Książki

Awatar użytkownika
SuNsHinE
Posty: 336
Rejestracja: 01 lip 2005 15:14
Lokalizacja: się bierze zasada nieoznaczoności heisenberga ??

Post 22 sie 2005 11:35

okej... moj blad ;)..... zawsze olewalem historie i teraz sa wyniki......
Dydeo

Post 22 sie 2005 11:36

nic się nie stało.
Awatar użytkownika
Bojdis
Posty: 400
Rejestracja: 23 mar 2005 17:30
Ulubiony utwór: Walking In My Shoes
Lokalizacja: Skotschau / Hafnarfjordur

Post 22 sie 2005 11:36

Chmmm. kolegao z tego co wiem to nie ma do tej książki ekranizacji :D Chyba że się mylę, ale raczej jest tylko książka :x

http://www.stephenking.pl/stephen_king/ ... arsz_2.jpg
Awatar użytkownika
kawoszka
Posty: 2936
Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
Lokalizacja: Warszawa

Post 22 sie 2005 11:38

Czytaj uwaznie :!: Siersciuch mowi o ksiazce :)
Awatar użytkownika
kawoszka
Posty: 2936
Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
Lokalizacja: Warszawa

Post 22 sie 2005 12:50

Clive Barker

Obrazek

"To, co stworzyła wyobraźnia, nigdy nie powinno być zapomniane."

Clive Barker urodził się 5 października 1952 roku w Liverpoolu, w dzielnicy Penny Lane. Wciąż jeszcze odczuwające skutki wojennej pożogi miasto nie oferowało zbyt wielu konkurencyjnych rozrywek, toteż mały Clive - wychowujący się we włosko-irlandzkiej rodzinie - szybko zainteresował się dziedzinami, w których po latach miał zyskać wielką popularność - pisaniem i reżyserowaniem. Pierwszą sztukę napisał już w wieku 11 lat, jednak na wypłynięcie na szersze wody twórcze musiał jeszcze trochę poczekać - co najmniej do ukończenia liverpoolskiego uniwersytetu, w specjalnościach literatury angielskiej i filozofii. W wieku 21 lat decyduje się na pierwszą przeprowadzkę - za cel obiera sobie równie mglisty i deszczowy Londyn, w którym powstają jego pierwsze dojrzałe sztuki teatralne, m.in. "Frankenstein in love". Barker realizuje swe wizje także w szeregu grup teatralnych, trafiając na grupę niezwykle kreatywnych osób w "Dog Company" (Psiej Kompanii). W latach 1973 i 1978 dwa spektakle tej formacji zostają uwiecznione na taśmie celuloidowej - w ten sposób, za sprawą adaptacji wilde'owskiej "Salome" oraz zbliżonego stylem "Forbidden", świat poznaje po raz pierwszy nazwiska Barkera, Petera Atkinsa i Douga Bradleya (co godne uwagi, ten ostatni odtwarzał już wówczas rolę istoty z Piekła w sztuce Clive'a "History of the Devil"...). Nie zmnieniło to jednak w znaczący sposób egzystencji i pozycji liverpoolczyka, zajmującego się wówczas w celach zarobkowych m.in. ilustrowaniem magazynów pornograficznych (sic transit gloria). Barker zyskuje jednak sympatię Ramseya Campbella, jednego z bardziej poczytnych (choć w Polsce prawie nieznanego) brytyjskich pisarzy grozy. Podczas nocnego spotkania z Douglasem Winterem, redaktorem cyklu "Dark Forces", Campbell przedstawia swemu koledze rękopis pierwszego tomu "Ksiąg Krwi", zachwalając Barkera jako "najlepszego młodego pisarza grozy". Winter zaufał rekomendującemu i jednocześnie otworzył furtkę dla Clive'a dla pisarskiego Panteonu, zaś świeżo wydany tom posiada wprowadzenie pióra właśnie Campbella. Około 1985 roku talent pisarski Barkera postanawia wykorzystać pewna angielska wytwórnia filmowa, podpisująca z nim kontrakt na stworzenie scenariuszy dla 6 horrorów. Nie przyniosło to jednak wymiernych korzyści dla żadnej ze stron - Barker niewiele zyskał, sygnując swym nazwiskiem podstawy dla niemal już całkowicie zapomnianych "Transmutacji" oraz wzbudzającego najczęściej lekki uśmieszek politowania "Rawhead Rexa" ( pierwszej bezpośredniej adaptacji opowiadania tego pisarza), wytwórnia zaś zaniechała niskobudżetowej realizacji kolejnych jego pomysłów. Niewiele lepiej poszło też po drugiej stronie Atlantyku z telewizyjną ekranizacją "Yatteringa i Jacka", jednak pomny nabytych doświadczeń Clive postanowił, że przy najbliższej danej okazji sam zasiądzie na stołku reżyserskim. A ta nadarzyła się szybciej, niż pewnie sam oczekiwał - za sprawą pojawiającego się w jednym ze snów tego twórcy człowieka odzianego w skórę, o manierach zdeprawowanego księdza... Tak oto na arenę grozy wkroczył Główny Cenobita z drugiej powieści CB (pierwszą była "Potępieńcza gra"), niebawem zyskujący oblicze Douga Bradleya i imię "Pinehead" w ekranizacji "Powrotu z Piekieł". Film zrealizowany za relatywnie małe już wtedy pieniądze (około 900 tysięcy dolarów) zyskał szybko ogromną popularność, czego efektem była medialna obecność człowieka ze szpilkami wbitymi w czaszkę we wszystkich dziedzinach produkcji - od breloczków po tatuaże, oraz siedem kolejnych części cyklu (Clive brał udział w powstaniu tylko dwóch następnych "Hellraiserów"). Koniec lat 80tych to dla Anglika okres stopniowego przejścia od czystej grozy do świata dark fantasy - doskonale daje się to zauważyć analizując "Nocne plemię", "Kobierzec", wreszcie pierwszy tom nieukończonej do dziś "Trylogii Sztuki", czyli "Wielkie sekretne widowisko". W ostatniej z wymienionych Clive porzuca zimny klimat Anglii na rzecz kalifornijskiego słońca - taka zmiana nastąpiła także w jego życiu, w wyniku przeprowadzki do Los Angeles. Tam podejmuje się także zadania wyreżyserowania drugiego ze swoich pełnometrażowych filmów, "Nightbreed". W obsadzie starzy znajomi: Doug Bradley i Oliver Parker, jeden z mistrzów Clive'a - David Cronenberg, w dodatku jeszcze spore wsparcie finansowe i znakomity soundtrack Danny'ego Elfmana... Pomimo tego powstaje film nierówny, który dzieli publiczność i krytyków w wyrażanych o nim opiniach (to wkrótce staje się niestety domeną adaptacji prozy barkerowskiej). Niezrażony niepowodzeniem Clive nadal pisze i maluje, stając się częstym interlokutorem rozmaitych dziennikarzy i reporterów - do dziś wystąpienia telewizyjne, pisanie wstępów do książek i komiksów kolegów po fachu (w tym m.in. Neila Gaimana) czy obszerne wywiady są chlebem powszednim i domeną liverpoolczyka. W roku 1992 wkracza na arenę pisarstwa dla młodszych czytelników, tworząc cenionego "Złodzieja wieczności" - ten sam rok to także czas produkcji "Candymana", jednej z wartościowszych ekranizacji opowiadania Clive'a a zarazem filmu zbierającego sporo pozytywnych not i nagród. Dwa lata później dochodzi do wydarzenia dużo zmieniającego w perspektywie odbioru osoby i prac CB: w wywiadzie dla czasopisma "Advocate" Barker przyznaje się, że jest homoseksualistą, do tego przebywającym w szczęśliwym związku. Stwierdzenie to wywołało sporą burzę nawet w na pozór liberalnej Ameryce (w Polsce nastąpił wtedy zastój wydawania prozy Barkera), jednak nie zniechęciło Clive'a do szokowania i wstrząsania odbiorcami swych dzieł :). W 1996 na światło dzienne trafia "Sacrament" - opowieść, w której homoseksualiści potraktowani są niejako w charakterze wymierającego gatunku, a także pierwszy od 6 lat reżyserski projekt tego autora, "Lord of illusions" (jest to zarazem pierwszy film wyprodukowany przez założone z inicjatywy Clive'a Seraphim Films). Pomimo faktu, że sam Barker uznał ten film za "najbliższy stylowi swoich książek", ta oryginalna mieszanka horroru, kryminału i fantasy ponownie spotkała się z mieszanymi uczuciami odbiorców, oczekujących najwyraźniej po raz kolejny dzieła w stylu "Hellraiser" (a zatem nie zauważających znaczącej zmiany w sposobie kreowania swych tworów przez Clive'a). Kolejna powieść tego autora znów zaskakuje czytelników - Barker wkracza bowiem często na tereny, z którymi wcześniej niemal zupełnie nie był kojarzony, jak chociażby poprzez powołanie w 1998 roku na świat obyczajowej sagi dwóch potężnych rodów, czyli "Galilee". W tym samym roku produkuje także biograficzny film o Jamesie Whale'u, zatytułowany "Gods and monsters". Produkcja ta zyskuje duże uznanie, a z trzech nominacji oscarowych nagrodę udaje się zdobyć reżyserowi tego filmu, Billowi Condonowi (wcześniej tworzącego "Candymana II"). Druga połowa lat 90tych była zarazem także okazją do podsumowania dotychczasowych działań, poprzez wydanie kilku antologii dzieł oraz wznowienia (pod tytułem "Incarnations") trzech wczesnych sztuk tego niezwykle zapracowanego autora. W nowe millenium Clive wkroczył ze sporym rozmachem, po raz kolejny odkrywając nowe terytorium dla zadziwiania swych fanów - stając się współtwórcą gry komputerowej "Clive Barker's Undying". Ze swoimi wizjami i rozczarowaniami związanymi z "Fabryką Snów" rozlicza się w "Wąwozie Kamiennego Serca", natomiast w rok później tworzy scenariusz do kolejnego filmu, "Saint Sinner" - z przykrością trzeba stwierdzić, że po raz wtóry film w którego zrealizowaniu uczestniczy Clive rozmija się z oczekiwaniami kinomanów (w tym przypadku także i moim :( ). Ostatnim jak na razie dziełem Barkera, jakie otrzymaliśmy, jest druga część zaplanowanego na 4 tomy cyklu "Abarat", również nieco nietypowego jak na upodobania tego twórcy "fantasy dla dzieci". Obecnie pracuje intensywnie przy kreacji kolejnej gry komputerowej, "Demonik", promując jednocześnie niedawno wydany zbiór obrazów zatytułowany "Visions of Heaven and Hell" (ładny ukłon w stronę Blake'a, jednego z mistrzów CB), a niejako przy okazji po raz kolejny kolaboruje z kinem, tworząc scenariusz do jednego z odcinków zapowiadającego się wyśmienicie cyklu "Masters of horror".

Anglik bardzo często wspomina o swych mistrzach, mentorach i inspiracjach: pisarstwie Bradbury'ego, Poe'go, Melville'a, Jeana Cocteau, tworach Williama Blake'a, Boscha, Machena, wreszcie o filmach chociażby wspomnianego już Davida Cronenberga. Jest już jednak zarazem sam mistrzem i wzorem dla naśladowania dla kolejnych autorów. Wszystkie dzieła CB: filmy, książki, obrazy, sztuki teatralne łączy niepowtarzalność, uczucie obcowania z czymś niezwykłym i magicznym. Kreator ten potrafi umiejętnie wciągnąć czytelnika lub widza w świat własnych produkcji, nie wysyłając go jednak równocześnie prostą drogą. Właśnie. Clive lubi szokować i prowokować, nie tylko zresztą w swojej twórczości. Pokazuje Zło niezwykle kuszące, Dobro często marginalne i nacechowane niepewnością, zdeprawowany i nie dający oparcia Kościół... Widać tu odrzucenie purytańskiego i ortodoksyjnego wychowania w Anglii, do której raczej nieczęsto już wraca. Jako pisarz i reżyser często ucieka od banalnych "happy endów", lub w najlepszym wypadku pozostawia odbiorcę z mieszanymi uczuciami co do zaprezentowanego rozwiązania akcji. Swoje nocne wizje zapisuje w Dzienniku Snów - wiele z nich później zostaje rozwiniętych w większą całość, inne znów wplata w fabułę tworzonych dzieł. Pisze po kilka tysięcy słów dziennie, pracując nad daną książką przez 8 godzin w trakcie doby. Wiele czasu zajmuje mu jednak nie tylko pisarstwo - potrafi spędzić całe noce na malowaniu swych niezwykle barwnych i fantazyjnych obrazów (niektóre z nich mają kilkumetrowe rozmiary), nadzoruje produkcję filmów, udziela wywiadów i spotyka się z czytelnikami a nade wszystko nadal czyta i ogląda, szukając u innych twórców źródła inspiracji dla własnych tworów. Właśnie, wywiady. Nie miałem jeszcze niestety okazji spotkać Barkera osobiście (podobnie jak i pewnie 99% czytelników tego tekstu :), lecz sądząc po formie wypowiedzi to jest on niesamowitym erudytą. Gawędziarzem, poniekąd też filozofem - ale także człowiekiem o dużym poczuciu humoru, sporym luzie i nieposkromionej chęci drażnienia i wstrząsania odbiorcą :D. Jedynie czterokrotnie (jak na razie) samemu pojawił się na srebrnym ekranie - w "Salome" i "Forbidden", następnie w 1992 roku w filmie "Sleepwalkers" (jedna krótka, epizodyczna scena, jednak ze względu na obecność dwóch mistrzów horroru - Clive'a i jego dobrego znajomego Stephena Kinga, przeszła do historii), wreszcie w 1997 jako lekarz w "Quicksilver highway" (znów kłania się King, film ten był bowiem adaptacją dwóch opowiadań obu autorów).

Obecnie mieszka w przestronnym domu w Los Angeles, wraz ze swym mężem, fotografem Davidem Armstrongiem (ślub wzięli w 1998 roku). Ma kilka psów i należy do koła obrońców uciskanych i dręczonych zwierząt. Preferuje różne gatunki muzyczne - od Nine Inch Nails, Dead Can Dance czy Coil po Franka Sinatrę i standardy bluesowe. W wolnych chwilach (legenda głosi, że takie miewa :] ) nie stroni od dobrego alkoholu i cygar ;)

W zasadzie na tym można zakończyć opowieść o dotychczasowej działalności Barkera - rozważania na temat niezrealizowanych z różnych powodów projektów zajęłyby drugie tyle. Wypada jedynie życzyć temu twórcy dalszego wielkiego zapału i chęci do kreowania wciąż nowych i inrtygujących światów.

Clive Barker u progu lat 90-tych został okrzyknięty przez S. Kinga "przyszłością horroru".
Awatar użytkownika
NiNa
Posty: 346
Rejestracja: 14 sty 2005 20:23
Lokalizacja: Twin Peaks

Post 23 sie 2005 10:11

a nie lepiej było zrobić temat o kingu i wszystkie jego ksiązki i recenzje ich tam walnąć, ale ok nie wtrącam sie, jak już mówiłam, lubie tego pisarza, Wielki Marsz, hmm,ta książka intryguje mnie po dziś dzień , bardzo ciekawa, tragiczna.....
Awatar użytkownika
Bojdis
Posty: 400
Rejestracja: 23 mar 2005 17:30
Ulubiony utwór: Walking In My Shoes
Lokalizacja: Skotschau / Hafnarfjordur

Post 24 sie 2005 18:03

Będę nudny z tym ale POLECAM BARDZO !!!!!!!!!!!!!!!

"Pokochała Toma Gordona"
"Świat to potwór zębaty, gotów gryźć, gdy tylko zechce" - napisał Stephen King. Dziewięcioletnia Trish McFarland odkryła tę prawdę, kiedy zdarzyła się jej ponura przygoda: zabłądziła w lesie. Przez wiele dni samotnej wędrówki w zdumiewająco dojrzały sposób walczyła z głodem , przerażeniem i upiornymi tworami własnej wyobraźni. Zwycięstwo nad "potworem zębatym" nie przyszło jej łatwo- na szczęście miała potężnego sojusznika, który wspierał ją w najtrudniejszych chwilach. Nie każdy jednak może liczyć na taką pomoc, więc lepiej nie zbaczać ze szlaku...

http://www.stephenking.pl/stephen_king/ ... hala_2.jpg
Awatar użytkownika
Disease
Posty: 457
Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
Lokalizacja: warsaw

Post 25 sie 2005 22:22

@ szaj :arrow: Mastertonik poszedł :D . Czekam na potwierdzenie, czy dotarł, a później endżojuj sie lekturka i opisz wrażenia, która powieśc najbardziej Ci sie podobała :D . Ja czytałam wszystko, ale w wersji książkowej (staroswieckie przyzwyczajenia posiadania książek ;) ), więc skonfrontujemy doznania :twisted: .
Awatar użytkownika
Bartini
Posty: 2233
Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
Lokalizacja: Wrocław

Post 25 sie 2005 22:28

@Disease: ja w ogole nie potrafie czytac jakis e-booków. Ja musze miec ksiazke, musze czuc jej zapach, trzymac w reku, czytac lezac na lozeczku i w ogole :D
Awatar użytkownika
szajajaba
Posty: 2024
Rejestracja: 12 cze 2005 09:50

Post 25 sie 2005 22:38

@Diz, dzięki wielkie, doszło :) ja też większość Mastertona czytałam w formie, ze tak powiem, papierowej, ale chcę znów poczuć dreszczyk strachu na pleckach :D A po prostu nie mam wszystkich książek, biblioteki świeca pustkami, a nie kupię prywatnie na razie, bo już mi miejsca na podłodze zaczyna brakowac na knigi :) Tak więc po raz pierwszy w życiu zabieram sie do e-booków... :roll:

A już teraz powiem, ze moimi ukochanymi są Kostnica i Podpalacze Ludzi :)
Awatar użytkownika
kawoszka
Posty: 2936
Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
Lokalizacja: Warszawa

Post 25 sie 2005 23:15

Dla mnie ksiazka musi miec strony z papieru...takie elektroniczne odpadaja :|
Awatar użytkownika
EveS
Posty: 1734
Rejestracja: 05 kwie 2005 16:10
Ulubiony utwór: Never Let Me Down Again
Lokalizacja: EZG

Post 26 sie 2005 01:02

Masterton...brrrrr.... :/ Jak ktos mi powie, że jest lepszy od Kinga sprzed lat :P ....Nieważne, w każdym razie jego książki są tak idiotyczne, przepełnione opisami rozpruwanych flaków poprzedzonym dziwnym, najczęściej mocno wulgarnym kontekstem erotycznym. Co dziwniejsze, Masterton jest z zawodu seksuologiem, a jego wizje wskazują na to, że ma chyba coś z głową :/ . W horrorze nie chodzi o to żeby opisać jak wyglądają ludzkie wnętrzności, tylko o to, żeby spotęgować grozę tak jak potrafi to King, nie używając przy tym takiej dosłowności jak czyni to Masterton.

Przeczytałam chyba ze trzy książki i w każdej spotkałam się z tym samym :roll: A juz najgłupsza jest powieść o dzikim wieprzu pożerającym ludzi :lol: Nie wiadomo czy się bać czy smiać ;)
Awatar użytkownika
EveS
Posty: 1734
Rejestracja: 05 kwie 2005 16:10
Ulubiony utwór: Never Let Me Down Again
Lokalizacja: EZG

Post 26 sie 2005 01:14

Nie to, żebym była pruderyjna czy cos w tym stylu, ale nie rajcuje ani tym bardziej nie przeraża mnie czytanie Mastertona :/ :roll: Po prostu to co robi jest dla mnie głupawe, no bo jak inaczej nazwać scenę gdzie facet wychodzi od babki [tu soczysty, wulgarny opis tego co robili] a potem zżera go mechaniczna świnia :lol: [tu opis jego flaków].

Ja nie wiem, może to również kwestia tłumaczenia :roll: Jak wiadomo plscy tłumacze umieją wszystko oprócz porządnego tłumaczenia :lol: Jak przeczytam cos w oryginale to może zmienię zdanie
Awatar użytkownika
Disease
Posty: 457
Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
Lokalizacja: warsaw

Post 26 sie 2005 01:34

@ Bartini :arrow: Świente słowa :P .
@ szaj :arrow: A ja mam zboczenie zawodowe ;) . Od podstawówki cierpie na manie kupowania książek :wstyd: . Kiedys to była głównie beletrystyka, ale po pieciu latach babrania sie w niej, mam lekki przesyt :/ i teraz kolekcjonuje niemal jedynie komerchę ;) . Do Masterona mam ewidentna słabość i kupuje fszystko, co sie tylko pojawi w ksiegarniach :D . Juz trzy pokoje mam zawalone książkami, ale co tam, potrafie wydac na nie ostatnie pieniadze :wstyd: . A moje ukochane Mastertonki to: Geniusz, Walhalla, Wyznawcy płomienia (alias Podpalacze ludzi) i cały cykl Rook'a (czuję, że mam wiele wspolnego z tym panem, nie tylko zawód ;) ). A czego z tego, co Ci podesłałam, wczesniej nie czytałaś?
@ Eve :arrow: A możesz podrzucic kilka znanych Ci tytułów, żebym wiedziała, do czego sie przyczepić ;) ?

A to był taki ładny dzień... Ale zawsze musi znaleźć się człowiek, który mi go na zakończenie popsuje ;( ...
Awatar użytkownika
EveS
Posty: 1734
Rejestracja: 05 kwie 2005 16:10
Ulubiony utwór: Never Let Me Down Again
Lokalizacja: EZG

Post 26 sie 2005 01:48

To o świni to "Ciało i Krew" (juz sam opis książki jest idiotyczny: (...)Uwolniona świnia z zakodowaną psychiką ludzi-roślin sieje śmierć i zniszczenie - wydaje się, że nic nie może jej powstrzymać(...) buhahaha :lol: ), znośne choc nie do końca wydało mi się "Zemsta Manitou" - to zdaje się jedno z jego najbardziej znanych dzieł. I jeszcze jedna pozycją spod pióra tego autora, którą przeczytałam jest również głupawy "Sfinks" :roll: O kobiecie z 6 piersiami :lol: Reasumując: seks, krew, wieprzowina i Indianie :8

Spojrzałam kto tłumaczy powyższe tytuły... :/ Jak mozna jednocześnie tłumaczyć pozycje historyczne, motoryzacyjne, przyrodnicze i literature popularną :o :| Jak ma ktoś coś Mastertona w oryginale w wersji e-book, to będę wdzięczna :D
Awatar użytkownika
Disease
Posty: 457
Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
Lokalizacja: warsaw

Post 26 sie 2005 02:40

Trafiłas na książki powiedzmy z trzeciej półki :| . Nie wiem, czym sie kierowałas przy wyborze, ale on sam swiadczy za siebie :/ . A słyszałaś, że poza horrorami i poradnikami o sexie Masterton pisuje sensację, thrillery polityczne, powiesci kostiumowo-obyczajowe, komiksy? Ma nieograniczona wiedze z zakresu psychologii, medycyny (anatomii :!: ), historii, geografii (urbanistyki :!: ), parapsychologii, religii (wierzenia Indian :!: ), wróżbiarstwa. Poprzez brutalne opisy ukazuje rzeczywistą ludzka naturę, bez upiekszeń, ze wszystkimi odchyłami. Jest prawdziwy, prawdopodobny, życiowy i twórczo płodny aż do bólu. Za to go cenię i podziwiam.
Mogłabym tu walic elaboraty, ale wyglądałoby to jak moja niegdysiejsza konfrontacja z panią, która mnie examinowała z naturalizmu, na temat Emila Zoli :/ . Co ja jej mogłam powiedziec po przeczytaniu trzech jego, zresztą genialnych, powieści :| ?
A skąd sie dowiedziałas, ze Masterton z wykształcenia jest sexuologiem? Sama sie chetnie dowiem, bo nawet w jego biografii nie ma o tym słowa :| . A żebys miała podstawy do krytykowania, to polecam Świat Mastertona autorstwa Ray'a Clark'a i Matt'a Williams'a.
Awatar użytkownika
szajajaba
Posty: 2024
Rejestracja: 12 cze 2005 09:50

Post 26 sie 2005 17:36

No właśnie, czy jest tu jakiś maniak/maniaczka twórczości tej pani? :) Ja siebie oczywiście do maniaczki zaliczam, bardzo mi się podoba poczucie humoru zawarte w jej powieściach, zaskakujące pomysły, intrygi, fantazja... Ma kobietka rozmach, pisze kryminały, powieści obyczajowe, humorystyczne, hazardowe...:D

Szczególnie polecam:

:arrow: Lesio
:arrow: Harpie
:arrow: Całe zdanie nieboszczyka
:arrow: Wszyscy jesteśmy podejrzani
:arrow: Przeklęta bariera


A zresztą, ciężko jest spośród kilkudziesięciu pozycji wybrać najlepszą... wszystkie mi się podobały, wszystkie stoją na mojej półce, i wszystkie czytałam po kilka razy :D
Awatar użytkownika
kawoszka
Posty: 2936
Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
Lokalizacja: Warszawa

Post 30 sie 2005 15:39

Ostatnia noc prawie cala nieprzespalam bo zabralam sie za czytanie hiciora ostatnich miesiecy,czyli Kod leonarda da Vinci autor Dan Brown.
Musze przyznac,ze ksiazka niezla,potrafi wciagnac :)

Ups...pomylilam tematy....poprosze wladze o przeniesienie :wstyd:
DZIEKUJE :)
Awatar użytkownika
Iwonka
Posty: 1434
Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
Lokalizacja: Katowice

Post 30 sie 2005 17:00

Kod Leonarda da Vinci to najprymitywniejsza książka, jaką udało mi sie przeczytać :| Nie wiem, pisalam już o niej? :)
Współczuje ludziom, którzy po nią siegają, a nie mają jakichś twardszych ustaleń w swojje głowie co do wiary :roll:
Ogrom herezji jest przerażający i to jeszcze takim lekkim językiem, że aż mnie mdliło. Ale nie żałuje, ze to coś przeczytalam - jestem teraz chyba bardziej przekonana, to tyle.
Awatar użytkownika
szajajaba
Posty: 2024
Rejestracja: 12 cze 2005 09:50

Post 30 sie 2005 17:23

Ale jeśli ktoś jest, powiedzmy, ateistą, to może śmiało czytać, jak dla mnie bardzo dobrze książeczka napisana...:) oczywiście, potraktowałam ją z przymrużeniem oka, ale jednak wciągnęła mnie mocno :)