Best of Forum

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 kwie 2022 22:58

W pełni się zgadzam, i w ogóle samo to, że Shodan to pisze, to już coś znaczy ;)
Tbh nie wiem co by się musiało stać żebym nie był w stanie nic kompletnie napisać o jakimś utworze i zasłaniał się jakimś "nie moja bajka". Muzyka to moja bajka i tyle w temacie, zawsze coś się znajdzie, choćby najmniejsze spostrzeżenie. Bo ten wzrusz ramion to faktycznie zaczyna się robić pretekstem, żeby odpękać te dwa, trzy przesłuchania przy sprzątaniu pokoju i szybko rzucić w kąt, bo to i tak nie ma sensu.
Tak jak pisałem w innym temacie, rzadko mi się zdarza hejtować. Może dlatego, że sam nagrywam muzykę i wiem, że za każdym utworem czai się historia, jakaś inspira, nieprzespane noce twórców, wielka radość z uchwycenia jakiegoś czegoś. Ktoś z wypiekami na twarzy to nagrywa, wydaje, a ludzie stwierdzają, że to gówno xD Zresztą, to nie jest jakaś byle jaka składanka, tylko typy ludzi dorosłych, z wyrobionymi gustami i jakimś bagażem życiowym, również powiązanym z muzyką. Nie potrafię za bardzo wzruszyć na to ramionami, chyba, że coś mi naprawdę bardzo nie podchodzi. Niemniej zostawiam sobie zawsze jakiś margines błędu i zapewne będę się z pewnych rzeczy rozliczał podczas końcowego podsumowania tej 25tki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 16 kwie 2022 23:49

Hien pisze:
16 kwie 2022 22:11
nejlepiej ze współną fotką z Drendą.
Panie Profesorze, jestem przygotowany do zajęć.

Bardzo podoba mi się reakcja na Klausa, jeszcze bardziej reakcja na wykroczenie poza schemat dość krótkiego utworu. Taka to była stara elektronika, że czasami nie było z czego wycinać poszczególnych części, a nawet jeśli się kroiło kompozycje na fragmenty, to często trudno je obierać w izolacji od otoczenia. Trudniej z tym u Żara, znacznie łatwiej u Klausa, nie wiem, czy odbiór całego Mirage tutaj zmienia sprawę. Zresztą format naszej zabawy w pewnym sensie wymusza na proponującym rzucenie czegoś na tyle mocnego, że dodatkowy opis nie jest nagle kluczem do interpretacji, a tylko co najwyżej wskazówką, dopowiedzeniem, nadaniem jakiegoś kontekstu - osobistego lub artystycznego, jak kto sobie życzy.

Nie, już tak długich rzeczy nie będzie, Schulze to jest mur graniczny, ale w kanonie rzeczy do 5 minut się nie zmieszczę na przykład. Na pewno nie zawsze ;)

Kolejka średnia, ale jej przedstawiciele potrafią po pewnym czasie rezonować. Spodziewałem się jeszcze powrotu do Ich warte, ale po kilkunastu godzinach Abracadabra zaskoczyła tak serio, bardziej doceniam tę spójność i konsekwencję prowadzenia takiego jednocześnie dojrzałego i bajkowego, nierealnego klimatu. Elektronika też spoko. Niektóre kawałki zlewają się po czasie w głowie z wieloma innymi, podobnymi, niespecjalnie angażującymi. Generalnie im więcej urozmaicenia, tym lepiej się to odbiera. Dodatkowym smaczkiem są sytuacje, w których wrzucane numery wchodzą ze sobą w jakieś zależności. Jeśli czyjś wybór wynika z jakiejś konkretnej historii albo intensywnego wrażenia, to bardziej to doceniam, lubię czytać wasze opisy i lubię w pewien sposób z nimi grać i na jakieś wątki odpowiadać. Sam staram się rozkręcać w swoich propozycjach z jakimiś doświadczeniami, które zawsze kryją się za konkretnym wyborem, bo z jakichś wyższych pobudek został podjęty w takiej formie.

