Best of Forum (Edycja albumowa)
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Swoją drogą, czy ja dobrze widzę, że już tylko Shodan został i lecimy z następną kolejką?
Mentos wrzucający, jest znacznie lepszy od Mentosa recenzującego.
Mentos wrzucający, jest znacznie lepszy od Mentosa recenzującego.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Weź no tam zerknij może ile już razy przescrobblował to PF bo nie wiem czy już go poganiać
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie no żarty żartami, zaraz wyjdzie tak że shodan wrzuci, skończymy kolejkę, wrzucę swój album pierwszy i skończycie go omawiać nim wyjadę na urlop w sobotę 
shodan nie spiesz się
shodan nie spiesz się
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dzisiaj powinienem się wyrobić. Już chyba nie ma co tego odwlekać.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Słuchał, tyle widziałem xdstripped pisze:23 sie 2022 10:07Weź no tam zerknij może ile już razy przescrobblował to PF bo nie wiem czy już go poganiać
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
To brzmi jak groźba, czyżby shodan wrzuci łyżkę dziegciu w te nasze litry miodu?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wyczuwam bóldupienie, że lata 70 i w ogóle z takimi klasykami to do kosza.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Oj jakie wróżki się porobili. Oczywiście, że to nie moje klimaty, ale docenić też potrafię nawet wtedy. Nie ma na świecie takich legend, co by wszystkim równo dogodzili.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
shodan w 2023 pisze:23 sie 2022 11:24Nie wiem jak mogłem być tak głuchy, przecież to jest perfekcyjna płyta, jak mogłem tego nie słyszeć![]()
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tak pisałem o Pink Floyd? Nie pamiętam.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie pamiętasz, bo jeszcze tego nie napisałeś.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ok spokojnie czekamy. Jak sprawnie wrzucisz to polecą dzisiaj albumy na następną kolejkę. Mam nadzieję że poza mną ktoś coś dziś wrzuci to jeszcze te 3 dni przed urlopem wykorzystam na odsłuchy żeby trochę i od forum może odpocząć jak pojadę (czyt. logować się może nie częściej niż raz na dobę xd)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Siedzę i piszę właśnie przy kolejnym odsłuchu.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Pink Floyd - Dark Side of Moon
Na początku muszę przyznać, że nie licząc utworu The Wall to jest absolutnie mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Płyta datowana na 1973 nie nastrajała mnie optymistycznie, bo nie jest tajemnicą, że muzyki z lat 60’ i 70’ nigdy nie lubiłem. Choć jak się okazało w naszej zabawie parę razy nawet się przełamałem i coś dla siebie wyłowiłem dobrego z tego okresu.
Żeby rozjaśnić sytuację napiszę od razu, że nie zamierzam tej płyty ani krytykować, ani wystawiać jej przesadnych laurek. Żeby zaraz ktoś nie napisał, że jestem jakimś ignorantem, czy że robię z siebie głupa – doceniam tę produkcję. Płyta owiana jest od dawna legendą i to nie wzięło się znikąd. Bo to jest produkcja na wysokim poziomie. Słychać to na każdym kroku. Co automatycznie nie oznacza, że od razu musiała mnie kupić. Bo każdy słuchacz ma swoje ulubione gatunki muzyczne i te mniej ulubione. Rock z lat 70’ choćby nie wiem na jakim stał poziomie, to nigdy nie będzie dla mnie muzyką pierwszego wyboru.
Ale do rzeczy. Początek płyty jest zaje.bisty. Klimatyczny Speak to me łączy się z bardzo dobrym Breathe. Nie mam temu duetowi nic do zarzucenia. Bardzo ładne gitary, bas, spokojne tempo. No jest super. Potem znów przechodzi to płynnie w motoryczne On the run. To taki elektroniczny space rock galopujący przez galaktyki. Bardzo mi się to podoba.
Potem mamy najlepsze dwie minuty na płycie. Początek utworu Time tak mnie podjarał, że szok. Niestety wraz z wejściem wokalu ten urzekający klimat pryska jak bańka mydlana. Nie mówię, że jest źle, ale początek sugerował mi zupełnie coś innego niż to, co następuje. Coś niesamowitego. A tak jest tylko dobrze.
The great gig in the sky pięknie się zaczyna. Pianino, świetne gitarowe zagrywki, potem dołącza perkusja. I wreszcie kobiecy głos, co do którego w sumie jeszcze nie jestem tak do końca przekonany. Trochę zbyt agresywne te zaśpiewy się robią i rujnują ten naprawdę fajny klimat utworu.
Money to szczerze mówiąc utwór, który najmniej mi się podoba. Te długie solówki na gitarze to nie moje klimaty po prostu.
Potem jest znów ciekawiej, bo Us and them to dobry utwór, choć mało wyrazisty refren trochę odstaje od bardzo ładnych zwrotek. Ale nie ma się co czepiać, tym bardziej, że saksofon pięknie nam tu wszystko rekompensuje.
Any colour you like ni mnie ziębi ni grzeje. Za to dwa ostatnie utwory znów całkiem spoko. Tworzą dobre zwieńczenie całej płyty.
Mnie w przeciwieństwie do strippeda zdecydowanie bardziej podoba się pierwsza część albumu.
Jeszcze słowo o wokalach. Z tego co się orientuję, to PF ma dwóch wokalistów. I w sumie obaj mi ani nie wadzą, ani nie rzucają na kolana.
No cóż, podsumowując powtórzę raz jeszcze – kawał dobrej muzyki, którą oczywiście doceniam, choć niekoniecznie kocham. Rock z lat 70’ to nie jest i nigdy nie była muzyka moich marzeń. Jeszcze parę lat temu bym nawet do tego nie podszedł. Moje uprzedzenia na pewno wzięłyby górę. Ale ostatnimi czasy nie raz muzyka nauczyła mnie pokory. I nawet jak coś nie leży za bardzo w kręgu moich zainteresowań, to przynajmniej próbuję rzetelnie przesłuchać i wyciągnąć z niej maksymalnie dla siebie ile się da.
Album zostaje oczywiście na moim dysku, jeszcze nie raz do niego zapewne wrócę i być może moje zdanie na jego temat z czasem jeszcze się polepszy.
Na początku muszę przyznać, że nie licząc utworu The Wall to jest absolutnie mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Płyta datowana na 1973 nie nastrajała mnie optymistycznie, bo nie jest tajemnicą, że muzyki z lat 60’ i 70’ nigdy nie lubiłem. Choć jak się okazało w naszej zabawie parę razy nawet się przełamałem i coś dla siebie wyłowiłem dobrego z tego okresu.
Żeby rozjaśnić sytuację napiszę od razu, że nie zamierzam tej płyty ani krytykować, ani wystawiać jej przesadnych laurek. Żeby zaraz ktoś nie napisał, że jestem jakimś ignorantem, czy że robię z siebie głupa – doceniam tę produkcję. Płyta owiana jest od dawna legendą i to nie wzięło się znikąd. Bo to jest produkcja na wysokim poziomie. Słychać to na każdym kroku. Co automatycznie nie oznacza, że od razu musiała mnie kupić. Bo każdy słuchacz ma swoje ulubione gatunki muzyczne i te mniej ulubione. Rock z lat 70’ choćby nie wiem na jakim stał poziomie, to nigdy nie będzie dla mnie muzyką pierwszego wyboru.
Ale do rzeczy. Początek płyty jest zaje.bisty. Klimatyczny Speak to me łączy się z bardzo dobrym Breathe. Nie mam temu duetowi nic do zarzucenia. Bardzo ładne gitary, bas, spokojne tempo. No jest super. Potem znów przechodzi to płynnie w motoryczne On the run. To taki elektroniczny space rock galopujący przez galaktyki. Bardzo mi się to podoba.
Potem mamy najlepsze dwie minuty na płycie. Początek utworu Time tak mnie podjarał, że szok. Niestety wraz z wejściem wokalu ten urzekający klimat pryska jak bańka mydlana. Nie mówię, że jest źle, ale początek sugerował mi zupełnie coś innego niż to, co następuje. Coś niesamowitego. A tak jest tylko dobrze.
The great gig in the sky pięknie się zaczyna. Pianino, świetne gitarowe zagrywki, potem dołącza perkusja. I wreszcie kobiecy głos, co do którego w sumie jeszcze nie jestem tak do końca przekonany. Trochę zbyt agresywne te zaśpiewy się robią i rujnują ten naprawdę fajny klimat utworu.
Money to szczerze mówiąc utwór, który najmniej mi się podoba. Te długie solówki na gitarze to nie moje klimaty po prostu.
Potem jest znów ciekawiej, bo Us and them to dobry utwór, choć mało wyrazisty refren trochę odstaje od bardzo ładnych zwrotek. Ale nie ma się co czepiać, tym bardziej, że saksofon pięknie nam tu wszystko rekompensuje.
Any colour you like ni mnie ziębi ni grzeje. Za to dwa ostatnie utwory znów całkiem spoko. Tworzą dobre zwieńczenie całej płyty.
Mnie w przeciwieństwie do strippeda zdecydowanie bardziej podoba się pierwsza część albumu.
Jeszcze słowo o wokalach. Z tego co się orientuję, to PF ma dwóch wokalistów. I w sumie obaj mi ani nie wadzą, ani nie rzucają na kolana.
No cóż, podsumowując powtórzę raz jeszcze – kawał dobrej muzyki, którą oczywiście doceniam, choć niekoniecznie kocham. Rock z lat 70’ to nie jest i nigdy nie była muzyka moich marzeń. Jeszcze parę lat temu bym nawet do tego nie podszedł. Moje uprzedzenia na pewno wzięłyby górę. Ale ostatnimi czasy nie raz muzyka nauczyła mnie pokory. I nawet jak coś nie leży za bardzo w kręgu moich zainteresowań, to przynajmniej próbuję rzetelnie przesłuchać i wyciągnąć z niej maksymalnie dla siebie ile się da.
Album zostaje oczywiście na moim dysku, jeszcze nie raz do niego zapewne wrócę i być może moje zdanie na jego temat z czasem jeszcze się polepszy.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No i fajno, może jeszcze będzie grower i jeszcze napiszesz gdzie Ty uszy miałeś hehe. Może teraz lepiej zrozumiesz ocb jak piszemy że Cover Me ma floydowskie brzmienie. Słowem podsumowania pozwolę sobie napisać że to była całkiem niezła kolejeczka bo primo w końcu odkryłem TEN album Pink Floyd, secundo Hien zaraził pół Polski Fishmansami a tertio Moev jeszcze może kiedyś poleci z głośników, u mnie takie podium kolejki - gdzie ja zwykle nie znajduję tyle muzy w jednej kolejce dla siebie raczej. Liczę że będą jeszcze w tej grze takie fajne klasyki i fajne obskjury, a i te albumy co ino vibe mają też mogą być
podrzucę niebawem album do następnej rundy (pozwólcie że jak zwykle pójdę przodem, cobym może miał chwilę luzu na urlopie) i potem lećcie za mną a póki co jeszcze można chwile podsumowanko jakieś na spokojnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Z całej kolejki, chyba najbardziej żal mi Musiała, bo tbh sam go trochę podjudzałem, żeby dał "Yeah Whatever" zamiast "Zimmerkampf", no ale takie jest życie xD Największe odkrycia kolejki to Birdy, Long Fin Killie i Honeyroot też bardzo spoko. Resztę albumów znałem, więc w sumie chwalę tę kolejkę, bo była super. Wszystko mi się podobało. Dobra robota Panowie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Troszkę jakby żałuję ale nic straconego, Musiał polecał Zimmerkampf i jak znajdę chwilę to obadam - może nawet dziś, a co. Postaram się rzetelnie podejść do sprawy a jak przyjdzie pora założy się temat i reckę wrzuci.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Bardzo dobra kolejka. Wszystkie płyty mi się w sumie podobały. Jak już Wam mówiłem, lubię sobie wszystkie wrzutki najpierw przesłuchać zapoznawczo po razie jedna po drugiej, żeby mieć ogląd, z czym mam do czynienia. I po pierwszym kontakcie z Pink Floyd, Long Fin Killie, Fishmans i Moev mocno zgrzytałem zębami. Dopiero przy kolejnych odsłuchach stopniowo zmieniałem zdanie.
No i absolutnym zwycięzcą zostali rybacy z Japonii. Ale od każdego pozyskałem coś dobrego. Do wszystkich albumów będę wracał. Przynajmniej do najlepszych utworów, których zebrałaby się z tej kolejki niezła kolekcja.
A z odbioru Birdy jestem bardzo zadowolony. Miło było czytać Wasze wypowiedzi.
No i absolutnym zwycięzcą zostali rybacy z Japonii. Ale od każdego pozyskałem coś dobrego. Do wszystkich albumów będę wracał. Przynajmniej do najlepszych utworów, których zebrałaby się z tej kolejki niezła kolekcja.
A z odbioru Birdy jestem bardzo zadowolony. Miło było czytać Wasze wypowiedzi.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jakieś muzyczne pamiątki z urlopu zyskałeś dzięki nam? 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn