Best of DM (nasze top 5)

Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6500
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 05 paź 2025 22:30

Dobra, po dwóch tygodniach od prośby Mudżyna, jednym na wyjeździe i drugim, w którym próbowałem zebrać siły do działania, pora wreszcie coś napisać:

Surrender

Dowód na to, że muzyka Depeche Mode nie musi być mroczna, ciężka, może być po prostu ujmująco piękna. Od wielu lat bardzo podoba mi się ten bujający kawałek, niezmiennie umieszczam go w moim topie DM. Raczej ascetyczna linia muzyczna, w której słowa same płyną i ten wybudzający ze snu mostek... Zwróciłem uwagę na Surrender, bo Devotees bardzo zachwalali piosenkę, której próżno szukać w koncertowych programach czy składankach typu The Best, a jednak ujmuje delikatnością, liryką tak bardzo, że wiele przebojów nie dorównuje jej klasą. I zakochałem się w niej na zabój. Niezbyt szybkie tempo, głęboki głos Gahana (czy Gore'a w wersji live) i kwiecisty tekst, którego bohater ulega nastrojowi chwili. I taneczny rytm. "Just how easy it is to please me... because when you learn you'll know what makes the world turns..."
Niedocenionych piosenek DM jest dużo i ta na pewno jest jedną z nich. I z pewnością to bytność na tym forum pozwoliła mi to zauważyć i docenić. Duża liczba odsłuchów (a idzie taka pora roku, w której podobna muzyka jest na wagę złota) mówi sama za siebie.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 paź 2025 09:49

Dobra Panowie, starczy już tej zamuły, czas powoli zamykać ostatnią kolejkę.

Barrel of a Gun (Underworld Soft Mix)

Wjeżdżam późno, prawdę mówiąc nawet nie spodziewałem się takiej zamuły w tym temacie na finiszu ale nie ma tego złego bo tym samym chronologicznie ta wrzuta zrównała mi się z obecną wrzutką bestki utworowej.

W utworowej wspominam o wydarzeniach z 2012 roku które spowodowały (wraz ze zbiegiem innych życiowych okoliczności) że około 2013 roku zacząłem gdzieś mocniej się staczać psychicznie. Wpływ miały na to konkretnie moje długotrwałe bezrobocie (w które im dłużej trwało tym mniej miałem ochotę nawet zmieniać ten stan rzeczy) oraz równie długotrwała samotność - nieudane relacje z kolejnymi kobietami, toksyczne friendzone'y i generalnie nieudolność w znalezieniu sobie panny że tak powiem. Jednym słowem wpadłem w życiowy marazm z którego nie potrafiłem się nijak otrząsnąć, moja psychika staczała się po równi pochyłej aż ostatecznie w akcie desperacji skorzystałem z pomocy terapeuty. Terapia rzecz jasna nie rozwiązała za mnie tych problemów ale pomogła mi jakoś przetrwać ten najtrudniejszy dla mnie okres i nauczyła by starać się we wszystkim znaleźć złoty środek, jakiś balans, nie popadać ze skrajności w skrajność, odzyskać równowagę.

Niemniej wróćmy jeszcze do tego nieszczęsnego roku 2013. Po ostatnich krzywych akcjach z A. poczułem że nie jestem w stanie tak dłużej funkcjonować i niejako równolegle z pójściem na terapię postanowiłem zerwać tą znajomość. Dusiłem się, czułem że jeśli nie odetnę się w tamtym momencie to zwyczajnie się rozpadnę na kawałki, to był odruch obronny, potrzebowałem przestrzeni żeby sobie wszystko poukładać w głowie na nowo.
No i w tamtym czasie właśnie tworzyłem intensywnie ten mój folder z moją muzyką terapeutyczną, taką która najlepiej oddawała moje wszystkie emocje. W tym samym folderze co wrzucane do utworowej Say You Will wleciał zatem remiks Barrel of a Gun w wykonaniu Underworld a konkretnie ich Soft Mix. Po pierwsze dlatego że te chłodne pady same w sobie już robiły mi feelsy a po drugie przez zaakcentowanie tej jednej istotnej dla mnie wtedy frazy, powtarzanej nie tylko przez Gahana ale i robotycznie przez jakby komputerowy damski wokal w jednym kanale audio.

I'm

not

the one.


To idealnie oddawało to co wówczas czułem. To poczucie że nie jestem tym właściwym. Nie byłem właściwym facetem dla A., nie byłem właściwym kandydatem do pracy tu czy tam, nie byłem właściwy dla nikogo i do niczego. Sięgałem dna a to był wtedy mój hymn. Underworld przerobili już naprawdę bardzo dobry numer na majstersztyk oddający jeszcze więcej emocji od pierwowzoru.

To wszystko na szczęście jakoś minęło.
Terapia się zakończyła. W lutym 2014 roku odnowiłem kontakt z A. w specyficzny sposób - najpierw gdy byłem chory pożyczyłem od niej na DVD dwa sezony Twin Peaks, serialu który chyba dwukrotnie próbowała mi sprzedać i nie byłem w stanie sięgnąć po więcej obejrzawszy pilotowy odcinek. Wkrótce potem wyszedł nowy album Katy B a jako że wówczas chorowała ona, w geście rewanżu poszedłem za nią do sklepu po tę płytę i później odwiedziłem ją żeby ją wspólnie przesłuchać. Wkrótce potem wiosną 2014 ona po długim bezrobociu znalazła pracę a chwilę potem tak samo i ja. Tym samym zaczął się kolejny rozdział życia. Potem były kolejne upadki i wzloty w postaci moich perypetii z D. ale mając swoją bezpieczną rutynę w postaci miejsca pracy jakoś to wszystko przetrwałem. Chyba nigdy potem już żaden numer DM (w postaci remiksu czy nie, obojętne) nie był mi tak bliski już.

Wyjątkowo - jeśli ktoś już może zapomniał jak to leciało - dorzucam link. I tym utworem zamykam moją TOP 5 ulubionych depeszowych wspomnień z życia.

https://youtu.be/vqQucgPg8J0?si=geV0qT0CObWDXtzv
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 paź 2025 09:53

Szkoda, że temat się zesrał, naiwnie myślałem, że polecimy dalej niż pięć utworów, ale na tym forum nie da się niczego pociągnąć zbyt długo.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 paź 2025 10:47

Dlatego dwie bestki lecą już trzeci kompletny rok, a depeszwizji stukną zaraz dwa lata...
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 paź 2025 10:48

Hien pisze:
13 paź 2025 09:53
Szkoda, że temat się zesrał, naiwnie myślałem, że polecimy dalej niż pięć utworów, ale na tym forum nie da się niczego pociągnąć zbyt długo.
Spokojnie, nadrobimy. Swoją drogą sam zamordowałeś kilka tematów. :P
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 paź 2025 10:55

Hien tak lubi czasem gremialnie oceniać, ja mu wybaczam
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 paź 2025 11:15

shodan pisze:
13 paź 2025 10:48
Hien pisze:
13 paź 2025 09:53
Szkoda, że temat się zesrał, naiwnie myślałem, że polecimy dalej niż pięć utworów, ale na tym forum nie da się niczego pociągnąć zbyt długo.
Spokojnie, nadrobimy. Swoją drogą sam zamordowałeś kilka tematów. :P
Sam nie zamordowałem żadnego, co najwyżej jako wspólnik.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 paź 2025 11:17

Ja nie czuję się winny "zamordowania" gierkowej, bo i tak przede mną zrezygnowali prawie wszyscy...
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 paź 2025 11:22

Jak Wam idzie oglądanie Ghost Doga? ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 paź 2025 11:24

Niektórzy podobno nawet obejrzeli.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 paź 2025 11:59

Potwierdzam, obejrzałem. Ale nie opisywałem, żeby innych nie stawiać w niezręcznej sytuacji. :P

In Youur Room

Już pisałem parę razy, jak w pierwszej połowie lat 90’ miałem w zwyczaju późnym wieczorem zasiadać do audycji w radiowej Trójce. Bodajże raz w tygodniu puszczano wtedy premierowo jakiś nowy album muuzyczny. Ogłaszane to było oczywiście wcześniej jaki album będzie grany. Więc jak mnie coś interesowało, to czekałem na to. Pewnego dnia prezenter radiowy ogłosił, że następną płytą będzie SOFAD od Depeche Mode. Byłem wtedy równie mocno podekscytowany jak i zdziwionny. Podekscytowany dlatego, że od 3 lat był to mój drugi ulubiony obok PSB zespół. A zdziwiony dlatego, iż pomału przestawałem wierzyć, że DM jeszcze coś nagrają. Wcześniej wydawali albumy właściwie co roku. Tymczasem od Violator minęły już 3 lata, a do mnie docierały jedynie jakieś strzępki informacji o różnego rodzaju problemach w zespole. Nie było wtedy internetu, ale coś tam czasami skrobnęli w jakiejś gazecie. W każdym razie żyłem w jakimś takim przekonaniu, że DM się rozpada i już raczej nic nie nagra. A tu nagle bomba – nowy album! Oj te dni przed audycją były trudne do wytrzymania. Zżerała mnie ciekawość jak będzie brzmiał nowy album. Czy po wielkim Violator możliwe jest chociaż zbliżenie się do poziomu poprzednika? Siedziałem w ciemnym pokoju jak na igłach przy radio z dużym wyprzedzeniem czekając na DM. No i w końcu poleciało w eterze. Była to dla mnie wtedy dosyć duża odmiana, jeżeli chodzi o styl muzyczny. Bardziej rockowo, agresywnie. Po tym jednym przesłuchu niewiele mi w głowie zostało. Właściwie tylko jeden numer zwrócił moją uwagę i mocniej wrył się w świadomość. Był to WIMS ze swoim charakterystycznym, zapamiętywalnym i wielokrotnie powtarzanym refrenem. O reszcie nie potrafiłem nazajutrz niczego sensownego powiedzieć. Jak tylko ukazały się w sklepie kasety z SOFAD to natychmiast się zaopatrzyłem. I powiem szczerze, że przez wiele lat ten album nie należał do moich ulubionych. Okupował raczej drugą połowę mojego prywatnego rankingu albumów DM. Zmieniło się to dopiero około 2010 roku, kiedy wreszcie doceniłem SOFAD należycie. Ale jeden utwór od samego początku jednak robił na mnie wrażenie. In Your Room. Wielu mu zarzucało, że jest przeprodukowany podobnie jak cały album, że za dużo patosu, że za mroczny. A mnie właśnie to wszystko niesamowicie jarało. Od pierwszych dźwięków klimat był miażdżący. Ciężki, niepokojący, gęsty jak smoła. Podobało mi się, jak ten utwór się rozwija na przestrzeni upływających minut. Był okres, kiedy IYR miał stałe miejsce w moim top-3 utworów DM. Zresztą do dziś wciąż kręci się w okolicy top-10. I tu muszę oddać Wilderowi co królewskie. Alan był fachowcem pierwszej klasy w dziedzinie aranżowania utworów. Bez niego IYR jak i cały SOFAD na pewno nie brzmiałyby tak dobrze, jak brzmią. Nikt inny tak doskonale nie uchwyciłby tego klimatu. Słychać niesamowitą dbałość o każdy szczegół. Kiedy mam nastrój na coś mrocznego, niepokojącego, potężnie brzmiącego, to sięgam po IYR. Nic lepszego w tych klimatach nie znajdę.
Bardzo lubię wersje koncertowe IYR. Szczególnie tę z Devotional Tour. Ale późniejsze również. A od kiedy usłyszałem na żywo Zephir mix, to również tę wersję doceniłem. Przede wszystkim za niesamowitą moc brzmienia, jaką ona prezentuje.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7403
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 paź 2025 10:45

Zamykam.

Miejsce 1 - Higher Love

Numer jaki jest, każdy słyszy. SOFAD poznałem mniej więcej równo 21 lat temu, kiedy pożyczałem płyty DM przemysłowo od swojej ówczesnej nauczycielki francuskiego z gimnazjum. Gwoli przypomnienia, była ona hardkorową fanką Depeszów, należała do Faith, kumplowała się z Serkiem (gimby nie znajo, tzn. raczej znajo, bo ja byłem gimbą i znałem, czego żałuję do dziś), takie tam. Do dziś pamiętam kolejność brania od niej tych krążków, najpierw był tercet Exciter, MFTM i Black Celebration, potem CTA i ABF, na koniec SOFAD i SGR. Speak and Spell wziąłem od niej w formie kasety, bo nie miała tego na CDku. Szczęśliwie nie wyrzuciłem swojego legendarnego walkmana, więc było się na czym zapoznawać z debiutem. Ale do rzeczy.

SOFAD zaskoczył Młodego Musiała, no bo GDZIE SYNTEZATORY, GDZIE SYNTHPOP, albo chociaż walenie w rurę, gdzie ta klawiszowa DUSZA... Trochę czasu mi zajęło, nim się w pełni dotarłem z tym krążkiem, choć i tak niewiele biorąc pod uwagę mój ogólny hejt na muzykę gitarową w tamtym czasie. Rzecz jasna były rzeczy, które siadły od początku, np. I Feel You czy Mercy in You, ale takie One Caress czy Judas dojrzewały długo. Dość powiedzieć, że do dziś wolę Zephyr Mix In Your Room od albumowej. Ważniejsze jednak było, czym ten album się kończył. Higher Love z miejsca wyrwało mnie bowiem z kapci. Piękny początek, pełny emocji głos (zapewne naćpanego w trzy dupy) Gahana za mikrofonem, ten antemiczny tekst...

Jasne, zabrzmi to kliszowo gdy powiem, że ta piosenka rozłożyła mnie na łopatki, wszak wiele innych numerów DM robiło to w tamtym czasie, ale też HL miało w sobie TO COŚ. To coś, co doskonale przemawiało swoim wajbem do młodego i pełnego ideałów "romantycznego prawiczka", jak to kiedyś określił f.ś.p. Bojdis (kto go jeszcze pamięta i dlaczego akurat ja), chciało się tylko znaleźć obiekt takich pełnych uniesień westchnień, a w tamtym czasie powiedzieć, że nie było to możliwe, to nie powiedzieć wiele. Pozwalałem, żeby energia tego numeru wypełniała mój pizdusiowy daydreaming tamtej jesieni. Mając od miesiąca dostęp do neta dość skrupulatnie zapoznawałem się z depeszową liryką, więc też podśpiewywałem, gdzie się dało.

Pamiętam dobrze, że gdy zepsuł mi się discman (potem dało się go naprawić, szczęśliwie), wkładałem płytę do starej wieży moich rodziców (tej słynnej z obrotowym talerzem na 6 krążków), która wówczas stała już w moim pokoju, podpinałem słuchawki na chyba pięciometrowym kablu i tak se zasypiałem słuchając DM. Może nie było to full scale fanatyzm, ale oddanie już na pewno. Potem to wiadomo, minął 2004, poznałem Simple Minds, zaczął się 2005, poznałem AFOS, New Order, Tears For Fears, Talk Talk, blablabla, ale Depeszów wciąż słuchałem najwięcej. A Higher Love było kawałkiem, do którego czasem wracałem, a czasem go pomijałem, gdyż kojarzył mi się - z wiadomych względów - ze smutkiem i ogólną rezygnacją. Ot, nastoletnie czasy.

Latem 2006 byłem z pewnym gościem o inicjałach KZ na obozie nad polskim morzem. Miasteczko Dźwirzyno, może ktoś kojarzy (tegoż KZ poznałem rok wcześniej również na obozie, a rok później także udaliśmy się razem na obóz, tym razem do Chorwacji i była tam K. z jednej z moich poprzednich wrzut w tym temacie hehe; na inszym marginesie, KZ był przez chwilę na tym forum i założył temat poświęcony Control, który Miłościwie Nam Panujący Admin właśnie ekshumował). Nie spędziliśmy tam jakoś dużo czasu, niecałe dwa tygodnie, zapamiętałem z tej wyprawy 4 rzeczy - pogoda była niezła, dziewczyny ładne a KZ non stop podpieprzał moją empetrójkę (wielokrotnie już przytaczany w moich opowieściach tutaj kobylasty ZEN Micro), żeby słuchać DM.

Ale wróćmy do dziewczyn. Poznałem tam jedną taką, na imię miała, powiedzmy E(1)., a ta (1) stąd, że E. "właściwą", za którą potem poleciałem do Krakowa poznałem rok wcześniej, również na obozie xD. E(1). była na tamten moment bezwględnym spełnieniem moich smutnych marzeń pod kątem entourage'u, albowiem miała vibe, który dziś byśmy określili jak "goth girlfriend", ale bez pierwszego członu, którego tu nie dodałem. Na dodatek była ruda, więc, no, jackpot. Bez wchodzenia w pierdylion detali (sam ich aż tak dobrze nie pamiętam tbh, to było prawie 20 lat temu), tak się jakoś złożyło, iż się nieco zbliżyliśmy podczas tego wyjazdu (na ile można było się "zbliżyć" mając po 15/16 lat) i ostatnie 4 dni tego wspaniałego wyjazdu byliśmy "parą".

Powiedzieć, że mnie wyrwało z kapci, to nie powiedzieć wiele. Już użyłem wcześniej w tymże tekście tegoż sformułowania, i ofc celowo teraz do tego nawiązuję, gdyż WRESZCIE trafiła się okazja na "właściwe poczucie" czy też "identyfikację" z rzeczonym numerem, jego tekstem, przesłaniem, etc. Człowiek jak ma te lat 16 czy ile to wszystko przeżywa "bardziej" i w ogóle, problem polega na tym, że gdy patrzy się na to wszystko z dystansu po wielu latach, widać głównie krindż. Niestety dokładnie to widzę, gdy patrzę na tamten konkretny wyjazd i jego aftermath, albowiem w swoim pozbawionym wyobraźni umyśle wygenerowałem sobie, że będziemy mogli kontynuować tę relację po zakończeniu obozu na odległość... No cóż.

Ona co prawda była z Warszawy, ale kompletnie ignorowałem fakt, że oboje ledwo co zaczęliśmy liceum, z Łodzi do stolicy pociągiem jechało się wtedy jakieś 2 godziny gnijącym taborem (akurat w tamtym czasie rozpoczął się trwający kolejne niemal 10 lat remont linii z Koluszek do Zachodniej), byłem biedny, a poza tym to ona głównie chciała przeżyć przygodę. Także zderzenie z rzeczywistością było ciężkie, za to całkowicie przewidywalne. Przekląłem HL na dłuższy czas, do tego stopnia, że kiedy dwa lata później faktycznie wylądowałem w swoim pierwszym poważnym związku, to trochę ten numer olałem. Wrócił przy innej okazji, gdy ponownie nawiązałem kontakt z E. "właściwą", której sprzedałem tę piosenkę jeszcze w 2006 roku...

Czyli tym samym, ale wcześniej. Wówczas się jedynie przyjaźniliśmy, reszta to zupełnie inna historia. Niemniej jednak pamiętam dobrze, że Higher Love się jej bardzo spodobało, pięć lat później byłem nieco zaskoczony gdy ogarnąłem, że ma ten numer na swojej własnej playliście, którą trzymała przez cały ten czas mimo, iż na pewnym etapie zerwaliśmy w ogóle kontakt. I tak HL kojarzy mi się najmocniej właśnie z dwiema laskami dzielącymi to samo imię, które w sumie poznałem w mniej więcej tym samym czasie. Dawno go nie słuchałem, ale nawet teraz, przy okazji pisania tej wrzutki, puściwszy go sobie z YT celem przypomnienia poczułem ten charakterystyczny dreszcz, ewidentnie niektóre rzeczy wciąż mnie ruszają. Nostalgia? Sentyment? Szaleństwo?

Pewnie to po prostu dobry kawałek z równie dobrego albumu DM i siusiak.

A tak, i oczywiście po tym, gdy się z E(1). pierwszy raz pocałowaliśmy, polazłem gdzieś w pizdu do lasu nad morzem i śpiewałem se ten numer na cały głos. I was cringe, but I was free.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 paź 2025 13:07

A co to za jeden ten serek
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 paź 2025 13:17

Wiecie co, proponuje chyba jednak nadawanie tym kobietom kryptonimów, bo te literki zamiast imion brzmią kretyńsko. E., A. Y. brzmi jakby ktoś chciał się wysrać.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 paź 2025 13:18

No, mi się to kojarzy z młodym Beksińskim
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 paź 2025 13:19

Największy problem to fakt że po prostu nie starczy nam alfabetu xd

A kolega dev poleciał z nazewnictwem niemalże jak Elon ze swoimi dziećmi ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 paź 2025 13:33

Myślę, że Ewa, gdyby przeczytała ten tekst, to by zgadła, że ukrywa się po literą E, tak tylko mówię.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 paź 2025 13:44

A ja naiwnie myślałem że skoro ja się rozpisałem od A do D to on dlatego wybrał to E. xddddddd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 paź 2025 13:48

Obawiam się, że i tak nikt nie będzie pamiętał, która była która, i zrobi się jeszcze większy śmietnik.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7403
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 paź 2025 14:28

No, obie były Ewy ;( ;( ;( dla ułatwienia rozróżnienia - jedna ruda, druga pierdolnięta (ta druga była pierwsza)
mintaj pisze:
15 paź 2025 13:07
A co to za jeden ten serek
Szef (?) łódzkiego fanklubu DM o nazwie Faith. Wyjątkowo niespecjalny typ.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl