Sounds of the Universe
-
FREE STATE
Re: Sounds of the Universe
Muzę a'la Pegasus to słychać w Perfect.

-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Wiekszosc z Was po prostu sie nie zna 
Enjoy The Silence
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
No wiesz, Rajca, ja jednak czułam się tu na początku trochę głupio, bo niby wszystko co miałam znać, znałam, a jednak zawsze mogło się okazać, że ciągle jestem gówniara, która próbuje tu się wypowiadać. Nie chcę na Was wjeżdżać, bo dobrze się tu czuję, ale przecież wiadomo, że na świecie są różni ludzie, a spotykałam i takich, którzy mówili, że skoro nie byłam na czterystu zlotach i koncertach i mam tyle lat, ile mam, to nie mam prawa uważać się za depesza... No ale przez te dwa miesiące czynnego pisania tutaj już wiem, co sobie o nich myślicieRajca pisze:Owszem, a zarazem to wszystko ma guzik w kwestii znaczenia tego co komu się podoba.
Staż to ma znaczenie jak się zna jedną dwie płyty i szafuje wyrokami. A tak to pies to srał.
Miri - jest ktoś młodszy.
Takie "gierkowe" klimaty to właśnie kwintesencja SOTU i przy całokształcie tej płyty już nie czepiałabym się tego, bo wyszłoby na to, że ten album to kompletne dno. Takie coś mi nawet nie przeszkadza. Nawet przeszło mi przez myśl, że można samplować jakieś oryginalne dźwięki z automatów do gier, ale to już nie Depeche Mode, tylko Recoil, i nie teraz, tylko dwadzieścia lat temu
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dziwi mnie ten "kompleks" gówniary. Słucham DM (słuchałem?) praktycznie od 1998 (teoretycznie nawet wcześniej), a mam wrażenie, że z roku na rok mam coraz mniej do powiedzenia na temat tego zespołu. Paradoks, prawidłowość lub poprostu rzecz bez znaczenia. Wybierz to co Ci odpowiada najbardziej.Miri pisze:niby wszystko co miałam znać, znałam, a jednak zawsze mogło się okazać, że ciągle jestem gówniara, która próbuje tu się wypowiadać.
Okreslenie "depesz" jest jak klątwa i szczerze mówiąc, radzę by lepiej zostać przy byciu "fanką Depeche Mode". To taka rada ode mnie, moje zdanie oparte o moje doswiadczenie, możesz się nie zgodzic rzecz oczywista.Miri pisze:a spotykałam i takich, którzy mówili, że skoro nie byłam na czterystu zlotach i koncertach i mam tyle lat, ile mam, to nie mam prawa uważać się za depesza...
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Tak się teraz zastanowiłem i tak myślę że Come Back (Studio Session) to chyba ulubiony mój utwór Depeche Mode ostatniej dekady, ubóstwiam, zwłaszcza gdy później w utworze Martin zaczyna zawodzić i mi prawie serce rozrywa, masakra ten utwór w tej wersji.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
FREE STATE
Tak się zastanawiam, jaki utwór z tych na SOTU (bez bonusów!) można było jednak dać Martinowi do zaśpiewania, bo jedno słabiutkie Jezebel to za mało.
In Chains - nie, Peace - niezbyt
, to może Perfect, F.T. albo Little Soul?
Nie wiem.
In Chains - nie, Peace - niezbyt
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
A po co na siłę mu coś jeszcze dawać? Jedno b.dobre Jezebel też wystarczy.

No żeby Perfect mylić z Miles Away?Miri pisze:Gdyby nie to, że w tekstach obu tych piosenek padają ich nazwy, pewnie nawet bym ich nie rozpoznawała.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Peace chyba najbardziej by pasowało z kawałków, które wymieniłeś.FREE STATE pisze:Tak się zastanawiam, jaki utwór z tych na SOTU (bez bonusów!) można było jednak dać Martinowi do zaśpiewania, bo jedno słabiutkie Jezebel to za mało.
In Chains - nie, Peace - niezbyt, to może Perfect, F.T. albo Little Soul?
Nie wiem.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Ej no, Jezebel b.dobre? Dobre najwyżej, ale nie bardzo... Moim zdaniem piosenka kompletnie o niczym i na niczym też się trzyma. A ja nie napisałam, że bym myliła te piosenki - po prostu nawiązałam znowu do tego "bezmyślnego" słuchania przeze mnie SOTU i miałam na mysli, że nie zapamiętałabym ich tytułów, bo mnie kompletnie nie ruszają, a po co mam wiedzieć, jak się nazywa to, czego i tak nie chcę słuchać?shodan pisze:A po co na siłę mu coś jeszcze dawać? Jedno b.dobre Jezebel też wystarczy.
No żeby Perfect mylić z Miles Away?Miri pisze:Gdyby nie to, że w tekstach obu tych piosenek padają ich nazwy, pewnie nawet bym ich nie rozpoznawała.
-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
U mnie proces poznawczy następuje raczej najpierw-poznaję tytuł, potem ewentualnie go odrzucam. Da się odwrotnie?
I nie musi mnie 'ruszać', żebym zapamiętała. To chyba jednak troszkę bezmyślne, a przy muzyce źle mi się takie słowo kojarzy.
Poznajesz to choćby po to, żeby potem powiedzieć, który song Ci się nie podoba.
I nie musi mnie 'ruszać', żebym zapamiętała. To chyba jednak troszkę bezmyślne, a przy muzyce źle mi się takie słowo kojarzy.
Poznajesz to choćby po to, żeby potem powiedzieć, który song Ci się nie podoba.
gwiazdy...
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
W tym kontekście masz rację. Ale nie uczę się specjalnie tego utworu na pamięć ani nie analizuję jego tekstu, tylko po to, żeby powiedzieć "o, to mi się nie podoba". A ta sprawa z kolejnością odsłuchanie-zapamiętanie, jest sporna. Zależy jak kto słucha muzyki - gdy wkładam płytę do odtwarzacza, nie siedzę przy głośniku z okładką w ręce i nie śledzę, co teraz leci. Inaczej jest, kiedy słucha się na mp3 albo czymś podobnym. Może trochę niezgrabnie się wyraziłam. Z resztą, peace (zamieniam się w ciebie, Freestate
)
-
walking
- Posty: 1281
- Rejestracja: 17 sty 2010 13:41
Czyżby Peace = nie chcę się kłócić? 
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Trafiłaś w samo sedno
.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja znowu lubię orientować się mniej więcej w tytułach.Miri pisze:gdy wkładam płytę do odtwarzacza, nie siedzę przy głośniku z okładką w ręce i nie śledzę, co teraz leci.
W przypadku DM w ogóle nie wchodzi w rachubę nieznajomość tytułów, bo to dla mnie zbyt wyjątkowy zespół.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Może nasłuchałem się wypowiedzi Steve'a Wilsona o umierającej kulturze słuchania albumów, ale facet ma ewidentnie rację z tego co widzę.
Ludzie nie traktują już wydań jako całości. Umiera rytułał siadania przy odtwarzaczu i słuchania płyty od początku do końca, z książeczką w ręce, która wraz z całą swoją zawartością, zdjęciami, obrazkami, itd., stanowi dopełnienie tego co leci z głośników. To zupełnie inny świat i doznania.
Ludzie nie traktują już wydań jako całości. Umiera rytułał siadania przy odtwarzaczu i słuchania płyty od początku do końca, z książeczką w ręce, która wraz z całą swoją zawartością, zdjęciami, obrazkami, itd., stanowi dopełnienie tego co leci z głośników. To zupełnie inny świat i doznania.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Pocieszę Cię Hien, że ja akurat słucham płyt prawie tylko i wyłącznie od A do Z.
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Ja dostrzegam dwie zasadnicze kwestie, przez które dalszy spór na temat kultury słuchania muzyki wg mnie nie ma sensu.
Primo - każdej płyty, każdego utworu można słuchać inaczej. Jak sobie puszczę '101', to przy Things You Said albo Stripped siedzę i serio przeglądam te zdjęcia z książeczki, bo taki jest ich nastrój, ale z kolei przy Pleasure Little Treasure wstaję, nie wiem, tańczę, śpiewam sobie...? Muzyka jest "żywa" i żaden utwór nie wywołuje dokładnie takich emocji, jak inny i nie można postrzegać ich przez jeden pryzmat. Chociaż oczywiście zgodzę się częściowo z tą opinią o kulturze słuchania - słuchanie pojedynczych piosenek z pierdzącego głośniczka komórki (zgroza) to zupełnie coś innego, niż siedzenie samemu w domu i przerabianie całego albumu z pełnym serwisem. No i przynajmniej jeśli chodzi o DM, to zawsze słucham płyt od początku do końca, bo inaczej nie mają sensu (wyjątek - The Singles, ale to jest w sumie jedna wielka zbieranina, więc nawet jeśli ominę pewien utwór, kompozycja na tym nic nie straci).
Secundo - sposób poznawania muzyki. Oprócz SOTU, którego nawet nie posiadam, nie byłam świadomym świadkiem wydania żadnej z płyt DM (przy wydawaniu PTA już powoli kojarzyłam z telewizji i opowiadań taty, kim są "ten rudy, lokaty i w tatuażach" - to i tak dużo jak na dziesięciolatkę niewychowywaną w "tradycji DM") i nie mogę wiedzieć, jak czuły się osoby, które trzydzieści, dwadzieścia lat temu polowały na winyle albo nagrywały sobie audycje Trójki szpulowcem. Cały świat się zmienia i podobnie jak zmienia się muzyka, zmieniają się i jej odbiorcy, więc nie ma siły, żeby młodsze pokolenia (i ja) zrozumiały, jak trzeba się było kiedyś namęczyć, żeby słuchać tej muzyki. Teraz wystarczy pojechać do głupiego Mediamarktu i za trzy dychy ma się płytę, obojętnie, czy ma dwa tygodnie czy dwadzieścia pięć lat. Albo nawet nie - odpalić jakiegoś torrenta i w godzinę w folderze mamy dyskografię. Niestety na postęp nie ma rady - no i ludzie się zmieniają.
Shodan: myślę, że znam każdą piosenkę DM sprzed 2009 roku i znam dobrze tytuły, nie musisz się o to martwić. Doceniam cały zespół i muzykę - może z pominięciem ostatniego etapu, ale może nabiorę dystansu i nauczę się słuchać SOTU dopiero po premierze następnego albumu - niczego nie wykluczam.
Primo - każdej płyty, każdego utworu można słuchać inaczej. Jak sobie puszczę '101', to przy Things You Said albo Stripped siedzę i serio przeglądam te zdjęcia z książeczki, bo taki jest ich nastrój, ale z kolei przy Pleasure Little Treasure wstaję, nie wiem, tańczę, śpiewam sobie...? Muzyka jest "żywa" i żaden utwór nie wywołuje dokładnie takich emocji, jak inny i nie można postrzegać ich przez jeden pryzmat. Chociaż oczywiście zgodzę się częściowo z tą opinią o kulturze słuchania - słuchanie pojedynczych piosenek z pierdzącego głośniczka komórki (zgroza) to zupełnie coś innego, niż siedzenie samemu w domu i przerabianie całego albumu z pełnym serwisem. No i przynajmniej jeśli chodzi o DM, to zawsze słucham płyt od początku do końca, bo inaczej nie mają sensu (wyjątek - The Singles, ale to jest w sumie jedna wielka zbieranina, więc nawet jeśli ominę pewien utwór, kompozycja na tym nic nie straci).
Secundo - sposób poznawania muzyki. Oprócz SOTU, którego nawet nie posiadam, nie byłam świadomym świadkiem wydania żadnej z płyt DM (przy wydawaniu PTA już powoli kojarzyłam z telewizji i opowiadań taty, kim są "ten rudy, lokaty i w tatuażach" - to i tak dużo jak na dziesięciolatkę niewychowywaną w "tradycji DM") i nie mogę wiedzieć, jak czuły się osoby, które trzydzieści, dwadzieścia lat temu polowały na winyle albo nagrywały sobie audycje Trójki szpulowcem. Cały świat się zmienia i podobnie jak zmienia się muzyka, zmieniają się i jej odbiorcy, więc nie ma siły, żeby młodsze pokolenia (i ja) zrozumiały, jak trzeba się było kiedyś namęczyć, żeby słuchać tej muzyki. Teraz wystarczy pojechać do głupiego Mediamarktu i za trzy dychy ma się płytę, obojętnie, czy ma dwa tygodnie czy dwadzieścia pięć lat. Albo nawet nie - odpalić jakiegoś torrenta i w godzinę w folderze mamy dyskografię. Niestety na postęp nie ma rady - no i ludzie się zmieniają.
Shodan: myślę, że znam każdą piosenkę DM sprzed 2009 roku i znam dobrze tytuły, nie musisz się o to martwić. Doceniam cały zespół i muzykę - może z pominięciem ostatniego etapu, ale może nabiorę dystansu i nauczę się słuchać SOTU dopiero po premierze następnego albumu - niczego nie wykluczam.
-
FREE STATE
Odbiegnę nieco od tematu jako takiego, ale też związane jest to z SOTU:
Oglądnąłem sobie wczoraj (tak bez powodu) tą starą konferencję z Berlina przed wydaniem SOTU i rozpoczęciem TOTU. No i:
1- Zauważyłem, że za każdym razem, gdy pytanie zadawał polski dziennikarz, aplauz na stadionie się podnosił.

Miło było słyszeć coś takiego.
2- Ostatnie pytanie było świetne...
3- Dziwnie oglądało się całość, wiedząc jak dalej potoczyły się losy SOTU i TOTU
P.S. Fletch ma jednak poczucie humoru!
Aha i jeszcze jedno, w odniesieniu do wypowiedzi Shodana - nie tylko ty słuchasz albumów, jak się wyraziłeś, od A do Z. Jest nas dwóch...
Oglądnąłem sobie wczoraj (tak bez powodu) tą starą konferencję z Berlina przed wydaniem SOTU i rozpoczęciem TOTU. No i:
1- Zauważyłem, że za każdym razem, gdy pytanie zadawał polski dziennikarz, aplauz na stadionie się podnosił.
Miło było słyszeć coś takiego.
2- Ostatnie pytanie było świetne...
3- Dziwnie oglądało się całość, wiedząc jak dalej potoczyły się losy SOTU i TOTU
P.S. Fletch ma jednak poczucie humoru!
Aha i jeszcze jedno, w odniesieniu do wypowiedzi Shodana - nie tylko ty słuchasz albumów, jak się wyraziłeś, od A do Z. Jest nas dwóch...
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Jak juz o tym mowa to zdecydowanie Little Soul i nic wiecej. Sam tez kiedys o tym myslalem.
Enjoy The Silence
-
FREE STATE
Wiesz co? Mimo wszystko, chyba masz rację. Teraz myślę sobie, że Peace lepiej zaśpiewałby właśnie Martin. (że nie wspomnę już o głównym wokalu na koncertach)mintaj pisze:Peace chyba najbardziej by pasowało z kawałków, które wymieniłeś.FREE STATE pisze:Tak się zastanawiam, jaki utwór z tych na SOTU (bez bonusów!) można było jednak dać Martinowi do zaśpiewania, bo jedno słabiutkie Jezebel to za mało.
In Chains - nie, Peace - niezbyt, to może Perfect, F.T. albo Little Soul?
Nie wiem.