No ja nie zamierzam nikomu nic narzucać, ale rozumiem Hiena. Większości filmom być może mały rozmiar ekranu nie zaszkodzi, ale są produkcje, dla których będzie to miało znaczenie (np. niektóre filmy s-f).Hien pisze:22 sie 2022 17:27Dobra, bo widzę, że robi się jakiś roast hiena, mimo że Shodan i Dev mają taką samą opinię. Tym bardziej szkoda czasu na kłótnie.
Best of Forum (edycja filmowa)
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re:
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
No cos Tymintaj pisze:22 sie 2022 17:43A co jeśli ci powiem, że do komputera też da się podłączyć słuchawki?. Ale zaden komputer ani laptop nie przebije jakosci ogladania filmow na komorce ze sluchawkami.
Tyle, ze tu nie tylko o sluchawki chodzi.
Enjoy The Silence
-
mintaj
- Posty: 6856
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No właśnie imo tu jest gdzieś sedno sprawy, jakiś taśmowo kręcony serial z Netflixa czy nawet ten nieszczesny Teatr Telewizji pewnie dałoby bez jakiejś większej utraty dla czegokolwiek obejrzeć na ekranie smartfona (może i nawet w niektórych przypadkach z lekką korzyścią, bo te Teatry TV to często są jakimiś siódmymi kopiami ripów VHSów, a oglądanie takiego na telefonie byłoby w stanie zatuszować te braki), ale weź tu oglądaj jakieś efekciarskie filmy z wypasionymi efektami specjalnymi czy coś xD Ja raczej w takich nie gustuję, więc mi to tito na czym tam będzie oglądać "moje" propozycje, jak ktoś chce to nawet niech to robi na PSP czy przerobionej Amidze, acz rozumiem perspektywę kolegi HIENA.shodan pisze:22 sie 2022 18:24No ja nie zamierzam nikomu nic narzucać, ale rozumiem Hiena. Większości filmom być może mały rozmiar ekranu nie zaszkodzi, ale są produkcje, dla których będzie to miało znaczenie (np. niektóre filmy s-f).Hien pisze:22 sie 2022 17:27Dobra, bo widzę, że robi się jakiś roast hiena, mimo że Shodan i Dev mają taką samą opinię. Tym bardziej szkoda czasu na kłótnie.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
DO WTORKU POŁUDNIA
-
mintaj
- Posty: 6856
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
To moja nie rozumić więc - jakim cudem oglądanie czegoś na telefonie ze słuchawkami jest lepszym doświadczeniem niż oglądanie czegoś na laptopie/komputerze ze słuchawkami? Jakość dźwięku ta sama, jakość obrazu na kompie - zdecydowanie lepsza. Jedynym argumentem za telefonem byłaby mobilność, ale prostytutka nie wierzę, żę wszyscy tutaj tak zarobieni, że nikt nie da rady wygospodarować 2 godzin w domu na obejrzenie filmu xD
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
DO WTORKU POŁUDNIA
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
W sumie Czez to ciągle gdzieś w rozjazdach.
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Mintaj, ja zawsze znajde 2h na film na TELEWIZORZE. Ale nie w tym rzecz. Podkreslam te bzykane sluchawki dkatego, ze ktos napisal, ze efekty dzwiekowe to kupa na telefonie. A jeszcze dopowiem, ze nie mowie o sluchawkach typu tampon, sle takuch z prawdziwego zdarzenia nausznukach. To tak tylko dla wyjasnienia.mintaj pisze:22 sie 2022 18:35To moja nie rozumić więc - jakim cudem oglądanie czegoś na telefonie ze słuchawkami jest lepszym doświadczeniem niż oglądanie czegoś na laptopie/komputerze ze słuchawkami? Jakość dźwięku ta sama, jakość obrazu na kompie - zdecydowanie lepsza. Jedynym argumentem za telefonem byłaby mobilność, ale prostytutka nie wierzę, żę wszyscy tutaj tak zarobieni, że nikt nie da rady wygospodarować 2 godzin w domu na obejrzenie filmu xD
Natomiast nie zgodze sie, ze jakosc obrazu na komputerze jest lepsza niz na smartfonie.
Enjoy The Silence
-
mintaj
- Posty: 6856
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ale... że czemu niby?Natomiast nie zgodze sie, ze jakosc obrazu na komputerze jest lepsza niz na smartfonie.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
DO WTORKU POŁUDNIA
-
devotional
- Posty: 7378
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
To nie jakość per se jest lepsza, tylko na mniejszym ekranie przede wszystkim gunwoobraz wygląda lepiej bo nie widać wujowej jakości. To nadal nie jest argument za używaniem telefonu tho.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Zeby bylo jeszcze obiektywniej, to oczywiscie wszystko zalezy od telefonu i monitora. A ponadto tez od osobistych preferencji. Nawet jesli monitor bedzie truchlem, to ktos kto cale zycie tylko tak ogladal, dalej bedzie optowal za ta opcja.
Enjoy The Silence
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Do wieczora (późnego) zdążyłem się już zmęczyć, poczekam na jakieś konkretne ustalenia - gramy, nie gramy, wysyłamy, nie wysyłamyDragon pisze:22 sie 2022 17:57Nie obchodzi mnie czy ten temat do wieczora dożyje, ale i tak coś wam zaproponuję, a co![]()
-
stripped
- Posty: 13787
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ja mogę jedynie wyciągnąć rękę i napisać że ok, rozumiem punkt widzenia Hiena i części z Was bo w sumie dla mnie przykładem takiego kina jest choćby znane już Wam z bestki albumowej Koyaanisqatsi, kino skupione całkowicie na aspekcie wizualnym i dźwiękowym i o ile słuchaweczki są może ok to ten ekran smartfona nie odda całkiem tego co odda większy ekran, tak naprawdę kino wydawałoby się tu najmniejszym sensownym standardem do oglądania takich rzeczy tak aby obraz widza pochłaniał i otaczał z każdej strony, dla najlepszej immersji?
Ja faktycznie nie oglądam takich rzeczy na codzień, myślałem że padnie tu kino fabularne, poza tym jestem leniwym ch*jem który za bardzo ceni własną wygodę by się szarpać z moim złomowatym lapkiem xd
Pomyślę jeszcze nad tym tematem, wkur*iłem się brakiem tego mojego filmu który chodzi mi po głowie ale może coś wynajdę.
Ja faktycznie nie oglądam takich rzeczy na codzień, myślałem że padnie tu kino fabularne, poza tym jestem leniwym ch*jem który za bardzo ceni własną wygodę by się szarpać z moim złomowatym lapkiem xd
Pomyślę jeszcze nad tym tematem, wkur*iłem się brakiem tego mojego filmu który chodzi mi po głowie ale może coś wynajdę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja generalnie jestem chętny grać, przewietrzyłem listę filmów i tyle. Poruszyłem, jak mi się wydawało, istotną kwestię, która wymagała poważnej dyskusji, w zamian dostałem dowcipy o małej/dużej fujarze i jakieś brednie o wyższości ekranu telefonu nad laptopem xD
Dragon i Murzyn chyba faktycznie nastawili się na kino konwencjonalne gdzie, jak to Dragon nieustannie pisał, wystarczy się skupić. Ale kino nie kończy się na filmach, w których słuchamy dialogów, śledzimy co się dzieje na ekranie i styknie. Są też filmy, które wymagają większego ekranu, bo nawet w kinie trudno wyłapać wszystko. Ja generalnie lubię filmy, które wyciągają max z tego, w czym to konkretne medium jest unikatowe - obrazu. I nie chodzi wcale o jakieś produkcje ala Michael Bay (co zasugerował Mentos). Pamiętam jak swego czasu oglądałem jeden film z akcją w kosmosie (ale nie film akcji), pamiętam jakie wrażenie na mnie to robiło przy jednym seansie, a jak chujowo to wyglądało kiedy oglądałem scenki na YT, na telefonie. To jest wierzchołek góry lodowej.
Z góry założyliście, że ja w ogóle nie oglądam niczego na telefonie, ale mam zainstalowanego Netflixa i w ogóle mam Xperie 10 z panoramicznym ekranem do oglądania filmów lol. Niemniej dziwię się, że chce Wam się tak oglądać, bo to jest kurewsko niewygodne i bardzo męczy to wzrok. Zrobicie jak chcecie, ja i tak część filmów z listy już wywaliłem, więc po tych zmianach, mogę grać bez strachu, że niektóre z naprawdę ważnych dla mnie filmów, zostanie potraktowana w sposób, który mi nie będzie odpowiadał.
W każdym razie, możemy grać bez problemu.
Dragon i Murzyn chyba faktycznie nastawili się na kino konwencjonalne gdzie, jak to Dragon nieustannie pisał, wystarczy się skupić. Ale kino nie kończy się na filmach, w których słuchamy dialogów, śledzimy co się dzieje na ekranie i styknie. Są też filmy, które wymagają większego ekranu, bo nawet w kinie trudno wyłapać wszystko. Ja generalnie lubię filmy, które wyciągają max z tego, w czym to konkretne medium jest unikatowe - obrazu. I nie chodzi wcale o jakieś produkcje ala Michael Bay (co zasugerował Mentos). Pamiętam jak swego czasu oglądałem jeden film z akcją w kosmosie (ale nie film akcji), pamiętam jakie wrażenie na mnie to robiło przy jednym seansie, a jak chujowo to wyglądało kiedy oglądałem scenki na YT, na telefonie. To jest wierzchołek góry lodowej.
Z góry założyliście, że ja w ogóle nie oglądam niczego na telefonie, ale mam zainstalowanego Netflixa i w ogóle mam Xperie 10 z panoramicznym ekranem do oglądania filmów lol. Niemniej dziwię się, że chce Wam się tak oglądać, bo to jest kurewsko niewygodne i bardzo męczy to wzrok. Zrobicie jak chcecie, ja i tak część filmów z listy już wywaliłem, więc po tych zmianach, mogę grać bez strachu, że niektóre z naprawdę ważnych dla mnie filmów, zostanie potraktowana w sposób, który mi nie będzie odpowiadał.
W każdym razie, możemy grać bez problemu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Nwm, dla mnie można wrzucić wszystko, bo i tak będę oglądał na lapku/telewizorze xD zresztą od samego początku tak piszę. Bo to trochę tak, Hien, że na początku tematu wesoło rzuciłeś, że nie będzie filmoznawstwo-core, a zanim cokolwiek rzuciłeś i pojawiły się wątpliwości, to zrobiło się wrażliwie i ja zgłupiałem. Rzeczy wykorzystujące filmową formę w celu czegoś więcej niż fabuła nie da się obejrzeć na miniaturowym ekraniku, to oczywiste. Tak jak rzeczy od raster-noton trochę głupio słuchać na słuchawkach za dziesięć złotych, bo 3/4 dźwięków nie usłyszysz.
Swój film wrzucę najpewniej w pociągu do Wrocka, o
Swój film wrzucę najpewniej w pociągu do Wrocka, o
-
mintaj
- Posty: 6856
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ważne: ja też będę oglądać wasze filmy na telewizorze
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
DO WTORKU POŁUDNIA
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale nie ma filmoznawstwo-core. Ani między studentami, ani na zajęciach, nigdy nie pojawił się temat tego na czym oglądamy filmy. Nie było żadnego pouczania, a podczas wykładów oglądaliśmy filmy na małych telewizorkach, albo z laptopa przez rzutnik. Filmoznawstwo-core to dla mnie bardziej jakieś fifarafa filmy pod względem zawartości, jakieś przesadnie filozoficzne treści lub eksperymentalne zabiegi ala półgodzinne ujęcia, czy wsadzanie sobie kamery w dupe. Rozmiar odbiornika to moja preferencja i tbh wydawało mi się, że to jest norma. Nie znam nikogo, w żadnym wieku, kto częściej oglądałby filmy na telefonie niż na czymkolwiek innym. Ale też bez przesady, dla mnie zestaw laptop + słuchawki wystarczy absolutnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
O, właśnie o te fifarafa filmy mi chodziło, bo już ta dyskusja o rozmiarze to był tylko dodatek z mocnymi, dobrymi albo śmiesznymi zdaniami.
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ostatni komers
reż. Dawid Nickel
2020
Na dzień dobry lekki i świeży film. Nie ukrywam, że z filmami muszę się przeprosić na pełnej. W pewnym momencie przestałem nadążać za nowinkami, na klasyki nie miałem czasu, a w czasach ciągłych dojazdów na studia praktycznie z filmów zrezygnowałem. Pandemia skłoniła mnie prędzej do skorzystania z oferty teatrów. Pojedyncze filmy zdarzało się obejrzeć, ale to kwestia pewnych nagłych zainteresowań. Po powrocie do stacjonarki na pełnej moje życie osobiste się ustabilizowało, teraz już znacznie więcej czasu jest we Wrocławiu. Mniej podróży, mniej zajęć, więcej wolnego. Mogłem zacząć szukać na nowo. Za pierwszy tak sensownie i rzetelnie obejrzany film traktuję Ostatni komers, który też swoje odczekał, ale wreszcie dostał szansę. Spora w tym zasługa ekipy odpowiedzialnej za film. Dobra muzyka, znajoma twarz odpowiadała za kostiumy. A historia? Ot co, historia o końcu pewnego etapu w życiu
Zdobywaniu nowych doświadczeń, kształtowaniu się własnej tożsamości, relacji wobec grupy, dojrzałosci? Może też. Na pewno jest też wiele oczekiwań. Ma coś w sobie z kolorowej bajeczki, ale nie można twórców odmówić wiarygodności. Więcej nie trzeba, na rozpisywanie się przyjdzie czas już w ramach dyskusyjki. Let's go
https://www.cda.pl/video/9401361ad
reż. Dawid Nickel
2020
Na dzień dobry lekki i świeży film. Nie ukrywam, że z filmami muszę się przeprosić na pełnej. W pewnym momencie przestałem nadążać za nowinkami, na klasyki nie miałem czasu, a w czasach ciągłych dojazdów na studia praktycznie z filmów zrezygnowałem. Pandemia skłoniła mnie prędzej do skorzystania z oferty teatrów. Pojedyncze filmy zdarzało się obejrzeć, ale to kwestia pewnych nagłych zainteresowań. Po powrocie do stacjonarki na pełnej moje życie osobiste się ustabilizowało, teraz już znacznie więcej czasu jest we Wrocławiu. Mniej podróży, mniej zajęć, więcej wolnego. Mogłem zacząć szukać na nowo. Za pierwszy tak sensownie i rzetelnie obejrzany film traktuję Ostatni komers, który też swoje odczekał, ale wreszcie dostał szansę. Spora w tym zasługa ekipy odpowiedzialnej za film. Dobra muzyka, znajoma twarz odpowiadała za kostiumy. A historia? Ot co, historia o końcu pewnego etapu w życiu
https://www.cda.pl/video/9401361ad
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Suspiria, reż. Dario Argento, 1977, horror
Zapewniając brak fifarafa filmów, wrzucam na początek chyba najbardziej fifarafa film jaki mam na liście, ale to nie jest filmoznawstwo-core, a przynajmniej nie w pejoratywnym znaczeniu.
Gdybym wrzucił „Suspirię” z 2018 r., to wtedy można by faktycznie o tym mówić (to jest dobry film, ale koszmarnie ciężki). Oryginał, fabularnie, jest bardzo prosty, nie ma tu żadnego filozofowania, ani przesadzonej intrygi. Warstwa, w której „Suspiria” jest delikatnie ekstrawagancka, to sposób w jaki ją skonstruowano i pokazano. Jest to film na swój sposób artystyczny, ale tak pięknie nakręcony, że oczy cieszą się każdą sceną.
Fabułę można streścić szybko: młoda, amerykańska tancerka przybywa do najlepszej szkoły tańca w Niemczech żeby tam się uczyć. Okazuje się, że najpewniej władają nią wiedźmy. I tyle.
Nie ma zawiłego wątku, po prostu widzimy jak główna bohaterka powoli odkrywa prawdę, która prowadzi ją do finału tej opowieści.
Dario Argento, to włoski reżyser, który zasłynął popularyzacją nurtu giallo, czyli krwawych filmów kryminalnych. Zwłaszcza jego pierwsze dzieła, to były bardzo dobre, klimatyczne filmy z naprawdę fajnymi intrygami i zaskakującymi zakończeniami. Argento przebił się w końcu poza granice Włoch filmem „Profondo Rosso”, który uznaje się za najlepszy w gatunku. Następnym dziełem była „Suspiria”, w której reżyser zapragnął zmierzyć się z wątkami nadnaturalnymi (tym samym, mamy do czynienia z czystym horrorem).
Argento miał bardzo oryginalne podejście do kręcenia filmów. Jego najbardziej znane dzieła, można określić piękną tandetą. Filmy były fabularnie coraz mniej kompleksowe, a dialogi były banalne. Czym reżyser przyciągał ludzi, to nieziemski klimat jego obrazów. Facet ma manię na punkcie użycia odpowiedniego oświetlenia i kolorów (zwróćcie uwagę jak całość jest zbudowana z czerwieni, błękitu i zieleni), przez co „Suspiria” wydaje się momentami wręcz teatralna. Wpływy ekspresjonistyczne są mega wyraźne. Reżyser zawalczył o ostatnią we Włoszech kamerę Technicolor, która charakteryzowała się niewielka ilością półcieni, co dawało nieco kreskówkowy efekt. To, co Argento tutaj stworzył, to jest absolutny szczyt geniuszu. Jestem skłonny zaryzykować, że nie widziałem piękniejszego wizualnie filmu. Surrealistyczna, senna atmosfera podkreśla nadnaturalne wątki, ale przede wszystkim, wspaniale się to ogląda. Wydaje mi się, że Dario nie przesadza też zbytnio z awangardowością i jego film, w swoim artyzmie, nadal jest bardzo strawny. To był zresztą jego największy hit w Stanach Zjednoczonych, a to już o czymś świadczy.
Muzykę do „Suspirii”, jak do większości filmów reżysera, skomponował i nagrał zespół Goblin. To jest chyba ich najlepszy soundtrack, bardzo klimatyczny i muzycznie ciekawy. Niestety Dario nie robi im przysługi, bo główne trzy motywy wałkowane są tak często, że w połowie filmu będziecie już nimi rzygać.
Film jest krwawy, ale w swojej krwistości mocno przerysowany i momentami wręcz zabawny.
To jest stare kino, do tego włoskie. Krew jest tak czerwona, jak tylko farba może być czerwona, efekty często będą budziły śmiech (niemal za każdym razem), niektóre rozwiązania zestarzały się źle. Niemniej, da się to, moim zdaniem, obejrzeć na poważnie, po prostu trzeba pamiętać, że to 45-letni film. Sceny śmierci są wymyślne i jak na tamte czasy dosyć śmiałe (a że zabawne w realizacji, to już inna sprawa).
Aktorsko jest całkiem spoko, ale wrażenie psuje trochę sztywny dubbing. Nie ma jednej wersji językowej filmu, obie (włoska i angielska) są dubbingowane. Argento kręcił to w specyficzny sposób, tzn. podczas ujęć, aktorzy amerykańscy mówili po angielsku, a włoscy odpowiadali im po włosku. Ja nie wiem, jak oni dali radę grać w ten sposób xD Poza tym jest bardzo ok. Główną rolę gra Jessica Harper, która jest kobietą zjawiskową i wszystkie sceny z jej udziałem są zajebiste.
To jest specyficzny film, ale nie uważam żeby był pretensjonalny. Za dużo tutaj luzu, prostoty i uroczej tandety, żeby można było o tym mówić. Uważam, że to dzieło jedyne w swoim rodzaju i sam klimat robi na człowieku duże wrażenie. Jakość i staranność ujęć, oświetlenia i budowania w ten sposób nastroju, jest tu mistrzowska.
Nie wrzucam jeszcze żadnego linka, bo muszę ogarnąć odpowiednią wersję filmu. Tutaj liczy się przede wszystkim jakość kopii. Najlepsze są ripy z wydania BR. To, co zrobili ludzie odpowiedzialni za odrestaurowanie tego filmu, to jest absolutny geniusz. Jako, że jestem któryś w kolejce, to mam jeszcze trochę czasu żeby Wam to wrzucić w odpowiednim wydaniu. Nie wiem, czy ktoś chce polskie napisy, ale to też da się ogarnąć (z lektorem myślę, że też jeśli ktoś ma takie preferencje). ps. jest wersja z lektorem na cda, ale jakość dupy nie urywa.
Zapewniając brak fifarafa filmów, wrzucam na początek chyba najbardziej fifarafa film jaki mam na liście, ale to nie jest filmoznawstwo-core, a przynajmniej nie w pejoratywnym znaczeniu.
Gdybym wrzucił „Suspirię” z 2018 r., to wtedy można by faktycznie o tym mówić (to jest dobry film, ale koszmarnie ciężki). Oryginał, fabularnie, jest bardzo prosty, nie ma tu żadnego filozofowania, ani przesadzonej intrygi. Warstwa, w której „Suspiria” jest delikatnie ekstrawagancka, to sposób w jaki ją skonstruowano i pokazano. Jest to film na swój sposób artystyczny, ale tak pięknie nakręcony, że oczy cieszą się każdą sceną.
Fabułę można streścić szybko: młoda, amerykańska tancerka przybywa do najlepszej szkoły tańca w Niemczech żeby tam się uczyć. Okazuje się, że najpewniej władają nią wiedźmy. I tyle.
Nie ma zawiłego wątku, po prostu widzimy jak główna bohaterka powoli odkrywa prawdę, która prowadzi ją do finału tej opowieści.
Dario Argento, to włoski reżyser, który zasłynął popularyzacją nurtu giallo, czyli krwawych filmów kryminalnych. Zwłaszcza jego pierwsze dzieła, to były bardzo dobre, klimatyczne filmy z naprawdę fajnymi intrygami i zaskakującymi zakończeniami. Argento przebił się w końcu poza granice Włoch filmem „Profondo Rosso”, który uznaje się za najlepszy w gatunku. Następnym dziełem była „Suspiria”, w której reżyser zapragnął zmierzyć się z wątkami nadnaturalnymi (tym samym, mamy do czynienia z czystym horrorem).
Argento miał bardzo oryginalne podejście do kręcenia filmów. Jego najbardziej znane dzieła, można określić piękną tandetą. Filmy były fabularnie coraz mniej kompleksowe, a dialogi były banalne. Czym reżyser przyciągał ludzi, to nieziemski klimat jego obrazów. Facet ma manię na punkcie użycia odpowiedniego oświetlenia i kolorów (zwróćcie uwagę jak całość jest zbudowana z czerwieni, błękitu i zieleni), przez co „Suspiria” wydaje się momentami wręcz teatralna. Wpływy ekspresjonistyczne są mega wyraźne. Reżyser zawalczył o ostatnią we Włoszech kamerę Technicolor, która charakteryzowała się niewielka ilością półcieni, co dawało nieco kreskówkowy efekt. To, co Argento tutaj stworzył, to jest absolutny szczyt geniuszu. Jestem skłonny zaryzykować, że nie widziałem piękniejszego wizualnie filmu. Surrealistyczna, senna atmosfera podkreśla nadnaturalne wątki, ale przede wszystkim, wspaniale się to ogląda. Wydaje mi się, że Dario nie przesadza też zbytnio z awangardowością i jego film, w swoim artyzmie, nadal jest bardzo strawny. To był zresztą jego największy hit w Stanach Zjednoczonych, a to już o czymś świadczy.
Muzykę do „Suspirii”, jak do większości filmów reżysera, skomponował i nagrał zespół Goblin. To jest chyba ich najlepszy soundtrack, bardzo klimatyczny i muzycznie ciekawy. Niestety Dario nie robi im przysługi, bo główne trzy motywy wałkowane są tak często, że w połowie filmu będziecie już nimi rzygać.
Film jest krwawy, ale w swojej krwistości mocno przerysowany i momentami wręcz zabawny.
To jest stare kino, do tego włoskie. Krew jest tak czerwona, jak tylko farba może być czerwona, efekty często będą budziły śmiech (niemal za każdym razem), niektóre rozwiązania zestarzały się źle. Niemniej, da się to, moim zdaniem, obejrzeć na poważnie, po prostu trzeba pamiętać, że to 45-letni film. Sceny śmierci są wymyślne i jak na tamte czasy dosyć śmiałe (a że zabawne w realizacji, to już inna sprawa).
Aktorsko jest całkiem spoko, ale wrażenie psuje trochę sztywny dubbing. Nie ma jednej wersji językowej filmu, obie (włoska i angielska) są dubbingowane. Argento kręcił to w specyficzny sposób, tzn. podczas ujęć, aktorzy amerykańscy mówili po angielsku, a włoscy odpowiadali im po włosku. Ja nie wiem, jak oni dali radę grać w ten sposób xD Poza tym jest bardzo ok. Główną rolę gra Jessica Harper, która jest kobietą zjawiskową i wszystkie sceny z jej udziałem są zajebiste.
To jest specyficzny film, ale nie uważam żeby był pretensjonalny. Za dużo tutaj luzu, prostoty i uroczej tandety, żeby można było o tym mówić. Uważam, że to dzieło jedyne w swoim rodzaju i sam klimat robi na człowieku duże wrażenie. Jakość i staranność ujęć, oświetlenia i budowania w ten sposób nastroju, jest tu mistrzowska.
Nie wrzucam jeszcze żadnego linka, bo muszę ogarnąć odpowiednią wersję filmu. Tutaj liczy się przede wszystkim jakość kopii. Najlepsze są ripy z wydania BR. To, co zrobili ludzie odpowiedzialni za odrestaurowanie tego filmu, to jest absolutny geniusz. Jako, że jestem któryś w kolejce, to mam jeszcze trochę czasu żeby Wam to wrzucić w odpowiednim wydaniu. Nie wiem, czy ktoś chce polskie napisy, ale to też da się ogarnąć (z lektorem myślę, że też jeśli ktoś ma takie preferencje). ps. jest wersja z lektorem na cda, ale jakość dupy nie urywa.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Coś (1982)
Na wstępie muszę powiedzieć, że jestem miłośnikiem kina s-f i horrorów. Choć oczywiście nie stronię też od innych gatunków. Niestety mimo, że powstało tysiące tego typu filmów, to tylko niewielka część z nich jest godna uwagi. Jest więc w mojej bibliotece garść takich produkcji, do których lubię wracać.
Na pewno horrorem s-f godnym uwagi jest Coś w reżyserii dobrze Wam znanego Johna Carpentera, z Kurtem Russelem w roli głównej. A co mnie w nim urzekło? Oczywiście gęsty i mrożący krew w żyłach klimat. Niewiele jest na ziemi miejsc równie idealnych do osadzenia w nich akcji horroru s-f jak odcięta od świata stacja badawcza na Antarktydzie. W stacji pojawia się obca forma życia zdolna do przenikania do ludzkich i zwierzęcych organizmów, tworząc ich imitacje. Rozpoczyna się walka o przetrwanie, w której nikt nikomu nie może ufać. Potem walka ta przeistacza się już nie tyle o życie członków stacji badawczej, ile o niedopuszczenie do wydostania się obcej formy życia na zamieszkane tereny.
Film spotkał się na początku z raczej chłodnym przyjęciem widowni. Sławę zyskał dopiero po wydaniu na kasetach VHS. Efekty specjalne były równocześnie chwalone i krytykowane jako doskonałe pod względem technicznym, ale jednocześnie wizualnie odpychające i przerażające.
Film polecam oczywiście oglądać, gdy za oknami jest już ciemno (najlepiej w nocy) i kiedy nic nas już nie rozprasza. Bo zanurzenie się w tym klimacie grozy jest tutaj kluczowe.
Nie wspomniałem jeszcze, że muzykę do filmu napisał wyjątkowo nie sam Carpenter, a Ennio Morricone. Już podkład w pierwszych scenach filmu jest wystarczająco niepokojący.
W 2011 powstał prequel tego filmu pod takim samym tytułem. Uważam, że jest również bardzo dobry, a efekty specjalne z racji postępu technologicznego jeszcze lepsze i jeszcze bardziej odrażające.
https://www.cda.pl/video/10092735be
Na wstępie muszę powiedzieć, że jestem miłośnikiem kina s-f i horrorów. Choć oczywiście nie stronię też od innych gatunków. Niestety mimo, że powstało tysiące tego typu filmów, to tylko niewielka część z nich jest godna uwagi. Jest więc w mojej bibliotece garść takich produkcji, do których lubię wracać.
Na pewno horrorem s-f godnym uwagi jest Coś w reżyserii dobrze Wam znanego Johna Carpentera, z Kurtem Russelem w roli głównej. A co mnie w nim urzekło? Oczywiście gęsty i mrożący krew w żyłach klimat. Niewiele jest na ziemi miejsc równie idealnych do osadzenia w nich akcji horroru s-f jak odcięta od świata stacja badawcza na Antarktydzie. W stacji pojawia się obca forma życia zdolna do przenikania do ludzkich i zwierzęcych organizmów, tworząc ich imitacje. Rozpoczyna się walka o przetrwanie, w której nikt nikomu nie może ufać. Potem walka ta przeistacza się już nie tyle o życie członków stacji badawczej, ile o niedopuszczenie do wydostania się obcej formy życia na zamieszkane tereny.
Film spotkał się na początku z raczej chłodnym przyjęciem widowni. Sławę zyskał dopiero po wydaniu na kasetach VHS. Efekty specjalne były równocześnie chwalone i krytykowane jako doskonałe pod względem technicznym, ale jednocześnie wizualnie odpychające i przerażające.
Film polecam oczywiście oglądać, gdy za oknami jest już ciemno (najlepiej w nocy) i kiedy nic nas już nie rozprasza. Bo zanurzenie się w tym klimacie grozy jest tutaj kluczowe.
Nie wspomniałem jeszcze, że muzykę do filmu napisał wyjątkowo nie sam Carpenter, a Ennio Morricone. Już podkład w pierwszych scenach filmu jest wystarczająco niepokojący.
W 2011 powstał prequel tego filmu pod takim samym tytułem. Uważam, że jest również bardzo dobry, a efekty specjalne z racji postępu technologicznego jeszcze lepsze i jeszcze bardziej odrażające.
https://www.cda.pl/video/10092735be
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No nie wiem Shodan, Thing 2011 jest przez wszystkich fanów grubo jechany za koszmarne komputerowe efekty, które wyglądają gorzej niż w oryginale z 1982. Najgorsze, że cały film nakręcono z praktycznymi efektami, kukłami, modelami, ale ktoś wyżej stwierdził, że trzeba iść z duchem czasu i na ostatnią chwilę zastąpiono to chyba najbardziej gównianym CGI jakie widziałem. Film jest dobry, ale efekty są nie do obronienia. Możesz zobaczyć sobie krótki film na ten tematshodan pisze:24 sie 2022 10:30W 2011 powstał prequel tego filmu pod takim samym tytułem. Uważam, że jest również bardzo dobry, a efekty specjalne z racji postępu technologicznego jeszcze lepsze i jeszcze bardziej odrażające.
https://www.youtube.com/watch?v=JyOu3j7CtoE
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn