Best of Forum VIII

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Re:

Post 11 sty 2026 22:09

mintaj pisze:
11 sty 2026 21:45
tylko czemu, do ciężkiej cholery, ona jest aż tak trudna
co nie? Najdalej dotarłem do tego lodowego smoka, nigdy go nie dałem rady pokonać. ;( Może w tym roku znowu podejdę, a nuż po 20 latach się uda
Ja za pierwszym razem skończyłem ją na kodach, bo nie byłem w stanie przebić się przez Poszukiwaczy xD niemal dokładnie 20 lat później napotkałem na ten sam problem... Sukinsyny są niemal niezniszczalne. Teraz mam problem ze zwykłymi bandytami... Z drugiej strony, no ta gra to jest challenge, nie to co współczesne rzeczy ;( ;( ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 sty 2026 22:37

Dzisiaj już nie zdążę... ale jutro wjeżdżam.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 sty 2026 19:07

Alicia Keys If I Ain't Got You

O tyle mam problem, że jak dla mnie wcześniej była lepsza okazja do pokazywania tak znaczących kawałków. Jesteśmy już po kilku płytach, wielu godzinach tego typu muzyki, więc wypada być oszczędnym. Numer jest nieźle zaśpiewany. Ma w sobie ten wigor, dużą dozę melodramatu z przyjemnym zakończeniem - dobrze pasuje w konwencji ciepełko z pieca romantyczne. Aranżacyjnie jest po prostu modelowym wykorzystaniem pewnego stylu. Na początku dość oszczędnie z pianinem na czele, w drugiej zwrotce wjeżdża jazzowe. RAM Cafe klasyk, tylko tyle i aż tyle. Tekstowo jednoznaczne hurra miłostki, emocjonalnie bez tony metafor i udziwnień w interpretacji. Solidna muzyka, w której brakuje mi tego czegoś więcej sprawiającego, że chcę do tego wracać niedługo później sam z siebie. Przypominam sobie płytę Wujasa, tam miałem podobnie, ale czas robi robotę na korzyść rzeczy wcześniej słyszanych. Zobaczymy jak będzie w tym przypadku.

Kai Rosenkranz The Harbor

Jako elementarny odszczepieniec oczywiście nie pamiętam ani jednej świadomie zagranej minuty w Gothicu 2. Coś bym pamiętał, gdyby starszy brat sam tłukł w to słuszną porcję czasu. Prędzej do głowy przychodzą mi Heroes of Might and Magic V, Assassin Creed czy legendarna Twierdza... o GTA pisałem już wystarczająco dużo. Średniowieczna estetyka nigdy aż tak bardzo mnie nie wciągnęła. Wolę zdystansowany widok z góry niż typu widać z oczu lub na poziomie GRUNTU w świecie 3D. Nie mniej cytaty z Gothica pewnie znam poprzez różne parodie z IVONOM, tylko musielibyście kilka linijek podrzucić dla przypomnienia lub sprawdzenia czy faktycznie jest coś na rzeczy. Przynajmniej łączy mnie z Hienem chęć zgłębiania światów, korzystanie z wątków pobocznych lub po prostu napawanie się atmosferą. Z Twierdzy pamiętam to bardzo dobrze, wracam do tej gry po dziś dzień m.in. z tych względów. Spokojne budowanie zamków, obserwowanie pałętających się kmieci w różnych zawodach i z różnych przyczyn, taak. Odpowiednio dla danej gry każdy taki koneser klimatów ma swoją ulubioną muzykę tła. Nie dziwię się, że w tym przypadku działało. Delikatna draka i dużo przyjemnych akcentów. Wystarczająco sugestywnie, by dobrze pamiętać konkretne elementy gry, epokę, i tak dalej. Wystarczająco trafia do głowy, by móc tego słuchać pewnie w popieprzonych dawkach. Samodzielne powroty w ramach czystej ciekawości, ale to tylko świadczy o dużym przywiązaniu do tytułu. W pełni to rozumiem i kupuję.

Buckshot LeFonque Music Evolution

Czyli w sumie to dobrze, że też rzuciła mi się w uszy lekka głupkowatość tekstu. Całość delikatnie zamula i jedzie częstochowszczyną na temat dość... no niezbyt mocarny aż na pięć minut czegoś ciekawego, ale rozumiem. Seba oddał sedno, trochę nie dla jazzujących, nie dla hip-hopujących. Mocno po środku z drobnymi ukłonami w każdą ze stron. Słucha się bez zgrzytania zębów, głupio się zapluwać wyjątkowo poważnie na ten temat. Kawałek z depeszwizji był lepszy hehe więcej ciekawostek, zaskakujących patentów i mocny bicior. Tutaj trochę więcej melisy weszło. Czasem tak też trzeba.

Alanis Morissette Thank You

Jako rocznik 00 wychowany w duchu rzeczy starszych oczywiście dobrze kojarzę wiele kawałków Alaniski. Z telewizora, z radia, może nawet z legendarnej siatki na kasety? Nie wiem czy aż oczyszczający, ale nie brakuje tu lekkości w rozliczaniu rzeczy, co uważam za pewną zdolność, którą nie każdy może się pochwalić. Lekko RAMowe melodyjki klawiszowe, delikatny wokal z momentami pazura i jeszcze te trip hopowe bicia brzmiące jak wycięte z innego When The Levee Breaks, przyjemny miks. Gitary też ładnie wtopione w całość. Słychać, że są, ale wcale się nie wyrywają na pierwszy plan. Za te single ze Stars.TV czy Rebela zasługuje przynajmniej na poznanie z jakąś kompilacją bangerów na dłuższym dystansie. Dobra wrzutka i tyle, cze
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 sty 2026 10:07

Tomáš Dvořák - By The Wall
(2009)

Skorzystam z tropów podsyłanych przez forum i dorzucę swoją cegiełkę do prejzowania soundtracków z gier wideo, zwłaszcza tych tworzonych przez małe niezależne studia jak choćby Amanita Design z Českiej Republiki. Amanita zasłynęła najpierw serią Samorost w którą nigdy akurat nie miałem przyjemności grać, sięgnąłem za to po ich kolejny głośny tytuł jakim było Machinarium. O grze tej pisałem Wam już w śp. bestce gier wideo i chwaliłem też wówczas soundtrack po który jak mniemam i tak nikt wtedy nie sięgnął. Daję Wam dzisiaj szansę to trochę nadrobić i wrzucam mój ulubiony utwór z Machinarium jakim było By The Wall.

Bohaterem gry Machinarium jest robot imieniem Josef - nieprzypadkowo zresztą bo zaczerpnięto je od człowieka który wymyślił słowo "robot" a był to Czech - Josef Čapek. Jako pierwszy zaś spopularyzował je jego brat Karel używając go w teatralnej sztuce science-fiction Rossumovi Univerzální Roboti z roku 1921. Josef przygodę swoją zaczyna na wysypisku gdzie zostaje wyrzucony ze śmieciarki, po czym dosłownie zbieramy go do kupy, wyruszamy z powrotem do miasta a tam stajemy na drodze przestępczej grupie która planuje wysadzić główną wieżę miasta. Po drodze w pewnym momencie gry Josef odnajduje swoją ukochaną Bertę która jest uwięziona i zmuszona do pracy w kuchni i właśnie na tym etapie gry graczom towarzyszy utwór By The Wall. Nazwa jak mniemam bierze się od faktu że w grze dosłownie Josef znajduje się na zewnątrz budynku na windzie wiszącej na ścianie, ale ja grając w Machinarium miałem poczucie pewnej metaforyki gdyż - heh - dobrnąłem niejako do ściany i trochę zajęło mi przejście tej planszy. Tym samym spędziłem nieco więcej czasu może przy tym kawałku właśnie i jakoś mocniej utknął mi w pamięci. Co ciekawe sam utwór nie znalazł się na głównym wydaniu soundtracku do gry a był jednym z 5 utworów które znalazły się na bonusowej EPce do niego. Cały soundtrack ogólnie wyróżnia się jak dla mnie niezwykłym klimatem i dość ciepłym brzmieniem, poza tym produkcja stoi na naprawdę świetnym poziomie a całość z grubsza obraca się a jakichś filmowo-ambientowych klimatach. Jest mocna zamułka w tym ale bez jakiegoś smęcenia bym powiedział. Całość soundtracku linkowałem Wam już pisząc o grze, dzisiaj częstuję przyjemnym wycinkiem. Co prawda ja spędzałem długie jesienne wieczory przy tej grze ale ta muzyka to ogólnie idealny soundtrack pod ten czas gdy przyroda zamiera, za wiele się nie dzieje i człowiek chętniej siedzi w domu niż na zewnątrz.

https://youtu.be/OhXMhXL1aIA?si=bFlmSgEosd1WzZiM
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sty 2026 11:40

Troels Brun Folmann – Croft Manor

Zawsze lubiłem Tomb Raidera, od kiedy tylko Lara Croft pierwszy raz pokazała swoje trójkątne cycki. Miałem plakaty w pokoju, kupowałem komiksy i zagrywałem się w pierwsze cztery części. Potem dopadło mnie to, o czym pisałem już przy okazji Gothika, mój komputer był za słaby. Nie był w stanie pociągnąć Angel of Darkness, nie mówiąc już o kolejnych częściach. Do serii wróciłem dopiero, kiedy kupiłem sobie, już na PS4, Rise of the Tomb Raider, czyli drugą część rebootowej trylogii, i o ile gra jest naprawdę spoko, to też nie było już to. Trochę pograłem i odłożyłem. Jakoś na początku 2021 r., polska strona o Tomb Raiderze ogłosiła konkurs, który mnie zainteresował. Należało w nim rozpoznać kilka fragmentów muzyki z gier TR. Konkurs był prosty, znałem wszystkie numery i kompozytorów, więc wziąłem udział i… nie wygrałem. Chwilę potem jednak, wystartowała druga część tego konkursu i tym razem, była dużo trudniejsza. Stwierdziłem, że to jest moja szansa, ale okazało się, że kawałki są dosyć mało rozpoznawalne i co najgorsze, pochodzą głównie z gier, w które nie grałem. Zaopatrzyłem się więc we wszystkie, pełne soundtracki z Tomb Raiderów i rozpocząłem przygodę poszukiwania tych fragmentów. W tym celu, musiałem przesłuchać WSZYSTKO. Czas gonił, niektóre fragmenty były dosyć nieoczywiste, trzeba było się namęczyć. Zwłaszcza jeden, stanowił dosyć gruby problem i jak się potem okazało, nie tylko dla mnie. Za cholerę nie mogłem tego znaleźć, aż w końcu się udało. To był numer z dosyć obskjurowego spin-offa pt. Lara Croft and the cośtamcośtam. Dosłownie w ostatniej chwili wysłałem odpowiedzi i udało mi się zająć drugie (z trzech miejsc), za co otrzymałem winyla z orkiestrowymi aranżacjami numerów z Angel of Darkness, ost z filmu Tomb Raider na CD, dojebany plakat, pixelartowa lampkę i chyba coś jeszcze. Rzadko biorę udział w takich konkursach, a jeszcze rzadziej wygrywam, więc bardzo miło wspominam tamten czas.

Dodatkową nagrodą było przedarcie się przez wszystkie soundtracki z Tomb Raiderów, i mimo że w tamtym czasie już rzygałem i srałem tymi kawałkami, to ostatecznie zostało ze mnę mnóstwo świetnej muzyki. Tomb Raider Legends, to gra w którą, w tamtym czasie, nie grałem. Zrobiłem to rok, czy dwa temu i okazało się, że jest ok, ale nie wciągnęła mnie na tyle, żeby chciało mi się przechodzić ją w całości. Muzyka jednak, to absolutny geniusz. Troels Brun Folmann odpowiadał za soundtrack do trylogii Anniversary, Legends i Underworld, i mógłbym słuchać tego w nieskończoność. Zawsze na początku roku, wracam do tej muzy i zatapiam się w tym dźwiękach.
„Croft Manor”, to muza która leci sobie w tle podczas wizyty w domu Lary (tam gdzie w starszych częściach zamykało się lokaja w lodówce). To jest dla mnie kwintesencja zajebistości tego OSTa, przepełniona świetną atmosferą i dla mnie, doskonałymi wspomnieniami kiedy raz jeden udało mi się wygrać jakiś konkurs w internecie.

https://youtu.be/EQocw6t9ues
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 13 sty 2026 13:10

Foals - Inhaler (2013)

Cofamy się o 13 lat, jest styczeń 2013 (tak by wynikało z matematyki), ja jestem tzw. "warszawiakiem" (przepraszam, teraz już "Warszawiakiem") od paru miesięcy, za to znikąd mam dziewczynę, problemy z mieszkaniem, zero pieniędzy (teraz proporcje się odwróciły). Owa dziewczyna była już wspominana tu w przypadku dwóch poprzednich wrzutek, jednej nawet - Cold Showers - całkiem niedawno temu. Relacja z nią była dla mnie groundbreaking pod wieloma względami, ale jeden z nich był i dla mnie - i dla naszej zabawy - dość standardowy. Nowy człowiek w życiu = nowa muzyka, najczęściej przynajmniej. A J. słuchała dużo rzeczy, których wcześniej bym pewnie nie ruszył, albo potrzebowałbym sporego łutu szczęścia, by na nie wpaść. Foals się do tej grupy zaliczali.

Ale, przynajmniej w teorii, miałem szanse się z nimi wcześniej zetknąć. Ot, byli u mnie w liceum w klasie ludzie, którzy słuchali np. Killersów, albo Bloc Party, i Foals zaczynali podobnie jako band grający, powiedzmy, alternatywnego rocka. Ale debiut wydali wiosną 2008, może tamci goście nie zdążyli na niego wpaść i mi go sprzedać, skończyliśmy ogólniaka i kontakt się w zasadzie urwał. No dobra, 2008 2008, ale to follow-up wydany w 2010 był większym hitem. Wciąż, ani This Orient, ani Spanish Sahara jakoś nie wpadły mi do ucha, ale te CHYBA nikomu w moim najbliższym wówczas otoczeniu. Damn, Bartini sprzedał mi Editorsów wiosną 2010, w teorii mógł Foalsów, jednak to tylko w teorii. Ja od 2011 szedłem mocno w hipsterskie rzeczy, wiecie, Captured Track np., Dais, Sacred Bones blablabla.

No i pojawiła się J. i jeszcze w grudniu 2012 rzuciła mi tym numerem w twarz podniecając się wideoklipem (nie był jakoś nie wiem jak spektakularny, za to mocno pseudo-artystyczny), a numer, cóż, siadł. Bo to dobry numer jest, dobre jest intro, świetne bębny, cała ta trochę wypolerowana-na-niby albo właśnie odwrotnie (ale wciąż na niby) produkcja, no i Yannis Philippakis, frontman grupy o bardzo ciekawym pochodzeniu etnicznym tak na marginesie (Brytyjczyk o korzeniach żydowsko-grecko-bursko-ukraińskich) ze swoim lekko skrzekliwym, ale wciąż jakoś mnie urzekającym wokalem. Zima 2013, tzn. styczeń, luty i większość marca (a nawet kawałek kwietnia) była mocno sponsorowana przez Foalsów. Bo, oczywiście, ten kawałek był dla mnie wejściówką do całej płyty.

Płyta jest super, to prawda, kolejny krążek zresztą też był dobry i jarałem się nim pod koniec lata 2015, kolejny... był w zasadzie w dwóch częściach i niespecjalnie go dziś pamiętam, może to mówi coś o czymś. Cokolwiek, Inhaler jest naprawdę super i tak, jak robił robotę wtedy, robi ją nadal. Zaś pierwszy kwartał roku 2013 był... zaskakujący. I pewnie mam sporo jeszcze muzyki, którą mógłbym do tegoż kwartału przypisać. Już to i owo zresztą zapodałem, ale Foalsi chyba byli pierwsi. Ciekawostka - zima, przynajmniej w Warszawie, wyglądała wtedy w zasadzie dokładnie tak samo, jak teraz. Mnóstwo śniegu, mróz, jak mróz odpuszczał, to padał świeży śnieg i tak w kółko. Miałem płuca pełne dymu od szlugów, żołądek pełny browarów, ale przynajmniej plecy mnie nie bolały. No, ten, słuchajcie.

https://www.youtube.com/watch?v=RjLmpbd ... rt_radio=1
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 sty 2026 13:38

Nie mniej cytaty z Gothica pewnie znam poprzez różne parodie z IVONOM, tylko musielibyście kilka linijek podrzucić dla przypomnienia lub sprawdzenia czy faktycznie jest coś na rzeczy
Było coś takiego jak Gothic: Prawdziwa Historia i jej Kontynuacja Alternatywna, która w pewnym momencie odleciała w jakimś totalnie losowym kierunku, bo pojawiło sie tam z pół ówczesnej polskiej sceny politycznej xd

Fajnie, że Buckshot LeFonque nawet zaskoczył tu i ówdzie. Generalnie obie płyty z 90sów są bardzo spoko i jak lubicie muzę, która nie jest jazzem, ale nie jest rapem, to sięgajcie śmiało. A ja tylko dodam jeszcze, że debiut produkował DJ Premier!

Sota Fujimori, Naoyuki Sato - Existence (PES 6 soundtrack)

To jak wszyscy wrzucają soundtracki z gierek to się nie będę wychylać. Wrzucę soundtrack z gierki, która jest dla mnie symbolem pewnej epoki i w której spędziłem masę czasu - Pro Evolution Soccer 6.

Być może niektórzy z was to pamiętają, ale dawno dawno temu, gdy dwudziesty pierwszy wiek dopiero raczkował, a najnowsza konsola PlayStation miała zaledwie numerek "dwa", EA Sports nie miało monopolu na tworzenie zręcznościowych symulatorów kopania świńskiego pęcherza. Rzecz jasna, wydawane tak jak teraz rok po roku odsłony FIFY były megapopularne, ale niemal równie popularna była japońska seria o nazwie Pro Evolution Soccer.

I o ile kanadyjczycy mieli po swojej stronie argumenty w postaci m. in. bardzo dużej liczby licencji (chyba największa bolączka tego tytułu) czy bardziej rozbudowanego trybu menadżerskiego, to jednak przegrywali w najważniejszym - w gameplay'u. Był w najlepszym razie poprawny, i to też pod warunkiem gry z żywym graczem, bo o AI to szkoda gadać, ale nie miał tego "czegoś" - co miało Pro Evo. Z obecnej perspektywy brzmi to śmiesznie, ale wtedy miało się wrażenie, że wirtualni piłkarze zachowują się i poruszają się jak prawdziwi, a mecze były dynamiczne oraz realistyczne.

Osobiście to długo miałem tę rywalizację raczej w dupie - jej echa docierały do mnie przez wzmianki w prasie growej, którą wówczas czytywałem. Wszystko zmieniło się na przełomie 2006 i 2007 - w okresie w którym to i ja zacząłem interesować się piłką nożną. W którymś numerze CD-Action dołączono demo tego tytułu, a to były jeszcze te czasy, gdy człowiek potrafił przepaść na długie godziny w wersji demonstracyjnej jakiegoś tytułu, zwłaszcza, że ta wersja udostępniała możliwość rozegrania całego meczu, ale była ograniczona do meczu towarzyskiego i 4 drużyn (wśrod których była Szwecja, co randomowo pamiętam do dziś).

A nieco później udało mi się (jak to w tamtych czasach - średnio legalnie) skombinować pełną wersję i o raju. Wsiąkłem no. Do tego stopnia, że kupiłem sobie PADA, bo w taką FIFKĘ dało się casualowo pykać na klawiaturze, tak tutaj - nie było na to absolutnie szans. A powiedzmy, że nie grałem już tylko czysto casualowo.

W tego PESa równie mocno co ja byli wkręceni moi dwaj najlepsi ówczesni ziomkowie. Którzy też mieli pady. A to oznaczało rywalizację. Bo umówmy się - jaki by dobry ten PES nie był, tak prędzej czy później znudziłby mi się, gdybym miał się ograniczać do grania w niego z komputerem. Ale granie z żywym człowiekiem to coś innego. Regularne wizyty w celu przeprowadzania pojedynków, mecze, rewanże, dodatkowe konteksty typu ogranie kumpla kibicującego Chelsea jego drużyną. Lub jego Chelsea "moim" Manchesterem United. Albo reprezentacją Polski.

I te spotkania z Pro Evo w tle - najpierw szóstką, potem kolejnymi odsłonami tak gdzieś do wersji z numerkiem 2010, to był nasz chleb powszedni. Gdzieś w tamtym roku ten zwyczaj jakoś umarł. W sumie nawet nie pamiętam dlaczego ani jak. Po prostu zagraliśmy ostatnie mecze i już nie graliśmy więcej. Chyba po prostu nam się nie chciało. Potem nasza ekipa trochę się posypała, potem znów reaktywowała, ba, nawet przez jakiś czas spotykaliśmy się na FIFĘ lub Pro Evo, a później rozsiało nas po świecie (no dobra, właściwie to po Śląsku) i znowu się posypała.

I kto wie, może jeszcze w tym życiu uda się nam jeszcze zgadać.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ten śmieszny, trochę psychodeliczny acid-jazz czy tam trance średnio pasuje jako OST do takich wspominek, ale nic nie poradzę na to, że gdy go słyszę to wraca masa wspomnień, a ja sam jestem mentalnie w gimnazjum, gdzie moim największym problemem w życiu jest to czy zdążę na powtórkę Bundych po lekacjach i czy uda mi się ograć Mariusza ustawieniem 4-2-3-1. Bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=cuHspCRM6vc
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 sty 2026 13:45

mintaj pisze:
13 sty 2026 13:38

Fajnie, że Buckshot nawet zaskoczył

...

A ja tylko dodam jeszcze, że debiut produkował DJ Premier!
Zabawne ale

O mały włos wrzuciłbym w tej kolejce co innego i wytłumaczył Ci dlaczego nie powinieneś pisać po prostu Buckshot, ale i to nadrobię.


Co ciekawe wątek Premiera też rozważałem w obecnej kolejce.

Tyle dróg, tyle wątków ale tylko jeden slot na kolejkę ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 sty 2026 13:48

wytłumaczył Ci dlaczego nie powinieneś pisać po prostu Buckshot
Nie wiem o czym mówisz... :mrgreen:
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 sty 2026 14:12

Wiem że nie wiesz ale ja wiem

Wrócimy do tematu obiecuję
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 sty 2026 23:20

sanah & Daria Zawiałów - Eldorado (2022)

Tak jakby człowiek nie dawał znać już jakieś zyliard razy, że co innego wczuta, złośliwość, a co innego praktyka życiowa. Główny duch stojący za tą wrzutką nie uczestniczy na razie w bestce, ale gdyby czuwał to byłbym ciekawy opinii. Jedyna słuchalna piosenka sanah z solidną gościnką Darii Zawiałow, bo trochę nie mam głowy do poważniejszych poszukiwań z tej innej, wyjątkowo głębokiej kieszonki. Z drugiej strony to nie taki byle kawałek do puszczania w tle. Przy okazji ostatnich wypraw warszawskich jakoś wyjątkowo często towarzyszył mi w pociągu, gdy widziałem zza okna rogatki stolicy. Mimo sporego dystansu (osobistego i przestrzennego) zostawiłem w tym mieście wiele wspomnień, poważnych doświadczeń artystycznych i miłych spotkań z przyjaciółmi. Depeszowe koncerty, teatr, alkoholowe posiadówki, spokojne gnicie w mieszkaniach. Kolejny rok przyniesie kolejne wizyty, pewnie któregoś razu znowu sięgnę, choć raczej nie lubię się zaszywać ze słuchawkami, gdy jestem w bliskim towarzystwie. Co o samej piosence? Chyba ten elektro sznyt dodaje najwięcej uroku. Jest stylistyczny konkret, dość żywiołowa atmosfera. Nie brakuje też lirycznych głupot, ale w porównaniu z całą ławą innych kretynizmów na te proponowane tutaj przymykam oko. Mimo powyższego nie lubię Warszawy, więc częściowo śmieszą mnie te intertekstualne zagrywki. Jest w nich dużo naiwności, chyba jeszcze nie infantylności godnej świeżo przyjętej gimnazjalistki, ale skromne przejawy są. Cóż zrobić, takie mamy wykwity muzyki popularnej. Nie mniej trochę poczułem tej swojej warszawskości i pomimo wad kupuję ją w takim opakowaniu. Już dawno po rozpoczęciu gentryfikacji, ale jeszcze przed koncept stores z labubu matcha rejwami. Z coraz mniejszą ilością tramwajów niskopodłogowych, ale jeszcze bez trzeciej linii metra. Byłem tam pierwszy raz w 2008 roku i nie pamiętam aż tak dużo wrażenia wielkomiejskości. Mimo wizyty w PKiN moja rodzina mieszkała w bloku, zapewne zawitaliśmy na Stadion Dziesięciolecia, chyba były jeszcze trolejbusy - one robiły na mnie wrażenie największego science-fiction. Kilkanaście lat później przelotne miłostki bez happy endu, schodki, łyk piwa na Narodowym lub cydr pod Narodowym, gdzie było słychać pewnego Rudego Wyjca. Swojska ta dżungla... choć znacznie więcej sił, krwi i emocji wciąż przepalam we Wrocku chociażby. A Eldorado chyba nigdy nie było guilty pleasure, ale wrzutka pewnie RYZYKOWNA. Zapraszam!

https://www.youtube.com/watch?v=nN2eZos7HN0
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 sty 2026 07:28

Kolejka 20. (195.)

106. Tomáš Dvořák - By The Wall (stripped)
107. Troels Brun Folmann – Croft Manor (Hien)
108. Foals - Inhaler (devotional)
109. Sota Fujimori, Naoyuki Sato - Existence (mintaj)
110. sanah & Daria Zawiałow - Eldorado (Dragon)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 sty 2026 11:05

Tomáš Dvořák - By The Wall

Murzyn umie w wiele rzeczy, jak się okazuje, również z VGSową. Pamiętam, jak swego czasu reklamował soundtrack z Machinarium, porównując do niego „The Child Inside”. Głupio się przyznać, ale wiele razy widziałem tę grę na promocji w e-shopie, i jeszcze nie zagrałem. Jeżeli coś motywuje do zakupu i gry, to na pewno wrzuta Jacy. Bardzo piękny, klimatyczny kawałek muzyki. Doskonale współgra z zimą za oknem, ale też zadziałałby bez problemu letnim wieczorem. Wejście dętych w środku, zachwyca. Dużo się dzieje kompozycyjnie, mam wrażenie jakby w tych kilku minutach zawarto całą historię, z uwzględnieniem rozdziałów. Zajebiste. Kolejny order im. Munlupa, dla Murzyna.

Foals - Inhaler


Przez śmieszną ilość czasu nie sięgałem po Foals, bo kojarzyło mi się to właśnie z egzaltacją Musiała w kwestii Julki. Stroniłem od indie, ale w końcu jakimiś innymi kanałami zaczęły do mnie te zespoły docierać i okazało się, że zwyczajnie Musiał nie umiał tego sprzedawać. Tak czy inaczej , lubię Foals, brzmią trochę jak bardziej lajtowi i poukładani Kasabian, wokal jest spoko, brzmienie dosyć miło chropowate. Kawałek wrzucony przez Deva bardzo spoko, ale w połowie lektury opisu odpuściłem, bo nie chce żeby ten zespół kojarzył mi się z Warszawą (tfu). Niech fajne rzeczy, pozostaną fajne i nieskalane.

Sota Fujimori, Naoyuki Sato - Existence (PES 6 soundtrack)

W PESa nigdy nie grałem, ale w Fifę tak, chociaż głównie w 98 i WC2002. Tak czy inaczej, muzycznie te światy były do siebie dosyć zbliżone, chociaż temu kawałkowi zdecydowanie bliżej jakiemuś soundtrackowi z Sonica, czy czegoś Nintendo. W Sega Rally był chyba podobny soundtrack, aż się łezka zakręciła. W każdym razie, bawi mnie trochę jak wyobrażam sobie Sebę, który do tego tańczy na chacie. Fajne czasy mi się przypomniały, klimat tych kawałków z gier sportowych, to coś co wywołuje naprawdę uniwersalne i wywołującego uniwersalnie pozytywne emocje.

sanah & Daria Zawiałów - Eldorado

Recenzja nie powinna być wielkim zaskoczeniem dla Dragona, bo swego czasu nawet chyba pisałem na forum jak bardzo gardzę „Eldorado”. Słabość do Darii Zawiałow powinna to jakoś wypośrodkować, ale nie, to jest po prostu tragiczny utwór. Swego czasu słyszałem go wielokrotnie w radiu i ten refren zawsze triggerował u mnie chęć niszczenia. Smoku coś o elektro sznycie pisze, ale ja tego nie słyszę. Dla mnie to genericowe pitu-pitu, które brzmi jakby wypluło to AI. Tekst komiczny w sposób cringowy, wokal sanah klasycznie na poziomie zalegającej od dawna flegmy w gardle. To w zasadzie wszystko, nie chcę się dłużej pastwić. Zapomnijmy, że to tu wleciało.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 sty 2026 12:17

Hien pisze:
14 sty 2026 11:05
Tomáš Dvořák - By The Wall

Pamiętam, jak swego czasu reklamował soundtrack z Machinarium, porównując do niego „The Child Inside”.
Jest jakieś podobne ciepło i miękkość tej muzy jak dla mnie, nawet podobny bas w pewnym innym numerze. Podejrzewam że coś kiedyś może przemycę jeszcze w innej forumowej zabawie, w sumie to ze dwa utwory spokojnie wlecą gdzieś kiedyś.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 sty 2026 11:00

Troels Brun Folmann – Croft Manor


Najpierw drobne wyznanie - jeśli ktoś jeszcze nie wie - ale tak naprawdę poza takim wyjątkiem jakim jest Machinarium to ja naprawdę niewiele wiem o takich soundtrackach, niewiele słyszałem i generalnie to się NIE ZNAM. Przeważnie od tych wrzutek się odbijam i mało z nich wyciągam, z tym numerem też mam niestety zgryz. Pierwsze dwie minuty pobrzmiewają dość przyjemnie w stylu muzyki z plansz z prognozą pogody na TVN Meteo, potem całość uzupełnia dęciak - nie wiem jaki bo na dęciakach też się średnio znam i nie rozróżniłbym klarneta od oboju a to pewnie jest jeszcze jakiś inny instrument. W każdym razie brzmi trochę orientalnie i przygrywa melancholijną melodie, trochę robi mi to vibe jakichś smutnych scen z tureckiej telenoweli. I to w sumie kurczę tyle. Zastanawiam się jedynie czy był taki jakiś perski czy inny arabski klimat w grze z której pochodzi ta wrzuta. Bez znajomości tego kontekstu czyli kontaktu z grą znów odczuwam jakbym dostał połowę tego co powinienem poznać i poczuć przy bliższym poznaniu.

Foals - Inhaler

Mam wrażenie - może mylne - że Musialski już wieki nie zaglądał do bestki z tego typu brzmieniem. Kojarzy mi się to z albumową wrzutką... Blacklist, płyty do której ciągle powtarzam sobie że powinienem jeszcze wrócić i którą wspominam chyba lepiej niż ją oceniałem, ale może to za sprawą jej fajnej okładki a może tego że słuchałem tamtej płyty siedząc sobie na urlopie w Szklarskiej Porębie. I znów zima, śnieg i lód i otrzymuję kolejne współczesniejsze altrockowe granie i generalnie podoba mi się to co słyszę. Trochę też mam skojarzenia z QOTSA. Dawno czegoś w tym stylu chyba nie słuchałem i nie prejzowałem tutaj, naprawdę będę miał problem z selekcją numerów do podsumowania bo w tej 25. jedziecie na bogato, mamy 20. kolejkę a ja już na tym etapie mam przynajmniej 25 utworów do wyróżnienia z tego co dawaliście, Foals dołączy do tej listy.

Sota Fujimori, Naoyuki Sato - Existence

Trochę beka bo z całej serii gier Pro Evo w historii grywałem tylko w... szóstkę właśnie i pamiętam jak jaraliśmy się z moim bratem fizyką i jej realnością w tej grze i bardzo miło wspominam czas spędzony z tą grą ale za cholerę nie kojarzę tego numeru. Jedyne co jakoś wyniosłem z osta do PES 6 to był fakt że od tamtej pory polubiłem się trochę z zespołem Santana i nabrałem innego spojrzenia na utwór Samba Pa Ti który dotąd głównie kojarzył mi się z muzą dla starych ludzi bo Santanę lubiła zawsze moja mama xd teraz w ogóle miast myśleć o wrzucie Seby kminię czy to na pewno było w tej grze ale chyba tak, zdaje się grywaliśmy w to na konsoli ale też na pececie i w tej wersji albo była inna muza albo to był jakiś patch czy coś, w necie zero info o Santanie w tej grze ani żadnej piłeczce nie znalazłem (pamiętam nawet że w tej wersji komentator piłkarski się wcinał miejscami, jakby zremiksowane to było?)

Anyway...

Existence brzmi całkiem wporzo, trochę zabawnie, nawet coś co mogłoby pogrywać w Sensible Soccer, po prostu energiczna muzyczka z piłeczki kopanej i rozumiem sentyment jak najbardziej aczkolwiek nie jest to po raz kolejny kawałek do którego poza gierką bym pewnie słuchał i tyle o.

sanah & Daria Zawiałow - Eldorado

Lekce sobie ważyłam... Ehhh. Do pewnego momentu jej kariery uznawałem sanah za jedną z tych artystek które mnie ni ziębią ni grzeją a numery miała tego typu co to można w radyjku posłuchać bez przełączania ale to tyle bo sam nie wracałem (nie wadziły mi Szampan, Melodia czy nawet Ale Jazz!). Potem w wyniku pewnych wydarzeń nawet się conieco polubiłem z jednym kawałkiem ale czy go tu kiedykolwiek wrzucę to nie wiem, wspomnienia zachowam ale nie muszę ich konfrontować z gustami naszego forum. Potem jej muzyka już nijak nie trafiła w moje gusta więcej, raczej tak jak w przypadku wielu gwiazdek tego formatu odczułem przesyt i moje receptory zobojętniały na jej twórczość, ale też nie miałem już takiej styczności z nią. Eldorado... chyba mogę zaliczyć do tej listy numerów które mi nie przeszkadzają i jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć przytulenie tego kawałka bliżej serducha jeśli tylko miałbym jakieś milsze wspomnienia związane z naszą stolicą. Te zimne synthy w tle nawet miło mnie zaskoczyły, zastanawiam się czy to wpływ Darii bo bardziej z jej twórczością bym je skojarzył.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 sty 2026 11:06

stripped pisze:
15 sty 2026 11:00
Bez znajomości tego kontekstu czyli kontaktu z grą znów odczuwam jakbym dostał połowę tego co powinienem poznać i poczuć przy bliższym poznaniu.
Ja spędziłem z grą może 40 minut, więc bym się jakoś bardzo nie doszukiwał takich zależności. Dla mnie to jest typowa muzyka z gry przygodowej (a w zasadzie typowa muzyka z Tomb Raidera), zalatująca trochę egzotyką i zawierająca jakieś tam drobne współczesne akcenty. W pełni zdaje sobie sprawę z tego, że to może być dla kogoś muzak.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 sty 2026 11:12

W PES 6 nie było licencjonowanej muzyki (ta się pojawiała w późniejszych odsłonach), więc może miałeś jakiegoś moda typu Ekstraklasa Patch
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 sty 2026 20:25

Tomáš Dvořák - By The Wall

Aż musiałem sobie odświeżyć opis gry od Murzyna, bo w ogóle go nie pamiętałem. W ogóle mało pamiętam z bestki growej i jestem zaskoczony, jakie ja tam rzeczy pisałem... Może byśmy ekshumację zrobili? A wracając do głównego wątku - muzak (myślę, że to może być dobre określenie zwłaszcza, że ma zdaje się korzenie czeskie hehe) jest wyśmienity. Naprawdę dobry i klimatyczny numer, który w połączeniu z pełniejszym opisem z growej nabiera właściwych barw (choć gra niby szaro-bura). Coś z uniwersum Brooks, trochę Michael Tanner (kto nie zna Plinth ten trąba), trochę jeszcze inne rzeczy, jakieś starocie w każdym razie. Klimat jest przez duże K, pasuje do nagle popsutej pogody za oknem i tego burego nieba, w którym próżno szukać życia. Zima wkrótce znów zaatakuje, ja się zamknę w piwnicy i będę słuchał takich rzeczy. Miodzio <3

Troels Brun Folmann - Croft Manor

Jakoś chyba rok temu, może jeszcze odrobiny brakuje, wrzuciłem tutaj Tundrę Soule'a ze Skyrima, Murzyn coś, Munlup Kmiecika i jego MIDI, reszta dołączyła i mieliśmy grową kolejkę. Kurde, zepsułem to Inhalerem a Dragon wiadomo czym, nawet Mentos się wpasował xD A w ogóle to chyba było dwa lata temu jednak... No matter. Najpierw Golas atakuje z grą, teraz Jakub. Jedno lepsze od drugiego. Tbh aż ciężko mi sobie wyobrazić taki numer lecący w tle podczas... łażenia po willi? Ale, jak rozumiem, to nie jest żaden poziom przystankowy czy coś w tym stylu, a normalnie jakaś misja. Nie mam pojęcia, gdyż... nigdy, ever nie grałem w żadnego Tomb Raidera. Postać Lary kojarzę od zawsze, bo trudno było nie kojarzyć, ale kiedy była na topie wśród moich ziomków, ja wolałem dalej platformówki, potem przesiadłem się na FPSy i strategie a ostatecznie erpegi. Dziś mam poczucie, że to jedna z tych rzeczy, na które hype ominął mnie bezpowrotnie (zwłaszcza, że jestem totalnie niekonsolowy), więc ten temat odpuszczę. Za to muzyka jest świetna i kojarzy mi się trochę z... Carbon Based Lifeforms lol. Lubię taką czilową i ocierającą się momentami o ambient elektronikę ze źródłem w grach komputerowych (albo po prostu zbliżoną). Kolejna doskonała wrzutka, to mogłoby być dobre pod czytanie jakiejś sensacyjnej powieści. Może spróbuję?

Sota Fujimori, Naoyuki Sato - Existence

Moja przygoda z grami od piłki kopanej jest jeszcze biedniejsza, niż z Tomb Raiderem. Jeden smutny MS Soccer, potem jakaś FIFA na konsolach znajomych, gdzie zawsze grałem w parze z kimś i zawsze przeze mnie dostawaliśmy wpiernicz, no co tu dużo mówić. Nie jara mnie to i nie będzie xD Numer... Brzmi arkejdowo, jak z jakiegoś nowego Raymana, który nigdy nie powstał (i nie powstanie), kojarzy mi się trochę z Re-voltami (nawet bardzo). Gdyby kiedyś wyszła kolejna część Gexa, to mogłaby mieć taką muzę w menu głównym. Skoczne, wesołe, growo-taneczne i jakoś miło kojarzy mi się z pewnymi nie do końca poważnymi produkcjami, w jakie przyszło mi kiedyś ciąć (Tonic Trouble <3). Coś więcej? Nie bardzo xD Lekko kisnę z tego, że to trwa AŻ 7 minut, a jednocześnie... po pewnym czasie się wkręca lol. Czasem zazdroszczę takim ludziom jak Seba, czy jeszcze kiedyś podjaram się do tego stopnia muzą z gry? Na razie kupuje mnie drugi Thief hehe.

Sanah, Daria Zawiałow - Eldorado

Zrobiono mi krzywdę każąc słuchać tego kawałka, no ale ok, jak to mawia mój dobry ziomek Andrzej - krindżuj i daj krindżować innym. Był moment, że nawet Ale Jazzu nie uważałem za bardzo szkodliwy kawałek, dopóki nie zaczęły go na mnie wysrywać absolutnie wszystkie media. Ja w tamtym czasie prowadziłem dość bujne życie towarzyskie (teraz jednak o połowę mniej rozbudowane) i gdzie nie poszedłem to ten kawałek grał. Albo cokolwiek innego od Sanah. Ja nie mogę znieść maniery śpiewu tej kobiety, jej jakoś sztucznie podniesionego w tonacji głosu, Zawiałow nie pomaga (wręcz nieszczęśliwie podbija ten słaby efekt), no i jeszcze WARSZAWA. Tzn. proszę nie zrozumieć mnie źle, mieszkam tam zaraz 14 lat, mam masę przyjaciół, znajomych, osoby kochankowe i takie tam, lubię to miasto, ale, prostytutka, rzygam tą pseudohipsterską egzaltacją nad stolicą xD Nie pamiętam, kiedy się to zaczęło tbh, dla mnie trwa od Niemena i Lady Pank aż po Sraco Hemingwaya (choć jego pierwszy album był naprawdę niezły). Aż odechciewa mi się oglądać wiślanego brzegu. Taniość, słabość, teksty od kolegi Chada z Djibouti, ich verstecke mich in meine Niche jak śpiewał Blixa Bargeld w numerze, który kiedyś do Dwizji wrzucał Mentos. A ja Łódź wolę!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 sty 2026 21:20

Nie pamiętam, kiedy się to zaczęło tbh
Pewnie po tym jak ją odbudowano czy coś
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 sty 2026 21:36

devotional pisze:
15 sty 2026 20:25
Dziś mam poczucie, że to jedna z tych rzeczy, na które hype ominął mnie bezpowrotnie (zwłaszcza, że jestem totalnie niekonsolowy)
A co mają konsole do tego?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn