Best of Forum (edycja growa)
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Test Drive Unlimited (PC)
Wyścigówki, gry samochodowe, to był mój większy konik. Sporo tłukłem na PlayStation, było też wiele epizodów w GTA, różnych rajdówek i samochodówek na PC, ale po odkryciu Test Drive Unlimited wiedziałem już, jak wygląda ideał. Mam nadzieję, że nikogo nie zdziwi fakt, że grę odkryłem jakieś 8-9 lat po premierze, ale jak na 2007 rok to naprawdę graficznie nie stoi najgorzej. Dostajemy pod opiekę wirtualną osobę wrzuconą w wir życia na jednej z hawajskich wysp. Możemy dość swobodnie modelować jej wygląd, ubiór, ale nie ukrywam, że to tylko dodatek do całej zabawy związanej z wyścigami, wyzwaniami, odblokowywaniem kolejnych przestrzeni na wyspie, kolejnych klas pojazdów. Mapka jest naprawdę duża, wyspa Oahu została odwzorowana dość wiernie, jej objazd wymaga tej godzinki pod warunkiem, że mamy dość solidną bryczkę. Albo motocykl, bo klasy motocyklowe też są tutaj dostępne.
Jedyny wkurwiający element? Spawnujące się nie wiadomo czemu i jak samochody widma przed nosem, przez co ściga nas policja, która potrafi wlepić dość kosztowne mandaty. Nie wiem, czy to była wada związana z danym egzemplarzem gry czy sprzętem, raczej to pierwsze, bo zarówno u brata jak i później już we własnym domu pojawiał się ten mankament. W porównaniu do masy frajdy, jaką daje prucie przez estetyczne oddane hawajskie okolice, to naprawdę szczególik.
W repertuarze mamy możliwość ustalania własnych wyzwań, wyścigi na czas, wyścigi na jak najmniejszą ilość uszkodzeń, wyzwania ekonomiczne pokroju podwożenie ludzi, przewożenie pojazdów... i pewnie jeszcze coś, ale już teraz wszystkiego nie pamiętam. Pod względem lokacji dostajemy masę chałup z różnymi przestrzeniami garażowymi, salony aut i motocykli, często profilowane dla konkretnej marki, możemy również na określony czas wypożyczyć dany bolid. Najbardziej ceniłem (i cenię, bo ostatnio zaliczyłem udany powrót do przeszłości w ramach tej gry!) te retro samochody wyścigowe, ale też i po prostu te najbardziej wykręcone, najszybsze. Najlepsze wspomnienie z TDU to wyścig polegający na dość szybkim oblocie wyspy, niby są przeciwnicy, ale do przejechania jest fizycznie około 200 kilometrów, więc po godzinie idzie się naprawdę zmęczyć, ale to doświadczenie niepowtarzalne i nieporównywalne z niczym innym.
Ulubione modele to zdecydowanie Ferrari 575M Maranello - no właśnie tym zabrałem się za wspomniane wyzwanie - i Lamborghini Miura.
To jedna z tych pozycji, która musi być w moim zestawie najlepszych gier, mnóstwo sentymentu, dobrych wspomnień, ale też rzetelnego wykonania, nie szło zamęczyć tej gry i negatywnie się czymś zaskoczyć.
https://www.youtube.com/watch?v=TzK6EiDO1_U
Wyścigówki, gry samochodowe, to był mój większy konik. Sporo tłukłem na PlayStation, było też wiele epizodów w GTA, różnych rajdówek i samochodówek na PC, ale po odkryciu Test Drive Unlimited wiedziałem już, jak wygląda ideał. Mam nadzieję, że nikogo nie zdziwi fakt, że grę odkryłem jakieś 8-9 lat po premierze, ale jak na 2007 rok to naprawdę graficznie nie stoi najgorzej. Dostajemy pod opiekę wirtualną osobę wrzuconą w wir życia na jednej z hawajskich wysp. Możemy dość swobodnie modelować jej wygląd, ubiór, ale nie ukrywam, że to tylko dodatek do całej zabawy związanej z wyścigami, wyzwaniami, odblokowywaniem kolejnych przestrzeni na wyspie, kolejnych klas pojazdów. Mapka jest naprawdę duża, wyspa Oahu została odwzorowana dość wiernie, jej objazd wymaga tej godzinki pod warunkiem, że mamy dość solidną bryczkę. Albo motocykl, bo klasy motocyklowe też są tutaj dostępne.
Jedyny wkurwiający element? Spawnujące się nie wiadomo czemu i jak samochody widma przed nosem, przez co ściga nas policja, która potrafi wlepić dość kosztowne mandaty. Nie wiem, czy to była wada związana z danym egzemplarzem gry czy sprzętem, raczej to pierwsze, bo zarówno u brata jak i później już we własnym domu pojawiał się ten mankament. W porównaniu do masy frajdy, jaką daje prucie przez estetyczne oddane hawajskie okolice, to naprawdę szczególik.
W repertuarze mamy możliwość ustalania własnych wyzwań, wyścigi na czas, wyścigi na jak najmniejszą ilość uszkodzeń, wyzwania ekonomiczne pokroju podwożenie ludzi, przewożenie pojazdów... i pewnie jeszcze coś, ale już teraz wszystkiego nie pamiętam. Pod względem lokacji dostajemy masę chałup z różnymi przestrzeniami garażowymi, salony aut i motocykli, często profilowane dla konkretnej marki, możemy również na określony czas wypożyczyć dany bolid. Najbardziej ceniłem (i cenię, bo ostatnio zaliczyłem udany powrót do przeszłości w ramach tej gry!) te retro samochody wyścigowe, ale też i po prostu te najbardziej wykręcone, najszybsze. Najlepsze wspomnienie z TDU to wyścig polegający na dość szybkim oblocie wyspy, niby są przeciwnicy, ale do przejechania jest fizycznie około 200 kilometrów, więc po godzinie idzie się naprawdę zmęczyć, ale to doświadczenie niepowtarzalne i nieporównywalne z niczym innym.
To jedna z tych pozycji, która musi być w moim zestawie najlepszych gier, mnóstwo sentymentu, dobrych wspomnień, ale też rzetelnego wykonania, nie szło zamęczyć tej gry i negatywnie się czymś zaskoczyć.
https://www.youtube.com/watch?v=TzK6EiDO1_U
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Aha, ja zapomniałem o w sumie bardzo ważnej rzeczy: Settlersów 2 i Warcrafta 1 odpalało się przez DOS-a
Kto to pamięta i wie, jakie z tym bywały problemy? 
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Gość pajacuje, ale można sobie popatrzeć:stripped pisze:29 mar 2022 16:47Melki ja Cię lubię ale wrzucaj jakiś link z gameplayu a nie soundtrack sam, co?![]()
https://www.youtube.com/watch?v=LJ3jQhN ... RDMTdxgH7c
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie pamiętam bo ja normalnie miałem kompa z DOS-emMalkolit pisze:29 mar 2022 18:02Aha, ja zapomniałem o w sumie bardzo ważnej rzeczy: Settlersów 2 i Warcrafta 1 odpalało się przez DOS-aKto to pamięta i wie, jakie z tym bywały problemy?
![]()
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Thief
Platformy: PC, PS4
Na Thiefa pierwszy raz natknąłem się na początku 2000 r., niedługo po tym kiedy w domu pojawił się PC. W lutowym numerze Reseta, na dołączonym cd znajdowało się demo wychodzącego właśnie „Thief II: The Metal Age” (oraz, między innymi, Final Fantasy VIII i Settlers 3, dobry numer). Miałem wtedy w zwyczaju instalowanie i sprawdzanie wszystkich dem jakie się dało, po prostu wyłaził ze mnie głód czekania na komputer od prawie dekady. Niektóre włączałem na chwilę i szybko kasowałem, ale Thief II od razu mnie zafascynował. Kiedyś napisałem nawet dłuższy tekst o tym, że jestem totalnym kleptomanem w grach i uwielbiam skradanie się i okradanie NPCów (Skyrima odłożyłem w momencie kiedy zakończył się wątek Gildii Złodziei), a tu ktoś zrobił całą grę poświęconą tego rodzaju występkom. Do tego akcja dziejąca się porą wieczorową, w zaprojektowanym na gotycko-mikswszystkiegocowyglądacool-steampunkowym mieście z gościem w kapturze. Nie można chcieć więcej.
To demo na długo zapamiętałem jako olbrzymi open world, w którym można iść wszędzie, z obszarem wielkości jakiegoś skyrimowego miasteczka. Po latach okazało się, że trochę to moje wspomnienia wyolbrzymiły, ale na swoją obronę napiszę tylko, że w 2000 r., to naprawdę wydawało się open worldem. Mogłem sobie wejść komuś przez okno i okraść mu chatę, gdzieś indziej podsłuchać pod oknem dyskusji, dzięki czemu potem można było odnaleźć więcej lootu, a do tego, co jest dla tej serii typowe, robić różne rzeczy na różne sposoby. Mogłem wpaść gdzieś na rympał i powybijać całą straż, ale mogłem też ich po cichu ogłuszyć, albo jeszcze lepiej, prześliznąć się niezauważonym (co jest najbardziej pożądaną opcją). Do dyspozycji było sporo przydatnego stuffu, np. cała kolekcja różnego typu strzał, np. strzała, która pokrywała podłogę mchem, dzięki czemu nie stukało się obcasami, albo strzała wodna, gasząca pochodnie, czy strzała ze sznurem, żeby dostać się w niedostępne miejsce. I wiele innych.
Głównym bohaterem gry jest tytułowy złodziej – Garret. Fabuła i lore Thiefa są dosyć zawiłe i rozpościerają się na powierzchni trzech gier, więc nie będę o tym pisał, ale chce zaznaczyć, że to nie jest jedynie symulator gościa, który kradnie ludziom porcelanę z kuchni. Garret jest uber cool i duża w tym zasługa Stephena Russela, który podkłada głos. Granie taką postacią to czysta przyjemność. Pierwsza gra nie do końca wiedziała jeszcze, czym chce być, tzn wiedziała, ale to nie były jeszcze czasy Metal Gear Solid, że robienie skradanki było skazane na sukces. Tym samym, Thief: The Dark Project ma zdecydowanie więcej bezpośrednich walk, akcji i momentów wyjętych z horrorów (walka z zombie). Okazało się, że ludzie najcieplej zareagowali na te elementy gry, których było mniej, czyli skradanie się, okradanie domostw i załatwianie spraw po cichu.
Z tego tez powodu, Thief II zawierał mocno zwiększoną ilość tychże. Zniknęły zombie (i wiele innych nadnaturalnych zjawisk) i przymusowe walki, za to zwiększono ilość budynków, pomieszczeń, itd., które dało się okraść oraz ilość pretekstów ku temu. Przez wielu, w tym przeze mnie, dwójka uważana jest za najlepszą i klasyczną część serii.
Trójka – Thief: Deadly Shadows, powstała już po zamknięciu studia Looking Glass, ale tworzyła ją ekipa złożona w sporej części przez oryginalsów z LG. Gra była naturalnym rozwinięciem dwójki, acz nie obyło się bez kilku kontrowersyjnych aspektów. Po pierwsze, dodano opcję widoku z trzeciej osoby, głównie ze względu na to, że Thief po raz pierwszy pojawił się na konsolach. Po drugie, w grze można było swobodnie poruszać się po wielkim miejskim hubie, z którego przechodziło się do kolejnych misji (a nie, jak wcześniej, prosto z misji, do następnej misji, z filmikami pomiędzy). Tbh nie mam pojęcia czemu niektórych tak podkurwiła kompletnie opcjonalna możliwość zmiany widoku i poruszanie się po otwartym mieście (co dla mnie było zajebiste), ale trochę dymu się wokół tych rzeczy narobiło. Dla mnie Thief 3 jest rewelacyjny. Niektóre misje z tej gry są totalnie legendarne, a kradzież równie przyjemna, o ile nie bardziej, niż w poprzedniej części. Ponadto, Deadly Shadows pięknie kończy historię Garreta.
Wydawało się, że to na tyle, ale po wielu latach, w 2014 r., wyszedł nowy Thief, który był rebootem/remakiem/sequelem naraz. Fani wywalili na nią stos gówna, ale ja tę grę uwielbiam. Najśmieszniejsze, że generalnie zgadzam się z większością krytyki, ale po prostu te rzeczy mi nie przeszkadzają. W Thiefie najważniejszy jest dla mnie klimat, a ten w czwórce jest i to niesamowity. Takich gier jak Thief nie ma więcej. Ok, jest Dishonored (przy którym robiła ekipa z LG), ale to nie jest do końca to samo. Słabszy Thief, to nadal rodzyn na tle dostępnych gier. Po ośmiu latach, nadal widzę, że wylewa się na tę część szambo, a ja wciąć gram. Nawet wczoraj, przerwałem pisanie tego tekstu żeby sobie pograć xD Na sejwie zaczętym dwa lata temu, mam 60+ godzin rozgrywki, a to nie jest tego typu gra, w której pół godziny zajmuje podróż z punktu a, do b. Level w burdelu, to prawdopodobnie moja ulubiona misja w całej serii.
W każdym razie, póki co nie zapowiada się, że piąta część zostanie wydana w najbliższym, lub jakimkolwiek czasie. Pozostaje grać w stare gry. Jeśli muszę wybrać jedną, ulubioną grę z tej serii, to będzie to Thief II: The Metal Age, ale czwórka i Deadly Shadows są zaraz obok, jedynka odrobinę słabiej, ale to też jest fenomenalna część. AVE THIEF.
https://www.youtube.com/watch?v=-dU3ikwgNX4
plus, wspomniany level w burdelu
https://www.youtube.com/watch?v=cZFG9Czf6zk
Platformy: PC, PS4
Na Thiefa pierwszy raz natknąłem się na początku 2000 r., niedługo po tym kiedy w domu pojawił się PC. W lutowym numerze Reseta, na dołączonym cd znajdowało się demo wychodzącego właśnie „Thief II: The Metal Age” (oraz, między innymi, Final Fantasy VIII i Settlers 3, dobry numer). Miałem wtedy w zwyczaju instalowanie i sprawdzanie wszystkich dem jakie się dało, po prostu wyłaził ze mnie głód czekania na komputer od prawie dekady. Niektóre włączałem na chwilę i szybko kasowałem, ale Thief II od razu mnie zafascynował. Kiedyś napisałem nawet dłuższy tekst o tym, że jestem totalnym kleptomanem w grach i uwielbiam skradanie się i okradanie NPCów (Skyrima odłożyłem w momencie kiedy zakończył się wątek Gildii Złodziei), a tu ktoś zrobił całą grę poświęconą tego rodzaju występkom. Do tego akcja dziejąca się porą wieczorową, w zaprojektowanym na gotycko-mikswszystkiegocowyglądacool-steampunkowym mieście z gościem w kapturze. Nie można chcieć więcej.
To demo na długo zapamiętałem jako olbrzymi open world, w którym można iść wszędzie, z obszarem wielkości jakiegoś skyrimowego miasteczka. Po latach okazało się, że trochę to moje wspomnienia wyolbrzymiły, ale na swoją obronę napiszę tylko, że w 2000 r., to naprawdę wydawało się open worldem. Mogłem sobie wejść komuś przez okno i okraść mu chatę, gdzieś indziej podsłuchać pod oknem dyskusji, dzięki czemu potem można było odnaleźć więcej lootu, a do tego, co jest dla tej serii typowe, robić różne rzeczy na różne sposoby. Mogłem wpaść gdzieś na rympał i powybijać całą straż, ale mogłem też ich po cichu ogłuszyć, albo jeszcze lepiej, prześliznąć się niezauważonym (co jest najbardziej pożądaną opcją). Do dyspozycji było sporo przydatnego stuffu, np. cała kolekcja różnego typu strzał, np. strzała, która pokrywała podłogę mchem, dzięki czemu nie stukało się obcasami, albo strzała wodna, gasząca pochodnie, czy strzała ze sznurem, żeby dostać się w niedostępne miejsce. I wiele innych.
Głównym bohaterem gry jest tytułowy złodziej – Garret. Fabuła i lore Thiefa są dosyć zawiłe i rozpościerają się na powierzchni trzech gier, więc nie będę o tym pisał, ale chce zaznaczyć, że to nie jest jedynie symulator gościa, który kradnie ludziom porcelanę z kuchni. Garret jest uber cool i duża w tym zasługa Stephena Russela, który podkłada głos. Granie taką postacią to czysta przyjemność. Pierwsza gra nie do końca wiedziała jeszcze, czym chce być, tzn wiedziała, ale to nie były jeszcze czasy Metal Gear Solid, że robienie skradanki było skazane na sukces. Tym samym, Thief: The Dark Project ma zdecydowanie więcej bezpośrednich walk, akcji i momentów wyjętych z horrorów (walka z zombie). Okazało się, że ludzie najcieplej zareagowali na te elementy gry, których było mniej, czyli skradanie się, okradanie domostw i załatwianie spraw po cichu.
Z tego tez powodu, Thief II zawierał mocno zwiększoną ilość tychże. Zniknęły zombie (i wiele innych nadnaturalnych zjawisk) i przymusowe walki, za to zwiększono ilość budynków, pomieszczeń, itd., które dało się okraść oraz ilość pretekstów ku temu. Przez wielu, w tym przeze mnie, dwójka uważana jest za najlepszą i klasyczną część serii.
Trójka – Thief: Deadly Shadows, powstała już po zamknięciu studia Looking Glass, ale tworzyła ją ekipa złożona w sporej części przez oryginalsów z LG. Gra była naturalnym rozwinięciem dwójki, acz nie obyło się bez kilku kontrowersyjnych aspektów. Po pierwsze, dodano opcję widoku z trzeciej osoby, głównie ze względu na to, że Thief po raz pierwszy pojawił się na konsolach. Po drugie, w grze można było swobodnie poruszać się po wielkim miejskim hubie, z którego przechodziło się do kolejnych misji (a nie, jak wcześniej, prosto z misji, do następnej misji, z filmikami pomiędzy). Tbh nie mam pojęcia czemu niektórych tak podkurwiła kompletnie opcjonalna możliwość zmiany widoku i poruszanie się po otwartym mieście (co dla mnie było zajebiste), ale trochę dymu się wokół tych rzeczy narobiło. Dla mnie Thief 3 jest rewelacyjny. Niektóre misje z tej gry są totalnie legendarne, a kradzież równie przyjemna, o ile nie bardziej, niż w poprzedniej części. Ponadto, Deadly Shadows pięknie kończy historię Garreta.
Wydawało się, że to na tyle, ale po wielu latach, w 2014 r., wyszedł nowy Thief, który był rebootem/remakiem/sequelem naraz. Fani wywalili na nią stos gówna, ale ja tę grę uwielbiam. Najśmieszniejsze, że generalnie zgadzam się z większością krytyki, ale po prostu te rzeczy mi nie przeszkadzają. W Thiefie najważniejszy jest dla mnie klimat, a ten w czwórce jest i to niesamowity. Takich gier jak Thief nie ma więcej. Ok, jest Dishonored (przy którym robiła ekipa z LG), ale to nie jest do końca to samo. Słabszy Thief, to nadal rodzyn na tle dostępnych gier. Po ośmiu latach, nadal widzę, że wylewa się na tę część szambo, a ja wciąć gram. Nawet wczoraj, przerwałem pisanie tego tekstu żeby sobie pograć xD Na sejwie zaczętym dwa lata temu, mam 60+ godzin rozgrywki, a to nie jest tego typu gra, w której pół godziny zajmuje podróż z punktu a, do b. Level w burdelu, to prawdopodobnie moja ulubiona misja w całej serii.
W każdym razie, póki co nie zapowiada się, że piąta część zostanie wydana w najbliższym, lub jakimkolwiek czasie. Pozostaje grać w stare gry. Jeśli muszę wybrać jedną, ulubioną grę z tej serii, to będzie to Thief II: The Metal Age, ale czwórka i Deadly Shadows są zaraz obok, jedynka odrobinę słabiej, ale to też jest fenomenalna część. AVE THIEF.
https://www.youtube.com/watch?v=-dU3ikwgNX4
plus, wspomniany level w burdelu
https://www.youtube.com/watch?v=cZFG9Czf6zk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Assassin's Creed 2
Nigdy nie grałem w żadną część, kojarzę tylko z tym zakapturzonym kolesiem tą grę i że elementy parkouru się tam ostro przewijają. dejmien wrzucił intro z gry, beka, nic mi to nie powiedziało o niej ale sięgnąłem po nagranie z gameplayu i gra wygląda zajebiście i chętnie bym się w to zanurzył naprawdę. Niestety, nieprędko pewnie wrócę do gier komputerowych z braku czasu zwyczajnie. Ale fajna propozycja, doceniam.
Football Manager
Jeśli chodzi o managery piłkarskie nigdy nie było mi jakoś mocno po drodze z nimi, jedna piłka kopana pojawi się u mnie na pewno z minimalnymi jedynie elementami managerki a z takich typowych managerów to cenię sobie tylko The Manager z 1991 czy 92 roku, mam do niej sentyment. FM bez prawie żadnych dźwięków wydaje mi się dość suchy, chyba grając czułbym się jak jakiś księgowy siedzący w robocie niż no grajek komputerowy.
Blood 2
Lubię proste nieskomplikowane FPSy, w Blood 2 mógłbym pograć pewnie choć jest trochę creepy. Przypomina mi Dooma w którego nawet nie wiem czy grałem tak jakoś śmiesznie wyszło, ale będą jakieś podobne FPSy u mnie, no jeden chociażby. Ok propozycja.
Need For Speed 2
Po pierwsze jestem zaskoczony bo nie sądziłem że ta seria ma już tyle lat, utożsamiałem ją bardziej z nowym millenium już, druga rzecz to to że nie przepadam za tą grafiką końca lat 90. która niby już była nieco bardziej szczegółowa a jednocześnie i tak ni ch*ja nie realistyczna, z dwojga złego wolę już moje starocie z chujową pikselozą która zostawia pole do popisu wyobraźni xD
Ścigałki jakieś się u mnie przewiną może ale starsze, ja ogólnie tak mialem z grami że u mnie to wczesne 90s a potem do 2004 nic nowego prawie, nie miałem nowego kompa w domu kiedy większość moich znajomych właśnie je kupowala pod koniec lat 90. Z poznawaniem muzyki też miałem trochę podobną przerwę. Stosunek do NFS2 po tej wrzutce mam obojętny, jak mowiłem nie mam sentymentu do tej ery bo nie grywalem w te gry kiedy były na czasie niestety.
Warcraft 1
Nie mam pewności ale mam nieodparte wrażenie że mój najstarszy brat grał w to jeszcze jakoś w 2000s a ja jakoś się nie pokusiłem. Wolałem Settlersow i jeszcze inne dwie starsze gry podobne ale poczekam i zobaczę czy ktoś może wrzuci coś o nich. Chyba nie miałbym nadal ochoty się za to zabrać.
Test Drive Unlimited
Niby wygląda spoko ale nie jara mnie, chyba ścigałki ogólnie nie są jakoś mocno w moim typie a te które się u mnie pojawia będą tu z sentymentu. Do serii TD jeszcze wrocimy
preferuję inne rodzaje gier chyba.
Thief 2
Podoba mi się pomysł na tą skradankową grę i jej klimat. Mógłbym obadać. Coś innego, cenię sobie oryginalne pomysły, to dla mnie ważniejsze od grafiki w grach. Chyba najciekawsza propozycja, no może razem z Assassin's Creed 2 w tej rundzie.
Nigdy nie grałem w żadną część, kojarzę tylko z tym zakapturzonym kolesiem tą grę i że elementy parkouru się tam ostro przewijają. dejmien wrzucił intro z gry, beka, nic mi to nie powiedziało o niej ale sięgnąłem po nagranie z gameplayu i gra wygląda zajebiście i chętnie bym się w to zanurzył naprawdę. Niestety, nieprędko pewnie wrócę do gier komputerowych z braku czasu zwyczajnie. Ale fajna propozycja, doceniam.
Football Manager
Jeśli chodzi o managery piłkarskie nigdy nie było mi jakoś mocno po drodze z nimi, jedna piłka kopana pojawi się u mnie na pewno z minimalnymi jedynie elementami managerki a z takich typowych managerów to cenię sobie tylko The Manager z 1991 czy 92 roku, mam do niej sentyment. FM bez prawie żadnych dźwięków wydaje mi się dość suchy, chyba grając czułbym się jak jakiś księgowy siedzący w robocie niż no grajek komputerowy.
Blood 2
Lubię proste nieskomplikowane FPSy, w Blood 2 mógłbym pograć pewnie choć jest trochę creepy. Przypomina mi Dooma w którego nawet nie wiem czy grałem tak jakoś śmiesznie wyszło, ale będą jakieś podobne FPSy u mnie, no jeden chociażby. Ok propozycja.
Need For Speed 2
Po pierwsze jestem zaskoczony bo nie sądziłem że ta seria ma już tyle lat, utożsamiałem ją bardziej z nowym millenium już, druga rzecz to to że nie przepadam za tą grafiką końca lat 90. która niby już była nieco bardziej szczegółowa a jednocześnie i tak ni ch*ja nie realistyczna, z dwojga złego wolę już moje starocie z chujową pikselozą która zostawia pole do popisu wyobraźni xD
Ścigałki jakieś się u mnie przewiną może ale starsze, ja ogólnie tak mialem z grami że u mnie to wczesne 90s a potem do 2004 nic nowego prawie, nie miałem nowego kompa w domu kiedy większość moich znajomych właśnie je kupowala pod koniec lat 90. Z poznawaniem muzyki też miałem trochę podobną przerwę. Stosunek do NFS2 po tej wrzutce mam obojętny, jak mowiłem nie mam sentymentu do tej ery bo nie grywalem w te gry kiedy były na czasie niestety.
Warcraft 1
Nie mam pewności ale mam nieodparte wrażenie że mój najstarszy brat grał w to jeszcze jakoś w 2000s a ja jakoś się nie pokusiłem. Wolałem Settlersow i jeszcze inne dwie starsze gry podobne ale poczekam i zobaczę czy ktoś może wrzuci coś o nich. Chyba nie miałbym nadal ochoty się za to zabrać.
Test Drive Unlimited
Niby wygląda spoko ale nie jara mnie, chyba ścigałki ogólnie nie są jakoś mocno w moim typie a te które się u mnie pojawia będą tu z sentymentu. Do serii TD jeszcze wrocimy
Thief 2
Podoba mi się pomysł na tą skradankową grę i jej klimat. Mógłbym obadać. Coś innego, cenię sobie oryginalne pomysły, to dla mnie ważniejsze od grafiki w grach. Chyba najciekawsza propozycja, no może razem z Assassin's Creed 2 w tej rundzie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Poszedłem dzisiaj do garderoby, gdzie mam taką szufladę ze starymi płytami z CD Action. Nigdy ich nie wyrzuciłem, choć w mało co grałem. Nie zaglądałem do niej od lat. Ale coś mi świtało, że powinienem mieć tam jakąś część Thiefa. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że jestem szczęśliwym posiadaczem aż trzech pierwszych części! I nigdy żadnej nawet nie zainstalowałem.
Nawet nie wiem czemu. Może dlatego, że zawsze byłem wielkim entuzjastą FPSów i głównie w nie grałem. A przecież i w artykułach z CDA, które czytałem i na filmikach z YT ta gra mi się nawet podobała. Kto wie, czy teraz po latach się wreszcie na nie skuszę i spróbuję.
W Assassin's Creed nigdy nie grałem, ale zwyczajnie takie klimaty mnie jakoś nie interesowały. Albo może bardziej taki tryb rozgrywki.
Kiedyś za to na bank grałem w jakiegoś Football Managera. Ale było to tak dawno, że już ledwie kojarzę. Miałem za to kolegów w pracy, którzy tłukli w to bez opamiętania.
Grałem też w Need For Speed, ale jakąś nowszą część, gdzieś tak z okolic 2012-13r. I podobało mi się. Bo tam się nie tylko ścigało, ale też można było eliminować lub spowalniać przeciwników kolczatkami, blokadami, jakimiś pociskami elektrycznymi czy coś takiego. Były zresztą różne tryby rozgrywki. Kto grał, to pewnie kojarzy. Sporo godzin w to pośmigałem. Grałem też jeszcze w parę innych ścigałek, jak choćby staruteńki Motorhead, Colin McRee czy inne, których nazw już nawet nie pamiętam. No i oczywiście wspomniany już przez kogoś absolutnie rewelacyjny Re-volt, czyli ściganie się samochodzikami na baterie po np. markecie, muzeum czy statku. Robiłem nawet z żoną nie raz zawody, kto na danej trasie wykręci lepszy czas. To były czasy!
Warcrafta znam tylko z YT. Jakoś nigdy do tego nie przysiadłem, choć jakąś część też mam na płycie.
Test Drive Unlimited znam tylko z nazwy. Nic więcej mi to nie mówi.
W Assassin's Creed nigdy nie grałem, ale zwyczajnie takie klimaty mnie jakoś nie interesowały. Albo może bardziej taki tryb rozgrywki.
Kiedyś za to na bank grałem w jakiegoś Football Managera. Ale było to tak dawno, że już ledwie kojarzę. Miałem za to kolegów w pracy, którzy tłukli w to bez opamiętania.
Grałem też w Need For Speed, ale jakąś nowszą część, gdzieś tak z okolic 2012-13r. I podobało mi się. Bo tam się nie tylko ścigało, ale też można było eliminować lub spowalniać przeciwników kolczatkami, blokadami, jakimiś pociskami elektrycznymi czy coś takiego. Były zresztą różne tryby rozgrywki. Kto grał, to pewnie kojarzy. Sporo godzin w to pośmigałem. Grałem też jeszcze w parę innych ścigałek, jak choćby staruteńki Motorhead, Colin McRee czy inne, których nazw już nawet nie pamiętam. No i oczywiście wspomniany już przez kogoś absolutnie rewelacyjny Re-volt, czyli ściganie się samochodzikami na baterie po np. markecie, muzeum czy statku. Robiłem nawet z żoną nie raz zawody, kto na danej trasie wykręci lepszy czas. To były czasy!
Warcrafta znam tylko z YT. Jakoś nigdy do tego nie przysiadłem, choć jakąś część też mam na płycie.
Test Drive Unlimited znam tylko z nazwy. Nic więcej mi to nie mówi.
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Znakiem tego mojej propozycji nie kojarzysz nawet z nazwy
wszyscy raczej SWAT mogą kojarzyć niż PQ, jak mówiłem rozminąłem się czasowo z dużą częścią społeczeństwa która pecety ogarniała nieco później.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Och sorry stripped, moje niedopatrzenie. Kopiowałem nazwy gier z Twojego postu powyżej, i nie pomyślałem, że sam przecież swojej propozycji nie komentowałeś.
Police Quest: In Pursuit of the Death Angel nazwa gdzieś tam się chyba o uszy obiła, choć na pewno SWAT mówi mi dużo więcej. Nigdy w to wykopalisko nie grałem i chyba nawet nie widziałem. Ale tego typu starocie miały niepowtarzalny klimat. Już teraz by się w to grać raczej nie dało z różnych względów, ale jak ktoś grał wtedy, to sentyment wciąż w sercu na pewno pozostał.
Gry kiedyś od strony technicznej były oczywiście dużo gorsze niż dziś, ale człowiekowi bardziej się chciało w nie grać niż dziś. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. To było coś nowego, ekscytującego. Dzisiaj gry już zwyczajnie spowszedniały.
Police Quest: In Pursuit of the Death Angel nazwa gdzieś tam się chyba o uszy obiła, choć na pewno SWAT mówi mi dużo więcej. Nigdy w to wykopalisko nie grałem i chyba nawet nie widziałem. Ale tego typu starocie miały niepowtarzalny klimat. Już teraz by się w to grać raczej nie dało z różnych względów, ale jak ktoś grał wtedy, to sentyment wciąż w sercu na pewno pozostał.
Gry kiedyś od strony technicznej były oczywiście dużo gorsze niż dziś, ale człowiekowi bardziej się chciało w nie grać niż dziś. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. To było coś nowego, ekscytującego. Dzisiaj gry już zwyczajnie spowszedniały.
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Mój brat w jakieś Assassin's Creed grał, więc ten klimat i estetyka nie są mi obce. Sam grałem w coś, co miało być AC, tyle że na javę, więc różnica oczywiście ogromna, ale minimalne doświadczenie z tym tytułem mam. Reszta to tylko jakieś takie dalekie powidoki tego, co lata temu widziałem obserwując mojego brata jak naparzał na kompie w jedną z gier z serii. Sam mógłbym na chwilę zajrzeć i sprawdzić, jak ja miałbym sobie w takiej rozgrywce poradzić i jak długo utrzymałbym uwagę.
Piłkarskie menadżery są bardzo spoko. Doświadczenia wielu futbolowych tytułów mam dobrze utrwalone w głowie, sam coś podrzucę później, ale to nie będzie wybór z gatunku oczywistej oczywistości. Dziękuje Mentos za opis kształtu płyty DVD, t a k coś c z u ł e m, że przypomina CD... Football Managera znam z mojego zasłużonego telefonu Nokia C3 z klawiaturą QWERTY, który w tym roku będzie już w domu jedenasty rok. Grałem tam w jakąś java wersję tego, tyle że z 2009 roku. Na komórkach nigdy nie było "problemu" z budowaniem postaci, tam po prostu wybierasz klub i zaczynasz działać, kończy się sezon, cieszysz się dobrym wynikiem albo wkurwiasz słabym i do widzenia. Do pecetowego formatu wróciłbym z nieukrywaną przyjemnością.
W strzelankę pokroju Blood 2 to bym nie pograł. To nigdy nie był mój klimat, nigdy mnie one nie interesowały specjalnie, choć był jeden moment, kiedy coś tam w któregoś Battlefielda i CoD grałem, ale nie trwało to tak długo, by zapałać miłością do tego typu gier na stałe. Jak na swoje lata pewnie dawała radę, dla mnie to już jest dzieło popkultury, na które patrzę z określonego dystansu czasowego i trudno powiedzieć, czy chciałbym to sprawdzić w tamtym czasie nawet tylko z czystej ciekawości.
Murzyński Police Quest wygląda super, na mnie takie retro rzeczy działają, o czym jeszcze pewnie w trakcie zabawy wspomnę, bo sam jakimś klasykiem tego czasu mniej więcej rzucę! Nie wiem, czy stopień skomplikowania nie byłby dla mnie jednak zaporowy, ale estetyka, ciągoty do bycia jednak bardziej przygodówką niż symulatorem - to mogłoby pomóc w trwaniu przy tym tytule.
Dev na szczęście nie wspomina o całej serii NFS, tylko o Need For Speed 2, dzięki czemu moja karta w zestawie może jeszcze chwilę poczekać. Z podesłanego gameplaya z ukrytego poziomu wychodzi na to, że to bardzo pocieszna wyścigówka, jeszcze dość toporna graficznie (przeurocze są te skoki, wiele przeglądarkowych gier tego typu i do dziś nie rozwinęło się bardziej xD), ale na pewno dająca wtedy dużo frajdy. Dzisiaj raczej bym po nią nie sięgnął nawet dla sprawdzenia, ale te 10-12 lat temu na plajtajszyn byłoby grane, oj byłoby!
Głęboko w mojej pamięci mam jakieś wspomnienia związane, a jakże, z moim starszym bratem grającym w coś podobnego a la Warcraft 1, ale poza generalnie podobnym wizerunkiem gry, jaki widać na podesłanym gameplayu to niewiele więcej pamiętam. Te lata temu wydawałyby mi się zbyt skomplikowana, a dziś po prostu to też nie jest specjalnie mój typ. Podobnie jak coś z półeczki gier z serii Thief, choć gdyby była jakaś szansa zobaczenia kogoś w akcji na żywo, to może zainspirowany możliwościami też bym się pobawił w takiego nicponia. Technicznie byłoby bez problemu, z grami z otwartym światem oswajam się naprawdę dobrze, bo lubię też poszukać ciekawych miejsc i po prostu poobserwować bliżej to, z czym mam do czynienia albo co twórcy mieli ciekawego do zaproponowania poza głównym wątkiem czy tym, co przede wszystkim powinno się w grze robić.
Piłkarskie menadżery są bardzo spoko. Doświadczenia wielu futbolowych tytułów mam dobrze utrwalone w głowie, sam coś podrzucę później, ale to nie będzie wybór z gatunku oczywistej oczywistości. Dziękuje Mentos za opis kształtu płyty DVD, t a k coś c z u ł e m, że przypomina CD... Football Managera znam z mojego zasłużonego telefonu Nokia C3 z klawiaturą QWERTY, który w tym roku będzie już w domu jedenasty rok. Grałem tam w jakąś java wersję tego, tyle że z 2009 roku. Na komórkach nigdy nie było "problemu" z budowaniem postaci, tam po prostu wybierasz klub i zaczynasz działać, kończy się sezon, cieszysz się dobrym wynikiem albo wkurwiasz słabym i do widzenia. Do pecetowego formatu wróciłbym z nieukrywaną przyjemnością.
W strzelankę pokroju Blood 2 to bym nie pograł. To nigdy nie był mój klimat, nigdy mnie one nie interesowały specjalnie, choć był jeden moment, kiedy coś tam w któregoś Battlefielda i CoD grałem, ale nie trwało to tak długo, by zapałać miłością do tego typu gier na stałe. Jak na swoje lata pewnie dawała radę, dla mnie to już jest dzieło popkultury, na które patrzę z określonego dystansu czasowego i trudno powiedzieć, czy chciałbym to sprawdzić w tamtym czasie nawet tylko z czystej ciekawości.
Murzyński Police Quest wygląda super, na mnie takie retro rzeczy działają, o czym jeszcze pewnie w trakcie zabawy wspomnę, bo sam jakimś klasykiem tego czasu mniej więcej rzucę! Nie wiem, czy stopień skomplikowania nie byłby dla mnie jednak zaporowy, ale estetyka, ciągoty do bycia jednak bardziej przygodówką niż symulatorem - to mogłoby pomóc w trwaniu przy tym tytule.
Dev na szczęście nie wspomina o całej serii NFS, tylko o Need For Speed 2, dzięki czemu moja karta w zestawie może jeszcze chwilę poczekać. Z podesłanego gameplaya z ukrytego poziomu wychodzi na to, że to bardzo pocieszna wyścigówka, jeszcze dość toporna graficznie (przeurocze są te skoki, wiele przeglądarkowych gier tego typu i do dziś nie rozwinęło się bardziej xD), ale na pewno dająca wtedy dużo frajdy. Dzisiaj raczej bym po nią nie sięgnął nawet dla sprawdzenia, ale te 10-12 lat temu na plajtajszyn byłoby grane, oj byłoby!
Głęboko w mojej pamięci mam jakieś wspomnienia związane, a jakże, z moim starszym bratem grającym w coś podobnego a la Warcraft 1, ale poza generalnie podobnym wizerunkiem gry, jaki widać na podesłanym gameplayu to niewiele więcej pamiętam. Te lata temu wydawałyby mi się zbyt skomplikowana, a dziś po prostu to też nie jest specjalnie mój typ. Podobnie jak coś z półeczki gier z serii Thief, choć gdyby była jakaś szansa zobaczenia kogoś w akcji na żywo, to może zainspirowany możliwościami też bym się pobawił w takiego nicponia. Technicznie byłoby bez problemu, z grami z otwartym światem oswajam się naprawdę dobrze, bo lubię też poszukać ciekawych miejsc i po prostu poobserwować bliżej to, z czym mam do czynienia albo co twórcy mieli ciekawego do zaproponowania poza głównym wątkiem czy tym, co przede wszystkim powinno się w grze robić.
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
To przygodówka pełną parą, można po prostu przy okazji liznąć naprawdę podstawy logiki zawartych w policyjnych procedurach (np. to by ujętego przestępcę skuć za plecami a nie z przodu oraz przeczytać mu zawsze jego prawa podczas aresztowania). Jednak ukończenie gry bez wspomnianego poradnika tudzież pomocnych gazet komputerowych mogłoby być trudne bo o ilę kojarzę chwilami należy znać też kody radiowe podczas jazdy naszym radiowozem.Dragon pisze:06 kwie 2022 00:29Nie wiem, czy stopień skomplikowania nie byłby dla mnie jednak zaporowy, ale estetyka, ciągoty do bycia jednak bardziej przygodówką niż symulatorem - to mogłoby pomóc w trwaniu przy tym tytule.
Dla zainteresowanych link do wspomnianego poradnika:
http://www.sierrahelp.com/Documents/Man ... Manual.pdf
Powiedziałbym że PQ trochę jak Tytus - bawiąc uczy, ucząc bawi.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Reszta grajków zamula widzę. Nawet dejmien który się palił do tematu i nie udziela się w innych, to jak to będzie? 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7378
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Ja niestety w totalnej d... z robotą, wrócę naprawdę dopiero jutro 
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
jutro w grudniu popołudniu*
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Assasins Creed
Długo chciałem spróbować Assassins Creed, ale nie miałem na czym. Laptopa miałem w tamtym czasie za słabego, a najnowsza konsola to było PS2. Dopiero w 2013 (chyba) kupiłem sobie PSP i mogłem w końcu pograć sobie w coś z tej serii. Kupiłem Assasins Creed Bloodlines i grałem sporo, bawiłem się dobrze, ale nigdy nie skończyłem tej gry, ani żadnej innej AC. Jarałem się nawet ostatnimi rzymskimi/greckimi i planowałem kupić (zwłaszcza, ze jara mnie starożytna Grecja), ale ostatecznie tego nie zrobiłem. Może kiedyś nadrobię.
Football Manager
Ehh, kurde. Zawsze chciałem nauczyć się grać w jednego z tych menedżerów piłkarskich, jarało mnie zarządzanie klubem, itd., ale od tej strony gówno wiedziałem o piłce, a same gry wydawały mi się koszmarnie skomplikowane i takie tylko dla fanatyków, którzy się znają, potrafią powiedzieć jaki transfer jest korzystny, z kim podpisać umowę na reklamę, w co ładować hajs żeby się zwróciło, itd. Ostatecznie nigdy się nie odważyłem, co jest mega głupie, bo to tylko gra i co mi szkodziło, najwyżej bym w tym ssał pałę i nikt by się nie dowiedział xD No, wszystko przede mną.
Blood 2: The Chosen
Była to legendarna gra w latach 90, teraz już pewnie mało kto pamięta. Ale wtedy przecież FPP były najpopularniejszym rodzajem gier na PC i nie było łatwo się przebić. Blood było oryginalne i miało niepowtarzalny klimat. Nie grałem w tę grę zbyt dużo, ale dobrze ją pamiętam bo zwyczajnie było o niej bardzo głośno. Zresztą Monolith to byli spece od FPP, a ich engine Lit Tech to było prawdziwe cudo. Grałem bardzo dużo w kilka innych ich gier opartych na tym silniku (Shogo – o którym może napiszę kiedyś więcej, Tron 2.0, czy No One Lives Forever albo Aliens vs Predator 2) i powiedzieć, że było zajebiście, to powiedzieć niewiele.
Police Quest: In Pursuit of the Death Angel
Bardzo zazdroszczę Murzynowi wspomnień z Police Quest, bo dobrze znam ten tytuł… z gazet.
Naczytałem się bardzo dużo o tym (oraz innych legendarnych grach Sierry z tamtego czasu) w Secret Service, ale do 1999 (a praktycznie 2000) roku miałem w domu tylko konsole i te wszystkie typowo pod PC gry z przełomu dekad mnie ominęły (poza tymi, które można było dorwać na automatach, ale wyobraźcie sobie Police Quest na automacie xDDD). Jak patrzę na gameplay, to boję się, że nie ma co już dziś próbować, to się za bardzo zestarzało. Ale może to jest równie głupie myślenie, co w przypadku Football Menagera. Śmieszna sytuacja, bo mam bardzo nostalgiczne wspomnienia związane z Police Quest, a nigdy nie grałem lol.
Need For Speed 2
Sorry Dev, ale ja będę handlował z tym i przehandluję z palcem w dupie, bo Underground 1 i 2 są nie do ruszenia. Będę o nich więcej pisał w swoim czasie, więc tutaj w sumie skomentuję krótko, że szanuję te stare NFSy, to zawsze były dobre gry i pewnie te stare są lepsze od wielu nowszych (bo trudno się połapać w tych nowych, tyle tego wychodzi). Lubię takie wyważone wyścigówki, arcadowe, ale też z odrobiną realizmu. W takich rzeczach jak Gran Turismo to już się czuję średnio.
Musiał wspomina jeszcze o Colinie 2.0 i Re-volt. W obie gry grałem, w sumie Colina 2 miałem demo, ale grałem w nie bardzo często bo lubiłem rajdówki (z dziewczyną gramy regularnie w WRC, kocham tę grę), zresztą zaczynałem od Sega Rally, co pewnie mało kto może o sobie powiedzieć.
Warcraft 1: Orcs & Humans i Warcraft 2
Kolejna gra, w którą zawsze chciałem zagrać, ale nie mogłem, bo nie miałem komputera. Załapałem się dopiero na Warcrafta 3 i to była super gra, ale wiadomo, że to już nie było to samo. Po latach jakoś ciężko by mi było się za to zabrać. Z drugiej strony, patrzę na gameplay i nawet jestem sobie w stanie wyobrazić, że to ogrywam z przyjemnością.
Test Drive Unlimited
Znam Test Drive, ale (ponownie) nie z gry, ale z obecności tej serii w prasie i to głównie mam na myśli wcześniejsze części z lat 90-tych. Wygląda na coś, w co lepiej by mi się grało niż w NFS2 i kto wie czy sobie tego nie ogarnę. Po prostu z gameplayu kipi dobra zabawa.
Sorry, że tak skrótowo to wszystko, ale wyjątkowo grałem w te rzeczy bardzo mało, albo w ogóle. A wszystkie znam i to znam bardzo dobrze. Ja pochłaniałem te gry oglądając obrazki i czytając o nich w starej prasie growej. Takie to słodko gorzkie, bo ich nie doświadczyłem. Tak to jest kiedy się było dziwakiem bez PC w domu (a w tamtym czasie każdy już miał).
Swoją drogą
skisłem
Długo chciałem spróbować Assassins Creed, ale nie miałem na czym. Laptopa miałem w tamtym czasie za słabego, a najnowsza konsola to było PS2. Dopiero w 2013 (chyba) kupiłem sobie PSP i mogłem w końcu pograć sobie w coś z tej serii. Kupiłem Assasins Creed Bloodlines i grałem sporo, bawiłem się dobrze, ale nigdy nie skończyłem tej gry, ani żadnej innej AC. Jarałem się nawet ostatnimi rzymskimi/greckimi i planowałem kupić (zwłaszcza, ze jara mnie starożytna Grecja), ale ostatecznie tego nie zrobiłem. Może kiedyś nadrobię.
Football Manager
Ehh, kurde. Zawsze chciałem nauczyć się grać w jednego z tych menedżerów piłkarskich, jarało mnie zarządzanie klubem, itd., ale od tej strony gówno wiedziałem o piłce, a same gry wydawały mi się koszmarnie skomplikowane i takie tylko dla fanatyków, którzy się znają, potrafią powiedzieć jaki transfer jest korzystny, z kim podpisać umowę na reklamę, w co ładować hajs żeby się zwróciło, itd. Ostatecznie nigdy się nie odważyłem, co jest mega głupie, bo to tylko gra i co mi szkodziło, najwyżej bym w tym ssał pałę i nikt by się nie dowiedział xD No, wszystko przede mną.
Blood 2: The Chosen
Była to legendarna gra w latach 90, teraz już pewnie mało kto pamięta. Ale wtedy przecież FPP były najpopularniejszym rodzajem gier na PC i nie było łatwo się przebić. Blood było oryginalne i miało niepowtarzalny klimat. Nie grałem w tę grę zbyt dużo, ale dobrze ją pamiętam bo zwyczajnie było o niej bardzo głośno. Zresztą Monolith to byli spece od FPP, a ich engine Lit Tech to było prawdziwe cudo. Grałem bardzo dużo w kilka innych ich gier opartych na tym silniku (Shogo – o którym może napiszę kiedyś więcej, Tron 2.0, czy No One Lives Forever albo Aliens vs Predator 2) i powiedzieć, że było zajebiście, to powiedzieć niewiele.
Police Quest: In Pursuit of the Death Angel
Bardzo zazdroszczę Murzynowi wspomnień z Police Quest, bo dobrze znam ten tytuł… z gazet.
Naczytałem się bardzo dużo o tym (oraz innych legendarnych grach Sierry z tamtego czasu) w Secret Service, ale do 1999 (a praktycznie 2000) roku miałem w domu tylko konsole i te wszystkie typowo pod PC gry z przełomu dekad mnie ominęły (poza tymi, które można było dorwać na automatach, ale wyobraźcie sobie Police Quest na automacie xDDD). Jak patrzę na gameplay, to boję się, że nie ma co już dziś próbować, to się za bardzo zestarzało. Ale może to jest równie głupie myślenie, co w przypadku Football Menagera. Śmieszna sytuacja, bo mam bardzo nostalgiczne wspomnienia związane z Police Quest, a nigdy nie grałem lol.
Need For Speed 2
Sorry Dev, ale ja będę handlował z tym i przehandluję z palcem w dupie, bo Underground 1 i 2 są nie do ruszenia. Będę o nich więcej pisał w swoim czasie, więc tutaj w sumie skomentuję krótko, że szanuję te stare NFSy, to zawsze były dobre gry i pewnie te stare są lepsze od wielu nowszych (bo trudno się połapać w tych nowych, tyle tego wychodzi). Lubię takie wyważone wyścigówki, arcadowe, ale też z odrobiną realizmu. W takich rzeczach jak Gran Turismo to już się czuję średnio.
Musiał wspomina jeszcze o Colinie 2.0 i Re-volt. W obie gry grałem, w sumie Colina 2 miałem demo, ale grałem w nie bardzo często bo lubiłem rajdówki (z dziewczyną gramy regularnie w WRC, kocham tę grę), zresztą zaczynałem od Sega Rally, co pewnie mało kto może o sobie powiedzieć.
Warcraft 1: Orcs & Humans i Warcraft 2
Kolejna gra, w którą zawsze chciałem zagrać, ale nie mogłem, bo nie miałem komputera. Załapałem się dopiero na Warcrafta 3 i to była super gra, ale wiadomo, że to już nie było to samo. Po latach jakoś ciężko by mi było się za to zabrać. Z drugiej strony, patrzę na gameplay i nawet jestem sobie w stanie wyobrazić, że to ogrywam z przyjemnością.
Test Drive Unlimited
Znam Test Drive, ale (ponownie) nie z gry, ale z obecności tej serii w prasie i to głównie mam na myśli wcześniejsze części z lat 90-tych. Wygląda na coś, w co lepiej by mi się grało niż w NFS2 i kto wie czy sobie tego nie ogarnę. Po prostu z gameplayu kipi dobra zabawa.
Sorry, że tak skrótowo to wszystko, ale wyjątkowo grałem w te rzeczy bardzo mało, albo w ogóle. A wszystkie znam i to znam bardzo dobrze. Ja pochłaniałem te gry oglądając obrazki i czytając o nich w starej prasie growej. Takie to słodko gorzkie, bo ich nie doświadczyłem. Tak to jest kiedy się było dziwakiem bez PC w domu (a w tamtym czasie każdy już miał).
Swoją drogą
skisłem
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Idzie skisnąć no bo kto to widział, Murzyni to raczej pałką dostawali niż nią bili 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Znaczy ja już pisałem, chętnie coś sam podrzucę, ale inne produkcje to raczej obejrzę i pokiwam głową z uznaniem (lub bez niego), bo nie będę udawał, że jestem jakimś znawcą gier, raczej grywałem głównie w to, co podrzucę i tyle 
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Football Manager
Mintaj obawiał się, że może być jedynym, który z tu obecnych w to grał. Otóż nie, drogi kolego. Sam miałem dosyć intensywny epizod z tym "symulatorem". Były to czasy liceum, kiedy każdy z kumpli chwalił się swoimi osiągnięciami w materii footballmanagerowej. Sam objąłem Wisłę Kraków i nawet wygrałem Puchar UEFA. Ileż to było frajdy przy wymyślaniu taktyki i szukaniu talentów, które mogły wzmocnić skład. Wygrywanie polskiej ligi to właściwie była formalność, a obserwacja przebiegu gry w formie komunikatów na ekranie było równie ekscytujace co granie w fabularna grę z wartką akcją.
Thief
Myślałem o tym, by sięgnąć po tę serię, bo gry, w których motywy skradankowe są najmocniej zaakcentowane w mechanice, należą do jednych z moich ulubionych.
Jednak jak już kilkukrotnie wspominałem, nie mam przekonania do gier z perspektywą pierwszej osoby. Nawet jeśli konwencja tego wymaga, a nawet sama się o to prosi. Pisałeś Hien, że w 3 części jest opcja z TPP. No i to jest dobra wiadomość.
Police Quest: In Pursuit of The Death Angel
Tu mnie masz Stripped. Przypomniałeś mi czasy grania na Atari.
Te gierki były graficznie takie jak widać, ale zaskakiwały grywalnością. Mam wrażenie, że grając w to dziś, mógłbym się poczuć jak cofnięty w czasie do początku lat 90tych i czerpać z tego sporo frajdy. Na plus.
Need For Speed 2
Były czasy kiedy lubiłem wyścigówki, a z tych, najbardziej Need For Speed. Choć to było tak dawno, że nie pamiętam, która to była odsłona. Takie gry bez dedykowanej dla tego gatunku kierownicy to wyzwanie dla kogoś kto lubi. Myszka i klawiatura czy nawet pad to -100 pkt do zabawy.
Test Drive Unlimited
Przypomina grę z automatu, który był dostępny w miejscowym salonie gier. Trochę żetonów wtopiłem w ten interes.
Ale żebym ponownie miał po to sięgnąć?
Nie, dziękuję.
Blood 2: The Chosen
Podejrzewam, że Shodan i ja znajdujemy się na dwóch różnych biegunach w tym temacie.
Strzelanki w pierwszej osobie od moich preferencji growych są oddalone o lata świetlne. Ale może jemu uda się mnie do czegoś przekonać, a mnie jego. We'll see.
Warcraft 1
O grze słyszałem dużo, znam osoby, które nawet będąc w okolicach 60ciu lat grają w to namiętnie. Sam zbierałem figurki postaci z tej gry, ale w samą grę nigdy się nie wciągnąłem.
Mintaj obawiał się, że może być jedynym, który z tu obecnych w to grał. Otóż nie, drogi kolego. Sam miałem dosyć intensywny epizod z tym "symulatorem". Były to czasy liceum, kiedy każdy z kumpli chwalił się swoimi osiągnięciami w materii footballmanagerowej. Sam objąłem Wisłę Kraków i nawet wygrałem Puchar UEFA. Ileż to było frajdy przy wymyślaniu taktyki i szukaniu talentów, które mogły wzmocnić skład. Wygrywanie polskiej ligi to właściwie była formalność, a obserwacja przebiegu gry w formie komunikatów na ekranie było równie ekscytujace co granie w fabularna grę z wartką akcją.
Thief
Myślałem o tym, by sięgnąć po tę serię, bo gry, w których motywy skradankowe są najmocniej zaakcentowane w mechanice, należą do jednych z moich ulubionych.
Jednak jak już kilkukrotnie wspominałem, nie mam przekonania do gier z perspektywą pierwszej osoby. Nawet jeśli konwencja tego wymaga, a nawet sama się o to prosi. Pisałeś Hien, że w 3 części jest opcja z TPP. No i to jest dobra wiadomość.
Police Quest: In Pursuit of The Death Angel
Tu mnie masz Stripped. Przypomniałeś mi czasy grania na Atari.
Need For Speed 2
Były czasy kiedy lubiłem wyścigówki, a z tych, najbardziej Need For Speed. Choć to było tak dawno, że nie pamiętam, która to była odsłona. Takie gry bez dedykowanej dla tego gatunku kierownicy to wyzwanie dla kogoś kto lubi. Myszka i klawiatura czy nawet pad to -100 pkt do zabawy.
Test Drive Unlimited
Przypomina grę z automatu, który był dostępny w miejscowym salonie gier. Trochę żetonów wtopiłem w ten interes.
Ale żebym ponownie miał po to sięgnąć?
Nie, dziękuję.
Blood 2: The Chosen
Podejrzewam, że Shodan i ja znajdujemy się na dwóch różnych biegunach w tym temacie.
Strzelanki w pierwszej osobie od moich preferencji growych są oddalone o lata świetlne. Ale może jemu uda się mnie do czegoś przekonać, a mnie jego. We'll see.
Warcraft 1
O grze słyszałem dużo, znam osoby, które nawet będąc w okolicach 60ciu lat grają w to namiętnie. Sam zbierałem figurki postaci z tej gry, ale w samą grę nigdy się nie wciągnąłem.
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Czemu akurat gra z automatu? 