Best of Forum

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2022 11:55

Ja mam od połowy lipca 3 tygodnie urlopu, Zapomnij Panie, że damy radę do końca czerwca, naprawdę trudno mi w to uwierzyć. Najwyżej towarzystwo będzie musiało miesiąc czekać na kolejne 25.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 cze 2022 12:01

Jest jeden pożytek z Twojej wrzutki Hien - właśnie się zorientowałem że jakimś cudem mentosowe Smisy nie są na playliście wszystkich utworów, pominąłem jakimś cudem
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 cze 2022 12:04

Już sobie rozpisałem ostatnie pięć kolejek tej transzy. Będzie klimatycznie i nastrojowo. :D
Drugą 25-kę potraktuję za to ku uciesze co niektórych bardziej rozrywkowo.
A gdzieś wyjeżdżasz Hien w czasie urlopu?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2022 12:18

Nad morze, ale nigdzie daleko.
stripped pisze:
03 cze 2022 12:01
Jest jeden pożytek z Twojej wrzutki Hien -
Jeszcze recenzje nie wjechały, a już obelgi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 cze 2022 12:53

Meheheheheh xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2022 13:02

To za ten homofobiczny hip-hop?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 cze 2022 13:07

Lol nie. Po prostu... ach zresztą będą recenzje na to :)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2022 13:08

No właśnie, poczekajmy do recenzji.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 cze 2022 13:14

Sorry faktycznie śmiesznie zabrzmiał mój post xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 03 cze 2022 14:58

Cocteau Twins - Persephone

https://www.youtube.com/watch?v=g4x592zfyj8

Ciekawe, że we wkręcaniu się w muzykę typową dla słynnej wytwórni 4AD pomógł mi kawałek z mocnym bitem - tak, trzeba zaczynać od tego, co łatwiejsze i posuwać się w głąb. Muzyka delikatna, a zarazem bardzo energiczna (bardzo mocna warstwa rytmiczna), eteryczne wokale (w tym przypadku: znakomita Elizabeth Fraser), teksty piosenek nie mają w przypadku tego zespołu większego znaczenia... Mój pierwszy kontakt z twórczością spod znaku 4AD to musiało być zasłyszenie jakiegoś przeboju w radiu, daty, nawet przybliżonej, nie da się już określić. Ale faktycznie zacząłem się tym interesować na fali dużego zainteresowania poznawaniem nowej muzyki, czyli to musiał być rok 2016 i 2017. Myślę, że wiele pomogło tu wcześniejsze chodzenie na koncerty z muzyką świata, bo jej wykonawcy prezentowali różne, bardzo poszerzające świadomość odnośnie różnych technik i sposobów wykonania pieśni możliwości, pieśni prezentowane w sposób często bardzo podniosły. Aczkolwiek przyznać muszę, że nigdy nie miałem ulubionej płyty czy nawet piosenki z tego nurtu, to był raczej jeden z przystanków na drodze. Fraser ma niesamowity głos, który znacznie podnosi wartość każdej śpiewanej przez nią piosenki. Przy tym to jest muzyka dość lekka, komunikatywna, chociaż osadzona w pewnym baśniowym świecie. Fajny wstęp do wszystkich dream popów, shoegaze'ów, inne takie muzyki są raczej trudniejsze w odbiorze (no, chyba, że no-man, ale tam są inne wpływy, to idzie w innym kierunku). Generalnie jedna z najciekawszych odsłon muzyki lat 80.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 03 cze 2022 16:21

Kult - Axe

Postawmy sprawę jasno: lata 90. z perspektywy polskiej obiektywnie były dość chujowe. Ubóstwo, korupcja, syf, wysoka przestępczość i wszechobecna chujówka. Tak, wiem, że jestem za młody by je pamiętać z autopsji, ale znam paru ludzi co wtedy żyli, a poza tym nawet ja zauważyłem skok poziomu jakości życia od tamtej pory. xd W każdym razie gdzieś w szambie tamtej epoki udało się wylansować (hah, kocham to słowo xd) paru ciekawych artystów, wśród których znajduje się Kazik Staszewski - założyciel zespołu Kult i twórca 20520520529 projektów muzycznych, z czego niektóre nawet nadają się do słuchania. Z oczywistych przyczyn nie słuchałem ich w latach 90 (świadomie, bo pewnie w jakichś 30 tonach czy radio musiałem coś usłyszeć), zajawkę na Kazika załapałem gdzieś w latach 2009/10. Czyli już wtedy, gdy był starym, wypalonym dziadem, niemającym zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, już wtedy przeskoczył rekina gadaniem o tym, że piraci go okradają na setki milionów złotych i nagrywaniem koszmarnych płyt (Hurra! to koszmarne gówno, a Marysia to jedna z najgorszych rzeczy jakie kiedykolwiek nagrano na jakimkolwiek nośniku). Trochę miałem to w dupie, trochę to ignorowałem, bo słuchałem jego starszych płyt (do dziś uważam, że skończył się na Melassie nagranej w 2000 roku), biorąc na poprawkę to, że często poruszał na nich tematy bieżące to brzmi trochę tak jakbym nwm dzisiaj czytał o Aferze Rywina czy coś, ale kij z tym. Zresztą jakby się tak zastanowić to w sumie w mojej zapyziałem, zacofanej i szaroburej miejscowości urodzenia, z którą byłem wtedy dość mocno związany, od lat 90. nie zmieniło się praktycznie nic, poza paroma szyldami w paru sklepach i tym, że Biedronkę postawili, toteż nawet ten Kazik pasował do tych realiów. xd
Mam jakąś słabość do jego persony, mimo iż z nim jest taki problem jak z Morissey'em, tj. pierniczy takie głupoty, że ledwo idzie wytrzymać. Szczególnie mocno mi podpadł pieprzeniem o reżimie sanitarnym, ale foty z prawicowymi szurami czy bronienie Janusza Walusia też jest, delikatnie rzecz ujmując, słabe. I ja wiem, że on w sumie nie zmienił radykalnie poglądów, bo już lata temu popierał UPR, ale mimo wszystko w dawniejszych czasach zdarzyło mu się całkiem rzucić błyskotliwym, zabawnym i celnym tekstem oraz - co ważniejsze - nagrać trochę ciekawej muzyki. Swego czasu czytałem jego wywiad-rzekę z Rafałem Księżykiem i nawet stwierdziłem, że w sumie to całkiem inteligentny gość, ale czasem potrafi przypierdzielić czymś tak głupim, że aż ręka sama się składa do plaśnięcia w czoło. xD
Dobra, bo ja tu odchodzę od tematu. Utwór który wrzucam pochodzi z płyty Spokojnie, którą uważam za jedną z lepszych polskich płyt ever i najlepszą płytę tego zespołu. Nie jest tak surowa jak poprzednie dwie, nie ma tam zapychaczy, które nie tylko odstają poziomem, ale i stylistyką, ani tym bardziej nie brzmi jak gówno zagrane przez orkiestrę parafialną. Nie jest to też płyta zdominowana przez Kazika, bo później to różnie było. Słychać tu dużo ciekawych inspiracji - trochę wczesnym Pink Floyd i rockiem psychodelicznym, trochę Uriah Heep (te organy! swoja droga w mniej więcej tamtym okresie Kult nagrał cover July Morning - koszmarny), może i rockiem progresywnym też (jest tu nawet jedenastominutowy Tan!), ale nie chcę was zrażać, tak samo jak obecnością sekcji dętej. ;] Ten utwór to kwintesencja wszystkiego co najlepsze z ww. na tej płycie, jest w nim moc, wściekłość, frustracja, gniew, niepokój - a może i wszystko naraz, a może i osobno, jednocześnie wściekłość wywołana relacją z jakąś osobą jak i frustracja z powodu własnego położenia. Albo na odwrót. Albo może to bełkot. Albo wszystko naraz.
Nie wiem. Nie znam się. W każdym razie zapraszam do roastowania, w ramach niepotrzebnej ciekawostki - utwór ten wykorzystano w pierwszej scenie pierwszego odcinka pierwszej polskiej telenoweli W Labiryncie, co w sumie też czyni go specyficznym na pewnym metapoziomie xd

https://www.youtube.com/watch?v=am1zmBDKhyE
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 04 cze 2022 12:05

Men at Work - Who Can It Be Now? (rok wydania 1981, rok pierwszego odsłuchu 2018)

https://youtu.be/SECVGN4Bsgg

Co to za zespół, skąd to zespół, jak powstał i z czego są znani to chyba wszyscy wiedzą, więc oczywistości sobie daruję. Rzucę personalnym (a jakże backgroundem). Men at Work znałem oczywiście od bardzo wielu lat z ich najbardziej radiowego hitu, jakim jest Down Under. Tbh nigdy bardzo nie przepadałem za tym numerem (podobnie jak swego czasu za For America Red Box, z tym, że do tego ostatniego się po długim czasie przekonałem), ale też jak gdzieś leciał to nie zmieniałem stacji, miałem nawet ściągniętą empetrójkę back in the day. Dużo fajniejszy dla mnie był kawałek It's a Mistake z ich drugiej płyty wydanej w 1983. Jednak w przeciwieństwie do takiego INXS nie zagłębiałem się bardzo w ich twórczość, po prostu były te 2 fajne utwory i niech tak pozostanie. Aż jesienią 2018, w czasie mojego drugiego ejtisowego wzmożenia wrzucałem w playlistę niemal wszystko, co wyskakiwało w proponowanych. W tym i właśnie Who Can It Be Now, które - ku mojemu zdziwieniu - uważane jest za ich największy przebój ex aequo z Down Under, podczas gdy nigdy tego numeru nie słyszałem. Przyznam, że wgniótł mnie w fotel, i brzmieniem, i tekstem i ogólnym przekazem, właściwie to jest 1000x lepsze od tego zoverhypowanego nieoficjalnego hymnu antypodów. I tak się złożyło, że trafiło w idealny dla mnie moment życia. Jesień 2018 to czas, w którym miałem wszystkiego dosyć, wliczając w to swój świeży (zakończony w lutym tego roku) związek xD kiepsko szło mi w robocie, miałem jakieś nawroty depry, roztyłem się, mieszkałem kątem u panny, która miała zbyt małe lokum na naszą dwójkę, średnio dbałem o siebie i o cokolwiek generalnie. Skończyło się tak, że kiedy ona zdecydowała się nie przedłużać umowy wynajmu swojej klitki, zostałem na 2 miesiące bezdomny (inna sprawa, że autentycznie chciałem). Brak zobowiązań z tego wynikający był dla mnie mocno oczyszczający, w końcu zdecydowałem, że chcę mieszkać zupełnie sam (co było też trochę odroczonym wyrokiem na moją relację) i wynająłem 2 pokoje (wtedy jeszcze nawet za przyzwoity pieniądz) w tak dalekim od szczęśliwego centrum wszechświata kącie Warszawy, jak się tylko dało. Zamknąłem się tam, był luty 2019, i niemal bez końca katowałem ten numer. Niemal nikt mnie nie odwiedzał (poza dziewczyną, ale jej też się raz na jakiś czas pozbywałem), bo też tego nie chciałem w ogóle, nie odbierałem telefonów, nie odpisywałem na wiadomości. Byłem tylko ja w swoim królestwie porządku, z wieżą na kasety i binge'owaniem starych sezonów Gry o Tron. Jadałem wyłącznie czarny chleb z masłem wlewając w siebie hektolitry herbaty i wciąż słuchałem Men at Work. Celebrowałem zapadnięcie się pod ziemię, olałem znajomych, nawet tych z pracy, do nikogo nie chciałem się odzywać, totalnie wypiąłem się na świat i było mi z tym ok aż do... wybuchu pandemii, kiedy nagle się zorientowałem, że okrutnie potrzebuję towarzystwa jakiejś społeczności xD jednak tę piwnicę opuściłem w miarę skutecznie dopiero rok temu, a reszta... reszta niech będzie milczeniem xD fantazjuję czasem, że wygrałem w totka, kupiłem sobie mieszkanie gdzieś na jakimś anonimowym stołecznym blokowisku i siedzę tam sam, wpierdalając konserwy mięsne popijane Chai Mate i zagryzane gruzińskim chlebem, nikt nie zna mojego adresu, zmieniłem numer telefonu i nawet nazwisko. Stałem się kompletnie anonimowy i nawet rodzina nie wie, gdzie jestem. Usunąłem wszystkie soszjale (poza tym forum, nostalgia), do sklepu ciągle chodzę w masce by mnie broń Boże nikt nie rozpoznał. Stałem się ścianą, bezosobowym fragmentem miasta. Wówczas mógłbym jeszcze cisnąć na słuchawkach Concretism. Ale z MaW na honorowym miejscu <3
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2022 12:58

