Best of Forum
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Już się teraz nie tłumacz, bo ja już nie wiem kiedy Ty poważnie, a kiedy nie. 
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Kiedyś mój kolega trafił na pornosa wykorzystującego znany z singla remiks Only When I Lose Myself...
Zgadzam się, że muzyka Vangelisa "dobra na tło" to trochę jednak za dużo, aż tak przezroczysta nie jest, żeby korzystać z niej przy wykonywaniu domowych czynności czy coś
Zgadzam się, że muzyka Vangelisa "dobra na tło" to trochę jednak za dużo, aż tak przezroczysta nie jest, żeby korzystać z niej przy wykonywaniu domowych czynności czy coś
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Surrender by się do takich filmów nadawał.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Pamiętam taki jeden revenge z Power of Goodbye Madonny 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tego nie wiem, bo za mało jeszcze wiem. Ale jak się może dowiem, to Wam powiem.Dragon pisze:26 maja 2022 19:55Zgadzam się, że muzyka Vangelisa "dobra na tło" to trochę jednak za dużo, aż tak przezroczysta nie jest, żeby korzystać z niej przy wykonywaniu domowych czynności czy coś
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ale to nie do mnie tak, do mnie nie
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Na końcu zdania stawia się kropkie w ogóle.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
To ten słynny młodzieńczy bunt
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No właśnie. Mentos gratki z okazji posta nr 2222.
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Jest stosowny (albo i niestosowny) klip w necie z wykorzystaniem Surrender.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Jestem i ja.
Lykke Li - No Rest for the Wicked
Znam, znam i lubię, bardzo lubię, zdecydowanie. Li Lykke Timotej Zachrisson pierwszy raz usłyszałem w lutym 2011, kiedy pewna moja znajoma podrzuciła mi trochę swojej muzyki w ramach czegoś w rodzaju protowymiany (wtedy też położyłem łapy na Blue Foundation o czym wspominałem kolejkę lub dwie temu). W moje ręce wpadły mi wtedy jej pierwszy album, Youth Novels z 2008 i świeżo wydane Wounded Rhymes, które wówczas wybiło ją do szerokiej publiczności singlem I Follow Rivers. Na moje szczęście cały album był dużo lepszy od tego jednego singla (choć sam numer w oryginalnej wersji też nie jest jakiś tragiczny) i szybko się weń wkręciłem. I Never Learn, płyta z w/w wrzutką ukazała się dokładnie 3 lata później, i dobrze wkomponowała się w tamte momenty mojego życia swoją tematyką. O ile dobrze pamiętam ten właśnie utwór był głównym singlem go promującym. Fajnie wrócić po latach, Lykke Li jest spoko nawet, jeśli kojarzono ją głównie z hipsteriadą back in the day. Bardzo fajny numer, mój generalnie zwycięzca kolejki po przesłuchaniu całości dwukrotnie. Dobra muzyka, ma prawie... 10 lat
Vangelis po raz pierwszy
Vangelisa znam wyłącznie największe hiciory, ale oczywiście zdawałem sobie sprawę z jego wielkości w świecie muzyki, wiedziałem, co to za typ i jaką ma wagę. Nie byłem więc nastawiony nawet neutralnie do tego (czy kolejnego) kawałka i to, co dostałem to dla mnie... Eno wymieszany z Schulzem. Czy to źle? Absolutnie, super wręcz ^^ Z jednej strony trochę dziwaczne wydają mi się skojarzenia Melczeta (programy przyrodnicze, wtf xD), ale z drugiej... to mogłoby nawet pasować do programu telewizyjnego. Tyle że dla mnie byłby to raczej jakiś kompletnie randomowy dokument o życiu nie wiem, randomowych ludzi w randomowym bloku w niewielkim mieście wojewódzkim drugiej połowy lat 70. Utwór na samym początku bardzo mi się ciągnął, ale mniej więcej w połowie zacząłem sprawdzać, ile jeszcze trwa, gdyż nie chciałem by się kończył xD chyba wraca mi vibe na długie, powtarzalne kompozycje. Naprawdę dobra rzecz, choć nie tak dobra jak...
Vangelis po raz drugi
La Petite Fille de la Mer jest mocnym srebrem. Jeśli poprzedni kawałek Vangelisa był dobry, ten jest świetny. Motyw kojarzył mi się przeokrutnie wprost bajkowo, jak wyjęty (znów orbituję w tym vibe) z jakiejś radzieckiej animacji dla dzieci, lub z jakiegoś przedstawienia baletowego. Minimalizm dźwiękowy był wprost wszechogarniający, znów dostałem w łeb czymś w rodzaju Eno pomieszanego z Buddem pomieszanego z Reichem wręcz. To też jest taka ilustracja, która mogłaby pasować do wszystkiego, ale i tak temu wszystkiemu będzie nadawać mocno melancholijną otoczkę. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć, to po prostu dobra muzyka, którą trzeba poczuć. Ja poczułem, jestem zachwycony. Dwójka zasłużona.
Hélène Ségara - Elle, Tu l'Aimes
Seans cokolwiek ciekawy za pierwszym odsłuchem, za drugim mnie kupił totalnie. Bardzo fajny utwór podtrzymujący - choć w inny sposób - klimat całej kolejki. Rozciągnięty wstęp bardzo pasuje dając lekkie, dalekie wspomnienie The Cure. Mocny wokal wskakujący dokładnie w tym miejscu, w którym powinien, cała reszta instrumentarium doskonale z nim współpracuje, wszystko jest w pytę. Lubię język francuski w muzyce zwłaszcza, jak śpiewają kobiety. Czuję, że mogę się bardziej tym zainteresować na przyszłość. Jest nieco egzotycznie, nieco "kolonialnie", nieco poetycznie, jest super. Wpada brąz, jestem zadowolony i zaskoczony, ale jakże pozytywnie ^^
Kendrick Lamar - Bitch Don't Kill My Vibe
W życiu nie słyszałem nic od Lamara i, no cóż, nie żałuję. Taki rap to kompletnie nie mój klimat, nie mój vibe, nie moje nic. Sobie grało w tle, ani za pierwszym razem ani za drugim nie kliknęło. Taki luz, którego nie czuję. Tylko bicik był spoko. Jeśli chodzi o całą resztę, niestety, nie mam za wiele więcej do powiedzenia. W tej chwili Mentos nieco rozczarowuje, ale głównie mnie. Wrócę sobie do Vangelisa i Heleny instead
EDIT: Jestem wyjątkowo nieogarnięty ostatnio, i z tego miejsca pragnę przeprosić Melkiego bo naprawdę nie do końca rozumiem, jak to się stało, że ten numer mi wyleciał z kolejki. Także raz jeszcze, Melki, przepraszam
Sandra - Don't Be Aggressive
Mam... dziwne odczucia słuchając tego numeru. Sandra to dla mnie taki wykonawca ejtisowy, że znam przede wszystkim hiciory, słysząc coś mniej oczywistego jestem w stanie bez większych problemów stwierdzić, że to właśnie ta a nie inna osoba śpiewa. Często jest to też miłe zaskoczenie, że oto pierwszy raz słyszę utwór, którego wcześniej nie słyszałem, a który wykonuje ten fajny artysta czy artystka, i oczywiście sam utwór też jest przez to fajny. Miałem tak parę razy w życiu i nie będę ukrywał, że i tym razem na coś podobnego liczyłem. Niestety, lekkie rozczarowanie - Sandra wchodzi tutaj w klimaty, które za chwilę będą mocno eksploatowane w Enigmie, jest nad wyraz spokojnie (co trochę przypadkowo - a może wcale nie? - koreluje z tytułem utworu), czilowo wręcz, słuchając go czekałem na jakiś punkt kulminacyjny, choćby z gatunku tych subtelnych, ale nic. Dostałem... downtempo. I to dosłownie, gdyż sampluje COŚ ZNANEGO (nie będę robił spoilera za Golasa), co na downtempo się opiera, także poziom zaskoczenia duży i żaden jednocześnie. Bicik ciągnie się przez utwór w sposób, który momentami aż nieco przynudza, ale bardziej mnie denerwuje to, że mało się dzieje w tym utworze. Nie ma wyrazistego refrenu, muzyka wydaje się być takim zapychaczem trochę (jakby Cretu nagrywał ten numer jako ostatni na płytę i skończyły mu się pomysły), aż byłem lekko zaskoczony, kiedy przeczytałem, że mimo wszystko singiel ten był hitem w paru krajach europejskich. To jest dla mnie już trochę za mało Sandry ale jednocześnie za mało Enigmy (która już była przecież po naprawdę udanym debiucie). Nie jest to - z dość oczywistych względów - najlepszy kawałek kolejki dla mnie (te już wytypowałem), ale nie jest też jakoś bardzo źle. Mam neutralne odczucia. Mając do wyboru to lub Enigmę stwierdzam, że czas odświeżyć sobie Sadeness.
Lykke Li - No Rest for the Wicked
Znam, znam i lubię, bardzo lubię, zdecydowanie. Li Lykke Timotej Zachrisson pierwszy raz usłyszałem w lutym 2011, kiedy pewna moja znajoma podrzuciła mi trochę swojej muzyki w ramach czegoś w rodzaju protowymiany (wtedy też położyłem łapy na Blue Foundation o czym wspominałem kolejkę lub dwie temu). W moje ręce wpadły mi wtedy jej pierwszy album, Youth Novels z 2008 i świeżo wydane Wounded Rhymes, które wówczas wybiło ją do szerokiej publiczności singlem I Follow Rivers. Na moje szczęście cały album był dużo lepszy od tego jednego singla (choć sam numer w oryginalnej wersji też nie jest jakiś tragiczny) i szybko się weń wkręciłem. I Never Learn, płyta z w/w wrzutką ukazała się dokładnie 3 lata później, i dobrze wkomponowała się w tamte momenty mojego życia swoją tematyką. O ile dobrze pamiętam ten właśnie utwór był głównym singlem go promującym. Fajnie wrócić po latach, Lykke Li jest spoko nawet, jeśli kojarzono ją głównie z hipsteriadą back in the day. Bardzo fajny numer, mój generalnie zwycięzca kolejki po przesłuchaniu całości dwukrotnie. Dobra muzyka, ma prawie... 10 lat
Vangelis po raz pierwszy
Vangelisa znam wyłącznie największe hiciory, ale oczywiście zdawałem sobie sprawę z jego wielkości w świecie muzyki, wiedziałem, co to za typ i jaką ma wagę. Nie byłem więc nastawiony nawet neutralnie do tego (czy kolejnego) kawałka i to, co dostałem to dla mnie... Eno wymieszany z Schulzem. Czy to źle? Absolutnie, super wręcz ^^ Z jednej strony trochę dziwaczne wydają mi się skojarzenia Melczeta (programy przyrodnicze, wtf xD), ale z drugiej... to mogłoby nawet pasować do programu telewizyjnego. Tyle że dla mnie byłby to raczej jakiś kompletnie randomowy dokument o życiu nie wiem, randomowych ludzi w randomowym bloku w niewielkim mieście wojewódzkim drugiej połowy lat 70. Utwór na samym początku bardzo mi się ciągnął, ale mniej więcej w połowie zacząłem sprawdzać, ile jeszcze trwa, gdyż nie chciałem by się kończył xD chyba wraca mi vibe na długie, powtarzalne kompozycje. Naprawdę dobra rzecz, choć nie tak dobra jak...
Vangelis po raz drugi
La Petite Fille de la Mer jest mocnym srebrem. Jeśli poprzedni kawałek Vangelisa był dobry, ten jest świetny. Motyw kojarzył mi się przeokrutnie wprost bajkowo, jak wyjęty (znów orbituję w tym vibe) z jakiejś radzieckiej animacji dla dzieci, lub z jakiegoś przedstawienia baletowego. Minimalizm dźwiękowy był wprost wszechogarniający, znów dostałem w łeb czymś w rodzaju Eno pomieszanego z Buddem pomieszanego z Reichem wręcz. To też jest taka ilustracja, która mogłaby pasować do wszystkiego, ale i tak temu wszystkiemu będzie nadawać mocno melancholijną otoczkę. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć, to po prostu dobra muzyka, którą trzeba poczuć. Ja poczułem, jestem zachwycony. Dwójka zasłużona.
Hélène Ségara - Elle, Tu l'Aimes
Seans cokolwiek ciekawy za pierwszym odsłuchem, za drugim mnie kupił totalnie. Bardzo fajny utwór podtrzymujący - choć w inny sposób - klimat całej kolejki. Rozciągnięty wstęp bardzo pasuje dając lekkie, dalekie wspomnienie The Cure. Mocny wokal wskakujący dokładnie w tym miejscu, w którym powinien, cała reszta instrumentarium doskonale z nim współpracuje, wszystko jest w pytę. Lubię język francuski w muzyce zwłaszcza, jak śpiewają kobiety. Czuję, że mogę się bardziej tym zainteresować na przyszłość. Jest nieco egzotycznie, nieco "kolonialnie", nieco poetycznie, jest super. Wpada brąz, jestem zadowolony i zaskoczony, ale jakże pozytywnie ^^
Kendrick Lamar - Bitch Don't Kill My Vibe
W życiu nie słyszałem nic od Lamara i, no cóż, nie żałuję. Taki rap to kompletnie nie mój klimat, nie mój vibe, nie moje nic. Sobie grało w tle, ani za pierwszym razem ani za drugim nie kliknęło. Taki luz, którego nie czuję. Tylko bicik był spoko. Jeśli chodzi o całą resztę, niestety, nie mam za wiele więcej do powiedzenia. W tej chwili Mentos nieco rozczarowuje, ale głównie mnie. Wrócę sobie do Vangelisa i Heleny instead
EDIT: Jestem wyjątkowo nieogarnięty ostatnio, i z tego miejsca pragnę przeprosić Melkiego bo naprawdę nie do końca rozumiem, jak to się stało, że ten numer mi wyleciał z kolejki. Także raz jeszcze, Melki, przepraszam
Sandra - Don't Be Aggressive
Mam... dziwne odczucia słuchając tego numeru. Sandra to dla mnie taki wykonawca ejtisowy, że znam przede wszystkim hiciory, słysząc coś mniej oczywistego jestem w stanie bez większych problemów stwierdzić, że to właśnie ta a nie inna osoba śpiewa. Często jest to też miłe zaskoczenie, że oto pierwszy raz słyszę utwór, którego wcześniej nie słyszałem, a który wykonuje ten fajny artysta czy artystka, i oczywiście sam utwór też jest przez to fajny. Miałem tak parę razy w życiu i nie będę ukrywał, że i tym razem na coś podobnego liczyłem. Niestety, lekkie rozczarowanie - Sandra wchodzi tutaj w klimaty, które za chwilę będą mocno eksploatowane w Enigmie, jest nad wyraz spokojnie (co trochę przypadkowo - a może wcale nie? - koreluje z tytułem utworu), czilowo wręcz, słuchając go czekałem na jakiś punkt kulminacyjny, choćby z gatunku tych subtelnych, ale nic. Dostałem... downtempo. I to dosłownie, gdyż sampluje COŚ ZNANEGO (nie będę robił spoilera za Golasa), co na downtempo się opiera, także poziom zaskoczenia duży i żaden jednocześnie. Bicik ciągnie się przez utwór w sposób, który momentami aż nieco przynudza, ale bardziej mnie denerwuje to, że mało się dzieje w tym utworze. Nie ma wyrazistego refrenu, muzyka wydaje się być takim zapychaczem trochę (jakby Cretu nagrywał ten numer jako ostatni na płytę i skończyły mu się pomysły), aż byłem lekko zaskoczony, kiedy przeczytałem, że mimo wszystko singiel ten był hitem w paru krajach europejskich. To jest dla mnie już trochę za mało Sandry ale jednocześnie za mało Enigmy (która już była przecież po naprawdę udanym debiucie). Nie jest to - z dość oczywistych względów - najlepszy kawałek kolejki dla mnie (te już wytypowałem), ale nie jest też jakoś bardzo źle. Mam neutralne odczucia. Mając do wyboru to lub Enigmę stwierdzam, że czas odświeżyć sobie Sadeness.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Na miejscu Melkiego bym się obraził w siusiak xd
W sumie trochę przykro, że recka mojego Vangelisa brzmi jakby była o czymkolwiek. Pozostaje mi wierzyć na słowo, że Dev faktycznie tego słuchał :<
W sumie trochę przykro, że recka mojego Vangelisa brzmi jakby była o czymkolwiek. Pozostaje mi wierzyć na słowo, że Dev faktycznie tego słuchał :<
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Co się stało?
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Nie ma recenzji twojego kawałka
Moich recenzji też nei ma, ale stay tuned, bo wlecą prędzej niż później
Moich recenzji też nei ma, ale stay tuned, bo wlecą prędzej niż później
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Aha, bo ja walczę z trollingiem gdzie indziej, to nawet nie zauważyłem 
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Pracujesz jako moderator komentarzy na onecie czy coś, że tak cały czas z trollami walczysz? xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Gorzej. Szachy moderuje.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Przyszedł do nas stary znajomy łobuz i zaczął wypisywać brednie o komunizmie.
I kilku miłośników 21:37
.
I kilku miłośników 21:37
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A to starych łobuzów się nie banuje?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn