Best of Forum (Edycja albumowa)

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2022 12:48

Melczetowi od tego czatu szachowego chyba się trolling mocno udzielił :/
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 cze 2022 13:06

Możemy jechać dalej? Melki sobie najwyżej wyedytuje. Jeśli nie potrafi po dwóch tygodniach wysrać jednego posta w całości, to chyba mu krótko mówiąc, średnio zależy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 11 cze 2022 13:38

Chyba ta, patrząc na to z jakimi klimatami będziemy mieć do czynienia teraz mam dziwne przeczucie, że nie będę potrzebował jakiejś niesamowitej ilości czasu, by napisać kolejną reckę xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 cze 2022 13:41

Do recki następnej płyty po prostu wrzuci coś o papieżu
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 11 cze 2022 13:51

stripped pisze:
11 cze 2022 12:48
Melczetowi od tego czatu szachowego chyba się trolling mocno udzielił :/
No ja liczyłem nawet, że zobaczę jakiś edit po 21:37, a tu du(p)a lipa ;[
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2022 14:09

Ok, zadałem trudną pracę domową przyznaję ;D

Pozostaje mi mieć nadzieję że ktoś kiedyś wróci do tego sam z siebie i z czasem wyłowi nieco więcej, no i lekcja robienia wrzutek dla mnie - zwracać uwagę na długość i monotonię, to z początku łatwo zniechęca (zwracam na to uwagę bo w kwestii hh mam wiele ulubionych płyt i trudno mi stawiać jedną nad drugą, więc tu akurat daję sobie większą dowolność doboru wrzutek).

Na pocieszenie dopowiem że dam temu gatunkowi odpocząć na jakiś czas, jest dużo innej fajnej muzyki do wrzucenia.

Melki musi dokończyć reckę, Dev się spóźni ale następny w kolejce jest on ze swoim albumem więc nie będę przedłużał, możecie jechać z Signs Of Life grupy Poets Of The Fall.

devotional pisze:
18 maja 2022 16:57
Poets of the Fall - Signs of Life (2005)