Miał być bonus, będzie bonus, ale dla chętnych oczywiście. Piętnastolatek zachwycony Klausem mając do dyspozycji notebooka, FLa i darmowe wtyczki skonstruował takie o to demo swojego schulzowania: https://soundcloud.com/luxe-pol/winter- ... al_sharing
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 kwie 2022 23:57

Ale mi sentymentalną jazdę zapodałeś Dragon, te sample z FLa są nie do zapomnienia. Wszystko co robiłem w 2002 brzmiało w ten sposób xD
Szanuję. Mam gdzieś (lub już nie mam) moją odpowiedź na Dzwony rurowe, która robiłem mając te lat 16 xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 kwie 2022 00:02

Brzmi jak soundtrack do jakiejś gry. Ale całkiem spoko.
Dragon, to Twoja facjata tam widnieje?
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 kwie 2022 00:08

To moja rozmazana facjata, nomen omen właśnie z okresu, w którym ten twór powstał :D
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 kwie 2022 00:11

To wreszcie mam jakikolwiek ogląd, jak wyglądasz. :)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 kwie 2022 00:15

Ja w sumie nadal nie wiem jak Dragon wygląda. Chyba, że na avatarze to tez on.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 kwie 2022 00:39

Tutaj na awatarze jest przyszła bohaterka naszej zabawy :D Na Soundcloudzie mój gimnazjalny ryjec z epizodu z długimi włosami.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 kwie 2022 05:54

Ja uważam że sieganie po 4,5,6 odsłuch jeśli po 3 pierwszych nie siadło nie ma sensu do pisania recenzji bo format zabawy wymusza na nas jednak jakieś ograniczenia czasowe i w tak krótkim czasie trudno żeby coś się uleżało a jeśli mamy niedostrojone ucho to katowanie się jakimś numerem nie pomoże. Trudno, wolę wtedy spisać nieprzychylną recenzję i mieć chociaż jakiś obraz mojej reakcji na świeżo by mieć z czego się potem tłumaczyć xd ale słuchałem sobie ostatnio naszych wrzutek losowo od początku gry i wiem już że czasem równie ważny jak czas spędzony nad tymi kawałkami jest czas kiedy od nich odpoczywamy i po jakim do nich wracamy bo już na ten moment jest kilka numerów o których wyrażałem się nieprzychylnie a czasem po prostu pisałem że to nie moja bajka a dziś nie wiem kompletnie w czym był problem :) po prostu wróciłem z dostrojonym uchem i wchodzi bez popity nieraz, jeśli ja mam takie odkrycia to jestem ciekaw ile Wy wycianiecie z tej muzy po czasie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 17 kwie 2022 09:39

To ja dodam od siebie, że jestem nieco zaskoczony pozytywnym (a raczej aż tak pozytywnym) odbiorem EN niemal przez wszystkich, budujące (w przeciwieństwie do nazwy zespołu tłumaczonej dosłownie xD). Kolejka była naprawdę bardzo fajna, na pewno się nie nudziłem (nawet z Bel Canto, żeby słuchacz nie dostał wzwodu kropla dziegciu w łyżce miodu). Jednocześnie dostałem podobnych odczuć co wyżej wymienieni i też zwróciłem uwagę na to, iż ostatnimi razy nie przykładałem się jakoś mocno do odsłuchań czy samych recenzji. Teraz postanowiłem to zmienić (z mijającą właśnie kolejką) no ale nadal, jeśli coś mi nie pasuje to tylko się zatruję słuchając tego w nieskończoność. Ciekawym jest jednak, że po tej rundzie najbardziej w głowie siedzi mi Alizee xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 kwie 2022 09:47

Devotees nagle odkrywa, że Alizee jest spoko xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 kwie 2022 11:16

Na wstępie zaznaczę że miało tu wjechać coś innego, ale tak się zbieracie z tymi reckami czasem że zanim wrzucę coś na co się napaliłem już mija mi na to faza i zmieniam typ, sorki 🤷

Jay-Z - Dead Presidents
(1996)

https://youtu.be/HAjQf0zag_4

Numer ten poznałem jakoś chyba w 2004 roku kiedy mój starszy brat kupił sobie nowego peceta i zaczął przynosić do domu sterty hip hopowej muzy w mp3 oraz wideoklipów. Dead Presidents poznałem właśnie poprzez jeden z takich klipów, w audio zaś słuchałem Dead Presidents II - oryginalna wersja była singlem, ta druga wersja trafiła na debiutancki album, wtedy było mi obojętne że teksty są inne, przede wszystkim robotę robił tu dla mnie ten bit oraz flow Jaya. Od początku urzekła mnie w tym numerze samplowana melodia fortepianu z utworu A Garden of Peace od Lonniego Listona Smitha, która połączona z bębnami i nawijką Jaya pięknie została mi sprzedana w młodzieżowy sposób. Znając już nieco moją historię z poznawaniem rapu moglibyście spytać jak to jest bo niby mój ulubiony MC to Nas a tu wrzucam jego rywala - Jaya? Ano tak to jest że w refrenie Dead Presidents pojawia się wysamplowany wokal z Nasa, a tak w ogóle tytułowi "martwi prezydenci" to po prostu slangowe określenie pieniędzy (w USA na banknotach widnieją podobizny byłych prezydentów). Swoją drogą uważam że debiutując w 1996 roku albumem "Reasonable Doubt" Jay był wówczas naprawdę najlepszym raperem na scenie hip hopowej. Utwór ten był jednym z moich ulubionych odtwarzanych przeze mnie w playerze mp3 podczas wielogodzinnego ciorania wówczas w nieznane mi jeszcze GTA3 (nadrabiałem po Vice City), idealnie wpasowywał się w klimat miasta opartego przecież w dużej mierze na Nowym Jorku. Klip też uwielbiam od pierwszego wejrzenia, całość oddaje jak dla mnie klimat spokojnego nudnego niedzielnego popołudnia gdzieś pod koniec lat 90, ta melodia ma taką melancholię w sobie dla mnie. Dead Presidents od zawsze w mojej czołówce a od kilku lat już to mój ulubiony kawałek hip hopowy.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 kwie 2022 12:38

XTC - Easter Theatre

Wjechały święta i wracam do XTC. Moją historię z tym zespołem już opisałem, ale nie wspomniałem (umyślnie), że to właśnie Easter Theater był tym głównym motywatorem żeby w końcu się za nich zabrać. Usłyszałem go w programie stacji Team Rock Radio, który gościnnie prowadziła dwójka artystów (nie muszę pisać jakich). Kawałek pochodzi z płyty Apple Venus wydanej w 1999 r, ale wiąże się z tym materiałem ciekawa historia. XTC wydawali via Virgin, ale ich stosunki z wytwórnią był coraz bardziej gówniane. Sesje do Nonsuch były wciąż torpedowane, Virgin chciało hitów, których nie słyszało w tamtym materiale, a Andy Partridge nie miał zamiaru iść na kompromis.W końcu przeforsował swoje, a Nonsuch został obsypany recenzjami 10/10, co było wystarczającym dowodem na to, że zespół wiedział co robi. W kontrakcie był jeszcze jeden album, ale XTC rozpoczęli strajk. W 1996 r. mieli gotowe dema na co najmniej dwie płyty, ale uparli się, że nie wydadzą tego dopóki Virgin nie wypuści ich z kontraktu. Po długiej batalii, podpisano odpowiednie papiery i zespół był wolny. Połowa materiału była zaplanowana na album orkiestrowy (z aranżacjami gitarzysty Dave'a Gregory'ego), a druga na rockowy. Easter Theter, co słychać, pochodzi z tej pierwszej transzy. Jest tu wszystko co lubię w XTC, czyli przede wszystkim doskonała piosenka i ciekawe pomysły na aranżacje (jest całe audio z Partridgem opowiadającym o korelacji muzyki z tekstem, np. o tych sunących smyczkowych instrumentach, które miały oddać przedzierające się pod ziemią korzenie, itd), doskonały tekst (odwrócenie ról Jezusa i Boga) i wokal Andy'ego oraz te charakterystyczne harmonie. Nie będę przepraszał za to lukrowanie xD To jest i będzie mój ulubiony utwór XTC. Wesołych świąt!

https://www.youtube.com/watch?v=NMeQjcmt52g
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 17 kwie 2022 13:09

Pixies - Bone Machine

https://www.youtube.com/watch?v=Jrxxto5dNQo

Hieniałke pisząc o XTC wspominał o tym, że totalnie losowe czynniki potrafią sprawić, że płyta uchodząca za średnią/nijaką potrafi dojrzeć w głowie pod wpływem totalnie losowych czynników. Ja swego czasu zauważyłem, że takim czynnikiem w moim przypadku jest często... przesluchanie jakiejś innej płyty z dyskografii (tak, wiem, że są przypadki, w których to jest niemożliwe). Tak było z Pixies. Moja pierwsza styczność z nimi to bylo lato 2011, tuż po maturach, gdzie po prostu pierdziałem w stołek i grałem w gierki tudzież słuchałem muzyki, nieszczególnie nawet głowiąc się nad swoją przyszłością. Ściągając wtedy płyty z topki ryma na potęgę, ściągnąłem i Doolittle, przesłuchałem raz i nie wracałem, nie czując ku temu szczególnej potrzeby.
Prawdziwa przygoda z Pixies więc zaczęła się jakieś dwa lata później. Tym razem przesłuchałem te płytę z gołą babą, której otwieracz znajduje się w linku wyżej. Nie pamiętam dokładnej daty, ni godziny - to było jakoś nad ranem, późną zimą/wczesną wiosną. Może to ten czynnik sprawił, że wszystko zaskoczyło praktycznie od pierwszego odsłuchu, a powrót do Doolittle dał mi zaskakująco dużo przyjemności.
Jednym z bardziej wyrazistych wspomnień związanych z tą muzyką była znajomość z pewnym niezalowym muzykiem, zainicjowana jakoś też w 2013 roku, z którym to swego czasu regularnie wykłócaliśmy się o ten zespół. Kłótnie te były bezcelowe, jałowe i w sumie to nie pamiętam o co w nich chodziło, bo naprawdę nie kumam jak można mieć jakiekolwiek WĄTY do tego zespołu. Przecież to jest tak bezczelnie COOL i maksymalnie bezpretensjonalny zespół, że ciężko mi pojąć to, że można go nie lubić (jak pomidorowej). Lata minęły, kłócić się przestaliśmy, zdania o tym zespole nie zmieniłem, w sumie nie wiem jak on.
Podrzucam wam Bone Machine, a nie np. ten słynny hit, co to był we filmie (acz który też bardzo lubię), bo raz - to świetne wprowadzenie w ten zespół, dla tych co to go nie znają, dwa - reprezentuje wszystko, co najbardziej lubię w tym zespole, czyli tę młodzieńczą energię, maksymalny luz i losowość. Wesołego jajcowania!
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 17 kwie 2022 14:35

Nadchodzę!

Łona/Webber - Wyślij Sobie Pocztówkę (rok wydania 2014, rok pierwszego odsłuchu 2016)

https://www.youtube.com/watch?v=-B-vASt4xnI

Nadejszła ta chwila, w której wrzucam polską muzykę i to do tego rap ^^ Kawałek jest absolutnie nieprzypadkowy. Są rzeczy, które w polskim rapie mi się podobały, niektóre od zawsze (jak np. pierwsze WWO), niektóre po czasie (jak np. Pezet). A są takie, które po prostu walnęły mnie w łeb w czasie, w którym nie chciałem mieć z tym gatunkiem nic wspólnego i gdzieś po cichu, z dala od ciekawskich oczu i uszu (nawet własnych lol) pozwalałem sobie na guilty pleasures w trybie incognito na Chrome odpalając YT i utwory, które były (są) po prostu... dobre. Wrzucany przeze mnie kawałek nie tylko sam jest dobry, jego wykonawca to kopalnia świetnych rzeczy dla mnie. Pierwszy raz Łonę usłyszałem w kawałku Helmut, który to kawałek katowałem niemal całe lat 2008. Z prostej przyczyny - akurat zaraz po maturze zrobiłem prawo jazdy i dostałem swój pierwszy samochód w życiu, którym był trabant mojego dziadka. Był genialny xD świetnie utrzymany, zadbany, w dodatku nie była to smutna dwusuwowa "sześćsetka", a model z 1990 roku po face liftingu i z silnikiem VW Polo. Udało mi się nawet kiedyś zamknąć na nim licznik ;( a utwór wspomniany wyżej akurat jest o trabancie. Łonę sprzedała mi moja dobra kumpela, którą tak się składa Hien również poznał. Co jakiś czas wysyłała mi numery, które sama uznawała za dobre, ale ona "wychowana na rapie" więc do jej osądów w tym zakresie zawsze miałem zaufanie (do innych mniej). I tak mijały lata, aż w 2016 wrzuciła mi właśnie ten kawałek, co tutaj wrzucam dodając, że to jest numer o Zgierzu. Nie wszyscy wiedzą, co to Zgierz, więc powiem tylko tyle, że żal mi tych, co wiedzą, a reszta niech się cieszy. Zgierz to jest wrzód na dupie Łodzi, w którym przyszło mi spędzić 16 lat życia ciągiem i naprawdę żadnym innymi miejscem na Ziemi tak nie gardziłem (i nie gardzę) jak nim właśnie. Totalne zadupie, do którego właściwie nie ma po co jechać (nie bardzo też długo było czym; przez parę ostatnich lat nie było też jak się stąd wydostać), chyba, że chcesz się spotkać z Musiałem który akurat jest na grzybach. Niby blisko Łodzi, ale no Łódź to nie żadna światowej klasy metropolia tylko gigantyczny Radom, także nobilitacja właściwie żadna. Bród, syf i koszmarni ludzie. We wrześniu tego roku minie 10 lat jak wyniosłem się do Warszawy i zamierzam w ramach świętowania nawalić się ze szczęścia do granic możliwości, im dalej od tej dziury tym lepiej (koniec rantu). I, no, to jest numer o Zgierzu. Albo - z perspektywy innych - o wszystkich tych paskudnych miejscach w kraju tak daleko od szczęśliwego centrum Wszechświata jak się tylko da. Zgierz, Zduńska Wola, Rejowiec np., niby to nie bardzo małe ale nic tam nie ma, wliczając w to nadzieje na lepsze jutro, wszędzie daleko (Łódź niby 3/4 największe miasto w kraju pod względem ludności/powierzchni, ale i tak wszędzie od niej daleko, poza - lol - Warszawą; inna sprawa, że w takim 2006/2007 roku to spokojnie mógłby być numer o Łodzi właśnie), a - jak to pisał Tuwim - w strasznych mieszkaniach mieszkają straszni mieszczanie. I wszystko fantom, zwłaszcza jakakolwiek przyszłość (bo tutaj się po prostu utyka w teraźniejszości). Nie przyszłoby mi do głowy wysyłać sobie ze Zgierza pocztówki co prawda (sam się nadałem w jedną stronę do Stolicy), ale też dzięki paru rzeczom - w tym temu utworowi - zacząłem patrzeć na to miejsce z pewnego dystansu. Bałem się, że ze względu na pewne wydarzenia ostatnich kilku miesięcy przyjdzie mi tu zrejterować, ale tak się poskładało, że jednak zostanę w Default City. Oczywiście, kryteria ocen takich miejsc jak Zgierz są bardzo subiektywne, dla każdego inne miasto/wieś/przysiółek może być taką otchłanią z której nie da się wydostać, czasem jest wręcz odwrotnie - nienawidzi się szczerze i z całego serca Warszawy/Łodzi/Wrocławia/Gdańska/niepotrzebne skreślić i chce w takie miejsce jak Zgierz zwiać, no ale nie znam ich zbyt wielu. Hienałcze swego czasu hejtował mój pomysł na exit strategy do DC, ale żeby w pełni to zrozumieć musiałby zamieszkać tutaj. Mnie przyszło żyć w tym najgorszym z nich. Mam do tego ekstremalnie osobisty stosunek i ten numer doskonale go oddaje. Także zapraszam na wycieczkę do Najgorszego Miejsca Na Ziemi(TM) wraz ze szczecińskim raperem też nie do końca wiadomo skąd (bo Szczecin daleko i nie wiadomo, czy to nad morzem czy nie; fun fact, de iure nad morzem jak najbardziej xD). Łona gdzieś powiedział, że właściwie numer jest trochę inspirowany Szczecinem i tym, jak Polacy z reszty kraju na niego patrzą. Ewidentnie nie był w Zgierzu. Tak jak np. Drenda. Ale nie wiem po co mieliby tu jeździć.

Ja też nie wiem po co tu jeżdżę.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 17 kwie 2022 14:58

Jestem na 97% pewien że widziałem na IG zdjęcia Drendy ze Zgierza
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 17 kwie 2022 15:23

To musiał być fotomontaż ;( ;( ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 kwie 2022 18:27

Obstawiam, że to jest już niemożliwe, żeby nie było prawdziwe. Zgierz w porównaniu do masy miejscówek wartych uwagi jest dość duży, więc pewnie odhaczony.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 kwie 2022 19:39

Alessandro Cortini - Verde

Mam w głowie wspomnienie z końcówki liceum, jest ciepły dzień wiosenny. Szatnia od wuefu. Niby tam się przebieramy już pod te zajęcia, ale nauczyciel lubił sobie trochę poczekać, nigdy nie było specjalnego pośpiechu. Gadka szmatka, aż tu nagle pojawia się chłopak, który wzbudza pewnego rodzaju poruszenie. Wchodzi jak gdyby nigdy nic, też się przebiera, ale towarzyszy mu dziwne niepasująca muzyka. Przez parę dni prowadziłem usilnie poszukiwania wykonawcy, bo gościa w zasadzie nie dało się już wtedy złapać normalnie na miejscu. Krąg artystyczny go wciągnął, do tego dochodziły epizody/anegdotki związane z narkotykami. Tamtego dnia wyglądał na solidnie przygrzanego, kontaktował, ale momentami zostawał w swoim świecie. W trakcie jakichś ćwiczeń, ganianiny przed startem "lekcji" też jeszcze ta muzyka grała w tle. Było to na tyle specyficzne w takich okolicznościach, że do dziś pamiętam dobrze tę sytuację.

To był mój pierwszy kontakt z muzyką Cortiniego. Do dzisiaj nie jestem pewien, który utwór faktycznie wtedy leciał, ale pod to wspomnienie bardzo dobrze pasuje Verde z zeszłorocznej płyty Włocha. Jest to elektronika minimalistyczna, ale prowokująca jakieś psychotyczne, intymne, być może pasujące pod sytuacje pewnego przekroczenia emocje. We mnie do pewnego stopnia budzi strach, a czasami działa sensualnie, zmysłowo. Verde do połowy jest właśnie zmysłowe, naprawdę zamknięte w sobie, kameralne, a potem wskakuje specyficzna pompa, groza. Cortini jest mistrzem tego typu emocji i ich krzyżówek, ma bardzo specyficzne brzmienie, które delikatne modyfikuje w zależności od płyty. W kolaboracjach pasuje mi najmniej, solo prezentuje pełen potencjał. Ta ilustracyjność, wystawowość też ma tutaj miejsce, a jako że lubię teatr, pasuje mi klimat galerii... trudno nie darzyć takiej muzyki autentycznym szacunkiem i sympatią.

https://www.youtube.com/watch?v=FwaxQho_65g
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 kwie 2022 22:01

Rihanna - Russian Roulette

Rihannę poznałem w 2007r. kiedy to ukazał się rewelacyjny singiel Umbrella, na punkcie którego kompletnie sfiksowałem. I pierwotnie właśnie ten utwór miał się tu ukazać. Nawet jeszcze dziś rano miałem taki zamiar, kiedy przeczytałem o propozycji strippeda i Jay-Z, który to maczał palce również w utworze Rihanny właśnie. Ale potem włączyłem o dwa lata młodszy Russian Roulette, znów poczułem dreszcze i zadecydowałem, że to jednak właśnie ten utwór od lat robi na mnie jeszcze większe wrażenie.
Russian Roulette to dla mnie nieskończenie piękna piosenka, bardzo smutna, mroczna, z potężną dawką melancholii. To świetnie brzmiąca ballada w umiarkowanym tempie 80 uderzeń na minutę. Bardzo rytmiczna z dobrym basem. Rihanna jak zwykle śpiewa bardzo silnym i dźwięcznym głosem. To w ogóle jeden z najlepszych żeńskich głosów jakie poznałem.
Rihanna to nie jest jakaś moja mega ulubienica, której dyskografię znam na pamięć. Ale ma trochę naprawdę bardzo dobrych utworów, wśród których króluje Russian Roulette. Jak najdzie mnie faza, to mógłbym słuchać w nieskończoność.
Wrzucam wersję standardową:
https://www.youtube.com/watch?v=ZQ2nCGawrSY

oraz z AOL Session, bo mimo, że bliska oryginałowi, to tu i ówdzie leciutko się różni moim zdaniem na korzyść. W zwrotkach nie ma tych dzwonkowatych klawiszowych zagrywek, tylko jeszcze lepiej brzmiące klawiszowe akordy, które w muzyce uwielbiam. W drugiej zwrotce słychać dodatkowo fajne smyczki. Poza tym wokal na żywo równie doskonały jak w studiu.
https://www.youtube.com/watch?v=YdRDyIXfDgw