Best of Forum II

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 lis 2022 10:01

CHYBA TWÓJ XDDDDD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lis 2022 10:18

Jest dosyć klarowna różnica między tym co pisał Murzyn, a co pisał Wuja, no ale ok, Shodan chce dalej zgrywać ofiarę zamiast sobie sprawę przemyśleć, to będzie więcej takich kwiatków. A Murzyn tradycyjnie siedzi cicho kiedy trwa dyskusja, a potem zgrywa adwokata xd Kolejne podwójne konto, EWIDENTNIE
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lis 2022 11:04

Ja jestem w zbyt dużym szoku widząc murzyna nielubiacego jazzu by reagować

Recki wleca dziś
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 lis 2022 11:24

Jaką znowu ofiarę? :lol: Niby czemu i czyją jestem ofiarą? Nie rozumiem. Po prostu sobie dyskutujemy o muzyce jazz.
A ja zawsze biorę Wasze uwagi pod wzgląd. Czasami one działają, czasami nie. Czasami z późnieniem. Różnie to bywa.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lis 2022 11:30

shodan pisze:
08 lis 2022 11:24
czyją jestem ofiarą?
Swoją xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 08 lis 2022 16:56

King (Korwin) Krul(e) - Out Getting Ribs

Kiedy odpalałem ten numer, spodziewałem się rapu. Nie wiem nawet dlaczego, w pewnym, nie tak dawnym zresztą, momencie swojego życia zrobiłem się bardzo edgy na "nową" muzykę, im bardziej coś było pompowane w soszjalach, tym bardziej ja miałem to gdzieś. Oczywiście, Musiał-style, zrujnowałem sobie w ten sposób możliwości na poznanie nowych, ciekawych artystów zamykając się w banieczce bez choćby otworu na zaczerpnięcie powietrza. Well, fuck it. Co mogę powiedzieć, brzmienie tego numeru przemawia do mnie, jest mocno melancholijne, by nie powiedzieć depresyjne, wokal Marshalla dźwięczy w sposób aż przerażający (chwilami), przywodząc na myśl wokalizy Terry'ego Scotta Taylora z jego OST do The Neverhood. Ale jednocześnie daje radę. Wpasowuje się w ów depresyjny klimat, który z jakiegoś powodu wieje dla mnie wódą. Gdybym pił, to bym się napił. Tylko, że nie piję. Nadal, świetny kawałek, kompletnie mi nieznany wcześniej, tak samo zresztą, jak wykonawca. Nie pamiętam ani przez chwilę, by Hien mi go stręczył, tak na marginesie xD Srebro.

Paul Draper - No Ideas

Dla Dragona to Hollis, dla mnie Tim Felton z Seeland i Broadcast. Widzę w tytule "feat. Steven Wilson" i potem słyszę kobietę, to w końcu Wilson, czy Fripp? Radio-friendly-rock-as-fuck, ale nie przeszkadza mi to. Bardzo klimatyczny, powiedziałbym wręcz swobodny numer, który wprowadza mnie w dziwny stan pewnego wyluzowania. Nie ciągnie mi się, wprost przeciwnie, urywa trochę zbyt szybko. Bas cudownie pracuje, zwłaszcza w drugiej części kawałka. Jest niezaprzeczalna atmosfera, którą rzadko wychwytuję przy tego typu muzyce (co ciekawe). Dlatego się jaram i Hien znów z podium. Mam nieodparte wrażenie, że gdzieś już słyszałem połowę - jeśli nie więcej - użytych zagrywek. Z drugiej strony, ile razy można wynaleźć koło...

Roxette - Listen to Your Heart

Za dzieciaka uwielbiałem ten numer, choć Roxette nigdy nie byli jakimś bardzo lubianym przeze mnie zespołem z ejtisów/najntisów. Hiciory wpadały w ucho, ale żebym coś zassał czy ze szczególną uwagą się przysłuchiwał... Nie. Z tym utworem jednak zawsze miałem inaczej. I muzyka, i wokal Marie, czy później tekst, składały mi się w ładną całość. Mam konkretne skojarzenia związane z Listen to Your Heart, tzw. "zielona szkoła" w maju 2001 w Kudowie Zdroju, dziewczyna o imieniu Marta, resztę można sobie dopowiedzieć. Bardzo do mnie trafiały wtedy takie ckliwe, słodkopierdzące ballady. I tak naprawdę, jak pociągnąć za właściwą strunę, to znów trafiają. Shodanowi się udało i ma brunz z tej okazji (oddaję szczyt podium nowościom). Dodam jeszcze, że podobał mi się też autorski cover Kasi Kowalskiej, który nie tracił na energii, a mam wrażenie (choć może wynika z dystansu czasowego), że dodawał pewną nową jakość. Tbh chyba najczęściej odpalany przeze mnie numer tej kolejki. I dobrze, nostalgia motherfuckers.

SOPHIE - Ponyboy

Mam problem z tym numerem xD tzn. nie jest jakoś bardzo zły, ale bardzo dobry też nie. Jest to taka, że pozwolę sobie na autorskie określenie, nowoczesna elektrorąbanka, która zdaje się być nieślubnym dzieckiem aTelecine, Throbbing Gristle i Skrillexa, w studio zataczał się pijany Armin van Buuren. To, co w jakiś sposób zdobyło moje zainteresowanie, to oprawa wizualna i postać osoby artystycznej (tak chyba najlepiej będzie napisać). Od już prawie roku mniej lub bardziej obracam się w mocno alternatywnych i queerowych środowiskach (MŁODZI WYKSZTAŁCENI Z WIELKICH OŚRODKÓW), co z różnych powodów bardzo mi pasuje, a to, co najbardziej, to ich mocno pok*rwiona estetyka. Czy jest to po prostu drag with extra steps, czy coś jeszcze ostrzejszego, zahaczającego wręcz o BDSM, w to mi graj. Z wyżej wymienionych powodów nie skreślam zupełnie wrzutki Roberta, ale też... to nadal jest po prostu dźwiękowy chaos. Nie będę dissował jednak o tyle, że coś takiego doskonale nadałoby się na jakąś tzw. klimatyczną imprezę, after po ballu albo inny event, na którym jest dużo alkoholu i designerskich narkotyków. Bo na trzeźwo nie różni się to bardziej od ekipy budowlanej, która już trzeci miesiąc leje płytę stropową parkingu nowopowstającego apartamentowca po drugiej stronie ulicy xD

Miles Davis - Freddie Freeloader

Lubię jazz w bardzo określonych okolicznościach. Gdybym nie siedział teraz w dresie i wyciągniętym t-shircie, poczułbym się jakiś kurde dystyngowany. Szklaneczka whisky, dym z cygar (albo chociaż cygaretek), przyciemniony elegancki klub i NIEŚMIERTELNA BRĄZOWA BOAZERIA. Ja w szytym na miarę garniturze, Hienałcze w smokingu i Murzyn w surducie (akurat oni, bo w teorii mamy do siebie najbliżej lol), siedzimy i komentujemy otoczenie. Albo milczymy i patrzymy się na siebie bez wyrazu. Albo w ogóle nic nie robimy, bo "klub" to tak naprawdę duży pokój w mieszkaniu po babci i usiłujemy zrobić z siebie nie wiadomo kogo. Mentos zbiera trochę wyróżnienie poza kolejką, bo do jej dotychczasowego przebiegu w ogóle mi ta nuta nie pasuje. A raczej zbiór nut, bo to jednak jazz. Ma zresztą tę interesującą właściwość, że nie bardzo wiadomo, kiedy się zaczyna, a kiedy kończy. I kolejne numery z Kind of Blue brzmią bardzo podobnie, nawet nie zauważyłem, jak Freddie się skończył (może dlatego, że miałem wtedy raptem 2 lata; wiem, kiepski żart). Ale to żaden minus, bo zawsze traktowałem tego typu nagrania (całe albumy znaczy) jako pewną całość. Przemawia do mnie ładnie, głośno i wyraźnie. Zamieniam klub na jakąś okopconą herbaciarnię z aromatycznymi olejkami w powietrzu. Czekam na randkę, która mnie tak naprawdę wystawiła, ale jeszcze nie przyjąłem tego do wiadomości. Zaraz wyjdę w mrok listopadowej nocy, przebiorę się za Ponyboya i będę wpieprzał majonez wprost ze słoika.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lis 2022 17:34

Dev powinien pisać książki. O sobie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lis 2022 17:37

Jedno z najgorszych autorskich określeń w historii autorskich określeń, szanuję xd Wbrew pozorom to bardzo prosty numer imo
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lis 2022 23:01

Król Krul - Out Getting Ribs

Generalnie to zacznę taką lekką dygresją, że bardzo lubię opisy mudżina, bo są zazwyczaj mocno osobiste, a przy tym nie popadają w banały, pretenche ani kie gie, tylko widać, że chłopak wrzuca to wszystko od serca i ten kontekst faktycznie daje jakiegoś boosta do oceny. Nie to co jacyś zamulacze komputerowcy, którzy najwyżej mogą napisać o tym, że fajnie sie czegoś słuchało podczas trollowania na forum php w 2010 roku czy coś. ;] No tak słodzę tutaj nie bez kozery, bo trafiłem na kawałek z gatunku, tych co są spoko i w ogóle, ale jednocześnie totalnie zabija mi go wokal. Już się zaraz na mnie rzucą munlupy, murzyny i hieny (heh), ale no naprawdę nie potrafię słuchac typa, instrumental jest naprawdę spoko, ale ta barwa głosu mnie totalnie odpycha i typ generalnie brzmi dla mnie maksymalnie nieprzyjemnie, chciałbym bawić się w jakieś wyrafinowane metafory niskich lotów, ale to jednak nie 2011 rok ergo odpuszczam. Szkoda, ale tak bywa no.

Paul Draper - No Ideas

W pierwszej chwili myślałem, że mam do czynienia z kolejną produkcją z franczyzy Wilson Audio Universe, co w sumie poniekąd jest prawdą, bo przecież Wilson jest tu gościem i w ogóle. Ale tak se patrzę i słucham i nie wiem, może jakieś tam luźne powiązania z jakimiś późnymi Porkami bym dosłyszał, ale to jednak nie tędy droga. Trochę byłoby tu lipnie napisać że NIEWIEM, już prędzej by pasował napisanie że NIE MAM POMYSŁÓW na tę reckę. ;) ;) :/ Rzecz to na pewno przyjemna, podobają mi się harmonie wokalne (czemu czuje się, jakbym użył jakiegoś wyrafinowanego słownictwa xd) i w ogóle, akurat w przeciwieństwie do kolegi Kuby ta trzecia zwrotka z gościnnym cameo totalnie mi się nie podoba, mam wrażenie wręcz, że jest na siłę i w ogóle niepotrzebna. Reszta fajna, ale tylko fajna, nie wiem, nie umiem wykrzesać w sobie jakiegoś entuzjazmu, może Draper wywołał flejm na mojej grupce o starej telewizji i mnie tym wkurzył, a ja podświadomie to przenoszę na jego muzykę. Mam jakieś dziwne skojarzenia z czymś co niby znam i zabrzmi to trochę śmiesznie, ale nawet za bardzo nie umiem sprecyzować z czym. xD Tak trochę na marginesie to tylko dodam, że odkładam sprawdzenie tego Mansuna na bliżej niesprecyzowane kiedyś (tj. którąś z następnym kolejek pewnikiem), bo ten zespół kojarzy mi się z tym, że jak kiedyś zajrzałem na lasta MUNLUPA, to mnie zaszokowało, że od tego 2016 najebał z 6k ich odtworzeń, ale jak to ja: odkładam, przekładam i zapominam o tym chyba z trzeci rok. xd

Roxette - Listen to your heart

Jak na kogoś, kto lubi pop z lat 80 i 90 to powinienem sztandary wynosić, gdy tylko gdzieś usłyszę Roxette, bo wicie-rozumicie. Nie no, by nie było, to ja lubię ten zespół, ale naprawdę ręce mi utnijcie, ale nie powiem wam kiedy ostatnio ich puściłem sam z siebie, już nawet nie mówię o albumach studyjnych, ale nawet jakichś pojedynczych bangerów podczas spacerów czy coś. Parę lat jakoś za późno się urodziłem, by docenić tego typu muzykę, siłą rzeczy takich wspomnień jak shodan mieć nie mogę, a pewnikiem kontekst tego typu dałby u mnie WIELE, jeśli nie sporo. Ale co tu fanzolić: zgrabny, super wyprodukowany pop, zajebiste wokale, zajebista produkcja, zamaszyste wszystko, essa i pogczamp jak to mawia młodzież. No fajna sprawa generalnie.

SOPHIE - Ponyboy

O, teraz będzie dobre. Z SOPHIE mam problem, w moich banieczkach to postać wręcz legendarna i generalnie rozumiem w pełni dlaczego, ale naprawdę nie potrafię słuchać tej muzyki, podchodziłem nawet do tego słynnego albumu i wyłączyłem go po jakichś czterech kawałkach, stwierdziwszy iż to asłuchalne gówno (w CV sobie wpisuję, że dzięki temu mam do dziś bana na recki na RYMIE xD). No i teraz będzie hohohoh hihihih, bo niby ja tu napieprzam na shodana, że nie lubi jazzu, a ja w sumie mam to samo z tymi wszystkimi dziwnymi tworami spod znaku PC Music czy innego bubblegum popu (moja ex mnie katowała kawałkiem Hey QT, nigdy jej tego nie wybaczyłem). Chyba nie operuję na tylu warstwach ironii, by to skumać, co może brzmieć zabawnie akurat w moim przypadku, ale skoro murzyn może nie lubić jazzu.... Nie wiem, tak se tego słucham i może mnie ta muzyka już nie drażni jak jeszcze drażniła parę lat temu, ale po paru próbach nadal jestem na meh. Jednak dla mnie to jest muzyka ZBYT. Zbyt intensywna, zbyt ironiczna, zbyt przegięta. Nie tym razem, kolego BOBIE.

hellogoodbye - Here (In Your Arms

Dev przywołał we mnie wspomnienia tragicznego okresu w moim życiu, gdy m. in. uczyłem się na prawo jazdy i w ogóle. Też jeździłem czerwoną Yariską, szło mi generalnie chujowo, a tak w ogóle to nawet mój instruktor nie słuchał Eski, tylko Antyradia. Nie wiem po co to przywołałem, najwyżej ta pieprzona Toyota Yaris (która dzięki temu jest jednym z nielicznych samochodów, które kojarzę xd) wywołała we mnie te stare traumy. W sumie to nie do końca bez kozery o tym piszę, bo to są wspomnienia z zamierzchłej przeszłości, tak samo jak brzmi mi ten kawałek. Nie wiem, na ucho słyszę, że ta rzecz MUSIAŁA (hehehe) powstać pod koniec poprzedniej dekady, bo klimat tamtego okresu się wylewa. Tyle tylko, że ja wówczas generalnie to muzyki nie słuchałem, to co wtedy grało w radio po mnie spływało, no i jakoś tak słuchawszy tego słyszę niby Eskę z tamtego okresu, ale totalnie mi się to zlewą z ówczesną radiową papką. Bez otoczki sentymentalnej to słuchanie tego to trochę jak ogladanie Star Wars po 30, w sensie chyba nie da rady, bym to mógł SZCZERZE polubić. Chyba, bo w sumie nadal nie obejrzałem lol xD

prostytutka, ale was zjechałem jak bure suki. xD No słaba ta kolejka dla mnie niestety, Roxette to wiadomo, munlup i murzyn niby sekszegwo na drugim, ale też mam duże zastrzeżenia do nich, reszta mi nie siadła ni cholery. No to teraz czekam na najlepszą kolejkę w dziejach tej zabawy.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lis 2022 23:17

Chyba oficjalnie możemy uznać, że mentos is new Murzyn.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lis 2022 23:33

Podsumowanko ode mnie: trzy osoby poznały się na Draperze, też fajnie. Szkoda, że niektórzy tak się zafiksowali na tym Wilsonie, może nie powinienem był o nim wspominać, bo poza jednym brzdaknieciu na gitarze (zaraz przed refrenem, typowy sw) i melotronem, to nie słuchać go tu jakoś bardzo, reszta to typowy Draper, ale nie możecie przecież o tym wiedzieć. Mentos mnie tak dobrze zna, że zapowiedział następną wrzutkę, to się dokształcicie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 lis 2022 09:53

Słowem podsumowania jestem ROZCZAROWANY że nie poznaliście się należycie na jakości mojej wrzuty ale siusiak Wam w ucho jak by to napisał forumowy cenzor. Może Wam w tym uchu urośnie jeszcze, znaczy się ta wrzuta a nie siusiak ;) na dobrą sprawę powinienem przywyknąć że te najbardziej emo wrzuty nie siadają często bez należytej kosy w serducho. Ale chwała mentosowi że docenił content i fajnie jest natrafić wrzutką na podobne feelsy i doświadczenia u kogoś innego jak w przypadku munlupa.

Pozamulałbym jeszcze pewnie resztę listopada ale chyba te mocno gloomy wrzutki już odłożę na bok, smutna rzeczywistość wjechała trochę za mocno w dniu wczorajszym i trzeba będzie się ratować czymś weselszym. Trochę jak jesienią 2013 roku kiedy byłem bliski depry i było na tyle kijowo że wszelkie depesze i kjury poszły w kąt a ja przerzuciłem się mocno na parkietowe nuty dla ratowania psychy. Teraz też zostaje mi disco róż, jakieś pewne lekarstwo na jesienne zamulanie.

Agnieszka Chylińska - Zima
(2009)

Bardzo chciałem rzucić w końcu czymś co poznawałem i przeżywałem na bieżąco w momencie premiery a nie tylko różnymi klasykami odkrywanymi po czasie, tym przyjemniej będzie mi wrócić do końcówki pierwszej dekady lat 2000., czasów kiedy człowiek był młody i brzydki, biedny jak mysz kościelna i bez szans na wyrwanie jakiejś dziuni ale jeszcze trochę słodko naiwny przy tym wszystkim xD końcówka tamtej dekady, tak tak proszę Państwa to był w mainstreamie mocny zwrot ku różowi, synthpopowym ejtisom i miejscami kolejny disco revival również. Moja wrzutka można by uznać to prawie odpowiedź na wrzucaną przez munlupa kiedyś Shakirę na disco bicie, no ale jaki kraj taka Shakira xD to był MEGA dziwny czas w muzyce jak dla mnie, rok w którym o czym wtedy nie kojarzyłem rządziło również DOSKO wrzucane przez Mela swego czasu, u nas z kolei wywrotowy też czas kiedy Agnieszka Chylińska, polska królowa mroku poszła w dance, róż, itp. klimaty szokując i alienując wielu starych fanów. Ja na szczęście Chylińskiej nigdy nie słuchałem więc się tym nie przejmowałem, pamiętam że pierwszy singiel z ówczesnej plyty Modern Rocking czyli Nie Mogę Cię Zapomnieć trochę hejtowałem chyba a z drugiej strony w tamtym czasie chodziło się do klubów i gibało tyłkiem do tego kawałka i innych. Tak czy siak była to dość interesująca zmiana że trzeba było to obadać więc album też przesłuchałem i ze zdumieniem nawet odkryłem dla siebie jeden czy dwa numery, w tym właśnie wrzucaną dzisiaj Zimę. Album z tego co kojarzę (nie będę wertował Wiki by robić Wam wielostronicową trivię ala Musiał) wyprodukowała ekipa Plan B czyli Bartek Królik i Marek Piotrowski znani wcześniej jako muzycy z grupy Sistars (w 2007 r. produkowali też podobny ejtisowy funky album Kukulskiej pt. Sexi Flexi). Wrzucana przeze mnie Zima ujęła mnie z miejsca brzmieniem chłodnych padów we wstępie, następnie ustępujących miejsca pulsującemu disco bitowi z bardzo fajną funky gitarą basową. Wokalnie Chylińska postawiła na płycie na totalną delikatność w głosie, tematycznie też jest tu raczej popowo niźli mrocznie, numer zaczyna się powoli wraz z szaroburym zimowym (ale może być jesiennym też) porankiem a potem budzi się życie, numer buja funkiem, Chylińska chce znowu kochać i być kochana. Jest ckliwie, lekko, różowo w opór ale produkcja jest na tyle dobra że uwielbiam ten kawałek i nie przeszkadza mi jego ewentualna tandetność, zresztą nie uważam by ten numer taki był. Jest po prostu pozytywny, pełen życia, sprawia że problemy wokół ulatują na chwilę i to jego główna zaleta, jest lekarstwem na tą porę roku dla mnie. Śmiało mogę powiedzieć że takim brzmieniem jak tutaj Chylińska świetnie wypełniła lukę na parkiecie po Reni Jusis która wtedy poszła w inne brzmienie, co zabawne w refrenie nawet tu przewija się w tle jeden synth jakby rodem z jednego hitu Reni.

Styka tej laurki myślę, cytując klasyka bierzcie i słuchajcie i biodrami bujajcie, odmulam jesień na chwilę i zostawiam problemy w tyle.

https://youtu.be/rbGYW7tRCJE
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lis 2022 10:43

Mansun – Mansun’s Only Love Song

Podobnie jak do Was teraz, Mansun przyszło do mnie praktycznie od razu po poznaniu muzyki Drapera, bo ja po prostu lubię dużo wiedzieć i dużo czytać o muzyce. No i tak czytając, przeczytałem, że Paul miał kiedyś zespół, który rozpadł się w 2004 r. i teraz wraca do muzyki solo. Tak jak pisałem w poprzedniej wrzucie, z początku miałem faceta za randoma i myślałem, że pewnie grał w jakimś zapomnianym no-name’owym, progresywnym zespole, skoro Steven Wilson go tak chwalił. A tu taki wuj. Pamiętam, że z początku próbowałem to chłopakom z oh sprzedać jako „progresywny brit-pop”, ale po prostu nie umiałem tego ogarnąć i nazwać. I w sumie nadal nie potrafię i w ogóle kogo to obchodzi, bo mnie nie. Kocham w muzyce takie momenty, kiedy słyszy się album i każdy kolejny utwór wgniata równie mocno, jak nic innego do tej pory. Było kilka takich płyt w moim życiu. I Mansun dorzuciło kolejną. To był początek listopada 2016 r., tak jak teraz. Pamiętam, że kładłem się już spać, czasami tak robię, że gaszę światło, ale jeszcze wrzucam muzykę na słuchawki, bo mi się lepiej zasypia przy muzyce. Sprawdziłem najpierw na YT „Take It Easy Chicken” i przeszedłem wstępny szok, że to nie jakieś progresywne januszowanie, tylko jeden z najlepszych riffów ever z jakimiś breakbeatami w tle. Rzuciłem się na debiut, no i nic już nie było takie samo. Pamiętam, że jak się rano obudziłem, to się zastanawiałem, czy mi się to wszystko nie przyśniło, bo nie ma takich zajebistych albumów. Zwłaszcza wryło mi się w głowę „Mansun’s Only Love Song”, nie mogłem się doczekać żeby to znowu usłyszeć. I szczerze mówiąc, nadal tak się czuję kiedy myślę o tym kawałku, od razu mam ochotę go włączyć. Nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś takiego.

Nie wiem jak mam o tym kawałku pisać, żeby jakiś wysryw z tego nie wyszedł, ale dla mnie „Mansun’s Only Love Song” było jak kompletny odlot i odkrycie muzyki jako takiej na nowo. Wszystko tu brzmiało świeżo, pomysłowo, począwszy od intra, po te charakterystyczne gitary z rozszczepionym pitchem, wrzynającą się w pamięć linię basową i wokale Paula, który ma po prostu nieprzeciętnie szeroką skalę (podobnie jak Prince, którego PD jest wielkim fanem, i którym się zawsze mocno inspirował). Refren brzmi jak nie z tego świata, przez te wszystkie harmonie i ‘wiejący’ synth, a outro jest tak piękne, że nie mogłem uwierzyć, że tu się dało to jeszcze coś lepszego dołożyć. Ta egzaltacja może być irytująca, ale to moja wrzuta i to śpiewałem ja, Munlup, autor posta.

Mansun wchodziło mi wtedy jak złoto (dosłownie wszystko co nagrali) i nawet z początku czułem się nieswojo, że nowy dla mnie zespół, robi taki pogrom u mnie. Po 6 latach, czuję się z tym całkowicie komfortowo, a grupa jest w moich absolutnym topie życia. Zapomniałem o tym wspomnieć poprzednim razem, ale to właśnie Paul Draper widnieje na moim avatarze. Nie będę się rozpisywał więcej, bo to trzeba usłyszeć samemu, a nie czytać o tym lol. Cytując Murzyna cytującego Mentosa, bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=UCZd_1J417M
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 09 lis 2022 19:26

Katy B - All My Lovin'

Kurka wodna od całych 5 kolejek nie było śpiewającej solo babeczki. Taki odwyk Wam zaserwowałem. Ale jeszcze parę jest w zanadrzu. :D
Tym razem naprawdę fajna rudowłosa babeczka, tytle tylko, że podebrana Murzynowi. Kiedyś wrzucił w temacie typu „Czego teraz słuchasz” jej singiel. Skłamałbym mówiąc, że wszystkie tego typu propozycje sprawdzam. Tzn. chciałbym, ale akurat w danym momencie nie mam czasu i odkładam to na później. A wiecie jak to jest z tym później. Później się po prostu zapomina i już. Ale jak stripped dał notkę, że to jego ulubiona wokalistka, w dodatku śpiewająca zmysłowo, to nie mogłem nie sprawdzić. I rzeczywiście było fajnie i zmysłowo. Na tyle, że postanowiłem ściągnąć nie tylko EPkę „Peace & Offerings”, z której pochodził ów utwór, ale i album „Little Red”. I właśnie z tego albumu pochodzi All My Lovin'. Fajny ten album, w zdecydowanej większości dosyć dynamiczny i przebojowy. All My Lovin' to właściwie najwolniejszy numer, ale mój ulubiony. Katy B dysponuje naprawdę pięknym i bardzo zmysłowym głosem. Do tego ma swoje maniery wokalne, które uwielbiam, bo potrafią podnieść człowiekowi tętno.
Utwór All My Lovin' to naprawdę ładna kompozycja z bardzo interesującym brzmieniem syntezatorów.
Muszę koniecznie zapoznać się z resztą jej dyskografii.

https://www.youtube.com/watch?v=q4e14oOL37E
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 lis 2022 19:31

śmiechowo bo niewiele brakowało rano żebym właśnie Katy B dzisiaj wrzucał, no ale chciałem coś na odmulenie a jej numery potencjalne do bestki mam pod inne okazje
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lis 2022 20:02

Zatęskniłem za babeczkami Wujka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 09 lis 2022 20:11

Pamiętajcie, że w razie jak się nie spodoba, to jest babeczka Mudżyna. :8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 lis 2022 20:23

Było lepszy numer wybrać a nie ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 09 lis 2022 20:41

O już widzę, że sam fan Katy będzie mehał. ;(
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 lis 2022 23:43

bine☃ - Get 2 U

Nie zapomniałem o jednym z kryteriów charakteryzujących wrzuty do bestki. Niekoniecznie najlepsze, ale historycznie najważniejsze. Najtrafniej oddające ducha czasu. Nie wpisałem sobie tego początkowo na listę, ale akurat z tą muzyką tak jest, że wraca dość spontanicznie i nieoczekiwanie. Ułatwia też wprowadzenie do kolejnych wrzutek, bo następne dwie będą z nią w pewnym stopniu powiązane. Zanim queery, zanim majlsy, zanim cokolwiek co interesuje mnie do dziś...

Pod koniec gimnazjum towarzysko była grana spora odklejka. Burzliwa relacja, która wydawała mi się czymś więcej, totalnie przygasła. W gimnazjum nie miałem zbyt wielu znajomych, ale w 2016 rok wchodziłem z jeszcze węższym gronem naprawdę lubianych i zaufanych. Przynajmniej w domu było coraz spokojniej. Z jednej strony zakopałem się w tworzeniu okołoejtbitowych rzeczy. Z drugiej z przyjacielem coraz bardziej wkręcaliśmy się w vapory... i różne rzeczy dookoła. Oczywiście związane z kulturą internetową. Dla szerszego kontekstu dodam, że wtedy jeszcze kręciłem się po wykopach, czanach, tych grupkach na fejsbuku, które dzisiaj traktuję jako siedliska bardzo toksycznego towarzystwa. Były śmieszne vlogi, Gargamel i tak dalej. W głowie natomiast sporo niepewności. Nic pewnego na horyzoncie. Zaczynałem myśleć, że to, co robię i z kim, nie jest zbyt interesujące, ale za to bezpieczne. Nie naraża mnie na śmieszność, jakieś wypunktowanie i jasne stwierdzenie - gościu, nie masz racji, powinieneś coś zrobić lepiej, inaczej. Do poważnych relacji się zraziłem. Szukałem nisz, izolacji, bo otoczenie nie dawało znaku, że cokolwiek rozumie. Inna sprawa, że niczego nie ułatwiałem... W każdym razie działo się.

Vapory, ale to nie do końca są one w tym przypadku. Specyfika tego brzmienia sprawia, że nawet jeśli długo tego nie słucham to i tak wiem, w jakich okolicznościach to leciało zawsze. Vapory bawią się z romantyzowanie wspomnień, ucieczkę w sentymenty, mniej lub bardziej zmyślone lub niepełne. Tutaj to jest prędzej trapowy bicior, ale vibe ma jak najbardziej vaporowy. Lekko monotonny, ale dość odrealniony, psychodeliczny? Tak bym to ujął. Myślę o tym kawałku jak o wstępie do tamtego świata lat minionych. Dlatego tak rzadko wracam, bo wiem, z czym to się wtedy wiązało. Wstęp do wielogodzinnego otumaniania się błyskotkami, byle tylko nie myśleć o rzeczach dookoła... Wbrew pierwszym wrażeniom ta muzyka naprawdę dużo dla mnie znaczyła. Kiedyś wrzucę coś zupełnie nie ze swojego podwórka, a co w tamtym czasie przeżywało swoje 5 minut. Na razie w ten sposób

https://youtu.be/x8Ng9cQ1OEg