Nadchodzę!
Łona/Webber - Wyślij Sobie Pocztówkę (rok wydania 2014, rok pierwszego odsłuchu 2016)
https://www.youtube.com/watch?v=-B-vASt4xnI
Nadejszła ta chwila, w której wrzucam polską muzykę i to do tego rap ^^ Kawałek jest absolutnie nieprzypadkowy. Są rzeczy, które w polskim rapie mi się podobały, niektóre od zawsze (jak np. pierwsze WWO), niektóre po czasie (jak np. Pezet). A są takie, które po prostu walnęły mnie w łeb w czasie, w którym nie chciałem mieć z tym gatunkiem nic wspólnego i gdzieś po cichu, z dala od ciekawskich oczu i uszu (nawet własnych lol) pozwalałem sobie na guilty pleasures w trybie incognito na Chrome odpalając YT i utwory, które były (są) po prostu... dobre. Wrzucany przeze mnie kawałek nie tylko sam jest dobry, jego wykonawca to kopalnia świetnych rzeczy dla mnie. Pierwszy raz Łonę usłyszałem w kawałku Helmut, który to kawałek katowałem niemal całe lat 2008. Z prostej przyczyny - akurat zaraz po maturze zrobiłem prawo jazdy i dostałem swój pierwszy samochód w życiu, którym był trabant mojego dziadka. Był genialny xD świetnie utrzymany, zadbany, w dodatku nie była to smutna dwusuwowa "sześćsetka", a model z 1990 roku po face liftingu i z silnikiem VW Polo. Udało mi się nawet kiedyś zamknąć na nim licznik

a utwór wspomniany wyżej akurat jest o trabancie. Łonę sprzedała mi moja dobra kumpela, którą tak się składa Hien również poznał. Co jakiś czas wysyłała mi numery, które sama uznawała za dobre, ale ona "wychowana na rapie" więc do jej osądów w tym zakresie zawsze miałem zaufanie (do innych mniej). I tak mijały lata, aż w 2016 wrzuciła mi właśnie ten kawałek, co tutaj wrzucam dodając, że to jest numer o Zgierzu. Nie wszyscy wiedzą, co to Zgierz, więc powiem tylko tyle, że żal mi tych, co wiedzą, a reszta niech się cieszy. Zgierz to jest wrzód na dupie Łodzi, w którym przyszło mi spędzić 16 lat życia ciągiem i naprawdę żadnym innymi miejscem na Ziemi tak nie gardziłem (i nie gardzę) jak nim właśnie. Totalne zadupie, do którego właściwie nie ma po co jechać (nie bardzo też długo było czym; przez parę ostatnich lat nie było też jak się stąd wydostać), chyba, że chcesz się spotkać z Musiałem który akurat jest na grzybach. Niby blisko Łodzi, ale no Łódź to nie żadna światowej klasy metropolia tylko gigantyczny Radom, także nobilitacja właściwie żadna. Bród, syf i koszmarni ludzie. We wrześniu tego roku minie 10 lat jak wyniosłem się do Warszawy i zamierzam w ramach świętowania nawalić się ze szczęścia do granic możliwości, im dalej od tej dziury tym lepiej (koniec rantu). I, no, to jest numer o Zgierzu. Albo - z perspektywy innych - o wszystkich tych paskudnych miejscach w kraju tak daleko od szczęśliwego centrum Wszechświata jak się tylko da. Zgierz, Zduńska Wola, Rejowiec np., niby to nie bardzo małe ale nic tam nie ma, wliczając w to nadzieje na lepsze jutro, wszędzie daleko (Łódź niby 3/4 największe miasto w kraju pod względem ludności/powierzchni, ale i tak wszędzie od niej daleko, poza - lol - Warszawą; inna sprawa, że w takim 2006/2007 roku to spokojnie mógłby być numer o Łodzi właśnie), a - jak to pisał Tuwim - w strasznych mieszkaniach mieszkają straszni mieszczanie. I wszystko fantom, zwłaszcza jakakolwiek przyszłość (bo tutaj się po prostu utyka w teraźniejszości). Nie przyszłoby mi do głowy wysyłać sobie ze Zgierza pocztówki co prawda (sam się nadałem w jedną stronę do Stolicy), ale też dzięki paru rzeczom - w tym temu utworowi - zacząłem patrzeć na to miejsce z pewnego dystansu. Bałem się, że ze względu na pewne wydarzenia ostatnich kilku miesięcy przyjdzie mi tu zrejterować, ale tak się poskładało, że jednak zostanę w Default City. Oczywiście, kryteria ocen takich miejsc jak Zgierz są bardzo subiektywne, dla każdego inne miasto/wieś/przysiółek może być taką otchłanią z której nie da się wydostać, czasem jest wręcz odwrotnie - nienawidzi się szczerze i z całego serca Warszawy/Łodzi/Wrocławia/Gdańska/niepotrzebne skreślić i chce w takie miejsce jak Zgierz zwiać, no ale nie znam ich zbyt wielu. Hienałcze swego czasu hejtował mój pomysł na exit strategy do DC, ale żeby w pełni to zrozumieć musiałby zamieszkać tutaj. Mnie przyszło żyć w tym najgorszym z nich. Mam do tego ekstremalnie osobisty stosunek i ten numer doskonale go oddaje. Także zapraszam na wycieczkę do Najgorszego Miejsca Na Ziemi(TM) wraz ze szczecińskim raperem też nie do końca wiadomo skąd (bo Szczecin daleko i nie wiadomo, czy to nad morzem czy nie; fun fact, de iure nad morzem jak najbardziej xD). Łona gdzieś powiedział, że właściwie numer jest trochę inspirowany Szczecinem i tym, jak Polacy z reszty kraju na niego patrzą. Ewidentnie nie był w Zgierzu. Tak jak np. Drenda. Ale nie wiem po co mieliby tu jeździć.
Ja też nie wiem po co tu jeżdżę.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl