Best of Forum (edycja growa)

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum (edycja growa)

Post 12 kwie 2022 21:50

Shogo

Jak już jesteśmy przy studiu Monolith, to zapodam kolejną ich świetną produkcję, którą jak się zorientowałem niektórzy kojarzą, czyli Shogo. I jest to też tak jakby w miarę chronologicznie, bo Shogo wyszło w 1998r. (choć będzie u mnie i starsza produkcja, o ile nie dwie).
Grę nabyłem chyba w kiosku w jakimś wydaniu ze specjalną gazetką czy coś w tym stylu. Już słabo pamiętam, choć tę gazetkę kojarzę dosyć dobrze. A jakbym poszukał, to pewnie gdzieś garażu pomiędzy CD Actionami powinno leżeć.
Monolith wtedy był naprawdę wielkim graczem na rynku gier komputerowych. A Shogo nawiązuje do japońskiej anime i mangi. Nigdy nie interesowałem się tymi nurtami, jednak gra podpasowała mi idealnie. Jest to oczywiście przedstawiciel mojego ukochanego gatunku, czyli FPP.
Nasz bohater pokonuje mapy w dwojaki sposób – jako pilot wielkiego mecha (misje na zewnątrz) oraz standardowo bez wdzianka (w budynkach). Akcja gry umiejscowiona jest na fikcyjnej planecie Kronos i na jej orbicie.
Nie grałem w to od miliona lat, bo już nawet nie mam tej płyty z grą nie wiedzieć czemu. I nawet nie wiem, czy na obecnych systemach by to poszło. Ale wspomnienia są żywe cały czas. Gra miała cudowny klimat spotęgowany o genialny soundtrack. W klimatach mangi oczywiście.
Kto nie grał w tę grę to raczej nie zrozumie mojego podjarania. Kto nie grał w tamtych czasach też tego nie zrozumie. Przecież Shogo jest starsze od Dragona. W muzyce można cofnąć się i o 40 i 50 lat do tyłu, i tę muzykę zrozumieć. W grach nie da się tego zrobić w pełni, jak się tego jednak nie przeżyło.
Tak samo jak w przypadku Blood 2 nie wiadomo, czy granie teraz w Shogo zdałoby egzamin, ale kto grał w poprzednim stuleciu to wie, o co chodzi. Mój sentyment wykracza poza wszelką skalę. A wspomnienia są przepiękne. I tych wspomnień mi nikt nie zabierze.

https://www.youtube.com/watch?v=BwdXs7KplT4
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 kwie 2022 21:51

O Panie, ukradłeś mi Shogo. Ale to dobrze, bo mam więcej miejsca na inne rzeczy :D
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 12 kwie 2022 21:54

Indiana Jones and The Emperor's Tomb
Rok wydania: 2003
Platformy: PC, Xbox, PS 2

To jedyna gra, którą ukończyłem na PC lol. Choć w pewnym momencie by tego dokonać musiałem porzucić klawiaturę i myszkę na rzecz pada.
Jako fan filmowych przygód znanego archeologa sięgałem po tę pozycję ze sporymi oczekiwaniami i nie zawiodłem się. Cały arsenał tego za co lubiłem śledzić przygody Indiany został przeniesiony do świata gry. Strzelaniny, pościgi, walka na gołe pięści czy przy użyciu łopaty. Jest oczywiście bat i kapelusz oraz masa zagadek do rozwiązania. Różnorodne lokacje, od starożytnych ruin schowanych w dżungli po czeską Pragę czy Chiny. Oś fabularna nie mogła być inna niż próba udaremnienia zdobycia przez nazistów starożytnego artefaktu znajdującego się w tytułowym Grobowcu Imperatora. Z perspektywy czasu gra wygląda kanciasto i surowo, ale te 20 lat temu robiła ogromne wrażenie.

https://youtu.be/-LS5GI0m4OI
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 kwie 2022 22:08

Hien pisze:
12 kwie 2022 21:51
O Panie, ukradłeś mi Shogo. Ale to dobrze, bo mam więcej miejsca na inne rzeczy :D
Zgodnie z zasadami mogłeś się podłączyć.
A o sloty nie ma co się martwić, bo myślę, że przecież na 10 grach nie kończymy. :)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 kwie 2022 22:23

Wystarczy, że się niejako podłączę komentując wrzutkę, więc spoko. Bardziej się muszę dokleić do kolegi wyżej.

Indiana Jones and the Infernal Machine (1999)


Platforma: PC

Miałem wrzucać coś innego, ale zobaczyłem co zapodał Góral i stwierdziłem, że się dokleję żeby zrobić od razu całego Jonesa za jednym razem. I tak miałem w planach tę grę.
Kiedy pod koniec 1999 r. pojawił się w domu komputer, to oczywistym było, że na Boże narodzenie wpadną jakieś gry. Wpadły dwie. O jednej być może napiszę (to też zależy od Shodana), natomiast drugą było Indiana Jones and the Infernal Machine. Ja od zawsze byłem fanatykiem Indiany Jonesa więc się niemal spłakałem ze szczęścia. Wspominam tę grę baaardzo ciepło (mimo pewnych jej wad) i do dziś, co roku w grudniu, przechodzę sobie moje ulubione levele (3 i 4 – zimowe, a jak starczy czasu to jeszcze 2 – Babilon) oraz Pragę z Emperor’s Tomb. W tamtym czasie, recenzje Infernam Machine były w kratkę. Niektórzy zarzucali klonowanie Tomb Raidera i brak uroku jaki miały wcześniejsze point’n’click przygodówki z Jonesem, zwłaszcza Fate of Atlantis. Gra rywalizowała zresztą wtedy bezpośrednio z wydanym akurat Tomb Raider The Last Revelation (którego też bardzo lubię) i z tego co pamiętam, to starcie raczej przegrało i generalnie uważa się, że wrzucone wyżej Emperor’s Tomb jest dużo lepsze z uwagi na sterowanie (w Infernal Machine są tak zwane tank controls) i kilka innych rzeczy. No, ale jednak te gry dzieli kilka lat, które w tamtym czasie przynosiły faktycznie rewolucyjne zmiany, a nie jak teraz – żadne.
Nie będę się zagłębiał w opisywanie fabuły Infernal Machine, kto oglądał jakikolwiek film z Jonesem, to wie z czym to się je. Gra jest dokładnie taka sama, podróżujemy po świecie, szukamy skarbów, zabijamy wyjątkowo nie Niemców, ale ruskich (co by się Shodanowi spodobało xD), a wszystko to spięte razem prostą, ale wciągającą historią. Wtedy w 99, i to zaraz po pojawieniu się w domu PC, to ja miałem kompletnie w dupie wszystkie te rzeczy, które były wymieniane w recenzjach jako wady. Łykałem tę grę w 100%, to było moje 10/10. Muzyka, dialogi, lokacje, klimat, wszystko to tak bardzo mi siadło, że nie potrafiłem się oderwać od tej gry i od kompa przez długie miesiące. Oczywiście oceny w szkole zaliczyły dosyć poważny spadek i z perspektywy czasu mam to sobie jednak za złe, no aleeeee…. Może dlatego, że dosyć regularnie odświeżam sobie fragmenty Infernal Machine (jakoś między 2016-2017 skończyłem ją w całości po raz raptem drugi w życiu, to jest wymagający tytuł), to ta gra się dla mnie nie zestarzała w ogóle. W Emperor’s Tomb zagrałem ze sporym opóźnieniem, bo w 2003 mój komp był już za słaby. Nadrobiłem jakoś w okolicach 2010 roku i od tamtej pory jest to u mnie równie wielki klasyk, co Infernam Machine. Niestety Staff of Kings, które dostałem w podobnym czasie na PS2, nie jest już tak udaną grą. Nigdy jej nie przeszedłem w tej wersji (na PSP już tak), bo po prostu wieje nudą. Grywałem w LEGO Indianę, ale mniej, chociaż te gry są bardzo dobre. Cały czas mam też nadzieję, skończyć w końcu Fate of Atlantis, w które grałem ostro jakoś koło, chyba, 2014 roku. No, ale podsumowując. Indiana Jones and the Infernal Machine pozostanie na zawsze jedną z gier mojego życia. Nie wiem, czy to jest jeszcze grywalne dziś, zwłaszcza jeśli się nie grało wcześniej, pod tym katem Emperor’s Tomb jest raczej opcją lepszą. Jeśli natomiast ktoś jest fanatolem Indiany Jonesa, to powinien zagrać we wszystkie te gry, nawet Staff of Kings. Powstaje obecnie nowa gra z tą postacią, pierwsza od 13 lat. Zakładam, że to w końcu z jej powodu kupię PlayStation 5 (chyba, że wcześniej zapowiedzą MK 12). Załączam gameplay z moich dwóch ulubionych leveli (wiadomo, do przescrollowania).

https://www.youtube.com/watch?v=19u1ntoLOzo
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 12 kwie 2022 22:26

Panie, a jakiś czas temu zpowiedzieli nowego Indianę na silniku Unreal Engine 5. To może być sztos. :D
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 kwie 2022 22:29

No, oby tego nie zepsuli, bo takiej posuchy w grach z Jonesem, to nie było nigdy. Żeby trzeba było kilkanaście lat czekać na cokolwiek z taką postacią, to jest skandal.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 kwie 2022 22:11

No co jest synkowie? Nikt w nic już nie grał? Nawet na telefonie?
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 16 kwie 2022 23:49

Mam listę gotową, ale opis przygotuję dzisiaj / jutro do popołudnia późniejszego.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 kwie 2022 23:20

Need For Speed: Most Wanted (2005) (PC)

ned for sped mos wened jest to gra typu wyścigałki. Dev podsyłał tu dalekiego przodka tej odsłony. Moja przygoda z serią ogranicza się bardzo krótkich doświadczeń z Prostreet, Carbonem 2 i Undergroundem. W odświeżone Most Wanted grałem całe kilka minut, to było jak zderzenie ze ścianą, rozczarowanie i nieciekawa sprawa.

Na Most Wanted trafiłem w okresie podstawówki, oczywiście wpływ mojego brata znowu się ujawnia. Najpierw swoją "karierę" prowadziłem u niego, a po 2-3 latach mieliśmy już w domu swoją płytkę i gdyby to zliczyć, to wyszłoby, że spędziłem w NFS:MW całe tygodnie przechodząc co najmniej 5 razy całość. Do świata gry wchodzimy przez cutscenki, teoretycznie już z marszu zaczynamy zdobywać reputację, wygrywać wyścigi, ale zaraz dowiadujemy się, że typ z piętnastego miejsca uszkadza nam samochód i dopiero wtedy zaczyna się właściwa rozgrywka. Naszym celem jest osiągnięcie pierwszego miejsca na Czarnej Liście, trzeba przejść przez 15 poziomów. W ramach poziomu wygrywany określoną ilość wyzwań, zbieramy policyjne notowania, osiągamy prędkości na fotoradarach, odpowiednio modyfikujemy nasze auto, a potem przychodzi właściwie wyzwanie z osobą z danego miejsca listy. Po zwycięstwie możemy zyskać unikalne estetyczne bajery, dziabnąć samochód przeciwnika, zyskać karty darmowego wyjścia z więzienia czy większy zastrzyk gotówki. Zakończenia nie zdradzam, ale jak na grę wyścigową jest całkiem wymagające i satysfakcjonujące. Obok właściwej kariery mamy dostęp do serii prób (próby czasowe, pościgi) i stworzenia własnego wyścigu z botami lub za pośrednictwem sieci z innymi graczami.

Czym mnie zachwyciła? Spójnością klimatu, dość dobrą grafiką, zadowalającym repertuarem samochodów. Fizyka nie ma większych wad, ewentualnie uszkodzenia mogły być bardziej rozwinięte, ale poza tym jest naprawdę dobrze. Muzycznie nie miała na mnie większego wpływu poza oczywistym poznaniem na pamięć większości utworów. Ciekawie wykonana jest mapa, choć oczywiście zbyt mała po czasie, ale na tyle zróżnicowana, że ujdzie w tłoku.

Nie wiem co dodać, czekam na opinie i ewentualne doświadczenia własne. ;)

Podsyłam finał, bo gameplaye trwające po kilka godzin to morderstwo.

https://www.youtube.com/watch?v=ZdP1qP8nfII

Bonusowo obraz próby czasowej:

https://www.youtube.com/watch?v=0_-uVgr9syg
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 kwie 2022 17:28

Proszę Państwa, to musiało nastąpić.

Gothic II (+ Noc Kruka)

Gothic to jest taka gra, o której chyba każdy słyszał nawet jeśli w nią nie grał. Gothic to jest już pozycja kultowa (wszystkie 3 części, dla niektórych nawet nieuznawana za kanon Arcania), która najwięcej followersów uzyskała w tfu Rosji, oraz w naszym Pięknym Kraju(TM). Albo się ją kocha, albo się nią gardzi. Dzięki naszemu domowemu fandomowi nie sposób przejść obok niej obojętnie i trzeba wpaść w jedną z w/w emocji. Ale ponieważ tutaj dokonujemy rozbicia każdej pozycji na części pierwsze, pozwolę sobie. Seria Gothic to oczywiście gry cRPG, stworzone przez niemieckie studio Piranha Bytes pod wodzą Bjorna Pankratza a wydawane przez JoWood (firma od m.in. Alien Nations czy Traffic Giant <3). Pierwsza część ukazała się w 2001 roku, druga przynajmniej w Polsce w 2003 (wtedy też ją sobie kupiłem), trzecia w 2006, czwarta... nie pamiętam teraz dokładnie, ale w okolicach 2010. O czwartej wspominać nie będę, bowiem nie grałem w nią (jest uważana za straszne gówno, przede wszystkim ze względu na spier*oloną mechanikę, ch*jowy balans i kretyńskie rozwiązania fabularne), ale 1 i 3 się tutaj pojawią trochę siłą rzeczy. Z czym to się w ogóle je?

Gra (seria) opowiada historię bezimiennego człowieka, który w pewnym mitycznym królestwie został siusiak wie za co skazany na niesprecyzowany czasowo pobyt w pewnej kolonii karnej znajdującej się na wyspie w sąsiedztwie tegoż królestwa. Kolonia ta - zwana Górniczą Doliną - składała się z kopalni, w której więźniowie wydobywali Magiczną Rudę(TM) będącą najważniejszym surowcem to wytwarzania broni, która używana była przeciwko hordom orków atakujących tę krainę chyba od zawsze. Władca tak bardzo obawiał się, że nie da się utrzymać kolonii w ryzach, że poprosił magów o otoczenie tejże Magiczną Barierą(TM), która miała stać się czymś w rodzaju muru zabezpieczającego to mamro. Chodziło o to, aby można było tam ludzi wrzucać, ale żeby nikt nie był w stanie się wydostać. Magowie to zrobili, coś poszło nie tak i bariera uwięziła ich samych. Dodatkowo w trakcie jej tworzenia więźniowie wszczęli bunt i przejęli władzę nad całym obszarem doliny. Król musiał z nimi negocjować, rządy wewnątrz szybko przeszły w ręce najbardziej ogarniętych i zorganizowanych bandziorów, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z sytuacji i teraz za ładunki z rudą otrzymywali dobra wszelakie, na które nie mieli szans jako zwykli "inmates". I właśnie za tę barierę trafia bohater. Kiedy tak się dzieje, kolonia jest już podzielona między 3 low-key zwalczające się obozy (oczywiście można dołączyć do jednego z nich), jeden chce dalej ciągnąć synekury związane z wydobyciem magicznego surowca, 2 pozostałe kminią, jak rozwalić tę barierę i zwyczajnie uciec. Nie będzie spoilerem, jeśli powiem, że oczywiście gra kończy się rozwaleniem bariery (tylko nie w sposób który ktokolwiek planował) poprzedzonej walką z POTĘŻNYM bossem przy pomocy POTĘŻNEJ broni. Główny bohater prawie ginie w następstwie, no ale jest druga część, więc wiadomo. I właśnie w drugą część zagrałem jako pierwszą. Ba! O pierwszej nawet nie słyszałem w momencie zakupu drugiej (tzn. nigdy o niej nigdzie nie czytałem, nikt z moich znajomych w nią nie grał), ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w rozgrywce i rozrywce, która była przednia. Akcja części drugiej toczy się bowiem na całej już wyspie (wliczając w to kolonię z części pierwszej, teraz opanowaną przez orków i smoki), dalej są tylko 3 frakcje, do których można dołączyć, za to świat jest duuużo większy, dużo bardziej zróżnicowany, fabuła jakaś ciekawsza, mechanika fajniejsza, no generalnie miodzio. Grafika korzystała z tego samego silnika co jedynka, ale po niewielkich usprawnieniach dla mnie do dziś w jakiś sposób cieszy oko (choć z owczywistych względów jest nieco toporna). W drugiej części sprzymierzamy się z pewnym magiem, z którym współpracowaliśmy już w poprzedniej odsłonie i musimy do końca rozwalić opanowujących wyspę orków + w/w smoki. To w skrócie (jest tego więcej, wierzcie mi). Ale jak ta gra wpadła w moje ręce?

Przez CDA. O ile o Gothicu JEDEN nie słyszałem - jak już wspomniałem - miałem pojęcie dot. tego, czym są gry cRPG (czy RPG w ogóle) i parę tytułów znałem. Baldur's Gate, Neverwinter Nights, Planescape: Torment etc. Kumple ze szkoły w to grali. Ja nie. Dlaczego? Bo byłem wtedy nastawiony na szybką, dynamiczną i liniową rozgrywkę. Erpegi kojarzyły mi się (słusznie przecież) z koniecznością budowania fabuły samemu (a raczej z koniecznością jej rozwoju), lataniem po gigantycznych mapach celem zrobienia pierdyliona zadań, montowaniem drużyny, czytaniem statsów, puchnącymi z każdym kolejnym questem i poznaną postacią dziennikami i tak dalej i tak dalej. Próbowano mi stręczyć zwłaszcza Neverwintera - nie kupowałem tego. Kumpel pożyczył mi Planescape - pograłem chwilę i cisnąłem w kąt (wróciłem po latach, to było zaje*iste). Aż jest sobie styczeń 2003, jestem ze starymi i bratem w Murzasichlu na nartach, nudzi mi się strasznie poza samym jeżdżeniem. Miałem czytywane jeszcze wówczas przeze mnie Giganty, miałem jakąś nudnawą książkę, ale ciągnęło mnie powoli do poznawania nowych rzeczy w kulturze. I tak namówiłem rodziców do kupienia mi w kiosku na Krupówkach styczniowego numeru CDA właśnie (mam go do dziś!). Przeczytałem od deski do deski - znalazłem tam recki 2 gier, które potwornie chciałem mieć (Cesarz: Narodziny Państwa Środka i Zapper; tę pierwszą ogarnąłem niemal od ręki od swojego Informatyka(TM), za to Zappera wraz z bratem poszukiwaliśmy bezskutecznie przez LATA, i udało się nam w końcu na jakiejś wyprzedaży w Realu ją dorwać, tyle że w 2011 i już na żadnym z posiadanych przez nas kompów nie chciała odpalić lol) oraz zapowiedź drugiej części Gothica. Strasznie mi się spodobała. Ten numer CDA stał się dla mnie początkiem niemal 10-letniej przygody kupowania tego CZASOPISMA (ból dupy redaktorów wywołany nazywaniem w/w "gazetą" był porównywalny z tym Konfederacji na myśl o legalizacji związków homoseksualnych w Polsce), i w którymś z kolejnych tego samego roku ukazała się już recenzja. Byłem - dzięki samej recenzji - oczarowany tą pozycją. Tyle że, no, dziś jak chcę coś kupić, to wchodzę na GOG-a, wybieram i płacę, ale wtedy miałem 14 lat i moje kieszonkowe wynosiło mniej więcej 20 ziko tygodniowo. Musiałem czekać na dobrą okazję. Ta natrafiła się na Gwiazdkę - po prostu dostałem hajs, kupiłem grę a potem (naszym rodzinnym zwyczajem) znalazłem ją zapakowaną pod choinką u dziadków. Pierwsze, co zrobiłem następnego po Wigilii dnia, to było zainstalowanie tej pozycji (co zajęło absurdalnie dużo czasu i wymagało żonglerki cdkami, bo były aż 4). I oczywiście gra. Jak już wspomniałem, nie trzeba było właściwie znać jedynki, żeby zagrać w dwójkę, bo wprowadzenie i ekspozycja starych bohaterów były niemal przygotowane na to, iż to dwójka będzie pierwszą stycznością wielu z serią. Pochłonęło mnie do tego stopnia, że cały następny tydzień spędziłem na graniu właściwie w tylko to (a na pewno dostałem jeszcze wtedy Enter the Matrix, które poszło w immiediate odstawkę), a potem cały styczeń, i cały luty, i cały marzec, i skończyłem grę dwukrotnie (2-ma różnymi ścieżkami) i miałem po prostu ochotę łazić po (dla mnie wówczas wielkim) świecie i zwyczajnie rozwalać potwory. Potem używałem kodów i robiłem totalny mayhem a la GTA, no nie dało się nudzić. W 2005 roku ukazał się pierwszy i jedyny dodatek do gry, Noc Kruka (który wprowadza elementy fabularne jakie powinny być w dwójce od razu, domykają one bowiem ważne wątki z jedynki), oczywiście od razu kupiłem i zacząłem tłuc. Bez końca (z tego rytmu w tamtym roku wybiło mnie tylko GTA: SA na jesieni), na kilka różnych sposobów, inaczej prowadząc fabułę etc. Nie nudziło mi się ani trochę. Generalnie Gothic miał dla mnie znaczenie absolutnie kluczowe w zainteresowaniu się erpegami, bo następne było właśnie Planescape, potem Morrowind (początek przygody z TES), potem Might & Magic (może nie erpegi per se, ale wiele rozwiązań z takich gier miały), potem Oblivion, dwa pierwsze Wieśki i w końcu Skyrim (którego - podobnie jak w Gothica II - posuwam do dziś). Wszystko dzięki jednemu numerowi CDA. No ale to nie wszystko.

Gra ma w Polsce status kultowy nie bez przyczyny. Najważniejszą jest fenomenalna lokalizacja - gra jest całkowicie zvoice'owana przy udziale naprawdę świetnych aktorów dubbingowych takich jak Marek Obertyn (już ś.p. niestety), Jarosław Boberek, Adam Bauman (oczywiście wszyscy podkładają głosy kilku postaciom na raz, ale np. taki Bauman robi to tak, że każda brzmi niemal zupełnie inaczej), Jacek Kopczyński, Mirosław Zbrojewicz czy Tomasz Marzecki, zaś najlepszy jest oczywiście Jacek Mikołajczak w roli Bezimiennego(TM). Gra stała się kopalnią kultowych tekstów głównie dzięki nim. Zresztą większość obsady została utrzymana przez cały ciąg serii (aż do części czwartej, która zresztą ukazywała się w bólach ze względu na konflikt studia z wydawcą), z drobnymi zmianami wynikającymi ze śmierci niektórych z jej członków (RIP Obertyn, był genialny). Z bratem (który najpierw dziecięciem będąc patrzył, jak ja gram a potem sam wsiąknął i pozostaje wielkim fanem cały czas) po dziś dzień przerzucamy się tymi tekstami przy byle okazji, co roku wracamy do tej pozycji (co ciekawe ja głównie do 2 a brat głównie do 3) i co roku staramy się ją skończyć (ja gram zawsze w Święta Bożego Narodzenia bo jestem nostalgia freakiem). Z wymienioną wyżej częścią trzecią mieliśmy w ogóle śmieszne przejścia, bo brat już wtedy był tak zajarany tą serią (zaraz po dwójce obaj zagraliśmy w jedynkę rzecz jasna), że trójkę kupił w jakimś srogim wydaniu kolekcjonerskim, zamykanym w eleganckim pudełku z masą bonusów, ale o ile Oblivion, który ukazał się w tym samym roku (2006) i wyglądał GORZEJ śmigał na naszym kompie, tragicznie zoptymalizowana trójka nie chciała się nawet uruchomić. W związku z tym gra przeleżała na półce 2 lata, dopóki brat nie kupił sobie iMaca (i od razu zainstalował na nim ikspeka), którego bebechy pozwalały na rozgrywkę. Ja trójkę skończyłem dopiero w 2013 roku, za to wciągnęła mnie nie mniej niż 2 (choć hardcore fani nią gardzą, bo optymalizacja, dziwne modele postaci plus dziury fabularne, ale też z tymi rzeczami nie sposób się nie zgodzić; jak to inni fani mówią "tak, to wszystko powyższe to prawda a to dopiero początek zalet"). Czwórka ciągnie fabułę dalej ale kierujemy już kimś innym, w tę jednak nie grałem bo odstraszała mnie masa błędów. Brat skończył i mi opowiedział jak było, wystarczy.

Gothic to dla mnie legenda. Seria, która otworzyła mnie na zupełnie nowe doznania jeśli o gry chodzi. Pierwszy raz przełamałem wtedy swój opór wobec gatunków, które apriorycznie uznałem za nieciekawe nie dając im nigdy szansy. Przemodelowałem swoją bibliotekę gier, do tej konkretnej pozycji wracam non stop (próbowałem nawet z modami). Bawię się świetnie. Polecam z całego serca, bo jest po prostu fajna. Nawet teraz, po prawie 20 latach od premiery (albo już 20, w Polsce ukazała się później). Do dziś dostaję sraczki, której nie dostawałem nawet w Stalkerze, kiedy idę nocą przez ciemny las i nagle słyszę dżingiel w muzyce sugerujący, że coś mnie przed chwilą goniło (nie widziałem) ale przestało, a ja byłem uzbrojony wyłącznie w sztylet i miałem na sobie jakieś stare, niebroniące przed niczym szmaty. Pełzacze dają mi creeps porównywalne z tymi, które mam gdy widzę pająki zaś wyłaniające się znikąd szkielety to jedne z najbardziej wymagających przeciwników w tego typu grach z jakimi się do tej pory zetknąłem w ogóle. Przyjemnie się po prostu idzie przez wyspę za dnia, zagląda do gospody i rozmawia z wieśniakami, podsłuchuje jak ci gadają między sobą, patrzy jak w mieście toczy się zwykłe życie, idzie z towarzyszem na polowanie. Taki sztampowo-standardowy zestaw aktywności erpegowych, który w zderzeniu z Wieśkiem czy RDR2 nie robi już nie wiadomo jak wielkiego wrażenia, ale i tak sprawia, że wszystko jest jeszcze bardziej spoko. Na GOG-u kosztuje grosze, bez zarzutu działa na 8 i 10, nic tylko grać.

I Wy grajcie (jak Wam się będzie chciało).

A tutaj macie jeden z moich ulubionych motywów z gry (w wersji godzinnej, ale nie musicie słuchać całości choć to fajny ambiencik):

https://www.youtube.com/watch?v=6iNpagrnaqc

a tutaj gameplay z pierwszego wejścia do miasta (sam początek gry). Polecam zwłaszcza dialog z Lotharem, paladynem, który wita nowoprzybyłych (14-ta minuta filmu):

https://www.youtube.com/watch?v=d_9aNt7rtFQ

Na marginesie dodam, że rosyjski fandom jest odpowiedzialny za masę naprawdę fajnych modów do gry, zaś polski niedawno stworzył potężnego moda opowiadającego właściwie zupełnie inną historię - ofc w świecie gry - która stanowi swojego rodzaju prequel do części pierwszej i jego twórcom udało się zaangażować do współpracy znanych aktorów dubbingowych, chyba nawet kilku z oryginalnej odsłony. Warto zauważyć, iż mod ten stał się absolutnym hiciorem i swoim profesjonalizmem niemal przebija oryginał. Także no, Gothic to wolność, Gothic to nadzieja <3

"(...)krzyknął "przybywajcie!". I przybyli wszyscy, nawet Czezu."
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 kwie 2022 17:32

lol.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 kwie 2022 18:28

Co lol xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 kwie 2022 18:34

Edytowałeś posta.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 kwie 2022 18:38

Prawda.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 kwie 2022 19:01

TO ONAR
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 kwie 2022 19:27

WŁAŚCICIEL ZIEMSKI
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 kwie 2022 19:57

MA DUŻO ZŁOTA
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7378
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 kwie 2022 08:19

I JEST DOŚĆ WŚCIBSKI
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 kwie 2022 08:04

No tutaj to już tarcze hamulcowe Melkiego się zapiekły na amen chyba. ;(
Daj chociaż szachy na telefon.