https://youtube.com/playlist?list=PLEou ... xRDQExLvkz

Płyta dla mnie szczególna z kilku powodów. Przynajmniej 3. Ale zanim do nich dojdę, mały background. PotF to zespół, który powstał w Finlandii w 2003 roku trochę przypadkiem, bo wpadło na siebie dwóch gości, którzy mieli wcześniej inne zespoły znane tylko na lokalnej scenie, a że wcześniej się trochę znali, postanowili założyć nowy. Tym nowym zespołem stali się właśnie Poeci. Od razu dostali pewien prezent od losu, i prawdę mówiąc, dzięki temu prezentowi stali się znani szerokiej publiczności (choć jeszcze nie na tyle, by zamienić się w gwiazdy sporego formatu; to przyszło chwilę później). Otóż frontman i wokalista Poetów, Marko Saaresto, kumplował się z Samem Lake'em, który był jednym ze scenarzystów pracujących dla dewelopera gier znanego pod nazwą Remedy. Chyba nie muszę wspominać, jaka była ich najsłynniejsza produkcja (a jeśli muszę, to to zrobię - oczywiście był to Max Payne). Lake był autorem scenariusza do wszystkich 3 części gry, ale do drugiej chciał dorzucić coś więcej od siebie. Napisał wiersz, który wręczył Saareście i poprosił go, by jego band (wówczas składający się chyba z 3 albo 4 osób) przerobił go na piosenkę. I tak powstał chyba najbardziej rozpoznawalny numer PotF, czyli Late Goodbye. Kawałek był użyty w pełni w grze tylko w creditsach, ale kilka postaci w grze albo nuci jego melodię, albo próbuje na czymś wygrywać muzykę, albo wręcz go sobie podśpiewuje. W drugą część Maxa Payne'a zagrałem chwilę po premierze (która też miała miejsce w 2003 roku) i oczywiście wtedy usłyszałem ten utwór po raz pierwszy, ale wówczas niespecjalnie przywiązywałem wagę do konkretnych utworów prawdziwych wykonawców umieszczanych w grach. No i to leciało na końcu i było takie dołujące trochę, no nie zainteresowałem się. Nie było zresztą za bardzo czym więcej, bo nie dość, że debiut (a więc właśnie to, co wrzucam) ukazał się dopiero w styczniu 2005 roku, to jeszcze samo Late Goodbye wyszło oficjalnie jako singiel w roku 2004. Właśnie jesienią 2005, przy całym swoim Wielkim Ejtisowym Wzmożeniu(TM), postanowiłem jednak - przeczytawszy o wykonawcy nieco więcej na Wiki, bo przypomniała mi się gra - ściągnąć pierwszy singiel (drugim i ostatnim był utwór Lift który otwiera album, ten dał im jeszcze większego boosta do popularności bo został z kolei użyty jako tło muzyczne do... 3DMarka xD więc wówczas o grupie usłyszeli już chyba wszyscy), jeszcze z BearShare, i pamiętam, że tłukłem go przez jakiś czas, bardzo spodobała mi się - nie ma co ukrywać - stosunkowo prosta muzyka i aranżacja (bo też nie ma co za bardzo od tego uciekać, zespół jest oficjalnie labelowany jak rock alternatywny, ale ma więcej wspólnego z popem), no i oczywiście tekst, choć ten jest dość melancholijny. Płytę zassałem dopiero w styczniu, kiedy miałem już dostęp do pewnego softu z niebieskim ptaszkiem, ale - SURPRISE - nie przesłuchałem jej. Żebym do niej wrócił, musiało minąć ponad 11 lat. Choć po drodze oczywiście miałem jeszcze do czynienia z zespołem. Współpraca przy numerze do MP2 układała się na tyle dobrze, że Lake poprosił grupę o nagranie - tym razem już samodzielnie - kawałka promującego kolejne wielkie dzieło Remedy, jakim był Alan Wake. Tak powstał singiel War, do którego nakręcono nawet wideo z aktorem ucharakteryzowanym na głównego bohatera gry, utwór oczywiście pojawia się w grze, ale tym razem w "środku" tejże w dość ciekawym zresztą towarzystwie, bowiem znajdziemy tam również Nicka Cave'a (i to jeden z moich absolutnie ulubionych songów) i nasze wspaniałe Depeche Mode. Mój dobry ziomo ze studiów w Łodzi jara się nimi niemal od samego początku (również poznał ich przez MP2, z tym, że od tamtej pory zassał wszystko, co wydali i zna dyskografię niemal na pamięć), więc wielokrotnie podrzucał mi pojedyncze numery, żebym sobie posłuchał. I tak wracałem to tu, to tam, ale ciągle nie pocisnąłem całego albumu (choć większość w/w już znałem z pojedynczych piosenek - potrzebowałem jednak settingu). Jakoś mi się zmieniło jesienią 2017, która była dla mnie - z różnych powodów - wyjątkowo depresyjna. Było paskudnie, szaro, mgliście, mieszkałem w Warszawie z wariatami, przechodziłem z jednego związku w drugi romans, wszystko wyglądało, jakby miało mi się zaraz zwalić na łeb, ale oto z kolegą Hienem wymyśliliśmy sobie pierwszą wymianę albumów między sobą. Zacząłem coraz częściej wracać do numerów z pierwszej płyty (którą znów, właściwie znałem już w całości ale poznawałem w sposób mocno fragmentaryczny), w końcu spiąłem to w całość, odsłuchałem jako całość, i oczywiście plułem sobie w brodę, że nie zrobiłem tego wcześniej. Jakże bym mógł, jestem Musiałem xD oczywiście relacjonowałem to Kubie i postanowiłem mu album podrzucić. Nasza ówczesna wymiana generalnie była dość hmm posępna jeśli chodzi o treść i ta płyta się w ten klimat świetnie wpasowywała. Mnie wpasowała się jako kompletne dzieło na tyle, że obok Piano Magic, Psyche i APB katowałem ją wtedy cały październik i pół listopada.

Poets of the Fall to specyficzna grupa. Hien ładnie ją kiedyś określił jako balansowanie na krawędzi przepaści z wielkim napisem NICKELBACK na dnie i stety-niestety coś w tym jest. Saaresto ma specyficzny głos i jeszcze bardziej specyficzną manierę śpiewu, brzmienie jest czymś, co bardzo próbuje być rockiem (momentami dość ostrym zresztą), ale jest bardzo popem i kiedy jest ostrzejsze, staje się popem jeszcze bardziej, po prostu z przesterowanymi gitarami i mocnymi garami, nic więcej. Jednocześnie przy zaakceptowaniu całej tej ich radio-friendly otoczki i kroju twórczości, od muzyki poprzez teksty do osoby wokalisty, to to jest naprawdę spoko. Nie wszystko, wiadomo, ale jednak moim zdaniem się broni, przynajmniej do pewnego stopnia. Melodie są chwytliwe, czasem zalatują Nickelbackiem albo, nie wiem, Hoobastank (kto ich jeszcze pamięta), ale czasem przywodzą na myśl bardzo dalekich krewnych Bryana Addamsa czy wręcz Aerosmith. Lift, drugi singiel z albumu, mam potwornie prosty i zarazem okrutnie chwytliwy riff, odpowiednie tempo, mocny i melodyjny refren, bardzo lubię ten kawałek. Zaraz za nim jest już nieco bardziej wannabe-rock-really-pop Overboard, ale nie wypadam z klimatu, w jaki wprowadził mnie opener i wciąż słucham z przyjemnością. Jako trzeci track mamy właśnie Late Goodbye, które dla mnie po latach wciąż się broni. Dodam jeszcze, że do MP2 wróciłem w 2014 roku i dopiero wtedy, nieco bogatszy o pewien sposób rozumienia konkretnych zjawisk (że tak to vaguely ujmę) sprawił, iż podszedłem do tej pozycji w sposób dojrzalszy. I jeszcze bardziej mnie ta gra dowaliła xD a użyte na końcu Late Goodbye nagle przybrało zupełnie inny wydźwięk, brzmienie stało się doskonałym podsumowaniem wyjątkowo smutnej fabuły. Kolejny kawałek, Don't Mess With Me to znów coś, co chce być ostre, ale zamiast habanero wsypano po prostu dużo czerwonej w proszku. I nic to, bo ciągle smaczne xD po prostu trzeba odrzucić poczucie, że słucha się rocka. To jest jak najbardziej pop z rockową dosypką, danie z knajpy, która chce uchodzić za fancy, ale dania na pewno tam takie nie są, za to na szczęście ceny raczej niskie. Doskonałym przykładem takiego popu jest kawałek Stay, który jest zresztą jednym z moich ulubionych, choć cheesy tak bardzo, że trzeba wietrzyć mieszkanie. Co do całej reszty przestanę spoilować i dodam tylko, że moi pozostali faworyci to Shallow, Everything Fades i Someone Special. Sleep jest nieco przynudzającym zamknięciem płyty (która jednak trwa swoje 50 minut), ale odbioru całości mi nie psuje. Brzmieniowo mamy do czynienia z czymś, co bardzo przynależy i do swojej epoki (lata 2003-2005) i do regionu pochodzenia, bo o ile w takiej Finlandii w tym samym czasie mogło ukazać się arcydzieło Joriegu Hulkkonena, jakim jest album Dualizm, to przecież największą popularność na Północy zdobywały wówczas rzeczy podobne do tego, co nagrali Poeci (zresztą ich debiut stał się totalnym hitem sprzedaży w całej Skandynawii - tj. poza Finlandią - i chyba również w Niemczech; grupa jest ekstremalnie popularna w Rosji, nawiasem mówiąc). Największy problem polega na tym, że zespół istnieje do dziś (to akurat nie jest problem) i od tego 2003 roku nagrywa więcej tego samego (to już akurat jest). Każdy ich kolejny krążek ma momenty (jak np. War, choć też nie jest to jakiś wybitny landmark fonografii, albo The Happy Song <3), ale poza tym to równie dobrze mogą być wrzucane w równych odstępach czasowych popłuczyny sesyjne z nagrań do debiutu. Najnowszy album wydali w kwietniu tego roku po dłuższej - spowodowanej pandemią - przerwie, i już tytuł promującego go singla, jakim jest UWAGA Requiem for My Harlequin sprawił, że odpuściłem słuchanie xD traktuję to jako swoje osobiste trochę guilty pleasure a trochę nie, wiem, że mój ziomo dalej się nimi potwornie jara (jednocześnie to gość, którego ulubioną grupą jest Blue Oyster Cult), wiem, że wielu moich znajomych, którym sprzedałem samo Late Goodbye niesamowicie się tym kawałkiem zajarało, ale też wiem, że to trochę zespół takich okazjonalnych one-offów i nie bardzo da się z tym cokolwiek zrobić. Ale też po co cokolwiek z tym robić? Słuchać! Lepsza byłaby pewnie jesień, ale zostawiam Was z tym oto (arcy)dziełem w to oto zimne wiosenne popołudnie. Kto wie, może nie będzie to dla Was pożegnanie z zespołem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 cze 2022 14:28

Poets of the Fall - Signs of Life

Dev to zawsze jest czarny koń tych gier, nigdy nie wiadomo z jakiego kojca wrzuci, a najlepsze jest to, że potrafi hejtować jakiś numer/album, a jakiś czas później wrzucić coś bardzo podobnego do bestki życia xD Sprawia to, że jego wrzutki są kompletnie nieprzewidywalne. W tym wypadku, niespodzianka została trochę spalona, bo dostałem już ten album w 2019 r., przy okazji naszej prywatnej wymiany. Ale to nie był mój pierwszy raz z Poets of The Fall. W 2018 r., umówiliśmy się z Devem na oglądanie Control u niego na działce. Po seansie, z różnych względów, atmosfera zrobiła się dosyć depresyjna i kiedy wracaliśmy autem, zaczęliśmy ping-ponga smutnych utworów.
Powstała dzięki temu sad playlista (chyba nawet zrobiłem jej plejke na Spotify), czego tam nie było – Nick Cave, David Bowie, znany już przez Was dzięki grze Stan Ridgeway, Opeth, Kate Bush, itd. W pewnym momencie, i pamiętam nawet mniej więcej gdzie jechaliśmy, Musiał wyskoczył z „Late Goodbye” robiąc oczywiście intro o tym, że to z Maxa Payne’a 2. Ja uwielbiam pierwszego Maxa, ale w dwójkę nie grałem, więc się zainteresowałem. Kawałek mi się spodobał, więc za ciosem, kiedy w 2019 r. wymienialiśmy się płytami, Dev podesłał mi „Signs of Life”. Pamiętam, że album mi się podobał, ale wyjątkowo, słuchając teraz, okazało się, że jest jeszcze lepszy niż zapamiętałem xD Ej, przyznam Wam się, że ja lubię taki trochę wieśniacki pop-rock ala Nickelback, 3 Doors Down, itd. Nie słucham tych zespołów, ale znam ich hity i kiedy je słyszę (np. zajebisty numer Nickelback ze Spider-Mana), to nigdy nie wyłączam. To są 00sy, czasy mojego nastoletniego dorastania, nawet rzeczy których wtedy nie słuchałem, a nawet nie lubiłem, kojarzą mi się teraz dobrze. Poets of The Fall to zespół, który powstał w 2003 r., więc naprawdę trudno ich winić, że brzmieli w ten sposób, zresztą mnie to w ogóle nie przeszkadza. Gorzej, że Marko Saaresto ma naprawdę podobny głos do Chada Kroegera, ale hey, też mi to nie przeszkadza. Dawno już żadnego albumu nie słuchało mi się z taką łatwością i przyjemnością. Płyta się skończyła, a ja nie miałem problemu, żeby od razu ją znowu włączyć. To jest tak melodyjny, chwytliwy, przyjemny, niezobowiązujący i satysfakcjonujący rock, że przez „Signs of Life” się po prostu płynie. „Lift” to jest kawałek, który od razu mam ochotę zabrać ze sobą na wakacje, podobnie „Overboard”, mój ulubiony na całej płycie. Te skrecze mnie totalnie rozbrajają, po samych takich smaczkach można poznać kiedy to było nagrane i wydane. Kekam równo z falsetów w „3 AM” jednocześnie całkowicie doceniając summer-value tego numeru. W „Stay” pojawiają się w końcu jakieś faktycznie jesienne klimaty. Słuchając tego kawałka uświadomiłem sobie, jak dobrze ten album jest wyprodukowany, jak to wszystko lekko brzmi. Ok, może pod mało wytrenowane ucho, ale pls, ja naprawdę nie potrzebuję sobie w tym momencie życia komplikować (wystarczy, że robią to eliminatory i długa lista problemów ze zdrowiem). Schemat tych numerów jest prosty jak świński ogon i powtarza się przez cały album. To jest radiowy rock at its best. Na koniec oczywiście obowiązkowa ballada na pianino - „Sleep”. Trochę mi się ten album kojarzy, poza wymienionymi wcześniej, z lżejszymi czasami Paradise Lost kiedy nagrywali „Host” i „Believe In Nothing”.
Wiem, że na tym forum takie rzeczy nie przejdą, tutaj się słucha King Crimson, Glassa i Gas, rzeczy wymagających, i pewnie musiałowa wrzutka zbierze universal hate. A ja Devovi dziękuję za przypomnienie tego zajebistego albumu. Będzie grane na urlopie. Kupię sobie jeszcze do tego koszulkę Limp Bizkit, jakieś krótkie bojówki i okulary z Matrixa. Popijając blue kurakao (nie żadne kiraso) będę się śmiał jak siedzicie przed kompami (poza Shodanem, który też chyba będzie na urlopie).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 11 cze 2022 14:32

Jaki pojazd na sekcję wrocławską w ostatnim akapicie haha
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 cze 2022 14:37

Nie wiem czy pojazd, to są dobre rzeczy xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 cze 2022 11:25

No dobre, chodziło mi o taki wydźwięk, że niby my to takie snoby i nerdy, co to słuchają muzyki tylko NA POWAŻNIE XD

Jeszcze jeno nadmienię, że jeśli ci się podobała jedynka to warto ogarnąć kolejne dwie części - dwójka jest już znacznie ładniejsza, pojawił się tam model fizyki i w ogóle jakoś bardziej leżała mi fabularnie (momentami mocno zajeżdzało mi tam Lynchem). Trójka też jest spoko, chociaż pamiętam, że była zaskakująco trudna xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2022 12:48

Mogłem wymienić Swans, ale nie chciałem być złośliwy xD

Ta, ja się zabieram za te kolejne Maxy, tbh to bym nawet wcześniej odświeżył jedynkę, bo grałem 20+ lat temu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 cze 2022 14:20

Grałem niedawno... na androidzie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 cze 2022 20:45

Poets of the Fall - Signs of Life

W MP2 nie grałem, nie miałem przyjemności korzystać z 3DMarka. To mój pierwszy kontakt z twórczością Finów, na te wszystkie wspominane przez deva twory nie miałem szansy trafić, o te parę lat za późno zacząłem wszystko wokół siebie odbierać bardziej świadomie. W przypadku takiej muzyki zdecydowanie lepiej weszłaby pojedyncza wrzutka.

Czy Poeci to specyficzna grupa? Nie znam meandrów fińskiego rynku muzycznego, ale to, co słyszę, to nic specyficznego. Grzeczny, zupełnie nieinwazyjny pop rock, który jednocześnie ciągnie w stronę elektroniki (te niesamowite ozdobniki i przeszkadzacze...) i prób nawiązania do twórców preferujących ostrzejsze gitarowe łojenie. Problem w tym, że aranżacyjnie jest naprawdę blisko parodii i pastiszu. Całe Signs of Life śmiało mogłoby posłużyć za soundtrack do jakiejś wyścigówki i to zarówno takiej udostępniającej graczom otwarty świat w stylu Test Drive Unlimited jak i czegoś bardziej formalnego i zamkniętego. Płyta Finów jako całe "radio" w takiej grze to byłoby idealne przeznaczenie. Wszystko sprawia wrażenie bardziej udawanego niż autentycznego. Aranżacyjnie nie zmienia się nic do samego końca. Czasem więcej gitarowego pazura, zdarzają się fragmenty z akustykiem, ale zawsze w tle są jakieś wysokie dźwięki, co pasuje raczej do muzyki wykorzystywanej w serialach czy innych dziełach sztuki niż słuchanej tak samej z siebie. Zupełnie nie umiem się do tego przekonać. Parę lat temu widząc Nickelback natychmiast zmieniałem stację, w przypadku Poetów byłoby to samo. Wtedy raczej taka muzyka i tak bardziej przepływała przez uszy, nie wsłuchiwałem się nigdy specjalnie. Dzisiaj nadszedł taki moment i efekt jest piorunujący, negatywnie piorunujący.

Dużo udawania jest w aranżach, wokalista też stosuje interesujące zabiegi. Próbuje być bardziej angielski niż Anglicy, przez co czasem wychodzi coś w stylu tego, co robi wokalista And One albo jakiś nasz lokalnie piejący ziomek pokroju gościa z IRY czy innego młodszego Cugowskiego. O ciągotach do nickelbackowatości już nawet nie wspomnę. Spośród całej ławy średniaków zaciekawił mnie jedynie Stay, który może jest cheesy, ale jest dowodem na to, że prędzej pasuje im lżejsze granie niż siłowanie się z przesterami. Trzeba dodać, że nawet tam jest taki nieprzyjemny fragment w środku, gdzie wokalista bardzo drobiazgowo pilnuje akcentu, nieprzyjemne to, niepotrzebne. Następny numer na przykład pod tym względem to już jakaś nieświadoma zgrywa z Chrisa Cornella. Z kolei Shallow skojarzyło mi się z Porcupine Tree xD to swoją drogą pierwszy utwór na płycie, w którym wreszcie usłyszałem bas. No dobra, jest jeden udawany melodramat, w którym przesadzono tak bardzo, że można to traktować jako coś dobrego - Illusion & Dream. Jest tam cała płyta w pigułce, czyli gitarki, pompa, przeszkadzacze, łzawa harmonia wokali. Nic tylko w trakcie odsłuchu jechać samochodem przez drogę, nad którą widać zachodzące słońce, a jednocześnie twoja niedoszła partnerka dzwoni do ciebie, że jednak rozstaje się z gościem, z którym jutro ma brać ślub i woli być z tobą. Jak będzie mi się zacierać pamięć o tej płycie to przede wszystkim będę wracał do tego utworu.

Już wolę te ejtisy, dev

PS1. Kolejne odsłuchy poszczególnych utworów jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tym, że obecność całej płyty w jakiejś grze tylko by jej pomogła. Dalej jest śmiesznie, ale po określonej liczbie przesłuchań w głowie może się odblokować pewna doza akceptacji.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2022 20:50

To by mogło być w jakimś NFSU.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 cze 2022 11:09

Malkolit pisze:
10 cze 2022 14:52
[wybaczcie, uciąłem, potem dodam resztę]
Wciąż czekam :8
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 cze 2022 11:42

Melki potrzebuje trzech dni do skończenia zaczętej już recenzji. Melki, Tobie się chce w ogóle w to bawić?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 13 cze 2022 11:54

Tak, chce mi się, uzupełnię zaległości. Przez ostatnie dni w ogóle nie miałem na to czasu.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 cze 2022 12:02

Zaczniemy Ci wchodzić na czaty szachowe i trollować.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 cze 2022 12:06

O 21:37!
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 cze 2022 12:12

I tak długo będzie trollować ile trwa Anioł Pański.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn