następną wrzutę hehe... Ciekawe, czy ktoś wpadnie na to, co to będzie. A poza tym - jesień na pełnej, gdyby tylko nie te 27 stopni za oknem w tej chwili lol.

Das EFX - Change

Jak pierwszy raz rzuciłem okiem na nazwę wykonawcy to byłem przekonany, że Murzyn wrzucił do bestki Dub FX, przeciw czemu bym nie był za bardzo hehe. Najpierw miałem mieszane uczucia, ale potem poczułem to, co często czuję przy wielu wrzutach od Murzyńskiego - niby rapsy, ale często tak, nie wiem, ze smakiem, z pomysłem, z vibem i duszą. Nie inaczej jest tutaj. Plus, rzecz jasna, ciekawe backstory. Muszę chyba popracować nad swoim pisaniem... A może skończyły mi się już ciekawe historie? NIE WIEM. Ja OCZYWIŚCIE nie znam się na kulturze hh, ale wywalone, numerem zachwycać się mogę, gdyż łaj not. Samplowanego numeru Queen nie znam, ale bardzo ładnie się wpasował w utwór prezentowany przez Jacę. Klimat jest niesamowity, wylewa się z każdej strony i pachnie ciemnymi jesiennymi popołudniami. Rap na poziomie, bit kapitalny, tylko to wejście od płaskich hatów brzmi tanio. Niemniej jednak, taki był chyba wtedy zeitgeist. Ja się jaram, dołączam do peanów Munlupa, nie rozumiem braku peanów Smoka. No ale wiadomo, każdemu wedle jego potrzeb. Na marginesie to sam pewnie odnosiłbym ten tekst do jakiejś panny, gdyż to chyba najszybciej nasuwające się skojarzenie. Naprawdę super wrzuta <3

Quē Shěng - Gē Shào

No dobra, tego się nie spodziewałem. Chociaż w sumie dlaczego, jeśli Persowie mają swoją scenę blackmetalową (działającą w skrajnym podziemiu, wiadomo, jakim państwem jest Iran obecnie), zaś Gruzini post-punkową, to i ludzie znad Jangcy mogą grać szugejz. Co mogę powiedzieć, bardzo fajny kawałek muzyki, który mógłbym umieszczać w kontekstach podobnych do tych opisywanych przez Dragona - gdybym tylko wtedy ten kawałek muzyki znał. Spectorowska ściana dźwięku bez Spectora, za to wciąż dość spektakularna. Niby to taki gatunek, co to ciężko koło dwa razy wynaleźć, wiele rzeczy brzmi do siebie bardzo podobnie, a jednak wszystko ładnie siada i zawsze coś nowego słyszę... Może dlatego, że nigdy nie zakatowywałem się My Bloody Valentine. Przypomina to trochę parę moich dawnych hipsterskich odkryć spod brandu Captured Tracks. Fajne, nastrojowe, przestrzenne, robi robotę. Znów mam przed oczami jesienny, chłodny poranek, może jakiś listopad? Czuję, że całość będzie grana. Robert zna się na rzeczy ^^

Amon Düül II - I Want the Sun to Shine

Na koniec wjeżdża Seba, cały na czarno i serwuje kobyłę (może tę, na której wjeżdża). O AD może wypowiadać się nie będę, bo był czas, że robiłem do nich podejścia jak do Throbbing Gristle, tylko że to drugie siadło, a AD jakoś mniej (nie wiem, co to o mnie mówi, z drugiej strony takie Coil nie siadało długo). Nie wiem jednakowoż, czy popełniłem błąd, albowiem jak już PT Koledzy wyżej wyśledztwowali, I Want the Sun to Shine jest tak bardzo reprezentatywne dla początkowego okresu grupy, jak Calling All Stations jest dla Genesis jako całości. Jednocześnie jest w tym numerze coś hipnotyzującego. Widać, że hipisi od czasu do czasu potrafią (ale tylko w dużych grupach, jeden taki Hipis pokazał, że w pojedynkę umie tylko chlać). Niby 10 minut w dużej mierze tego samego, ale klimat trzyma wybitny. Może bym się spierał co do jesieni, ale też chyba niekoniecznie. Ten numer mógłby spokojnie wpaść do Edycji Hipnotyczno-hipnotyzującej i z miejsca dostałby ode mnie maksa. Muza do przeprowadzania jakichś odjazdowych rytuałów, szamańskich praktyk... trochę szła w tę stronę Cate Brooks na drugim albumie TAC, czyli As the Crow Flies, ale zdecydowanie mocniej europocentrycznie (wszak Wielka Brytania). Nie spodziewałem się, ale czy ja potrafię się czegoś trafnie spodziewać? Najwyżej sraczki. Ciekawe, jak taka muza wchodziła na śląskich zadupiach... Tutaj wchodzi wybornie, doskonała wrzutka i ciekawe backstory, uprasza się iść tą drogą :D
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 wrz 2025 20:30

Billie Eilish - SKINNY

O, Billie. Pisałem w sumie o niej wielokrotnie i nie wiem czy mógłbym dodać coś, czego nie napisałem o niej wielokrotnie w toku tutejszych zabaw. Może poza tym, że nie wracam do niej za często, ale to nie z powodu tego, że mi się nie podoba, tylko, że mój czas nie jest z gumy i nie do wszystkich rzeczy które mi się podobają mogę wracać. I ja wiem, że formalnie nie wracam, ale mam wrażenie, że ten kawałek mógłby się znaleźć na takim Happier than ever chociażby. I to bynajmniej nie jest zarzut, a wręcz przeciwnie, bo mam wrażenie, że wracam do miejsca, w którym kawał czasu mnie nie było, ale nic się nie zmieniło, nadal jest komfortowo i czuję się dobrze. Czyli jest dobrze. Spoko wrzuta.

Echo & the Bunnymen – The Killing Moon (WHYT Radio Session, 1997)

Heh, sam rozważałem wrzutę tego kawałka w edycji którejśtam, bo kojarzy mi się trochę z pewnym okresem w moim życiu, gdy byłem po rozstaniu i słuchałem go w drodze do Krakowa w celu składania papierów na studia. Tyle że... No właśnie, wersji oryginalnej, którą lubię za dosłownie wszystkie te rzeczy, które Kuba zdissował w swoim opisie. Ja właśnie lubię te serowe, tanie klawisze i janglepopową produkcję, bo dzięki temu nie brzmi jak kolejny typowy post-punk z tamtej dekady. Tak jak ta wersja, która nadal jest bardzo dobra i w ogóle, ale póki co oryginału u mnie nie zastąpiła.

Das EFX - Change

Heh, ja w 2004 roku miałem jakieś 11/12 lat i w sumie niewiele mnie temat wejścia do Unii wówczas grzał, bo siłą rzeczy jakoś tak nie bardzo byłem świadomy o co z tą Unią chodzi i czemu to jest takie ważne. Moi rodzice chyba byli prounijni, moja dalsza rodzina i sąsiedzi na początku sceptyczni, ale szybko im się zmieniło, gdy dowiedzieli się o dotacjach dla rolników oraz o ich wysokości. Ale to nie jest istnotne, tak samo jak to, że w ciemno nie rozpoznałbym, że refren to sampel z Queen. A jest dobre, i w sumie wszystko jest tu dobre i podoba mi się, tak samo jak wieloznaczny do interpretacji tekst. Nic błyskotliwszego tu nie napiszę.

Yves Larock - Rise Up

Kurde. Coś jest w tym, co pisał Jaca, bo też mam wrażenie, że ten motyw na klawiszach jakbym słyszałem, ale cholera wie gdzie i też mam wrażenie, że to był jakiś dżingiel w okolicach Euro 2008 czy czegoś podobnego? A może to leciało w jakiejś reklamie w owym czasie? BRZMI ZNAJOMO. A abstrachując - całość naprawdę niezgorsza. Po Eskacore z 2008 spodziewałem się wszystkiego co najgorsze, a dostałem całkiem zgrabny, niezgorzej wyprodukowany i nietrącący tandetą tzw. PRZEBÓJ NA LATO.

缺省 - 鸽哨

Co bym nie mówił o Japończykach i ich kulturze, to w tonie degeneractwa, zboczeństwa i wielu rzeczy za które powinno się iść do piekła w najlepszym razie, znajduje się mnóstwo większych lub mniejszych perełek. I przez perełki mam na myśli właśnie ichniejszą muzykę, a konkretniej dreampopowe/shoegaze'owe granie. Nie znam się na nim prawie wcale, ale to co znam zawsze okazywało się być dobe lub bardzo dobre, tak jakby mieszkańcy tego kraju mieli we krwi umiejętność kreowania baśniowych klimatów i rozmarzonej muzyki (i tu zaraz zostanę scancellowany za rasizm). Nie inaczej jest w tym przypadku. Bdb rzecz.

No i o takie kolejki zamulałem!
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 wrz 2025 20:44

Jutro lecimy dalej, z Wujkiem, czy nie. Półtora tygodnia styknie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 wrz 2025 20:50

No ktoś tu faktycznie wali w wuja :mrgreen:
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 wrz 2025 21:40

oki Seba ale to hiński zespuł :D
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 wrz 2025 21:46

Oj nie psuj mi narracji faktami
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 wrz 2025 21:46

co się będzie rzeczywistość kłócić, w sumie celne
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 wrz 2025 22:33

Azja to Azja
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 22 wrz 2025 08:31

Lecimy!

R.E.M. - Man on the Moon (1992)

Tak, wiem, walę "endżojem", ale mam to trochę gdzieś. Zdaję sobie sprawę z tego, iż Man on the Moon nie jest AŻ TAK powszechnie znanym/lubianym/cenionym numerem Stipe'a, Bucka, Millsa i Berry'ego jak np. zarżnięte ekspozycją medialną Losing My Religion (skądinąd świetny przecież kawałek) czy Everybody Hurts (kurde, nawet On the Way to Reno czy Imitation of Life dostawały chyba więcej airplaya, przynajmniej w mojej percepcji, że tak to ujmę), ale wciąż się mieści w tym, powiedzmy, kanonie hiciorów. Skąd znam ten kawałek? Z MTV Classic/VH1 generalnie. W radio nie słyszałem go absolutnie nigdy, a widząc klip w telewizji z reguły przełączałem kanał. Dlaczego? Ano dlatego, że nie znosiłem tej piosenki xD W ogóle z R.E.M. miałem trochę love-hate relationship, gdyż pasowało mi kilka ich kawałków, ale to amerykańskie "rockowanie" mnie też potwornie drażniło.

Był u mnie w gimbazie w klasie jeden typ, który pozostawał wiernym fanem kwartetu z Aten (tych z Georgii), wciskał wszystkim Automatic For the People, zaś tych, którym Stipe i reszta nie przypasowali nazywał ignorantami. Do dziś pozostaje zagadką, jakim cudem sprzedałem mu - z sukcesem! - Depeche Mode zważywszy na fakt, iż gość nie trawił muzyki syntezatorowej w jakiejkolwiek jej formie. Jakoś w 2005, tuż przed końcem roku szkolnego wcisnął mi Automatic i nawet przesłuchałem, ale jednym uchem wleciało drugim wyleciało. Wtedy bardziej podniecało mnie A Flock of Seagulls, co poradzić. Potrzebowałem jeszcze niemal dwóch lat. Co się stało? Nic szczególnego, po prostu w marcu 2007 już chyba na VH1 zobaczyłem wideo do The One I Love i nagle stwierdziłem, że to w sumie fajny numer, niby też hit, ale nie aż tak zarżnięty, może warto jednak coś jeszcze sprawdzić, czemu nie...

No i zassałem ich bestkę, ale też zabierałem się do niej jak pies do jeża. Odpalałem w kółko parę utworów, głównie, well, Losing My Religion, który to numer wówczas "odkryłem" i przestał być dla mnie jedynie radiową oczywistością. Ciekawostką jest, however, że bestka ta obejmowała okres od 1988 do 2003, przez co The One I Love tam nie było. Trochę to wtedy olałem, podobnie jak i to, iż mój wikipedyjny risercz wskazał na... zimnofalowo-postpunkowe origins R.E.M., a to stanowiło dla mnie spore zaskoczenie. MIMO TO wciąż nie sięgałem po więcej. Tbh całe moje zainteresowanie zespołem wisiało wtedy na LMR, okazjonalnie odpalanym z Jutuba TOIL i wyjątkowo lubianymi przeze mnie - a kojarzonymi z TV jeszcze z takiego 2003/2004 roku - piosenkami Animal i Bad Day (które też katowałem na wyżej wymienionej bestce). Wciąż nie było to jakoś bardzo dużo.

Zmieniło się, jak to często w moim przypadku bywa, nagle i z dupy. Nadeszło lato 2008, dużo się pozmieniało, blablabla, sporo już wiecie, nie będę się powtarzał. "Odkryłem" wtedy na nowo dwa zespoły - Radiohead i R.E.M. właśnie, do czego triggerem było ukazanie się oficjalnego best of tych pierwszych. Nagle okazało się, że amerykańskie granie gitarowe jednak może być dla mnie przyjemne, a nawet wciągające, i to na pełnej. Fast forward do września 2008, jestem w Szklarskiej na wakacjach po wakacjach, Lupe Fiasco, Yves Larock i te sprawy, na zmianę gorąco i zimno, słonecznie i pada, ja łażę po górach. I niemal non stop podśpiewuję Man on the Moon (jeśli akurat nie nucę Rise Up, w tym towarzystwie był jeszcze jeden numer innego wykonawcy, ale o tym kiedy indziej), które - zaintrygowany dziwacznym tekstem - również "odkryłem na nowo" chwilę przed tym wyjazdem.

I, kurde, odkryłem naprawdę na pełnej. Generalnie pół sierpnia przejeździłem swoim trabantem (RIP trabi) po województwie łódzkim cisnąc na zmianę to Radiohead, to R.E.M. Przestałem patrzeć na wiele ich kawałków jako na radiowe hiciory, a zacząłem się bardziej wsłuchiwać. MotM było dla mnie wciąż enigmą przez dość pokręconą warstwę liryczną. Minęło sporo czasu nim dotarłem do źródeł zgodnie z którymi jest to piosenka o amerykańskim "anty-komiku" (jak sam siebie nazywał) Andym Kaufmanie. Gość jest mi kompletnie nieznany, choć kiedyś, dawno temu nawet obejrzałem jego biopic (gdzie główną rolę gra Jim Carrey a tytuł filmu jest zaczerpnięty z tytułu piosenki R.E.M. lol). Abstrahując od powyższych, to jest po prostu świetna piosenka i ewidentnie potrzebowałem zwyczajnie czasu, by to do mnie dotarło i żebym mógł ją w pełni jako taką właśnie piosenkę docenić. Ten numer i góry, czego chcieć więcej?

A, i po wielu latach wróciłem do Automatic For the People. Również po prostu świetny album, dużo lepszy od Out of Time lol.

https://www.youtube.com/watch?v=i2D9bDb ... rt_radio=1
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 wrz 2025 08:54

Panowie koledzy, wracamy do przedziału poniedziałek - niedziela, i kto do niedzieli nie wjedzie z recenzjami, to może się cmoknąć. Dosyć zamulania, nie będę tracił więcej wrzut, bo komuś się nie chce przez tydzień przesłuchać paru kawałków. Jeżeli ktoś wie, że będzie bardzo zarobiony, to niech odpuszcza kolejkę.

Roxy Music – More Than This

Większość września stała u mnie większymi i mniejszymi hitami, więc na zakończenie miesiąca, trzeba dorzucić coś adekwatnego. W kwestii zapleczowej, jest jesień dwa lata temu i ten utwór chodzi za mną jak anioł stróż. Liczę, że w tym roku będę mógł w końcu trochę odsapnąć od stresów i smutków, ale zawsze pozostaną wspomnienia muzyki.

Roxy Music zacząłem odkrywać dopiero w pewnym momencie, wcześniej interesowałem się raczej tylko Ferrym solo. Winą za to obarczam siebie, bo stworzyłem sobie w głowie obraz zespołu, który nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Dziwne jest to, że Tim Bowness wielokrotnie powoływał się na Roxy Music jako swoje top grono inspiracyjne, mając nawet Phila Manzanere na feacie, na jednej płycie. Tzn. samo to nie jest dziwne, natomiast dziwne jest to, że nie potraktowałem tej rekomendacji poważnie.

W każdym razie, ten album kojarzy mi się głównie z wiosną, ale „More Than This” już na zawsze będzie wygrawerowany na wrześniu. Sam kawałek zawiera wszystko to, co lubię w art rocku, czyli kwieciste gitary, przestrzenne klawisze, lekkość, a jednocześnie wykwintność piosenkopisarską. Szokuje mnie czasami, że ten kawałek jest z 1982 r., mam wrażenie, że trochę wyprzedził swoje czasy, no ale Roxy Music.

https://youtu.be/OSvQGCbJcns?list=RDOSvQGCbJcns
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 wrz 2025 08:57

Voyeur - Space Voyage
(2016)

Powoli będę już w bestce przechodził do niezwykle istotnego dla mnie roku 2016, istotnego zarówno ze względów osobistych jak i pod kątem poszerzania muzycznych horyzontów.

Jesień roku 2016 to był czas kiedy zacząłem wchodzić na głębsze wody jutubowego oceanu muzyki. Spory wpływ na to miało udoskonalenie algorytmów sugerujących treści które mogłyby podobać się danym użytkownikom, możliwe że w tamtym czasie weszły one jakby na wyższy poziom i działały lepiej niż przedtem
Googlując z ciekawości natrafiłem że to całkiem możliwe, cytując wyszukiwarkę znalazłem że wtedy był kolejny, ostatni upgrade algorytmów:

"2016-obecnie: Zaawansowane uczenie maszynowe i personalizacja"

Dzięki temu od tamtej pory natrafiając na jeden dobry numer można było idąc po rekomendacjach wejść w całą uliczkę perełek w podobnym klimacie. Nie mam dziś pewności co było pierwsze ale nie jest to istotne, ważne było to że grzebiąc po jutubie natrafiłem na filmiki z kanału o nazwie Stamp The Wax. Jest to muzyczny magazyn promujący wiele dobrej niszowej muzyki (ale nie tylko) i to o dość eklektycznym przekroju gatunkowym. To była dla mnie gratka bo sam mam dość rozległy gust a w minionych latach po premierze GTA V otworzyłem się na takie misz masze muzyczne dzięki tamtejszym radyjkom jak FlyLo FM czy Worldwide FM które skupiały się bardziej na danym wajbie niż gatunkowej spójności. Stamp The Wax stało się dla mnie kolejnym takim kanałem dostarczającym interesującej mnie muzyki. Na pewno z biegiem czasu (heh LAT) w bestce będę starał się nieraz wrzucić rzeczy tam poznane a dzisiaj na początek przygody zarzucam jednym z pierwszych numerów którym mnie wtedy kupiono.

Space Voyage na kanale STW miało premierę pod koniec października 2016, numer ten jest autorstwa duetu o nazwie Voyeur którzy tak naprawdę tworzyli bardziej muzykę house'ową. Ten kawałek z ich debiutanckiej płyty to w gruncie rzeczy taki rodzynek utrzymany w nieco innym klimacie, tak naprawdę jest to hip hopowy, boom-bapowy instrumental łączacy twarde bębny z ciepłym brzmieniem klawiszy i elektronicznego sub-basu.
Nie jest to może jakoś skomplikowany numer ale ma po prostu zajebiście dobre brzmienie i podoba mi się jak ten bit płynie, no i jego klimat mocno kojarzy mi się z jesiennymi wieczorami ale w takim przytulnym znaczeniu, tej wczesnej, złotej jesieni jeszcze w miarę suchej i ze spacerami po mieście w świetle lamp sodowych których dziś już jak na lekarstwo można uraczyć w moim mieście (wszędzie zimne LEDy, w dodatku guzik przy nich widać, eh). Poza tym wracając po czasie do tego numeru nawet stwierdziłem że nieco przypomina mi pewien instrumental DM, ciekaw jestem czy to usłyszycie hy.

Wiem że jesień dopiero się będzie zaczynać i numer wlatuje może odrobinkę wcześnie ale nie dam rady inaczej bo za miesiąc chcę jeszcze coś innego zmieścić na SPOOKtober hehe.

https://youtu.be/6YuK5ZXnTIU?si=jFq11MKPZn6zm-Ph
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 wrz 2025 12:32

Przepraszam za obsuwę, ale trochę się przeliczyłem jednak w tym tygodniu z czasem.

Echo & the Bunnymen – The Killing Moon (WHYT Radio Session, 1997)

Kompletnie nie znam tego bandu. Pierwszy raz słyszę w ogóle tę nazwę. Sam utwór może i gdzieś mi się obił o uszy, ale pewny nie jestem. W każdym razie piosenka podoba mi się. Ładna i rzeczywiście nieco smuteczkowa melodia w bardzo ładnej aranżacji. Zgadzam się, że jest lekko kowbojsko i ja takie klimaty lubię. Ta fajna gitara nadaje takiego klimatu właśnie. Bardzo mi się podoba. Głos wokalisty też super pasuje do tej kompozycji. No utwór płynie sobie błogo i jest bardzo przyjemnie. Mocno na plus.

Das EFX - Change

Kolejny nieznany mi wykonawca. Nie sądziłem, że Murzynowicz trzyma w rękawie jeszcze takie rapsy. Bo to jest fenomenalne. Hip-hop najwyższej próby. Panowie rapują genialnie. Bit chwycił mnie za twarz od pierwszego posłuchania. Jest klimat niesamowity. No i ten refren po prostu rewelka. W życiu bym nie pomyślał, że to sampel z Queen! Cóż za piękne połączenie. Jacek już od dawna nie wrzucał tak dobrego hip-hopu. Copki z głów.

Yves Larock - Rise Up

Dev mimo końca września dalej w letnim nastroju. Ale przy takiej pogodzie można to wybaczyć. Utwór eskowy jak cholera. I o dziwo nikomu to tym razem nie przeszkadza. Mnie tym bardziej. Dev pisze o swojej piosence jako o nawalance przedstawiającą małą wartość muzyczną. To raczej prawda, ale co z tego? Nie zawsze trzeba oczekiwać wynajdywania koła na nowo. Czasami coś prostego czy wręcz kiczowatego się sprawdza nieźle. Powiem szczerze, że podoba mi się ten numer. Ma w sobie coś, co wkręca się do głowy i nie chce z niej wyjść. Do tego buja. Czasami i taka muzyka jest potrzebna. Nie będę pewnie za często wracał, ale na jakąś imprezową playlistę pewnie dodam. I jak będę w imprezowym nastroju, to chętnie słuchnę.

缺省 - 鸽哨

Kiedyś byłem w temacie muzyki pochodzącej z Dalekiego Wschodu całkowitym laikiem. Pewnie dalej nim jestem, ale paru wykonawców zdążyłem już poznać. Częściowo dzięki tej bestce, częściowo samodzielnie. I kurde Azjaci naprawdę potrafią fajnie grać. Niemniej chyba jeszcze nigdy żadnych Chińczyków nie słuchałem. A to jest naprawdę fajny utwór. Kawałek klimatycznej instrumentalnej muzyki z wplecionym dialogiem. No jest po prostu przyjemnie tego słuchać. Taki rozmarzony nieco klimat. Na jesień jak znalazł.

Amon Düül II - I Want the Sun to Shine

Jak słuchałem dzisiaj tego na głośniku, to moja żona wręcz błagała mnie, żebym to wyłączył. Tak jej się nie podobało. Mnie przeciwnie, choć musiałem jednak sięgnąć po słuchawki. :D Przedziwny utwór, ale dobry. Dużo się dzieje w od strony muzycznej. Ludzie mamrotają jakieś teksty jak nawiedzeni. Te afrykańskie akcenty są fajne. Nadają ciekawego klimatu. Mam wrażenie jakbym przebywał w środku jakiejś afrykańskiej wioski zatopionej w środku buszu. Wieczorne ogniska, tańczący jak w amoku szamani i mieszkańcy wioski. No fajne to.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 wrz 2025 17:50

James Blake - Say What You Will

James Blake to gościu poznany dzięki Livv i depeszwizji. I chociaż pierwszy kontakt z nim był średnio udany, bo trochę się nie poznałem na utworze, to sięgnięcie po cały album Playing Robots Into Heaven absolutnie zadziałało jak należy. Posłuchałem potem całej dyskografii i polubiłem jego muzykę w całej rozciągłości. Najbardziej podpasował mi album Friends That Break Your Heart. W całości jest naprawdę barzo dobry. Ale największą słabość od początku miałem do Say What You Will - pierwszego singla z albumu. Piękna piosenka będąca opowieścią o życiu w cieniu cudzej popularności. Zarówno piosenka jak i teledysk mówi o potrzebie pogodzenia się z tym, kim jesteśmy, bez oglądania się na innych. Szczególnie tych, którzy osiągnęli w życiu większy sukces. Porównania z takimi ludźmi wg Jamesa odbierają nam radość z życia. W clipie do utworu James Blake występuje razem z Finneasem. Brat Billie gra w nim rolę tego sławnego gościa z sukcesami, Blake zaś wyraźnie pozostaje w jego cieniu.
Czytałem, że James był przez krytyków muzycznych bardzo chwalony za eksperymenty wokalne. No i faktycznie nie da się nie docenić tych popisów, które robią wrażenie. Ja w każdym razie należę do gorących zwolenników talentu wokalnego Blake’a.

https://www.youtube.com/watch?v=fzQvns ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 wrz 2025 09:30

Osobiście liczę Panowie że nie będziemy do środy zbierać wrzutek i dziś skompletujemy kolejkę
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 wrz 2025 09:47

Dragon coś wspominał, że planuje szybsze kolejki. Seba, to jak zwykle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 23 wrz 2025 10:21

Dawać utwory a nie
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 wrz 2025 12:10

Oczy forumów zwrócone na Dolny Śląsk
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 wrz 2025 18:45

Dziękuje za pozytywny feedback. Nic ciekawego do waszych słów nie dodam, może poza tym, że próbowałem szukać dowodów na to, że ten utwór grano przed 2005 kiedykolwiek, ale żadnego cienia potwierdzenia nie znalazłem. Dziwna sprawa.

Chairlift - Ghost Tonight

Lato kończymy może nie letniaczkiem, ale piosenką lekką, miłą i przyjemną. Chairlift poznałem dość późno, bo raptem parę miesięcy temu - sam się dziwię, że za swojego istnienia ten zespół mi umknął - indietronici i tego typu granie raczej nigdy nie było czymś, od czego bym stronił, a tak się składa, że szczyt popularności tego zespołu przypadał na moje czasy "hipsterstwa". Nie mam pojęcia czemu tak było, ale ja się pogodziłem z tym, że są na tym świecie rzeczy oraz zjawiska, które omijają mnie szerokim łukiem i nie umiem do końca racjonalnie wyjaśnić dlaczego.

I szczerze mówiąc, nadal by tak było, gdyby nie to, że pewnego luźnego dnia w trakcie luźnej, niezobowiązującej rozmowy o bodaj Magdalenie Bay serdeczny kumpel mi powiedział, że w sumie to nie jest jakimś wielkim fanem tego projektu, gdyż opisywany tutaj zespół grał to samo, ale wcześniej i lepiej. Być może kiedyś bym go obrzucił wyzwiskami z tego faktu, ale coś się chyba faktycznie mi przestawiło w głowie i zamiast tego postanowiłem czegoś się o tym projekcie dowiedzieć.

I dowiedziałem się choćby tego, że wokalistką tam jest niejaka Caroline Polachek, którą wam już probówałem wcisnąć (z różnym skutkiem). Matematyka była prosta - skoro to brzmi jak zespół który lubię i śpiewa tam wokalistka którą lubię to logika kazałaby sugerować, że ten zespół też polubię, ale praktyka - że będę kręcić nosem z jakichś absurdalnych przyczyn (lub zostanę jakimś gigafanatykiem, co w sumie też mogłoby być dziwne). Okazało się jednak, że to jeden z tych wyjątkowych w świecie muzyki przypadków, gdzie logika faktycznie pokrywa się z praktyką i coś podoba mi się w takim stopniu jakim wydawało mi się, że będzie.

Ale to wcale nie jest takie dziwne, gdy uwzględni się fakt, że ten zespół po prostu nagrywał fajne i sympatyczne piosenki oraz ma swój styl oraz brzmienie, a ja to generalnie jestem jednym z tych, co uważają, że tworzenie takich rzeczy jest najtrudniejsze. Jedną z nich wrzucałem wam w depeszwizji, przyjęła się dość dobrze (źródło: wygrałem tę edycję), czas więc na propozycję numer 2. Nie mam nic do dodania, więc bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=LBK56_-AjX0
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 wrz 2025 20:35

Four Tet - Romantics (2020)

Tak, myślę sobie, że niespieszna elektronika będzie dobra na czas ochłodzenia, spowolnienia i wyciszenia. Nie słucham za często. W końcu, jak ze wszystkim innym, istnieje policzalna grupa artystów z danego nurtu, którzy zasługują na większą uwagę, ale poza osobistymi preferencjami większych wad Four Teta nie stwierdzam. Jak rzadko kiedy dostojnie, subtelnie, lubię to bardzo spokojne narastanie. Taki muzyczny test na to, czy widzianą krowę warto uznać za wielbłąda, a to się często zdarza. Pewnie wśród wczutego audytorium raczej pomijane, ale nie przynależę do niego, więc mam osobistą hierarchię wartości. Klasyka z początku XXI wieku poznana w czasach największych odkrywek. Sixteen Oceans to początek pandemii. Pewnie same nagrania jeszcze bez tego wszechobecnego nastroju izolacji czy spowolnienia życia. W związku z kontekstem sytuacyjnym udało mi się wybrać pojedyncze kąski, z którymi zostałem na dłużej. Niech będzie chwilę romantycznie. W tym przypadku z taką interesującą kulminacją bez ujścia, choć sam proces na tyle ciekawy, że warto sobie nań pozwolić. Przynajmniej ja mam tę przyjemność. Zapraszam chętnych.

https://www.youtube.com/watch?v=ks3qR32qzWg
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 wrz 2025 20:49

Chętnie sprawdzę.

Kolejka 4. (179.)

19. R.E.M. - Man On The Moon (devotional)
20. Roxy Music - More Than This (Hien)
21. Voyeur - Space Voyage (stripped)
22. James Blake - Say What You Will (shodan)
23. Chairlift - Ghost Tonight (mintaj)
24. Four Tet - Romantics (Dragon)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup