Best of Forum V

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 02 sie 2024 11:29

W dokumencie Get Back na moment pojawia się tylko fragment prac nad Something i można zobaczyć jak okropnie George walczył z tekstem do tego utworu nie mogąc znaleźć rymu na co Lennon zasugerował korzystanie z tymczasowych zastępczych słów, brzmi chwilami absurdalnie xD

https://youtu.be/8JKoFCUaUbY?si=O6fjkLTThVCMrBQM
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7405
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 03 sie 2024 14:32

The Beatles - Something

Kurde, choć nie jestem fanem Żuków (o czym wszyscy tutaj już wiedzą i przykładnie mnie za to zjechali hehe), to muszę przyznać, że akurat cokolwiek napisanego dla nich i generalnie zrobionego przez Harrisona brzmi super. Ten utwór nie jest wyjątkiem, po prostu podkreśla regułę. Dżordż miał talent, potrafił i ładnie grać i śpiewać, prawdę mówiąc najbardziej go zawsze lubiłem z całej Wielkiej Czwórki<TM>. Na pewno słyszałem ten numer wcześniej, albowiem przed 14-ma laty pod wpływem brata zapoznałem się dość dogłębnie z całą dyskografią Bitelsów. Faktem jest, że najbardziej podobały mi się ich późne wydawnictwa. Dodam też, że cały ten utwór brzmi mocno ELO-style, jakby nagrywał go Lynne z ziomeczkami (warto dodać, że Harrison i Lynne się dobrze kumplowali, w końcu wylądowali w jednym zespole - The Travelling Wilburys - wraz z Royem Orbisonem i Tomem Pettym). Utwór ma cudowny, luźny klimat, taki w sam raz na słoneczne letnie popołudnie. Murzyn lubuje się widzę w wyskakiwaniu z rzeczami nieoczywistymi od czasu do czasu i robi to dobrze. Bardzo fajna piosenka, podoba mi się od początku do końca.

Mike Oldfield - Cochise

Już sam opis od Hiena bardzo zachęcał do odsłuchu i sugerował, że będę miał do czynienia z czymś wyjątkowo dobrym. Co mogę powiedzieć, nie pomyliłem się - kawałek jest świetny. Zabiegi pt. wszystko co się da z wiosłem wyszły wprost świetnie, brzmienie jest pełne, wszystko dobrze do siebie pasuje, nie ma żadnych przekombinowań i wymuszonych brzmień. Nawet to lekko cheesy w brzmieniu solo nie jest tak naprawdę cheesy (inna sprawa, że w latach 90. takie rzeczy jeszcze przechodziły). Hien mówi o bluesowości, wręcz pewnej amerykańskości utworu, a ja... słyszę tutaj coś jeszcze innego, z jakiegoś powodu trochę U2, trochę Simple Minds (Street Fighting Years/Real Life, ten okres), trochę Big Country (a więc więcej Szkocji, czy też bardziej klimatów celtyckich). A jeśli Ameryka, to raczej okolice Wielkich Jezior, nieważne zresztą. Nie znałem Oldfielda od tej strony, wiem, że imć Jakub jest wielkim jego fanem od zawsze, sprzedawał mi parę razy, ale nie wyszedłem poza klasykę singlową z Maggie Reilly i Dzwony Rurowe we wszystkich postaciach (nawet ich bardziej techno/new age odsłona mi się wyjątkowo podobała), ale przyznam, że z nieskrywaną przyjemnością zapoznam się z całym albumem Guitars. Wielkie propsy dla tej wrzutki, doskonale pasuje do aury za oknem (i mojego nieco podłego nastroju).

The Field - Everyday

Był Oldfield, teraz The Field, pomiędzy nimi powinienem był rzucić The Outfield. No, ale logika postępu bestki jest nieubłagana i z góry zaplanowana przeze mnie na następne 2 lata do przodu (sic!). Cóż za odmiana stylistyczna po tym poprzednim! Ale i jaka dobra! Minimal dla mnie zawsze na propsie (choć nie zawsze tak było, pomogła stajnia Wierd Records w roku 2011 i później), zaś taki minimal wprost idealny zarówno do relaksu, jak i imprezy techno w ciemnym klubie w jakiejś piwnicy. Wyjątkowo buduje uczucie alienacji, ale takiej nie niepokojącej, raczej uspakajającej. Właściwie ten sam zestaw motywów z lekkimi zmianami ciągnie się przez cały kawałek - nie jakoś wybitnie przecież długi - ale zupełnie to nie przeszkadza. Fajnie by mi to weszło przy jeździe rowerem (którą na razie muszę sobie darować, albowiem wciąż nie wyleczyłem się ze spowodowanego nadużywaniem klimatyzacji przeziębienia). Sample głosowe są fantastycznym dodatkiem, aż szkoda, że to rozkręcenie pod sam koniec nie trwa jeszcze dłużej. Słuchałem parokrotnie, za każdym razem podobało mi się coraz bardziej. Smoku potrafi dorzucić do pieca, jak i Murzyn (choć Murzyn nie zawsze), jestem więc znów bardzo zadowolony. Hien pisze, że zaraz zasysa płytę, i chyba pójdę w jego ślady. A co.

James Blake - Loading

Jamesa Blake'a jak przez mgłę pamiętam z Depeszwizji, na tym etapie nie pamiętam nawet, jak go oceniłem. Ahh, no matter. Tutaj mam więcej przestrzeni do zapoznania się z wrzutką, lepiej ją czuję, może też wynika to z obowiązku odpowiedniego jej opisania... Nie wiem, NIE WIEM. To, co dostaję, nie odbiega jakoś mocno od wyżej opisanej wrzutki Dragonowej. Podobny, lekko minimalistyczny klimat, trochę gliczowania, trochę po prostu melodyjnego (do pewnego stopnia) i melancholijnego popu, wokale są nieco haunting, że tak to ujmę, muszę przyznać, że chwyciło od razu. Nieco zaskakujące, a może wcale, choć nie wiem teraz, czy powinienem to traktować jako wrzutkę Wujkową, czy też jako pośredni udział Livv w zabawie. Tak czy inaczej, jest git, Hien w swoim opisie podnieca się całym albumem i myślę, że pójdę tym śladem, ściągnę i posłucham. Dla mnie brzmi bardzo dobrze, a jeśli reszta ma być jeszcze lepsza, to nic, tylko sięgać. Kurde, aż jestem zaskoczony ogólnym poziomem tej kolejki, zakończenie idzie lepiej niż po prostu dobrze xD Ale to dobrze, od czegoś ta bestka cała jest. Daję Złoty Laur Konsumenta (choć właściwie mogę go z czystym sercem przydzielić każdej wrzutce z tej kolejki lol).

Talk Talk - It's My Life (Extended Mix)

Ahh, Talk Talk (Talk Talk). Moją fascynację zespołem chyba opowiadałem już z 50 razy, więc sobie daruję 51. Wiadomo, jesień 2005, i byłem wówczas tak napalony, że słuchałem każdej wersji każdego utworu, każdego singla, wszystkiego. Marzyłem o zassaniu każdej składanki, każdego bootlegu, a na Asides Besides czekałem na SS w kolejce chyba z rok lol (dosłownie nie mogłem znaleźć nikogo, kto by się tym dzielił poza jednym typem, który odpalał kompa chyba raz na tydzień). Zgadzam się z imć Jakubem, iż najlepsze 12-calówki mieli przy The Colour of Spring, acz oczywiście tą wersją It's My Life też się podniecałem, nie mogło być inaczej. Z pewnością ściągałem ją jako pojedynczą wrzutę z forum80s.pl, może nawet gdzieś mam oryginalną empetrójkę. Niestety, podobnie jak mój przedoceniający stwierdzam po latach, iż najlepsza wersja tego numeru to standardowa, ten extended mix trochę rujnuje ogólny klimat swoją całkowitą przypadkowością. Jakby kompletnie brakło producentom pomysłu na to, co wepchnąć na stronę A. Jest to o tyle smutne, że takie Such a Shame doczekało się naprawdę niezłej wersji rozszerzonej. Tak więc no... generalnie nie pluję, nawet prejzuję, bo to jednak Talk Talk, bo to jednak It's My Life, ale naprawdę, byłyby nieco strawniejsze wersje tej propozycji. Ta jest wciąż smaczna, ale dostałem zgagi, więc czy było tak do końca warto?

Mimo nieco słabszego zakończenia (ale głównie względem pozostałych propozycji), wciąż uważam, że kolejka nr 125 wyszła świetna. Mam ochotę zapoznać się z aż 3-ma krążkami, z których pochodzą 3 wrzucane utwory, więc to całkiem dobry wynik. Tak myślę. Oby następne rozdanie było równie dobre (i oby w ogóle nigdy nie brakowało nam dobrej muzyki).
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 sie 2024 21:01

Mike Oldfield - Cochise

Kuba na zamknięcie piątej bestki wjechał pięknie melancholijną nutą , taką wręcz skrojoną pod napisy końcowe filmu Best of Forum - Episode V. Ja nawet nie wiem jak brzmią słynne Tubular Bells bo chyba słuchałem raz kiedyś i nic i tak nie pamiętam z tego, ale ten sentymentalny gitarowy klimacik końca lat 90. to jest kurde piękna rzecz. Przymierzałem się do posłuchania albumu, był jeden odsłuch i myślę jeszcze wrócić bo coś pewnie z niego więcej wyłuskam. Bardzo dobra nuta, mogę jedynie pozazdrościć koledze że umie dostarczyć takiego klimatu, pięknie Kuba zaczął w styczniu i teraz równie celnie zamyka. Czapki z głów za słuchanie tych mniej oklepanych albumów uznanych wykonawców.

The Field - Everyday

Wrzutki Dragona czasem o wiele lepiej się słucha niż o nich czyta i tu jest podobnie. Wszelkie próby umiejscowienia takiego numeru w jakiejś sensownej szufladce mijają się z celem, tego trzeba słuchać i to czuć a nie nad tym filozofować. Dla mnie to jest elektronika o wiele bardziej z pożywką dla głowy niż ciała, dostarcza te słynne feelsy w stu procentach, może być ot sentymentalnym soundtrackiem pod ciepły letni wieczór a może być czymś głębszym gdy wpadnie w odpowiedniej chwili. Jeden z najlepszych smoczych strzałów w tej 25.

Placebo - Special Needs

Placebo znam raczej tylko z nazwy i z tego że zdaje się nagrali cover I Feel You czy czegoś tam lol, bo chyba nawet nie słuchałem. Mniej więcej wiem co to za muzyka, choć może ciut bardziej spodziewałbym się ich usłyszeć od Kuby niż od Ejdrjena. Podoba mi się na pewno tytuł płyty i okładka do niej, prosty koncept z którym można relować. Numer sam w sobie jest po prostu ok, podobają mi się najbardziej klawisze, wajbik jest spoko, może to nie do końca moje klimaty po prostu. Outro pewnie ma większy sens w kontekście albumu, słuchając w ciemno zdziwiłem się że to intro takie u Blejka dziwne heh.

James Blake - Loading

Drugi mój jakiś bardziej świadomy kontakt z tym Panem po dewizji. Tam było trochę średnio, numer Livv wydał mi się być taki trochę low effort a najlepszą jego częścią było wokalne zaczerpnięcie z numeru Snoop Dogga. Tu... niestety wcale nie jest lepiej jak dla mnie, jakiś bicik, smutne pady i powtarzane gęsto te same frazy, dla urozmaicenia Blake korzysta z przeróżnych brzmień na wokalu, te robotyczne śpiewy z refrenu mi w ogóle nie siadły, to już wolę chipmunki. Nie reluję jakoś emocjonalnie z tym kawałkiem, muzycznie mnie nie zainteresował, nie wróżę nam dłuższej znajomości chyba.

Talk Talk - It's My Life (Extended Mix)

Nooo kurcze, kto jak kto ale ja to się ucieszyłem widząc że mentos wrzuca jakiegoś twelve inch mixa, to jest mój konik jak najbardziej tylko jak dotąd w sumie nie wgryzłem się porządnie w tą nitkę w mojej bestce. No więc odpaliłem i co tu dużo mówić... szybko się niestety rozczarowałem. Ten extended mix jest naprawdę lichy i zrobiony bez pomysłu. Ktoś po prostu wydłużył numer, i jakby losowo włączał i wyłączał kolejne kanały w miksie, no nie, to się nie tak robi. To już nawet DM podczas debiutu potrafili zrobić fajny Schizo Mix do JCGE który był samodzielnym pełnoprawnym tworem a to tutaj trochę nie wiadomo po co i na co ktoś zmajstrował bo materiał dyskotekowy to to nie jest. Sorry mentos ale to trochę tak jakby ktoś zrobił zajebistą kawę po czym dolał do niej pół szklanki wody, nie cierpię takiej lury. Wyszło trochę jak na tym memie z kolesiem który włożył sobie pręta w szprychy, yh. No praise this time.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 03 sie 2024 22:59

The Beatles Something

Moja przygoda z Bitelsami zaczyna się i kończy na całkiem przyjemnej interakcji z Sierżantem Pepperem. Prędzej i częściej miałem do czynienia z solowymi popisami, Harrisona też. Ochy i achy nieszczególnie zachęcają, ale to w zasadzie dotyczy też innych typów artystycznych form wyrazu. Jaca dziaduje wyjątkowo mocno. Aż dziw bierze, że jednak nie udało się przejść przez Pawn Hearts. Harmonijna, całkiem przyjemna kompozycja, w której dzieje się całkiem dużo. Smętne smyki jak wzorowy pattern dla następnych pokoleń. Egzaltacja na temat realizowana w sposób, którego niespecjalnie kupuję poza rozumem. Dla mnie wręcz trochę za dużo, przez co przechodzę bokiem. Zostaje tylko kulturalne zdystansowane poszanowanie.

Mike Oldfield Cochise

Nieprawdopodobne, że ten zdolny gitarzysta i kompozytor do dziś nie odpowiada za brutalną kradzież motywu autorstwa Romalda Lipko... wstyd dla Interpolu. Gitarometr do wymiany, bo wywaliło skalę. Choć kompozycja całkiem schematyczna, wręcz można tu odnaleźć swoiste zwrotki czy refreny. Dość dziwne jak na instrumentalny numer. Dość dziwne jak na użycie samych gitar, bo poza samą efektownością aż szkoda, że niektórych motywów nie poprowadził dalej. Solówki spięte w całkiem zgrabną konwencję. Jeśli na płycie jest trochę więcej oddechu i improwizacji to może nawet ją polubię. Dobrze też wiedzieć z góry, że przynajmniej tutaj daruje sobie wokale czy te żenujące wprowadzenia.

Placebo Special Needs

Zdecydowanie bardziej wolę musiałowskie sprawy (by Adrian Khamidov) niż egzaltacje taylorowskie, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Kupuję zapodany liryczny anturaż. Mimo potencjalnej niezręczności porównania to jednak ten numer ma w sobie lekkość, przebojowość odpowiednią do zapodania w telewizji muzycznej typu MTV Rocks z odpowiednią częstotliwością. Godna alternatywa obok The Bravery, Killersów, Franz Ferdinand. Sam mógłbym dać się złapać. Drzemie tutaj emocjonalny nerw tak serio, serio. Przyjemne gitary, melancholijny wokal z nutką niepokoju. Dobre odświeżenie dla zawartości czaszki.

James Blake Loading

Wolałem go z czasów gry w tenisa, bo muzyki jak nie czułem tak nie czuję. Smęcenie pod spowolnione dubstepowe pochody sprawdza się naprawdę rzadko i pewnie jeszcze rzucę przykład... prędzej w albumówce, żeby nie spalić wrzutki oczekiwaniami, skojarzeniami czy preferencjami słuchania dokładnie za pół roku. Słabe te manipulacje przy wokalu (nie znalazłem info żeby to był ktoś inny), przeciętny przegadany mostek. W połączeniu z usypiającym bitem to wręcz jak muza do słuchania kawy w Coście, gdy od 4:45 jesteś na nogach i ta zapodana lura też nie jest za dobra. Muzyka tylko puentuje owocny dzień (jak do tej pory). Może jeszcze kiedyś dam szansę debiutanckiemu krążkowi. Tutaj się raczej nie polubimy, a jeśli do tego tam też będzie przeciętnie... no to trudno.

Talk Talk It's My Life (extended)

Nie ma nic złego w rzucaniu Endżojów. Gorzej z jakimś Hands and Feet Mix. Talk Talk to zupełnie nieelektroniczny band z jakimikolwiek zakusami klubowymi. Nie wiem po co wychodziły takie mixy. Wokalu znacznie mniej, za to aranż też przeciągnięty, miejscami wybrakowany. Do tego właściwie żadnych specjalnych dodatków. Pasaże klawiszowe jakie były tak są, niektóre elementy chwilami wyraźniej słychać niż na płycie. Tyle. Zapychacz miejsca, który po prostu nie ciekawi. Nie jest tak zły by napaskudzić w odbiorze właściwej wersji, prędzej to takie rozczarowanie podejściem do dwunastki. Numer jest dobry, ale tutaj brakuje najważniejszych elementów, czyli genialnego śpiewanego przejścia do refrenu, samych zwrotek... 1/3 właściwego bangera, do tego za długa. Ehh
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 sie 2024 23:06

Dragon pisze:
03 sie 2024 22:59
Dość dziwne jak na użycie samych gitar, bo poza samą efektownością aż szkoda, że niektórych motywów nie poprowadził dalej.
Nie wiem, czy to się mieści w worze z napisem "poprowadzone dalej", ale jako, że albumy nagrywane były mniej więcej w tym samym czasie, to "Cochise" z alternatywnej rzeczywistości, trafiło na Tubulary 3 jako "Jewel in the Crown"

https://youtu.be/O1Lwdd8WtY8

IMO biedniejszy kuzyn, ale może komuś się spodoba bardziej.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 sie 2024 10:11

The Beatles – Something

Nie jestem ani fanem, ani znawcą muzyki Beatlesów. The Beatles to taki typowo brytolski zespół. Trochę utworów słyszałem oczywiście w życiu, bo nie dało się nie słyszeć, kilka nawet było spoko, ale nie ciągnęło mnie nigdy do ich muzyki. To był jeden z ważniejszych zespołów w historii i ja to doceniam. Kojarzę też parę solowych rzeczy od Lennona i McCartneya. To jest muzyka, która mi absolutnie nie wadzi, jednocześnie nie wywołuje przyspieszonego tętna. I w sumie podobnie jest z tym utworem. Jest jak najbardziej ok. Początkowo myślałem że nie znam, ale potem po tych gitarowych zagrywkach skojarzyłem go. Musiałem to już słyszeć kiedyś. Spokojna balladka z ładnymi smykami i gitarowymi zagrywkami. Spoko, ale do zgłębienia dyskografii Żuków nadal mnie nie skłania.

Mike Oldfield – Cochise

To nazwisko znałem od zawsze, ale przez całe życie nie miałem pojęcia, co on właściwie wykonuje. Potem się tylko dowiedziałem, że maczał palce w utworze „Moonlight Shadow” z Maggie Reilly.
Na początku tak trochę przeleciało mi to przez uszy, ale po trzecim razie załapałem ten czilowy klimacik. Te gitary tak ładnie sobie płyną przez cały utwór. Mają ładne brzmienie. Bardzo przyjemne. Hien coś tak napomknął o wspomnieniach z wakacji nad morzem. No na mnie to zawsze działa. Nie ma nic piękniejszego chyba od słuchania muzyki nad morzem. Sam to już sprawdzałem. A nawet potrafię się wczuć w te opisy Hiena, który już zapowiada cały album „Guitars”. Ja cierpliwie poczekam na niego z zainteresowaniem.

The Field – Everday

Wspominki o techno w opisie trochę mnie wystraszyły, ale nie było się czego bać w sumie. Bo to niezły utwór od samego początku. Podoba mi się jego transowość i to, że nie trwa jednak czterdziestu minut. Jest prosto i nie skomplikowanie, ale nic nie szkodzi. Ta elektronika naprawdę dobrze brzmi. Cykanie automatu perkusyjnego fajne. Sample wokalne też dobre. A najbardziej mi się podobają początkowe minuty jak to wszystko dopiero się rozkręca.

Placebo - Special Needs


Pamiętam dyskusję na tym forum o zespole Placebo mimo, że było to dawno. Hien zachwalał, ja narzekałem. Bo faktycznie ten zespół wkurzał mnie srogo, a szczególnie jego wokalista. Co prawda słyszałem tylko single ze stacji muzycznych tv, ale mi to wystarczało. Pamiętam jak Hien powiedział coś w stylu „jak chociaż trochę ufasz w mój gust muzyczny, to spróbuj posłuchać jakiegoś albumu Placebo”. Ufam w jego gust, ale albumu nie posłuchałem do dziś. I teraz widzę, że to mógł być błąd. Dev pisze, że oni mają różne te albumy i jedne go odrzucają, a drugie uwielbia. Może ja trafiałem na te gorsze rzeczy, które mi nie pasowały, a może kiedyś po prostu miałem te swoje odpały. Dziwię się często ludzkiej ignorancji gdy czytam w internecie ich „mądrości” na temat jakiegoś wykonawcy, którego tak naprawdę nawet nie znają. Ale ja robiłem dokładnie to samo. Z góry skreśliłem Placebo po usłyszeniu 2-3 utworów. Tymczasem Special Needs chwyciło od pierwszych sekund. Nie wiem naprawdę co mi nie pasowało kiedyś w wokalu Molko. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Kompozycja jest naprawdę dobra. Ale największe wrażenie robi na mnie praca i brzmienie gitar oraz lekkość, jaką ten numer prezentuje. Tak więc nadrabiam to, co miałem zrobić już dawno temu i sprawdzam album „Sleeping With Ghosts” licząc, że cały jest tak dobry.
Człowiek się uczy przez całe życie, ale to często przyjemna nauka.

Talk Talk - It's My Life (Extended Mix)

Znam oczywiście i bardzo lubię ten utwór. Lubię obecność w tej bestce utworów mniej znanych i oczywistych, ale niektóre Endżoje też jak najbardziej zasługują na obecność tutaj. Moi przedmówcy ponarzekali na 12” wersję. Generalnie nie przepadam za remixami, więc spodziewałem się jakiegoś potworka. Ale nie jest wcale tak źle. Oczywiście osobiście preferowałbym raczej wersję singlową, ale rozumiem też, że komuś może się akurat podobać bardziej Extended. Sam taką dawałem przy Savage. Tak więc wersja wersją, ale sam utwór naprawdę dobry. A już refren to w ogóle doskonały.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 sie 2024 10:21

Ale tamten Savage w 12" to był masterclass w robieniu takich wersji.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 sie 2024 10:27

Yup. Robił robotę i nawet zjadał krótszą wersję.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 05 sie 2024 12:41

Shodan nic nie napisał w sumie. Pan Saważ aż tak nie kombinował z dwunastkami, no to nie były po prostu dziwne instrumentale z wokalem w losowych miejscach.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 05 sie 2024 20:21

The Beatles - Something

Trochę lipa, że przez te 2,5 roku popularne ŻUKI pojawiały się na tym forum tak - ja raz w bestce i pamiętny bait Musiała z Depeszwizji to trochę mało. Będac szczerym, to nie mam nabożnego stosunku do tego zespołu - nie szanuję Lennona i uważam go za kutasiarza, a płyty z okresu "koncertowego" są dla mnie w dużej mierze asłuchalne. Niemniej przyznam, że słuchawszy takich Sierżanta Pieprza czy Abbey Road mam wrażenie obcowania z czymś wielkim i w pełni rozumiem te wszystkie ochy, achy oraz teksty o byciu większym od Jezusa. No i zmierzam do nieuniknionego prejzu, bo tak się fortunnie złożyło Murzyn wrzucił utwór z Abbey Road i tak prawdę powiedziawszy o każdym z utworów na tej płycie mógłbym napisać to samo - że to kompozycyjny majstersztyk i mityczne TO COŚ praktycznie wylewa się z głośników. To jest niesamowite jak bardzo słychać tu jak zgrana była ta czwórka i jaka między nimi istniała chemia, a mówimy o albumie nagranym w okresie, gdy ten zespół trzymał się na dwóch trytytkach i ślinie. W każdym razie wybitne harmonie wokalne (jak zawsze w przypadku tego zespołu) oraz genialny bas McCartney'a. GIGABAZA jak to mówią młodzi.

Mike Oldfield – Cochise

Śmieszna sprawa, bo pamiętam czasy gdy byłem LURKEREM bojącym się rejestrować na forum i czytałem jak Munlup pisze o tej płycie. Łezka się w oku kręci, warto będzie odczekać te 16 lat do roku 2025, by w końcu tę płytę ogarnąć. W każdym razie jest to jeden z tych konceptów, które na papierze brzmią ciekawie, a w praktyce albo są niewypałami, albo są zajebiste. Pewnie jak znam życie okaże się, że ten album będzie tylko niezły (tak się dzieję w przypadku 1 na 103,43), ale jeśli mam być szczery to ta próbka, którą dostajemy teraz sugeruje opcję zajebistą. Nie zgodzę się z tym, że nie ma tu new age'u, ale chyba właśnie dlatego, że jest on zagrany na gitarach i przetworzony przez jakieś Frippertronics (Oldfieldtronics?), jeśli dobrze rozumiem Kubę, to jest on całkiem interesujący. Z jakichś przyczyn kojarzy mi się to z Jarre'm. Dobre to i sprawiedliwe, podoba mi się, chcę więcej.

The Field - Everday

Oj. Kupiłem to, ale przyznam, że nie bez problemów. Generalnie to powiem wam, że ostatnio mocno się rozchorowałem i chyba też jakoś nie mam głowy do słuchania muzyki, a już na pewno do techniaw czy innych klubowych brzmień. No i na początku byłem trochę jak ten Dragon sprzed lat, czyli niby się odbiłem, ale też tak nie do końca. Bo słyszałem, że to jest niezłe i rozumiałem czemu to propsowaliście i jakieś ziarenko zostało zasiane, tylko ni cholery tego nie czułem. I tu wkracza kolejne ALE w postaci tego, że im dalej w las, tym było dla mnie lepiej, zwłaszcza po wymienionym przez Shodana dropie. No i gdy wjechał ten sampel z damskim wokalem to już byłem w domu. Summa summarum, z czystym sumieniem daję znak jakości TY, FAJNE TO.

Placebo - Special Needs

Nie pamiętam tej dyskusji o której pisał Wuja, ale nie zdziwiłbym się jakbym wziął w niej udział i napisał coś pokroju Placebo ssie czy coś równie błyskotliwego. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć w pełni fenomenu tego zespołu i trochę kręciłem oczami widząc, że wrzucił ich akurat kolega Musiał, bo ma talent do sprzedawania w bestkach koszmarków autorstwa artystów, których lubię (sorry, nigdy nie wybaczę tej konkretnej wrzuty Eno xd). Ale najwyraźniej nie działa to w drugą stronę, bo to nawet mi się podoba i nawet trochę trąci Radiogłowymi z początków XXI wieku. Fajne gitarki, zajebiste pianinko w refrenach i nawet wokal Molko mi nie przeszkadza. Ani coda. Już prędzej okładka, którą od zawsze uważałem za maksymalnie kiczowatą i w złym guście, ale takie to były czasy, że gołe dupy to były nawet na opakowaniach płatków śniadaniowych. Wrzuta git gut, aż przez sekundę pożałowałem, że nie pojechałem do tej Łodzi tydzień temu.

James Blake -Loading

Pamiętam jak dziś jak jarałem się typem w 2013 po przesłuchaniu Overgrown, które do dziś uważam za płytę bardzo dobrą i wspominam bardzo dobrze. Nawet żem był na koncercie typa w tamtym roku i to był mój pierwszy świadomy wyjazd do Warszawy, ale tego już tak dobrze nie wspominam. Później nasze drogi się rozeszły i tak se teraz myślę, że jednak cośtam mogłem przez to stracić. Rozpoznaję to charakterystycznie zimne oraz minimalistyczne brzmienie, a muzycznie też dzieją się tu rzeczy przeróżne. Może jest ich ciutkę za dużo, ale jest nadal ciekawie. Kolejny znak FAJNOŚCI.

Wszystko fajne bardzo, Żuki i Staropolanin ciut bardziej. Dowiezione 8)
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 sie 2024 20:41

Mamy to. Dotarliśmy do końca tej 25tki. Było świetnie, bywało wybitnie, każdy zaliczył jakiś gruby touchdown. Teraz czas na podsumowania i inne takie, na które terminu nie daję, każdy wjedzie kiedy wjedzie, tylko bez przesady, jak ktoś dojedzie za pół roku.

Mamy poniedziałek, zatem proponuję kilka dni przerwy i lecimy z szóstką. Kto chce, może już lecieć z wrzutami w dedykowanym temacie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 sie 2024 11:11

Zanim przejdę do podsumowania dopowiem jedynie że o ile mentos chwalił McCartneya za grę na basie w Something o tyle nie bardzo był z niej zadowolony Harrison mówiąc po latach że uważał jego grę za zbyt gęstą/skomplikowaną w tym numerze z czym i ja się zgadzam (trochę za bardzo kradnie show w miksie ten bas), McCartney chciał oczywiście dobrze i dał z siebie ile potrafił po prostu.


No dobra Panowie, dobrnęliśmy do końca PIĄTEJ dwudziestkipiątki, muszę powiedzieć że mam poczucie że poziom trochę spadł po przekroczeniu magicznej setki ale z drugiej strony chyba zwykle te wiosenno-letnie transze mniej dostarczają interesującego mnie materiału po prostu. Niemniej od czasu do czasu ktoś z Was wpadał tu z tzw. ZŁOTEM i te najlepsze kąski - a konkretniej 25 takowych postarałem się zebrać do mojej listy top25 Best of Forum V. Tym razem w odróżnieniu od poprzednich podsumowań jednakże pozwoliłem sobie miejscami zamieścić wśród nich pozycje mi już wcześniej znane, lubiane a często skradzione mi przez Was, poniekąd z racji tego że uznałem te wrzutki jednak za istotniejsze od niektórych "nowości". Ostatecznie topka przedstawia się tak:

munlup (8 wrzutek)

Pierre Esteve & Stephane Picq - Muria
Momus - See A Friend In Tears
Mike Oldfield - Cochise

3 bardzo dobre wrzutki tworzące niezwykły klimat, tajemnicza Muria, smutnawy Momus i wzniosłe finałowe Cochise, tu Hien wzniósł się na wyżyny munlupizmów dla mnie tym razem.

Cheer-Accident - Where You Are
Tears For Fears - Elemental

Dwa bardzo dobrze napisane i dość przystępne popowo-rockowe numery, numery najlepiej wyważone pod względem songwriterskiego kunsztu, pierwiastka lirycznego, melodyjności i chwytliwości.

Airiel - You Kids Should Know Better
Reel Big Fish - She's Famous Now
Primus - Jerry Was A Race Car Driver

Trzy numery z pazurem tudzież po prostu z biglem, bardziej dające do pieca tudzież luźniejsze klimatem, warto było wrócić do Primus i oficjalnie docenić ten numer, to była moja ulubiona wrzutka mimo wszystko tym razem.

mentos (6 wrzutek)

Velvet Underground - Femme Fatale
Neil Young - Don't Let It Bring You Down

Mentos zaczynał dość dziadersko i jednocześnie trafiał w mój gust tymi numerami, Femme Fatale to jeden z moich ulubionych numerów tej 25, prosty surowy numer z taką szczerością w sobie którą raz po raz mentos potrafi ująć mnie w swoich wrzutach.

Maxx - Get-A-Way
New Order - World In Motion

Również w dziedzinie popowych perełek mentos dzielnie dostarczał, tym razem trafiając dwoma totalnie lekkimi numerami jak te dwa powyżej.

Smarki Smark - Kawałek o niczym konkretnym

Nie mógłbym nie wspomnieć o zasługach na polu szerzenia miłości do polskiego rap podziemia, z braku miejsca nie wciskałem tu już Dinali których jak wiadomo też uwielbiam, ale miło było nadrobić Smarkiego.

Suzanne Vega - Pilgrimage

No i jedno z trochę przypadkowych odkryć tej transzy choć nie za pomocą bestki a skądinąd podłapałem tenże numer (i cały album) od mentosa i fajnie że dał mu szansę też w bestce. Potem już poszło i dalszą twórczość Suzanne zamierzam jeszcze zgłębiać we własnym zakresie, zapewne o owocach tej pracy kiedyś tu przeczytacie.

dev (5 wrzutek)

Jori Hulkkonen - Titans

Dev trochę zdominował wiosnę swoimi brzmieniami ale najbardziej chyba w pamięć jednak zapadł mi solowy Hulkkonen, o wiele lepiej go będę wspominał niż Sin Cos Tan, może nawet rzucę uchem na album?

Meat Puppets - Plateau

Uznałem że warta wzmianki w topce będzie ta wrzuta zwłaszcza z tego względu że nigdy nie spodziewałem się jej po Musiale a jest to numer który calkiem niewykluczone mógłby wlecieć z mojej strony.

OMD - Helen of Troy
Metronomy - Heartbreaker
Dusty Springfield - In Private

Trzy lżejsze w brzmieniu popowe numery, każdy z nich inny i chwytliwy na swój sposób, od czasu do czasu pewnie wrócę.

Dragon (5 wrzutek)

Brian Eno - By This River

Przyjemny melancholijny początek bestki, zdaje się jeszcze zimą, fajna liryczna wrzuta której prędzej spodziewałem się po Hienie, ale Smok też potrafi lirycznie (pamiętam Ciecha!)


Bugge Wesseltoft - Somewhere In Between
DARKSIDE - Golden Arrow
The Field - Everyday

Trzy względnie interesujące numery z różnych zakątków szeroko pojętej elektroniki, Wesseltoft wpadł wowczas w doborowym towarzystwie Wu-Tangu i Portishead pamiętam, DARKSIDE hmm powinienem odświeżyć myślę a The Field jednak najlepiej chyba wypadło.

Arachnoid - La Chamadiere

Złoty progrockowy strzał po francusku pod sam koniec bestki, finisz naprawdę udany w wydaniu Dragona tym razem, to chyba najlepsza jego wrzuta w tej 25.

Wujas

Prince and the Revolution - Kiss

Tym razem niewiele zaczerpnąłem z Wujkowej 25. choć był nawet spoko Bowie, przyjemne wspomnienia lat 90. pod postacią Kukulskiej, Mafii czy duetu Charles & Eddie, niezłe Radiohead ale jednak najwyżej cenię sobie wrzucone za mnie Kiss, mój ulubiony numer Księcia, kolejny raz już (po Jacksonie) Wujek udowodnił że ma ucho do bujającego R&B.


Ogółem było NIEŹLE, choć może więcej rzetelności się wkradło ale i chyba wszyscy wrzuciliśmy trochę na luz, zwłaszcza ja sam który leciałem tą 25. raczej spontanicznie i trochę Was pewnie przynudziłem częstymi rapowymi wrzutkami na początku, strach pomyśleć co to będzie teraz w sezonie jesienno-zimowym ech, trzeba będzie pomyśleć jak tu uciekać z tych rapowych kolein. Dziękuję za całe złoto, brąz i miedź i do usłyszenia w następnym sezonie :-)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 06 sie 2024 17:33

To w sumie ja też se pierdolnę słówko lub więcej podsumowania. Generalnie było spoko - może nieco rzadziej się czymkolwiek jarałem, może ciut-ciut za często było RZETELNIE, ale nie zarazykowałbym tezy o obniżeniu poziomu. JESZCZE. Wypalenia, o dziwo, też nie czuję, chociaż faktycznie tempo nieco zwolniiło, czemu nie ma co się dziwić. Jeśli już coś mnie naprawdę męczyło, to artykuły z Wikipedii przeplatane z Bravo Girl przez Deva…

Ale jajca na bok. Tym razem postanowiłem odstąpić od podziału na 25 znanych i nieznanych. Wrzuciliście za dużo rzeczy, które teoretycznie powinienem klasyfikować jako znane, a w praktyce słyszałem je raz w 2016 roku. Zamiast tego zrobiłem jedną, zbiorczą 25, bez żadnych podziałów, ale z pięcioma slotami dla każdego.

Wyszło mi coś takiego.

Kod: Zaznacz cały

	1. 10cc - Not In Love
	2. The Beatles - Something
	3. Black Banshee - Frozen Flame
	4. James Blake - Loading
	5. David Bowie feat. Pet Shop Boys - Hello Spaceboy
	6. John Cale - Fear Is A Man's Best Friend
	7. Classic Nouveaux - Or a Movie
	8. Depeche Mode - It's No Good
	9. Dinal - Spirala Zła
	10. Dua Lipa - Cool
	11. Brian Eno - By This River
	12. Frank Ocean - Pyramids
	13. Genesis - It's Gonna Get Better
	14. Tim Hecker - Black Phase
	15. Jimi Hendrix - 1983… (A Merman I Should Turn to Be)
	16. Ryoji Ikeda - data.matrix
	17. Nazareth - Love Hurts
	18. Perfect - Wyspa, Drzewo, Zamek
	19. Portishead - Mysterons
	20. Ptaki - Gdy Nadchodzi Księżycowa Pora
	21. Republica - Ready to Go
	22. Sean Paul - No Bligh
	23. Talk Talk - I Believe in You
	24. Tears for Fears - Elemental
	25. Neil Young - I'm the Ocean
	

MURZYN

Jaca jak zawsze dowoził. Ja od dłuższego czasu uważam, że to najbliższy mi gustem DEWOTA i miałem nielada problem z selektą. Flopów było tyle, co kot napłakał (dwa, może trzy), w zamian za to dostaliśmy dużo łakoci i witamin w postaci RZETELNEGO czarnego grania oraz rzeczy z kategorii RÓŻNE - tych drugich, mam wrażenie, nieco więcej niż we wcześniejszych edycjach (a może po prostu się rozchorowałem i majaczę).

Przechodząc do sedna - nie mogło się obyć bez popularnych ŻUKÓW, bo wiadomo, tak samo jak i bez GENESIS z niepozornego s/t albumu, który jest jednym z moich tegorocznych odkryć. PERFECT wlatuje bardziej za szczery i bezpretensjonalny opis, ale nie będę ukrywać, że to nie jest świetny kawałek i nie bez kozery leciał u mnie na repeacie przez dobrą godzinę w dniu, w którym pisałem recki tamtej kolejki. DINAL, wiadomo, musi być. Na piątym jedyna rzecz, której zupełnie nie znałem przed tą bestką - SEAN PAUL, bo naprawdę nie dość, że to fajne ragga z przyjemną pętlą, to jeszcze przy okazji dostałem darmową lekcję muzyki od Czarnego koleżki. Naturalnie nic więcej nie sprawdzałem, ale no MOŻE KIEDYŚ.

No a gdzie miejsce dla znanych i lubianych Aphexa oraz Wu-Tang Clanu? Nie mówię o Okolicznym Elemencie, Subjoi czy Kelis nawet, a i przecież wrzucenie vdGG nie byłoby moim najgorszym pomysłem… Masakra!

DEV

Dev na początku tej edycji chciał nam dać do zrozumienia, że zdziadział wrzucając dadrockowe ballady, po czym wrócił do tego co zawsze. Czyli kilka fajnych kawałków oraz kilka przeciętnych, kilka nijakich i trochę pitolenia rodem z warszawskich klubokawiarni sprzed dekady.

Nie będę ukrywać, że o większości tych rzeczy zapomniałem jakieś pięć minut po napisaniu recek, ale uczciwie oddam, że było parę rzeczy, które przyciągnęło moją uwagę i nawet ją zatrzymało.

W każdym razie na pięć slotów zarezerwowanych dla kolegi Musiała dwa zajmują wrzuty z "ery dziaderskiej" - czyli ballady NAZARETH oraz 10CC. Śliczne rzeczy, trafiające w moje poczucie wrażliwości i dowód na to, że kiedyś to była muzyka kwii. TALK TALK, bo wiadomo. O dziwo, nie załapała się żadna z tych wielkich synthpopowych nazw, bo Musiał tradycyjnie wybrał jakieś rzeczy z dupy, ale załapie się CLASSIC NOUVEAUX, bo pamiętam je jako fajne. No i DEPECHE MODE bo w sumie czemu nie lol.

Tuż za listą Placebo, Meat Puppets, Dusty Springfield i, niech będzie, Cock Robin. W sumie tyle, więcej grzechów już nie pamiętam.

SHODAN

Nie wiem czy wuja rzygał już tym memem o śpiewających paniach, czy okazało się, że już te które miał poznać to poznał, ale tak czy siak w tej edycji prawie w ogóle ich nie wrzucał. W zamian za to dostaliśmy dużo radiowych hitów z różnych dekad - czasem lepszych, czasem gorszych. Kilka flopów było, ale nie będę ich tu wymieniał, bo tu chodzi o to, by plusy nie przesłaniały minusów czy coś.

No to wuja zaczął od REPUBLICI, tej bez Ciechowskiego, co to miała supportować Bowiego, i ja zacznę też. No i niech będzie, że tu też supportuje BOWIEGO. Kawałek DUY LIPY był Cool, w sam raz by się znaleźć na tej liście. Dwa sloty zajmują dwie ostatnie wrzuty spod znaku Livv - niemniej FRANK OCEAN i JAMES BLAKE na pewno zasługują na moją atencję i wyróżnienie.

Blisko listy Radiohead, Technotronic i Liza Minelli.

DRAGON

Przedstawiciel sekcji wrocławskiej, uznany teatrolog, sól tej ziemi. Jak zawsze z dużą porcją jakościowej elektroniki i jak zawsze dając mi duży ból głowy przy selekcie.

Zaczynamy od BRIANA ENO - widzisz, dev, gdybyś wrzucił coś z tej płyty, to bym ci nigdy tego nie wypominał… Dalej ciekawy ROYJI IKEDA - może nie wracam zbyt często, właściwie to wcale, ale na pewno ten odsłuch był na tyle ciekawym doświadczeniem, że musiałem je uwzględnić. PTAKI spoko remiscencją z dawnego polskiego niezalu, BLACK BANSHEE udowodniło mi, że pod łatką vaporwave znajduje się wbrew pozorom dużo łakoci i witamin. No i pan HECKER i jedziemy.

A to tylko kilka pozycji z tej listy, głównie te, które zapamiętałem najlepiej. A przecież był ten świetny i wygrzebany z tokijskiego śmietnika YOSHITAKA AZUMA, był spoko vdGG (znowu poza listą…), Can, Idles, Third Eye Fundation… No mógłbym wymieniać i wymieniać.

HIEN

Kończę na HIENIE i znowu mam ból głowy. Byłby większy, gdyby nie jego POPPUNKOWA faza, ale ciągle selekta była wyrównana i zacięta.

Szybkie odświeżenie sobie listy przypomniało mi, że - jak zawsze - zapomniałem o tym, by obczaić JOHNA CALE'a, a przecież ten jego kawałek był kapitalny. Tak samo jak PORTISHEAD. I NEIL YOUNG - chyba moja ulubiona piosenka w tej beatce. HENDRIX, bo to wielki krok w kierunku odczarowania tego artysty dla mnie. I TEARS FOR FEARS, bo oni praktycznie zawsze spoko, a w tym wydaniu to w ogóle.

No a przecież gdzie kapitalny Scott Walker (bardzo blisko listy), X, Talk Talk (!), Primus, Dehd, Oldfield… Nawet nie wymieniam Kate Bush, bo przy takim zalewie łakoci i witamin musi wylądować gdzieś w środku stawki.

W sumie było tego więcej niż zapamiętałem, a pewnie jakbym jeszcze posłuchał tych rzeczy, które ledwo co pamiętam to bym mógł wygrzebać coś fajnego. Ale i tak - no jest spoko, jest wysoko, pogłoski o śmierci tej zabawy są stanowczo przedwczesne
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 sie 2024 22:07

Ależ to była dziwna 25-tka. Mam wrażenie, że tylko ja starałem się zachować jakiś jeden motyw swojego zestawu, a wszyscy inni miotali się na wszystkie strony, jak ja jesienią zeszłego roku. Były tego plusy i minusy, bo niektórych to niezdecydowanie trochę uratowało, innych nie. U każdego jednak, bez problemu byłem w stanie wybrać dychę, u niektórych nawet musiałem golić, bo było za dużo (np. Wujas i Dragon). Najpierw indywidualne dychy, po czym całościowe mega best 25 of best of V.

DEV

Musiał sam by przyznał, że rzucał się jak Popiełuszko w bagażniku, acz miał moment pociągnięcia pewnej serii dziadostwa, za co osobiście jestem mu wdzięczny, podobnie jak Mętos. Nazareth super, ale 10cc, to był dopiero strzał w dziesiątkę, przepiękny kawałek. Warto było przemęczyć się z ejtisowym gównem, aby Dev dobrnął też z rzeczami, które tylko on mógł wrzucić, czyli Jon Brooks i Hintermass, Pochwalę również Laid Back (ale trudno chybić z tym zespołem, jak widać), zajebsite Outfield i wyjątkowo udana Dusty Springfield (no, ale Sex Shop Boys, kaman). Reszta to numery mi znane, ale wybitne lub dawno nie słuchane. Ogólnie Musiał w B5 w swoim stylu, czyli trochę gówna, trochę złota.

Laid Back - Fly Away/Walking in the Sunshine
Nazareth - Love Hurts
10cc - I'm Not in Love
Talk Talk - I Believe in You
Coldplay - Speed of Sound
Jon Brooks - Neist Point
The Bravery - Bad Sun
Dusty Springfield - In Private
Hintermass - The Apple Tree
Outfield - Your Love


MURZYN

Murzyn miotał się czasami w sposób tak niekontrolowany, że potem sam do siebie miał żal. Generalnie Murzyn = jakość, ale było kilka potknięć, np. fatalny polski letniak, który zburzył obraz boga letniej pory, no ale nikt nie jest idealny, nawet Jaca (ale prawie jest). Co ciekawe, najbardziej zaskoczyły mnie wrzuty niemurzyńskie, bo wiecie, wiadomo że Jaca króluje z takimi rzeczami jak „Across 110th Street” czy „Losalami…”, prostym i celnym strzałem z Laid Back, czy hip-hopem w stylu Mobb Deep, czy Wu-Tang Clan, ale tak było zawsze i tu nie ma jakiegoś wielkiego zaskoczenia. Olbrzymie wrażenie zrobiły na mnie natomiast takie wybory jak zajebisty Beck, metalówy z Girlschool, czy The Beatles, a najbardziej Murzyn dowalił do pieca czymś totalnie spoza swojego core’u, czyli wybitnym Aphexem. Zabrzmi to może rasistowsko, ale trudno, Jaca w B5 królował białasami.

Mobb Deep - Temperature's Rising
Beck - Everybody's Got To Learn Sometime
Wu-Tang Clan - Da Mystery of Chessboxin'
Bobby Womack - Across 110th Street
Busta Rhymes - Turn Me Up Some
Aphex Twin - Rhubarb
Girlschool - Demolition Boys
Gene Harris - Losalamitoslatinfunklovesong
Laid Back - Clear Your Mind
The Beatles - Something


DRAGON

Dragon w sumie jak zwykle, z małym wyjątkiem, o którym wspomnę pod koniec. Były progi, były ambienty, były gitarowe niespodzianki ala Shakespear’s Sister, rzeczy do tańca, do zadumy i do zabrania w kosmos. Długo zastanawiałem się, co z moich wstępnych wyborów wywalić, żeby była dycha. Było dobrze, co tu dużo mówić. Czego zabrakło, to typowo smokowych, queerowych wrzut. Wiadomo, to jest grono hit-miss, ale jak hituje, to naprawdę mocarnie, zatem liczę na więcej w kolejnej 25tce.

Brian Eno - By This River
Morte Macabre - Apoteosi del Mistero
Bugge Wesseltoft - Somewhere in Between
Darkside - Golden Arrow
Shakespear's Sister - Hello (Turn Your Radio On)
CAN - Moonshake
Yoshitaka Azuma - Moonlight of Asia
Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)
Arachnoid - Le chamadère
The Field - Everday

WUJA


Wujas balansuje ostro na linie pozorów. Po jednej stronie jest wrażenie, że chłop się totalnie wyczerpał z muzyki, a po drugiej stronie niespodzianki, które kompletnie temu przeczą. Przeglądając jego wrzuty, byłem zaskoczony, jak dużo dobrego nasz wojskowy kolega tutaj zapodał. Były 90sowe przeboje, których z jakiegoś powodu nikt inny tu nie wrzuca, ale też świetne polskie numery, dobry pop, świetne panie (bo jednak trochę ich było), a co najfajniejsze, Wujas odkrywa pewien core, czyli muzyka z gier. Tutaj praktycznie każda wrzuta jest złotem, zresztą zawsze tak było. Wujas mi też wielce zaimponował wrzucając Prince’a z naprawdę fenomenalnej jego płyty z The Revolution. Proszę Państwa, ten człowiek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Republica - Ready To Go
Liza Minnelli – So Sorry I Said
Charles & Eddie - Would I Lie To You
Masami Ueda, Saori Maeda - Free from Fear
Fugees – Ready or Not
Radiohead – Nude
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Dua Lipa – Cool
Mafia – Imię deszczu
Prince and the Revolution – Kiss

MENTOS


Ostatni będą pierwszymi, no nie, w przypadku Mentosa, to raczej bycie pierwszym z wrzutami, czy recenzjami, jest raczej niewykonalne xD Nieraz Seba podnosił ciśnienie udając, że jest tak zarobiony w piwnicy, że nie ma czasu na bestki, ale można mu wybaczyć, bo on też walił dobrem. Pierwszy miał jaja wrzucić Jamiroquai, jako jedyny dostarcza prawdziwy jazz oraz naprawdę fajny poslki hip-hop, a do tego wszystkiego, nadal jest królem bezkompromisowego rżnięcia. Może jego wrzuty w 90% składają się z największych przebojów danych wykonawców (nawet Big Black), ale co z tego, skoro totalnie odbokował mi w końcu The Velvet Underground, i dzięki niemu poznałem ich muzyke oraz solo Nico. Seba zawsze był czarnym koniem tej zabawy i nic się pod tym kątem nie zmieniło.

Jamiroquai - Virtual Insanity
The Velvet Underground and Nico - Femme Fatale
Dun - L'Epice
Neil Young - Don't Let It Bring You Down
John Coltrane - A Love Supreme pt. 1 - Acknowledgment
Big Black - Karosene
13th Floor Elevators - Slip Inside This House
Maxx - Get-A-Way
Dua Lipa - Houdini
Smarki Smark - Kawałek o Niczym konkretnym (dźwięki stereo)


A teraz TOP25 Best of Forum V (w zasadzie 26, ale wali mnie to)

Laid Back - Fly Away/Walking in the Sunshine
Nazareth - Love Hurts
10cc - I'm Not in Love
Dusty Springfield - In Private
Hintermass - The Apple Tree
Outfield - Your Love
Beck - Everybody's Got To Learn Sometime
Aphex Twin - Rhubarb
Girlschool - Demolition Boys
Laid Back - Clear Your Mind
The Beatles – Something
Bugge Wesseltoft - Somewhere in Between
Shakespear's Sister - Hello (Turn Your Radio On)
CAN - Moonshake
Yoshitaka Azuma - Moonlight of Asia
Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)
The Field – Everday
Liza Minnelli – So Sorry I Said
Masami Ueda, Saori Maeda - Free from Fear
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Prince and the Revolution – Kiss
The Velvet Underground and Nico - Femme Fatale
Neil Young - Don't Let It Bring You Down
John Coltrane - A Love Supreme pt. 1 - Acknowledgment
Big Black - Karosene
Dua Lipa – Houdini

Lecimy dalej!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 20 sie 2024 08:53

Piąta edycja zabawy inaugurująca drugą setkę kolejek wcale nie była jakoś słabsza od poprzednich. Pozwoliłem sobie tym razem stworzyć tabelę (bo lubię) i każdy utwór kolejki oceniać w skali 6-stopniowej. Na koniec podsumowałem punkty i wyszło mi coś takiego:

Dragon – 106 pkt. (10x6 pkt., 2x0 pkt.)
Stripped – 103 pkt. (5x6 pkt., 1x0 pkt.)
Hien – 100 pkt. (6x6 pkt., 1x0 pkt.)
Dev – 100 pkt. (3x6 pkt., 0x0 pkt.)
Mintaj – 95 pkt. (5x6 pkt., 2x0 pkt.)
Malkolit – 17 pkt. (2x6 pkt., 0x0 pkt.)

W sumie różnice nie były jakoś duże, bo między pierwszym a piątym tylko 11 pkt. różnicy. Na uwagę zasługuje Melki, który brał udział tylko w 3 kolejkach, w których zgarnął niemal komplet punktów. Aż strach pomyśleć, co byłoby dalej. Te oceny stawiałem na gorąco po ocenieniu każdej kolejki. Możliwe, że gdybym miał oceniać po czasie i kolejnych odsłuchach (a takie były), to co nieco bym pozmieniał. No ale nie zmieniałem, liczy się pierwsze wrażenie.
Postanowiłem zrobić podsumowanie, w którym stworzę 25-kę złożoną z pięciu najlepszych utworów od każdego uczestnika.

Hien

Hien tym razem nie wygrał, bo za dużo wrzucał dziwnych jak na mój gust wynalazków. Ale i tak było z czego wybierać. 6 razy dostał maksymalną notę 6 pkt. i jedno zero za Younga.

Pierre Esteve – Muria
Portishead – Mysterons
Momus – See a Friend in Tears
The Jimi Hendrix Experience - 1983... (A Merman I Should Turn to Be)
Kate Bush – Nocturn

Jak widać gitarowe propozycje się raczej nie przebiły z wyjątkiem Hendrixa. Hien zwyczajnie odczarował mi tego wykonawcę. Reszta to piękne i nastrojowe piosenki jakie najbardziej lubię. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Momus oraz Pierre Esteve z uroczą Murią.
Hien zapowiedział na jesień/zimę powrót do nostalgicznych ballad co mnie bardzo cieszy nie ukrywam.

Stripped

Kelis - Good Stuff
Bobby Womack - Across 110th Street
Eminem – Infinite
Sean Paul - No Bligh
Laid Back - Clear Your Mind

Murzyn 5 razy dostał maxa i raz zero (vdGG). Eminem zawsze na propsie. Seana Paula też lubię, a tego utworu nie znałem. I fajnie, że Murzyn u obu hiphopowców wrzucał utwory nieznane z początków ich karier. Laid Back co utwór, to jestem miło zaskoczony. Trzeba coś więcej chyba spróbować. No i bardzo dobry przebój od Kelis, który po latach wciąż daje radę. Womacka miałem wyciąć za to jak mi nim Murzyn w bestce paskudnie zaszkodził, ale kij tam.

Dragon

Smoczek aż 10 kolejek z 6 pkt. I dwa zera (IDLES, DJ BLIK).

Peter Baumann - Phase By Phase
Morte Macabre - Apoteosi del Mistero
Node - Shinkansen West
Björk & Rosalia – Oral
Tame Impala - Love/Paranoia

Peter Baumann z uroczym utworem jakby żywcem wyjętym z jakiejś starej gry komputerowej. Morte Macabre za klimat jakby żywcem wyjęty z… gry Blood 2. Node ogólnie za klimat. Tame Impala, bo to fajne jest. No i Bjork za być może najlepszy utwór ten piątej bestki (z tych nieznanych mi wcześniej). Dużo dobrej muzyki o czym świadczy 10 maxów.

Devotional

Niby tylko 4 razy za 6 pkt. ale za to żadnej wtopy za zero.

Laid Back - Fly Away/Walking in the Sunshine
Coldplay - Speed of Sound
Depeche Mode - It's No Good
Sin Cos Tan - Love Sees No Colour
Placebo - Special Needs

Laid Back znowu daje radę. Coldplay też raczej nie zawodzi. Sin Cos Tan za miłe zaskoczenie. Nie spodziewałem się wiele, a dostałem całkiem dobry kawałek muzyki. Tak jak Hien odczarował mi Hendrixa, tak dev odczarował Placebo, którego kiedyś nie lubiłem.
No i oczywiście najlepszy utwór całej 25-ki od Depeche Mode. Tak wiem, że jestem tu mało obiektywny może, ale takie moje prawo.

Mintaj

5 maxów i dwa zera. Mentosowi jak na mój gust brakuje stabilizacji. Bo albo wrzuca utwory bardzo dobre, albo kompletnie nie dla mnie. Zresztą zawsze tak było. Mało rzeczy rzetelnie punktowanych za te 3-4 pkt., stąd uzbierało się najmniej punktów.

Orchestral Manoeuvres in the Dark - Sailing on the Seven Seas
Madonna - Like a Prayer
Godspeed You! Black Emperor – Moya
Dua Lipa – Houdini
Suzanne Vega – Pilgrimage

Całkiem dobra piąteczka. Utwór OMD zawsze lubiłem. Utwór Madonny to hit wciąż robiący na mnie wrażenie. GYGE! wiadomo, klasa. Lipę też nie ukrywam, że lubię. No i Suzanne, z którą się już nieco zaprzyjaźniłem. Mentos ma chyba jedną z lepszych ławek rezerwowych, bo żałuję, że nie zmieściło się soho dolls, Big Black i Jamiroquai.

Malkolit

Tylko 3 kolejki, ale aż dwa razy 6 pkt. i raz 5 pkt.

Adamski - Killer
Eurythmics - Who's That Girl?
Robert Miles - Children

Wszystkie trzy utwory lubię i cenię. Szkoda, że nie było więcej Melkiego w tej zabawie.

Tak więc uzbierała się znowu bardzo dobra i ciekawa 25-ka plus kilka albumów do sprawdzenia. Niektóre już zresztą sprawdzałem. Ja ze swojej 25-ki też jestem zadowolony. Zebrało się sporo całkiem dobrej muzyki i to bez konieczności dublowania.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 20 sie 2024 08:59

Wujas to widzę najbardziej ceni to, co i tak już znal wcześniej xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 20 sie 2024 09:10

Z 25 utworów znałem 5. To dużo? Nie liczę Melkiego, bo tam nie było wyboru.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 20 sie 2024 09:13

Mówiłem że poziom spadł.

Najlepszy był przecież znany mi Primus.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 20 sie 2024 09:52

Byłem pewien że ten wielki ale krótki powrót melkiego to nastąpił z edycję wcześniej jak nie dawniej
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 20 sie 2024 09:56

Patrząc na wrzuty Melczeta z minionej bestki muszę Wujkowi przyznać absolutną rację:
shodan pisze:Aż strach pomyśleć, co byłoby dalej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup