Best of Forum II

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 lis 2022 09:02

Z tymi "złymi ludźmi" to też trochę uproszczenie, bo to uu nich nie jest takie CZARNO-BIAŁE (badums) i nawet murzyny latające z gnatem, to nie muszą być jakieś skrajnie złe indywidua. Zły moment i zły czas, a wręcz zły świat i czasy po prostu. Jest coś w wymowie hip-hopu jako muzyki i rapu jako wokalu, co czyni go po prostu lepszą platformą dla czarnych borykających się z takimi problemami. Jak to mój znajomy kiedyś powiedział, wybrał rap jako formę wyrazu z jednego powodu - ma coś do zakomunikowania, a w rapie mieści się więcej tekstu. No, ale myślę, że temat "strzelających murzynów" (nowa łata dla wrzutek Murzyna) można na razie zakończyć, bo może Mentos się wstydzi wrzucić recenzje, a my go tutaj blokujemy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 02 lis 2022 09:19

No i w sumie potwierdzasz to, o czym ja od początku pisałem. Że najwięcej przemocy jest wśród raperów jeżeli chodzi o muzykę. Nieważne już z jakiego powodu, ale tak jest.
Każdy z nas ma częściowo racje pewnie. Nic nigdy nie jest jednoznacznie czarne lub białe. Ale to raczej temat na dobrą pracę magisterską.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 lis 2022 10:27

To, że najwięcej raperów o tym śpiewa, to nie znaczy, że głównie raperzy są przestępcami, nie bądź naiwny.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 02 lis 2022 10:45

Nie powiedział że są ale obracają się w takim środowisku choćby i to wystarczy. Tak jak tego off-topu może już co, bo Mentos się nigdy nie dobije z recenzją a chciał tylko napisać że czarni głupią filozofię życia mają pewnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 lis 2022 10:56

Sorry, że zacząłem dyskusję na forum dyskusyjnym, będę pamiętał żeby więcej nie odpierdalać. Zapraszamy Mentosa.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 02 lis 2022 12:34

T r o c h ę za dużo tu uogólnień. Zarówno na temat przemocy i przekrojowych analiz społecznych dotyczących USA. No i rapu ugułem, bo w Stanach to tylko tak źle może wyglądać z perspektywy odbioru luźnych wrzutek czasem okraszonych klipem i opisem.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 02 lis 2022 23:29

shodan pisze:
02 lis 2022 09:19
No i w sumie potwierdzasz to, o czym ja od początku pisałem. Że najwięcej przemocy jest wśród raperów jeżeli chodzi o muzykę.
To baaardzo ogólnikowe stwierdzenie generalnie, nie wiem nawet czy chodzi tu o epatowanie przemocą w tekstach, muzyce etc. czy o to, że w tym środowisku jest najwięcej przemocy. W obu przypadkach bym mógł polemizować, co prawda nie prowadziłem żadnych statystyk, ani badań na ten temat nie czytałem, ale wychodzę z założenia, iż rap już od dawna jest na tyle popularnym gatunkiem muzycznym, że pewnikiem gdybym to wszystko miał jakoś zebrać do kupy i porównywać z innymi gatunkami muzycznymi, to by się okazało, że ani tam więcej przemocy, ani więcej zła, ani czegokolwiek innego. Aczkolwiek sama myśl o robieniu czegoś takiego wydaje mi się być mocno abstrakcyjna. xD
Zresztą nawet typy z Bronxu sprawiają wrażenie pozytywnych mordeczek w zestawieniu z nwm jakimiś norweskimi blackmetalowcami palącymi kościoły i mordującymi się nawzajem z nudów.

Miałem tu wrzucić recenzje, ale tak mnie przestraszyliście wywołaniem do tablicy, że tego nie zrobiłem
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 lis 2022 10:13

To co, czekamy do jutra wieczorem i lecimy dalej?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 lis 2022 10:21

O, to jest jakaś myśl. Ta kolejka już trochę ostygła.

Swoją drogą rozwala mnie fakt że shodan tak mehnął na Hienową wrzutę, ten numer za mną nadal chodzi i wracam do niego i uwaga - słyszę melodię.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 03 lis 2022 10:30

Za mną to z ostatnich rzeczy tylko Here Before chodzi.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 lis 2022 10:57

Jak już się miziamy, to za mną chodzi wrzuta Murzyna. Sam nie wiem, czy to dobrze :|
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 04 lis 2022 08:39

Thymme Jones - Touching Bruises

Oh damn, Hien przywalił mi w feelsy tak srogo, że dosłownie leżę i nie mogę wstać. Utwór dość przypadkowo trafił w taki parszywy moment w moim życiu (podsumowanie parszywego streaku tego roku akurat na 11-tą rocznicę pewnych wydarzeń), że siadł idealnie. Zwlekałem z tą kolejką kilka dni, gdyż czułem, że moment dopiero nadejdzie. I nadszedł. Pianino kupiło mnie od razu, wokal Jonesa brzmi melancholijnie i zrezygnowanie, ale też wskazuje na jakieś pogodzenie się z rzeczywistością podmiotu lirycznego. Sam tekst lekko sardoniczny, potem utwór rozkręca się trochę pod koniec ale niespiesznie, żeby w końcu paść tymi samymi nutami, którymi się zaczął. Hien-core wjechało pięknie, Dragon pisze o umykaniu dystansu, i nawet, jeśli po trzecim przesłuchaniu nabieram podobnego wrażenia, nie przeszkadza mi to. Dobry utwór. Bardzo dobry. Hien wyłapuje złoto. Nie mam nic więcej do powiedzenia.

Notoryczny Wielkolud - Suicidal Thoughts

Powiedziałbym, że się przypadkowo na mnie uwzięto w tym rozdaniu, ale cóż, tiażolaja żyzn'. Murzyn wrzuca Murzyna i robi to dobrze, z dwóch powodów przynajmniej - po pierwsze, numer jest krótki, ale też nie oznacza to, że gdyby był dłuższy byłby guanem. Bardziej chodzi o pewną zwięzłość przekazu, wszystko, co można było powiedzieć jest idealnie zmieszczone w tych niecałych 3 minutach. Nawet zabieg z rozmową telefoniczną nie jest przez to jakoś bardzo krindżowy, najwyżej to bijące serce pod koniec można było sobie darować, cisza byłaby bardziej dojmująca. Bit oszczędny, a świetny, Biggy nadaje w taki aż pozbawiony emocji i całkowicie beznamiętny sposób, który jeszcze mocniej przygniata klimatem. Żałość w tekście nawet nie jest żałością, raczej chęcią wyrzucenia z siebie jakoś tam poskładanych do kupy myśli. Efekt? Znakomity, choć łatwo numer o takim charakterze po prostu spieprzyć. Srebro zasłużone.

Shygirl - O

Nie znam, nie słyszałem, nie chcę znać i słyszeć. Nie no, żartuję trochę, ale w tej chwili w ogóle nie mam vibe'u na taką muzykę, tak zupełnie totalnie nie. Przez co zważywszy na okoliczności nie mogę się w niego wkręcić tak, jak należy. Może by się to zmieniło w przyszłości, trudno powiedzieć. Nie jestem totalnie odrzucony, ale też nie jestem w stanie w to teraz wejść jak należy. Nie siadło ale zostawia pewne... uczucie niedosytu, tak bym to nazwał. Będzie czas, wrócę. Ale jeszcze nie w tej chwili, przykro mi.

Gregorian - Voyage Voyage

Ehh, oryginał to jeden z moich ulubionych utworów z ejtisów ever. Dokładnie 5 lat temu miałem tak gęstą nań fazę, że aż głowa boli. Choć po francusku umiem powiedzieć całe 2 zdania, nauczyłem się tekstu na blachę wraz z poprawną wymową tylko po to, by sobie śpiewać w aucie czy mruczeć pod nosem zapier*alając na rowerze. Jak się do tego dołoży lekko surrealistyczne wideo mamy właściwie lata 80. w pigułce. Tutaj... brakuje mi tej energii. I nie mam na myśli syntezatorowych zagrywek, pulsującego basu czy równej linii perkusyjnej. Ta wersja jest dla mnie trochę zbyt dreamy, trochę zbyt spokojna, co nie pasuje mi do tej nuty w najmniejszym stopniu. Jeśli chodzi o to, jak podeszli do refrenu, mam te same odczucia co Kuba - nie da się tego słuchać bez uśmiechu politowania na twarzy. Liczyłem na całość w ujęciu chóralnym, więc to, co było w tym coverze dobrego zostało dla mnie zrujnowane przez to piszczenie. Wybieram oryginał, sorry shodan, not this time.

France Gall - Babacar

BARBAKAAAN... Z jakiegoś powodu słyszę właśnie to, i nawet, jak próbowałem się zmusić do wynucenia w głowie nazwy pewnej usługi współdzielenia przejazdów to nie pykło. Ale też podsumowanie kolejki odbieram osobiście, bo po dość przygnębiającym wejściu (z przerwą na Dragona, ale to też w sumie było przygnębiające) mam cios takimi totalnie klasycznymi ejtisami w moim w sumie stylu. W latach 2004-2006 bym się podniecał tym numerem przepotwornie, dziś może nie jest aż tak, ale miło sobie sprzedać taką wycieczkę w przeszłość. Tzn. sprzedał mi ją Mentos, ale ja kupiłem, poleciałem, jestem nawet zadowolony. Bas, niby grany na żywo, a tak naprawdę z parapetu? Check. Miał być werbel, jest klapa od sracza? Check. Specyficzna maniera śpiewu i do tego po francusku? Check i mamy 3 razy tak. Bardzo mi się wkręciło, bardzo mi się spodobało. Będzie odsłuchiwane jeszcze wielokrotnie. Na domiar wspaniałego i złego zarazem, to tanie wideo. Cudowna sprawa, chcę więcej. Médaille de bronze!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 04 lis 2022 19:03

Thymme Jones - Touching Bruises

To jest faktycznie taki munlup core w pigułce, ale w takim stopniu, ze odnosze wrazenie, ze slucham jakiegos mashupu czy tam crossoveru wszystkich rzeczy które lubi i jego dotychczasowych tutejszych wrzutek. Tu jest wszystko, te wszystkie Piano Magici, Wilsony, Bownessy, najntisy, dupixy, nie wiem, może przez to cholernie intensywne skojarzenie jakoś tak mam wrażenie, że to jest jakby zbyt intensywne i będzie, że się nie poznam, ale póki co jakoś nie jestem w stanie wykrzesać z siebie entuzjazmu. Acz na pewno doceniam. Nie wiem, pewnie kiedyś odszczekam i stwierdzę, że zajebiste, albo poczuję pogardę niczym Robert do filmu Czeza. xD

Shygirl - O

Na początku żarcik: przyszedł Murzyn na koncert Shygirl i wpisali mu nieobecność. ;]]] Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia o istnieniu tej typiary przed tegorocznym offem, co mówi bardzo dużo o tym jak siedzę w niezalu i pokrewnych, ale wy o tym wiecie. Nie wiem, kurde, ja prosty facecik jestem, o wątkach LGBT się nie wypowiem, dla mnie to fajna muza rodem z jakiegoś klubu na R*skiej i coś, co mogłoby lecieć na jakiejś inbie i ja bym się cieszył, że leci na tej inbie, bo to by znaczyło, że puszca się tam fajne rzeczy. Do tej muzy się wiksuje, a nie siedzi na forum i produkuje, więc już przestajuję i do następnego kawałka przechodzuję.

The Notorius Big - Suicidal Thoughs

Miałem napisać, że dyskusja co to miała miejsce tu parę dni temu nastawiła mnie jakoś na ten kawałek, ale tak naprawdę to tak nie było. Zaciekawiła mnie za to notka murzyna, bo ja to generalnie lubię takie motywy jak ten z opisu, wiecie, przemijanie, świadomość tego, co się zrobiło nie tak, refleksje nad życiem i śmiercią oraz to słynne TAKIE TAM. Nie wiem, generalnie czegoś mi tu brakuje, ale nie wiem, do cholery, czego. xD Nie chodzi nawet o tę niby "tanią" końcówkę z biciem serca i tym głosem dyspozytorki, chociaż trochę przy niej zakręciłem oczyma. Nie wiem no, raczej odnoszę wrażenie, że typ jest szczery i autentyczny, ten motyw dzwonienia do menagera.... hmm no na pewno intrygujący, ale sam nie wiem co mi tu do końca nie zagrało. Może jestem kryptorasistą i dunno. Potencjalny wzrastacz.

Żan Miszel Żar - Souvenir de Chine

Trivia, której nie potrzebujecie: mój kolega miał jakoś niedawno przeprowadzać wywiad z typem, ale uznał, że odpuszcza, bo trochę przedawkował pracohol i jednak stwierdził, że pora wyluzować z pracą. Tak, w ten sposób kamufluję to, że w sumie to nie mam nic ciekawego do napisanai o tym kawałku. Na początku kręciłem nosem słysząc te dzieciaki i aparaty, strasznie tanio to mi brzmi, sory, ale później jest po prostu... spoko no. Nie napiszę, że przyjemnie, bo to nie jest jakieś szczególnie adekwatne określenie, jest klimatycznie, lekko orientalnie, ale nadal jest to stary, dobry ŻanMiszelŻar, którego lubię ja i co trzeci czyjś stary w Polsce. Dobra rzecz no.

Gregorian - Voyage Voyage

Bałem się trochę kolejnego kawałka mema, bo oryginał to trochę kawałek-mem dla mnie (może kiedyś tu wleci), a widząc wersję w wykonaniu chorałów gregoriańskich poczułem niesympatyczny swąd tych wszystkich dziwnych jutubowych przeróbek oraz eventów z orkiestrami symfonicznymi grającymi muzyczki z filmów. Jak zawsze - warto było się nastawić negatywnie, bo okazało się, że obyło się bez bólu. Moze ta wizualizacja rodem ze stocka tandetna, ale ja tu dla muzyki przyszedlem, a nie patrzec na obrazki. Fajna kobitka tam spiewa, chorek tez fajny i w ogole calkiem spoko ciekawostka, na pewno zaskoczenie in plus. DOBRA RZECZ NO

Nwm, kolejeczka gorsza niz ostatnie dwie, ale nadal spoko, kolega Robert podruzcil fajne rejwy, musial - fajne elektroniczki, zas shodan - intrygujace spojrzenie na ejtisowy hicior. Gdybym jeszcze sie bawil w kolorki, to mozliwe, ze dostalby go wuja, ale ze mi sie juz nie chce, to nie bede nad tym sie zastanawiac i w ogole. Wrzuty munlupa oraz murzyna tym razem wyjatkowo odstaja od reszty peletonu, ale moze mi przejdzie, zobaczymy. Generalnie zle to na pewno nie jest.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 lis 2022 19:32

Mentos słucha na szybko na kilka godzin przed deadlinem i potem muszę czytać litanię złożoną z "nie wiem". Przyłóż się no Pan następnym razem, bo już u Deva więcej treści jest tym razem.

Podsumowanko z mojej strony: beka, bo reakcje autentycznie mnie zaskoczyły, ale w szczegółach. Shodan dissujący balladę? Dragon narzekający na prog elementy? MURZYN NIE MEHAJĄCY NA TO WSZYSTKO? Człowiek się uczy całe życie. Dev to wiadomo, że się poznał na dobrym break-up songu ten człowiek ma rigcz. Możemy lecieć dalej. Listopad u mnie będzie dosyć ciasny, tak więc już odgórnie ustawiam deadline na tydzień od pierwszej wrzutki, musicie sobie pilnować (oczywiście mówię to tylko do Deva i Mentosa). Liczę jednak, że może tempo będzie lepsze.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 lis 2022 22:52

Słowem podsumowania powiem tak - z mojej strony cieszę się że munlup z devem skumali czaczę i załapali ten mój numer mimo różnych kliszowych jego rozwiązań, shodan jak mu się nie zapoda udziwnionych wokali też wiadomo do Murzynów się pobuja i git.
Mentos faktycznie sprawił wrażenie że trochę na odpierdziel się odbębnił kolejkę na za pięć dwunasta (nie czepiam się konkretnie recki mojego numeru tylko coraz częstszego ogólnego NIEWIEMNIEWIEM. Może trzeba słuchać wrzutek trochę wcześniej to byś się dowiedział, ja nie piszę dopóki nie wiem :P )

Teraz myślę sobie czym by Was tu można było zaskoczyć z mojej strony, prawdę mówiąc nie mam ochoty lecieć z tym co planowałem, chętnie bym wrzucił coś żywszego na odmulenie ale kurde... nie mam wajbu chwilowo. Potrzeba mi czegoś na wyciszenie bardziej, coś spokojniejszego i bardziej... lirycznego mam ochotę wrzucić. Może to:

King Krule - Out Getting Ribs
(2013)

Krula - że tak się wyrażę - poznałem (jakżeby inaczej) poprzez mojego znajomka, który lubuje się w tych różnych rzeczach z OFFa, podesłał mi Micachu a innym razem pokazał mi tego kolesia. Rudego brzdąca poznałem poprzez singlowe Easy Easy, jego brytolska szkolna stylówka z miejsca go wyróżniała, muzycznie koleś był też spoko, trochę jazzy trochę punk. Miał vibe fajny i już. Skoro tak to rzecz jasna obadałem też jego album, ale nie wkręciłem się jakoś prawdę mówiąc poza może dwoma numerami jeszcze?

Out Getting Ribs prawdę mówiąc wydawało mi się że zamyka album ale tylko mi się zdawało, był przedostatni na płycie i robił największe wrażenie bo najwięcej tu miałem feelsów, są emocje w tym numerze. Numer ten urósł jednak do rangi numerów mojego życia za sprawą tego mojego fatalnego zauroczenia które skończyło się giga heartbreakiem a następnie słuchaniem Pezeta, Lykke Li i właśnie tego numeru King Krule. Chłopak ma złamane serducho, w żyłach płynie mu nienawiść, wydawało się że nic go nie ściągnie na dół z tych obłoków w których trzymał głowę a teraz leży na glebie poturbowany cały żałosny, wykrwawia się ale mówi do tej laski - nie przejmuj się, jakby chciał powiedzieć że jakoś kiedyś się z tego wyliże. Bo nienawidzi ale nadal jeszcze kocha, choć męczy się jak zwierzę złapane we wnyki. No znam ten stan, i ja tam byłem, krew i łzy piłem że tak powiem. Piękny jest w ch*j ten kawałek po prostu, czuję go nadal tak samo mocno ale cieszę się że jednak się z tego wylizałem.

https://youtu.be/Lj_ws_BzKUs
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 04 lis 2022 22:58

Podoba mi się, że nie ma wielkiego odbicia forumu od Shygirl. Wielbiciel outro Wieczorynek całkiem nieźle trafił z tym klimatem imprezowo-rozrywkowym. Generalnie polecam całą krótką EPkę

Moja wrzutka pojawi się najpóźniej w niedzielne popołudnie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 lis 2022 00:44

Paul Draper – No Ideas

O ile The Anchoress poznałem przez Paula Drapera, to samego Paula Drapera poznałem przez Stevena Wilsona, który w tym utworze udziela się gościnnie na gitarze. Wilson wrzucał ten kawałek dwukrotnie na fejsa, przy premierze wrzutki singlowej i potem przy premierze EP, z której ten utwór pochodzi. Za pierwszym razem stwierdziłem, że fajny kawałek i ruszyłem dalej z życiem. Za drugim razem, jakoś na przełomie października i listopada 2016 r., moje zainteresowanie urosło znacznie bardziej. Moje pierwsze skojarzenie krążyło w okolicach albumu „Host” Paradise Lost, który to sam jest uznawany za bardziej niż mocno inspirowany „Ultrą” jakiegoś tam zespołu. I muszę przyznać, że faktycznie nadal czuję tu jakiś luźny link z „Ultrą”, mimo że to trochę inny świat, inny wokal, inna produkcja, itd.

„No Ideas”, to podobnie jak „Open the Floodgates”, piosenka o piosenkach, o writer’s blocku i krzywym zwierciadle, w którym widzą się piosenkopisarze. Tutaj w nieco bardziej uszczypliwej formie. O roku 2016 r. pisałem już wielokrotnie, to był dla mnie rok wielkiego stresu, ale też wielkich muzycznych odkryć. Ten kawałek w piękny sposób opatrzył jesienne krajobrazy w dźwięki. Paul pokazuje się tu z każdej możliwej strony jako wokalista, pojawia się zatem jego charakterystyczny, inspirowany Prince’em, falset, ale też pogłębione wiekiem niższe rejestry. The Anchoress zalicza cameo w trzeciej zwrotce i jest to doskonały moment. Wszystko tu tak pięknie gra ze sobą.
„No Ideas” to była dla mnie furtka do Paula Drapera (który zaliczał wtedy come back z solowym debiutem), ale przede wszystkim do Mansun, do którego to zespołu dojdę w odpowiednim czasie, i na który to zespół miałem fazę na poziomie większym niż Fishmans.

Na tym etapie jednak, Draper był dla mnie postacią tajemniczą. Z początku myślałem, że to jakiś random, który jakimś cudem namówił Stevena Wilsona do zagrania w utworze, ale ze zdziwieniem odkrywałem powoli, że ten facet, wraz ze swoim dawnym zespołem, strącili kiedyś Blur z 1 miejsca listy przebojów w UK (w czasach kiedy Blur nie strącało się z takich pozycji, nie mając jakiegoś giga-hitu za pasem).

Draper to dziwny gość, swego czasu robił dramy na grupie Mansun, zdarzały mu się publiczne meltdowny spowodowany depresją, ale generalnie uwielbiam tego faceta za wokal, teksty i te zajebiste piosenki. No i kto nigdy nie zrobił z siebie idioty publicznie, niech pierwszy rzuci kamień.„No Ideas” pozostał jako rodzynek na tamtym ep (o tytule EP1) i nie pojawił się na albumie. Uwielbiam ten kawałek i już zawsze będzie mi się miło kojarzył z tamtą jesienią.

https://www.youtube.com/watch?v=IVwWGBQ_Z3U
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 lis 2022 18:11

Roxette - Listen to Your Heart

Była jesień lub zima 1988r. Wtedy nie dysponowałem w sumie jeszcze żadnym źródłem muzyki z wyjątkiem przenośnego radyjka z kieszenią na kasety. Lubiłem więc sobie wieczorem podczas odrabiania lekcji włączyć cicho w tle radio. Pamiętam, że pisałem jakieś wypracowanie z polskiego, gdy z radio popłynęły pierwsze dźwięki utworu Listen to Your Heart nieznanego mi w ogóle zespołu szwedzkiego. Od razu przerwałem pisanie i zasłuchałem się w utwór, który bardzo mi się podobał. Nazajutrz poleciałem do muzycznego po kasetę Roxette oczywiście. Pamiętam, że płyta Look sharp! była naprawdę niezła z kilkoma fajnymi przebojami. Ale Listen to Your Heart to była perła. Już pianino we wstępie potrafi oczarować. Marie miała naprawdę dobry i charakterystyczny wokal. Utwór od strony kompozycyjnej jest świetny. Dobrze brzmią te ostrzejsze gitary w refrenie mimo, że to utwór raczej z gatunku tych nastrojowych. Nawet teraz to gitarowe solo w środku mi jakoś nie wadzi, bo w tamtych czasach takie rzeczy były modne. No i smyczkowa końcówka z wyciszeniem to jest coś pięknego.
Roxette nagrali jeszcze sporo fajnych przebojów, ale Listen to Your Heart był tym pierwszym, który mnie oczarował. Gdy to słyszę, to od razu myślami jestem w moim małym pokoju przy biurku. Mam znów 15 lat i z długopisem zawieszonym w powietrzu nad zeszytem słucham bez ruchu jak zahipnotyzowany.

https://www.youtube.com/watch?v=3F3vjO8UY2E
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lis 2022 02:51

SOPHIE - Ponyboy (2018)

SOPHIE, czyli Sophie Xeon. Transpłciowa kobieta, która na początku swojej muzycznej przygody mocno paliła styki zainteresowanym jej tożsamością. W jej biografii jest wiele wręcz bajkowych epizodów. Sama historia rosnącej popularności, od totalnej niszy dla znajomych do pełnoprawnego wejścia do mainstreamu... W 2018 roku wychodzi pierwszy album z określonym konceptem i przekazem, jak się później okaże ostatni. Specyficzna produkcja nie do pomylenia z kimś innym. Minimalistyczne podkłady, oszczędna, ale bardzo wyrazista, punktowa melodia. Pseudo industrialne basy, specyficznie wykręcone dźwięki. Wokale najróżniejsze, mniej lub bardziej przetworzone. Nie dziwię się, że jej muzykę określa się jako "bubblegum bass", bo charakteryzuje ją specyficzna plastikowość, elastyczność, zmienność kształtu. Wszystko to podane w doskonale przesadzonej, kampowej estetyce, gdzie nie ma czegoś takiego jak "za dużo". SOPHIE to jedna z pierwszych tak znaczących postaci dla tych wszystkich queerów, które do tej pory zawsze musiały szukać rzeczy bardziej kompromisowych. Tutaj proszę bardzo - bez żadnych oporów i konieczności dostosowania się do wąskiego języka, binarnych perspektyw, skojarzeń znalazła się odpowiednia reprezentacja. Można być w kulturze na własnych warunkach.

Za pierwszym razem zawsze jest bardzo intensywnie. Wręcz agresywnie, ale to dobrze. Albo się ułoży w głowie albo wzbudzi niechęć. W którymś momencie ta pewność, konsekwencja przekazu, niespotykany charakter... zaskoczyły. Ciekawe jakie byłyby następne kroki w karierze. Niefortunne wydarzenia na początku 2021 roku sprawiły, że SOPHIE już nie ma z nami. Dla społeczności queerowej to legenda i ikona. Inspiracja do tworzenia rzeczy, może nawet autorytet? Zostawiła tak wiele śladów, a jednocześnie trudno nie odnieść wrażenia, że to mógł być dopiero początek.

Ponyboy to numer lirycznie osnuty wokół BDSM, pewnego seksualnego fetyszu. Metaliczny bit jest bardzo sugestywny, podobnie jak klip. Sensualna energia chyba najmocniej kumuluje się w momencie, w którym słychać klawisz rodem z klasycznych bangerów house'owych. Wracam po latach i bardzo podoba mi się to skojarzenie. Tutaj słychać najlepiej produkcyjną sprawność. Nie ma żadnego przypadku, wszystko na swoim miejscu zgodnie z wizją. Hihi, to będzie ciekawe

PS Nie daruję sobie odpuszczenia Unsounda w 2018 roku, miałem bilet na dzień w krakowskim Hotelu Forum. Po latach miałbym do czego wracać, bo masę z wykonawców wtedy zaproszonych dziś kojarzę bez problemu. Wtedy właśnie grała SOPHIE. Wolałem osiemnastkę, no cóż... dzisiaj nie wahałbym się odmówić xD

https://www.youtube.com/watch?v=uERIXLWeik0
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 06 lis 2022 14:56

hellogoodbye - Here (In Your Arms)

https://www.youtube.com/watch?v=lWKXN7WqXFY

Jest listopad 2007, a ja we wtorki po szkole (byłem wtedy w maturalnej) i co drugą sobotę nak*rwiam na ulicę Barlickiego w Zgierzu (piłem tam dwa tygodnie temu, tak na marginesie), gdzie mieści się lokalny LOK, w którym to pobieram nauki jak być kierowcą. Radio w eleganckim (dla mnie wtedy jak najbardziej xD) czerwonym Yarisie jest ustawione na Eskę Łódź i instruktor, pan Kiciak (który mi kiedyś wypadł z auta na Rondzie Solidarności, długa historia) prosi, aby nie zmieniać. No to nie zmieniam (dopiero 2 lata później, od komisji śledczej w/s tzw. afery hazardowej zacznie się moja miłość do TOK FM). A tam sobie lecą różne popowe badziewia, które jednak zdobywają moją uwagę, choć był to mój "mhroczny" okres słuchania post-punku na zmianę z Wall of Vdoopoo i Gahanem solo i raczej nie pozwalałem sobie na słodkie melodie. Eska konstytuowała to, co wciskali mi dresowaci zgierscy znajomi (jak np. Timbaland), ale też dostarczała ciekawego z perspektywy czasu (wtedy zresztą też, było nie było, zassałem ten numer) kontentu. Tak właśnie wpadłem na Hellogoodbye (czy raczej hellogoodbye, bo się zapisują z małej) i ich numer Here. To jest tak słodki popik z klawiszem i gitarami, że aż głowa mała. Jak się do tego dorzuci lekki autotune w refrenie to można odnieść wrażenie, że to numer napisany i nagrany specjalnie na potrzeby kolejnej odsłony American Pie.

Zespół oczywiście pochodzi ze Stanów, bo jakżeby inaczej, tam - mam wrażenie - momentami produkowano takie rzeczy na przemysłową wprost skalę. Here to ich debiutancki singiel z debiutanckiej płyty (singiel był pierwszy tho, maj jeszcze 2006 tak w ogóle), płyta wyszła w sierpniu 2006, także ciekawie, że usłyszałem ich pierwszy raz grubo ponad rok później. I ten smutny, "mhroczny" stulejarz, czyli ja, nagle zaczął oglądać na YT wideo do tego kawałka niemal non stop. Strasznie mi się wkręcił, strasznie spodobał. Zassałem i co jakiś czas odpalałem niemal rok w rok. Aż... zapomniałem o nim na dłuższy okres. Przypomniał mi Kraków 2011, jako że numer ten rzecz jasna wysłałem od razu pewnemu dziewczęciu, co to mnie z nim los parę lat później znów złączył. Potem znów zapomniałem, a potem... przypomniałem sobie i po raz kolejny wracam xD Co tu mamy? Wszystko to, co już wymieniłem, plus głos Forresta Kline'a, wokalisty, co to jak się nie wie, jak wygląda, to można sobie wyobrazić skrzyżowanie szkolnego nerda z kapitanem drużyny lacrosse. Ta muzyka jest zresztą przesiąknięta amerykańskim high schoolem, jeszcze raz ją odpalę a przywdzieję ciemnoniebieską kamizelkę i otworzę sobie CZEDDAR W GLUCIE, a potem... cóż, potem pójdę na rower.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl