Jestem taki walnięty, że czasami żałuję, że one naprawdę nie istnieją.
Próbowałeś poszukać książek na allegro? Ja kupiłem wszystkie części za naprawdę marne grosze.
Swoją drogą też nienawidzę czytać w kompie.
A co do snów - większość wyglądała bardzo podobnie. Uciekałem jak szalony (czasem z karabinem w ręku), a alieny mnie goniły. Zmieniała się tylko sceneria - raz było to w lesie, innym razem np. gdzieś w mieście. W każdym razie zawsze byłem uczestnikiem akcji i zawsze w panice uciekałem patrząc, jak obcy wyłaniają się zza drzew, domów, pagórków i biegną za mną. Oczywiście jak to w snach - zawsze zanim mnie dorwali to się budziłem.
Dwa sny były inne.
1. Stałem sobie w środku nocy w oknie jakiegoś domu w jakimś obcym wyludnionym mieście i obserwowałem okolicę, bo miałem świadomość, że alieny nadejdą. I rzeczywiście w pewnej chwili zauważyłem, jak wyłaniają się całymi chmarami jak szarańcza w oddali zza budynków i zbliżają się do mnie. Potem była już tylko panika.
2. Leżałem sobie w łóżku pod kołdrą w jakiejś ogromnej hali. Widziałem, że w pewnym oddaleniu ode mnie leży obcy pogrążony w jakimś letargu. Próbowałem zasnąć zasłaniając się kołdrą, bo byłem śmiertelnie zmęczony i zastanawiałem się, czy obcy, gdy się ocknie, zacznie węszyć i czy wyczai mnie pod tą kołdrą. Pamiętam, że miałem nikłą nadzieję, że jednak mnie nie wyczai.