Czas na parę uwag, wspominek i spostrzeżeń na temat utworów pierwszej kolejki w tym temacie. Niestety tematy związane z DM właściwie dawno już tu wyzionęły ducha. A jakby nie patrzeć to jest forum DM. Nie wiem, czy ktoś to przeczyta, ale i tak wkleję.
Where's The Revolution – tutaj Jacek się nieco myli, bo pamiętam, że ja nie byłem na początku do tego utworu jakoś przekonany. Oczywiście przeszło mi to i teraz to mój ulubiony utwór za Spirit, ale nie pamiętam już ile to trwało. Pewnie z kilka tygodni. Pamiętam nawet jak Murzyn w odpowiedzi na moje marudzenie mnie pocieszał, że może się jeszcze przegryzie. No i tak było. Teraz z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, ze to świetny numer. Jeden z najlepszych jakie DM nagrało po erze PTA. No i oczywiście clip Corbijna podbija mocno jego wartość. Tak dobrych teledysków w ostatnich dwóch dekadach mieliśmy tyle co kot napłakał.
Little Soul – zgadzam się, że to naprawdę piękny utwór z fantastycznym duetem wokalnym Gahan/Gore. Zawsze lubiłem to wzajemne wokalne uzupełnianie się panów G., choć dotychczas zazwyczaj było to w trochę innej formie. Gore przeważnie robił w utworach śpiewanych przez Gahana za chórki w tle. W Little Soul mamy zaś chyba po raz pierwszy sytuację, ze obaj śpiewają w równych wymiarze.
Pamiętam doskonale premierę SOTU. Gdy album się ukazał od początku byłem jego gorącym zwolennikiem w przeciwieństwie do większości aktywnych wtedy użytkowników naszego forum. Pamiętam, ze przez pierwszy miesiąc słuchałem SOTU na okrągło nie mając ochoty na nic innego. Wieczorami siadałem do kompa, odpalałem Quake 3 Arena i zapętlałem SOTU właśnie.
Zgadzam się też z Kubą w kwestii tego, ze drugi człowiek może mieć duży wpływ na odbiór przez nas muzyki. Sam w ostatnich latach zmieniłem podejście do wielu wykonawców dzięki rekomendacjom innych słuchaczy. Dzięki rozmowom. Choćby tutaj na forum. Ktoś mówi o czymś, zwraca na coś uwagę, człowiek potem słucha i myśli – no faktycznie to jest dobre, a nigdy nie zwracałem na to uwagi.
I Want You Now – zawsze bardzo lubiłem ten utwór. To jedna z tych piosenek, która zawsze kojarzy mi się z latami szkolnymi. Ja podobnie jak Czez zacząłem słuchać DM od 1990r. ale w trochę innych okolicznościach. No i zaczynałem od innego albumu, bo od świeżo wydanego Violator. Chociaż w kolejnych miesiącach nabyłem również i przesłuchałem wszystkie wcześniejsze płyty. Minęło tyle lat, a ja wciąż pamiętam te początki. To niezwykłe wrażenie, jakie na mnie wywierała ta muzyka. Utwory jak Want You Now wciąż potrafią przenieść mnie myślami w tamte czasy i sprawić, że znów czuję to co wtedy.
I Want You Now fajnie brzmiało na Exotic Tour, a także miało jakiś fajny remix, choć nie pamiętam jego tytułu.
Freelove – utwór z mojej ulubionej płyty DM. Długo się z Exciter nie lubiłem, ale do czasu. Uwielbiam obie wersje Freelove. Wersja singlowa – krótka, szybsza, z cudną melodią. Idealny hit do stacji radiowych. A szczególnie mnie urzeka w towarzystwie clipu. Teledysk zrobiony w tak bardzo amerykańskich klimatach, jak to tylko możliwe. Klimatach, które tak bardzo lubię. No ale prawdziwą perłą jest wersja albumowa. Znacznie dłuższa i wolniejsza. Przepięknie zaaranżowana. Tak dużo się tam dzieje w warstwie dźwiękowej. Na zawsze też w głowie zostanie mi wersja live z Exciter Tour. Te chóralne zaśpiewy stadionu “ooo just freelove” są niezapomniane.
My Cosmos Is Mine – utwór, który pomógł Musiałowi z trudnym okresie życia. Takie utwory zawsze są w cenie.
Pamiętam, jak na konferencji poprzedzającej wydanie MM puścili fragment właśnie MCIM. Ten fragment zrobił wtedy na mnie duże wrażenie. Był krótki i nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak będzie wygląda reszta utworu. Ale miałem rozbujane nadzieje. No i potem jak już wyszło MM to w sumie sam nie wiedziałem, czy jestem w pełni zaspokojony. Niby było niepokojące brzmienie jak chciałem, było wszystko ok, choć jednocześnie czegoś mi brakowało do pełni szczęścia. Ale może tak to już jest, jak człowiek za dużo sobie obiecuje. Jak za wysoko stawia poprzeczkę. Tak więc lubię ten utwór, ale wciąż czuję pewien niedosyt. Drugim In Your Room się MCIM jednak nie okazał. Aż tak to nie.
Shine - to prawda, że przez ładnych parę lat nie lubiłem się z Exciter. Potem dotarło do mnie, że to jednak super muzyka. Z czasem doszedłem do momentu, w którym byłem gotów nazywać Exciter moim ulubionym albumem. I nadal tak twierdzę. A Shine zawsze był w top 3 utworów tej płyty i top 10 DM. To się właściwie od dwóch dekad nie zmienia. Bo to naprawdę utwór wybitny pod każdym względem.
Enjoy The Silence - to utwór kultowy i w pełni zasługuje na to miano. To pierwszy utwór, którego teledysk zobaczyłem w TV w 1990r. Spojrzałem na nazwę i pomyślałem “ach to jest ten ultra popularny Depeche Mode”. Mógłbym szczerze mówiąc powiedzieć, że ETS to najlepszy utwór DM i nie byłoby w tym cienia przesady. Człowiek tworzy sobie w myslach jakiś tam ranking, ale umówmy się, że w obrębie top 10-15 to jest wszystko umowne. Wszystkie te utwory są równie doskonałe i tylko od nastroju zależy, któego bardziej mamy ochotę posłuchać. ETS zawsze robi na mnie wrażenie. ZAWSZE. Jego fenomen polega na tym, że on się po prostu nie nudzi. Jest na to zbyt dobry. Włączę go sobie sto razy i sto razy będę miał ciary. Taka jest prawda o ETS. Ten utwór ma też masę naprawdę dobrych remiksów. Jak nie jestem fanem remiksów, tak te od EST lubię. W sumie wg mnie wszystkie single z Violator mają dobre remiksy.
Best of DM (nasze top 5)
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo