Umówmy się, Gore nie jestjakimś wybitnym kompozytorem i jego piosenki są bardzo proste, zazwyczaj 3-4 akordy, często nawet tylko 2, nieskomplikowane tonacje. Ktoś ubranka na te 'gołe piosenki' musiał szyć! To co nagrano po SOFAD nie powala na kolana już nikogo, nie zmienia branży muzycznej, nie kreuje nowych gatunków muzycznych czy styli, nie jest epokowe a piosenki nie są już wieloletnimi hitami. Mały test? Jest tu topic setlista marzeń: jaki jest stosunek piosenek z płyt po SOFAD (a to już piosenki paroletnie) do piosenek z albumów z SOFAD włącznie? Precious, Jasiek, Barrel Of, Goodnight Lovers, Freelove, Useless czy inne single nawet w połowie nie dorównują Never Let Me Down Again, Enjoy The Silence, Personal Jesus., Walking In My Shoes, Strangelove, Question Of Time, Stripped... Tych piosenek się domagacie i te chcecie usłyszeć... Sentyment? Na pewno. Ale czy tylko? Może chodzi też o ich wartość muzyczną i artystyczną, zjawiskowość, coś czego potem już nie doświadczyliście a kompozytor został ten sam...?!
Ale wrócmy może do dyskusji jak w temacie: Co robi Fletche w zespole? W rozumieniu ogólnym: nic, w szczegółowych: papierki, trochę baletu i kręcenie głupich filmików po 30 sekund każdy