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2022 13:31

Teto Preto - Em D+|vidas

Jak przeczytałem wzmiankę o elektronice z Południowej Ameryki to prawie mi się mokro zrobiło hehe, na takie klimaty od Dragona czekałem od początku gry. To jest muza jaką poznawałem dzięki GTA 5, ten numer siedzi gdzieś między klimatami Soulwax FM grającym różne klubowe electro klimaty a Worldwide FM grającym numery wplatające nieraz muzykę świata i obie te stacje radiowe lubię. Jest tłuste electro brzmienie a do tego naleciałości muzyki świata w tym języku. Choć numer jako taki jest spoko, rzetelny bym rzekł ale też nie wyróżnia się chyba, nie wychodzi przed szereg. Ten pierwiastek queerowy to w sumie nie uderza bo primo nie widzimy tej kapeli a jak zerknąłem są mocno kolorowi a dwa jeśli pojawia się w tekście no to nie wyłapię bo języka nie kumam. Mimo wszystko "jak na Dragona" bardzo spoko, chociaż na moment wyszliśmy z tego muzeum ambientu ;-)

The Smiths - I Won't Share You

Oj... Tu będzie ciężko, chciałem rzec że Smisów nie lubię i Morriseya nie trawię z jego manierą wokalną ale przypomniałem sobie że wrzutka mentosa nie była taka zła a jak do niej wróciłem to nawet złapałem fazę na jego wrzutkę, więc nie mogę Smithsów skreślać po całości (miętus w podobny sposób wybronił PT przed straceniem przeze mnie). Kumam całkowicie czemu to miało wlecieć po Elvisie bo jest totalnie ten vintage'owy rozmyty klimat co i w numerze Elvisa, kojarzy mi się to od razu z gorącym latem i jakimiś Beach Boysami, to są takie klimaty lat 60. które mnie zawsze odrzucały. Ten numer faktycznie jest dla mnie mega sucharem (ta suchość chyba przywodzi mi te skojarzenia gorącego lata, autentycznie od razu chce mi się pić ;( ) Hien zachwyca się tu pewnymi zabiegami ale najlepsze jest to że basu chyba w ogóle nie słyszę, autoharfę wyłapałem jak doczytałem kolejny raz opis, harmonijka w ogóle nie wiadomo po co się odzywa bo zaraz kawałek milknie. Tona dziwnych zabiegów w tym numerze. Nie rozumiem, nie czuję tego, nie lubię niestety.

Birdy - Voyager

shodan i śpiewające panie, vol. 3474828

Czasami, chwilami przy niektórych shodanowych wrzutkach mam wrażenie jakbym słuchał kolejnego wcielenia Katie Melua. shodan jest specem w tej kategorii, ja powoli przestaję je odróżniać ale nie mam ich tak dobrze osłuchanych jak on. Tu jest lirycznie, lekko, trochę baśniowo, ŁADNIE, tylko że taka muza jakoś słabo do mnie przemawia? Może potrzebny mi inny setup, jakaś sytuacja, inne warunki odsłuchu, wrócimy po czasie i się okaże. Nie jestem fanem, choć nie było to tak suche jak Smisy to przeszło mi koło ucha równie obojętnie, albo nawet bardziej? Smisy w tym wszystkim były jednak JAKIEŚ, to po raz kolejny jest jakby za mdłe, ja na codzień takiego lirycznego popu nie słucham.

Cocteau Twins - Persephone

To żeś mi Melki teraz zaimponował! O kurła, co za klimat, co za moc. CT znam dosłownie jeden kawałek, wydawało mi się że najsłynniejszy ale to może z czasem zweryfikujemy, może kiedy wjedzie jeszcze. Fantastyczny klimat, tak gotycko tu jest i to jest dla mnie taka muza lat 80. która chyba świetnie się odnajdywała lub powinna się odnajdywać jeszcze w latach 90. (serio dla mnie ten numer mógłby spokojnie być na SOFAD, swoją drogą ten werbel taki z When The Levee Breaks jakby a to się w Get Right With Me przewija zdaje się.).
Zajebista wrzutka, najlepsza rzecz od Melkiego i wygrana kolejki?

Kult - Axe

Moja relacja z miętusem jest niezmiennie zmienna, albo jest super albo ch*jowo. Ten Kult stary - ja w sumie lubię coś niecoś ich starego - ale ten numer taki średni dla mnie. Chaotyczny, surowy, miałem podobne feelsy przy Twojej wrzutce Pixies. No dobra, można powiedzieć że ta Kultowa wrzutka nie wywołuje aż takich skrajnych reakcji u mnie, więc to może być jeszcze grower.

Men At Work - Who Can It Be Now?

Dev to ostry ejtisowiec, pokrewna dusza, na tego typu wrzutki z jego strony w sumie liczyłem gdy zaczynaliśmy grę (tylko trochę mu zajęło nim się na dobre rozbujał). MAW znałem oczywiście tylko z Down Under, za którym w sumie nie przepadałem ale też bez hejtu. Ten numer to coś mi się kojarzy że dev wrzucał na forum i to chyba w miarę niedawno, możliwe że do listy przebojów? (RIP tamten temat, ale może odżyje gdy się bestki pokończą, tzn. mam na myśli zestawienia). Wtedy nie chwycił jakoś szczególnie, teraz w sumie też jest ot tak sobie, ale to jednak ejtisy a kawałek lepszy od Down Under, no i kurła ten background to złoto, także może trochę handicap taki dla numeru ale niech będzie że daję mu srebro tej kolejki.

Wobec powyższego laury dla Melczeta, zasłużone zwycięstwo, o taki gotycki blues nic nie robiłem, aż się wzruszyłem że wygrałeś kolejkę po tylu numerach które mi nie podchodziły od Ciebie heh.
Sreberko dla dejwa, ejtis foreva, no a brąz... Dragon, zdecydowanie tak, choć to jest na tą chwilę, możliwe że ten Twój numer jeszcze mocniej siądzie a o MAW zapomnę z czasem, kto wie. Kult musi poczekać, Birdy niestety podziękuję a Smisy hmmm, suche w ch*j a z drugiej strony próbowałem się z tym numerem zmierzyć tyle razy że choć mnie wk*rwia tak się wkręca trochę, czas pokaże co z tego wyrośnie.

Ogólnie... No taka średnia ta kolejeczka bym rzekł, jakby to Hienowe zaproszenie do wrzucania g*wna zadziałało faktycznie xD ale to są w końcu obecne pierwsze reakcje, pozwólmy tym numerom dojrzeć i może coś zaskoczy później.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 cze 2022 14:17

Heh wygląda na to, że stripped nie ma nic do nastrojowej muzyki, o ile wykonują ją... Murzyni. ;)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2022 14:24

Murzyni wykonują soul raczej/częściej. Dla mnie ten numer Birdy nie jest jakoś szczególnie nastrojowy... zależy jak to rozumieć. Dla mnie taki soundtrack do herbaty i kocyka jesienią trochę (podobnie wrzutka Taylor), może inną porą roku inaczej wejdzie?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 cze 2022 14:46

Ja piszę tak ogólnie. Sam ze 3 razy wrzuciłeś nastrojowe utwory i właściwie zawsze wykonywali je czarnoskórzy faceci. Stąd to spostrzeżenie.
Co do Birdy to wcale nie liczyłem u Ciebie na poklask, bo my naprawdę muzycznie pochodzimy z innych planet. :roll:
A Voyager to rzeczywiście jest taki utwór do herbatki i kocyka, ale ja takie lubię. :)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2022 14:47

shodan pisze:
04 cze 2022 14:46
Co do Birdy to wcale nie liczyłem u Ciebie na poklask, bo my naprawdę muzycznie pochodzimy z innych planet. :roll:
A Voyager to rzeczywiście jest taki utwór do herbatki i kocyka, ale ja takie lubię. :)
No i spoko, tylko dla mnie to ciut mało jak na best of, nic więcej mi ten numer (póki co) nie robi.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 cze 2022 14:52

No ale mi robi, dlatego jest w tym Best of. Myślę, że gdybym układał jakiś prywatny ranking, to ten utwór byłby bardzo wysoko.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 cze 2022 14:59

Widzę, że tradycja pozostaje tradycją i wujek Shodan wpada w szał kiedy ktoś czegoś u niego nie polubi xD

Teto Preto - Em d+ìvidas

Niestety dobra passa Dragona u mnie musiała się kiedyś skończyć. Ten numer to jakaś parodia EBM-u z bełkotem zamiast wokalu i trochę „ludowymi” zaśpiewami, które w tym kontekście mi kompletnie nie robią. Mam wrażenie jak bym dostał do słuchania jakąś składankę niezalowych elektronicznych zespołów z MySpace’a. Dawno już nie było w tej grze kawałka, od którego bym się tak mocarnie odbił. Bez obrazy Dragon, każdemu się tu zdarza u każdego.

Gregory Porter - Holding On

Nie lubię wrzucać recenzji po kimś kto mi zjechał utwór, bo jeśli jego numer też mi się nie spodoba, to wygląda wtedy jak bym się mścił. Na szczęście nie muszę mieć tutaj żadnych wyrzutów, bo Murzyn wrzucił kawałek kolejki dla mnie. Pobrzmiewają tu bardzo klimaty Marvina Gaye’a, co dla mnie już jest olbrzymim plusem. Piękny, leniwo-nocny podkład, jazzowe instrumentarium, doskonały, czarny wokal, ta końcówka z saksem to już w ogóle petarda. Będę miał album w tym stylu w bestce, ale jak znam życie, to Murzyn go zjedzie xD

Birdy – Voyager

Shodan zaczyna trochę być jak Dragon, tylko zamiast elektroniki wrzuca kobiecy pop. Od początku można wyczuć czemu się to wujaszkowi podoba, wokal trąci Meuluą na kilometr, aranżacja zresztą też. Shodan pisze, że mu imponuje jak laska nie pcha się na afisz, ale jeśli mam być szczery, to nie ma jakiegoś większego znaczenia przecież. Muzyka to muzyka. A muzycznie jest fajnie, przypomina mi to późne A Fine Frenzy, czyli w sumie coś co mi bardzo podchodzi. Powiem nawet, że ta aranżacja zalatuje trochę kawałkiem Thief, który wrzucałem jakiś czas temu tutaj. Ładna piosenka, zdecydowanie bardziej podobają mi się takie propozycje Shodana, niż panie grające elektronikę (chociaż Billie zawsze na propsie). Kiedyś bardziej bym się taką Birdy zachwycił, bo się trochę z taką muzyką osłuchałem i mimo wszystko, brzmi to trochę wtórnie. Nadal jednak uważam, że to świetna wrzutka, jedna z lepszych Towarzysza Shodanowicza. Na takie kawałki trzeba jednak mieć moment emocjonalnie odpowiedni, a ja właśnie kibel myłem i usiadłem zmęczony popijając kawę, więc wiecie. Nie mogłem się w pełni wczuc i wzruszyć. Ściągam album Birdy i będę wracał do tej muzyki.

Cocteau Twins - Persephone

Uuuu KOKTO. Jak wiele osób, miałem swego czasu fazę na klasyczne 4AD, czyli jakieś właśnie Kokto Twins, This Mortal Coil, wczesne Xymoxy, itd. Przeszło mi to dawno temu, ale doceniam tę muzykę, czasami sobie do niej wracam. Szanuję, że grzebiąc w Treasure, Melki wysilił się i nie wrzucił Pandory. Zdecydowanie bardziej teraz odpowiada mi brzmienie Persefony, chociaż też nie mogę powiedzieć, że na tym etapie, padam przed tym kawałkiem na kolana. Daleko mi teraz do tych pełnych reverbów, mrocznych, gotyckich sprawek, ale trzeba przyznać, że Melki nawet wrzucając rzeczy niespecjalnie wyszukane i oryginalne, bardzo daje radę. Fajna wrzutka.

Kult - Axe

O. Kult z czasów kiedy grali jeszcze przyzwoitą muzykę. Najbardziej lubię ten ich wczesny, lekko jazzujący okres, kiedy nawet można było ulec wrażeniu, że Staszewski coś tam umie śpiewać i Spkojnie daje radę, na pewno wolę to od obu Ojców, a nawet nie będę wspominał o ostatnich albumach, bo musiałbym się zmierzyć ze śmiesznym cenzorem ustawionym na tym forum i wyszłyby z tego same siusiaki, pierdzielenia, itd. Axe nie tylko brzmi fajnie, ale w ogóle jest interesująco zaaranżowany, interesująco zagrany, fajny jest ten miks stylistyczny, Kazik daje radę. Nie wiem, takie to po prostu jak na Kult z jajem i na wysokim poziomie. Byłem dwa razy na koncercie Kultu, raz w liceum w 2003, kiedy trzeba było prawie dwie godziny czekać na zimnej sali aż Grudziński wytrzeźwieje, a potem w 2008 r. bo dowiedziałem się, że grają „Goopyą Peezdę” i chciałem to zobaczyć. Widząc nayebane bachory oraz obsługę baru, która ochoczo sprzedawała tym 14-15 latkom alkohol, myślałem sobie „ja pierniczę, jak tu mieć dziecko i się nie przekręcić z nerwów”. Wrzutka Mentosa przypomina, że kiedyś ten zespół znaczył coś więcej niż podkład pod rzyganie.

BTW tego utyskiwania Mentosa nad 90sami, ja jako człowiek wychowujący się w tym czasie, kompletnie nie pamiętam tego w ten sposób, Owszem było chujowo, ale nie mniej chujowo niż teraz, po prostu problematyka była inna. Punkt widzenia zależy od miejsca, ale i też czasu. Teraz to można sobie narzekać, ale wtedy naprawdę było spoko i się o tym w takich kategoriach nie myślało.

Men at Work - Who Can It Be Now?


Musiał atakuje ejtisami po raz setny. Na szczęście, póki co, te jego wrzutki są dosyć ciekawe i nie mają tak dużych ilości tandety ejtisowej jak by mogły. Trochę mnie bawi ten numer, bo brzmi jak jakieś stare demo Stinga, coverowane przez Gotye. Taki śmiesznofajny ten kawałek. Saksik brzmi jakby zaprosili Chojnackiego, od razu mam flashbacki z całych lat 90-tych w Polsce. Powiem tak – to jest typowy Devotional. Takie ani chujowe, ani wybitne. Bardziej ok, niż nie ok. Musiał znowu uparł się wrzucać klip, obejrzałem go przy drugim przesłuchaniu i powiem szczerze, że gdybym tego nie zrobił, to moja ocena byłaby chyba trochę wyższa. Ale tego gówna nie da się odzobaczyć. Uprzedzałem Panowie, każdy kij ma dwa końce.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn